Racjonalista - Strona głównaDo treści
Counter Strike i podobne

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
22-11-2018 18:15finerbijk (17282 punktów)Counter Strike i podobne
Ocena 2 na 2
Jak to jest, że tego typu gry, promujące niby przemoc, cieszą się niesłabnącą popularnością. Czy naprawdę dominacja i chęć rozwleczenia flaków oponenta na ścianie, to jest to, co nam miłe? Żeby tę chęć okiełznać, to lepiej przenosić to w wirtual, czy może to wirtual może ewentualnie jakoś wspierać i podpuszczać naszą ciemną stronę mocy. Cokolwiek to znaczy.
Satysfakcja z rozsmarowania (wirtualnego, acz realnego w jego/jej świecie) przeciwnika jest niewątpliwa dla pasjonatów tych gier. Jest na to jakieś przełożenie, jakby to mogło być realnie?

Żeby nie było. Jestem jak najdalej od wszelkiego zakazywania. Chcę tylko poznać Wasze zdanie. Jakie te gry zaspokajają nasze potrzeby, co jest przyczyną tych ewentualnych potrzeb.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Arminius (25555 punktów)o okrucieństwie
>Jak to jest, że tego typu gry, promujące niby przemoc, cieszą się niesłabnącą >popularnością.

Bo człowiek uprzeciętniony - to bestia pokryta cienkim, kamuflującym istotę rzeczy, werniksem ogłady kulturalnej

>Żeby tę
>chęć okiełznać, to lepiej przenosić to w wirtual, czy może to wirtual może ewentualnie jakoś
>wspierać i podpuszczać naszą ciemną stronę mocy.

Są dwie szkoły myślenia - podobnie jak w przypadku zboczenia pornografii. Jedni twierdzą, iż masakrowanie bliźniego na ekranie komputera zapobiega takim aktom w realu. Inni, z kolei dowodzą, iż jest dokladnie na odwrót - że masakrowanie na ekranie znieczula i tym samym ułatwia robienie tego samego w realu. Opowiadam się - raczej - za tą drugą opcją. Dowodem na poparcie mojego poglądu są - chociażby - biogramy sprawców masowych postrzeleń ( mass shooting) w USA. Wielu z nich grało często w gry jak wyżej - niektórzy wręcz byli ich maniakami.

Co do istoty sprawy - lubowaniu się w zadawaniu okrucieństwa - polecam rewelacyjną borszurę M. Zdziechowskiego pt. "O okrucieństwie".




22-11-2018 22:50 
 Ocena 7 na 7
zeniu73 (6483 punktów)Odp: o okrucieństwie
>Jedni twierdzą, iż masakrowanie bliźniego na ekranie komputera zapobiega takim aktom w realu. Inni, z kolei dowodzą, iż jest dokladnie na odwrót - że masakrowanie na ekranie znieczula i tym samym ułatwia robienie tego samego w realu. Opowiadam się - raczej - za tą drugą opcją. Dowodem na poparcie mojego poglądu są - chociażby - biogramy sprawców masowych postrzeleń ( mass shooting) w USA. Wielu z nich grało często w gry jak wyżej - niektórzy wręcz byli ich maniakami.
>Co do istoty sprawy - lubowaniu się w zadawaniu okrucieństwa - polecam rewelacyjną borszurę M. Zdziechowskiego pt. "O okrucieństwie".

No. Szkoda tylko, te to nie dziala z filammi czy serialami o medycynie, matematyce czy adwokatach.

Tylko te nieszczesne gry komputerowe produkuja masowo killerow. I to tylko ego shootery. Bo jakos nikt z tych inteligentnych psychologow i politykow nie trabi, ze od Farm Simulator nagle jest wiecej rolnikow a od Gran Turismo wiecej dobrych kierowcow.

Jakims cudem tylko ego shootery produkuja patologie. Wprawdzie sa miliony graczy grajacych w CS i podobne gry ale jeden czy dwa amoki sa dowodem, ze CS jest zly i rodzi zabojcow.

To samo (tylko w troche mniejszym rozmiarze) jest z muzyka heavy metal. Ta tez rodzi przestepcow.

Ach jaka ta dzisiejsza psychologia jest latwa, prosta i celna
23-11-2018 12:24 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)stępiają emaptię
>Jakims cudem tylko ego shootery produkuja patologie. Wprawdzie sa miliony graczy grajacych w CS >i podobne gry ale jeden czy dwa amoki sa dowodem, ze CS jest zly i rodzi zabojcow.

Kreowanie zabójców to jeden problem - z dwoma szkołami myślenia na ten temat. Ale jest też drugi - co do którego jest już znacznie mniej wątpliwości. Otóż gry komputerowe w których pełno jest wyrafinowanej przemocy - prowadzą do stępienia empatii i znieczulenia na cierpienie i krzywdę.

Na marginesie. Człowiek na poziomie na gra w gry komputerowe ociekające krwią. Nie pierdzi symfonicznie w salonie, nie pluje flegmą spod serca na dywan i nie gra w gry jak wyżej.
Poza tym, to strata czasu - bezcennej przecież wartości.
23-11-2018 18:43 
 Ocena 6 na 6
zeniu73 (6483 punktów)Odp: stępiają emaptię

>Na marginesie. Człowiek na poziomie na gra w gry komputerowe ociekające krwią. Nie pierdzi symfonicznie w salonie, nie pluje flegmą spod serca na dywan i nie gra w gry jak wyżej.

No. Czlowiek na poziomie tropi zydowskie spiski.

>Poza tym, to strata czasu - bezcennej przecież wartości.

No. Lepiej ten czas spozytkowac na fR piszac o zlych Zydach
23-11-2018 23:18 
 0 na 2
Arminius (25555 punktów)zdecydowanie
>>Na marginesie. Człowiek na poziomie na gra w gry komputerowe ociekające krwią. Nie pierdzi symfonicznie w salonie, nie pluje flegmą spod serca na dywan i nie gra w gry jak wyżej.
>No. Czlowiek na poziomie tropi zydowskie spiski.
>>Poza tym, to strata czasu - bezcennej przecież wartości.
>No. Lepiej ten czas spozytkowac na fR piszac o zlych Zydach

Zdecydowanie tak. Pan chyba nie ma co do tego żadnych wątpliwości???
11-12-2018 06:11 
 Ocena 1 na 1
Sciana (25 punktów)Odp: stępiają emaptię
>Na marginesie. Człowiek na poziomie na gra w gry komputerowe ociekające krwią. Nie pierdzi symfonicznie w salonie, nie pluje flegmą spod serca na dywan i nie gra w gry jak wyżej.

A jest jakiś uniwersalny kodeks tego, co robi a czego nie robi człowiek na poziomie? Bo jeśli tak, to ja bym poprosił w .pdf

Chyba człowiek na poziomie, jest już na takim poziomie, że nie przejmuje się tym co "jest na poziomie".

Na marginesie. Jak już zaczęliśmy dyskusję "co robi, a czego nie robi człowiek na poziomie", to kim tak właściwie jest ten człowiek? Kiedy stajesz się człowiekiem na poziomie? Kiedy masz wystarczająco dużo zer na koncie? Czy kiedy masz wystarczająco wpływowych znajomych?

>Poza tym, to strata czasu - bezcennej przecież wartości.

Tak samo stratą czasu jest wrzucanie do dyskusji pseudo argumentów, nie mających żadnego znaczenia w dyskusji.
11-12-2018 05:59 
 Ocena 1 na 1
Sciana (25 punktów)Odp: o okrucieństwie

>Są dwie szkoły myślenia - podobnie jak w przypadku zboczenia pornografii. Jedni twierdzą, iż masakrowanie bliźniego na ekranie komputera zapobiega takim aktom w realu. Inni, z kolei dowodzą, iż jest dokladnie na odwrót - że masakrowanie na ekranie znieczula i tym samym ułatwia robienie tego samego w realu.

