 |
Dlaczego padło na Alberta Einsteina??? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-06-2018 14:06 | Arminius (25555 punktów) | Dlaczego padło na Alberta Einsteina???
-2 na 4 | Problem splagiatowania przez Alberta Einsteina koncepcji innych - wielkich - naukowców, w tym, przede wszystkim, francuskiego matematyka Henri Poincare - był już na tym forum przedmiotem kilku wątków. Wracam do niego raz jeszcze, ponieważ podlinkowany materiał - do którego lektury wszystkich interesujących się historią nauki zachęcam - prezentuje występek Einsteina ze specyficznej perspektywy. Perspektywy ostrej rywalizacji między nauką niemiecką i francuską - oraz generalnie między dwoma mocarstwami: Francją i Niemcami - w której Einstein okazuje się być malutkim - acz newralgicznym - trybkiem w wielkiej machinacji czynionej przez tuzów niemieckiej nauki, mającej na celu deprecjację osiągnięć francuskiego ( a więc także rywala politycznego)geniusza. web.ihep.su/library/pubs/tconf05/ps/c5-1.pdf"The official history tells us that Einstein, without having read the works of Lorentz and Poincaré past 1895 and without any prior publication on the subject, had written alone in Bern the "founder paper" of the Relativity in the last days of June 1905. For that reason, and a few other of less importance, the biographers of Einstein have called that year 1905 "Annus mirabilis" and its centenial is celebrated in 2005. However on June 5, 1905, after many other papers on this subject, Poincaré had presented a note at the French Academy of Science, a text that contains the essential elements of Einstein paper: the relativity principle and the "Lorentz transformation". This coincidence involves the suspicion of a possible plagiarism of Poincaré by Einstein. But two new coincidences have recently been discovered. A) The deliberate concealment of the relativistic works of Poincaré and of the corresponding Lorentz's work during the June and July 1905 seminar at the University of Göttingen, a seminar organized exactly on the same subject by David Hilbert, a first rank mathematician and a rival of Poincaré. B) The absence of recension of the relativistic works of Poincaré in the Annalen der Physik, in spite of the meticulosity of Germans, three recensions of the other works of Poincaré for the year 1905 alone and many recensions of French texts of lesser importance. This absence will allow Max Planck, who controlled this major publication, to organize from November 1905 an unforgettable praise of the just published Einstein text. In front of these three so accurate coincidences, the only possibility is to forsake the thesis of the solitary genius and even that of the direct plagiarism of Poincaré by Einstein. The "founder paper" was written in Göttingen either by Hilbert himself or by one of his colleagues, then signed by Einstein and published without delay in Planck's publication. The reason of this machination is very usual, it is the scientific and nationalistic jealousy of its authors that had all the necessary means to achieve it - competence, knowledge of the subject, plagiarized texts, scientific authority and fast means of publication - on the other hand it was easy to convince Einstein to take all the risks: being young he had little to loose and much to gain, and he had already committed some plagiarism that were known in Göttingen and in Berlin. This conclusion will of course imply incredibility and many protests. For these reasons all this study is considerably developed in the book of Jules Leveugle (ref. 9) in which all necessary documents are gathered, translated and analysed. Il y a deux histoires: l'histoire officielle, menteuse, et l'histoire secrète où sont les véritables causes des événements. (There are two Histories: the official and lying History, and the secret History in which are the real reasons of events." | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Obłudnie? | O widzi Pan, panie Uxbridge - dał mi Pna minusa, nie komentując. A jeszcze wczoraj zastanawiał się Pan w tonie inkwizytorskim - dlaczego są tacy, którzy mi dają plusa nie komentując. Proszę pamiętać, iż obłuda nie jest cnotą - jest przywarą.
|
|
 | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | Odp: Obłudnie? | >O widzi Pan, panie Uxbridge - dał mi Pna minusa, nie komentując. A jeszcze wczoraj zastanawiał się Pan w tonie inkwizytorskim - dlaczego są tacy, którzy mi dają plusa nie komentując. Proszę pamiętać, iż obłuda nie jest cnotą - jest przywarą. Ja też dałem i miałem nie komentować, ale ten post jest dobrą okazją.
Minus jest za obsesję - za wałkowanie w kółko tego samego, mimo już dawno i wielokrotnie wskazanych błędów. Na takie przypadłości są lekarstwa.
|
|
|  | -1 na 3 | Arminius (25555 punktów) | komentarze | >Ja też dałem i miałem nie komentować, ale ten post jest dobrą okazją.
To dobrze że Pan skomentował. Minus bez komentarza trąci tchórzostwem.
>Minus jest za obsesję - za wałkowanie w kółko tego samego, mimo już dawno i >wielokrotnie wskazanych błędów.
Temat jest ten sam. Ale jego odsłony i perspektywy ukazania i analizy - w każdym wątku odmienne. Rozumiem, iż odnośnie meritum sprawy zasygnalizowanego w wątku - nie jest w stanie się Pan wypowiedzieć?
>Na takie przypadłości są lekarstwa.
O jakie przypadłości Panu chodzi - i o jakie lekarstwa???
|
|
 | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | Odp: Obłudnie? | >O widzi Pan, panie Uxbridge - dał mi Pna minusa, nie komentując. A jeszcze wczoraj zastanawiał się Pan w tonie inkwizytorskim - dlaczego są tacy, którzy mi dają plusa nie komentując. Bo plusów ciemnoto dostajesz sporo (chociaż przeważnie po jednym na wypowiedź), ale wypowiedzi popierających twoje chore tezy jest jak na lekarstwo. Natomiast co do meritum, to skoro się domagasz, proszę bardzo: Gdzie w artykule/artykułach Einsteina jest przedstawienie czyjegoś odkrycia jako własnego - tytuł, strona, wiersz u Einsteina oraz tytuł, strona, wiersz u "oryginalnego" autora. Zadaję to pytanie chyba czwarty raz, ale odpowiedzi nie ma. Nie ma, bo jesteś matematyczno-fizyczną amebą potrafiącą jedynie bezmyślnie bełkotać jak katarynka na te tematy. Pytanie jest postawione jasno i konkretnie. Dopóki równie jasno i konkretnie na nie nie odpowiesz (przypominam: tytuł, strona, wiersz) dopóty jesteś kłamcą i oszustem.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
|  | | Arminius (25555 punktów) | toksyczne emocje | >Bo plusów ciemnoto dostajesz sporo....
Po cóż te rozbuchane i toskyczne emocje, tak z samego rana??? Jeszcze Pan sobie nimi zatruje cały dzień.
>ale wypowiedzi popierających twoje chore tezy jest jak na lekarstwo.
Ja nie oczekuję "popierania" moich wypowiedzi. Wystarczy mi, że są czytane i "przesiąkają " do umysłów czytelników - wzbudzając - co najmniej - wątpliwości co do rzetelności kłamliwej tezy o geniuszy Einsteina. Gutta cavat lapidem non vi sed saepe cadendo! Niech Pan sobie przeczyta - poniżej - wzmiankę o nauczycielu fizyki.
>Gdzie w artykule/artykułach Einsteina jest przedstawienie czyjegoś odkrycia jako >własnego - tytuł, strona, wiersz u Einsteina oraz tytuł, strona, wiersz >u "oryginalnego" autora.
W kluczowym artykule naukowym Einsteina z 1905 roku - o którym mowa w podlinkowanym materiale - brak jest przypisów - a sam tekst jest kompilacją poglądów innych naukowców, głównie Poincare i Lorentza. Einstein nie mógł podać przypisów - bo gdyby to zrobił, okazałoby się iż nie tworzy nic nowego tylko kompiluje poglądy innych. Fakt, iż w takim renomowanym czasopiśmie jak Annalen der Physik ukazał się artykuł naukowy bez przypisów - doskonale wpisuje się w tezy postawione przez autora podlinkowanego w tym wątku materiału - o wielkiej machinacji niemieckiej nauki( w której małym trybikiem ale wcale kluczowym był Einstein), do których, nota bene - w ogóle się Pan nie odniósł. O braku przypisów - i poglądach na tę kwestię wielu wybitnych naukowców - było już nie raz w "einsteinowskich" wątkach.
>Nie ma, bo jesteś matematyczno-fizyczną amebą potrafiącą jedynie bezmyślnie bełkotać >jak katarynka na te tematy.
Spłodził Pan wyborne ( i wulgarne) exemplum argumentum ad personam - wyśmienicie nadające się do egzemplifikacji tego erystycznego narzędzia.
