 |
Pokłosie kultury natychmiastowej satysfakcji Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-05-2018 12:27 | Arminius (25555 punktów) | Pokłosie kultury natychmiastowej satysfakcji
4 na 4 | Media ostatnio doniosły, iż Polska zajmuje drugie miejsce w Europie, jeżeli chodzi o samobójstwa wśród nieletnich. W innych krajach w tym względzie nie jest lepiej. Przykładem są - chociażby - USA - gdzie samobójstwo stało się drugą wiodącą przyczyną śmierci wśród młodych ludzi. W materiałach, które podrzucam zainteresowanym, są statystyki i próby wyjaśnienia etiologii fenomenu. W mym odczuciu podstawową przyczyną patologii jak wyżej jest specyficzna cecha mentalna pokolenia "Z". Otóż hołduje ono kulturze natychmiastowej satysfakcji. I jeżeli owej satysfakcji nie otrzymuje - następuje zapaść. Innymi słowy pokolenie jak wyżej - jest rozpieszczone, niecierpliwe, niezahartowane - ze wszystkim konsekwencjami takiego stanu rzeczy - gdy następuj kryzys "Zestawienie opublikowane w "Dzieci się liczą 2017 - Raporcie o zagrożeniach bezpieczeństwa i rozwoju dzieci w Polsce" na pierwszym miejscu wymienia Niemcy. W 2014 roku doszło do 224 prób samobójczych osób poniżej 19 roku życia zakończonych śmiercią (statystyka nie obejmuje osób odratowanych). W tym samym czasie w Polsce zanotowano 209 takich przypadków. Trzecie miejsce niechlubnej listy zajmuje Francja (171), kolejne są: Wielka Brytania (134), Włochy (87) oraz Hiszpania (69). Ostatnie trzy miejsca, a zarazem najniższe statystyki mają: Norwegia (10), Serbia (8) oraz Słowenia (6). Źródłem danych prezentowanych w raporcie jest Eurostat oraz Komenda Główna Policji w Polsce" www.focus.(*)ka-na-drugim-miejscu-w-europiefortune.co(*)n-suicide-attempts-rise-study/ | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Niech Pan tylko poczeka... proszę jeszcze trochę zaczekać, a zobaczy Pan większe liczby. Czy czuje Pan już satysfakcję? Czy stracił Pan kiedyś nadzieję, że poczuje satysfakcję? Aj, ta młodzież - wszystko chce od razu! Dlatego popełnia samobójstwa!! Cha!!! Jeżeli ktoś ma nadzieje poczucia natychmiastowej satysfakcji, to raczej nie popełni samobójstwa, bo... no właśnie - może natychmiast osiągnąć cel - satysfakcję. Słowo klucz - nadzieja. Samobójstwo popełniają ludzie, którzy tracą nadzieję, antycypują, poznali już trochę samych siebie (jak zalecali starożytni) i nie widzą dobrych dla siebie rozwiązań. Gdyby liczyli na natychmiastową satysfakcję, to nadzieja na jej uzyskanie trzymałaby ich przy życiu.
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Satysfakcja??? | >Jeżeli ktoś ma nadzieje poczucia natychmiastowej satysfakcji, to raczej nie popełni >samobójstwa, bo... no właśnie - może natychmiast osiągnąć cel - satysfakcję.
Jeżeli może - to nie popełni samobójstwa. Ale czasem nie może, czy też nie może od razu tu i teraz - i tu zaczyna się dramat. Młodzież obecna jest wydelikacona i rozpieszczona - bo wszystko ma i natychmiast. To jej problem. To jej wielka patologia. Gdy z jakichś względów schemat jak wyżej się załamuje - jest czarna rozpacz. Satysfakcji z powodu samobójstw jakichkolwiek nie odczuwam. Ewentualnie zrozumienie i akceptację - np. w przypadku samobójstw eutanatycznych.
|
|
|  | Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Odp: Satysfakcja??? | >Jeżeli może - to nie popełni samobójstwa. Ale czasem nie może, czy też nie może od razu tu i teraz - i tu zaczyna się dramat.
To jakaś niezidentyfikowana siła sięga po żyletki??? Współczesna młodzież jest bardziej świadoma, niż dawna. Jest większy dostęp do informacji. Kiedyś samobójstwo to była "choroba arystokracji", dzisiaj ogółu. Dostojewski powiedziałby, że to brak wiary, nihilizm. Ja sądzę, że to brak nadziei. Jeden jest nieszczęśliwie zakochany, a wierzy, że kochać można tylko raz. Drugi nie widzi sensu w życiu, nie znalazł celu, męczy się. Trzeci ma kredyt, którego nie potrafi spłacić, ulega presji i zawisa na suchej gałęzi. Czwarty potrafi przewidzieć z dużym prawdopodobieństwem, co go czeka - praca, przekazanie materiału genetycznego, śmierć - też nie widzi sensu. I tak dalej, i tak dalej.
>Młodzież obecna jest wydelikacona i rozpieszczona - bo wszystko ma i natychmiast. To jej problem. To jej wielka patologia. Gdy z jakichś względów schemat jak wyżej się załamuje - jest czarna rozpacz.
I to jest główny powód samobójstw wśród młodzieży? Ja powiedziałbym, że naciski społeczne, nieszczęśliwe miłości, samotność, zhańbienie etc. Odnoszę wrażenie, że owe statystyki są tylko pretekstem do pożalenia się na współczesną młodzież. Jeżeli jest tak jak Pan pisze, to kto jest winny? Dzieci, czy rodzice? Dzieci nie mają nauczycieli życia, nie mają skąd czerpać wzorców. Nie potrafią wyznaczać sobie celów, nie mają wiary w siebie (nikt ich nigdy za nic nie pochwalił, nie wiedzą w czym są dobrzy), nikt nie dał im nadziei. Większość z nich to "wpadki" i podświadomie czują, że są niechciane (niezależnie jak często słyszą od rodziców, że ci ich kochają). Można pisać i pisać, a i tak nie wyczerpie się tematu.
