To było do przewidzenia, że rzeźba upamiętniająca wygraną wielką bitwę i to jeszcze przez polaków, będzie patetyczna do bólu, droga i znacznych rozmiarów. Jakaś tam dynamika jest zachowana w tym tworze - ogólnie rzecz biorąc pomysł nie jest najgorszy z możliwych. No ale jest to kolejna z rzędu, bilionowa chyba, rzeźba stworzona w oparciu o ten sam paradygmat pomnikowy - realizm, patos. Mamy XXI wiek - trywialność króla na koniu uderza z nie mniejszą siłą niż husarskie kopie uderzały w turków. To już wszystko było. Zamiast, faktycznie, zlecić projekt pomnika komuś kto byłby w stanie oddać odwagę, poświęcenie, batalistykę i dramatyzm wielkiej bitwy w nowoczesny i wielomówiący sposób, to funduje się kolejny typowy pomnik. Niby jest, ale jakby nie było. Raz na niego spojrzałem - drugi już nie mam potrzeby.
|