 |
Utrata świadomości po śmierci Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-01-2019 20:30 | vidmo002 (8 punktów) | Utrata świadomości po śmierci
2 na 2 | To mój pierwszy wątek na tym forum. Piszę ponieważ przeanalizowałem kilka podobnych wątków z racjonalisty jednak nie znalazłem odpowiedzi. Mianowicie - jak radzicie sobie ze świadomością bezpowrotnej utraty świadomości po śmierci? Osobiście bardzo słabo znoszę taką myśl i męczą mnie lęki każdorazowo kiedy o tym pomyślę (z różnym nasileniem). Chodzi o fakt, że kiedyś raz na zawszę się wyłączymy i to będzie absolutny koniec. Czy nie ma rady, trzeba po prostu o tym nie myśleć? Ewentualnie pochłonąć się jakimś zajęciem, np. pracą? Czy wiele osób może mieć podobnie jak ja? Generalnie nie odczuwam strachu przed byciem starym, bólem, samotnością i innymi powiązanymi konsekwencjami, chodzi o sam fakt bezpowrotnego końca, który musi nadejść. W efekcie nie zależy mi aż tak czy będę żył 30 lat, czy 70, czy 1000 (koniec świadomości i tak nadejdzie)... Chciałbym po prostu odczuwać spokój. Mam 25 lat, może z biegiem życia ten lęk zniknie?
Pewnie najbardziej pospolitym wyjściem jest religia, ale coraz ciężej mi uznać te dogmaty (np. życie po śmierci), chociaż bym chciał. Akurat funkcjonowanie świadomości wydaje mi się dosyć proste, ktoś na tym forum trafnie porównał je do zegarka, który po rozłożeniu na części przestaje działać.
Mam też wrażenie, że żyjemy w kiepskim czasie, ponieważ jesteśmy już na tyle inteligentni, że znamy (stosunkowo?) dużo zasad funkcjonowania wszechświata, jesteśmy bardziej świadomi, z drugiej strony technologia nie pozwala (jeszcze?) na jakieś ekscesy, np. znaczące wydłużenie życia, itp.
A może polecicie jakąś fajną książkę (mało czytam)? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 3 | Arminius (25555 punktów) | kres świadomości jako nirwana | >Osobiście bardzo słabo znoszę taką myśl i męczą mnie lęki każdorazowo kiedy o tym >pomyślę (z różnym nasileniem). Chodzi o fakt, że kiedyś raz na zawszę się wyłączymy i >to będzie absolutny koniec.
Mój boże!!! Ja reaguję dokładnie na odwrót. Ten absolutny koniec/zanik świadomości - to rodzaj raju do którego zmierzamy. To nirwana, wyzwolenie się z niewoli zmysłów i wad ora zsłabości naszego ducha i intelektu. Słowem to świetlana perspektywa!!! Rozumie Pan???
|
|
1 na 1 | Springus (1174 punktów) | Odp: Utrata świadomości po śmierci | Pogląd, że śmierć to definitywny koniec świadomości ma kilka alternatyw. Pominę chrześcijański raj. Natomiast inna możliwość to reinkarnacja, gdzie na bazie poprzedniej świadomości jest budowana nowa osobowość. Jeżeli odrzucić wszelkie religijne konotacje nt. reinkarnacji, to pozostaje w miarę ciekawa alternatywa, dla mnie bardziej logiczna niż definitywny koniec.
|
|
 | 4 na 4 | Kulmin (4007 punktów) | >Pogląd, że śmierć to definitywny koniec świadomości ma kilka alternatyw. Pominę chrześcijański raj. Natomiast inna możliwość to reinkarnacja, gdzie na bazie poprzedniej świadomości jest budowana nowa osobowość. Jeżeli odrzucić wszelkie religijne konotacje nt. reinkarnacji, to pozostaje w miarę ciekawa alternatywa, dla mnie bardziej logiczna niż definitywny koniec.
Ale nie są to alternatywy równoważne. Jakieś reinkarnacje to wymysły. Ja sobie mogę wymyślić, że po śmierci to nasza świadomość jest wolna i w postaci niematerialnego czajnika do parzenia herbaty wędruje po wszechświecie ucząc się go. Mój wymysł niczym nie różni się od wymysłów hindusów, czy buddystów. Jest to taka sama bzdura, nieweryfikowalny zabobon, urojenie. Jak można brać takie rzeczy na poważnie i pisać o nich jeszcze, że są logiczne?
|
|
|  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Pogląd, że śmierć to definitywny koniec świadomości ma kilka alternatyw. Pominę chrześcijański raj. Natomiast inna możliwość to reinkarnacja, gdzie na bazie poprzedniej świadomości jest budowana nowa osobowość. Jeżeli odrzucić wszelkie religijne konotacje nt. reinkarnacji, to pozostaje w miarę ciekawa alternatywa, dla mnie bardziej logiczna niż definitywny koniec. >Ale nie są to alternatywy równoważne. Jakieś reinkarnacje to wymysły. Ja sobie mogę wymyślić, że po śmierci to nasza świadomość jest wolna i w postaci niematerialnego czajnika do parzenia herbaty wędruje po wszechświecie ucząc się go. Mój wymysł niczym nie różni się od wymysłów hindusów, czy buddystów. Jest to taka sama bzdura, nieweryfikowalny zabobon, urojenie. Jak można brać takie rzeczy na poważnie i pisać o nich jeszcze, że są logiczne?
Można można. Wśród takich znawców i racjonalnych myślicieli można rozważać różne bzdury. No przecież od tego jest ten portal. Pozdrawwiam.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | logiczne | >Jeżeli odrzucić wszelkie religijne konotacje nt. reinkarnacji, to pozostaje w miarę ciekawa >alternatywa, dla mnie bardziej logiczna niż definitywny koniec.
Najbardziej logiczny jest definitywny koniec. Bo na razie on jest namacalny. A pańska koncepcja to tylko teoretyczny konstrukt.
|
|
2 na 2 | vidmo002 (8 punktów) | Odp: Utrata świadomości po śmierci | Jeszcze mam taką myśl, że to jest zupełnie normalne, a problem leży w podejściu człowieka i to że nie potrafi niektórych rzeczy pojąć, objąć rozumem. Na przykład to, że wszechświat jest nieskończony, a jeśli nawet nie, to co jest poza nim, bo "coś musi być"
|
|
 | 1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | To prawda, jest nieskończony choć z tego nie wynika, że nasza świadomość też może taka być. Ale z drugiej strony: www.telewi(*)aja-ludzka-dusza-istnieje.htmlOsobiście trochę sceptycznie podchodzę do tego typu teorii, ale szanuję badaczy nie bojących się podważać różne naukowe kanony. Problem w tym, że współczesna nauka (np. fizyka kwantowa) jest często nawiedzana przez różne mistyczne idee (taki aktualny neoplatonizm). Są też inne możliwości - wszystko co widzisz to tylko komputerowa symulacja, a ty jesteś np. kosmicznym podróżnikiem poddanym hibernacji albo znudzonym wiecznym życiem graczem komputerowym, który raz po raz wskakuje w różne życiowe symulacje - takie futurystyczne MMO z nutą survivalu  . Albo baterią jak w Matriksie. Opcji jest sporo i choć żadnej wykluczyć nie można, to udowodnić też nie bardzo. Ja bym się tym za bardzo nie przejmował, bo to trochę tak jakby się martwić sądem ostatecznym czy inną fantazją. Szkoda życia.
|
|
|  | 1 na 1 | j23a (1186 punktów) |
> Osobiście trochę sceptycznie podchodzę do tego typu teorii, ale szanuję badaczy nie bojących się podważać różne naukowe kanony. Problem w tym, że współczesna nauka (np. fizyka kwantowa) jest często nawiedzana przez różne mistyczne idee (taki aktualny neoplatonizm). Są też inne możliwości - wszystko co widzisz to tylko komputerowa symulacja, a ty jesteś np. kosmicznym podróżnikiem poddanym hibernacji albo znudzonym wiecznym życiem graczem komputerowym, który raz po raz wskakuje w różne życiowe symulacje - takie futurystyczne MMO z nutą survivalu .Symulacje łatwo obalić możliwością rekurencji (i ogólnie złożonością). Film "13 piętro" znasz? Albo książkę "Homo divisus" Konrad Fiałkowski (tam akurat VR inaczej rozwalili, w ogóle polecam to dzieło  ? W jaki sposób komputer tworzący obraz będzie znał przyszłe wynalazki i przejście mikro-makro (np. skąd wie że jak zrobię laser gazowy He-Ne to ma być czerwona wiązka albo lepiej Fl - H ) ? Zaczynam od VR średniowiecza powiedzmy i coś chcę zbudować konkretnego ? > Albo baterią jak w Matriksie.To było wybitnie durne (zwłaszcza mania z tymi iskrami w super elektronicznym świecie mnie drażni nie mówiąc o włamie na serwer przez pranie się po mordzie). > Opcji jest sporo i choć żadnej wykluczyć nie można, to udowodnić też nie bardzo. Ja bym się tym za bardzo nie przejmował, bo to trochę tak jakby się martwić sądem ostatecznym czy inną fantazją. Szkoda życia.  Sąd i raj (albo piekło) ma być i koniec! I kotły i jęki - jak w filmach Fulciego. Nie ma lekko. Ja obstawiam dół (bardziej rozrywkowe). A jak Jahwe świadki to ten pośredni poziom (nie do piachu i ni edo wierchuszki tylko do wyidealizowanego świata).