>Satysfakcji z powodu samobójstw jakichkolwiek nie odczuwam. Ewentualnie zrozumienie i akceptację - np. w przypadku samobójstw eutanatycznych.
Ale nie rozumie Pan młodzieży. Patrząc na demografię i zakładając, że demokracja się utrzyma, to czeka nas gerontokracja. System emerytalny się zawali -> trzeba będzie go łatać podatkami/stale zwiększać składkę ZUS -> wyższe podatki spowodują masowy exodus młodzieży (chyba, że zamknie się granice, jak za komuny) -> nie będzie miał kto pracować na emerytów. Organizm państwowy umiera, a z nim kraj. Oczywiście są pomysły, żeby zapchać dziurę Ukraińcami, ale ich wchłoną rynki zachodnie, prędzej ,czy później, bo one też potrzebują siły roboczej (a są atrakcyjniejsze). Temat rzeka.
|
|
| |  | | -jad- (18783 punktów) | > Kiedyś samobójstwo to była "choroba arystokracji", dzisiaj ogółu. Dostojewski powiedziałby, że to brak wiary, nihilizm. Ja sądzę, że to brak nadziei. Jeden jest nieszczęśliwie zakochany, a wierzy, że kochać można tylko raz. Drugi nie widzi sensu w życiu, nie znalazł celu, męczy się. Trzeci ma kredyt, którego nie potrafi spłacić, ulega presji i zawisa na suchej gałęzi. Czwarty potrafi przewidzieć z dużym prawdopodobieństwem, co go czeka - praca, przekazanie materiału genetycznego, śmierć - też nie widzi sensu. I tak dalej, i tak dalej.W ogólności, tak zwane niestworzone problemy rozpieszczonych mięczaków  > Jeżeli jest tak jak Pan pisze, to kto jest winny? Dzieci, czy rodzice?Winą zwykło się obarczać rodziców ale sam skłaniam się ku poglądowi, że winna jest najbardziej dzisiejsza rzeczywistość. Jest nam po prostu za dobrze a człowiek potrzebuje problemów, przeciwności losu. Jeśli nie występują samoistnie, to sam je sobie stwarza. Ktoś może się martwić tym, że nie ma co jeść, pić a dla drugiego prawdziwym problemem życiowym jest to, że nie stać go nawet na samochód. Ktoś nie ma za co kupić dziecku wymarzonego prezentu a inny przeżywa prawdziwy dramat, bo dopiero co odkrył, że nie może spersonalizować ikon pulpitu w nowo kupionym smartphonie. Naprawdę. > Organizm państwowy umiera, a z nim kraj.Słyszę to odkąd zacząłem słuchać a świat wciąż się kręci. Młody już nie jestem. www.youtube.com/watch?v=a0vXhwYDfOA lp.2o@1daj
|
|
2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | Odp: Pokłosie kultury natychmiastowej satysfakcji | Może to skutek zbyt długiego okresu pokoju w krajach w miarę rozwiniętych? W czasie wojny życie nabiera wartości, walczy się o życie swoje i najbliższych z najwyższym poświęceniem, będąc świadomym wroga, który chce je odebrać. Podczas długich okresów pokoju, kiedy nikt zdaje się nie dybać na fakt naszego istnienia, samo życie wydaje się jakoś mniej wartościowe. Nie twierdzę przez to, że tylko wojna zdolna jest przywrócić (naturalny?) system wartości, ale że świat wymaga jakiegoś przewartościowania. Może być i tak, że ci samobójcy niejako poddają się biernie prawom ewolucyjnym, które nakazują eliminować jednostki nieprzystosowane, co brzmi może brutalnie, ale czy z ewolucją jest jakaś dyskusja? Pogardzany dziś humanizm coraz częściej przegrywa w takim starciu.
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | >Może to skutek zbyt długiego okresu pokoju w krajach w miarę rozwiniętych?
W połączeniu z dobrobytem.
