Na Węgrzech, nowa polityka historyczna premiera Orbana, przybrała formę postulatów rewizjonistycznych, ukrywanych - dosyć niezdarnie, a może celowo niezbyt starannie - pod przykrywką czczenia zbliżającej się 100 rocznicy "traumy trianionskiej". W lipcu tego roku miałem okazję pojeździć trochę rowerem - między innymi - po Węgrzech i wniosek jak wyżej jest konkluzją poczynioną na bazie osobistych - naocznych obserwacji. Na Węgrzech funkcjonuje muzeum poświęcone traumie jak wyżej, kalwaria ukazująca "męczeństwo" nacji węgierskiej w konsekwencji podpisania układu w Trianion 4 czerwca 1920 roku, odbywa się tam multum różnorakich imprez artystycznych poświęconych temu zdarzeniu, w każdej zaś praktycznie miejscowości jest coś w rodzaju miejsca pamięci "traumy z Trianion" z nieodzownym elementem - czyli mapą wielkich "przetrianionskich" Węgier oraz napisem "Wegry - Chrystusem narodów", któremu często towarzyszy rzeźba turula ( ptak, który przywiódł Madziarów z azjatyckich stepów na Nizinę Panońską) z połamanymi lub związanymi skrzydłami. Pierwotnie myślałem, iż ów cytat to polski akcent - jednakże okazało się, iż nie jest on zaczerpnięty z twórczości polskiego wieszcza lecz węgierskiego pisarza Sandora Maraia. Znalazłem jednakże - przypadkowo - akcent wybitnie polski. Otóż przy jednym z takich kącików pamięci ustawiono wystawę fotograficzną obrazującą dokonania rządu Orbana. Na jednym ze zdjęć pokazano Orbana i..... Morawieckiego - wpatrujących się w wielką mapę przedtrianionskich Węgier, na której widnieje napis "państwo węgierskie". Wystawę oglądałem z siodełka roweru. Gdy zobaczyłem zdjęcie jak wyżej - natychmiast z niego zsiadłem. Zdjęcie jak wyżej zostało zrobione podczas oficjalnej wizyty premiera Polski na Węgry - data nie została podana. Kwestionowanie - nawet w najbardziej zawoalowanej formie - granic wszystkich sąsiadów Węgier - to głupia i niebezpieczna gra prowadzona przez rząd Orbana. Głupia, bo przecież wszystkie te państwa zjednoczone przeciw Węgrom - dosłownie mogłyby nakryć je czapkami. Niebezpieczna - bo kwestionowania ustalonych układami międzynarodowymi granic w Europie Środkowo - Wschodniej - grozi nieobliczalnymi konsekwencjami dla wszystkich państw tego regionu. Nie rozumiem więc dlaczego polski premier bierze udział w zdarzeniach, czy też daje się umieszczać w kontekście poczynań rewizjonistycznych Węgrów jak wyżej? Czy wynika to z jego ignorancji, naiwności czy też jest snuciem snów o potędze? Czy premier Morawiecki widząc na mapie wielkich, przedtrianionskich Węgier Koszyce ( Kassa) nie był przypadkiem myślami we Lwowie lub Wilnie??? Tak czy owak zachowanie Jego należy ocenić jednoznacznie krytycznie - ponieważ w świat poszedł przekaz, iż polski premier życzliwie odnosi się do rewizjonistycznej polityki Węgier jak wyżej. Bo nie ma drugiego takiego państwa w regionie jak Polska - które powinno stanowczo tępić wszelkie przejawy rewizji granic w Europie Środkowo - Wschodniej. W przeciwnym bowiem wypadku niech się Premier Morawiecki nie zdziwi - gdy kanclerz Niemiec - taki czy inny - pokaże polskiemu premierowi - takiemu czy innemu - mapę z napisem "państwo niemieckie" - z ukazaniem Niemiec w granicach z lata 1939 roku.
|