|
|
| |  | 2 na 2 | mancziz (1830 punktów) | > W jaki sposób komputer tworzący obraz będzie znał przyszłe wynalazki i przejście mikro-makro (np. skąd wie że jak zrobię laser gazowy He-Ne to ma być czerwona wiązka albo lepiej Fl - H ) ? Zaczynam od VR średniowiecza powiedzmy i coś chcę zbudować konkretnego ?Jeśli wiedza dotycząca naszej rzeczywistości byłaby odpowiednio kompletna, to myślę, że nietrudno byłoby stworzyć symulację wiernie odtwarzającą wszelkie możliwe kombinacje (wynalazki itp.). To byłaby symulacja tej samej rzeczywistości, rządzącej się tymi samymi prawami fizyki itp. Pamiętaj też, że wkraczasz do takiej VR jako nowo narodzony, muszący się uczyć języka i ogólnie myślenia człowiek. To symulacja określa warunki zewnętrzne, ty się tylko dostosowujesz. Więc nawet jeśli prawa fizyki miałyby być w jakiś sposób inne (co trudno mi sobie wyobrazić), to przy odpowiedniej dbałości o szczegóły nieczęsto występowałyby anomalie  . Może teraz poza VR jest rok 3019 a obecne tutaj czasy to takie ichne "średniowiecze". Film dawno temu widziałem ale nie pamiętam za bardzo. Książki nie znam, dzięki za rekomendację  . > Sąd i raj (albo piekło) ma być i koniec! I kotły i jęki - jak w filmach Fulciego. Nie ma lekko. Ja obstawiam dół (bardziej rozrywkowe).Też mnie w dół ciągnie. Ale co zrobić, paktów trzeba dotrzymywać. Chociaż... www.youtube.com/watch?v=hRdYz8cnOW4
|
|
| | |  | 1 na 1 | j23a (1186 punktów) | > >W jaki sposób komputer tworzący obraz będzie znał przyszłe wynalazki i przejście mikro-makro (np. skąd wie że jak zrobię laser gazowy He-Ne to ma być czerwona wiązka albo lepiej Fl - H ) ? Zaczynam od VR średniowiecza powiedzmy i coś chcę zbudować konkretnego ?> Jeśli wiedza dotycząca naszej rzeczywistości byłaby odpowiednio kompletna, to myślę, że nietrudno byłoby stworzyć symulację wiernie odtwarzającą wszelkie możliwe kombinacje (wynalazki itp.). To byłaby symulacja tej samej rzeczywistości, rządzącej się tymi samymi prawami fizyki itp.Właśnie w tym widzę problemy: brak teorii ostatecznej, zagadnienia haosu i nie wyliczalność. Do tego rekurencja w symulacji (świat w VR robi następną VR i tak dalej - pierwszy poziom tzn. symulacja w symulacji był właśnie w filmie "13piętro"). Do tego pamiętanie danych. Komputer nie pokona prędkości światła więc sam procesor i reszta gratów składających się przynajmniej na jednostkę symulującą musi być mała. Co z interakcja z innymi? Widzę tez duże problemy na nie ingerencyjne podłączenie się do organizmu, chyba jakieś sprzęgi bezpośrednio do rdzenia są potrzebne. > Pamiętaj też, że wkraczasz do takiej VR jako nowo narodzony, muszący się uczyć języka i ogólnie myślenia człowiek. To symulacja określa warunki zewnętrzne, ty się tylko dostosowujesz.To co innego. Tak przy okazji zbiorek Primo Levi "Najlepsza jest woda" też polecę (było też o VR ale to w ogóle oddzielna dyskusja o tym dziele, moim zdaniem znacząco niedocenionym). Ogólnie SF zwłaszcza starsze są niedocenione, to skandal że nie ma fundamentalnych dzieł Lema ("Pokój na Ziemi", Fiasko, "Wizja lokalna" i inne). I reszty ważnej SF. Może to dlatego że przeciętny polonista padnie przed kimś zainteresowanym technicznie jak kawka w jakiejkolwiek dyskusji (testowane) bo oni są wyuczeni jak pies (nie porządny pasterski myślący tylko taki ala Border collie aportu) reakcji i pisania tez i to stąd takie braki. Wstyd im się przyznać do ignorancji i braku myślenia a i to na autorytet niedobre. To sobie program klasy bzdura załatwili. Nie pojmuje co ciekawego jest w "Chłopach" czy innych bzdetach klasy "Lalka" i podobnie (powiedzmy że "Pan Tadeusz" jest ciekawy). Mamy XXI w. Trzeba pytania sobie stawiać i szukać odpowiedzi, do myślenia się wdrażać a nie tłuc jakąś śmieszną historyczność co może była a może nie. Gdzie w "Lalce" jakieś pytania współczesne postawisz (za moją tezę że uniwersum Lalki nie trzyma się kupy ze względu na wynalazek metalu lżejszego od powietrza i łatwość jego produkcji dostałem swego czasu pałę). > Też mnie w dół ciągnie. Ale co zrobić, paktów trzeba dotrzymywać. Chociaż...No nie ma lekko. Narozrabialiśmy tezą że jakiś bogów nie ma - kasacja albo dół jak nic. > www.youtube.com/watch?v=hRdYz8cnOW4To jest świetne, 2 odcinek też. Szkoda że chyba następnych nie będzie.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | > Do tego rekurencja w symulacji (świat w VR robi następną VR i tak dalej - pierwszy poziom tzn. symulacja w symulacji był właśnie w filmie "13piętro").Też racja, to mogłoby być problematyczne. Umierasz i wychodzisz z n-tej symulacji wracając do wcześniejszej. Trochę mi się z "Existenz" kojarzy. > Do tego pamiętanie danych. Komputer nie pokona prędkości światła więc sam procesor i reszta gratów składających się przynajmniej na jednostkę symulującą musi być mała.> Co z interakcja z innymi? Widzę tez duże problemy na nie ingerencyjne podłączenie się do organizmu, chyba jakieś sprzęgi bezpośrednio do rdzenia są potrzebne.Jeśli o to chodzi, to patrząc na współczesną wiedzę technologiczną pewne rozwiązania mogą wydawać się problematyczne lub wręcz niemożliwe. Z drugiej strony czy np. nasi pradziadkowie wyobrażali sobie takie ustrojstwo jak komputer czy tym bardziej internet? Trafny cytat z ciekawego człowieka: www.nasa.g(*)/about/history/dr_goddard.html> Tak przy okazji zbiorek Primo Levi "Najlepsza jest woda" też polecę (było też o VR ale to w ogóle oddzielna dyskusja o tym dziele, moim zdaniem znacząco niedocenionym).Też nie znam, chętnie przeczytam. Lema bardzo sobie cenię, nie tylko za powieści ale i eseje. Jeśli dobrze pamiętam to "Opowieści o pilocie Pirxie" są lub przynajmniej były jako lektura w podstawówce. Ale to raczej wyjątek od reguły. Generalnie gatunek jakim jest S-F czy fantasy nie jest chyba przez wielu polonistów traktowany poważnie. Wielka szkoda, bo poza Lemem czy Zajdlem jest wielu innych naprawdę ciekawych autorów. Ja akurat wychowałem się głównie na książkach Clarke'a, Asimova, Dicka, Silverberga, Heinleina i innych. Lema odkryłem nieco później ale wciąż mam parę książek mojego ojca pamiętających jeszcze czasy późnej komuny. Co do Reymonta, Prusa, Żeromskiego, Orzeszkowej czy innych socjalistów to cóż - z jednej strony z całą pewnością odcisnęli swoje (wątpliwej wartości) piętno na naszej literaturze. Z drugiej gdyby zastąpić ich dzieła innymi, bardziej współczesnymi jak np. właśnie Lem, Zajdel, Oramus, Huberath itp. to niewielka byłaby strata. Myślę podobnie - zarówno w jęz. polskim jak i historii za mało miejsca poświęca się czasom współczesnym. I tak jak mówisz, trzeba wiedzę z różnych dziedzin integrować a mamy już XXI wiek. > Gdzie w "Lalce" jakieś pytania współczesne postawisz (za moją tezę że uniwersum Lalki nie trzyma się kupy ze względu na wynalazek metalu lżejszego od powietrza i łatwość jego produkcji dostałem swego czasu pałę).To jest właśnie to - kompletny brak integracji wiedzy. Rzeczywistość jest jedna i wszystko jest ze sobą powiązane, nawet j. polski i fizyka  . Najważniejsze to uczyć samodzielności myślenia, ale łatwiej jest przecież walnąć listę lektur z szablonu, kazać wykuć na blachę całą litanię historycznych dat, matematycznych formułek itp. Córka nieraz przychodzi do mnie z prośbą o wytłumaczenie czegoś z matematyki bo pani pokaże tylko wzór, każe zapamiętać i nauczy z automatu go używać. A ona chciałaby zrozumieć co tak naprawdę w rzeczywistości znaczą różne pojęcia - procent, potęga, pierwiastek itp. Skąd się wzięło twierdzenie Pitagorasa? Nieważne, wykuć wzór i rozwiązać zadanie. W liceum chodziłem do mat-fizu i pamiętam, że tuż przed maturą wciąż nie rozumieliśmy co to tak naprawdę jest ta różniczka, pochodna czy całka. Znaliśmy matematyczne definicje (na pamięć) i umieliśmy rozwiązać równania (z automatu), no ale co to tak na prawdę w rzeczywistości znaczy, że wynik danego równania jest taki a taki? Biała plama. Nie wiem, może inni nauczyciele zwracają uwagę na takie rzeczy ale wątpię patrząc jak pędzą z materiałem na złamanie karku.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | j23a (1186 punktów) | > >Do tego rekurencja w symulacji (świat w VR robi następną VR i tak dalej - pierwszy poziom tzn. symulacja w symulacji był właśnie w filmie "13piętro").> Też racja, to mogłoby być problematyczne.Chodzi o to że jak zaszalejesz z tym ostro to się atomy na dane skończą we Wszechświecie  Albo galaktyce czy US prędzej. > Umierasz i wychodzisz z n-tej symulacji wracając do wcześniejszej. Trochę mi się z "Existenz" kojarzy.Existenz chyba nie jest dobrym przykładem. Sama gra była chyba elektroniczna i mocno ingerencyjna, coś jak jakiś symulator (scena na końcu - nie mają tych bioportów w kręgosłupie tylko siedzą z jakimiś siatkami na czerepie). Sam świat VR procesował się chyba bezpośrednio na mózgu gracza a na dokładkę to trochę przypominało sen. W śnie masz coś takiego że nie przeszkadza nielogiczność czy niedopowiedzenie (ja przynajmniej mam coś takiego) albo wręcz zdajesz sobie z tego sprawę tylko że sceneria jest na tyle atrakcyjna że to nie przeszkadza. Motyw ten jest rozwinięty w "Inspekcji" Nolana (ma być ponoć 2 odcinek) - masz to zbiorowe śnienie ala VR z procesowaniem w mózgu w jakimś swoistym sprzęgu osobowości grających (ciekawe jaki był zasięg samej transmisji danych w grupie śpiących i jaki ona miała nośnik fizyczny). Primo Levi podszedł do tematu inaczej (jest film chyba na motywach - Brainstrom) ale to sobie sam poczytaj najpierw. > >Do tego pamiętanie danych. Komputer nie pokona prędkości światła więc sam procesor i reszta gratów składających się przynajmniej na jednostkę symulującą musi być mała.> >Co z interakcja z innymi? Widzę tez duże problemy na nie ingerencyjne podłączenie się do organizmu, chyba jakieś sprzęgi bezpośrednio do rdzenia są potrzebne.