|
|
 | Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | I słabi ludzie stworzą ciężkie czasy, a w ciężkich czasach znów wykuje się silny człowiek... Ja cofnąłbym się do mojego ulubionego XIX stulecia
|
|
|  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | > I słabi ludzie stworzą ciężkie czasy, a w ciężkich czasach znów wykuje się silny człowiek... Ja cofnąłbym się do mojego ulubionego XIX stulecia  XIX wiek to był czas wolności i rozwoju, ale też dla wielu czas niespotykanego nigdy wcześniej wyzysku i upodlenia. Dawniejsi niewolnicy prowadzili niejednokrotnie lepsze życie niż rodząca się klasa robotnicza w tym czasie. Pod wpływem m.in. Dickensa i Andersena rodziła się wrażliwość na los pokrzywdzonych, pod wpływem Marksa, Engelsa nienawiść wobec wyzyskiwaczy. Każdy wiek jest fajny jak się jest przy kasie, i każdy może być paskudny jak się jest od tej kasy daleko
|
|
| |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | > >I słabi ludzie stworzą ciężkie czasy, a w ciężkich czasach znów wykuje się silny człowiek... Ja cofnąłbym się do mojego ulubionego XIX stulecia  > XIX wiek to był czas wolności i rozwoju, ale też dla wielu czas niespotykanego nigdy wcześniej wyzysku i upodlenia.No to kolego zdecyduj się. Wolność czy upodlenie i wyzysk a więc niewola? > Dawniejsi niewolnicy prowadzili niejednokrotnie lepsze życie niż rodząca się klasa robotnicza w tym czasie.Dopisz więc o jakich czasach piszesz. Klasa niewolników i rodząca się klasa robotnicza (podział klasowy Engelsa, którego to tak nie lubisz bo był kumplem Marxa), żyły obok siebie równocześnie (Ameryka Płn.). Nie wiem o czym piszesz. Robotnik był niewolnikiem systemu a więc systemu ekonomicznego wobec którego był bezradny, bez żadnych praw do człowieczeństwa, a niewolnik nie miał także samo praw do jakiegokolwiek człowieczeństwa od momentu, gdy siłą i wbrew jego woli został wyrwany z miejsca jego dotychczasowego pobytu. Czymże to wyróżniasz niewolników nad robotników? Znów babulisz tak jak w Twojej uwadze kierowanej do mnie, że upraw uczyli mnisi, a nauk czytania i pisania chłopów, dwory szlacheckie, a nawet nauki buchalterii by prowadzić ekonomikę dworską. Chłopie, Ty jak ta herbata chińska. Zapytać tylko gdzie Ty się taki " ULUNG". Człowieku. Masz jakiś zły okres w swoim życiu? > Pod wpływem m.in. Dickensa i Andersena rodziła się wrażliwość na los pokrzywdzonych,No niezupełnie prawda. Zapomniałeś, lub nie wiesz nic o grupie socjalistów zwanych utopijnymi (Owens), zwolenników tworzenia organizmów spółdzielczych, by taką właśnie nierówność stopniowo likwidować. > ...pod wpływem Marksa, Engelsa nienawiść wobec wyzyskiwaczy.Nie tyle nienawiść, co bijąca po twarzy szastająca podle człowieczeństwem, niesprawiedliwość. A nienawiść do takiego widzenia, krzywdzącego w ich mniemaniu, ich istotę bytu rzeczywistości, wyrażali właśnie posiadacze dóbr czując oczywiste zagrożenie ze strony społecznej. Jeśli jesteś po kursach w szkółkach katechetycznych i nie czytałeś W. Reymonta "Ziemia obiecana" to polecam film o tym samym tytule, w tym ostatnią scenę gdzie D. Olbrychski grający główną rolę podejmuje decyzję w kwestii: "Strzelać czy nie strzelać" (do strajkujących i manifestujących robotników, którzy już zbuntowali się przed niszczeniem ich człowieczej zwyczajnie istoty). To tylko było podcinanie gałęzi na której siedzieli. Marx wytykał kapitalizmowi nierówny społeczny dostęp do produktów tworzonych przez społeczność, lub inaczej po nowoczesnemu, nierówny dostęp do produktu brutto. > Każdy wiek jest fajny jak się jest przy kasie, i każdy może być paskudny jak się jest od tej kasy daleko  Wcale nie odkrywcza myśl. To widać i teraz począwszy od rządów liberałów (UW, PO), po obecne, różnie nazywane (PiS). Coś czasem sensownego Tobie zaświta.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | |  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | > No to kolego zdecyduj się. Wolność czy upodlenie i wyzysk a więc niewola?Jedno i drugie. Wolno było jechać do Hameryki nie płaszcząc się o wizę, i też wolno było zatrudniać 10 latków w kopalni. Zero-jedynkowe myślenie jest dobre, ale w informatyce. > Czymże to wyróżniasz niewolników nad robotników? Znów babulisz tak jak w Twojej uwadze kierowanej do mnie, że upraw uczyli mnisi, a nauk czytania i pisania chłopów, dwory szlacheckie, a nawet nauki buchalterii by prowadzić ekonomikę dworską.Niewolnik miał szansę na wyzwolenie, robotnik w XIX w. miał prędzej szansę paść na pylicę, czy inne paskudztwo. Poza tym, niektórym starożytnym niewolnikom się dobrze wiodło, byli nauczycielami, czy prowadzili biznesy dla panów. O średniowiecznych mnichach to kompletnie nic nie zrozumiałeś. Przeczytaj jeszcze raz. > Chłopie, Ty jak ta herbata chińska. Zapytać tylko gdzie Ty się taki "ULUNG". Człowieku. Masz jakiś zły okres w swoim życiu?Dzięki za troskę, u mnie ok. Nieudolnie bo nieudolnie, ale próbujesz mnie obrażać, kiedy Ci brakuje argumentów, nieładnie to  > Nie tyle nienawiść, co bijąca po twarzy szastająca podle człowieczeństwem, niesprawiedliwość. A nienawiść do takiego widzenia, krzywdzącego w ich mniemaniu, ich istotę bytu rzeczywistości, wyrażali właśnie posiadacze dóbr czując oczywiste zagrożenie ze strony społecznej.Posiadacze dóbr to czuli przede wszystkim strach, a nie nienawiść. Skutkiem czego trzeba było ucisk poluzować, ku zmartwieniu marksistowskich aktywistów, kiedy tej uciskanej klasy robotniczej chętnej do rewolty zaczęło ubywać, a za to przybywało pracowników najemnych, którzy widzieli, że pracą można w życiu do czegoś dojść.
|
|
4 na 4 | Selanos (12869 punktów) | Od niedawna jestem nauczycielem i codziennie obserwuję dzieci i młodzież, nie mam o nich zbyt wysokiej opinii.
Większość to po prostu straszne pierdoły. Kompletnie nie są nauczeni tego, że jest czas na to, żeby się bawić i czas na obowiązki. Nie potrafią na niczym skupić uwagi, wszystko im się nie podoba, a najbardziej zaskoczeni są tym, że za pewne rzeczy ponosi się konsekwencje.