Codziennie jesteśmy bombardowani taką ilością cierpienia, bólu czy śmierci, że nie jest to dla nas już żaden ewenement. W pewnym sensie ta "znieczulica" to tak naprawdę jeden z mechanizmów obronnych. Jak nie wiesz jak sobie z czymś poradzić, to to ignorujesz. Tak jest wygodniej, a mózgi ludzkie bardzo lubią ignorować niewygodne rzeczy. Teraz kwestia tego czy zagonimy własny mózg do roboty, czy nie. Moim zdaniem nie jest ważne medium z którego się korzysta - równie "zła" może być książka (oczywiście abstrahując od tego, że taka ocena [złe/dobre] jest zupełnie bezcelowa).

>Opowiadam się - raczej - za tą drugą opcją. Dowodem na poparcie mojego poglądu są - chociażby - biogramy sprawców masowych postrzeleń ( mass shooting) w USA. Wielu z nich grało często w gry jak wyżej - niektórzy wręcz byli ich maniakami.

Tak jest, wielu grało w gry. Na przykład w gry taneczne, a mimo tego nie zostali tancerzami. Dziwnym faktem jest też to, że w takim przypadku mimo "wyżycia się" na wirtualnym parkiecie doszło do tragedii. To nie jest tak proste, jak byśmy wszyscy chcieli. Ludzka psychika jest całkiem skomplikowana, a w przypadku psychopatów bardzo często, powszechnie przyjęte schematy nie mają żadnego przełożenia. To, że maniakalnie grali w gry mogło też z czegoś wynikać, mogło być ucieczką (a też nie musiało nią być).
Bardzo łatwo sobie uzupełniać luki w myśleniu, nazywając nadinterpretację związkiem przyczynowo-skutkowym.

Co do przytoczonego przykładu (co by nie rzucać słów na wiatr) to mam na myśli Adama Lanza i masakrę w Sandy Hook.
4poryroku (951 punktów)Odp: Counter Strike i podobne
Na kanale Naukowy bełkot całkiem niedawno ukazał się odcinek dotyczący gier wideo. Obejrzyj sobie od 26:25. Z grubsza odpowiada na zadane przez Ciebie pytanie. Przypominam też o tym, że oglądanie brutalnych filmów miało wzbudzać agresję i produkować seryjnie morderców ale jakoś tego nie widać. Co ciekawe w/g teorii Teoria nieuczestniczenia to właśnie telewizja jest bardziej niebezpieczna.

www.youtube.com/watch?v=QdWJprCKv3k

pl.wikiped(*)C5‚ywanie_gier_komputerowych
22-11-2018 23:12 
 Ocena 2 na 4
romaro (25211 punktów)
>Co ciekawe w/g teorii Teoria nieuczestniczenia to właśnie telewizja jest bardziej niebezpieczna.
Dlatego przestałem oglądać TVP info.
4poryroku (951 punktów)
>Chcę tylko poznać Wasze zdanie. Jakie
>te gry zaspokajają nasze potrzeby, co jest przyczyną tych ewentualnych potrzeb.

A grasz w ogóle w jakieś gry wideo? Pytam z ciekawości. Większość osób z którymi rozmawiałem na ten temat, które miały podobne wątpliwości do Twoich, nigdy nie grało.
23-11-2018 12:39 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>A grasz w ogóle w jakieś gry wideo? Pytam z ciekawości. Większość osób z którymi rozmawiałem na ten temat, które miały podobne wątpliwości do Twoich, nigdy nie grało.
Gram już od Wolfesteina 3D. Nie chodziło mi że mam jakieś wątpliwości, tylko o to co sprawia, że tylu lubi w to grać.
23-11-2018 13:57 
 Ocena 2 na 2
4poryroku (951 punktów)

>Gram już od Wolfesteina 3D. Nie chodziło mi że mam jakieś wątpliwości, tylko o to co sprawia, że tylu lubi w to grać.

Tutaj nie pomogę. Nie przepadam za FPSami. Pewnie dlatego, że zawsze byłem w nie słaby. Wole strategie, najlepiej turowe bo wolno myślę.
Kulmin (4007 punktów)
>>A grasz w ogóle w jakieś gry wideo? Pytam z ciekawości. Większość osób z którymi rozmawiałem na ten temat, które miały podobne wątpliwości do Twoich, nigdy nie grało.
>Gram już od Wolfesteina 3D. Nie chodziło mi że mam jakieś wątpliwości, tylko o to co sprawia, że tylu lubi w to grać.

Może satysfakcja z pokonywania przeciwników, możliwość osiągnięcia jakiegoś sukcesu, wykazania się, udowodnienia, że jest się dobrym, możliwość ryzykowania bez wielkich konsekwencji.

Nie znam żadnych danych, ale podejrzewam, że im mniej osiąga się sukcesów w życiu (drobnych, codziennych, średnich i wielkich), im mniej jest się uznawanym przez społeczeństwo, tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia chęci gry w wirtualne produkcje, które pozwalają nam szybko i bezboleśnie odnieść jakiś sukces, być uznanym, mieć jakiś medal, lub range.
Ludzie chcą się w ten sposób dowartościować i zakryć dziurę jaką wyżera w nich lenistwo, brak ambicji, celów, motywacji i determinacji.
Mocno uogólniając oczywiście - tak uważam.
R.Brzeziński robbo (-281 punktów)
>Jak to jest, że tego typu gry, promujące niby przemoc, cieszą się niesłabnącą popularnością. Czy
>naprawdę dominacja i chęć rozwleczenia flaków oponenta na ścianie, to jest to, co nam miłe? Żeby tę
>chęć okiełznać, to lepiej przenosić to w wirtual, czy może to wirtual może ewentualnie jakoś
>wspierać i podpuszczać naszą ciemną stronę mocy. Cokolwiek to znaczy.
>Satysfakcja z rozsmarowania (wirtualnego, acz realnego w jego/jej świecie) przeciwnika jest
>niewątpliwa dla pasjonatów tych gier. Jest na to jakieś przełożenie, jakby to mogło być realnie?
>Żeby nie było. Jestem jak najdalej od wszelkiego zakazywania. Chcę tylko poznać Wasze zdanie. Jakie
>te gry zaspokajają nasze potrzeby, co jest przyczyną tych ewentualnych potrzeb.

Jestem osobą wierzącą,i nie do końca pasuje mi to rozwiązanie.
Niemniej mam książkę,którą napisał prof.David Livingstone Smithdyrektor ,dyrektor instytutu nauk i psychologii ewolucyjnej :"Najbardziej niebezpieczne ze zwierząt".
W niej omawia ludzką naturę i przyczyny wojen.
W niej sugeruje,że to my jesteśmy dla siebie największym wrogiem.
Na początku cytuje wypowiedż Aberta Camusa:
"Zawsze ciekawiło nas,gdzie mieszka wojna i co sprawia,że jest rak nikczemna.Teraz już wiemy,gdzie ona jest - jest w nas".

Jeżeli tak jest, to mamy powód "satysfakcji z rozsmarowywania przeciwnika".

I jeżeli nawet nie przypiszemy tego naszej "naturze".
Pewne jest,że jest w nas tendencja do wyrządzania krzywdy.
Według niektórych wyrosła z grzechu odziedziczonego po pierwszej parze ludzkiej,gdy się go dopuściła.
Jest to po "nich spadek".
Tak naprawdę nawet w starotestamentowym sprawozdaniu u początku ludzkości ukazane jest morderstwo jednego brata na drugim.Rodz.4:1-16

Mamy tam opisany przypadek morderstwa.

Tak czy inaczej w człowieku jest tendencja do czynienia zła.
Jest jednak pewne pouczenie ukazane w tym sprawozdaniu.
Jak napisał T.Żychiewicz .
Wtedy,gdy twarz człowieka,którego dary nie zostały przyjęte "zmierzchła w smutku i zawiści" głos stwórcy tłumaczy mu,że nic nie jest stracone.
"Gdybyś postępował sprawiedliwie nie miałbyś powodu chodzić ze spuszczoną głową.[Pamiętaj] jednak :Jeśli nie będziesz postępował uczciwie,to grzech zaraz pojawi się u bram [twojego domu] i będzie czyhał na ciebie".
Jest ostrzeżenie.
Jest też jednak wezwanie:
"A to przecież ty masz nad nim panować".
I pewnie jest tak,że gdy nie panujemy nad swoimi instynktami,czy grzechem ,to ujawnia się w nas pragnienie "rozsmarowywania przeciwnika" itp.
The Bear Jew (2544 punktów)
(zablokowany)
Błahostka.