> Jeśli o to chodzi, to patrząc na współczesną wiedzę technologiczną pewne rozwiązania mogą wydawać się problematyczne lub wręcz niemożliwe.W znanej fizyce masz prędkość światła, oddziaływanie na materię i finisz. Nie przejdziesz tego. > Z drugiej strony czy np. nasi pradziadkowie wyobrażali sobie takie ustrojstwo jak komputer czy tym bardziej internet?Algorytmy były dawno. Komputery to do dyskusji. Internet to jeszcze 19 w (jakieś wizje telerozmów globalnych itp). Bardziej przeskok jest chyba zrealizowany świat analogowy a świat cyfrowy i wzajemne ich przenikanie. W fizyce w sensie teorii ostatecznych jest niestety zastój i to totalny. DO tego nasiąkanie tego mistyką i innymi takimi. > Też nie znam, chętnie przeczytam. Lema bardzo sobie cenię, nie tylko za powieści ale i eseje. Jeśli dobrze pamiętam to "Opowieści o pilocie Pirxie" są lub przynajmniej były jako lektura w podstawówce. Ale to raczej wyjątek od reguły.Ale to były jakieś słabe opowieści (tylko parę Pirxów jest ciekawych: "Wypadek", "Ananke", "Terminus", "Rozprawa"). Jakoś ogólnie słabo to pamiętam. I podobne toto do jakiejś ekstrapolacji na przestrzeń kosmiczną lotniska wojskowego (nie wiem czemu mam takie skojarzenie). Komputer czy bardziej robot co działa samodzielnie ("Terminus" - nawet się kotem i myszami opiekował!), statek jak moja chata (żadnych specjalnych urządzeń do wspomagania automatyki przemysłowej typu samojezdne roboty, jakieś naznaczanie tras, infrastruktura ogólnie specjalna) a towarzystwo klasy zbieranina z legi cudzoziemskiej startuje jakiś reaktorem Minerwa na manualnym sterowaniu. To było po prostu słabe - sam problem ciekawy ale wykonanie do bani. Dopiero w ostatnich powieściach Lem zerwał z mania mechanicystyczną i podkształcił się w łączności i sieciach (roboty, sondy latające w Niezwyciężonym, koncepcja chmury pierwsza klasa, no szok po prostu a tu łączność na kluczu alfabetem Morse'a jakąś radiostacją ala ruskie politruki  > Wielka szkoda, bo poza Lemem czy Zajdlem jest wielu innych naprawdę ciekawych autorów. Ja akurat wychowałem się głównie na książkach Clarke'a, Asimova, Dicka, Silverberga, Heinleina i innych. Lema odkryłem nieco później ale wciąż mam parę książek mojego ojca pamiętających jeszcze czasy późnej komuny.> Co do Reymonta, Prusa, Żeromskiego, Orzeszkowej czy innych socjalistów to cóż - z jednej strony z całą pewnością odcisnęli swoje (wątpliwej wartości) piętno na naszej literaturze. Z drugiej gdyby zastąpić ich dzieła innymi, bardziej współczesnymi jak np. właśnie Lem, Zajdel, Oramus, Huberath itp. to niewielka byłaby strata.Zysk nie strata ! Zajdel się dobrze do analizy nadaje ("Paradyzja" powiedzmy). Prosty konstrukt a ile zabawy. Inne też. "Wyjście z cienia" miało bardzo ciekawy pomysł na obcych  "Dzień liftera" też mocny (koncepcja ukrytej inwazji). Oramus jest nudnawy, najlepiej kojarzę z niego ten jakiś taki artefakt co zmieniał rzeczywistość przez ustawianie permutacji - zwinęli toto z jakiejś tam planety co w konsekwencji skasowało ludzkość jako taką  Z Huberatha pamiętam "Wróciłeś Sneerg ..." jeszcze z fantastyki - to było mocne. I chyba coś z VR tez popełnił (świat oparty o słowa bo w rzeczywistości stworzony w procesorze - nie pamiętam tytułu, uniwersum było mocno magiczne, przekleństwa działały realnie itp, od razu mi się skojarzyło z LISPEM i jakimiś "Lochami morii"). Jego dłuższe formy jednak są nudnawe, coś je naprawdę słabo kojarzę. Lem to jednak I klasa jest. No i oczywiście "Robot" Snerga. To jest to (KHK by się ucieszył - miasto i schron ze zmienianą fizyką). Dick to nie wiem - końcówka średniej? Niektóre trudne są. Ale fajne. > To jest właśnie to - kompletny brak integracji wiedzy.No właśnie
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | mancziz (1830 punktów) | > >>Do tego rekurencja w symulacji (świat w VR robi następną VR i tak dalej - pierwszy poziom tzn. symulacja w symulacji był właśnie w filmie "13piętro").> >Też racja, to mogłoby być problematyczne.> Chodzi o to że jak zaszalejesz z tym ostro to się atomy na dane skończą we Wszechświecie Albo galaktyce czy US prędzej.Niby tak, ale czy np. komputery kwantowe nie zmniejszyłyby znacząco ilości materii potrzebnej do przechowywania danych? Do tego odpowiednio rozwinięte algorytmy kompresji itd. Ale problem nieskończonego zagłębiania się i tak pozostaje. Może nakładane są jakieś ograniczenia i przy dojściu do pewnego pułapu danych część graczy zostaje "wylogowana".  > Existenz chyba nie jest dobrym przykładem.Chodziło mi tylko o to, że tam też była gra w grze czyli właśnie taka rekurencja. Najpierw pokazano mocno ingerującą w ciało wersję systemu, potem już właśnie taką siatkę na głowę a na końcu sugestia, że to też jest tylko symulacja i w sumie nie wiadomo jaką postać ma ostatecznie technologia i ile warstw tej VR naprawdę jest. > W śnie masz coś takiego że nie przeszkadza nielogiczność czy niedopowiedzenie (ja przynajmniej mam coś takiego) albo wręcz zdajesz sobie z tego sprawę tylko że sceneria jest na tyle atrakcyjna że to nie przeszkadza.Racja, mam tak samo. Ale jeśli to nasze "tu i teraz" to pierwszy etap symulacji to logiczność naszego świata łatwo wyjaśnić - decyduje o tym sama symulacja. Każda kolejna rekurencja byłaby oparta na bieżącym świecie więc też siłą rzeczy logiczna. > Motyw ten jest rozwinięty w "Inspekcji" Nolana (ma być ponoć 2 odcinek) - masz to zbiorowe śnienie ala VR z procesowaniem w mózgu w jakimś swoistym sprzęgu osobowości grających (ciekawe jaki był zasięg samej transmisji danych w grupie śpiących i jaki ona miała nośnik fizyczny).Sam zasięg nie jest chyba problemem. Rzecz w tym, że system musiałby rejestrować i przetwarzać same myśli grających. Ale już obecnie powstają urządzenia odbierające fale mózgowe i reagujące na konkretne myśli: forbot.pl/(*)moca-fal-mozgowych-eeg-id26700> >Jeśli o to chodzi, to patrząc na współczesną wiedzę technologiczną pewne rozwiązania mogą wydawać się problematyczne lub wręcz niemożliwe.> W znanej fizyce masz prędkość światła, oddziaływanie na materię i finisz.> Nie przejdziesz tego.Może nie trzeba tego przechodzić. Problem powstaje tylko w sytuacji, gdy do obliczeń wkrada się nieskończoność. Nieskończone rekurencje to właśnie taki problem, ale tak jak wyżej napisałem, można by nałożyć jakieś ograniczenia. Albo wyciąganie ludzi z symulacji, albo może jeszcze coś innego. Rzeczywistość ma pewne ograniczenia, ludzka wyobraźnia podobno nie  . > W fizyce w sensie teorii ostatecznych jest niestety zastój i to totalny. DO tego nasiąkanie tego mistyką i innymi takimi.Tak, to główny problem współczesnej fizyki. Brak jednolitych, sensownych i opartych na rzeczywistości podstaw filozoficznych różnych teorii. Naukowcy uważają, że filozofia jest im niepotrzebna nie rozumiejąc, że cała ludzka wiedza jest oparta na jakiejś epistemologii czy ontologii. Biorąc pod uwagę duży wpływ np. filozofii Kanta i jego następców na współczesną naukę, a tak naprawdę sięgnąć można już do Platona, nie sądzę żeby to się szybko zmieniło. > Oramus jest nudnawy, najlepiej kojarzę z niego ten jakiś taki artefakt co zmieniał rzeczywistość przez ustawianie permutacji - zwinęli toto z jakiejś tam planety co w konsekwencji skasowało ludzkość jako taką  U Lema, Zajdla czy Oramusa mamy do czynienia głównie z fantastyką socjologiczną i myślę to mogłoby uratować ten gatunek w oczach polonistów. Z nowszych autorów przypomniał mi się też Dukaj, któremu udało się wybić i zdobyć parę "niefantastycznych" nagród. Polonistka mojej córki pytała klasę, czy chcą przerabiać Hobbita czy jakąś inną książkę ale niestety Tolkien przegrał. Może jednak coś się w tej kwestii zacznie zmieniać, w sensie łaskawszego spojrzenia na całą fantastykę.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | j23a (1186 punktów) | > Niby tak, ale czy np. komputery kwantowe nie zmniejszyłyby znacząco ilości materii potrzebnej do przechowywania danych?To niewiele da. Pamięć operacyjna chyba jakoś musisz mieć osadzoną w przestrzeni 3 wymiarowej (tak mi się wydaje) bo nie adresujesz bitu. Powiedzmy że zejdzie się do wielkości atomu (tu mam wątpliwości). Komputer wielkości lodówki (większy chyba nie ma sensu) i już masz problemy. Głównie prędkość światła.Gigahertz to jest 1*10-9, wcale nie jakiś odlot technicznie (jako częstotliwość) a ile światło w tym czasie (jednego drgnięcia) przeleci - 30 cm. > Do tego odpowiednio rozwinięte algorytmy kompresji itd.Tu się chyba już wiele nie wymyśli. > Ale problem nieskończonego zagłębiania się i tak pozostaje. Może nakładane są jakieś ograniczenia i przy dojściu do pewnego pułapu danych część graczy zostaje "wylogowana".  Ale to w rzeczywistym komputerze zabawowym tak może działać. Klucz masz w tym że nie masz się zorientować że jesteś w VR takiej prawdziwej (jak przyjąć że nasz świat to VR). > >Existenz chyba nie jest dobrym przykładem.