Ich środowiskiem naturalnym jest facebook, twitter, youtube, steam i instagram. Nie potrafią podać daty rozpoczęcia II Wojny Światowej, ale znają ze szczegółami fakty z życia kilkunastu youtuberów. Fabuł lektur też nie znają, ale znają fabuły gier na steamie.
Wycieczki. Wycieczki są po prostu straszne. Najpierw trzeba walczyć z rodzicami i uczniami o to, żeby przynieśli do szkoły podpisane zgody na wyjazd. Wbrew pozorom jest to wybitnie trudna sprawa. Dziesięciu zapomni, piętnastu podpisze się nie w tym miejscu co trzeba, część w miejscu "podpis rodzica" z jakiegoś powodu pisze "wyrażam zgodę..." No i jeszcze mamusie. Jedna mamusia nie pośle synka, bo według niej suchy prowiant i obiadokolacja w pierwszym dniu wycieczki to za mało i jej, niech będzie Marcinek zgłodnieje. Inna uważa, że jest za dużo chodzenia.
Na samej wycieczce okazuje się, że trafia się kilku delikwentów kompletnie do niej nieprzygotowanych. Albo nie mają butów na zmianę, albo kurtki przeciwdeszczowe, już o bieliźnie nie wspominajmy. Mają za to po kilka powerbanków, tableta, słuchawki i głośnik bezprzewodowy.
Chodzą jak żywe trupy. Cały czas na coś wpadają, nie patrzą na to co im się pokazuje bo robią smartphonem zdjęcia.
Potem jest czas zakwaterowania i kolacji. Okazuje się nagle, że dzieci miewają problemy z rozpakowaniem się, a najgorsze jest wejście na stołówkę. Krzyki przy stole, nieumiejętność posługiwania się sztućcami. Najgorsze było to, że grupie 12-14 lat musiałem nalewać zupę. Nie potrafili.
Kolejny dzień to konieczność ubrania i spakowania się. Bywa to niezwykle trudne dla dzieci i młodych nastolatków. Jeszcze trudniejsze jest pozostawienie po sobie porządku. Ścielenie łóżka? Zapomnijcie.
Winię mamusie. Mamusie które wypieszczają w szczególności swoich synusiów. Taśmowo produkują niezaradne pierdoły z zerową odpornością na jakikolwiek stres i niepowodzenia. Dziewczyny jeszcze nie są takie tragiczne, ale chłopcy - masakra.
Oczywiście nie tyczy się to wszystkich. Jest dużo naprawdę świetnych, sympatycznych dzieci. Z reguły są to dzieci świetnych sympatycznych rodziców.
Dziwi mnie też nieświadomość rodziców w kwestii tego, co ich pociechy robią w internecie. Chyba dzisiejsi czterdziestolatkowie powinni się w tym orientować. Fakty są takie, że ucząc w szkole podstawowej szybko zauważyłem, że uczniowie w wieku 11-14 lat mają niezwykle szeroką wiedzę jeśli chodzi o ciekawsze określenia narządów płciowych i różnych, nazwijmy to, aktów, w języku angielskim. Skąd jedenastoletni synek ma wiedzieć co to jest dick, blowjob, tits, gang bang..? Słownik przeczytał?
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | nędza pokolenia "Z" | >Od niedawna jestem nauczycielem i codziennie obserwuję dzieci i młodzież, nie mam o >nich zbyt wysokiej opinii.
Szereg trafnych uwag praktyka. Niektóre z sygnalizowanych przea pana wątków - było już podnoszone. Jak nadopiekuńczy rodzice( szczególnie mamy) czy też zachłystywanie się chłopców łatwym dostępem do pornografii - ze skutkami tego faktu. Będzie im chyba potrzebny ostry boot camp - żeby otrzeźwieli i zaczęli nadawać się do życia.
|
|
 | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: Pokłosie kultury natychmiastowej satysfakcji |
>Winię mamusie. Mamusie które wypieszczają w szczególności swoich synusiów. [...] Dziewczyny jeszcze nie są takie tragiczne... Czemu winisz mamusie, może to tatusiowie dają synom zły przykład?
Cza być oszczędnym.
|
|
|  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >Czemu winisz mamusie, może to tatusiowie dają synom zły przykład?
Też, albo są po prostu nieobecni. Najczęściej mam kontakt z mamusiami tych synków i jak je słucham, to nóż się w kieszeni otwiera. Jeszcze trochę i będą im podcierać dupki do trzydziestki.
|
|
|  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Winię mamusie. Mamusie które wypieszczają w szczególności swoich synusiów. [...] Dziewczyny jeszcze nie są takie tragiczne... >Czemu winisz mamusie, może to tatusiowie dają synom zły przykład? > Cza być oszczędnym.
Oj! A Ty znów rąbiesz toporem drwala włosek na czworo.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>Winię mamusie. Mamusie które wypieszczają w szczególności swoich synusiów. [...] Dziewczyny jeszcze nie są takie tragiczne...> >Czemu winisz mamusie, może to tatusiowie dają synom zły przykład?> Oj! A Ty znów rąbiesz toporem drwala włosek na czworo.Mizoginizm na kilometr wyczuję. 
