Problemy patologii zauważalne w mechaniźmie funkcjonowania Muzeum Historii Żydów Polski Polin były już podnoszone na tym forum w wątku "Desusy Dody w Muzeum Polin"
(
www.racjonalista.pl/forum.php/s,687958 - gdzie, między innymi, napisano:
"Po pierwsze skandalem jest iż tego typu komercyjne imprezy odbywają się w murach takiego właśnie muzeum - którego cel i misja powinny a priori wykluczać odbywanie się tego typu "eventów" na jego terenie.
Po drugie, zdublowanym skandalem jest że na tego typu "eventach" zjawiają się takie "celebrytki" jak Doda, ubrane jak na załączonych fotach i redukujące się w wymiarze garderobianym do poziomu erotycznego negliżu
Po trzecie potrójnym skandalem jest, iż państwo polskie i samorząd warszawski ( środki publiczne) finansuje tego typu skandaliczne sytuacje.
Po czwarte - skandalem skumulowanym do potęgi czwartej jest status Muzeum. Otóż jest ono publiczno-prywatną instytucją tworzoną przez państwo polskie (Ministerstwo Kultury), Gminę Miejską Warszawa oraz organizację pozarzadową - Żydowski Instytut Historyczny, przy czym ŻIH posiada pozycję nadrzędną i uprzywilejowaną wobec pozostałych partnerów. Bo to ŻIH ma decydujący głos przy wyborze dyrektora i rady muzeum i to ŻIH wyraża zgodę na podział lub likwidację muzeum. Rola Organizatorów (warszawska gmina oraz Ministerstwa Kultury) jest ograniczona do nieustannego finansowania muzeum i - ewentualnego - wpływania sugestiami na politykę personalną muzeum."
Problem został ostatnio zauważony przez senatorów z PiS. Otóż podnieśli oni słusznie, iż w placówce owej wybudowanej i utrzymywanej za pieniadze polskiego podatnika, forsuje się - jeżeli chodzi o relacje polsko - żydowskie w historii - narrację jednoznacznie żydowską, zawierającą często agresywne wątki antypolskie. Nie chodzi o to - aby jednoznacznie tendencyjną narrację jak wyżej, zastapić inną, jednoznacznie antyżydowską w swej wymowie. Ale przecież w tej chwili już nikt nie ma wątpliwości co do tego, iż w ocenie relacji polsko - żydowskich tak jedna jak i druga strona prezentuje swój własny, zasadniczo odmienny punkt widzenia. I w instytucji powstałej za polskie pieniądze i funkconującej na terenie państwa polskiego - relacje jak wyżej winny być ukazywane w sposób zdecydowanie bardziej zniuansowany i zbalansowany, ukazujący w kompleksowy i wyczerpujący sposób także racje strony polskiej.
W instytucjach tego typu znajdujących się na terenie Izraela i utrzymywanych za pięniadze żydowskie - nie do pomyślenia jest sytuacja, w której dominującą narracją tam prezentowaną, byłaby narracja inna niż zdecydowanie prożydowska i prosyjonistyczna.
Tak więc czas na gruntowne przemodelowanie zasad funkcjonowania muzeum jak wyżej. Potrzebna będzie zmiana statutu muzeum, wymiana jego kierownictwa, pozbawienie ŻIH dominującego wpływu na funkcjonowanie tej placówki.
Zainteresowanych detalami odsyłam do podlinkowanego materiału:
"W czasie niedawnej debaty w Muzeum POLIN stawiano kłamliwe tezy o "antysemityźmie wtórnym" - uważają senatorowie PiS Artur Warzocha i Rafał Ślusarz. W oświadczeniu adresowanym do marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego pytają, czy powinno się wspierać ze środków publicznych "tego typu działalność".
"Senatorowie przekonują, że Muzeum POLIN "ostatnio stało się narzędziem walki politycznej". "Z relacji audio zamieszczonej na stronie Muzeum "POLIN" (...) wynika, ze kłamliwe tezy zostały poparte słabymi dowodami w postaci nierzetelnej interpretacji przeprowadzonych badań, powoływaniem się na opinie publicystów i internautów" - piszą.Autorzy oświadczenia zwracają uwagę, że Bilewicz został w zeszłym roku laureatem grantu w wysokości 2 mln przyznanego przez Narodowe Centrum Nauki na projekt badający mowę pogardy. Ich zdaniem wystąpienie Bilewicza w POLIN dowodzi "bardzo swobodnej interpretacji prowadzonych przez niego badań".
"W związku z powyższym zasadne wydaje się pytanie do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, czy nadzorowana przez niego jednostka powinna wspierać ze środków publicznych tego typu działalność oraz do czego przydatne będą wyniki badań interpretowane w podobny sposób?" - pytają. "Należy oczekiwać, że MNiSW za pośrednictwem NCN dokładnie rozliczy wykorzystanie na realizację przedmiotowego projektu środków pochodzących z grantu" - dodają.
Senatorowie wyrażają też opinię, że "wspieranie ze środków publicznych przedsięwzięć niezgodnych z polską racją stanu jest bezzsadne".
wiadomosci(*)in-stawiono-klamliwe-tezy.html