 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-05-2018 12:27 | MaxGolonko2 (438 punktów) | Kolonizacja kosmosu
2 na 2 | Przez dziesiątki lat nie da się lecieć rakietą bo promieniowania zniszczą komórki astronautów. Z kolei z prędkością rzędu prędkości światła lecieć się nie da bo zgarniane po drodze wszechobecne protony międzygwiezdne spowodują przegrzanie rakiety. Da się jednak przeskakiwać z planety na planetę (np na Marsa) oraz do innego układu planetarnego - te raz na 100 mln lat przelatują obok innego - także naszego - w odległości zaledwie miesiąca świetlnego. Statystycznie (dryf gwiazd). Barierą kolonizacji kosmosu mogą być rządy Krk w przyszłości. Dziś duchowni władają prezydentem Trump'em i nieformalnym naczelnikiem państwa - J.Kaczyńskim. Religie każą czekać na Ziemi na koniec świata co czyniłoby kolonizację kosmosu herezją; zakładają wyjątkowość życia na Ziemi (człowiek stworzony na podobieństwo boga, a inne życie tylko mu do jedzenia i pomocy w zagospodarowywaniu Ziemi). Giordano Bruno, który rozważał istnienie kosmitów spalono. Kolidują też z ewolucją. Dlatego obecność religii w szkole to pomyłka. To tak jakby w szkole był przedmiot "wróżenie z fusów". Polecam grafikę - LINK: scontent-f(*)a00816640ffc40f13c&oe=5BBCD148i może jeszcze scontent-f(*)c1c194ffeaf591b161&oe=5B914D2CMiłego dnia max (ateista) | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
Ignacy Kujawiak (5636 punktów) (zablokowany) |
Dlaczego tylko kolonizacja? Powiedzmy od razu - podbój. Podbój zupełny, po ostatnie granice. I żeby było weselej, dodajmy jeszcze jakąś gadkę szmatkę o kiełznaniu gwiazd. Oj, przeprajszam, było przecież coś o przeskakiwaniu między układami planetarnymi oddalonymi o "zaledwie" miesiąc świetlny. Zwracam honor. 
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
| Wenancjusz (16441 punktów) | Oj daleko wybiegasz myślami. Już kiedyś pisałem, że futurystyczne wizje naszego świata absorbują niepotrzebnie, bo nie potrafimy sobie wyobrazić/przewidzieć jak ten nasz świat będzie wyglądał za 100 lat. O wszystkich wielkich i niespodziewanych zdarzeniach i zwrotach decydujących o losie ludzkości, decyduje splot nieprzewidywalnych zdarzeń. o ile przyszłość ludzkości jest nieprzewidywalna, to o tyle przyszłość kościoła jako instytucji jest raczej do przewidzenia. Na przykładzie polskiego barbarzyńskiego kościoła (a raczej ludzi, jego reprezentantów), widać już wyraźnie schizmę. Papież swoje, a polscy biskupi swoje. Niszczą w ten sposób podstawę jego dotychczasowego istnienia opartej na konsekwentnej i ścisłej hierarchizacji. Jest to wyraźny symptom zbliżającego się upadku. Nie poruszam tu spraw religii, bo wyraźnie widać, że religii w polskim kościele nie ma. Wszyscy księża pozbawiają się wzajemnie empatii do wiernych nawet. Instytucja ta ujawnia się jako głęboko zdemoralizowana, istniejąca tylko dla jednej zasady; władza i bogactwo. Wrogiem kościoła jak się okazuje na razie jest szybkość przepływu informacji, czyli światowa sieć informatyczna. Nic nie da się ukryć/zataić. Mam na myśli haniebne (wbrew oficjalnie głoszonym zasadom religijnym) postępki degeneratów prezentujących interesy oficjalnego centrum chrześcijaństwa w Watykanie. Proces degradacji ma charakter postępujący i ciągły. Jeśli do tego dołoży się nieuchronny postęp wolnej, nieobciążonej żadnymi dogmatami wiedzy, co za tym idzie, oświaty i świadomości społecznej, to dla tej instytucji nie ma żadnych szans długiego istnienia. Bóstwa zawsze są śmiertelne, bo umierają wraz z ostatnimi ich wyznawcami. Tak że wizje 100 mln lat na pewno nie przewidują istnienia tej samo deklasującej się instytucji. Czy wyobrażasz sobie jak wzrośnie wskaźnik bezrobocia, choćby w Polsce? Ile będzie tragedii, gdy żaden pracodawca nie zatrudni nikogo, kto będzie umiał tylko jakieś klepadła/modlitwy? Od takich tylko umiejętności żadnego postępu nie będzie. Oczywiście zakładam tu wzrost krytycznego spojrzenia na postawy i działania tej grupy nierobów/wyłudzaczy nie przez siebie wypracowanych środków, nawet tu w Polsce.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Barierą kolonizacji kosmosu mogą być rządy Krk w przyszłości. Mikre szanse. Prędzej już islamu. Mogę sobie łatwo wyobrazić nagłówki "Pierwsza parafia na Księżycu/Marsie" z ok. 2050 r. Nie sądzę też, żeby Kościół miał większe problemy co by próbować ewangelizować ewentualnie spotkanych braci ufoków. Watykan już dawno dawał takie sygnały. Jak niegdyś nie sprzeciwiał się wielkim odkryciom geograficznym, tak w przyszłości będzie się starał zagospodarować te kosmiczne.