Cza być oszczędnym.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | rozpieszczają | > Mizoginizm na kilometr wyczuję.Niestety zawiodły panią zmysły: "It's one of the oldest mothering cliches in the book. But the idea of mothers favouring their sons over their daughters could be much more than just a stereotype, a poll suggests. And though they may be loath to admit it, mothers really do have favourites, it found. They are more likely to describe their sons as 'funny', 'cheeky', 'playful' and 'loving'. But when it comes to their daughters they are far more critical - believing them to be more 'stroppy', 'argumentative' and 'serious', according to the study by parenting website Netmums. In fact, 88 per cent of mothers polled admit to treating boys and girls differently, despite considering it wrong to do so. More than half - 55 per cent - said they found it easier to bond with their sons. And seven per cent admitted their sons were given more treats than their daughters. The survey, which questioned more than 2,000 women who have both sons and daughters, found that mothers were twice as likely to be critical of their daughters than sons - 21 per cent compared to 11.5 per cent." www.dailym(*)treating-boys-differently.html
|
|
| | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: rozpieszczają |
>>Mizoginizm na kilometr wyczuję. >Niestety zawiodły panią zmysły... Odnosiłam się do stanowiska Selanosa, który uwzględnia - domniemane przecież - matczyne faworyzowania synów, a gładko pomija faktyczne zaniedbania wychowawcze ojców; inaczej: dlaczego mizogin Selanos udziału ojców w wychowaniu synów nawet nie próbuje zakładać?
Cza być oszczędnym.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | twardy styl | >>>Mizoginizm na kilometr wyczuję. >>Niestety zawiodły panią zmysły... >Odnosiłam się do stanowiska Selanosa, który uwzględnia - domniemane przecież - matczyne faworyzowania synów, a gładko pomija faktyczne zaniedbania wychowawcze ojców; inaczej: dlaczego mizogin Selanos udziału ojców w wychowaniu synów nawet nie próbuje zakładać?
Istota problemu tkwi w tym, iż w małżeństwie nadopiekuńcze matki bardzo często "wymuszają" określony styl wychowania dzieci - w tym, co jest powszechne - rozpieszczania ich. Ojcowie - to ich niewątpliwie wada - zbyt często ustępują przed takim modelem narzucanym przez matki - w imię utrzymywanie poprawnych relacji z nimi. Wiem o tym także z osobistego doświadczenia. Długie spacery, wspinanie się po skałkach, marsz przez łąkę pełną pokrzyw i - Jezus Maria - kleszczy, spanie w nieprzegrzanym pokoju. Ileż było zachodu żeby przekonać do tego żonę. Dzisiaj dzieci są mi za to hartowanie ogromnie wdzięczne.
|
|
| | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: twardy styl |
> w małżeństwie nadopiekuńcze matki bardzo często "wymuszają" określony styl wychowania dzieci - w tym, co jest powszechne - rozpieszczania ich. Ojcowie - to ich niewątpliwie wada - zbyt często ustępująCo innego, gdyby sami mieli dostać np. śniadanie do łóżka... > Ileż było zachodu żeby przekonać do tego żonę. Dzisiaj dzieci są mi za to hartowanie ogromnie wdzięczne.Co nie znaczy, że mają mamie za złe jej opiekuńczość. W tych modelach wychowania zachodzi taka symetria, że rozpieszczanie to ryzyko wychowania ofermy, a hartowanie to ryzyko utraty zdrowia. I Ty masz żonie za złe jej ryzykanctwo, a ona Tobie Twoje. 
Cza być oszczędnym.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Selanos (12869 punktów) | Odp: rozpieszczają | Może rozwinę swoją poprzednią wypowiedź o nieobecnych ojcach: częściej w szkole widuję matki. Często się zdarza, że są to dość nieprzyjemne sytuacje, na przykład widzę, jak mamusia zakłada jedenastolatkowi czapeczkę, pomaga w założeniu kurtki etc. To przesada. Dziecko potrafi ubrać się samo.
To od mam słyszę, że ich dzieci nie mogą pojechać na wycieczkę, bo jest czy to za dużo chodzenia, czy to za mało jedzenia.
To od mam zazwyczaj słyszę, że ich dzieci są dobre, mądre i niewinne, a co złego to świat dookoła.
Ojców w szkolę widzę rzadko. Znam zaledwie kilku którzy dość regularnie przychodzą do szkoły żeby zainteresować się edukacją dzieci. Za to jak pojawiają się tatusiowie których nikt nigdy wcześniej nie widział na oczy, to są trzy scenariusze: porozmawiamy normalnie o dziecku i mówimy sobie grzecznie do widzenia, druga sytuacja to jak ojciec przychodzi, bo żona już sobie nie radzi z dzieckiem, wtedy w powietrzu da się wyczuć, że jakiś synek czy córcia będzie mieć w domu awanturę, trzecia sytuacja, to jak tatuś przychodzi się awanturować o mniej lub bardziej wyimaginowane krzywdy.
W środowisku szkolnym zaskakująco łatwo jest podzielić ludzi na kategorie.
|
|
| | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> mamusia zakłada jedenastolatkowi czapeczkę, pomaga w założeniu kurtki etc. To przesada. Dziecko potrafi ubrać się samo.Dorosła kobieta też to potrafi, a jednak w sytuacjach pozadomowych trafia im się taka pomoc. Z czego wniosek, że pomoc w ubieraniu nie musi być przejawem nadopiekuńczości i niekoniecznie jest stałym rytuałem. > Ojców w szkolę widzę rzadko.Uznaj, że nie chcą Cię swoją nadgorliwą frekwencją rozpieszczać.  > ...są trzy scenariusze [...] W środowisku szkolnym zaskakująco łatwo jest podzielić ludzi na kategorie.I np. ja należę do "rodziców dzielących na kategorie nauczycieli": tych, którzy dzielą rodziców na kategorie i tych, którzy tego nie robią... 
