Koniec złotych lat astronomii 
Najpierw zobaczcie obrazek:
scontent-f(*)5bb019e1db5b01eb9d&oe=5B977334Około 50 lat temu zaczęły się otwierać nowe "okna obserwacyjne".
Głównie za sprawą nowych zakresów rejestrowanych fal elektromagnetycznych.
Jednym z nich było mikrofalowe promieniowanie tła. Także obserwacje promieniowania rentgenowskiego.
Do tego doszły w końcu detektory cząstek słabo oddziałujących z materią, a nawet fal grawitacyjnych.
Następnie zaczęto budować coraz większe i lepsze teleskopy i w końcu umieszczać je w kosmosie.
Fundusze przeznaczone na astronomię w coraz większym stopniu szły na kosmiczne teleskopy.
Ekstremalnym przykładem jest JWST, który miał kosztować miliard dolarów, a będzie kosztować 9 miliardów.
Tak ogromne koszty powodują, że dojdzie do sytuacji, że nie da się równocześnie mieć w kosmosie
kilku dobrych teleskopów bo cykl ich życia wynosi około 5-10 lat.
Naukowcy zajmujący się badaniem kosmosu nie dostają aż tyle pieniędzy na projekty.
Spowoduje to, że weryfikowanie odkryć w podczerwieni JWST przez inne teleskopy kosmiczne stanie się niemożliwe.
Jeśli JWST ulegnie katastrofie to będzie jeszcze gorzej.
Jakimś rozwiązaniem byłoby budowanie naraz kilku znacznie tańszych teleskopów kosmicznych, mniejszych ale do różnych obszarów promieniowania - na przykład gamma, ultrafioletu.
Szansą jest też potanienie wynoszenia takich teleskopów co (paradoksalnie) może nie zależeć od organów rządowych
tylko od rozwoju technologii w prywatnej firmie albo od jednego człowieka - Elona Muska.
Tak czy owak nadchodzi lekki albo poważny zmierzch astronomii naukowej - w sensie częstych interesujących odkryć i nowych teorii.
Może jest jakieś trzecie wyjście? Ktoś widzi to inaczej?
Pozdrawiam
Max (Ateista)