 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-03-2007 21:33 | kszan (559 punktów) | Poprawność polityczna | W naszej coraz bardziej poukładanej i czystej Europie panuje moda na poprawność polityczną. Każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów, pod warunkiem, że nie urażają one innych. Niestety trudne jest nazywać pana Zenka, który pije codziennie i tłucze żonę na kwaśne jabłko "osoba nadużywającą alkoholu, odrobine impulsywną" i dużo ludzi woli określenie "menel" jako bardziej oddające profil psychologiczny sąsiada. Cóż, zwolennicy "menela" nie sa prawdziwymi Europejczykami bo nie szanują pana Zenka który też jest obywatelem UE i ma prawo do szacunku pomimo ewidentnych słabostek. Do granic absurdu doprowadzono sytuację w Szkocji, gdzie w szpitalach personel oddziałów pediatrycznych nie może używać w rozmowie z dziećmi słowa "mama" i "tata" żeby nie drażnić rodziców homoseksualnych. Przypomina mi to opowiadanie Lema pod tytułem "Afera Pralnicza". Do czego takie "poukładanie" może prowadzić? Przecież, jeżeli na psie gówno powiemy cukierek to to dalej będzie psie gówno. Zapraszam do dyskusji | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
 | | jarcio (1198 punktów) | >Tak a propos zakazu mówienia 'mama' i 'tata'.
Cytat z dokumentu szkockiej organizacji:
Using the terms 'husband', 'wife' and 'marriage' assumes opposite sex relationships only and will automatically exclude all LGB people. Using the term 'partner' and 'they/them' to refer to the partner will avoid this problem. THIS IS ALSO INCLUSIVE OF ALL HETEROSEXUAL COUPLES, regardless of their marital status.
No, ale jak ktoś nie zna języka angielskiego i bardzo lubi egalitaryzm to zawsze pozostaje mu wersja o światowym spisku skrajnej prawicy, która robiąc wszystko by utwierdzać "homofobie i nietolerancje" opłaca dziennikarzy .
|
|
|  | | Crown (78 punktów) | OK, uwierzyłem de Bartowi na słowo, my mistake. Teraz widzę i czytam. I z tym konkretnym zdaniem masz rację. ALE.
Ale jest jeszcze parę spraw. W kolumnie obok opisane jest 'coming out', czyli przekładając na polski ujawnienie swojej seksualnej orientacji. Zostało to umieszczone w celu zachęcenia do szczerego wyznawania kim się jest, żeby uniknąć problemów związanych z parami tej samej płci. Tym samym, problem znika gdy wiadomo jakiej orientacji jest opiekun/bliski pacjenta. Wzmianka o możliwości użycia innych słów jest (imho) dodana w wypadku gdy nie jest wiadome o jakiej orientacji mamy mówić - wtedy lepiej przejść na neutralny grunt.
Dodatkowo - cały ten rodział nazwany jest "Key issues for communicating with LGBT people" czyli kluczowe kwestie/założenia dotyczące komunikacji z LGBT - a nie z parami heteroseksualnymi.
Ostatnia sprawa - z angielskim nie masz problemów, gdyż słusznie wytknąłeś mi to zdanie (co z kolei nie wynikło z mojego braku znajomości angielskiego - bo z tym problemów również nie mam, ale z braku chęci grzebania w tej broszurze na własną rękę) - warto więc zdobyć się także na interpretację znaczeniową tekstu oraz zauważyć brak jakiekolwiek konieczności stosowania się do tych zaleceń: "When talking to children, consider using", "In order to avoid this confusion, it may be advisable to...". Jak na mój gust interpretacyjny - nie jest to dyrektywa, do której KONIECZNIE trzeba się zastosować, tylko subtelne wskazanie możliwego rozwiązania.
|
|
| |  | | jarcio (1198 punktów) | >Wzmianka o możliwości użycia innych słów jest (imho) dodana w wypadku gdy nie jest wiadome o jakiej orientacji mamy mówić - wtedy lepiej przejść na neutralny grunt.