Cza być oszczędnym.
|
|
 | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | Odp: Pokłosie kultury natychmiastowej satysfakcji | Szanowny kolego forumowiczu! Przyszło Tobie się wziąć za grubszy koniec kija. Ja i takoż chciałem dorobić do pensji (byliśmy z żoną na tzw. "dorobku") i zgodziłem się być nauczycielem w szkole zawodowej. Wydawało mi się że to zaszczytna funkcja. O jakżeż się myliłem! Przyszło mi wtedy zrozumieć "złe" życzenie: "Obyś cudze dzieci uczył". Uderzał mnie "porządek" w szkole, ustalany wiadomo, że przez dyrektora. Dodam tylko, dyrektor bez jaj (może miał 26 lat? Był chyba z nadania partyjnego). Rządził de facto ksiądz katecheta. Na bok szła nauka zawodu, a ważniejsze były religijne spędy przez niego organizowane właśnie wtedy, gdy miałem mieć zajęcia. Ksiądz dowiedział się, że byłem niewierzącym, więc właśnie wtedy, gdy miałem mieć zajęcia, wymyślał soje niby święte chucpy. Nie akceptował mnie w społeczności nauczycielskiej. A jakie sceny były na tzw. radach pedagogicznych? Co najgorsze, dyrektor popierał jego pomysły. A ja miałem, na poziomie zawodowym nauczyć sposobu wykonywania zawodu elektryka tak, by samemu nie być porażonym prądem. Wybacz, ale ile awantur z tego powodu było, to nie wiem (nie liczyłem). W końcu powiedziałem dyrektorowi, że powątpiewam w jego zdolności kierowania szkołą i widzę go jako prowadzącego seminarium duchowne, a nie szkołę uczącą zawodu. Efekty wiadome. Odpowiedź dyrektora licowała tylko z idiotyzmem. "Mam na pana miejsce wielu innych chętnych". Więc wyszło, że to ja jestem winny bo obstawałem do działalności szkoły zgodnie z jej powołaniem. Położyłem mu na biurku "A4" z wypowiedzeniem bezwarunkowym, wymieniając w punktach powody mojej decyzji. Moja satysfakcja tylko takim echem się odbiła, że wyzwoliła także protest pozostałych nauczycieli wystosowany do Kuratorium, w sprawie porządków w szkole. O ile wiem, to dyrektor bez jaj, został zdjęty ze stanowiska i zatrudniony właśnie w Kuratorium. No wybacz. taką drogą idzie współczesna oświata? Wymieniasz mi tu różne powody tego rozmamłania w szkole. Nie zgadzam się z nimi. By szkoła była szanowana w lokalnej społeczności, musi mieć/prezentować jakiś reżim. Nie tak jak w wojsku, czy więzieniu, ale musi uczyć brania odpowiedzialności za postępki uczni. To przecież są nasi przyszli, dorośli odpowiedzialni obywatele. Miejscem, które rozwadnia Wasze, nauczyciele, starania jest właśnie dom, który nie przystosowuje do funkcji samodzielności. Nadopiekuńczość i tłumaczenie o raz obrona złych i niegodnych postępków młodego człowieka niszczy jego naturę empatii i poczucia przynależności społecznej pewnej grupy. Powiem wręcz manieruje destrukcyjnie. Szkoła ma uczyć i nie złego podziału wierzący i niewierzący, bo to rodzi w przyszłości wielki szowinizm. Moja pociecha tego pobytu w szkole jest tylko taka. Spotykam byłych moich uczni, którzy po czasie mi dziękują (bo wymagałem) i chwalą się awansami. A to co wyrabiałem z tym złośliwym księdzem, jak wtedy nazywano teatrem, tak teraz przyznają rację. Oj kolego, z różnych względów (jako nauczyciel i jako forumowicz) życzę Tobie naprawdę najlepszych wyników, ale sam zobaczysz ile to zdrowia kosztuje. Zobaczysz też opinię o nauczycielach choćby na tym forum. Zobaczysz czy są naprawdę sprawiedliwe.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | 3 na 3 | Selanos (12869 punktów) | Na szczęście nie spotkałem się (jako nauczyciel), ze szkołą zdominowaną przez księdza, akurat pod tym względem tworzymy świetne środowisko, gdzie nikt z nikim nie wchodzi w konflikt na tle religii bądź jej braku. Pewny wpływ ma na to fakt, że w szkole jest dość spora reprezentacja nie-katolików: ewangelików i chyba jest kilku wolnych chrześcijan. Jest też kilku uczniów zwolnionych z religii. W szkole obchodzono m.in. dzień reformacji: katecheta zaprosił wtedy di szkoły duchownego ewangelickiego który organizował konkurs wiedzy o reformacji.
>Wymieniasz mi tu różne powody tego rozmamłania w szkole. Nie zgadzam się z nimi. By szkoła była szanowana w lokalnej społeczności, musi mieć/prezentować jakiś reżim. Nie tak jak w wojsku, czy więzieniu, ale musi uczyć brania
Martwi mnie właśnie jakieś dziwne, bo ja wiem, rozmywanie się ram instytucji jaką jest szkoła. Mam dziwne wrażenie, że nauczyciele czegoś się boją i chyba sami nie wiedzą czego. Nie chodzi tutaj akurat o wspomnianą przez Pana złą atmosferę i nagonkę w szkole. To raczej jest zbiór kilku czynników: roszczeniowi rodzice, brak wsparcia ze strony kuratorium, kolejne nierealne wymagania idące z góry, od kolejnych ministrów edukacji, presja nieubłaganego niżu demograficznego, ciągła rywalizacja między szkołami o to kto będzie miał najlepszego ucznia w powiecie, kto ilu laureatów konkursów, jakie wyniki egzaminów.