A grałeś w takie gry?
26-11-2018 07:12 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>A grałeś w takie gry?
Na to odpowiedziałem już wyżej. Gram nadal, chociaż nie jestem jakimś pasjonatem. 1-2 mecze dla odprężenia, co by na chwilę się oderwać od roboty i spraw codziennych.
W szachy też gram, chociaż coraz rzadziej - brakuje dostępnych przeciwników. W sumie chodzi o to samo - aby zdominować oponenta, tylko sposoby osiągnięcia wygranej się różnią - proporcjami między myśleniem analitycznym a szybkością reakcji. Poza tym plansza czy ekran nie robi wielkiej różnicy w sensie emocjonalnym, wszystko zależy jak się wciągniesz w grę, jak tę grę traktujesz.

Powszechnie panuje przekonanie, że gry jak szachy są jakoś lepsze, bo trzeba więcej pogłówkować, rozwijają jakieś pozytywne cechy przydatne w życiu, a te komputerowe strzelanki tylko ogłupiają. Ja tam jestem daleki od tego poglądu. Dla mnie gra to gra, życie życiem. Prawdą jest, że gra/zabawa (w wielu językach jest na to to samo słowo) ma również a może przede wszystkim funkcję nauki - poprzez zabawę uczą się zwierzęta różnych przydatnych umiejętności, symulując walkę między sobą i inne zachowania, jak gryzące się szczeniaki psów czy koty goniące za kłębkiem wełny itd., aby w razie prawdziwej potrzeby wiedzieć jak się zachować.

I reasumując ten mój wątek z mojej strony, po zastanowieniu, uważam to za główną przyczynę powodzenia tego typu gier, nie zagłębiając się w punkty widzenia psychologii, czy tam antropologii i/lub innych nauk, które naukami są nazywane tylko z grzeczności
26-11-2018 12:15 
 0 na 2
Arminius (25555 punktów)szachista - szachiście
>Powszechnie panuje przekonanie, że gry jak szachy są jakoś lepsze, bo trzeba więcej >pogłówkować, rozwijają jakieś pozytywne cechy przydatne w życiu, a te komputerowe strzelanki >tylko ogłupiają. Ja tam jestem daleki od tego poglądu. Dla mnie gra to gra, życie życiem.

Też grywam w szachy - ale w przeciwieństwie do Pana widzę ogromną różnicę między nimi a jakąś komputerową strzelaniną, w której są efekty specjalne i masakrowanie widowiskowe ogromnej ilości wrogów. Chyba nie muszę na temat tej różnicy robić wykładu???
Zamiast grać w to badziewie jak wyżej - po grze w szachy niech się Pan wybierze na długi spacer albo przejażdżkę na rowerze.
The Bear Jew (2544 punktów)
(zablokowany)
Odp: szachista - szachiście
Ale z Pana leśny dziadek...
26-11-2018 12:42 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Ale z Pana leśny dziadek...
Ze mnie też, ... grzyby, zapach żywicy, leśne jeziorka, strumyki, borówki, ptaki niespotykane w mieście itd......., tego nie przeżyjesz na ekranie monitora...

( Ignoruj trolla: www.racjonalista.pl/forum.php/s,764583#w764902
www.racjonalista.pl/forum.php/s,773897 )


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
26-11-2018 16:05 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Też grywam w szachy - ale w przeciwieństwie do Pana widzę ogromną różnicę między nimi a jakąś komputerową strzelaniną, w której są efekty specjalne i masakrowanie widowiskowe ogromnej ilości wrogów. Chyba nie muszę na temat tej różnicy robić wykładu???
Różnice są, cel ten sam - pokonać przeciwnika - mając świadomość, że to tylko gra.

>Zamiast grać w to badziewie jak wyżej - po grze w szachy niech się Pan wybierze na długi spacer albo przejażdżkę na rowerze.
Dlaczego zamiast? Lubię spacery i rower również. Nikt przy zdrowych zmysłach nie gra na kompie cały dzień, podobnie jak nie jeździ na rowerze całymi dniami. Chyba że robi to zawodowo.
26-11-2018 20:47 
 0 na 2
Arminius (25555 punktów)styl to gra?
>Różnice są, cel ten sam - pokonać przeciwnika - mając świadomość, że to tylko gra.

Cel to nie wszystko. Równie ważna - może nawet ważniejsza - jest sama istota, sam proces gry. W szachach, jak pan dajesz szacha, to pański skoczek nie rozpruwa efektownie bebechów króla.

>Dlaczego zamiast? Lubię spacery i rower również. Nikt przy zdrowych zmysłach nie gra >na kompie cały dzień, podobnie jak nie jeździ na rowerze całymi dniami. Chyba że robi >to zawodowo.

To świetnie, że Pan z umiarem to robi. Jednakże statystycznie rzecz ujmując - gra w gry komputerowe prowadzi zastraszająco często do totalnego uzależnienia lub poświęcania im zbyt dużej ilości czasu - ze szkodą dla wielu aspektó życia danej osoby. W przypadku dzieci sytuacje jak wyżej prowadzą do prawdziwych dramatów.
26-11-2018 21:39 
 Ocena 1 na 1
zeniu73 (6483 punktów)Odp: styl to gra?

>To świetnie, że Pan z umiarem to robi. Jednakże statystycznie rzecz ujmując - gra w gry komputerowe prowadzi zastraszająco często do totalnego uzależnienia lub poświęcania im zbyt dużej ilości czasu - ze szkodą dla wielu aspektó życia danej osoby. W przypadku dzieci sytuacje jak wyżej prowadzą do prawdziwych dramatów.

Skoro Ty bez dowodu twierdzisz, ze gry komputerowe rodza mordercow to ja twierdze, ze szachy rowniez rodza mordercow.

en.m.wikipedia.org/wiki/Claude_Bloodgood
26-11-2018 22:12 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)infantylne też?
>>To świetnie, że Pan z umiarem to robi. Jednakże statystycznie rzecz ujmując - gra w gry komputerowe prowadzi zastraszająco często do totalnego uzależnienia lub poświęcania im zbyt dużej ilości czasu - ze szkodą dla wielu aspektó życia danej osoby. W przypadku dzieci sytuacje jak wyżej prowadzą do prawdziwych dramatów.
>Skoro Ty bez dowodu twierdzisz, ze gry komputerowe rodza mordercow to ja twierdze, ze szachy rowniez rodza mordercow.


Co do mordowania pod wpływem przemocowych gier komputerowych - są dwie szkoły, o czym już wspomniałem. Natomiast chodzi o szereg innych spraw - też już w zasadzie wspomnianych - w tym również stylu. Człowiek na poziomie pewnych rzeczy nie robi. Nie spluwa na trotuar, nie petuje na parapecie, co tam petuje - nie pali papierosów, nie rozpala się do białości z powodu dwudziestu paru osiłow biegajacych po boisku, nie...., nie gra w gry komputerowe - szczególnie obfitujące w przemoc. To ostatnie zajęcie jest zarówno przejawem swego rodzaju infantylności jak i gruboskórności.
26-11-2018 22:23 
 Ocena 3 na 3
zeniu73 (6483 punktów)Odp: infantylne też?
>>>To świetnie, że Pan z umiarem to robi. Jednakże statystycznie rzecz ujmując - gra w gry komputerowe prowadzi zastraszająco często do totalnego uzależnienia lub poświęcania im zbyt dużej ilości czasu - ze szkodą dla wielu aspektó życia danej osoby. W przypadku dzieci sytuacje jak wyżej prowadzą do prawdziwych dramatów.
>>Skoro Ty bez dowodu twierdzisz, ze gry komputerowe rodza mordercow to ja twierdze, ze szachy rowniez rodza mordercow.
>Co do mordowania pod wpływem przemocowych gier komputerowych - są dwie szkoły, o czym już wspomniałem. Natomiast chodzi o szereg innych spraw - też już w zasadzie wspomnianych - w tym również stylu. Człowiek na poziomie pewnych rzeczy nie robi. Nie spluwa na trotuar, nie petuje na parapecie, co tam petuje - nie pali papierosów, nie rozpala się do białości z powodu dwudziestu paru osiłow biegajacych po boisku, nie...., nie gra w gry komputerowe - szczególnie obfitujące w przemoc. To ostatnie zajęcie jest zarówno przejawem swego rodzaju infantylności jak i gruboskórności.

