>Rozsądnych ludzi - owszem. Mniej rozsądnych nie bardzo i być może tylko dzięki męskiemu postawieniu sprawy przez Kennedy'ego zawdzięczamy brak jednej katastrofy. Natomiast zdarzali się niestety wariaci pokroju Guevary czy Żukowa, który jasno deklarowali, że ta broń, skoro jest, to powinna zostać użyta w jedynie słusznym celu. Guevara to raczej był daleko od guzików z atomówką. Za Kennedy'ego nie było bezpośredniego zagrożenia, raczej jego groźba. McArthur chciał zrzucić bombkę na północnych Koreańczyków, no i była słynna sprawa Pietrowa, który nie odpalił rakiet po fałszywym alarmie ataku. Jednak mimo to system kontroli jakoś działa, i jeden wariat ma marne szanse na wywołanie zagłady. Co się sprawdziło również po rozpadzie Związku Sowieckiego. Więc chyba więcej plusów dodatnich.
|