Ja jeszcze raz przytocze ten cytat:
Using the terms 'husband', 'wife' and 'marriage' assumes opposite sex relations only and will automatically exclude all LGB people. Using the term 'partner' and 'they/them' to refer to the partner will avoid this problem. THIS IS ALSO INCLUSIVE OF ALL HETEROSEXUAL COUPLES, regardless of their marital status.
Skoro jest napisane: "THIS IS ALSO INCLUSIVE OF ALL HETEROSEXUAL COUPLES" znaczy to tyle, że jednak autorzy dokumentu zakładają, że personel będzie się stosował do sprecyzowanych reguł, wtedy gdy już wie, że ma do czynienia również z parą heteroseksualną. W przeciwnym razie tego wtrącenia THIS IS ALSO INCLUSIVE OF ALL HETEROSEXUAL COUPLES w ogóle by nie było.
>Dodatkowo - cały ten rodział nazwany jest "Key issues for communicating with LGBT people" czyli kluczowe kwestie/założenia dotyczące komunikacji z LGBT - a nie z parami heteroseksualnymi.
Dlatego adnotacja, aby terminologie uzasadnioną w jakiś sposób z punktu widzenia relacji między personelem medycznym, a parami homoseksualnymi stosować również w przypadku par heteroseksualnych (gdzie sposób uzasadniania używanej terminologii musi być siłą rzeczy inny), jest absurdem.
>"When talking to children, consider using", "In order to avoid this confusion, it may be advisable to...". Jak na mój gust interpretacyjny - nie jest to dyrektywa, do której KONIECZNIE trzeba się zastosować, tylko subtelne wskazanie możliwego rozwiązania.
When talking to children, consider using 'parents','carers', or 'guardians' RATHER THAN 'mother' or 'father'
Tak brzmi cały cytat tego zdania. Nie jest to "subtelne wskazanie" możliwego rozwiązania bowiem "rather than" sugeruje użycie tego co przed "rather than" a nie "mother" czy "father". Gdyby te słowa - "mother","father", "guardian", "parents" - miałyby być w pojęciu owej organizacji równoważne znaczeniowo, to wówczas nie wartościowano by terminologii użytej przed "rather than" i zastosowano by spójnik "or" bowiem ten właśnie spójnik równoważy, a "rather than" bardziej wartościuje jeden z dopełniaczy.
Tak wygląda równowaga tej terminologii:
When talking to children, consider using 'parents','carers','guardians' OR 'mother','father'
Kontekstu do "it may be advisable" już nie chciało mi sie szukać. Zresztą to i tak nie ma znaczenia, bowiem wymowa tego dokumentu, jest jasna. I naprawdę - ja nie uprawiam tutaj "skrajnie prawicowej" polityki ani nie jestem wplątany w jakieś spiski (a tak koleś z tego blogu traktuje wszystkich, którzy twierdzą, że jednak jest tam narzucanie terminologii homoseksualnej, heteroseksualistom), a po prostu lubię język angielski.
|
|
| Sycz (227 punktów) | Witam Uważam, że większym problemem jest brak odwagi cywilnej do wypowiadania własnego zdania. Pojęcie poprawności politycznej przywędrowało do nas z USA. Problem w tym, że sytuacja geopolityczna była tam zupełnie inna niż w Europie. Poprawność polityczna jest efektem zaspokajania własnego, nieczystego sumienia paragrafami prawa. Nazwać Zenka "menelem" może każdy. Tylko, że efektem tego może być jego zemsta(pięść na twarzy) bądź sprawa cywilna w sądzie grodzkim, i to właśnie tego większość ludzi się obawia. Zenek czuje się bezpiecznie. Można również powiedzieć o Zenku: brudny alkoholik nadużywający przemocy wobec rodziny(poprawne politycznie). Efekt takiej wypowiedzi: tylko zemsta (pięść na twarzy). I w tym wypadku, Zenek ma dużą szansę, że nikt nie zareaguje gdy będzie okładał żonę. Poprawność polityczna to asekuracja przed własnymi lękami. Żyjemy w wygodnym świecie. Nie musimy już biegać po lesie w poszukiwaniu żywności. Nasze pokolenie nie pamięta wojny, niewiele zagraża naszemu życiu. Po co więc ryzykować drażniąc pana Zenka. > Do granic absurdu doprowadzono sytuację w Szkocji, gdzie w szpitalach personel oddziałów pediatrycznych nie może używać w rozmowie z dziećmi słowa "mama" i "tata" żeby nie drażnić rodziców homoseksualnych.Gdybym był tam pracownikiem, najprawdopodobniej wywaliliby mnie po tygodniu  > Przecież, jeżeli na psie gówno powiemy cukierek to to dalej będzie psie gówno.Powiedzmy psie odchody.