Tak, to juz wytlumaczylismy - czlowiek na poziomie pisze na fR o spiskadh zydowskich, infantylne watki o ptaszkach i innych idiotyzmach oraz powoluje sie na enigmatyczne autorytety i wyznacza co jest na poziomie a co nie
26-11-2018 23:07 
 Ocena-1 na 1
Arminius (25555 punktów)ale ptaszek!
>Tak, to juz wytlumaczylismy - czlowiek na poziomie pisze na fR o spiskadh zydowskich, >infantylne watki o ptaszkach...

Pan woli masakrować "złoczyńców" w grach komputerowych niż czytać o "ptaszkach"???
"Ptaszki" sa dla pana za trudne?
26-11-2018 23:45 
 Ocena 3 na 3
zeniu73 (6483 punktów)Odp: ale ptaszek!
>>Tak, to juz wytlumaczylismy - czlowiek na poziomie pisze na fR o spiskadh zydowskich, >infantylne watki o ptaszkach...
>Pan woli masakrować "złoczyńców" w grach komputerowych niż czytać o "ptaszkach"???
>"Ptaszki" sa dla pana za trudne?

A ty wolisz "masakrowac" Zydow na fR? To nie strata czasu? Czy nie lepiej zabrac im sie za dupe w realu a nie pitolic na nic nieznaczacym forum?

Poza tym ja nie napisalem co wole. To dla ciebie jest albo gracz- psychopata albo czlowiek na poziomie. Stanu posredniego wedlug ciebie nie ma.
The Bear Jew (2544 punktów)
(zablokowany)
Odp: Counter Strike i podobne
Trzeba mieć otwarty umysł. Można powiedzieć, że głównym powodem agresji (obecnie) jest polityka, demokracja, ciągła walka o władzę. Ale to chyba nie powód by wprowadzać monarchię dziedziczną?

Moim zdaniem gry mogą powodować agresję, ale w tak marginalnym stopniu, jak krzywe spojrzenia na ulicy.

PS

Czy Carlsen obroni tytuł?
26-11-2018 13:29 
 0 na 2
Arminius (25555 punktów)wprowadzać szachy???
>Trzeba mieć otwarty umysł. Można powiedzieć, że głównym powodem agresji (obecnie) jest polityka, demokracja, ciągła walka o władzę. Ale to chyba nie powód by wprowadzać monarchię dziedziczną?

Ale przyzna Pan, iż gra w szachy a gra komputerowa to dwa całkowicie różne byty???
Czy gra w szachy winna być nauczana w szkole - jako element programu szkolnego???
27-11-2018 11:33 
 Ocena 1 na 1
The Bear Jew (2544 punktów)
(zablokowany)
Odp: wprowadzać szachy???
>Ale przyzna Pan, iż gra w szachy a gra komputerowa to dwa całkowicie różne byty???

Szachy w komputerze i szachy "w realu" też.

>Czy gra w szachy winna być nauczana w szkole - jako element programu szkolnego???

Zależy jakie mamy priorytety. Jeżeli chcemy mieć mistrza świata, to dobrze by było.
27-11-2018 11:38 
 0 na 2
Arminius (25555 punktów)
>>Ale przyzna Pan, iż gra w szachy a gra komputerowa to dwa całkowicie różne byty???
>Szachy w komputerze i szachy "w realu" też.

To prawda.



>>Czy gra w szachy winna być nauczana w szkole - jako element programu szkolnego???
>Zależy jakie mamy priorytety. Jeżeli chcemy mieć mistrza świata, to dobrze by było.

Wysoko Pan mierzy. Mi wystarcza zysk w postaci rozwoju analitycznego myślenia u dzieci. I bezwzględnie winny to być zajęcia nie zaniedbujące dziewczynek.
The Bear Jew (2544 punktów)
(zablokowany)
>Wysoko Pan mierzy. Mi wystarcza zysk w postaci rozwoju analitycznego myślenia u dzieci. I bezwzględnie winny to być zajęcia nie zaniedbujące dziewczynek.

Ogólnie jestem za różnorodnością szkół. Szachy, warcaby, scrabble... piłka nożna - co tam rodzicom i dzieciom odpowiada.
27-11-2018 13:18 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Ale przyzna Pan, iż gra w szachy a gra komputerowa to dwa całkowicie różne byty???
>Szachy w komputerze i szachy "w realu" też.
>>Czy gra w szachy winna być nauczana w szkole - jako element programu szkolnego???
>Zależy jakie mamy priorytety. Jeżeli chcemy mieć mistrza świata, to dobrze by było.

Równie dobrym można by wprowadzić naukę gry w brydża. Gra niezwykle skomplikowana począwszy od reguł. Odpycha jako gra "karciana". A to nie prawda. To gra przy pomocy kart. Gra nawet ucząca zachowania się przy stole. Równie głupio można by nazwać szachy jako gry specjalnie uformowanymi klockami.. Że prowadzi do hazardu? I grze w szachy można też stosować różne stawki dla wygranego. Tyle, że szachy to gra dwóch zawodników-przeciwników. W brydża dwóch gra na dwóch (a więc już zespół na zespół). Wspominając czy chcemy mistrza świata w szachach, to tylko powiem, iż POLSKI brydż był zdobywcą wielu imprez brydżowych łącznie z olimpiadami brydżowymi. A polski system licytacyjny stanowił i stanowi wzorzec dla naszych wschodnich sąsiadów z Białorusi, Litwy, Rosji, a nawet dla Bułgarów. Mało. Napiszę tylko, że i Zachód się nim interesuje niezwykle. No ale przede wszystkim do gra intelektu.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
27-11-2018 13:56 
 Ocena 1 na 3
Arminius (25555 punktów)szlachetny brydż!
>Równie dobrym można by wprowadzić naukę gry w brydża. Gra niezwykle skomplikowana począwszy od >reguł. Odpycha jako gra "karciana". A to nie prawda.

Oczywiście. Brydż a gra komputerowa - nie ma porównania!
27-11-2018 18:38 
 Ocena 1 na 1
The Bear Jew (2544 punktów)
(zablokowany)
Odp: wprowadzać szachy???
Szachy a "rżnięcie" w karty? Nie ma porównania, przeważają względy estetyczne (na korzyść szachów oczywiście )
28-11-2018 13:46 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>Szachy a "rżnięcie" w karty? Nie ma porównania, przeważają względy estetyczne (na korzyść szachów oczywiście )