>Pytanie jest postawione jasno i konkretnie. Dopóki równie jasno i konkretnie na nie >nie odpowiesz (przypominam: tytuł, strona, wiersz) dopóty jesteś kłamcą i oszustem.
Odpowiem pytaniem na pytanie. Dlaczego artykuł Einsteina jak wyżej jest bez przypisów. I dlaczego w Annalen Der Phisik nie opublikowano recenzji tekstów Poincare - w których zawarte były wszystkie kluczowe elementy teorii, przypisanej Einsteinowi??/
|
|
| |  | 4 na 4 | uxbridge (5980 punktów) | Proste pytanie do Arminiusa. | Ok. To zacznijmy od prostej rzeczy. Załóżmy, że nie było Lorentza i Poincarego. Wówczas, przyjmując pański tok rozumowania, osiągnięcie Einsteina jest niewątpliwie oryginalne. Na czym wg. pana ono by polegało? Jakiego odkrycia Enstein dokonał w swoim artykule? Bo bez zrozumienia tego podstawowego faktu, tej istoty STW nie mamy szans, żeby dojśc tu do sedna. Proszę o krótką, konkretną wypowiedź bez ozdobników i dywagacji odległych od fizyki.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | |  | -1 na 3 | Arminius (25555 punktów) | Poincare był! | > Ok. To zacznijmy od prostej rzeczy. Załóżmy, że nie było Lorentza i Poincarego.Nie ma sensu robić takiego założenia. Poincare był - i inni naukowcy też - z których dorobku Einstein wszystko "zerżnął". Temat ten był już wielokrotnie poruszany -więc odsyłam do stosownych wątków. Wątek niniejszy odsłania kulisy uwarunkowań - także politycznych - w których owo "zerżnięcie" się dokonało. Polegały one na tym, iż Einstein - w dokonywanej machinacji - miał wsparcie logistyczne i organizacyjne potężnego aparatu niemieckiej nauki. "W podlinkowanych materiałach prócz biogramu Milewy są: audycja programu II PR - w której dwaj profesorowie (prof. Jerzy Lewandowski i prof. Marek Demiański -Katedra Teorii Względności i Grawitacji Uniwersytetu Warszawskiego) wypowiadają się rocznicowo, w tym także na temat współautorstwa Poincare w tworzeniu teorii względności oraz artykuł prezentujący wkład Poincare w powstanie teorii względności jak również kulisy szalbierstwa Einsteina i na jego korzysć - którego fragment cytuję: "Jules Henri Poincaré (1854 - 1912) was a great scientist who made a significant contribution to special relativity theory. The Internet Encyclopedia of Philosophy website says that Poincaré: 1.sketched a preliminary version of the special theory of relativity" 2.stated that the velocity of light is a limit velocity" (in his 1904 paper from the Bull. of Sci. Math. 28, Poincaré indicated "a whole new mechanics, where the inertia increasing with the velocity of light would become a limit and not be exceeded") 3.suggested that "mass depends on speed" 4. ("formulated the principle of relativity, according to which no mechanical or electromagnetic experiment can discriminate between a state of uniform motion and a state of rest" 5. "derived the Lorentz transformation" It is evident how deeply involved with special relativity Poincaré was. Even Keswani (1965) was prompted to say that, "As far back as 1895, Poincaré, the innovator, had conjectured that it is impossible to detect absolute motion", and that "In 1900, he introduced 'the principle of relative motion' which he later called by the equivalent terms 'the law of relativity' and 'the principle of relativity' in his book, Science and Hypothesis, published in 1902". EINSTEIN ACKNOWLEDGE NONE OF THIS PRECEDING THEORETICAL WORK WHEN HE WROTE HIS UNREFERENCED 1905 PAPER. In addition to having sketched the preliminary version of relativity, Poincaré provided a critical part of the whole concept - namely, his treatment of local time. He also originated the idea of clock synchronization, which is critical to special relativity." www.racjonalista.pl/forum.php/s,685757
|
|
| | | |  | 4 na 4 | uxbridge (5980 punktów) | Odp: Poincare był! | Czyli nie umie pan odpowiedzieć na pytanie, bez wodolejstwa i obszernych cytatów. W związku z tym zachodzi podejrzenie, że pan nie wie o czym mówi i nie rozumie treści tych cytatów. Proszę o odpowiedź własnymi słowami: JAKIE ODKRYCIA ZNAJDUJĄ SIĘ W ARTYKULE EINSTEINA? Abstrahując od tego, czy są splagiatowane czy nie? Krótko, w punktach, bez cytatów.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | wysluchać profesorów | > Czyli nie umie pan odpowiedzieć na pytanie, bez wodolejstwa i obszernych cytatów.Cytuję ludzi, znacznie bardziej kompetentnych niż ja w przedmiocie debatowanym > W związku z tym zachodzi podejrzenie, że pan nie wie o czym mówi i nie rozumie treści >tych cytatów.Takie podejrzenie - obiektywnie - nie zachodzi w przypadku ludzi jak wyżej, do których zaliczają się też profesorowie fizyki z Katedry Teorii Względności i Grawitacji UW Jerzy Lewandowski i Marek Demiański: "- Cały program szczególnej teorii względności właściwie został sformułowany przez Henriego Poincarégo. Einstein w genialny sposób pociągnął to dalej - podkreślał w Dwójce prof. Jerzy Lewandowski." Nie powinno się w stu procentach przyznawać Einsteinowi całej chwały za ten sukces - tłumaczył prof. Lewandowski, opowiadając o początkach teorii, która zrewolucjonizowała naukę XX wieku. Jak przypomniał, na wielkie odkrycia pracują całe pokolenia naukowców, tak też było w przypadku szczególnej teorii względności. - Einstein wykonał tu spektakularny krok - mówił." www.polski(*)n-nie-wymyslil-jej-od-poczatkuCzas najwyższy przyjąć do wiadomości tę oczywistą prawdę, iż Einstein nie był żadnym geniuszem - tylko szalbierzem, który przywłaszczył sobie dorobek innych w warunkach politycznej rywalizacji między Francją a Niemcami. > Proszę o odpowiedź własnymi słowami:> JAKIE ODKRYCIA ZNAJDUJĄ SIĘ W ARTYKULE EINSTEINA? Abstrahując od tego, czy są >splagiatowane czy nie?Odpowiedziałem już na to pytanie, cytując wypowiedź osoby kompetentnej niż ja w zakresie debatowanym - która w punktach wymieniła Panu te wątki z pracy Einsteina, które zostały przez niego zerznięte z prac Poincare i nie zostały opatrzone stosownymi odsyłaczami.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | uxbridge (5980 punktów) | Odp: wysluchać profesorów | Arminius powołując się na to: >"- Cały program szczególnej teorii względności właściwie został sformułowany przez Henriego Poincarégo. Einstein w genialny sposób pociągnął to dalej - podkreślał w Dwójce prof. Jerzy Lewandowski." Stwierdza: >Czas najwyższy przyjąć do wiadomości tę oczywistą prawdę, iż Einstein nie był żadnym geniuszem (...) Prof. Lewandowski ma rację, kiedy jego wypowiedź podoba się Arminiusowi, a nie ma jej w przeciwnym wypadku. Prof. Lewandowski: >Nie powinno się w stu procentach przyznawać Einsteinowi całej chwały za ten sukces (...) na wielkie odkrycia pracują całe pokolenia naukowców, tak też było w przypadku szczególnej teorii względności. - Einstein wykonał tu spektakularny krok" A Arminius na to: >[był]- tylko szalbierzem, który przywłaszczył sobie dorobek innych. Prof. Lewandowski ma rację, kiedy jego wypowiedź podoba się Arminiusowi, a nie ma jej w przeciwnym wypadku.
Jesteś jednak głuptasem, Arminiusie..
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | | |  | 1 na 3 | Arminius (25555 punktów) | wtórność Einsteina wzgledem Poincare | "Arminius powołując się na to: >"- Cały program szczególnej teorii względności właściwie został sformułowany przez Henriego Poincarégo. Einstein w genialny sposób pociągnął to dalej - podkreślał w Dwójce prof. Jerzy Lewandowski." Stwierdza: >Czas najwyższy przyjąć do wiadomości tę oczywistą prawdę, iż Einstein nie był żadnym geniuszem (...) Prof. Lewandowski ma rację, kiedy jego wypowiedź podoba się Arminiusowi, a nie ma jej w przeciwnym wypadku. Prof. Lewandowski: >Nie powinno się w stu procentach przyznawać Einsteinowi całej chwały za ten sukces (...) na wielkie odkrycia pracują całe pokolenia naukowców, tak też było w przypadku szczególnej teorii względności. - Einstein wykonał tu spektakularny krok" A Arminius na to: >[był]- tylko szalbierzem, który przywłaszczył sobie dorobek innych. Prof. Lewandowski ma rację, kiedy jego wypowiedź podoba się Arminiusowi, a nie ma jej w przeciwnym wypadku."