> Chodziło mi tylko o to, że tam też była gra w grze czyli właśnie taka rekurencja. Najpierw pokazano mocno ingerującą w ciało wersję systemu, potem już właśnie taką siatkę na głowę a na końcu sugestia, że to też jest tylko symulacja i w sumie nie wiadomo jaką postać ma ostatecznie technologia i ile warstw tej VR naprawdę jest.No może tak. Mi chodziło głownie o to żę w normalnym VR masz cały świat symulowany w komputerze i jakoś podawany do zmysłów gracza (tu są jeszcze większe ograniczenia i bez jakiś konkretnych, ingerencyjnych biologicznie sprzęgów się chyba nie obejdzie) a nie w jakoś odpowiednio symulowanym mózgu. W Existenz się procesowali na swoich mózgach (tak jak w "Incepcji"). > Sam zasięg nie jest chyba problemem. Rzecz w tym, że system musiałby rejestrować i przetwarzać same myśli grających.To wyglądało na jakąś formę łączności bezprzewodowej. Bo podłączali się do kroplówki z tego narkotyku i koniec. Goście nie byli jakoś specjalnie przygotowywani (operacje medyczne mam na myśli czy jakieś urządzenia nakładane) bo ta babka co projektowała labirynty weszła ot tak w formie zabawy/testu. Wyglądało to tak że takie możliwości zbiorowego śnienia ma dużo ludzi z populacji i wystarczy jakoś farmakologicznie się uaktywnić, jakoś znajdziesz jądro tego świata i już (ala sieć kratowa  . Zastanawiam się zatem czy nie można było odbierać transmisji pomiędzy graczami jakoś elektronicznie a z tym konstruować systemy alarmowe czy wspomaganie dla ochroniarzy VIPA. Sam fakt że wchodzisz w taki stan jak jesteś np. w pociągu już jest niepokojący (jakby nie można było łatwo dekodować danych z transmisji ze względu na jej biologiczny charakter). > Ale już obecnie powstają urządzenia odbierające fale mózgowe i reagujące na konkretne myśli:> forbot.pl/(*)moca-fal-mozgowych-eeg-id26700To stara sprawa . Typowe EEG masz z łysiny czerepu, pełno zakłóceń i straszne uśrednienie (amatorsko zaczęło sie od bioefectu - jeszcze lata 80 jak nie wcześniej, medycznie co najmniej ~50 na poważnie w czasie wyścigu w kosmos). Trzeba się będzie pobawić z ciekawości, atmega plus jakiś porządny operacyjniak na wejście pewnie starczy na kanał. Albo jakiś AC do tego (w artykule są podane parametry tych wzmacniaczy, nic trudnego przynajmniej na poziomie zabawowym). W badaniach padaczki stosowało się (ja to znam z literatury tylko - nie jestem lekarzem czy okolice żeby nie było) elektrody wprowadzane bezpośrednio do kory mózgowej, jakaś płytka zamiast kości czaszki (operacyjnie naturalnie) i później wbijasz specjalną elektrodę tak by odbierała z różnych poziomów i pozycjonujesz, uszczelniasz i wyprowadzasz przez tą płytkę. Oczywiście tych elektrod było więcej (jakoś nie podano ile). To można przy zachowaniu warunków pewnych nosić dość długo i to jest moim zdaniem bardziej przyszłościowe. Jest bardzo duża różnica w odbiorze. > Tak, to główny problem współczesnej fizyki. Brak jednolitych, sensownych i opartych na rzeczywistości podstaw filozoficznych różnych teorii. Naukowcy uważają, że filozofia jest im niepotrzebna nie rozumiejąc, że cała ludzka wiedza jest oparta na jakiejś epistemologii czy ontologii. Biorąc pod uwagę duży wpływ np. filozofii Kanta i jego następców na współczesną naukę, a tak naprawdę sięgnąć można już do Platona, nie sądzę żeby to się szybko zmieniło.Do tego dochodzi analityczność tych teorii i trudności z syntezą. Łatwo wyliczyć laser gazowy jak się wymyśli jak ma działać. Ale nie znam teorii w której powiem chcę mieć laser (w uproszczeniu procesu naturalnie) i ona mi powie: weź taki i taki gaz pod takim ciśnieniem i na dokładkę daj zwierciadła do synchronizacji. > U Lema, Zajdla czy Oramusa mamy do czynienia głównie z faentastyką socjologiczną i myślę to mogłoby uratować ten gatunek w oczach polonistów.Większość nauczycieli to jakiś zadufany światek, okropnie tępy za przeproszeniem, zamknięty w sobie i przekonany o swej niewyobrażalnej wyższości i nieomylności. Pracowałem kiedyś w edukacji, okropność. > Z nowszych autorów przypomniał mi się też Dukaj, któremu udało się wybić i zdobyć parę "niefantastycznych" nagród.Pomysły ma niezłe. Gorzej realizacja. > Polonistka mojej córki pytała klasę, czy chcą przerabiać Hobbita czy jakąś inną książkę ale niestety Tolkien przegrał. Może jednak coś się w tej kwestii zacznie zmieniać, w sensie łaskawszego spojrzenia na całą fantastykę.Tolkien to tam taki sobie, kilka gaf w uniwersum jest i to też bardziej socjologia z domieszką polityki (systemy społeczne itp). Mało to techniczne i mało związane z obecnymi zagadnieaniami świata. Ale naturalnie lepszy od typowych lektur.
|
|
| | | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >To niewiele da. Pamięć operacyjna chyba jakoś musisz mieć osadzoną w przestrzeni 3 wymiarowej (tak mi się wydaje) bo nie adresujesz bitu. Powiedzmy że zejdzie się do wielkości atomu (tu mam wątpliwości). Komputer wielkości lodówki (większy chyba nie ma sensu) i już masz problemy. Głównie prędkość światła.Gigahertz to jest 1*10-9, wcale nie jakiś odlot technicznie (jako częstotliwość) a ile światło w tym czasie (jednego drgnięcia) przeleci - 30 cm.
Jaki jest tytuł wątku? Przypomnę: "Utrata świadomości po śmierci". A co to jest śmierć? Śmierć jest zjawiskiem jednorazowym i cechuje ją zatrzymanie wszelkich procesów związanych z podtrzymaniem życia. To jest zjawisko nieodwracalne. A jakie procesy mam na myśli? Otóż te, które decydują o pracy mózgu. Zatrzymuje się proces dostarczania energii (nie pracuje układ krążenia). Pamięć w mózgu wtedy się rozpada a więc i świadomość. W czasie snu, czyli też utraty świadomości, procesy podtrzymania pamięci nie są zatrzymane. Przecież pozostała część organizmu nadal pełni przez swoje organy funkcje życiowe. Przywoływanie przykładów z komputerem jest niefortunne i fatalne. Mówi się tu o pamięci operacyjnej, prawda? Otóż musi być dostarczana energia wykorzystywana do "podtrzymania" stanu pamięci. W komputerze (każdym) istnieje takie źródło nawet jak komputer wyłączymy spod zasilania sieciowego. Tym urządzeniem jest mikrobateryjka lub teraz litowy akumulatorek, doładowywany w czasie pracy komputera. Gdyby stanu pamięci nie można było podtrzymać, to komputera nigdy po wyłączeniu by się nie włączyło, gdyż plik startowy by nie miał zasilania. To małe źródło podtrzymuje np. w wyłączonym komputerze pomiar czasu. Kto zaglądał do wnętrza komputera w mig zlokalizuje taki akumulatorek, dostarczający te minimum energii. W komputerach z pamięcią opartą na ferromagnetykach (polskie typu Odra), stan pamięci był podtrzymywany przez ferromagnetyzm szczątkowy. Zwracam więc uwagę, że tego zjawiska po śmierci człowieka nie ma. Rozważanie takie, przez analogię z komputerem, jest więc próbą naginania swoich wizji lub chciejstwa do wydumanych zagadnień, bez uwzględnienia realiów.
>> Do tego odpowiednio rozwinięte algorytmy kompresji itd.
Żadne algorytmy też nie będą działać, bo pierw trzeba ten komputer "odpalić", co bez akumulatorka się nie uda..
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | > W czasie snu, czyli też utraty świadomości, procesy podtrzymania pamięci nie są zatrzymane.To chyba niezupełnie tak. W czasie snu nie tracimy świadomości, jest ona czymś ciągłym w trakcie naszego życia. www.scienc(*)dreamless-sleep-say-scientistsCo do reszty to ok, tylko że nie o to chodzi. Po śmierci gracz wychodzi z VR, więc w tej symulacji jego ciało zostaje pozbawione energii, umiera, jest nieaktywny. W prawdziwej rzeczywistości istnieje jak najbardziej ale my tutaj nie mamy do niej dostępu już z założenia.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | > To niewiele da. Pamięć operacyjna chyba jakoś musisz mieć osadzoną w przestrzeni 3 wymiarowej (tak mi się wydaje) bo nie adresujesz bitu. Powiedzmy że zejdzie się do wielkości atomu (tu mam wątpliwości). Komputer wielkości lodówki (większy chyba nie ma sensu) i już masz problemy. Głównie prędkość światła.Gigahertz to jest 1*10-9, wcale nie jakiś odlot technicznie (jako częstotliwość) a ile światło w tym czasie (jednego drgnięcia) przeleci - 30 cm.> > Do tego odpowiednio rozwinięte algorytmy kompresji itd.> Tu się chyba już wiele nie wymyśli.Rzecz w tym, że pamięć kwantowa może być oparta na wielu wartościach (w przeciwieństwie do systemu zero-jedynkowego). Tutaj trzeba od nowa tworzyć w zasadzie wszystko, łącznie z algorytmami. www.chip.p(*)towa-o-pojemnosci-665-kubitow/> Mi chodziło głownie o to żę w normalnym VR masz cały świat symulowany w komputerze i jakoś podawany do zmysłów gracza (tu są jeszcze większe ograniczenia i bez jakiś konkretnych, ingerencyjnych biologicznie sprzęgów się chyba nie obejdzie) a nie w jakoś odpowiednio symulowanym mózgu.Być może tak, potrzeba odizolowania sygnału od zewnętrznych zakłóceń może okazać się niezbędna. W sumie to tak właśnie sobie wyobrażam przyszłość - ludzie z wszczepionymi implantami, które umożliwiają im np. telepatyczne porozumiewanie się, dostęp do internetu itp. Komunikacja implantu z mózgiem jest bezpośrednia, natomiast na zewnątrz bezprzewodowa. > Tolkien to tam taki sobie, kilka gaf w uniwersum jest i to też bardziej socjologia z domieszką polityki (systemy społeczne itp). Mało to techniczne i mało związane z obecnymi zagadnieaniami świata. Ale naturalnie lepszy od typowych lektur.Zaletą S-F, przynajmniej tej w wydaniu hard, jest konieczność rozumienia pewnych teorii fizycznych i innych. Najlepiej to by było tak, gdyby nauczyciel fizyki, podczas przerabiania powiedzmy optyki wymagał wspólnie z polonistką przeczytania lektury, gdzie znajomość działania np. lasera jest konieczna do rozumienia tego, co się czyta. Jest integracja dwóch przedmiotów, jest coś ciekawego do czytania
|
|
2 na 2 | tarkos (10757 punktów) | > To mój pierwszy wątek na tym forumWitaj > jak radzicie sobie ze świadomością bezpowrotnej utraty świadomości po śmierci?Trudno tu o rozumną analizę, gdyż przy włączonej świadomości nie sposób jednocześnie widzieć wyłączoną - wpada się automatycznie w sprzeczność. Można sobie tłumaczyć, że przed własnym zaistnieniem sytuacja była podobna jak po śmierci (a wtedy przecież nie przeszkadzała nam nasza nieobecność)). > raz na zawszę się wyłączymy i to będzie absolutny koniec.Wcale nie absolutny, lokalny tylko - dla nadal żyjących będzie pewnie ciąg dalszy. > trzeba po prostu o tym nie myśleć?Pomyśleć raz, skonstatować fakty i 'odhaczyć' - po czym zająć się czymś, co można zmieniać (zamiast się dręczyć po próżnicy snami o wieczności). > technologia nie pozwala (jeszcze?) na jakieś ekscesy, np. znaczące wydłużenie życia, itp.Wydłużanie nic daje co do zasady - jeśli skończone, to skończone i koniec. > A może polecicie jakąś fajną książkę (mało czytam)?Skoro mało czytasz, to może więcej pisz - w ten sposób zapewnisz sobie lekturę na odpowiednim poziomie.  Polecam Lema. > Pozdrowienia
|
|
2 na 2 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | Umysł, czynność mózgu jest przenoszona. Wystarczy, że napiszesz dobrą książkę albo rozmnozysz się i organizmowi powstałemu z twojego podziału przekazesz własne myśli a twoja świadomość zacznie rozwijać się w nim.