Estetyka, tak jak opinie są jak dupa. Każdy ma swoją. Gdzie ty widzisz pojęcie niszczenia estetyki w grze w brydża? Natomiast "rżnięcie" w karty owszem widziałem w pociągu, gdy kolejarze także jeździli po pracy. To nie były karty do gry. To były "naleśniki" takie małe trudne do rozlepienia od siebie. Te karty wyglądały tak, jakby dwie wojny światowe przeszły. To co mówi Tobie Twoja estetyka? A grali tylko w 16 kart. W brydżu masz ich 52. Ty chyba tylko widziałeś w swoim życiu takie karty.
Dość obcesowo określasz "rżnięcie" w karty. Prawdopodobnie nie masz pojęcia co to jest dyscyplina sportowa "Brydż sportowy". Obcesowość Twoja ujawniła się, tak jak u prostaka. Nie mam dalej ochoty, by tłumaczyć Tobie, iż w brydża na poziomie towarzyskim gra się nadal, mimo Twojej niechęci. A gra się także na poziomie światowym. Brydż obłożony jest tyloma zasadami, tyloma przepisami, że nigdy nie uwierzę, że wierzysz iż to tylko "rżnięcie"! A już nie chcę tłumaczyć Tobie, że w brydża grają lekarze, naukowcy, inżynierowie, ale i także kierowcy samochodów dostawczych, ślusarze, malarze i wyobraź sobie, że kobiety także. Nie chcę Tobie wyjaśniać, boś prostak, iż nazwa brydż z angielskiego to most. Most między dwoma partnerami siedzącymi naprzeciwko siebie, przeciw mostowi przeciwników rozdzielających partnerów. Nazwa angielska, ale gra powstała we Francji. Tzw. "prawo jedenastu" wymyślił król Francji Ludwik XIII bodajże. Szybko się ta gra zaadoptowała w Wielkiej Brytanii, A że to było imperium nad którym słońce nie zachodziło, szybko opanowała Amerykę, Australię i część Azji. Przyznaję, że to była gra elitarna. Czyli grali w nią ludzie mający czas na to. Robociarz nie miał czasu. Polska miała, historycznie ujmując, duże z Francją zbliżenie, więc i za tym brydż do Polski się wdarł. Polski, gdzie język ojczysty był w pewnym względzie "wstydliwy". Sfery ówczesne lepiej w Polsce mówiły po francusku jak po polsku. Gra trudna i wymaga wysiłku umysłowego i pamięci. Dlatego tak trudna była do zaakceptowania powszechnie. No bo komu chciało się wtedy myśleć twórczo nawet w grze? Tu, gdzie szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie? Żaden. Każdy rządził jak uważał. To zapewniały przywileje, czy słabość organizacyjna państwa. Szlachty już nie ma w postaci nam znanej, a panny szlachcianki musiały się brać za mycie garów. Brydż pozostał jako gra wielce intrygująca. Panuje wszędzie. W Iranie, w Rosji, we Włoszech (słynny "Blue team" gdzie czołówkę tworzyli Beladonna i Garocco)), w Portugalii, w Hiszpanii, w Brazylii, w Izraelu, w Pakistanie, w R.P.A., w Argentynie, w Australii itd. Jeśli zaprzeczysz, toś naprawdę prostak nieoczytany. Gra przy pomocy kart (jak gra przy pomocy umownych figurek) jest obłożona pewnymi zasadami (szachy) i w ramach tych zasad jak każda gra winna nie być obrażana jakimiś obskurnymi opiniami. To jest obraźliwe i tylko po raz wtóry odkrywa Twoje prostactwo. Pewnie tak jak mój ś.p. ojciec. Gdy mu orzekłem, że chcę być astronomem i chcę studiować na UMK w Toruniu, to się długo namyślał. Odpowiedział dokładnie bo to będę pamiętał do końca mego życia: "Co? Astrologim? Weż lupę i patrz mi w dupę? Z wróżbów chcesz wyżyć w życiu?" Nie powiem, że to było mojemu ojcu niewytłumaczalne. Jaka jest różnica między astrologią a astronomią. A takiego ojca miałem. To ja wiem co oznacza wiejska ksenofobia i co tu dużo mówić zacofanie i ciemnota. Nikt tego nie musi mi tłumaczyć. Ciebie z tym występem o "rznięciu" w karty, też nie chciałbym do tego wora wrzucić, bo pewnie czułbyś się cholernie dotkniętym.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
28-11-2018 13:53 
 0 na 2
Arminius (25555 punktów)szach mat!
>Szachy a "rżnięcie" w karty? Nie ma porównania, przeważają względy estetyczne (na korzyść szachów oczywiście )

Tak, szachy brydża szachują.
05-12-2018 13:07 
 Ocena 2 na 2
tarkos (10757 punktów)Odp: wprowadzać szachy???
>Szachy a "rżnięcie" w karty? Nie ma porównania, przeważają względy estetyczne (na korzyść szachów oczywiście )

Czyż nie można używać estetycznych kart (albo marnych figurek szachowych)?

Brydż wymaga podejmowania decyzji w warunkach niepełnej informacji (a z taką w życiu mamy często do czynienia), uczy gospodarowania informacją (jaka odzywka/zrzutka bardziej się przyda parterowi niż opozycji), wymaga czwórki graczy (co sprzyja kontaktom towarzyskim), itd..

W wielu wypadkach - gdy już wszystko wiadomo o rozdaniu - ta gra w karty staje się podobna do szachów - wymaga tylko analizy kombinatorycznej.

Weźmy np.taką końcówkę (z "brydża" 9/18):

N:
piki -- renons
kiery 6,3
kara A,9
trefle 8,2

W:
7,3
--
K,10
9,5

E:
6,2
--
8
7,4,3

S:
5,4
--
D
W,10,6

Atutami są kiery. Rozpoczyna S i NS biorą wszystkie lewy (niezależnie od poczynań WE).
Czy to nie odpowiednik mata w 5-ciu posunięciach? Brydż, to w jakiejś części szachy
>
05-12-2018 19:58 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Szachy a "rżnięcie" w karty? Nie ma porównania, przeważają względy estetyczne (na korzyść szachów oczywiście )
>Czyż nie można używać estetycznych kart (albo marnych figurek szachowych)?
>Brydż wymaga podejmowania decyzji w warunkach niepełnej informacji (a z taką w życiu mamy często do czynienia), uczy gospodarowania informacją (jaka odzywka/zrzutka bardziej się przyda parterowi niż opozycji), wymaga czwórki graczy (co sprzyja kontaktom towarzyskim), itd..
>W wielu wypadkach - gdy już wszystko wiadomo o rozdaniu - ta gra w karty staje się podobna do szachów - wymaga tylko analizy kombinatorycznej.
> Weźmy np.taką końcówkę (z "brydża" 9/18):
>N:
> piki -- renons
> kiery 6,3
> kara A,9
> trefle 8,2
>W:
> 7,3
> --
> K,10
> 9,5
>E:
> 6,2
> --
> 8
> 7,4,3
>S:
> 5,4
> --
> D
> W,10,6
>Atutami są kiery. Rozpoczyna S i NS biorą wszystkie lewy (niezależnie od poczynań WE).
>Czy to nie odpowiednik mata w 5-ciu posunięciach? Brydż, to w jakiejś części szachy

Nie mniej dla niektórych (dziwne, bo niepotrafiących o brydżu nic powiedzieć), jest to prostackie rżnięcie w karty. Ot i masz ocenę, jak zawsze. Najmniej wiedzący najwięcej się z opiniami wtrącają.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
07-12-2018 07:20 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)
>N:
> piki -- renons
> kiery 6,3
> kara A,9
> trefle 8,2
>W:
> 7,3
> --
> K,10
> 9,5
>E:
> 6,2
> --
> 8
> 7,4,3
>S:
> 5,4
> --
> D
> W,10,6
>Atutami są kiery. Rozpoczyna S i NS biorą wszystkie lewy (niezależnie od poczynań WE).
A to ciekawe, bo mi wychodzi, że WE biorą jedną lewę. Jesteś S, rozpoczynaj.

Duch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
07-12-2018 08:58 
 Ocena 1 na 1
tarkos (10757 punktów)
> Jesteś S, rozpoczynaj.
To miała być zagadka (także dla szachistów)), a autor artykułu w "brydżu" nie podaje rozwiązania.