Co może utrudniać ekspansję w zewnętrzną przestrzeń to socjalizm. Gdyby w 15-tym czy 16-tym wieku istniało coś takiego, to pewnie Ameryki by nie podbito. Dobrze to czy źle to osobna kwestia, ale pionierstwo to ryzyko i czasami nieprzewidziane skutki. Ludzkości może po prostu zabraknąć jaj, no chyba że warunki na Ziemi nie pozostawią innego wyjścia.
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Przez dziesiątki lat nie da się lecieć rakietą...
Po roku przebywania w kosmosie ludzie wracają jak zdjęci z krzyża (uszkodzenia kości, mięśni). Sex w kosmosie to dramat. Pascala przerażała wiekuista cisza kosmicznych przestrzeni. Z tym, to znaczy z tanim, religijnym egzystencjalizmem, można sobie poradzić. Trudności leżą gdzie indziej: kłopoty z erekcją, ukrwieniem dolnych części tułowia, ból łba (zwiększa obwód o 10%)... ruchy frykcyjne to już komedia. W tej materii może pomóc branża porno (podobno są plany nakręcenia jakiegoś pornofilmu w kosmosie...). Może należałoby kolonizację kosmosu scedować tylko na komórki płciowe? In vitro w kosmosie, sztuczne mamy, sztuczne taty, itd... Ale nie bardzo wiadomo, jak wyglądałby rozwój embrionu w warunkach nieważkości.Nie sądzę, aby symulacje były w stanie przewidzieć wszystkie (ponure raczej) aspekty.
>Kolonizacja kosmosu...
Jeśli, to kolonizacja poprzez sam umysł (w tym wybranych emocji) na bazie całkowitej protezy ciała dostosowanego do warunków kosmicznych(a nie tylko ziemskich). Oczywiście taki umysł nie miałby modułu religijnego, bo nawet w warunkach ziemskich (nie zapominajmy, że to też kosmos...) jest on całkowicie zbędny. Byłaby to fundamentalna "mutacja", czy też gatunkowa schizma (reformacja to w jej kontekście pryszcz): replikacja takich obiektów nie odbywałaby się na drodze płciowej...
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| klaio (1068 punktów) | Przed wpisem proszę się najpierw podowiadywać by nie absorbować publiczności swoimi intuicjami. Jezuici z watykańskiego obserwatorium astronomicznego mają już opracowaną teologię na wypadek nawet spotkania obcej cywilizacji, a co dopiero kolonizacji innych planet. Kościoła kosmos nie zaskoczy.
|
|
 | | Wenancjusz (16441 punktów) | >Przed wpisem proszę się najpierw podowiadywać by nie absorbować publiczności swoimi intuicjami. Jezuici z watykańskiego obserwatorium astronomicznego mają już opracowaną teologię na wypadek nawet spotkania obcej cywilizacji, a co dopiero kolonizacji innych planet. Kościoła kosmos nie zaskoczy.
A szkoda. Dalej brnie w fikcje. To, że Watykan ma swoje obserwatorium astronomiczne, to wiadomo już dawno. Przecież dostępu do wiedzy poznawania Wszechświata nikt mu nie broni, w przeciwieństwie do tego co on robił we wczesnym okresie jego istnienia, gdy wszelką wiedzę dotychczas posiadaną sobie tylko zawłaszczał, a zbyt ciekawskich temperował ogniem na stosach. Musiał w końcu ustąpić wiedzy opartej na obserwacjach i faktach. Skoro tak twierdzisz, to dlaczego nie zapytasz, czy widział we Wszechświecie Boga (niebo boską siedzibę) i czy potrafi wskazać gdzie znajduje się piekło? Ba! Akceptuje możliwość istnienia "innego" życia opartego na związkach białka/węgla, a i być może na związkach krzemu. Życie białkowe może tworzyć niespotykane formy istnienia, zupełnie nie przypominających ziemskich. Pisma święte przecież o ich istnieniu nie mówią. Plotą publicznie nadal tak jak w średniowieczu. Czy to nie czasem chorobliwy już stan dychotomii epistemologicznej? Czy to nie poważny już stan zbiorowej schizofrenii paranoidalnej? Nie mój problem. To że jeden z forumowiczów snuje wątki, w tej chwili nierealne, to jego sprawa. Zobacz komentarze, by się przekonać czy ktoś go poważnie traktuje. Za 100 mln. lat to Ziemi może nie być. Może nie z powodu kataklizmu wojny jaką nieodpowiedzialne jednostki ludzkie mogą wywołać (zniszczy się tylko życie), ale raczej kataklizmu kosmicznego, którego jeszcze w tej chwili nie umiemy dostrzec.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | | klaio (1068 punktów) | Co ciebie zdenerwowało, że na sprostowanie twierdzenia, że Kościół nie ma gotowej teologii na podbój kosmosu wyjeżdżasz ze stosami?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|