I frustracja. Wymagania rosną, warunki się pogarszają, pensje stoją w miejscu, a autorytet nauczyciela już dawno umarł.
Nauczyciele chcą zadowolić wszystkich. Uczniowie mogą poprawiać oceny dowolną ilość razy w dowolnym terminie. Wymagania wobec wszystkich zaczyna się dostosowywać do najsłabszych uczniów w klasie. Żeby nie tłumaczyć się przed dyrekcją, rodzicami i organami nadzorującymi dlaczego uczeń nie zdał, żeby nie pisać programów naprawczych i nie organizować egzaminów poprawkowych, nauczyciele puszczają z klasy do klasy uczniów wybitnie dennych.
Jak w takiej sytuacji traktować szkołę poważnie?
Nie wiem jak powinien wyglądać dobry system edukacji skrojony na nasze, polskie warunki. Wiem, że to co mamy teraz, chociaż nie jest najgorsze, to jednak się nie sprawdza.
|
|
 | | diogenes (42753 punktów) | >Od niedawna jestem nauczycielem i codziennie obserwuję dzieci i młodzież, nie mam o nich zbyt wysokiej opinii.
O jakiej opinii mówimy: na wejściu dzieci do szkoły (input), czy też o absolwentach (output)? Myślę, że wystarczy, jeśli opinia zmieni się na lepszą przynajmniej w tym obszarze, za który odpowiada szkoła.
>Jest dużo naprawdę świetnych, sympatycznych dzieci. Z reguły są to dzieci świetnych sympatycznych rodziców.
Uczenie takich dzieci to żadna sztuka (wystarczą standardowe mechanizmy) Pedagogika jako sztuka zaczyna się wraz z dziećmi trudnymi (w tym z geniuszami). Jeśli w karierze nauczyciela uda się ocalić kilku, to jest to sukces.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | > Od niedawna jestem nauczycielem i codziennie obserwuję dzieci i młodzież, nie mam o nich zbyt wysokiej opinii.Ha, niedawno przeczytałem info, że w szkołach wymienia się zegary z analogowych na cyfrowe, bo uczniowie nie radzą sobie z odczytywaniem godziny z tych pierwszych  . Nie pamiętam już gdzie to było i nie chce mi się szukać, ale to jakoś wydało mi się symptomatyczne. Dla ścisłości.., nie myślę, że obecne młode pokolenia są jakoś specjalnie gorsze albo głupsze, po prostu są inne. W końcu nie zapominajmy, że najgorsze zbrodnie w historii ludzkości były popełniane przez pupilków wychowanych w surowej dyscyplinie wieku 19-ego i początków 20-ego. Skąd też może pewne przegięcie w drugą stronę, w stronę wychowania tzw. "bezstresowego", gdzie stres się traktuje jako zło samo w sobie. Sztuka jakoś to wypośrodkować, nie podcinać skrzydeł, ale też nie tworzyć psychopatów, którym wydaje się że wszystko wolno.
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Pokłosie kultury natychmiastowej satysfakcji > W tym samym czasie w Polsce [w 2014 r.] zanotowano 209 takich przypadków [samobójstw dzieci].
W porównaniu do innych statystyk zgonów (np. choroby cywilizacyjne) skromne cyfry. Dlaczego więc mielibyśmy w ich kontekście określać całą kulturę jako kulturę natychmiastowej satysfakcji? Camus w Micie Syzyfa samobójstwo uważa za jeden (niemalże jedyny) prawdziwie poważny problem filozoficzny, ale w swej analizie nie podąża drogą socjologicznych czy kulturowych rozważań, które odsłoniłaby kulturowe motywy samobójczej śmierci.
"...należałoby wiedzieć, czy w dniu samobójstwa przyjaciel desperata nie rozmawiał z nim w tonie obojętnym. Wówczas on jest winien. Taka rzecz może bowiem wystarczyć, by przyspieszyć wybuch wszystkich uraz i wszystkich zniechęceń, dotąd jeszcze pozostających w zawieszeniu."
Mamy więc do czynienia z efektem psychologicznej lawiny (urazy, niechęci,...) ze śmiertelnym zejściem. Główną rolę odgrywają przy tym emocje, a więc starsze partie mózgu: dzieci nie mają na tyle rozwiniętych mechanizmów obronnych, aby obronić się przed głębokim stresem czy depresją. Człowiek przychodząc na świat ma już w pewnym stopniu ukształtowany poziom wrażliwości emocjonalnej na bodźce (geny, ciąża); potem dochodzi do tego środowisko domu - primary caregiver, szkoły, media, itd.: słowem - kultura. Te dwa czynniki (nie tylko kultura) zadecydują o indywidualnej odporności na stresy i strategie ich rozwiązywania. Mówiąc "czynniki" nie mam na myśli realnych przyczyn: tych w konkretnym przypadku jest bez liku i żaden z nich nie jest kulturą (obojętny ton z cytatu Camus nie jest kulturą). Nie łudźmy się - nie ma możliwości zapanowania nad wszystkimi bodźcami, na jakie wystawiony jest człowiek: niektóre z nich są śmiertelne. Które? Co jednych ubawi, innych zabije, ale o tym dowiadujemy się zwykle po fakcie.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | >W porównaniu do innych statystyk zgonów (np. choroby cywilizacyjne) skromne cyfry. Dlaczego więc mielibyśmy w ich kontekście określać całą kulturę jako kulturę natychmiastowej satysfakcji?
To tylko pretekst do rozmowy o "problemie współczesnej młodzieży"...
|
|
|  | | diogenes (42753 punktów) | >>W porównaniu do innych statystyk zgonów (np. choroby cywilizacyjne) skromne cyfry. Dlaczego więc mielibyśmy w ich kontekście określać całą kulturę jako kulturę natychmiastowej satysfakcji? >To tylko pretekst do rozmowy o "problemie współczesnej młodzieży"...
