>
>To co "biegnie" pierwsze na granice Wszechświata to antymateria. Nauka tylko nie>
>potrafi zidentyfikować A w tak odległych rejonach Wszechświata. Nie mniej nikt tej walki M z A nie>
>wygrał. Inaczej się tylko rozłożyły w przestrzeni.>
Wynika stąd, że widzisz granice Wszechświata, ze zgromadzoną antymaterią..>
Jak ona (ta granica) ma wyglądać?Dziś sobie pracuję, dudki zarabiam ale cały czas myślę o tym pytaniu. Jak ta granica Wszechświata ma wyglądać jeśli uznam, że podany przeze mnie filmik to idealna analogia tego co mamy w rzeczywistości.
Po pierwsze z filmiku wygląda na to, że A (antymateria) wygina przestrzeń (P) na + a M (materia) na - i się wzajemnie odpychają. Z dawnych lekcji fizyki wiem, że ponoć A z M miały się przyciągać więc myślę sobie, że mnie za to założenie o odpychaniu A z M do oślej ławki posadzą. Ale wklepuję w google zapytanie i co widzę ?
naukawpols(*)-antymaterii-z-grawitacja.html[...]Podejrzewa się, że cząstki antymaterii mogą również odmiennie oddziaływać z grawitacją: "spadać w górę", zamiast w dół.[...]
Znaczy się oślej ławki jeszcze nie będzie. Będę dalej konsekwentny w przyjęciu założenia, że filmik oddaje prawdę. Dojdę jednak do bzdur i uprzedzam o tym aby znowu nie dać pretekstu do posadzenia mnie w oślej ławce

.
W czasie t = 0 powstał bąbel W (Wszechświata) o promieniu np. 300 000 lat świetlnych ( to ta słynna inflacja). Granica tego bąbla uratowała antymaterię (A) bo wszystko to co było wewnątrz bąbla anihilowało a uratowała się ta A co przylepiła się do granicy bąbla. Ale Ponieważ M było więcej (skoro A się przylepiła) to mamy to co mamy. Mamy W jaki widzimy. W tym naszym Wszechświecie 99,99 % objętości to pustka a reszta to materia i być może ciemna materia.
Konsekwencja w myśleniu polega na tym, że skoro chcemy uratować symetrię to musimy założyć, że na granicy Wszechświata cały czas jest ta antymateria. Ale skoro nasz W jest niemal pusty to musimy założyć, że ta cienka warstwa A przylepionej do granicy W składa się na odwrót : z 99,999 % masy a te 0,001% to pustka.
Dziś wiemy, że teleskopy widzą galaktyki rozszerzające się coraz szybciej. Wszystkie są zbudowane z M. Na razie nic się nie zmienia. Poza granica tego co widzą i zobaczą w przyszłości teleskopy dalej mamy pustkę bez M i bez A bo granica W wyssała A a odpychała M. Naukowcy wtedy nam odtrąbią, że zauważyli ostatnie galaktyki i dalej widzą ciemną pustkę. Ale prawdą to nie będzie. Dalej pustka się kończy i mamy A. Ta cienka warstwa A przylepiona do granicy W (ma sekundę , rok, dwa, 100 lat świetlnych ?), która ma nieprawdopodobnie wielką gęstość.
Jeśli uznamy, że filmik idealnie oddaje to co dzieje się we Wszechświecie to żyjemy wewnątrz mega gigantycznej czarnej dziury, która jest sferą zbudowaną od zewnątrz z granicy Wszechświata, potem antymaterii upakowanej do tych gęstości jakie występują w czarnych dziurach. Potem pustka, potem nasz Wszechświat. A nasz Wszechświat ma postać leja
goo.gl/images/fgTAqH a ponoć w Czarnych dziurach mamy lej (jak nitka wiru cyklona). Być może cienka warstwa A jest zbyt cienka aby otrzymać czarną dziurę - sferę.
I to jest ta bzdura o której pisałem

. Z analogii nie można korzystać dosłownie.
A jeśli to prawda ?.
Edit: Jeśli masa W = 10^53 kg, średnica W = 8,8x 10^26 m, i założymy, że A upakujemy do gęstości protonu to hipotetyczna (naturalna) sfera Dysona dla W będzie mieć grubość 10 ^(- 18) m czyli 9- 10 warstw protonów.