Z wypowiedzi prof. Lewandowskiego, który stwierdził, iż "Cały program szczególnej teorii względności właściwie został sformułowany przez Henriego Poincarégo. Einstein w genialny sposób pociągnął to dalej" -wynika jednoznacznie, iż Poincare był pierwszy i ważniejszy. Einstein - być może zrobił spektakularny krok - jednakże był WTÓRNY względem dorobku francuskiego uczonego. Stąd jak największa zasadność nazywania tej teorii teorią Poincare - Einsteina , za czym od dawna - nie tylko ja - optuję
>Jesteś jednak głuptasem, Arminiusie..
Znów argumentum ad personam - dowodzące.....wielkich deficytów w argumentacji merytorycznej i wielkich pokładów agresji i nienawiści.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Ebvalaim (2787 punktów) | Odp: wtórność Einsteina wzgledem Poincare | >Z wypowiedzi prof. Lewandowskiego, który stwierdził, iż "Cały program szczególnej teorii względności właściwie został sformułowany przez Henriego Poincarégo. Einstein w genialny sposób pociągnął to dalej" -wynika jednoznacznie, iż Poincare był pierwszy i ważniejszy. Einstein - być może zrobił spektakularny krok - jednakże był WTÓRNY względem dorobku francuskiego uczonego. Stąd jak największa zasadność nazywania tej teorii teorią Poincare - Einsteina , za czym od dawna - nie tylko ja - optuję. Zgodnie z tą logiką, za wszelkie rzeźby w drewnie powinniśmy chwalić drzewa. Całość rzeźby została w zasadzie wyprodukowana przez drzewo. Artysta - być może nadał jej spektakularny kształt - był jednak WTÓRNY względem dorobku drzewa. Stąd jak największa zasadność mówienia o współautorstwie drzewa i artysty.
(Ta analogia trochę ujmuje Poincaremu i innym, niezasłużenie, bo ich dorobek był bardzo istotny - ale nieźle obrazuje, że nie można bagatelizować wkładu Einsteina.)
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Celecrin (6386 punktów) | Poincare był ale nad STW nie pracował. | Jako islamskofilski antysemicki matoł nie rozumiesz czego dokonał Einstein. Poincare i Lorentz nad STW nie pracowali. Einstein nie jest złodziejem czegoś nad czym Poincare nie pracował. Brak cytowań pracy innych kosztowało Einsteina dwie nagrody Nobla za STW i OTW ale nie dostał też dlatego, że nie wierzono w STW, nie było doświadczeń. Natomiast żadne osły rasistowskie nie zabiorą mu chwały i odwagi sprzeciwienia się fizyce Newtona. Gdyby Einstein rzeczywiście ukradł pracę Pioncare lub uznanoby że Francuz pracował nad nową teorią to dziś STW nazywano by teorią Poincare lub Einsteina-Poincare. P.S. Jutro następne 10 minusów. P.S. Do administracji Forum, czy to jest Forum racjonalistów czy jaskinia rasistowskich troli? Czy takimi wątkami ma to Forum przyciągać ludzi myślących? Zapach ekstrementów przyciągnie tylko muchy.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | zielony___orzech (6 punktów) | Odp: Poincare był ale nad STW nie pracował. | > Gdyby Einstein rzeczywiście ukradł pracę Pioncare lub uznanoby że Francuz pracował nad nową teorią to dziś STW nazywano by teorią Poincare lub Einsteina-Poincare.Ciekawy sposób wnioskowania. Ale rzeczywiście. Tak się ją czasem nazywa:
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | otóż to | >>Gdyby Einstein rzeczywiście ukradł pracę Pioncare lub uznanoby że Francuz pracował nad nową teorią to dziś STW nazywano by teorią Poincare lub Einsteina-Poincare. >Ciekawy sposób wnioskowania. Ale rzeczywiście. Tak się ją czasem nazywa:
Otóż to. A są tacy, którzy ze względu na "wtórność" Einsteina wzgledem Poincare nazywają ją teorią Poincare - Einsteina.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Celecrin (6386 punktów) | Odp: Poincare był ale nad STW nie pracował. | Miło poznać klakiera forumowego matoła. Zawsze się zastanawiam, kto mu daje plusy. > Ciekawy sposób wnioskowania.Tak się ją czasem nazywa.Czasami?  Świat naukowy interesują tylko udokumentowane prace naukowe i gdyby Einstein rzeczywiście ukradł coś Pincaremu i innym to STW nie nazywano by jej eisteinowską. Ponieważ cała praca naukowa jest udokumentowana, tak działa nauka, metoda naukowa. Forumowy błazen nie nazywa inaczej wielkiego fizyka aniżeli złodziej robi to bo jest matołem i rasistą i tyle.
|
|
| | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | entomolog amator? | >Jako islamskofilski antysemicki matoł nie rozumiesz czego dokonał Einstein.
Rozumiem natomiast dobrze, iż z braku merytorycznych argumentów - dostał Pan napadu wśieklizny i miota wkoło mięsem jak wyżej.
>Einstein nie jest złodziejem czegoś nad czym Poincare nie pracował. Brak cytowań >pracy innych kosztowało Einsteina dwie nagrody Nobla za STW i OTW ale nie dostał >też dlatego, że nie wierzono w STW, nie było doświadczeń.
Odsyłam do merytorycznych wątków na temat.
>Natomiast żadne osły rasistowskie nie zabiorą mu chwały i odwagi sprzeciwienia się >fizyce Newtona.
Żadne osły tylko historycy nauki i naukowcy - fizycy i matematycy - którzy krok po kroku ujawniaja kulisy machinacji Einsteina i ośrodka naukowego w Heidelbergu.
>Gdyby Einstein rzeczywiście ukradł pracę Pioncare lub uznanoby że Francuz pracował >nad nową teorią to dziś STW nazywano by teorią Poincare lub Einsteina-Poincare.
Tak się ją przecież często - już - nawzywa. Pan o tym nie wie? Ignorant z Pan kwalifikowany.
>P.S. >Jutro następne 10 minusów.
Pańskie minusy obchodzą mnie tyle co zeszłoroczny śnieg. Jesteś Pan żałośnie groteskowy strasząc mnie tym "środkiem represji"
>P.S. >Do administracji Forum, czy to jest Forum racjonalistów czy jaskinia rasistowskich troli?
I znów donos - bo brak merytorycznych racji. Jesteś Pan postacią groteskową i ...tragiczną.
>Czy takimi wątkami ma to Forum przyciągać ludzi myślących?
Tak. I przyciąga. Mimo werbalnego hejtu jakim jest wytatłane - z powodu obecności na nim takich osobników jak Pan.
>Zapach ekstrementów przyciągnie tylko muchy.
Znalazł się entomolog - amator!
|
|
| |  | | uxbridge (5980 punktów) | Odp: toksyczne emocje | >Odpowiem pytaniem na pytanie. Dlaczego artykuł Einsteina jak wyżej jest bez przypisów. I dlaczego w Annalen Der Phisik nie opublikowano recenzji tekstów Poincare - w których zawarte były wszystkie kluczowe elementy teorii, przypisanej Einsteinowi??
Na konkretnie zadane pytanie, nie przyjmuje się odpowiedzi w formie pytania. Ale zrobię wyjątek. Na pierwsze pytanie odpowiadam - nie wiem, ale w świetle wniosków z artykułu, nie były one niezbędne. Elegancko byłoby dodać parę przypisów, natomiast kompletnie niczego one by nie zmieniały w oryginalności podejścia autora. Natomiast pańskie drugie pytanie jest niekonkretne i domagam się konkretyzacji - wszystkie kluczowe elementy teorii czyli jakie - proszę wymienić. Wtedy odpowiem.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | |  | | Arminius (25555 punktów) | uczciwość contra elegancja??? | >>>Odpowiem pytaniem na pytanie. Dlaczego artykuł Einsteina jak wyżej jest bez >przypisów. I dlaczego w Annalen Der Phisik nie opublikowano recenzji tekstów Poincare >- w których zawarte były wszystkie kluczowe elementy teorii, przypisanej Einsteinowi??
