Prośby porządkowe: 1. Uprzejmie proszę o stosowanie logiki i faktów jako jedynych, uniwersalnych kryteriów rozsądzania kto ma rację, kto ma jej więcej/mniej, lub kto jej nie ma w ogóle. 2. Proszę osoby o mentalności sprowadzania wszystkiego do subiektywności i lekceważenia zasad logiki o nie zabieranie głosu lub o powściągnięcie swej potrzeby szerzenia chaosu.
Sens, sensowność jest utożsamiana z celem.
1: "Sensowność" to ludzka kategoria szufladkowania zjawisk. Te praktyczne, zrozumiałe i klarowne są określane jako sensowne. Te niepraktyczne, niezrozumiałe i nie klarowne bywają nazywane bezsensownymi. 2: Poznanie istoty zjawiska/przedmiotu uprawnia nas do używania kategorii "sensowności". 3: Możność ustalenia istoty sznurowadeł i butów. 4: Niemożność ustalenia istoty wszechświata. 5: Jeśli istota sznurówek i butów jest ustalona i znana, to można interpretować zjawisko wiązania butów w kategorii sensowności (można powiedzieć: To ma sens/To nie ma sensu). Jeśli istota wszechświata nie jest ustalona i znana, to zjawisk z nim bezpośrednio związanych nie można rozważać w kategorii sensowności (nie można powiedzieć: To ma sens/to nie ma sensu).
Wniosek: Wszelkie rozważania na temat sensowności istnienia jako takiego są bezpodstawne i nieuprawnione. A więc nie można racjonalnie orzekać o sensie lub braku sensu istnienia.
Ci co sądzą, że wszechświat i zjawiska w nim zachodzące mają sens/lub go nie mają, popełniają błąd logiczny, ponieważ nie posiadają żadnej uzasadnionej przesłanki uprawniającej ich do wnioskowania o sensie lub bezsensie. To tak jakby sąd orzekał karę, tylko na podstawie domniemywań.
I tak też robią ludzie wierzący w stwórcę, gdyż swe głębokie przekonanie o celowości i sensie świata opierają na domniemanym akcie stworzenia. Jednakże z drugiej strony zdarzają się i wśród ateistów postawy logicznie naganne (Jednak podejrzewam, że statystycznie znacznie, znacznie rzadziej), bowiem zdarza się niektórym stwierdzać brak celowości świata (cios w idee boga) nie mając ku temu żadnych uzasadnionych przesłanek.
Jednak czy na pewno?
Nauka opracowała kilka teorii kosmologicznych, m.in. najbardziej racjonalną teorie cyklicznego wszechświata. Teoria ta, czerpiąc ze starożytności (byt jest niebytu nie ma), zakłada nieskończony cykl wszechświatów, czyli bez początku i końca. Brak początku i brak końca to brak celu, a jeśli nie ma celu... to nie ma sensu.
A więc jak widać istnieją, na gruncie współczesnej nauki, uzasadnione przesłanki uprawniające nas do orzekania w kategorii "sensowności" i powiedzeniu: Wszechświat nie ma sensu.
Kolejne "jednakże".
Czy można uznać teorię kosmologiczną, a więc obarczoną sporym prawdopodobieństwem deaktualizacji (W przeciwieństwie do np teorii ewolucji) za ową uzasadnioną przesłankę? Tego już nie jestem pewien.
|