W naszych umysłach panuje świadomość naszych przodków. Rozpad jednego ciała tak jak rozpad jednej komórki to żaden koniec tylko cykl na ścieżce rozwoju.
Stwórz wartościowe idee a nie umrzesz nigdy. Przepostacienie to tylko etap.
|
|
 | 1 na 1 | vidmo002 (8 punktów) | > Umysł, czynność mózgu jest przenoszona. Wystarczy, że napiszesz dobrą książkę albo rozmnozysz się i organizmowi powstałemu z twojego podziału przekazesz własne myśli a twoja świadomość zacznie rozwijać się w nim.> W naszych umysłach panuje świadomość naszych przodków. Rozpad jednego ciała tak jak rozpad jednej komórki to żaden koniec tylko cykl na ścieżce rozwoju.> Stwórz wartościowe idee a nie umrzesz nigdy. Przepostacienie to tylko etap.Niestety nie podzielam Twojego zdania ponieważ świadomość, o której tu rozmawiamy jest (moim zdaniem) ściśle powiązana z daną osobą, jako jej stan psychiczny / procesy myślowe. Dla mnie dorobek życiowy nie gra takiej roli (nie ogólnie, tylko odnośnie zagadnienia które poruszyłem). > Trudno tu o rozumną analizę, gdyż przy włączonej świadomości nie sposób jednocześnie widzieć wyłączoną - wpada się automatycznie w sprzeczność. Można sobie tłumaczyć, że przed własnym zaistnieniem sytuacja była podobna jak po śmierci (a wtedy przecież nie przeszkadzała nam nasza nieobecność)).Albo tego nie rozumiem, albo się nie zgadzam. Dla to mnie to jednak różnica, bo na osi czasu będąc "po lewej stronie" można powiedzieć, że nasze życie dopiero nastąpi (można?  ). Z resztą się generalnie zgadzam, dzięki za odp!
|
|
|  | 2 na 2 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | Świadomość nie jest przywiązana do ciała tak jak Windows nie jest przywiązany do procesora.
Może Ci wydawać się, że w twoim dziecku rodzi się ktoś inny ale to Ty po części odradzasz się w nowym ciele.
Gdyby przyjąć twój sposób pojęcia swiadomosci możnaby uznać, że za każdym razem kiedy zasypiasz to umierasz, bo zmiany zachodzące w mózgu podczas snu powodują, że budzi się już ktoś inny.
|
|
| |  | 1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | >Świadomość nie jest przywiązana do ciała tak jak Windows nie jest przywiązany do procesora.
Ale Windows jest przywiązany do procesora. Spróbuj wyjąć procka i odpalić Windows.
|
|
| | |  | 1 na 1 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | >>Świadomość nie jest przywiązana do ciała tak jak Windows nie jest przywiązany do procesora. >Ale Windows jest przywiązany do procesora. Spróbuj wyjąć procka i odpalić Windows.
Ok jest przywiązany do architektury procesora ale nie do konkretnej materii.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | Procesor jest niematerialny?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | >Procesor jest niematerialny? > Procesor jest materialny. Windows jest niematerialny. Windows to czynność.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | >Windows jest niematerialny. Windows to czynność.
Czynność to ruch materii. Każdy jeden piksel, który widzisz na ekranie to materia. Każdy jeden bajt zapisany na dysku też. Nie ma w tym nic mistycznego.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | >>Windows jest niematerialny. Windows to czynność. >Czynność to ruch materii. Każdy jeden piksel, który widzisz na ekranie to materia. Każdy jeden bajt zapisany na dysku też. Nie ma w tym nic mistycznego.
Ruch to nie materia. Ruch to abstrakcja.
Mistyczne jest to, że Intel występuje w przestrzeni a Windows występuje w czasie.
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | Materia i ruch to dwie postaci jednego, które przekształca się między tymi postaciami. Materia definiuje przestrzeń a ruch definiuje czas.
Mamy do czynienia z ciałem czynnosci i czynnością ciała.
To co my określany jako nie materia tym jest ruch.
Ruch i materia przekształcają się wzajemnie. Działanie Windowsa jest możliwe tylko dzięki zmianom jakie zachodzą w procesorze. Czego nie dostrzegamy, z czego nie zdajemy sobie sprawy układ zmienia system a system zmienia układ.
Intel jak każde inne narzędzie pod wpływem czynności ulega przemianie. Czym innym jest nowy, nieużywany Intel a czym innym Intel wykonujacy już długo procesu systemu komputerowego. Sytuacja wygląda tak samo jak z młotkiem. Czym innym jest nowy młotek i czym innym używany.
Wszelka energia młotka oddana w działaniu jest pobrana z materii młotka. Młotek z każdym uderzeniem traci masę.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | > Materia i ruch to dwie postaci jednegoNie, jedno jest bytem a drugie opisem zmiany jego położenia. Co więcej, potrzeba co najmniej jeszcze jednego, dodatkowego bytu względem którego ten pierwszy się porusza. > Materia definiuje przestrzeń a ruch definiuje czas.Nie, przestrzeń i czas to pojęcia opisujące zależności (względność) pomiędzy bytami. Byty to ograniczone fragmenty materii. > Mamy do czynienia z ciałem czynnosci i czynnością ciała.Nie, to pierwsze nie ma w ogóle sensu. Stukanie młotkiem i młotek stukania? > To co my określany jako nie materia tym jest ruch.I ruch i cecha (właściwość) nie są materią, są jej opisem i nie istnieją niezależnie od niej. Nie ma czegoś takiego jak samo "stukanie", jest "stukanie czymś". > Działanie Windowsa jest możliwe tylko dzięki zmianom jakie zachodzą w procesorze. Czego nie dostrzegamy, z czego nie zdajemy sobie sprawy układ zmienia system a system zmienia układ.No a jakie zmiany zachodzą w procesorze? Co się konkretnie zmienia? Co to jest ten "układ"? > Czym innym jest nowy, nieużywany Intel a czym innym Intel wykonujacy już długo procesu systemu komputerowego. Sytuacja wygląda tak samo jak z młotkiem. Czym innym jest nowy młotek i czym innym używany.Nie, to ten sam młotek, ten sam byt w innym momencie czasu. Tak samo procesor czy jakikolwiek inny konkret. > Wszelka energia młotka oddana w działaniu jest pobrana z materii młotka. Młotek z każdym uderzeniem traci masę.Ale młotek sam sobą nie stuka.
|
|
| | | | | | | | | | |  | Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | Układ to struktura materii. System to struktura ruchu.
Tak jak stukanie niemożliwe jest bez młotka tak młotek niemożliwy jest bez stukania.
Chodzi wlasnie o to, że młotek stuka sobą.
Wytworzenie młotka kosztuje energię, używanie młotka ją oddaje.
Tak samo jest z procesorem. Wykonanie aplikacji zużywa energię procesora i męczy go prowadząc do jego rozpadu, tak jak używanie młotka.
Praca z narzędziem jest efektywniejsza dlatego, że energię naszego działania wzmacnia energia związana w materii narzędzia.
Ewolucja ruchu materii związana jest z ewolucja materii ruchu, ponieważ jedno przekształca się w drugie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | > Układ to struktura materii.> System to struktura ruchu.Czyli system to sposób zachowania się układu. Zabieram układ i zostaje mi samo "zachowanie się"? Tak jak ginie mózg i zostaje sama świadomość? > Tak jak stukanie niemożliwe jest bez młotka tak młotek niemożliwy jest bez stukania.Brzmi jak cytat z Kung-Fu Pandy  . Częściowo racja, ruch niemożliwy jest bez materii a materia nie może się nie ruszać. Ale relacja między nimi jest jednostronna. To materia jest w ruchu a nie ruch w materii. > Chodzi wlasnie o to, że młotek stuka sobą.Nie, to ja nim stukam. Jak masz samostukający się młotek to zazdroszczę.  > Wytworzenie młotka kosztuje energię, używanie młotka ją oddaje.Jesz śniadanie (dostarczasz energii) a potem machasz młotkiem (zużywasz tą energię). Nie przelewasz jej w młotek, żeby sam stukał. Energia na wytworzenie młotka poszła w działanie maszyn, które go wytwarzają a nie w młotek. Zawsze spałeś na fizyce, przyznaj bez bicia.  > Tak samo jest z procesorem. Wykonanie aplikacji zużywa energię procesora i męczy go prowadząc do jego rozpadu, tak jak używanie młotka.A skąd procesor ma energię? > Praca z narzędziem jest efektywniejsza dlatego, że energię naszego działania wzmacnia energia związana w materii narzędzia.To ty masz chyba młotek kwantowy... > Ewolucja ruchu materii związana jest z ewolucja materii ruchu, ponieważ jedno przekształca się w drugie.Nie, ruch i materia nie są tożsame. Walenie głupot to nie głupoty walenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | > . Częściowo racja, ruch niemożliwy jest bez materii a materia nie może się nie ruszać. Ale relacja między nimi jest jednostronna. To materia jest w ruchu a nie ruch w materii.FAŁSZ! Materia jest podstawą ruchu tak samo jak ruch jest podstawą materii. Przekształcenie jest dwustronne. Materia porusza się i ruch się materializuje. Energia przekształca się z postaci masy w prędkość i z postaci prędkości w masę. Ciało, które przyspiesza traci masę, które zwalnia zyskuje ją.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | > Materia porusza się i ruch się materializuje. Energia przekształca się z postaci masy w prędkość i z postaci prędkości w masę.> Ciało, które przyspiesza traci masę, które zwalnia zyskuje ją.Po pierwsze masa to nie materia. Po drugie, skoro przyspiesza to ma większą energię czyli większą masę. E=mc2 Czyli dokładnie odwrotnie niż napisałeś. Twoja teoria jest bezwzględna
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | Podczas przyspieszania rośnie energia ruchu i maleje energia materii. Im ciało szybsze tym słabiej związane.
Gdyby przyspieszyć bryłę lodu ta zmienilaby się w gaz ale tylko w oczach tego względem, którego przyspiesza, bo w oczach tego, ktory przyspiesza razem z bryłą, pozostalaby nadal bryłą lodu.