>Na konkretnie zadane pytanie, nie przyjmuje się odpowiedzi w formie pytania. >Ale zrobię wyjątek. Na pierwsze pytanie odpowiadam - nie wiem, ale w świetle wniosków >z artykułu, nie były one niezbędne.
W artykule naukowym przypisy są zawsze niezbędne. Bo ich autorzy nie są bogami tylko ludźmi - i korzystają z dorobku innych tworząc swe własne koncepcje.
>Elegancko byłoby dodać parę przypisów, natomiast >kompletnie niczego one by nie >zmieniały w oryginalności podejścia autora
Rzetelne zamieszczenie przypisów w pracy Einsteina ujawniłoby jak wielką rolę w formułowaniu koncepcji odegrali inni naukowcy - a przede wszystkim Poincare, rzecz więc nie w elegancji, tylko w rzetelności i uczciwości. Okazałoby się wówczas, że de facto praca Einsteina jest w dużym stopniu kompilacja odtwórczą - i że koncepcja w niej zarysowana winna się zwać teorią Poincare - Einsteina.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Odp: uczciwość contra elegancja??? | >>>>Odpowiem pytaniem na pytanie. Dlaczego artykuł Einsteina jak wyżej jest bez >przypisów. I dlaczego w Annalen Der Phisik nie opublikowano recenzji tekstów Poincare >- w których zawarte były wszystkie kluczowe elementy teorii, przypisanej Einsteinowi?? >>Na konkretnie zadane pytanie, nie przyjmuje się odpowiedzi w formie pytania. >>Ale zrobię wyjątek. Na pierwsze pytanie odpowiadam - nie wiem, ale w świetle >wniosków >z artykułu, nie były one niezbędne.
W artykule naukowym przypisy są zawsze niezbędne. Bo ich autorzy nie są bogami tylko ludźmi - i korzystają z dorobku innych tworząc swe własne koncepcje.
>>Elegancko byłoby dodać parę przypisów, natomiast >kompletnie niczego one by nie >zmieniały w oryginalności podejścia autora
Rzetelne zamieszczenie przypisów w pracy Einsteina ujawniłoby jak wielką rolę w formułowaniu koncepcji odegrali inni naukowcy - a przede wszystkim Poincare, rzecz więc nie w elegancji, tylko w rzetelności i uczciwości. Okazałoby się wówczas, że de facto praca Einsteina jest w dużym stopniu kompilacja odtwórczą - i że koncepcja w niej zarysowana winna się zwać teorią Poincare - Einsteina.
"The Internet Encyclopedia of Philosophy website says that Poincaré: 1.sketched a preliminary version of the special theory of relativity" 2.stated that the velocity of light is a limit velocity" (in his 1904 paper from the Bull. of Sci. Math. 28, Poincaré indicated "a whole new mechanics, where the inertia increasing with the velocity of light would become a limit and not be exceeded") 3.suggested that "mass depends on speed" 4. ("formulated the principle of relativity, according to which no mechanical or electromagnetic experiment can discriminate between a state of uniform motion and a state of rest" 5. "derived the Lorentz transformation" It is evident how deeply involved with special relativity Poincaré was. Even Keswani (1965) was prompted to say that, "As far back as 1895, Poincaré, the innovator, had conjectured that it is impossible to detect absolute motion", and that "In 1900, he introduced 'the principle of relative motion' which he later called by the equivalent terms 'the law of relativity' and 'the principle of relativity' in his book, Science and Hypothesis, published in 1902". EINSTEIN ACKNOWLEDGE NONE OF THIS PRECEDING THEORETICAL WORK WHEN HE WROTE HIS UNREFERENCED 1905 PAPER. In addition to having sketched the preliminary version of relativity, Poincaré provided a critical part of the whole concept - namely, his treatment of local time. He also originated the idea of clock synchronization, which is critical to special relativity."
Te wszystkie wątki jak wyżej Einstein winien bezwzględnie "ACKNOWLEDGED" W SWEJ PRACY, POPRZEZ ZAMIESZCENIE STOSOWNYCH ODSYŁACZY. NIE ZROBIWSZY TEGO DOPUŚCIŁ SIĘ INTELEKTULANEJ KRADZIEŻY.
|
|
| | | | |  | | uxbridge (5980 punktów) | Wodolej Arminius | Nie potrafi pan odpowiadać zwięźle, krótko bez obszernych cytowań? To świadczy o jakimś deficycie intelektualnym niestety. Do sedna. Artykuł Einsteina jest w sieci. Proszę bardzo podać, w których miejscach (strona, wiersz) Einstein winien był dokonać przypisów aby uniknąć zarzutu o plagiat. Skoro tak zdecydowanie się pan wypowiada, to chyba pan wie w których. Wie pan?
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | kto cierpi na jaki deficyt? | >Nie potrafi pan odpowiadać zwięźle, krótko bez obszernych cytowań?
Einstein tak wiele dorobku intelektulanego przywłaszczył od innych, iż trudno jest o tym pisać zwięźle. Tym niemniej jednak, wychodząc naprzeciw pańskiej prośby - zaprezentowałem te wszystkie ustalenia Poincare, które są zawarte w pracy Einsteina - i do których nie zamieścił on odsyłaczy.
>To świadczy o jakimś deficycie intelektualnym niestety.
Czy prof. Lewandowski - pana zdaniem - też cierpi na taki deficyt?? ("- Cały program szczególnej teorii względności właściwie został sformułowany przez Henriego Poincarégo. Einstein w genialny sposób pociągnął to dalej - podkreślał w Dwójce prof. Jerzy Lewandowski." Nie powinno się w stu procentach przyznawać Einsteinowi całej chwały za ten sukces - tłumaczył prof. Lewandowski, opowiadając o początkach teorii, która zrewolucjonizowała naukę XX wieku. Jak przypomniał, na wielkie odkrycia pracują całe pokolenia naukowców, tak też było w przypadku szczególnej teorii względności. - Einstein wykonał tu spektakularny krok - mówił.")
"CAŁY PROGRAM szczególnej teorii względności WŁAŚCIWIE ZOSTAŁ sformułowany przez Henriego Poincarégo". Przykro mi - ale leży Pan na grzbiecie, kwiczy i przebiera bezradnie nogami i rękami.
>Do sedna. Artykuł Einsteina jest w sieci. Proszę bardzo podać, w których miejscach (strona, wiersz) Einstein winien był dokonać przypisów aby uniknąć zarzutu o plagiat.
W tych wszystkich, w których zamieszcza ustalenia, dokonane wcześniej przez Poincare i innych naukowców.
>Skoro tak zdecydowanie się pan wypowiada, to chyba pan wie w których. Wie pan?
Oczywiście. Ale to mało ważne że ja wiem. Ważniejsze że takie tuzy fizyki jak profesor Lewandowski i Demiański o tym wiedzą. Może pan napisać, iż to ignoranci i cierpią na jakiś tam deficyt - ale wtedy się pokaże wszem i wobec,iż Pan cierpi na deficyt zdrowego rozsądku.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | Odp: kto cierpi na jaki deficyt? | >> Artykuł Einsteina jest w sieci. Proszę bardzo podać, w których miejscach (strona, wiersz) Einstein winien był dokonać przypisów aby uniknąć zarzutu o plagiat. >W tych wszystkich, w których zamieszcza ustalenia, dokonane wcześniej przez Poincare i innych naukowców. W których konkretnie? Ja nie wiem, oświeć mnie pan.
>>Skoro tak zdecydowanie się pan wypowiada, to chyba pan wie w których. Wie pan? >Oczywiście. Ale to mało ważne że ja wiem. Ważne, bo skoro tak, wiesz więcej ode mnie. Oświeć mnie.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | | | |  | -2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | typ bezczelny | > Ważne, bo skoro tak, wiesz więcej ode mnie. Oświeć mnie.Oświeci Pana sam Einstein - który w swej wyzywającej arogancji i bezwstydzie stwierdził: "It appears to me that it is the nature of the business that what follows has already been partly solved by others. Despite that fact, since the issues of concern are here addressed from a new point of view, I am entitled to leave out a thoroughly pedantic survey of the literature..." (" Wydaje się, iż jest rzeczą naturalną, iż to co następuje, już zostało w części rozwiązane przez innych. Pomimo tego, jako że kwestie tu dyskutowane są ujmowane z nowego punktu widzenia, mam prawo darować sobie dokładną kwerendę literatury naukowej na ten temat...") Beczelny był z niego typ, nieprawdaż??? Przy okazji polecam tekst na temat zawłaszczenia przez Einsteina słynnego wzoru E= mc2 www.natura(*)-origin-of-the-equation-e-mc2/
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | Arminius - odpowiesz czy jesteś kłamcą? | Zadałem pytanie. Twierdziłeś, że znasz odpowiedź. Jeśli nie odpowiesz to potwierdzisz, że jesteś kłamcą, krętaczem i trollem. Możesz również szczerze przyznać, że odpowiedzi nie znasz.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Odp: Arminius - odpowiesz czy jesteś kłamcą? | >Zadałem pytanie. Twierdziłeś, że znasz odpowiedź.