Zagrałbym tak:
Wychodzę waletem trefl dokładając z N ósemkę, przebijam pika i gram ostatnie atu. Aktualna końcówka:

N:
-
6
A,9
2

W:
7
-
K,10
9

E:
6
-
8
7,4

S:
5
-
D
W,6

Teraz kolej na E.
>
07-12-2018 11:21 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Wychodzę waletem trefl dokładając z N ósemkę, przebijam pika i gram ostatnie atu.
Nie wyszedłeś waletem, bo wciąż jest w grze, wyszedłeś 10 trefl.
>Aktualna końcówka:
>N:
> -
> 6
> A,9
> 2
>W:
> 7
> -
> K,10
> 9
>E:
> 6
> -
> 8
> 7,4
>S:
> 5
> -
> D
> W,6
>Teraz kolej na E.
E dokłada 8 karo, W 7 pik... i już to widzę, wyrabia się 6 trefl.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
tarkos (10757 punktów)

>E dokłada 8 karo, W 7 pik...
Od S dama karo i po zagraniu przez N asa karo E staje w prostym przymusie pikowo-treflowym.
Gdyby zaś E dołożył pika, to od S trefl. Wówczas W może zrzucić dziewiątkę, ale po zagraniu trefla zachodzi przeciw niemu przymus pikowo-karowy.

Zatem zagadkę rozwiązaliśmy.
>
Duch Prawdy (14788 punktów)
Kara nie grają, jeśli W dodał 9 trefl do atu kier, wówczas S wyrzuca 5 pik w kolejnej lewie, a jeśli W dodał 7 pik wówczas S wyrzuci 6 trefl, jeśli E wyrzucił 6 pik, albo wyrzuci 5 pik jeśli E wyrzucił 4 trefl. W ostatniej lewie weźmie 5 pik, 6 trefl, lub walet trefl.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Człowień_Renesansa (290 punktów)Odp: Counter Strike i podobne
>Jak to jest, że tego typu gry, promujące niby przemoc, cieszą się niesłabnącą popularnością. Czy
>naprawdę dominacja i chęć rozwleczenia flaków oponenta na ścianie, to jest to, co nam miłe?[...]

>Satysfakcja z rozsmarowania (wirtualnego, acz realnego w jego/jej świecie) przeciwnika jest
>niewątpliwa dla pasjonatów tych gier. [...]

>Chcę tylko poznać Wasze zdanie. Jakie
>te gry zaspokajają nasze potrzeby, co jest przyczyną tych ewentualnych potrzeb.

Ponieważ nigdy nie grałem w Counter Strike, więc się wypowiem.

Na pewno nie chodzi tam o "rozwleczenie flaków", "rozsmarowanie" itp., czyli o jakieś epatowanie okrucieństwem i chorą satysfakcję z zadawania przemocy, tylko raczej o taktyczno-zręcznościową rywalizację z innymi graczami, i o wysoką adrenalinę podczas rozgrywki, ponieważ często jeden błąd, moment nieuwagi w ułamku sekundy może zakończyć się eliminacją zawodnika, bądź przegraną meczu.
Oczywiście forma rozgrywki, czyli zawodnicy i mecze jako "uzbrojeni komandosi - wirtualni antyterroryści kontra terroryści" pewnie jest atrakcyjna dla sympatyków tej gry i może sugerować "grę promującą przemoc". Tylko że kibice MMA, rugby, czy choćby piłki nożnej zasnęliby od tej "eskalacji przemocy", która zwykle sprowadza się do wirtualnego "headshota znikąd", za którym nie nadąży uwaga obserwatora (mózgi i fragmenty jelit tam raczej nie fruwają w powietrzu)...

Counter Strike, to także dyscyplina e-sportowa, gdzie na turniejach rywalizują profesjonalne drużyny o setki tysięcy, czy nawet miliony dolarów... takie czasy tera panie...


"Przez Wszechświat gnam, szubiduba..."
26-11-2018 13:35 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)na pewno leje się krew
>Na pewno nie chodzi tam o "rozwleczenie flaków", "rozsmarowanie" itp., czyli o jakieś >epatowanie okrucieństwem i chorą satysfakcję z zadawania przemocy, tylko raczej o taktyczno-zręcznościową rywalizację z innymi graczami, i o wysoką adrenalinę podczas rozgrywki, ponieważ >często jeden błąd, moment nieuwagi w ułamku sekundy może zakończyć się eliminacją zawodnika, >bądź przegraną meczu.

Niech Pan nie nadużywa słowa "na pewno". Bo po cóż w takim razie w grach komputerowych rozbudowany jest wątek brutalności, zadawania bólu, cierpienia, itp.
Jeżeli byłoby tak jak Pan pisze - to zamiast ludzi byłyby w nich punkciki, z których nie bryzgałyby roztrzaskiwane mózgi i nie lałaby się krew. Refleks i zręczność można sprawdzić be wylewania hektolitrów krwi.
26-11-2018 13:58 
 Ocena 4 na 4
zeniu73 (6483 punktów)Odp: na pewno leje się krew

>Niech Pan nie nadużywa słowa "na pewno". Bo po cóż w takim razie w grach komputerowych rozbudowany jest wątek brutalności, zadawania bólu, cierpienia, itp.
>Jeżeli byłoby tak jak Pan pisze - to zamiast ludzi byłyby w nich punkciki, z których nie bryzgałyby roztrzaskiwane mózgi i nie lałaby się krew. Refleks i zręczność można sprawdzić be wylewania hektolitrów krwi.

No. I dlatego zlikwidujmy tez wszystkie filmy. Bo tam tez przeciez zadawany jest bol i cierpienie. Jak by o to nie chodziöo to zamiast aktorow bylyby punkciki.

A ksiazki to tez podejrzane medium. Poprzez dokladne opisy zadawania bolu i cierpienia czytelnik moze sobie dokladnie wyobrazic bryzgi roztrzaskiwanego mozgu.

Zlikwidujmy wiec wszysko i zostawmy szachy, spacery i rowery.
Bedziemy z odchylonym paluszkiem popijac herbatke, grac w szachy, jesc bulke przez bibulke, deliberowac nad sukinsystwem Zydow i udawac, ze poza tym to jestesmy filantropami (ino sprawiedliwie wskazujemy, ze sa niedobre Zydy) i swoj czas spedzamy najsensowniej jak tylko mozna

Po arminiusowemu
26-11-2018 14:21 
 0 na 2
Arminius (25555 punktów)przemoc jako wartość sama w sobie???
>No. I dlatego zlikwidujmy tez wszystkie filmy. Bo tam tez przeciez zadawany jest bol i >cierpienie. Jak by o to nie chodziöo to zamiast aktorow bylyby punkciki.
>A ksiazki to tez podejrzane medium. Poprzez dokladne opisy zadawania bolu i cierpienia >czytelnik moze sobie dokladnie wyobrazic bryzgi roztrzaskiwanego mozgu.

Pisząc na filisterską nutę jak wyżej - dał Pan poszlakowy dowód na to, iż bliżej panu do podniecania się grą komputerową - skretyniałą i ociekająca juchą - niż czytaniem książek.
Bo gdyby było na odwrót wiedziałby Pan, iż problem tkwi w epatowaniu przemocą dla samej przemocy - co jest charakterystyczne tak dla większości gier komputerowych jak i wielu filmów. Książek też to dotyczy - ale w mniejszym stopniu - bo opis nie oddziaływuje tak jak obraz oraz ze względu na fakt, iż w tym kraju 63 % ludzi nie czyta w ogóle książek.

>Zlikwidujmy więc wszysko i zostawmy szachy, spacery i rowery.
>Bedziemy z odchylonym paluszkiem popijac herbatke, grac w szachy, jesc bulke przez bibulke, >deliberowac nad sukinsystwem Zydow i udawac, ze poza tym to jestesmy filantropami (ino >sprawiedliwie wskazujemy, ze sa niedobre Zydy) i swoj czas spedzamy najsensowniej jak tylko >można

Lepsze to z całą pewnością niż efektowne wypruwanie trzewi setkom "szubrawców" na ekranie komputera.

>Po arminiusowemu

Po...lecam się na przyszłość!!!
26-11-2018 14:34 
 Ocena 2 na 2
zeniu73 (6483 punktów)Odp: przemoc jako wartość sama w sobie???

>Lepsze to z całą pewnością niż efektowne wypruwanie trzewi setkom "szubrawców" na ekranie komputera.