Od prędkości obserwatora zależy co ten postrzega ale nie tylko, bo także od jegp masy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | > Podczas przyspieszania rośnie energia ruchu i maleje energia materii.Masło maślane, energia to ruch. W przyrodzie jest tylko energia materii a masa materii jest jedną z form tej energii. Według szczególnej teorii względności przyspieszanie ciała (materii) powoduje wzrost jego masy (energii). Ty twierdzisz odwrotnie, udowodnij albo pokaż jakieś wyliczenia, wzory, cokolwiek. > Gdyby przyspieszyć bryłę lodu ta zmienilaby się w gaz ale tylko w oczach tego względem, którego przyspiesza, bo w oczach tego, ktory przyspiesza razem z bryłą, pozostalaby nadal bryłą lodu.No zmieniłaby się w wyniku np. oddziaływania wiatru słonecznego na kometę lub atmosfery ziemskiej na meteoroid czyli z powodu wzrostu temperatury. I to bez względu na punkt widzenia. Skąd ty bierzesz te pomysły? Ten co się porusza z bryłą tez by się zmienił w gaz w oczach tego drugiego? > Od prędkości obserwatora zależy co ten postrzega ale nie tylko, bo także od jegp masy.Może pomyliło ci się z efektem rozmycia w ruchu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | > >Podczas przyspieszania rośnie energia ruchu i maleje energia materii.> Masło maślane, energia to ruch. W przyrodzie jest tylko energia materii a masa materii jest jedną z form tej energii. Według szczególnej teorii względności przyspieszanie ciała (materii) powoduje wzrost jego masy (energii). Ty twierdzisz odwrotnie, udowodnij albo pokaż jakieś wyliczenia, wzory, cokolwiek.Występują dwie związane formy energii, energia dzialania, której wielkość określa prędkość, to energia ruchu i energia wiązania, której wielkość określa masa, to energia materii. Potrafimy czerpać energię zarówno z ruchu - spowalniajac go, np. z promieniowania elektrycznego jak i z materii doprowadzając ja do rozpadu, np. z wiązania magnetycznego. > >Gdyby przyspieszyć bryłę lodu ta zmienilaby się w gaz ale tylko w oczach tego względem, którego przyspiesza, bo w oczach tego, ktory przyspiesza razem z bryłą, pozostalaby nadal bryłą lodu.> No zmieniłaby się w wyniku np. oddziaływania wiatru słonecznego na kometę lub atmosfery ziemskiej na meteoroid czyli z powodu wzrostu temperatury. I to bez względu na punkt widzenia. Skąd ty bierzesz te pomysły? Ten co się porusza z bryłą tez by się zmienił w gaz w oczach tego drugiego?Bryła lodu rozpadlaby się w gaz skutkiem przyspieszenia pod wpływem siły, która nadalaby jej przyspieszenie, nie zderzajac się z żadną inną materią. Obserwator, ktory przyspieszalby wraz z bryłą rozpadalby się tak jak ona oczywicoe tylko w oczach obserwatora, względem którego dzialby sie ruch. Rozpadowi bryły w oczach zatrzymanego obserwatora towarzyszyłyby wzrost rozmiaru bryły i przyspieszenie jej wewnętrznych procesów tj, wydłużenie przestrzeni mierzonej rozmiarem bryły i skrócenie czasu mierzonego czynnością bryły. Gdyby przyspieszyć bryłę do prędkości światła jej masa osiągnęlaby 0 a jej rozmiar nieskończoność. > >Od prędkości obserwatora zależy co ten postrzega ale nie tylko, bo także od jegp masy.> Może pomyliło ci się z efektem rozmycia w ruchu.  Proponuję zmierzyć ciężar zatrzymanego i rozpedzonego zyroskopu. Powinna być różna. Można też zmierzyć energię promieniowania zyroskopu zatrzymanego i rozpedzonego. Rozpedzony powinien emitować więcej energii. Gdyby umieścić dwie jednakowe bryły materii w próżni o jednakowej temperaturze i jedna z nich wprawić w ruch obrotowy, poruszająca się bryła tracilaby temperaturę szybciej od zatrzymanej. Oczywiście jedynie w oczach zatrzymanego obserwatora.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | mancziz (1830 punktów) | > Występują dwie związane formy energii, energia dzialania, której wielkość określa prędkość, to energia ruchu i energia wiązania, której wielkość określa masa, to energia materii.Nie, to ta sama energia np. energia kinetyczna: E=mv2/2 Masz tu masę i prędkość w jednym wzorze bo nie ma czegoś takiego jak energia samego ruchu bo "sam ruch" bez materii nie istnieje. Miałeś dowód podać  > Bryła lodu rozpadlaby się w gaz skutkiem przyspieszenia pod wpływem siły, która nadalaby jej przyspieszenie, nie zderzajac się z żadną inną materią.Nie może nie oddziaływać z żadną inną materią bo wszystko co istnieje nią jest. W całym nieskończonym wszechświecie nie ma jednego miejsca, w którym nic nie ma bo nic nie może istnieć. Wszystko jest wypełnione eterem, jednolitym polem czy zwał jak zwał. > Rozpadowi bryły w oczach zatrzymanego obserwatora towarzyszyłyby wzrost rozmiaru bryły i przyspieszenie jej wewnętrznych procesów tj, wydłużenie przestrzeni mierzonej rozmiarem bryły i skrócenie czasu mierzonego czynnością bryły.Zniekształceniu uległby pomiar długości i czasu (powiedzmy zegarka) na bryle przez obserwatora. I to uległby wydłużeniu przy bryle oddalającej się od obserwatora oraz skróceniu przy bryle przybliżającej się do niego. Sama bryła by nie zmieniała rozmiaru ani zegarek (szybkość jego tykania) by nie przyspieszał czy zwalniał. Wiem, że sporo naukowców uznaje tzw. dylatację czasu i wierzy w zakrzywienie czasoprzestrzeni ale to zwykły platonizm ponieważ tak naprawdę mamy do czynienia ze zwykłym efektem Dopplera i zakrzywieniem substancji (eteru). > Gdyby przyspieszyć bryłę do prędkości światła jej masa osiągnęlaby 0 a jej rozmiar nieskończoność.Odwrotnie, jej masa byłaby nieskończenie wielka a rozmiar nieskończenie mały - tzw. osobliwość czyli nieskończenie gęsty punkt (czarne dziury i te sprawy). Oczywiście coś takiego istnieć nie może ale platonikom nie wytłumaczysz. Tak czy siak w teorii względności chodzi o to, że przyspieszająca materia wytwarza coraz większe pole grawitacyjne (wzrost masy a nie jej spadek) więc zachodzi dokładnie odwrotny proces niż ten, który opisałeś. > Proponuję zmierzyć ciężar zatrzymanego i rozpedzonego zyroskopu. Powinna być różna.> Można też zmierzyć energię promieniowania zyroskopu zatrzymanego i rozpedzonego. Rozpedzony powinien emitować więcej energii.Jak wyżej. Jest mnóstwo badań pokazujących, że rozpędzające się cząsteczki zwiększają swoją masę (tzw. masa relatywistyczna). Pokaż jedno badanie pokazujące, że jest tak jak piszesz. > Gdyby umieścić dwie jednakowe bryły materii w próżni o jednakowej temperaturze i jedna z nich wprawić w ruch obrotowy, poruszająca się bryła tracilaby temperaturę szybciej od zatrzymanej. Oczywiście jedynie w oczach zatrzymanego obserwatora.To teraz mamy jeszcze relatywistyczną temperaturę. Jakieś doświadczonko? Jak konkretnie by to pomierzyć na bryle i poza nią? Może już jakieś przeprowadzone kiedyś, gdzieś chociaż raz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | Materia wraz z przyspieszeniem traci masę, utracona masę strumienia zyskuje jej przewód. Należy odróżnić strumien od przewodu.
Gdybyśmy zwiększyli cisnienie wody w szlauchu przyspieszając strumień wody, strumien wody utracilby swoją masę ale szlauch zyskalby masę.
Grawitacja czarnych dziur wynika z przyspieszenia strumienia materii w jej wnętrzu i utraty masy strumienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | > Materia wraz z przyspieszeniem traci masę, utracona masę strumienia zyskuje jej przewód. Należy odróżnić strumien od przewodu.Cząsteczka w akceleratorze nie ma przewodu. Czemu zyskuje masę zamiast ją tracić? Może przy okazji zdefiniuj masę bo mam wrażenie, że nie rozumiesz tego pojęcia. > Gdybyśmy zwiększyli cisnienie wody w szlauchu przyspieszając strumień wody, strumien wody utracilby swoją masę ale szlauch zyskalby masę.Miałeś podać przykłady eksperymentów naukowych a nie własne hipotezy oparte na gdybaniu.  > Grawitacja czarnych dziur wynika z przyspieszenia strumienia materii w jej wnętrzu i utraty masy strumienia.A gdzie tu przewód, który by odebrał tą masę? Co z tą masą się dzieje?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | Jeśli cząstka w akceleratorze nie ma przewodu to czym jest akcelerator?
Podpowiem zresztą. Akcelerator to namiastka czarnej dziury.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | Ale ta cząstka, wbrew temu co twierdzisz, nabiera masy. Czemu?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | >Ale ta cząstka, wbrew temu co twierdzisz, nabiera masy. Czemu? >
To nie cząstka nabiera masy lecz akcelerator. Rozpedzona cząstka rozpada się i traci masę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | mancziz (1830 punktów) | > To nie cząstka nabiera masy lecz akcelerator.> Rozpedzona cząstka rozpada się i traci masę.Powiedz to naukowcom z CERN
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | > >To nie cząstka nabiera masy lecz akcelerator.> >Rozpedzona cząstka rozpada się i traci masę.> Powiedz to naukowcom z CERN  Po co? Zignoruja to i nie wiedzieć czemu, bo gdy zapytasz ich o definicję zmiany nie znajdą dobrej odpowiedzi. Moja wygląda tak, że zmiana to wzajemne przekształcenie czasu i przestrzeni. Ruch przekształca się w materię i materia w ruch. A twoja? Nikt tego nie traktuje poważnie i na razie tak musi zostać. Pisuje sobie w bazgrolach, że niby dla jaj. Ty tez ani przez moment nie potraktowałes tego poważnie i niech tak będzie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | mancziz (1830 punktów) | epodreczni(*)j teorii względnościTak jak pisałem, twoje twierdzenia nie mają poparcia w żadnych eksperymentach, nie jesteś w stanie podać ani jednego dowodu na to co piszesz. Co więcej, popełniasz bardzo proste błędy logiczne typu "ruch w materii" nie rozumiejąc tych pojęć. Serio, chciałbym to traktować poważnie ale ty ignorujesz wszystkie moje prośby. Moja definicja zmiany - zmiana to ruch materii w przestrzeni, który możemy mierzyć przy pomocy takich miar jak czas i przestrzeń. Czas i przestrzeń mogą się przekształcać tylko w twojej głowie, w rzeczywistości jest tylko poruszająca się (zmieniająca położenie w czasie) materia. Wszelkie miary itp. to czyste abstrakcje ułatwiające nam śledzenie tych zmian. Nie istnieją realnie. Dlatego świadomość nie może istnieć bez mózgu a Windows bez procesora.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | Wymiarem przestrzeni jest ciało a wymiarem czasu czynność. Zmiana ciała i czynności jest przekształceniem przestrzeni i czasu.
Mam dla Ciebie dwa dowody. 1. Każda materia występuje tylko w ograniczonym czasie. 2. Kazda czynność występuje tylko w ograniczonej przestrzeni.
Wg tego co sam twierdzisz, materia powinna być wieczna a czynność nieograniczona, tak nie jest.
Rozpad jest przejściem materii w ruch, synteza przejściem ruchu w materię.