Odpowiedział Panu i prof. Lewandowski i sam Einstein - który w swej arogancji pozwolił sobie na szczere oświadczenie
>Jeśli nie odpowiesz to potwierdzisz, że jesteś kłamcą, krętaczem i trollem.
Znów się Pan robi toksyczny i pluje jadem.
>Możesz również szczerze przyznać, że odpowiedzi nie znasz.
W świetle wszystkich moich wątków i wypowiedzi na temat( szalbierstwo Einsteina) odpowiedź jest jedna i oczywista.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >W świetle wszystkich moich wątków i wypowiedzi na temat( szalbierstwo Einsteina) odpowiedź jest jedna i oczywista. Jak najbardziej. Jesteś żałosnym kłamcą i trollem.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | kto był żalosny? | >>W świetle wszystkich moich wątków i wypowiedzi na temat( szalbierstwo Einsteina) odpowiedź jest jedna i oczywista. >Jak najbardziej. Jesteś żałosnym kłamcą i trollem.
Niestety, pudło. Żałosnym...oszustem - nie kłamcą (bo przyznał się do oszustwa) był Einstein.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | Odp: kto był żalosny? | >>>W świetle wszystkich moich wątków i wypowiedzi na temat( szalbierstwo Einsteina) odpowiedź jest jedna i oczywista. >>Jak najbardziej. Jesteś żałosnym kłamcą i trollem. >Niestety, pudło. Żałosnym...oszustem - nie kłamcą (bo przyznał się do oszustwa) był Einstein. > Dobra poddaję się. Spodziewałem się, że siadając z tobą do stolika w pewnym momencie zaczniesz grać w durnia ale i tak mnie zaskoczyłeś. Nie dość, że obfajdałeś karty, to je zeżarłeś.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
1 na 1 | bajkopisarz (317 punktów) | Odp: Dlaczego padło na Alberta Einsteina??? | >Problem splagiatowania przez Alberta Einsteina koncepcji innych - wielkich - naukowców, w tym, >przede wszystkim, francuskiego matematyka Henri Poincare - był już na tym forum przedmiotem kilku >wątków. Wracam do niego raz jeszcze, ponieważ podlinkowany materiał - do którego lektury wszystkich >interesujących się historią nauki zachęcam
Ode mnie masz plusa (razem ze 3 będzie) za ładny i przekonywujący styl pisania. Autor podanego artykułu z linka sporo się napracował i pewno tysiące osób zapoznało się z jego poglądem. Ciebie przeczyta kilkanaście - kilkadziesiąt osób, do tego mocno się przy tym stresujesz, jesteś przez wiele osób źle oceniany. Niech piszą Ci co mają większe grono odbiorców. Mam wrażenie, że przez 90 % dnia w Twojej głowie siedzi żyd i to jak jemu dokopać. Jak chcesz dokopać żydom to wywal żyda ze swojej głowy, będziesz miał więcej czasu, który milej i lepiej spożytkujesz. Dla mnie każdy człowiek jest taki sam. Mamy te same geny, chromosomy, każdemu ręka w łokciu zgina się w tę samą stronę. Są tylko pewne różnice kulturowe. Dziś, po holokauście 99 % młodych żydów ma w du...e swoją religię. Ona spełnia tylko inną, bardzo ważną rolę. Podkreśla odrębność i przynależność do bardzo silnej jednak grupy.
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | każdemu według możliwości | >Autor podanego artykułu z linka sporo się napracował i pewno tysiące osób zapoznało >się z jego poglądem. Ciebie przeczyta kilkanaście - kilkadziesiąt osób, do tego mocno >się przy tym stresujesz, jesteś przez wiele osób źle oceniany. Niech piszą Ci co mają >większe grono odbiorców.
Każdemu według jego możliwości. Habent sua fata libelli - i tak samo jest z wątkami w forum. Jeżeli kilkadziesiąt osób przeczyta wątek - mnie już to całkowicie satysfakcjonuje, zwłaszcza że wiadomość może być przekazywana dalej. Gdy zamieściłem jeden z pierwszych wątków poświęconych szalbierstwom Einsteina - mój dobry znajomy zaglądający do Racjonalisty polecił go swemu dobremu znajomemu nauczycielowi fizyki w Zespole szkół Zawodowych. Człowiek ów przeczytał wątek, zapodaną literaturę, potem zaintrygowany ( nic nota bene nie wiedział o owych szalbierstwach jak wyżej - mimo tego, iż kończył fizykę i matematykę na renomowanym uniwersytecie!!!) tematem zgłębił go na swoją własną rękę - i się przekonał do tezy. Od tamtego czasu swoim uczniom przekazuje wiedzę prawdziwą - o teorii Poincare - Einsteina - wyjaśniając kulisy machinacji. To oznacza, iż tysiące absolwentów którzy opuszczą mury szkoły jak wyżej - będzie już miało prawdziwszy pogląd dna sprawę, niż w kłamliwym oficjalnym przekazie.
>Mam wrażenie, że przez 90 % dnia w Twojej głowie siedzi żyd i to jak jemu dokopać.
Moje wypowiedzi dotyczące Żydów stanowią ok. 35-40 % moich wszystkich wypowiedzi na łamach "Racjonalisty". W ciągu dnia mam cały szereg różnorakich zajęć - które uniemożliwiają mi myślenie o Żydach - chociaż niejednokrotnie byłoby to jak najbardziej wskazane. W ramach zaś wypoczynku i relaksu - w ogóle staram się jak najmniej myśleć o skomplikowanych problemach i zagadnieniach.
>Dla mnie każdy człowiek jest taki sam
Przykro mi to stwierdzić - ale to co wyżej, to wierutna bzdura.
>Mamy te same geny, chromosomy, każdemu ręka w łokciu zgina się w tę samą stronę.
Ludzie różnią się między sobą ogromne - tak fizycznie jak i psychicznie i kulturowo. Przecież tak musi być - bo działa ewolucja. Pan nie jest kreacjonistą i wyznawcą łysenkizmu???
>Są tylko pewne różnice kulturowe.
One też są ogromne. Niech się Pan porówna kulturowo z Indianinem Yanomami z Amazoni.
>Dziś, po holokauście 99 % młodych żydów ma w du...e swoją religię.
Przesadził Pan mocno z tymi procentami. Żydów ortodoksów i ultraortodoksów - także młodych - jest sporo, na pewno więcej niż 1 %. A ci świeccy w bardzo wielu wypadkach wyznają inną religię, często równie fanatyczną - zwaną religią holokaustu.
Na końcu informacja /ostrzeżenie. Fakt, iż dał mi Pan plusa najpewniej wzbudził podejrzenia komentatora Uxbridge - że jest Pan moją emanacją, którą powołałem do życia aby mieć z kim debatować i wstawiać samemu sobie plusy - co może skutkować donosami i minusowaniem pańskich wypowiedzi.