Tako rzecze Arminius - moralny opiniodawca i glowny decydent co lepsze a co gorsze
26-11-2018 14:56 
 Ocena-1 na 1
Arminius (25555 punktów)równać w górę!
>>Lepsze to z całą pewnością niż efektowne wypruwanie trzewi setkom "szubrawców" na ekranie komputera.
>Tako rzecze Arminius - moralny opiniodawca i glowny decydent co lepsze a co gorsze.

Przecież nie tylko ja. Naprawdę nie spotkał się Pan z opiniami uznanych autorytetów krytykujących w czambuł - z różnych perspektyw - gry komputerowe czy telewizję - oraz zawartą w nich przemoc jako wartość samą w sobie???
26-11-2018 15:08 
 Ocena 3 na 3
zeniu73 (6483 punktów)Odp: równać w górę!
>>>Lepsze to z całą pewnością niż efektowne wypruwanie trzewi setkom "szubrawców" na ekranie komputera.
>>Tako rzecze Arminius - moralny opiniodawca i glowny decydent co lepsze a co gorsze.
>Przecież nie tylko ja. Naprawdę nie spotkał się Pan z opiniami uznanych autorytetów krytykujących w czambuł - z różnych perspektyw - gry komputerowe czy telewizję - oraz zawartą w nich przemoc jako wartość samą w sobie???

Autorytet ktory twierdzi, ze CS rodzi agresje - prawda objawiona, aksjomat, ktory nie potrzebuje dowodow innych niz stwierdzenie autorytetu.

Miliony graczy w CS, ktorzy agresywni nie sa - eeee tam, autorytet twierdzi inaczej.

Jak to bylo z wiara w autorytety? I to te z "nauk" psychologicznych?
26-11-2018 15:17 
 Ocena-1 na 1
Arminius (25555 punktów)pogrywamy???
>Autorytet ktory twierdzi, ze CS rodzi agresje - prawda objawiona, aksjomat, ktory nie potrzebuje dowodow innych niz stwierdzenie autorytetu.

Nie chodzi tylko o "rodzenie agresji". Chodzi o neutralizację empatii i współczucia.
Poza tym gra komputerowa polegająca na zabijaniu z rozkoszą setek kanalii to strata bezcennego czasu. To w przypadku uzależnienia się od tego narkotyku - ryzyko podupadnięcia na zdrowiu (wzrok, cieśń nadgarstka, przekrzywienie kręgosłupa, atrofia mięśni) zaniedbania relacji socjalnych, popadnięcia z biegiem czasu w depresję, pojawienia się problemu z otyłością ( bo gracze nie jedzą zdrowo tylko konsumują łapczywie wszelkie junk food) i.... tak dalej.
Więc wstań Pan od komputera - i wsiądź na rower!!!

>Jak to było z wiara w autorytety? I to te z "nauk" psychologicznych?


Raczej nauk (hardkorowych) medycznych
26-11-2018 15:44 
 Ocena 5 na 5
zeniu73 (6483 punktów)Odp: pogrywamy???
>>Autorytet ktory twierdzi, ze CS rodzi agresje - prawda objawiona, aksjomat, ktory nie potrzebuje dowodow innych niz stwierdzenie autorytetu.
>Nie chodzi tylko o "rodzenie agresji". Chodzi o neutralizację empatii i współczucia.
>Poza tym gra komputerowa polegająca na zabijaniu z rozkoszą setek kanalii to strata bezcennego czasu. To w przypadku uzależnienia się od tego narkotyku - ryzyko podupadnięcia na zdrowiu (wzrok, cieśń nadgarstka, przekrzywienie kręgosłupa, atrofia mięśni) zaniedbania relacji socjalnych, popadnięcia z biegiem czasu w depresję, pojawienia się problemu z otyłością ( bo gracze nie jedzą zdrowo tylko konsumują łapczywie wszelkie junk food) i.... tak dalej.
>Więc wstań Pan od komputera - i wsiądź na rower!!!

Wszystko z czym sie przesadza jest zle. Z rowerem moge rowniez przesadzic. Z alkoholem tez. Z sola tez. Ale nikt powazny nie bedzie twierdzil, zeby zamiast posolic sobie ziemniaki wsiasc na rower.

Poza tym same stereotypy w twoim tekscie. Ja gram i otyly nie jestem. Na rowerze jezdze regularnie do pracy (2 x 7 km). Gotuje zdrowo. Wzrok mam dobry (wlasnie robilem zaswiadczenie na prawo jazdy na motocykl).









To sa profesjonalni gracze. Nie widze aby jakos gigantycznie odbiegali wygladem i waga od swoich rowiesnikow nie grajacych w gry.

No ale co ja moge wiedziec. Autorytety powiedzialy to pewnie jest tak jak piszesz
27-11-2018 11:50 
 Ocena-1 na 3
Arminius (25555 punktów)nie manipulować!
>Poza tym same stereotypy w twoim tekscie. Ja gram i otyly nie jestem. Na rowerze jezdze >regularnie do pracy (2 x 7 km). Gotuje zdrowo. Wzrok mam dobry (wlasnie robilem zaswiadczenie >na prawo jazdy na motocykl).


Chodzi o statystykę. Ona nie kłamie. Gry komputerowe są wyjątkowo "wciągające". Łatwo jest się od nich uzależnić - a wówczas te wszystkie patologie o których już wspomniano od razu się pojawiają. Pański przykład to populizm i manipulacja. To tak jakby zebrać paru starców - palaczy papierosów, którzy palili i dożyli sędziwego wieku i stwierdzić, iż oni są naocznym, namacalnym dowodem na to, iż teza o szkodliwości palenia papierosów jest bzdurą.
Zamiast grać - proszę poczytać o negatywnym wpływie gier komputerowych na dobrostan dzieci i młodzieży.
howtoadult(*)er-games-children-5858966.html

"The study by Gentile, Lynch, Linder & Walsh saw that children who played computer video games extensively had a decline in school achievements. According to Raise Smart Kid, this may be because rather than studying, reading or doing homework, the child is spending her time playing video games. Additionally, these games are believed to not offer children the chance to think independently or creatively.
Because they are often played alone, they could also foster social isolation."

"Video games may have a negative effect on children's health, Raise Smart Kid says. Due to prolonged sessions of being in one position and not going out and playing/exercising, kids may become overweight or obese. They are also more prone to postural, muscular and skeletal disorders like tendinitis, nerve compression and carpal tunnel syndrome. Plus, some of the special effects of video games may induce seizures."

"Some of the games also depict women as weaker characters who are helpless and/or sexually provocative or both, the National Institute on Media + the Family adds, giving children the impression that that is OK. These games can also give children the impression that violent behavior, vengeance and aggression are to be rewarded as nonviolent solutions are not often options."
27-11-2018 18:05 
 Ocena 4 na 4
zeniu73 (6483 punktów)Odp: nie manipulować!
>Pański przykład to populizm i manipulacja.

Oczywiscie. Pokazanie realnych objektow zaprzeczajacym Twoim tezom to populizm.

Natomiast podanie tekstu specjalistki od managmentu splodzonego na portalu dla rodzicow to nauka i dowod, ze moje realne przyklady to populizm

Jestem pewien, ze jesli przedstawie takie same teksty na poparcie tezy, ze gry komputerowe, edukacyjne korzystnie wplywaja na rozwoj dzieci to bedzie to rowniez populizm

Apropos statystyki, mozesz ja podac?
11-12-2018 06:42 
 Ocena 2 na 2
Sciana (25 punktów)
>Chodzi o statystykę. Ona nie kłamie.

Chcąc powoływać się na statystykę, powinniśmy najpierw wiedzieć jak ona działa i czym jest.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Chodzi o statystykę. Ona nie kłamie.
>Chcąc powoływać się na statystykę, powinniśmy najpierw wiedzieć jak ona działa i czym jest.