Beirut
|
|
| FailSafe (308 punktów) | > Niestety trudne jest nazywać pana Zenka, który> pije codziennie i tłucze żonę na kwaśne jabłko "osoba> nadużywającą alkoholu, odrobine impulsywną" i dużo ludzi> woli określenie "menel" jako bardziej oddające profil> psychologiczny sąsiada.moim zdaniem menel jak najbardziej tutaj pasuje. Nie wyważajmy otwartych drzwi  > Cóż, zwolennicy "menela" nie sa prawdziwymi Europejczykami> bo nie szanują pana Zenka który też jest obywatelem UE i ma> prawo do szacunku pomimo ewidentnych słabostek.faktycznie nie szanujemy pana zenka. Powiem więcej: nie zamierzam się z tym brakiem szacunku kryć. Na szacunek należy zasłużyć. I tyle. > Przecież, jeżeli na psie gówno powiemy cukierek to to dalej> będzie psie gówno.uściślijmy jedno: polityczna poprawność może mieć dwa wymiary. Może dotyczyć górnych warstw społecznej atmosfery, czyli polityków, ludzi na wysokich stanowiskach, twórców kultury itd. Oni na ogół dysponują bardzo silną tubą za pomocą której rozgłaszają swoje poglądy: telewizją, radiem, prasą itd. Ich polityczna poprawność, nawet jeśli irytująca jest konieczna, bo przekłada się na działania milionów ludzi. Drugi poziom to nasz poziom  . Różnica podstawowa polega na tym, że my sobie możemy bredzić o czymkolwiek  . Przewodniczący Parlamentu UE mówiący o tym, że Żydzi są złodziejami mógłby za pomocą dwóch zdań doprowadzić do licznych zamieszek itd. Pan Zenek, któremu kiedyś Żyd zarąbał ołówek, może to powiedzieć w swoim towarzystwie, bo do holokaustu to nie doprowadzi... itd itp
Wojownik Szarej Strony Mocy... W tej wojnie nie ma zwycięzców... Ale można mniej przegrać...
