Najlepszym przykładem , jak w prosty sposób można zdeprecjonować filozofie moralną jest przykład etyki Bradleya. Mowa o jego sławnym Eseju II zatytułowany : DLACZEGO POWINIENEM BYĆ MORALNY. Zamiast racjonalnie, inteligentnie podejść do kwestii , szybko zabłysnął jako wielki metafizyk. Bradley skłania się do pomniejszenia świadomości moralnej na rzecz ; połączenia z nieskończoną całością. Oto jaki wielki był z niego "moralista".
" Zrealizuj siebie jako nieskończoną całość , znaczy zrealizuj siebie jako samoświadomy człon nieskończonej całości, realizując tą całość w sobie samym. Gdy całość ta będzie naprawdę nieskończona i kiedy twa osobista wola całkowicie się z nią zjednoczy, wtedy osiągniesz także kres jednolitości i określoności w jednym oraz doskonałą samorealizację. "
Ależ wspaniałe pouczenie! Uważam, że trudno znaleźć coś bardziej pośledniego w filozofii moralnej. Sensu stricto ; moim zdaniem robi coś przeciwnego czego uczy klasyczna etyka , boć sam używa słowo moralność, ale całkowicie bazuje na metafizyce, czy metafizycznej samorealizacji. Poziomem lekko poniżej poziomu piwnicy.
Inny jakże wspaniały pogląd : " dobro i zło zostaje przezwyciężone w totalności absolutu."
Oczywiście nie trzeba już dodawać, że popełnia błąd naturalistyczny - oczywiście w znaczeniu etycznym. No cóż, robi ich tak wiele, że tym zbytnio bym się nie przejmował. Dlatego dobrze trzeba odróżnić metafizykę od filozofii moralnej.
Osobiście dostrzegam takie niebezpieczeństwo w tym , że etyka- choć powinna być autonomiczną nauką o moralności - często niestety bazuje na wartościach chrześcijańskich - jako podstawie. Gdy powinna być co najwyżej porównywana. Etycy, którzy w ten sposób podchodzili do moralności , uważam, że w rzeczywistości uprawiali zawoalowana formę teologii. |