Wzrost masy akceleratora wynika ze zwiazania strumienia źródła zasilania w przestrzeni akceleratora, tj. z ograniczenia przestrzeni czynności, tj. z zakrzywienia ruchu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | >Wymiarem przestrzeni jest ciało a wymiarem czasu czynność. Zmiana ciała i czynności jest przekształceniem przestrzeni i czasu.
Ok, umówmy się że konkretne byty (ciała) wykonują ruch (czynność) w przestrzeni. Zmiana ciała i jego ruch jest zmianą W czasie i przestrzeni a nie zmianą czasu i przestrzeni.
>1. Każda materia występuje tylko w ograniczonym czasie.
Każdy byt (ograniczony w przestrzeni fragment materii, jak młotek) istnieje w ograniczonym czasie. Nie materia jako całość istnienia.
>2. Kazda czynność występuje tylko w ograniczonej przestrzeni.
Każdy ruch bytu, który chcemy zmierzyć istnieje w ograniczonej przestrzeni - siłą rzeczy, żeby coś mierzyć trzeba nadać temu granice. Na tym właśnie polega pomiar.
>Wg tego co sam twierdzisz, materia powinna być wieczna a czynność nieograniczona, tak nie jest.
Tak, materia jako całość jest wieczna i nieograniczona. Coś nie może powstać z niczego. Materii (wszechświata) jako całości nie da się zmierzyć ani w przestrzeni ani w czasie. Można mierzyć tylko jej fragmenty (byty). To jest istotą pomiaru.
>Rozpad jest przejściem materii w ruch, synteza przejściem ruchu w materię.
Nie, rozpad jednego bytu jest jego podziałem na inne, mniejsze byty. Materia nie przechodzi w ruch, ona się po prostu porusza. Dyskutujmy o konkretnych bytach - np. rzucasz starym młotkiem w ścianę a on się rozpada na główkę i trzonek. Podobnie z syntezą, z mniejszych bytów powstają większe. Twierdzenie, że ruch przechodzi w materię (i vice versa) jest nadawaniem czynności wymiaru fizycznego. To nie ma sensu i gwałci definicje takich pojęć jak ruch i materia. Rozumiem, że niektórzy fizycy nie widzą w tym problemu, twierdząc np. że światło jest samą falą. To taki sam błąd ponieważ fala oznacza czynność czegoś, jakichś cząsteczek, substancji itp.
>Wzrost masy akceleratora wynika ze zwiazania strumienia źródła zasilania w przestrzeni akceleratora, tj. z ograniczenia przestrzeni czynności, tj. z zakrzywienia ruchu.
Mówimy o wzroście masy cząsteczki przy przyspieszaniu. Rozumiem, że twierdzisz, iż wszystkie eksperymenty potwierdzające to są błędne?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | >Mówimy o wzroście masy cząsteczki przy przyspieszaniu. Rozumiem, że twierdzisz, iż wszystkie eksperymenty potwierdzające to są błędne?
Twierdzę, że we wszystkich mierzy się wzrost masy akceleratora przypisując go błędnie cząsteczce.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | >Nie, rozpad jednego bytu jest jego podziałem na inne, mniejsze byty. Materia nie przechodzi w ruch, ona się po prostu porusza. Dyskutujmy o konkretnych bytach - np. rzucasz starym młotkiem w ścianę a on się rozpada na główkę i trzonek.
Gdybyś rzucił młotkiem mocnej ten rozpadby się na 10 części o pewnej prędkości względem siebie. Jeszcze mocnej to na 1000 części o większej wzglednej prędkości. Jeszcze mocniej to na miliard części o wielkiej prędkości względem siebie. Całe promieniowanie młotka na mur pochodzi z jego wiązania.
Gdybyś rzucił naprawdę mocno, młotek wyparowalby i slad po nim zostałby jedynie we wzroście temperatury otoczenia wybuchu. Z każdym takim uderzeniem młotek traci masę - wiązanie a jego części nabierają względem siebie prędkości. Materia przekształca się w ruch, wiązanie w młotek przekształca się w promieniowanie młotka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | >Całe promieniowanie młotka na mur pochodzi z jego wiązania.
A co z twoją pracą włożoną w rzucenie młotkiem?
>Gdybyś rzucił naprawdę mocno, młotek wyparowalby i slad po nim zostałby jedynie we wzroście temperatury otoczenia wybuchu.
Nie wyparował tylko rozleciał się dzięki zderzeniu ze ścianą tak jak cząstki rozpadają się w akceleratorach po zderzeniu ze sobą. Energia włożona w ich rozpędzenie zamienia się w energię nowo powstałych cząstek. Czyli jak już to jedna forma materii zamienia się w inną a jeden rodzaj ruchu w inny jego rodzaj, ale, na Boga, nie materia w ruch.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | Mam pomysł na eksperyment, w którym będzie można obserwować największy wzrost masy jądra akceleratora i wzrost energii promieniowania cząsteczki. Akcelerator powinien nadać cząsteczce ruch obrotowy wokół własnej o możliwie dużej prędkości. Taka cząsteczka zacznie promieniować w osi obrotu i jednocześnie wokół niej wzrośnie grawitacja. To nie będzie grawitacja cząsteczki tylko grawitacja jądra akceleratora.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | mancziz (1830 punktów) | >Taka cząsteczka zacznie promieniować w osi obrotu i jednocześnie wokół niej wzrośnie grawitacja. To nie będzie grawitacja cząsteczki tylko grawitacja jądra akceleratora.
Siła grawitacyjna będzie działać w kierunku cząsteczki ale będzie to grawitacja jądra akceleratora. Czyli w twojej teorii grawitacja nie polega na przyciąganiu tylko odpychaniu?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | >>Taka cząsteczka zacznie promieniować w osi obrotu i jednocześnie wokół niej wzrośnie grawitacja. To nie będzie grawitacja cząsteczki tylko grawitacja jądra akceleratora. >Siła grawitacyjna będzie działać w kierunku cząsteczki ale będzie to grawitacja jądra akceleratora. Czyli w twojej teorii grawitacja nie polega na przyciąganiu tylko odpychaniu? >
Bo grawitacja i promieniowanie to dwie postaci jednego.
To czy obserwator postrzega promieniowanie czy grawitacje, siłę czy opór zależy od jego stanu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | mancziz (1830 punktów) | >Bo grawitacja i promieniowanie to dwie postaci jednego. >To czy obserwator postrzega promieniowanie czy grawitacje, siłę czy opór zależy od jego stanu.
Przeczytałem twój komentarz i widelec spadł mi na podłogę (zaznaczam, że nie byłem w stanie gazowym). Czemu nie spadł na sufit? Skoro Ziemia jest dużo większa to nie powinna promieniować mocniej od siebie? No i wreszcie czy opór to nie siła?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | Opór ma wektor zakrzywiony, siła prosty. Gdyby nadać polu oporu odpowiedni ruch albo samemu jako obserwator przemieszczać się zakrzywionym wektor oporu może wyprostować się i wowczas opór zamienia się w siłę.
Gdybyś zaczął poruszać się wokół Ziemi z odpowiednią prędkością, widelec spadłby na sufit.
Mam jeszcze inni pomysł na eksperyment, badanie grawitacji we wnętrzu bardzo masywnej kuli obracajacej z dużą prędkością.
Grawitacja jądra wirujacej kuli powinna wzrastać wraz z prędkością obrotową. Grawitacja jądra kuli powinna zmniejszyć ciężar kuli. Stąd także utrata ciężaru przez każdy wirujacy zyroskop.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | >Gdybyś zaczął poruszać się wokół Ziemi z odpowiednią prędkością, widelec spadłby na sufit.
Tak, dzięki sile odśrodkowej skierowanej w odwrotnym kierunku niż siła grawitacji. Ale czemu, w ramach twojej teorii, spada na dół kiedy go puszczam z ręki? Stoi w miejscu względem mnie i Ziemi, nic z niego nie promieniuje. No i co to w ogóle jest to twoje promieniowanie - elektrony, protony, neutrony, całe atomy, inne cząsteczki, samo ciepło?
>Grawitacja jądra wirujacej kuli powinna wzrastać wraz z prędkością obrotową. >Grawitacja jądra kuli powinna zmniejszyć ciężar kuli. Stąd także utrata ciężaru przez każdy wirujacy zyroskop.
W jaki sposób wzrost grawitacji powoduje spadek ciężaru (masy)? Weź może zdefiniuj grawitację bo to jakaś mocno alternatywna wersja jest.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Gdybyś zaczął poruszać się wokół Ziemi z odpowiednią prędkością, widelec spadłby na sufit. >Tak, dzięki sile odśrodkowej skierowanej w odwrotnym kierunku niż siła grawitacji. Ale czemu, w ramach twojej teorii, spada na dół kiedy go puszczam z ręki? Stoi w miejscu względem mnie i Ziemi, nic z niego nie promieniuje. No i co to w ogóle jest to twoje promieniowanie - elektrony, protony, neutrony, całe atomy, inne cząsteczki, samo ciepło? >>Grawitacja jądra wirujacej kuli powinna wzrastać wraz z prędkością obrotową. >>Grawitacja jądra kuli powinna zmniejszyć ciężar kuli. Stąd także utrata ciężaru przez każdy wirujacy zyroskop. >W jaki sposób wzrost grawitacji powoduje spadek ciężaru (masy)? Weź może zdefiniuj grawitację bo to jakaś mocno alternatywna wersja jest.
Pytasz bęcwała o pewne wyjaśnienia? No to życzę powodzenia. Nie wiem ile masz lat, ale chyba masz całe życie by doczekać się odpowiedzi. Nie widzisz, że bredzi? On tylko szuka towarzystwa. A może trafi w końcu na kogoś kto zacznie go podziwiać? Zakompleksiony frustrat.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | mancziz (1830 punktów) | Właśnie zajrzałem sobie do bazgrołów a tam wątek krystkona z początku roku i ponad 1000 postów, a ostatni z dzisiaj. To jest dopiero siła przyciągania!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > To jest dopiero siła przyciągania!
Pewien rodzaj charakterologicznej ofiary przyciąga tych, którzy chcą w dobrej wierze wytłumaczyć, czy pomóc. Odtrącanie ich powoduje czasami coraz bardziej nachalną chęć pomagania, uświadamiania itd.
Pies może bardzo długo bawić się z właścicielem w aportowanie, nie nudzi mu się. Jak właścicielowi się znudzi, może zostawić psa i ten połasi się do kogoś innego: będzie kokietował obcego przechodnia uśmiechniętym pyskiem i ogonem.
Gdy obcy się skusi, zabawa w nieco innym gronie zaczyna się od nowa, choć merytorycznie jest dokładnie taka sama: rzut, przyniesienie, rzut, przyniesienie itd.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | >Pytasz bęcwała o pewne wyjaśnienia? No to życzę powodzenia. Nie wiem ile masz lat, ale chyba masz całe życie by doczekać się odpowiedzi. Nie widzisz, że bredzi? On tylko szuka towarzystwa. A może trafi w końcu na kogoś kto zacznie go podziwiać? Zakompleksiony frustrat.
