Ustrój w jakim żyjemy jest z gruntu patologiczny, ponieważ wynosi nie piedestał nie mędrców, strategów, mężów stanu, ale oszustów, krętaczy, manipulatorów i demagogów. Celem każdego z nich jest ostatecznie większość konstytucyjna, a ta to już w zasadzie totalitaryzm.
Dlatego prawo powinno być ponad wolą ludu, a więc faktycznie, albo państwo prawa, albo państwo demokratyczne. W państwie prawa zasady ustala się w oparciu o etykę rozumową. Czym on jest? To moralność wynikająca z logiki, faktów i badań. Na jej gruncie powstała bardzo ważna reguła: Krzywdzimy osobę wtedy gdy czynność jaką wobec niej wykonaliśmy sprawia, że dana osoba znajduje się w gorszej sytuacji niż gdybyśmy owej czynności nie wykonali.
Reguła jest niezwykle precyzyjna i co najważniejsze: obiektywna. W przeciwieństwie do mało precyzyjnej i relatywnej analogii: "Nie czyń bliźniemu swemu tego co tobie nie miłe" (bo co wtedy z masochistami?).
Uniwersalia etyczne, rozumowe, pozwoliłyby stworzyć w miarę stabilne i bezpieczne państwo. Jednak zaryzykuję tezę, że żadne państwo na świecie nie jest państwem prawa, bo też i jest to pewnego rodzaju utopia. Trudno oczekiwać, by każdy kto się dopcha do władzy szanował i respektował zasady etyczne.
Konkluzja: Musi istnieć obiektywne i uniwersalne kryterium moralne by prawo miało sens. W Polsce tego nie ma i prawo jest wynajętym na użytek rządu rzezimieszkiem. Jak pis zdobędzie 3/4 to prawo stanie się sługą rządu.
Długo by jeszcze pisać. Od 1932 roku nic się nie zmieniło - w każdej chwili lud może desygnować na swojego kanclerza/premiera/fuhrera zbrodniarza który pozwoli robić kipisz i gazować ludzi w imię urojeń i co najważniejsze w zgodzie z prawem, bo jeśli nie ma uniwersalnej etyki, to i masowe kaźnie można uprawomocnić.
|