|
|
3 na 3 | Jacholek (5699 punktów) | Odp: Dlaczego padło na Alberta Einsteina??? | Odnoszę wrażenie iż ta kwestia historio-naukowa nie jest tu przedstawiona na tym forum z pobudek czysto natury intelektualnej lecz z pewnej skłonności Pana do piętnowania wszelkiej maści celebrytów pochodzenia żydowskiego. Tych których meritum tej kontrowersji interesuje polecałbym bardziej obiektywne opracowania jak np. to poniżej. en.wikipedia.org/wiki/Relativity_priority_dispute
|
|
 | 2 na 2 | 7524498639437497354244893295295944888698 (858 punktów) | |
|
|  | | Arminius (25555 punktów) | teoria Poincare - Einsteina | > Ci którzy się historią nauki interesują pewnie wiedzą, że tego rodzaju kontrowersje >to nie jest ewenement. Inny słynny przykład z Newtonem:A oto raz jeszcze dorobek naukowy, który Einstein dostał na tacy: "Jules Henri Poincare (1854-1912) był wielkim naukowcem, który wniósł duży wkład do szczególnej teorii względności. Intemetowa Encyklopedia Filozofii podaje, że Poincare: (1) "nakreślił wstępną wersję szczególnej teorii względności"; (2) "stwierdził, że światło ma prędkość skończoną" (w pracy opublikowanej w roku 1904 w 28 numerze Buli. ofSci. Math. Poincare podkreśla: "...cała nowa mechanika, kiedy wzrost bezwładności przy prędkości światła stanie się granicą, której nie będzie można przekroczyć"); (3) sugerował, że "masa zależy od prędkości"; (4) "sformułował zasadę względności, zgodnie z którą żaden mechaniczny lub elektromagnetyczny eksperyment nie jest w stanie odróżnić stanu spoczynku od stanu ruchu jednostajnego"; (5) "wyprowadził transformację Lorentza". Einstein dostawszy na tacy to wszystko co powyżej - wykorzystał dorobek Poincare, ukrywając ów fakt poprzez niezamieszczenie przypisów. W świetle ogromu wkładu francuskiego matematyka (nota bene Einstein znany był z tego, iż był słaby z matematyki) teorię należy zwać teorią Poincare - Einsteina - co nota bene wielu naukowców czyni. Max Born - znany fizyk - wypowiadając się o pracy Einsteina stwierdził: Max Born stated, "The striking point is that it contains not a single reference to previous literature" Max Born stated, "The striking point is that it contains not a single reference to previous literature" (Born, 1956) He is clearly indicating that the absence of references is abnormal and that, even by early 20th century standards, this is most peculiar, even unprofessional. Einstein twisted and turned to avoid plagiarism charges, but these were transparent. From Bjerknes (2002), we learn the following passage from James MacKaye: "Einstein's explanation is a dimensional disguise for Lorentz's. Thus Einstein's theory is not a denial of, nor an alternative for, that of Lorentz. It is only a duplicate and disguise for it. Einstein continually maintains that the theory of Lorentz is right, only he disagrees with his 'interpretation'. Is it not clear, therefore, that in this [case], as in other cases, Einstein's theory is merely a disguise for Lorentz's, the apparent disagreement about 'interpretation' being a matter of words only?" Poincaré wrote 30 books and over 500 papers on philosophy, mathematics and physics. Einstein wrote on mathematics, physics and philosophy, but claimed he'd never read Poincaré's contributions to physics. Yet many of Poincaré's ideas - for example, that the speed of light is a limit and that mass increases with speed - wound up in Einstein's paper, "On the Electrodynamics of Moving Bodies" without being credited. Einstein's act of stealing almost the entire body of literature by Lorentz and Poincaré to write his document raised the bar for plagiarism. In the information age, this kind of plagiarism could never be perpetrated indefinitely, yet the physics community has still not set the record straight. In his 1907 paper, Einstein spelled out his views on plagiarism: "It appears to me that it is the nature of the business that what follows has already been partly solved by other authors. Despite that fact, since the issues of concern are here addressed from a new point of view, I am entitled to leave out a thoroughly pedantic survey of the literature..." With this statement, Einstein declared that plagiarism, suitably packaged, is an acceptable research tool. Here is the definition of "to plagiarize" from an unimpeachable source, Webster's New International Dictionary of the English Language, Second Edition, Unabridged, 1947, p. 1,878: "To steal or purloin and pass off as one's own (the ideas, words, artistic productions, etc. of one another); to use without due credit the ideas, expressions or productions of another. To commit plagiarism". Isn't this exactly what Einstein did? Giving due credit involves two aspects: timeliness and appropriateness. Telling the world that Lorentz provided the basis for special relativity 30 years after the fact is not timely (see below), is not appropriate and is not giving due credit. Nothing Einstein wrote ex post facto with respect to Lorentz's contributions alters the fundamental act of plagiarism. The true nature of Einstein's plagiarism is set forth in his 1935 paper, "Elementary Derivation of the Equivalence of Mass and Energy", where, in a discussion on Maxwell, he wrote, "The question as to the independence of those relations is a natural one because the Lorentz transformation, the real basis of special relativity theory..." So, Einstein even acknowledged that the Lorentz transformation was the real basis of his 1905 paper. Anyone who doubts that he was a plagiarist should ask one simple question: "What did Einstein know and when did he know it?" Einstein got away with premeditated plagiarism, not the incidental plagiarism that is ubiquitous." www.bibliotecapleyades.net/esp_einstein.htm
|
|
 | 1 na 3 | Arminius (25555 punktów) | zgłębiać "kontrowersje"! | > Odnoszę wrażenie iż ta kwestia historio-naukowa nie jest tu przedstawiona na tym forum z pobudek czysto natury intelektualnej lecz z pewnej skłonności Pana do piętnowania wszelkiej maści celebrytów pochodzenia żydowskiego.Materiały którymi opatruję moje wątki nie pozostawiają wątpliwości co do machinacji Einsteina i ośrodka w Heidelbergu. Można mieć takie czy inne sympatie filo czy antysemickie - co nie zmienia twardych faktów. Jeżeli - na przykład - profesor fizyki Lewandowski mówi, iż w zasadzie Poincare sformułował całą teorię - to przecież on sobie tego nie bierze out of the blue. > Tych których meritum tej kontrowersji interesuje polecałbym bardziej obiektywne >opracowania jak np. to poniżej.> en.wikipedia.org/wiki/Relativity_priority_disputeTo świetnie, iż Pan dostrzega problem. Problem autorstwa koncepcji. Bo to już oznacza, iż zaczyna się kwestionowanie prymatu Einsteina w tej materii. Jednakże opracowanie przez pana polecane - jakkolwiek warte lektury - nie jest wcale bardziej obiektywne od materiałów podrzucanych w moich wątkach. Rzecz w tym, iż w Wikipedii przestrzegają zasady politycznej poprawności - w związku z tym piszą na okrętkę o o oczywistych faktach aby w swym polityczni poprawnym filosemityzmie nie drasnąć autorytetu Einsteina i imagu Żydów.
|
|
|  | | Jacholek (5699 punktów) | Odp: zgłębiać "kontrowersje"! | Proponuje wziąć na warsztat, jako kolejny temat, kwestie autorstwa stworzenia systemu heliocentrycznego przez Kopernika, gdyż mogą się tutaj tez pojawić podejrzenia iż nie był jego pierwszym głosicielem. Rozwój nauki nie jest procesem liniowym i wszystkie jego uproszczenia są , delikatnie mówiąc, ryzykowne. www.eduteka.pl/doc/prekursorzy-heliocentryzmu
|
|
| |  | 1 na 3 | Arminius (25555 punktów) | Kopernik rzetelny | >Proponuje wziąć na warsztat, jako kolejny temat, kwestie autorstwa stworzenia systemu heliocentrycznego przez Kopernika, gdyż mogą się tutaj tez pojawić podejrzenia iż nie był jego pierwszym głosicielem.
A to proszę opracować temat. Chętnie się z nim zapoznam. Na marginesie. Kopernik przy Einsteinie to wzór rzetelności i uczciwości. Gdyż w jego 16 wiecznym dziele "De Revolutionibus..." roi się od przywołań autorów, z których dorobku korzystał. Między innymi przywołuje on dwadzieścia parę razy uczonych islamskich ( arabskich i perskich), których osiągnięcia wykorzystał w formułowaniu swej teorii. Einstein - w 1905 roku - nie zdobył się na chociażby odrobine takiej uczciwości.
|
|
 | 2 na 2 | zielony___orzech (6 punktów) | Odp: Dlaczego padło na Alberta Einsteina??? | A zobaczmy jeszcze ten artykuł: jakubw.pl/faq/fizyka/node31.htmlautor pisze ciekawą rzecz: "Wniosek: ktokolwiek obala STW w zasadzie próbuje obalic wasnie ta zasade." (chodzi o zasade wzglednosci) Czyli wedle opinii autora: STW to w zasadzie pierwszy postulat. Skoro tak to główna chwała przypadałaby Poincaremu, przecież Poincare wyprowadził transformacje zgodną z zasadą względności pierwszy a drugi postulat to tylko kosmetyka. Tak przynajmniej twierdzi autor wyżej cytowanego źródła.
|
|
|  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >Czyli wedle opinii autora: STW to w zasadzie pierwszy postulat. Skoro tak to główna chwała przypadałaby Poincaremu, przecież Poincare wyprowadził transformacje zgodną z zasadą względności pierwszy a drugi postulat to tylko kosmetyka. Tak przynajmniej twierdzi autor wyżej cytowanego źródła.