I rzeczywiście tak jest. Statystyka jest narzędziem wyrafinowanym. Jak narzędziem to czemu służy? Podam dla przykładu GUS-u. Skąd więc wyliczenie średniej inflacji? Przecież ona służy do określenia stopnia rewaloryzacji emerytur. A jak jest? Faktyczny stopień inflacji jest wyższy za 2017 r. w 2018 r. nawet podskoczył nagle począwszy od stycznia (produkty spożywcze, czynsze, lekarstwa), a ja dostałem 6 zł polskich rewaloryzacji, przy moich wyliczeniach stopnia inflacji, winienem dostać rewaloryzację co najmniej 36 zł.. Czyli widać wyraźnie, że statystyka jest traktowana wybiórczo i wcale nie musi oddawać całej prawdy, czyli można dowolnie manipulować statystyką pod określone potrzeby. Statystyka więc nie jest tak naprawdę odniesieniem.
Na podstawie jakiej statystyki określa się ilość wierzących katolików? Na podstawie zapisów na chrzcie niemowlęcia, człowieczka bez świadomości, co mu się wyczynia? To niemowlę byłe, w wieku 20 lat jest już ateistą i to zdecydowanym. Co warta taka statystyka? I w czyich oczach? Potrzebne to Kościołowi? Państwu konstytucyjnie laickiemu? Statystyka to narzędzie, które zauważył pewien francuski fryzjer i uwierzył w nią niemiecki właściciel kompleksu stalowni, Krupp (zresztą ten fryzjer dostał u Kruppa dobrą posadę by się statystyką zająć.). A GUS za tzw. realnego socjalizmu, był tylko narzędziem propagandowym. No bo po co mi informacja ile parowozów więcej wyprodukowała gospodarka socjalistyczna w stosunku do zachodu, gdy zachód już odchodził od parowozów i przechodził jak mógł najszybciej na trakcję elektryczną, a szedłem do sklepu mięsnego, by pooglądać puste półki. Na tym miała polegać siła statystyki? Jako narzędzia propagandy, tak. Ale czy statystyka oddawała rzeczywistość? Wątpliwe, bo podawano to, co trzeba było w określonej sytuacji.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
11-12-2018 07:13 
 Ocena 2 na 2
Sciana (25 punktów)Odp: przemoc jako wartość sama w sobie???
>Pisząc na filisterską nutę jak wyżej - dał Pan poszlakowy dowód na to, iż bliżej panu do podniecania się grą komputerową - skretyniałą i ociekająca juchą - niż czytaniem książek.

Jak już pisałem w tym wątku: gry FPS to nie jedyna kategoria gier wideo. Mamy bardzo dużo rozwijających gier - od gier edukacyjnych, po gry z gatunku RTS. Gry potrafią przynieść bardzo dużo korzyści, o czym pan mógłby wiedzieć, gdyby nie byłby Pan takim ignorantem. Oczywiście nie zapominajmy: "Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną.". Zarówno gry wideo mogą być trucizną, jak i jazda na rowerze.

Hmm, nie chciałbym napisać, że tym zdaniem dał Pan poszlakowy dowód na to, jak bardzo jest Pan ograniczony i bezpodstawnie konserwatywny w poglądach (pół biedy, jakby Pan nie nawoływał wszystkich do swojej racji), dlatego zapytam inaczej:

Czy to Pan, Panie Sapkowski?

>Bo gdyby było na odwrót wiedziałby Pan, iż problem tkwi w epatowaniu przemocą dla samej przemocy - co jest charakterystyczne tak dla większości gier komputerowych jak i wielu filmów. Książek też to dotyczy - ale w mniejszym stopniu - bo opis nie oddziaływuje tak jak obraz oraz ze względu na fakt, iż w tym kraju 63 % ludzi nie czyta w ogóle książek.

Nie widzę związku pomiędzy oddziaływaniem opisu aktu przemocy, a faktem "iż w tym kraju 63 % ludzi nie czyta w ogóle książek". Oddziaływanie się nie zmienia.

I co z tym epatowaniem przemocą? Przemoc jest - powiedzmy - "normalna". To, że jest uważana za mało moralną i raczej nieskuteczną formę mediacji to już inna sprawa. Kult przemocy dalej będzie sobie żyć, bo przemoc jest z ludźmi od zawsze, a niektóre wybitne jednostki uważają ją za najlepszy sposób na rozwiązanie dowolnego problemu i tego raczej się nie zmieni. Myślę, że jak już się do czegoś można przyczepiać, to do emanowania wszechobecną seksualnością na szyldach, banerach i reklamach - tym bardziej, że jest to temat tabu i ludzie nie potrafią o nim rozmawiać, nie wspominając już o tym, że społeczeństwo ma znikome pojęcie na temat seksualności.

No ale zatrzymam się w tym miejscu, bo to jest już OFFTOP.
11-12-2018 06:41 
 Ocena 1 na 1
Sciana (25 punktów)Odp: na pewno leje się krew
>Niech Pan nie nadużywa słowa "na pewno". Bo po cóż w takim razie w grach komputerowych rozbudowany jest wątek brutalności, zadawania bólu, cierpienia, itp.
>Jeżeli byłoby tak jak Pan pisze - to zamiast ludzi byłyby w nich punkciki, z których nie bryzgałyby roztrzaskiwane mózgi i nie lałaby się krew. Refleks i zręczność można sprawdzić be wylewania hektolitrów krwi.

To jest przede wszystkim GRA, a nie 40-minutowy egzamin na ninję po którym wychodzisz z certyfikatem. To, że akurat ludzie wolą sprawdzić i trenować refleks oraz zręczność w znanej i popularnej formie to nic dziwnego. Pomijam zupełnie kwestię pragnięcia "bycia" (za mało węglowodanów i zabrakło mi pasującego słowa xD) jak "popularni gracze esportowi".

Wątek "brutalności, zadawania bólu, cierpienia, itp." pominę, bo jest to tak absurdalny i bezpodstawny argument, że spojler na moim tico wydaje się mieć więcej sensu (oczywiście jeżeli rozmawiamy o CS, bo są różne gry a wrzucanie wszystkich do jednego worka to nic więcej, aniżeli głupota [abstrahując od tego, że bardzo często spotykam się z możliwością wyłączenia krwi, flaków i rozbryzganych mózgów w ustawieniach gry, nieważne czy to coś pokroju dooma, czy twierdzy]).

Co do punkcików zamiast postaci itd. to przede wszystkim należy się zastanowić jak jest zbudowana gra, oraz do czego służą te obrazki w postaci krwi, flaków i podobizn ludzi.

Czemu nie punkciki i czemu krew się leje, albo mózg bryzga po ścianie?
Punkciki nie kojarzą się z postacią, z celem czy czymkolwiek takim. Nie wywołają podświadomej (i co za tym idzie - szybkiej) reakcji. W takich grach chodzi o podświadomą interpretację i jak najszybszą reakcję.
Prosta sytuacja: wiesz, że masz strzelać do postaci. Widzisz postać? - Strzelasz, bo podświadomie wiesz, że to postać przeciwnika. Widzisz krew w miejscu gdzie był wcześniej przeciwnik? - Wiesz podświadomie, że zadałeś mu obrażenia - możesz zmienić swoją taktykę i zdobyć przewagę wiedząc o tym, że Twój wróg jest osłabiony. Jeżeli strzelisz do postaci wroga, wyleci z niej krew, a ona sama upadnie to wiesz podświadomie, że jest wyeliminowana z dalszej rozgrywki, przez co opracowujesz dalej swoją taktykę wiedząc ile jest pozostałych graczy i gdzie mogą się znajdować, nie zastanawiając się dłużej nad tym, czy jednak "zabiłeś" wroga, czy nie.

Czyli jeszcze raz, jeżeli "zabijesz" przeciwnika w grze, ale nie zobaczysz żadnej reakcji, to nie będziesz wiedział czy go "zabiłeś". Jeżeli zamiast krwi (jako symbol zadanych obrażeń) nic byśmy nie widzieli, albo byśmy widzieli coś co nie kojarzy nam się z zadaniem obrażeń, to nie wiedzielibyśmy czy te obrażenia zadaliśmy - moglibyśmy w to co najwyżej w to wierzyć. Tu chodzi po prostu o obrazy które znamy i potrafimy podświadomie szybko skojarzyć.


Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365