|
|
 | | Patty Matheson (2087 punktów) | > faktycznie nie szanujemy pana zenka. Powiem więcej: nie zamierzam się z tym brakiem szacunku kryć. Na szacunek należy zasłużyć. I tyle.Jeszcze trochę i na brak szacunku dla Panów Zenków trzeba będzie mieć łunijne pozwolenie na piśmie :/ > Różnica podstawowa polega na tym, że my sobie możemy bredzić o czymkolwiek . Przewodniczący Parlamentu UE mówiący o tym, że Żydzi są złodziejami mógłby za pomocą dwóch zdań doprowadzić do licznych zamieszek itd. Pan Zenek, któremu kiedyś Żyd zarąbał ołówek, może to powiedzieć w swoim towarzystwie, bo do holokaustu to nie doprowadzi...Dobra uwaga. Chciałabym jeszcze wyrazić przypuszczenie, że poprawność polityczna nie istnieje dopóki nie trzeba, konkretnie: nikt sobie z tego nic nie robi, dopóki ktoś nie wywęszy wizji jakiegokolwiek zysku. Możesz mówić co chcesz, ale prędzej czy później ktoś postanowi skorzystać z paragrafów o obrazach, poprawnościach i takich tam. Różnica między obiema płaszczyznami polega na tym, że w polityce zysk będzie większy i zawsze  Przecież oni się tam na siłę doszukuję niepoprawności adwersarzy
|
|
| krzat (123 punktów) | Rozbawił mnie kiedyś reportaż o megakościołach w USA. Otóż są to wielkie budynki gdzie odprawia się liturgie w stylu amerykańskim. Nie ma tam żadnego krzyża. A dlaczego? Aby nie urazić niechrześcijan którzy korzystają z przybytku. Tylko dlaczego psiakrew nikt nie pomyśli o chrześcijanach których uraził brak tego krzyża? Była też sprawa pewnego profesora, który próbował w jakiś sposób wyjaśnić asymetrię płci w sferze nauki. Profesor zmuszony był zrezygnować z pracy. Poprawność w końcu wymaga, aby uznać, że różnice te nie istnieją. Jest w tym pewna hipokryzja, bo działanie takie ma sens, tylko gdy różnica między płciami jest rzeczą negatywną. Propagatorzy poprawności muszą zatem sądzić (korzystając być może z uprzedzeń lub pierwotnych instynktów), że tak właśnie jest. Jeśli człowiek uważa, że różnice te są piękne i urozmaicające życie, to nie negowałby rozważań profesora? Wniosek dla mnie z tego taki, że poprawność polityczna to złotopołyskliwa maska ukrywająca kał w głębi czaszki.
|
|
| Patty Matheson (2087 punktów) | > Każdy ma prawo do> wyrażania swoich poglądów, pod warunkiem, że nie urażają> one innych.Uwielbiam to określenie  To jest teoretycznie niemożliwe do zrealizowania. Zawsze można sobie wyobrazić kogoś, kogo urazi jakiekolwiek Twoje zdanie. W praktyce oczywiście zależy, kto postanowi się doczepić. Zakładam, że możesz powiedzieć "ten kwiatek pięknie pachnie", bo raczej nie dowie się o tym nikt, kto by miał jakiś problem psychologiczny w związku z kwiatami. Ale ograniczenie swobody wyrażania poglądów spowoduje paranoiczne oglądanie się dookoła, gorsze niż dbanie o "niewalnięcie" gafy w towarzystwie np. niepełnosprawnego, bo obwarowane sankcjami, z wizją tułania się po sądach do uśmiechniętej śmierci. Z wolnością wypowiedzi i poprawnością polityczną jest ten problem, że nie mogą nigdy występować razem w pełnym nasyceniu. Coś jak u Heisenberga; ich suma będzie zawsze mniejsza niż pewna stała wynikła wprost z Konstytucji i pochodnych. A może by tak utworzyć nowy kierunek techniczny: "inżynieria łunijnych zasad prawnych"?  > Przecież, jeżeli na psie gówno powiemy cukierek to to dalej> będzie psie gówno.To zależy. Siła psychicznego wmówienia jest niesamowita, a dodatkowo niektórzy uważają, że świat jest taki, jakim go widzimy  Może dojdzie do tego, że ludzie wykształcą pewien zaszyfrowany język do obrzucania się wyzwiskami i komentowania polityki. "Minister X to cukierek"  Fakt, że ludzi to nie zmieni, ale będzie ciekawiej
|
|
 | | IQ955 (2355 punktów) | > Może dojdzie do tego, że ludzie wykształcą pewien zaszyfrowany język do obrzucania się wyzwiskami i komentowania polityki.> "Minister X to cukierek"  Ależ to już było! To twórczość satyryków okresu komuny. Pozwolę sobie jeszcze raz odesłać tutaj. Tam w numerze drugim, w dziale "Temat miesiąca" są dwa śmieszne artykuliki pt. "Black boy" oraz "Sensowny inaczej". Zapraszam.
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|