O tym, że drugi postulat jest niekonieczny, wówczas nie wiedziano. Co więcej, sam Poincare nie wyprowadził TL bezpośrednio z tej zasady. Ale nieprawdą jest, że pierwszy postulat wystarcza. W wyżej przytoczonym wyprowadzeniu trzeba przyjąć jakąś wielkość stałej C (1/c2), żeby dostać transformację Lorentza. Inaczej, dostajemy całą grupę transformacji z klasyczną, galileuszowską włącznie (przy C = 0). Graniczny charakter stałej c jest "zaszyty" w pierwszym postulacie - tego Einstein wówczas nie dostrzegł. Ale z faktu, że c = pr. światła jest dodatkowym warunkiem uzyskania TL i musi być wzięte z doświadczenia, Einstein zdał sobie sprawę. I to jest esencją drugiego postulatu.
Poincare nawet po artykule Einsteina (a tym bardziej przed) miał zagmatwany obraz teorii względności którą NIEOMAL opracował równolegle. Jego teoria nie pozbyła się koncepcji eteru, czas "lokalny" był traktowany jako coś odmiennego od "realnego" czasu. Poincare szukał mechanizmów skrócenia długości jako konsekwencji zjawisk elektromagnetycznych. Tu leży największy jego problem: zasada względności była traktowana jako KONSEKWENCJA praw Maxwella i wynikającej z nich TL. Największym osiągnięciem Einsteina w jego artykule było odrzucenie tego bagażu - eteru, podziału czasu na "prawdziwy" i "pozorny", tego całego "spisku" praw fizyki które nie pozwalają wykryć bezwzględnego ruchu. On uznał, że nadrzędnym prawem jest zasada względności i pokazał, jak w połączeniu z prędkością światła wszystko inne z niej wynika. To było z dzisiejszego punktu widzenia absolutnie nowoczesne podejście, wyprowadzające prawa fizyki z nadrzędnych symetrii rządzących światem. Tak robi się dzisiaj, a Einstein to genialnie antycypował zanim Emma Noether pokazała wzajemność symetrii i praw zachowania.
Takiego eleganckiego podejścia nikt inny wcześniej nawet nie zasugerował, mimo ponad 20 lat wysiłków Lorentza, Larmora, Voigta, Poincarego i innych. Gdyby ktokolwiek na to wpadł, to wystarczyłyby dwie kartki papieru, żeby wyprowadzić TL i pozbyć się wszystkich narosłych problemów. To było wyłącznym dziełem Einsteina i zadecydowało o tym, że jego autorstwo STW nie jest kwestionowane w świecie nauki (poważnej).
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | Największym ograniczeniem, a może nawet błędem Poincarego było utrzymanie koncepcji eteru. Bo jeśli eter istnieje, to zasada względności bierze się "znikąd". Obowiązuje tylko dlatego, że nie potrafimy z jakiegoś powodu (jakiego!?) wykryć ruchu względem eteru przy pomocy zjawisk mechanicznych i elektromagnetycznych. Te zjawiska "konspirują" w szczególny sposób, żeby nam to uniemożliwić. Ale pozostała wówczas możliwość, że przyszłe odkrycia, np. w dziedzinie grawitacji czy zjawisk atomowych pozwolą na wykrycie eteru i unieważnią powszechność zasady względności.
Einstein natomiast, mówi: Zasada względności jest uniwersalna i kropka. Zarówno obecne, jak i przyszłe odkrycia nie pozwolą na wykrycie ruchu względem eteru, bo go nie ma. Jeśli to okaże się nieprawdą, to zasada względności nie jest powszechna i moje podjście trzeba będzie wyrzucić do kosza. Podejście Poincarego będzie miało natomiast tylko tymczasową i ograniczoną stosowalność. Będziemy musieli opracować nową teorię (eteru?) i to będzie koszmar. Wszystko ulegnie pokomplikowaniu. Historia pokazała, że to Einstein miał rację. Pokazała również coś niezwykle istotnego. Że koncepcyjna prostota i wychodzenie od podstawowych zasad pozwala dokonywać fundamentalnych odkryć. Tego zresztą Einstein trzymał się do końca życia i za to go cenimy. Sytuacja w dzisiejszej fizyce jest pod tym względem trochę zniechęcająca. Mamy świetnie funkcjonującą teorię - Model Standardowy. Ale nie wynika ona elegancko z żadnych podstawowych zasad. Jest pełna parametrów o niewiadomym pochodzeniu i ma ograniczoną stosowalność (nie obejmuje grawitacji). Jeśli usłyszycie westchnienia wielu fizyków typu "naprawdę, przydałby się nowy Einstein", to będziecie wiedzieli o co chodzi.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | |  | | Lissa Hermees (15 punktów) | > Einstein natomiast, mówi: Zasada względności jest uniwersalna i kropka. Zarówno obecne, jak i przyszłe odkrycia nie pozwolą na wykrycie ruchu względem eteru, bo go nie ma. Jeśli to okaże się nieprawdą, to zasada względności nie jest powszechna i moje podjście trzeba będzie wyrzucić do kosza. Podejście Poincarego będzie miało natomiast tylko tymczasową i ograniczoną stosowalność. Będziemy musieli opracować nową teorię (eteru?) i to będzie koszmar. Wszystko ulegnie pokomplikowaniu.Ale dlaczego zaobserwowanie eteru byłoby sprzeczne z zasadą względności ? Przecież istnienie ośrodka dla fal dzwiekowych nie przeczy zasadzie wzglednosci i na tej samej zasadzie hipoteza eteru może być spójna z zasadą względności. Poincare o tym dobrze wiedział i to odróżniał. Zresztą, to właśnie nie kto inny podał grupe transformacji zgodnych z zasadą względności. Przypisywanie Einsteinowi pewnego szczególnego przypadku tych wzorów to jakieś nieporozumienie. > Historia pokazała, że to Einstein miał rację. Pokazała również coś niezwykle istotnego. Że koncepcyjna prostota i wychodzenie od podstawowych zasad pozwala dokonywać fundamentalnych odkryć. Tego zresztą Einstein trzymał się do końca życia i za to go cenimy.>Czyli cenisz Einsteina za to co zrobił Poincare. Brawo  Piękna i prosta jest grupa transformacji Poincarego zachowujących zasadę względności. Piszesz tak jakby zasada względności była tym co głosił Einstein (brak eteru i magiczne właściwości światła) co jest nieprawdą !
|
|
|  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | > A zobaczmy jeszcze ten artykuł:> jakubw.pl/faq/fizyka/node31.htmlW powyższym wyprowadzeniem jest pewien problem. Otóż zaczynamy od aksjomatu zasady względności (ale paru innych milczących założeń także) i fajnie. Wychodzi nam, że transformacja między układami ma pewną ogólną postać matematyczną. Żeby znależć konkretną postać, trzeba "tylko" ustalić jaka jest wartość stałej c. I tu autor dokonuje pewnej manipulacji. Otóż do wyznaczenia stałej c używa praw Maxwella. A dlaczego nie praw Newtona? No bo wyszłoby wtedy c = niesk. i otrzymalibyśmy transformację Galileusza zamiast Lotrentza. A jak użyjemy Maxwella, to wyjdzie nam c = pr. światła. Tyle, że Z GÓRY wiemy, iż prawa Maxwella są niezmiennicze wzgl. transformacji Lorentza więc takie c wyjść MUSI, nie trzeba tego wykazywać. To masło maślane. Innymi słowy, bierzemy prawa Maxwella, które mają "zaszytą" niezmienniczość wzgl. transformacji Lorentza, i z nich wyliczamy jakie ma być c żeby były niezmiennicze, po czym dochodzimy do wniosku, że właściwą transformacją jest transformacja Lorentza. Genialne! Einstein tego uniknął. Po prostu przyjął że prędkość światła ma (z jakiegokolwiek powodu) szczególny status, wynikający z doświadczenia. Nie musiał angażować do tego praw Maxwella i mieszać przyczyn ze skutkami.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| |  | | Lissa Hermees (15 punktów) | Wątpliwości u mnie dotyczą problemu jak szeroka jest definicja STW i co dokładnie oznacza w jej nazwie słówko "szczególna". Gdyby przyjąć że zasadniczą częścią STW jest właśnie zasada względności prowadząca do niezmienniczych dla równań Maxwella transformacji to musimy powiedzieć, że główny wkład w powstanie tej teorii miał Poincare.
