W polemice jaka się zawiązała po opublikowaniu wątku "Ręce (żydowskie) precz od kardynała" (
www.racjonalista.pl/forum.php/s,766343) - komentator Andrzej.51 poświęcił sporo uwagi pogromowi kieleckiemu z 1946 r. Sposób w jaki to zrobił wymaga komentarza oraz korekty. Otóż narracja zdarzenia przez niego zaprezentowana jest typowa dla okresu do ukazania się książki Grossa o pogromie w Jedwabnem. Jest to narracja subiektywna, jednostronna, niepełna - i tym samym fałszująca prawdziwe oblicze zdarzenia, biorąca pod uwagę tylko punkt widzenia strony żydowskiej . Od przełomu jak wyżej zdobywa sobie powoli (acz systematycznie) miejsce wśród historyków inna narracja - uwzględniająca punkt widzenia drugiej strony, to jest strony polskiej, czy też innej występującej w relacji ze stroną żydowską.
Komentator jak wyżej sprawia wrażenie osoby, która niw rozumie dlaczego do pogromu doszło??? W swych wywodach przywołuje takie uzasadnienia jak oskarżanie Żydów o mord na Chrystusie czy też o wykorzystywanie przez nich krwi dzieci chrześcijańskich przy wyrobie macy. Pogrom kielecki (bez względu na to jakie były jego inspiracje) był natomiast - odpowiedzią na represje wobec społeczeństwa polskiego (którego liczba ofiar setki, tysiące razy przekracza liczbę ofiar pogromu) ze strony komunistycznego aparatu represji, kierowanego w zdecydowanej większości przez Żydów. I oczywiście, jak to zwykle w takich wypadkach, odwet tłumu dotknął nie zawsze osoby na ten odwet zasługujące.
Identyczny mechanizm odwetu miał miejsce latem 1941 roku w miasteczkach Podlasie - gdzie doszło do licznych samosądów na ludności żydowskiej ze strony polskiej i ukraińskiej - ZA KOMPLEKSOWĄ KOLABORACJĘ OGROMNEJ CZĘŚĆI TAMTEJSZYCH ZYDOW Z SOWIECKIM APARATEM REPRESJI. Pisząc o Jedwabnem czy innym pogromach - zawsze należy obszernie i kompleksowo zarysować ową przyczynę.
Andrzejowi.51 podrzucam zeznanie świadka historii: Piotra Wiśniewskiego, który w swej pierwszej relacji opisuje masową kolaborację Żydów z Radziłowa i okolicy z sowieckim okupantem - i konsekwencje tej kolaboracji, w drugiej zaś wypowiada się na temat odwetu na Żydach w Radziłowie - po wkroczeniu do miejscowości wojsk niemieckich latem 1941 r.
Zeznanie świadka jak wyżej jest przykładem obiektywnego przekazu na temat - którą to obiektywność komentator Andrzej.51 winien sobie przyswoić analizując relację jak wyżej.
"W dniu 1.09.1939 r wybuchła wojna z Hitlerem. Handel zamknięty. Towar wyprzedany, reszta schowana. Przyszli bolszewicy. Władzę objęli żydzi. Powołano Komitet z miejscowej komuny żydowskiej. Wszyscy pracownicy w urzędzie gminy byli żydzi. Milicja składała się z 4ch żydów i 1 Polaka, który nawiasem mówiąc, był bardzo krótko. Pewnego razu Milicja popijała sobie i jeden żydek milicjant mówi do tego Polaka milicjanta. Nu u, ty Staszek, czy ty myślałeś kiedy, że będziesz u nas milicjantem. Polaka zabolało. Wyszedł, przyniósł im karabin, oddał go i mówi. To ja nie chciałem służyć u bogatego szlachcica, a mam służyć u żydów, nie chcę. Na terenach polskich, zajętych przez Niemców, żydzi zostali wyniszczeni przez (nich) Niemców. Natomiast na terenach polskich, zajętych przez bolszewików, żydzi wzięli władzę w swoje ręce. Gnębili Polaków, szaleli z radości, bo nie wystarczało im, że żyli w naszej Polsce, a jeszcze chcieli panować nad Polakami. Przed wojną nie mieli żydzi źle w Polsce. Handel detaliczny, jak i hurtowy, był w rękach żydowskich. Rzemiosło też w 90% było w rękach żydowskich. Żaden żyd ciężko nie pracował. Mało im było tego, chcieli panować. Skorzystali z tego, jak weszli do Polski bolszewicy. Od wejścia bolszewików, zaraz żydzi wydawali na wywóz na Syberię polskich policjantów i tych co im byli niewygodni. Jadzi siostra Basia Napartowa przed wojną mieszkała w Krynkach. Tam mąż jej był komendantem posterunku policji. W pierwszych dniach, żydzi go wydali bolszewikom na wywóz. Po aresztowaniu męża, Basia prosiła Jadzię, by mogła przyjechać do nas do Radziłowa. W ten czas, ja byłem w Żychlinie. Jadzia sprowadziła siostrę Basię z córkami do Radziłowa."
"Ciekaw byłem, jak doszło do masakry żydów. Naoczni świadkowie mówili mi, że pierwszy pogrom żydów był w Wąsoszu, w jakieś trzy tygodnie po przyjściu Niemców. Zabijano tam i zażynano żydów i wywozono ich za miasto, celem pochowania. Po ukończeniu tej roboty u siebie w Wąsoszu, wąsowiacy przyśli do Radziłowa, by tu też mordować żydów. Radziłowiacy przepędzili ich. Na drugi dzień przyjechało do Radziłowa z wiosek spod Osowca kilku drabów, którzy pracowali u Niemców, jako szpiedzy. Tu dobrali sobie kompanów, popili porządnie i zaczęli zaganiać żydów za miasto, drogą w stronę Wizny do dużej stodoły. Prawie wszyscy biorący udział, mieli karabiny, których pełno było wszędzie po ucieczce bolszewików. Znalazła się i benzyna w bańkach i kanistach. Nie łatwa to była sprawa spędzić wszystkich żydów do stodoły. Po spędzeniu, oblali stodołę benzyną. Karabinem zmuszono czternastoletniego chłopca, nazwiskiem Ekstowicz, by ten wszedł na dach stodoły. Podano mu bańkę z benzyną i on oblał słomiany dach stodoły, tą benzyną. Po zejściu chłopca z dachu, stodołę podpalono. Spłonęło w niej osiemset żydów. Opowiadał mi naoczny świadek, że jeden żyd, który ukrył się przed łapanką, jak zobaczył palącą się stodołę z żydami, dostał szoku. Wybiegł z ukrycia, zarzucił płaszcz na ramię i biegiem przez miasto pędził do tej stodoły. Wpadł w palącą się stodołę i razem spłonął z żydami. Znalazło się i kilku Niemców, którzy fotografowali to wszystko i potem robili film. W tymże czasie spalono żydów w Jedwabnem."
Całość na:
www.awans.(*)ia/wisniewski/wisniewski1.html