"Opowiem tu historię z kręgu moich znajomych. Znałem bardzo dobrze hrabiego Henryka Skirmunta, lidera Akcji Katolickiej rzymskokatolickiej diecezji w Pińsku, katolickiego intelektualistę, działacza społecznego. Gdy armia rosyjska przekroczyła granicę Polski 17 września 1939 roku, hrabia Skirmunt i jego siostra wsiedli w samochód i opuścili swą posiadłość - najpewniej w celu ucieczki przed nadciągającymi Sowietami. Jednakże gdy przejeżdżali przez pobliski żydowski sztetl Motol - zostali zatrzymani i aresztowani przez lokalną grupę żydowskich komunistów. Ludzie, którzy byli ich sąsiadami - nie chcieli im udzielić żadnej pomocy. Przeciwnie, ich żydowscy sąsiedzi uniemożliwili im ucieczkę. Kilka godzin lub lika dni później hrabia i jego siostra zostali rozstrzelani - nie wiem dokładnie przez kogo, czy przez tych którzy ich zatrzymali czy tez przez Sowietów, którym zostali oni przekazani. Hrabia Skirmunt i jego siostra byli dobrymi ludźmi. Żydzi motolscy nie mieli żadnych powodów żeby czuć do nich wrogość. Ich jedyną przewiną był fakt, że byli polskimi arystokratami i że byli stosunkowo bogaci." (I shall tell here a story from the circle of my own acquaintances. I knew very well Mr. Henryk Skirmunt, who was the chairman of the Catholic Action of the Roman Catholic diocese of Pinsk, a well known Polish Roman Catholic intellectual, author and social activist....When the Russian Army crossed the Polish frontier on 17th September 1939, Mr. Skirmunt and his sister —they were [the] only two on the spot — took a car and left their manor house, understandably not having the intention to be caught in their own home by the Soviets. But when passing through the nearby almost purely Jewish townlet of Motol, they were stopped and arrested by a Communist group of local Jews. There was no question of giving them help by people who were, after all, their neighbors. On the contrary, their Jewish neighbors prevented their escape. A few hours, or a few days afterwards they [were] both executed, I do not know exactly by whom, by the same local people who stopped them in the car, or by Soviet authorities to whom they were handed over. They were good people. The Motol Jews had certainly no grudges or complaints against them. Their only guilt was that they were Poles, aristocrats and reasonably rich.) Pasjami uprawiam krajoznawstwo. Szczególnie rajcują mnie wschodnie zakątki naszego kraju oraz tereny obecnej Ukrainy. Często podczas much wędrówek napotykam pomniki poświęcone Żydom, ofiarom holokaustu. Zastanawiam się wówczas jako odsetek spośród tych, których dany pomnik jest poświęcony - było kwalifikowanymi zdrajcami i zachowywało się w krytycznych dniach próby, jesienią 1939 roku, jak owo Żydzi motolscy z cytatu jak wyżej. Bo przecież oni chyba nie zasługują na żadne upamiętnienie??? Zdrajcom w warunkach wojny przypisana jest bowiem śmierć w trybie doraźnym, nie zaś pamięć i cześć??? glaukopis.(*)-Gross_Chutzpah_2009-05-13.pdf |