To pokazane wyżej wyprowadzenie STW a la Poincare przypadło mi do gustu, bo pokazuje, że wybór konwencji synchronizacji jest niezależny od zasady względności. Sam Poincare zapewne doskonale wiedział o możliwości uzyskania przypadków szczególnych poprzez wybór konwencji synchronizacji, bo rozważał te zagadnienia w swoich wcześniejszych pracach dotyczących filozofii nauki. Nie wiem co tutaj nowego wniósł Einstein, czy powiedział coś czego Poincare by nie wiedział ?
>Einstein tego uniknął. Po prostu przyjął że prędkość światła ma (z jakiegokolwiek powodu) szczególny status, wynikający z doświadczenia.
Wybór konwencji synchronizacji nie wynika z doświadczenia, Einestein nie robił żadnych doświadczeń tylko przyjął to arbitralnie jako szczególny przypadek dużo szerszego spojrzenia jakie miał Poincare. Podchodząc do sprawy od strony filozofii, każda teoria musi wprowadzić pewne postulaty niemożliwe do empriycznego zweryfikowania. Tego nie unikniemy, zresztą zasada względności również jest tak naprawdę takim postulatem. Ale czy na zasadzie brzytwy Ockhama nie powinniśmy się starać wyprowadzić teorie z jak najmniejszej liczby postulatów ?
|
|
| | |  | | tarkos (10757 punktów) | > Podchodząc do sprawy od strony filozofii, każda teoria musi wprowadzić pewne postulaty niemożliwe do empirycznego zweryfikowania. Tego nie unikniemy, Jeśli tak, to tym gorzej dla filozofii - nauka powinna chyba unikać niesprawdzalnych postulatów. > zresztą zasada względności również jest tak naprawdę takim postulatem. Ale czy na zasadzie brzytwy Ockhama nie powinniśmy się starać wyprowadzić teorie z jak najmniejszej liczby postulatów ? Zdaje się, że zasada względności wynika z odrzucenia istnienia układu wyróżnionego, co byłoby jak najbardziej zgodne z brzytwą Ockhama. >
|
|
| | | |  | | Lissa Hermees (15 punktów) | >> Podchodząc do sprawy od strony filozofii, każda teoria musi wprowadzić pewne postulaty niemożliwe do empirycznego zweryfikowania. Tego nie unikniemy, >Jeśli tak, to tym gorzej dla filozofii - nauka powinna chyba unikać niesprawdzalnych postulatów.
Nauka zakłada istnienie obiektywnego świata zewnętrznego, podczas gdy tak naprawdę jedyne dane empiryczne jakie posiada obserwator to subiektywny strumień wrażeń zmysłowych w świadomości. To powoduje że najbardziej podstawowe wielkości w fizyce (np. jednokierunkowe prędkości) są niemierzalne bez przyjęcia dodatkowych założeń metafizycznych. Na przykład prędkość fali elektromagnetycznej nie jest możliwa obiektywnie do sprawdzenia dopóki definicja równoczesności dwóch zdarzeń sama zależy od tej prędkości. Poincare był tego doskonale świadomy, tłumaczył to chyba w każdej ze swoich kilkunastu książek o filozofii nauki. Tam gdzie Poincare widział nieskończenie wiele możliwości Einstein dostrzegał tylko jedną.
|
|
| | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | W pracy: "Broader View Of Relativity, A: General Implications Of Lorentz And Poincare Invariance. (Hsu Jong, Hsu Leonardo)", zamieszczonej w nr 10 pisma "Advanced Series on Theoretical Physical Science" autorzy piszą: Głównym powodem, dla którego Poincare nie dotarł w pełni do istoty teorii względności, wydaje się jego uznanie, że eter istnieje oraz dochodzi do spisku efektów dynamicznych wywołanych interakcją materii i eteru, które prowadzą do niemożliwości wykrycia ruchu względem tegoż eteru. Ten pogląd na naturę fizycznego świata, skłonił go do poszukiwania dynamicznego wyjaśnienia skrócenia elektronu, co uczynił w swojej pracy zamieszczonej w Rediconti (pismo). Nie uzyskał jednak satysfakcjonującej odpowiedzi wyjaśniającej spisek efektów dynamicznych. Wydaje się, że dynamiczne uzasadnienie skrócenia długości było wówczas najbardziej naturalnym i popularnym wśród fizyków. Nawet jeszcze w 1912 r. na trzy miesiące przed swoją śmiercią, Poincare wygłosił wykład (...) zatytułowany "Relacje między Materią a Eterem". We współczesnych teoriach pól z cechowaniem, eter rzeczywiście mógłby istnieć, jednak byłby całkiem odmienny od tego, który Lorentz i Poincare mieli na myśli. Co więcej, prawdopodobnie nie dałoby się stwierdzić eksperymentalnie, że wiara Poincare'go w dynamiczne efekty spowodowane oddziaływaniem eteru z materią była błędna. Jednakowoż, jeśli weźmiemy pod uwagę teorię względności, jest to niekonieczne i po prostu czyni teorię bardziej skomplikowaną koncepcyjnie. Pod tym względem, Einstein osiągnął głebsze zrozumienie: ściśle mówiąc, te efekty w ogóle nie muszą być wyjaśniane!
Na temat tej samej pracy Poincarego ("Rediconti paper"), Christian Branco pisze w artykule "POINCARÉ AND RELATIVITY: THE LOGIC OF THE 1905 PALERMO MEMOIR". Przypominam, że praca została złożona do druku w lipcu 1905r. czyli miesiąc po oddaniu do druku pracy Einsteina.
Na pierwszy rzut oka, "Memoir" wydaje się być technicznie trudny a jego struktura jest daleka od oczywistej, z powodu wielu retrospekcji wyrażających wahania Poincare'go w maju 1905 r. Dodatkowo, elektromagnetyczny model elektronu przedstawionay w rozdz. 6 jest dzisiaj przestarzały a równanie dynamiki z rozdz. 7 wydaje się od niego zależne. [uważa się] (...) że relatywistyka Poincare'go hołduje podejściu elektromagnetycznemu. Na koniec, nie można znaleźć [w artykule] einsteinowskiego podejścia podkreślającego względność czasu, bez którego nie ma prawdziwego zrozumienia [teorii] względności. Poincare nie polega na niezmienniczości c (ustala c=1), nie zmienia nawet swego układu odniesienia i co zdumiewające, skrócenie długości odgrywa kluczową rolę w jego teorii, ponieważ elektron jest rozważany jako rozciągły byt fizyczny.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | |  | | uxbridge (5980 punktów) | W pracy Poincare jak już wspomniano, wiele rozważań dotyczy wewnętrznej struktury elektronu. Z dzisiejszego punktu widzenia są one nie tylko przestarzałe, ale nie do końca prawidłowe.
Jednakowoż, czy "Memoir" poradził sobie całkowicie z dyamiką? Oczywiście nie. Konieczność czynnika stabilizującego [elektron] (naprężenia Poincarego) zostanie wyklarowana przez von Laue'go dopiero w 1911 r. w oparciu o relatywistyczną hydrodynamikę. Co ważniejsze, Poincare nigdy nie pomyślał o uwzględnieniu tego wyrażenia w masie elektronu. Wkład do masy każdej formy energii wewnętrznej został zrozumiany dopiero przez Plancka i Einsteina w 1907 r.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| bajkopisarz (317 punktów) | >...Einstein okazuje się być malutkim - acz >newralgicznym - trybkiem w wielkiej machinacji czynionej przez tuzów niemieckiej nauki,
Miło mi było poczytać o Einsteinie. Newralgiczny trybik choć mały .............. niczym iskra zapalająca beczkę prochu. Może więc jednak potrzeba do tego wybitnego umysłu choć także uważam, że na każdym kierunku studiów jest minimum taki jeden umysł. Ile się takich marnuje ?.
Życie Einsteina było dla mnie gó...o warte. Miał córkę i ponoć jej nigdy nie widział .............. Też miałem na wychowaniu dzieci, dziś mam gromadkę wnuków i w głowie mi się nie mieści porzucenie dziecka. Jakim to trzeba być nie człowiekiem ?. Ta cała naukowa reszta jest przy tym dla mnie nic nie warta.
Ciekawi mnie też, że skończył studia, nie pracował na początku naukowo a śledził najnowsze postępy w fizyce. A może praca w biurze patentowym była przełomem ?.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|