W trakcie debaty zainicjowanej wątkiem "Co można wyczarować z padliny borsuka" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,762657) została - między innymi - wyrażona opinia, iż "przejechanych stworów nie ma tak dużo" - w kontekście ilości zwierząt zabijanych na drogach przez samochody. Otóż jest to sąd z gruntu błędny. Na drogach ma miejsce maskara zwierząt. Właśnie zaczęły wybudzać się jeże ze snu zimowego - i są one, ciągle jeszcze w lekkim pozimowym stuporze - dziesiątkowane na naszych drogach. Zresztą nie tylko teraz. Jest to problem całoroczny. Wielokrotnie zdarzało mi się przenosić je z drogi czy pobocza drogi na miejsca trochę bardziej oddalone - aby zwiększyć ich szanse przeżycia. Podobnie za chwilę będzie z płazami. Kiedyś brałem udział w akcji przenoszenia żab ciągnących w okresie godowym z jednej strony drogi na drugą w dolinie Prądnika koło Pieskowej Skały - które były po prostu masowo rozjeżdżane przez strumień samochodów przemieszczający się wąską drogą. Zainteresowanych problemem podsyłam artykuł na temat, traktujący o problemie jak wyżej w USA. Jednakże w dużym stopniu jest on także aktualny w przypadku polskich realiów. Proszę w nim zwrócić szczególną uwagę na problem masakrowania na drogach ogromnych ilości..... owadów. I jeżeli są to muchy - to jeszcze pół biedy. Natomiast jeżeli jest to pół miliona osobników osławionego motyla Monarcha ( wędruje ok. 3000 km z północy USA i południowej Kanady - na zimowiska w górach Meksyku) - to mamy już poważny problem. "Road mortality may be a concern even for insects. A study published in 2001 estimated that the number of monarch butterflies killed by cars in the state of Illinois may exceed 500,000 individuals. These numbers are particularly troublesome in light of the recent steep decline in monarch populations range-wide (note that for anyone wanting to assist with monarch conservation, Monarch Watch is a great citizen science project)." www.thoughtco.com/roadkill-is-a-problem-3903835 |