Jeśli rosnące statystyki samobójstw (skutek) mają być pokłosiem natychmiastowej kultury (przyczyna), to równie dobrze można potraktować wątek jako pretekst do krytycznej rozmowy o problemie współczesnej kultury. Myślę, że samobójstwo ma przyczyny zewnętrzne (kulturowe, społeczne, polityczne) i wewnętrzne (biologiczne): dzieci nie stanowią tu wyjątku.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Media ostatnio doniosły, iż Polska zajmuje drugie miejsce w Europie, jeżeli chodzi o samobójstwa wśród nieletnich. W innych krajach w tym względzie nie jest lepiej. Przykładem są - chociażby - USA - gdzie samobójstwo stało się drugą wiodącą przyczyną śmierci wśród młodych ludzi.<<
Tak, zdaje się, działa ewolucja. Osobniki nieprzystosowane do panujących warunków giną robiąc miejsce dla lepiej przystosowanych. A że generalnie przyrost naturalny na Ziemi jest raczej dość wysoki, to nie ma problemu.
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Tak, zdaje się, działa ewolucja.
A co począć z ewentualną hipotezą, że do tego działania ewolucji przykłada swą niewidzialną rękę polityka?
Czy to znaczy, że wszelka reakcja na rosnące statystyki samobójstw jest bezcelowa? Nawet jeśli tak działa ewolucja, to odpowiednie mechanizmy mogą wpłynąć (w pewnych granicach) na ilość tych smutnych zdarzeń, zwłaszcza w kontekście samobójczych śmierci dzieci. Samobójstwem filozofa specjalnie bym się nie martwił.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>A co począć z ewentualną hipotezą, że do tego działania ewolucji przykłada swą niewidzialną rękę polityka?<<
Ewolucja jest ślepym mechanizmem i głupią, drapieżną polityką się nie przejmuje. Dla końcowego efektu liczy się tylko to, kto pozostawi po sobie możliwie płodne potomstwo. A dlaczego ktoś wyginął, nie ma znaczenia.
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Ewolucja jest ślepym mechanizmem i głupią, drapieżną polityką się nie przejmuje.
Polityka, ta drapieżna i ta gołębia, posługuje się myśleniem, a myślenie jest pochodną ewolucji mózgu. Nic, co ludzkie, nie jest poza ewolucją.
>Dla końcowego efektu liczy się tylko to, kto pozostawi po sobie możliwie płodne potomstwo.
W przypadku człowieka (i nie tylko) trzeba mieć głowę na karku, aby dożyć do okresu, kiedy można zrobić użytek ze swej płodności. Tak więc nie liczy się tylko teoretyczny efekt końcowy, ale również praktyczne etapy prowadzące do niego. Polityka (np. przez skierowanie subwencji dla osób z zaburzeniami płodności) też macza w tym swoje palce...
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | | Rafał Poniecki (7132 punktów) | > >W przypadku człowieka (i nie tylko) trzeba mieć głowę na karku, aby dożyć do okresu, kiedy można zrobić użytek ze swej płodności. <<Albo przyjadą muzułmanie, np. przysłani przez Angelę Makrelę i pokażą, co to jest płodność.
|
|
| cepok (1 punktów) | Sądzę, że problem "pokolenia samobójców" leży w głównej mierze w internecie. W internecie w którym na portalach społecznościowych na każdym kroku napotyka się chodzące ideały; pięknych, bogatych, szczęśliwych (zawsze tylko z pozoru). Wraz z nastoletniością przychodzą kompleksy i potrzeba przynależności do grupy. Młodzi codziennie obserwują "alfy" siebie mając za "epsilony". Rówieśnicy natomiast, są w tym wieku dość okrutni; widząc taką postawę u kolegi/ koleżanki z klasy będą jeszcze bardziej podkopywać jego ego, udowadniać, że jego wyobrażenie o samym sobie jest słuszne. Także z chęci przynależenia do grup. Efekt: nastolatek czuje się gorszy, niegodny, zbędny.
|
|
jaxyz (135 punktów) (zablokowany) | > na pierwszym miejscu wymienia Niemcy. W 2014 roku doszło do 224 prób> samobójczych osób poniżej 19 roku życia zakończonych śmiercią (statystyka nie obejmuje osób> odratowanych). W tym samym czasie w Polsce zanotowano 209 takich przypadków. Źródłem danych prezentowanych w raporcie jest Eurostat oraz Komenda Główna > Policji w Polsce"> www.focus.(*)ka-na-drugim-miejscu-w-europie> fortune.co(*)n-suicide-attempts-rise-study/Czyli do ilosci młodziezy, w polsce znacznie więcej niż w niemczech? Ale skoro źródłem jest min. nasza policja to nie jestem pewien czy ona nie nadmiernie chetnie odchacza jako samobujstwo przypadki prawdopodobnego morderstwa jesli trudno ustalic sprawce a okolicznosci w tym nie przeszkadzają.
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >podstawową przyczyną patologii jak wyżej jest specyficzna cecha mentalna pokolenia "Z".
Jak to się ma do religijnej formacji tego pokolenia: statystycznie to (w zdecydowanej większości) katolicy. Czy to nie kolejny dowód fiaska tej ideologii, która wciska się do szkół, nie zapobiegając tej ponurej statystyce? Mówi się o potrzebie psychologa w szkołach. Czy nie należałoby środków na bezproduktywne lekcje religijnej abrakadabry przesunąć na fachowe doradztwo?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|