W czym problem? Filozofujemy sobie, zmyslamy rzeczy niestworzone, pozwalamy myślom biegać swobodnie. W tym, że Ty masz rację? W tym, że Ty rozwiazujesz realne problemy?
Czyje realne problemy rozwiazujesz? Moje? Nie, moje stwarzasz np. tu siejac pogardę do mnie.
Nie wolno naruszać twojego systemu pojęć? Twoje pojęcia i poglądy są święte?
Nieeee! Nie narzucisz mi swojego autorytetu. Będę uważał co chcę a jeszcze podważe twój autorytet wszędzie gdzie to możliwe np. poprzez plucie na waszą chorą ideę państwowego systemu oświaty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Taka cząsteczka zacznie promieniować w osi obrotu i jednocześnie wokół niej wzrośnie grawitacja. To nie będzie grawitacja cząsteczki tylko grawitacja jądra akceleratora. >Siła grawitacyjna będzie działać w kierunku cząsteczki ale będzie to grawitacja jądra akceleratora. Czyli w twojej teorii grawitacja nie polega na przyciąganiu tylko odpychaniu?
Tak szanowny kolego! Grawitacja nie przyciąga, ale odpycha. Jesteś w stanie ogarnąć umysłowość tego egzemplum? Bodajże krokodyl w swej umysłowości, każdy przyzna, że racjonalnej myśli od tej protezy intelektualnej. NO Q..WA TAKIEJ POSTACI NIE BYŁO NA TYM FORUM! Jest tylko jedna prawidłowość. Im więcej oponujesz, tym więcej jest napastliwy w swoich "racjach". On jest niebezpieczny! On tworzy nową fizykę, nowe strefy. Ale czy musi na tym forum? Moderator jak zwykle, nie zareaguje, bo pewnie fizykę zna na tyle co by zdać maturę.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Gdybyś rzucił naprawdę mocno, młotek wyparowalby i slad > po nim zostałby jedynie we wzroście temperatury otoczenia wybuchu
Ciekawe, czym jest owo otoczenie. Bo jak młotek trafia w drugi młotek w próżni i obydwa znikają, to czego temperatura się podnosi? Druga sprawa, fizyka nie zna takiego wybuchu (np. jądrowego) żeby nie został po nim jakaś materiał. Trzecia rzecz: zapoczątkowanie przemiany jądrowej wymaga nie tylko odpowiednio dużej energii kinetycznej zderzanego zespołu cząstek - tu na roboczo zwanych młotkiem.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | Materię można rozumieć jako pole oporu albo jako pole przestrzeni, w którym dochodzi do zakrzywienia ruchu. Im opor wiekszy, im zakrzywienie ruchu większe tym wyzsza masa.
Ruch można rozumieć jako pole siły albo jako pole czasu, w którym dochodzi do wyprostu materii. Im sila wieksza, im wyprost materii większy tym wyższa prędkość.
Przekształcenie między materią i ruchem to inaczej przekształcenie pomiędzy oporem i siłą, wiązaniem i działaniem, grawitacja i promieniowaniem, polem magnetycznym i polem elektrycznym, energia potencjalna i kosmetyczną, natężeniem i napięciem, synteza i rozpadem, między koniunkcja i alternatywą, cialem i czynnoscia, rzeczownikiem i czasownikiem aż wreszcie między przestrzenią i czasem.
Czas i przestrzeń przekształcają się wzajemnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Mógłbyś ująć owe zależności pola oporu (lub pola przestrzeni), zakrzywienia ruchu oraz masy jakimś konkretnym matematycznym wzorem?
Owo pole siły, albo pole czasu w którym dochodzi do twojego wyprostu materii: jeśłi to co piszesz jest prawdziwe, siła i wyprost materii powinny być związane jakąś funkcją, odwzorowującą prędkość. Jaka jest owa matematyczna zależność?
> Przekształcenie między materią i ruchem to inaczej przekształcenie > pomiędzy oporem i siłą, wiązaniem i działaniem, grawitacja i promieniowaniem, > polem magnetycznym i polem elektrycznym, energia potencjalna i kosmetyczną, > natężeniem i napięciem, synteza i rozpadem, między koniunkcja i alternatywą, > cialem i czynnoscia, rzeczownikiem i czasownikiem aż wreszcie między przestrzenią i czasem.
Skoro tak, powinno się dać to ująć zależnością, tak jak w ruchu jednostajnie prostoliniowym przebyta droga w czasie ruchu obiektu, daje się ująć taką zależnością: v[m/s]= d[m]/t[s] oraz v(t)=const
>Czas i przestrzeń przekształcają się wzajemnie.
Jakim równaniem byś owe przekształcenie opisał?
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Wymiarem przestrzeni jest ciało a wymiarem czasu czynność. Zmiana ciała i czynności jest przekształceniem przestrzeni i czasu. >Ok, umówmy się że konkretne byty (ciała) wykonują ruch (czynność) w przestrzeni. Zmiana ciała i jego ruch jest zmianą W czasie i przestrzeni a nie zmianą czasu i przestrzeni. >>1. Każda materia występuje tylko w ograniczonym czasie. >Każdy byt (ograniczony w przestrzeni fragment materii, jak młotek) istnieje w ograniczonym czasie. Nie materia jako całość istnienia. >>2. Kazda czynność występuje tylko w ograniczonej przestrzeni. >Każdy ruch bytu, który chcemy zmierzyć istnieje w ograniczonej przestrzeni - siłą rzeczy, żeby coś mierzyć trzeba nadać temu granice. Na tym właśnie polega pomiar. >>Wg tego co sam twierdzisz, materia powinna być wieczna a czynność nieograniczona, tak nie jest. >Tak, materia jako całość jest wieczna i nieograniczona. Coś nie może powstać z niczego. Materii (wszechświata) jako całości nie da się zmierzyć ani w przestrzeni ani w czasie. Można mierzyć tylko jej fragmenty (byty). To jest istotą pomiaru. >>Rozpad jest przejściem materii w ruch, synteza przejściem ruchu w materię. >Nie, rozpad jednego bytu jest jego podziałem na inne, mniejsze byty. Materia nie przechodzi w ruch, ona się po prostu porusza. Dyskutujmy o konkretnych bytach - np. rzucasz starym młotkiem w ścianę a on się rozpada na główkę i trzonek. Podobnie z syntezą, z mniejszych bytów powstają większe. Twierdzenie, że ruch przechodzi w materię (i vice versa) jest nadawaniem czynności wymiaru fizycznego. To nie ma sensu i gwałci definicje takich pojęć jak ruch i materia. Rozumiem, że niektórzy fizycy nie widzą w tym problemu, twierdząc np. że światło jest samą falą. To taki sam błąd ponieważ fala oznacza czynność czegoś, jakichś cząsteczek, substancji itp. >>Wzrost masy akceleratora wynika ze zwiazania strumienia źródła zasilania w przestrzeni akceleratora, tj. z ograniczenia przestrzeni czynności, tj. z zakrzywienia ruchu. >Mówimy o wzroście masy cząsteczki przy przyspieszaniu. Rozumiem, że twierdzisz, iż wszystkie eksperymenty potwierdzające to są błędne?
Czytałem całą rozprawę mancziz'a z Hamerlikiem na temat "Utrata świadomości po śmierci" i setnie się bawiłem. Oczywiście Hamerlik nie pisze na temat wątku jak zwykle, ale za to ile nowości z fizyki się znów dowiedziałem! Ho ho! Ten matoł nie ma hamulców by publicznie obnażać swoje matołectwo i zwyczajny kabotynizm. I jak myślicie? Mancziz przekonał Hamerlika? A figa! Hamerlik wie lepiej! Tyle tylko, że ta nędza nie potrafi niczego udowodnić. Co za łajno ma w tym swoim "globusie".
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Czytałem całą rozprawę mancziz'a z Hamerlikiem na temat> "Utrata świadomości po śmierci" i setnie się bawiłem. Oczywiście> Hamerlik nie pisze na temat wątku jak zwykle, ale za to ile nowości> z fizyki się znów dowiedziałem! Ho ho! Ten matoł nie ma hamulców by> publicznie obnażać swoje matołectwoMyślę że ekshibicjonizm obnażający mało atrakcyjne osobiste sfery nie jest tu specjalnie wielkim poświęceniem Hamerlika, z uwagi na to co i kogo z tego ma: cudzą uwagę nowego interlokutora, który nie rzuca w niego inwektywami (jeszcze?). Samotność musi być jedną z gorszych spraw życiu - każdy z nas chyba się tego podświadomie boi, niektórzy doświadczają.. > I jak myślicie? Mancziz przekonał Hamerlika? A figa!Oczywiście, ale nie o przekonanie kogoś tu chodzi. Mancziz nie miał danych mu szans. Myślę, że chodzi raczej o konforntację pogladów w stylu nauka kontra prywatne dogmaty wiary. > Tyle tylko, że ta nędza nie potrafi niczego udowodnić.Nie potrafi, ale czy wiarę np. w czajniczek orbitujący wokół jednej z egzoplanet odkrytych przez Teleskop Kepplera, da się udowodnić lub obalić? Druga sprawa, kto na dłuższą metę ma ambicje, by się czymś takim zajmować?  Myślę, że nie o to chodzi Hamerlikowi aby coś udowodnić, ale by był wśród ludzi, rozmawiał i tkwił w iluzji, że coś komuś od siebie daje, że w czymś pozytywnym uczestniczy.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | j23a (1186 punktów) | > >Procesor jest niematerialny?> >> Procesor jest materialny.> Windows jest niematerialny. Windows to czynność.Windows to program (konkretnie OS). Jest niematerialny wg Teorii Informacji. Praktycznie jest materialny bo nośniki informacji są jak najbardziej fizyczne, podlegają prawom fizycznym ze szczególnym uwzględnieniem utraty energii przy zmianach. A za moich czasów studenci Ekonomi mieli Algol
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | > >>Procesor jest niematerialny?> >>> >Procesor jest materialny.> >Windows jest niematerialny. Windows to czynność.> Windows to program (konkretnie OS). Jest niematerialny wg Teorii Informacji.> Praktycznie jest materialny bo nośniki informacji są jak najbardziej fizyczne, podlegają prawom fizycznym ze szczególnym uwzględnieniem utraty energii przy zmianach.> A za moich czasów studenci Ekonomi mieli Algol  Ruch jeat materialny, bo związany jest z materią? Nie, w żadnym razie. Ruch jest czysta abstrakcja. Ruch nie ma masy lecz ma prędkość. Windows nie ma masy lecz ma prędkość. To nie jest dobrze napisać, że coś jest niematerialne ale w praktyce materialne, to nie brzmi dobrze.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | j23a (1186 punktów) |
> >A za moich czasów studenci Ekonomi mieli Algol  > Ruch jeat materialny, bo związany jest z materią?Zmiany fizyczne w komórkach pamięci związane są z polem elektrycznym a to jak najbardziej wymaga energii do tych zmian. Zatem procesor żeby działał wymaga energii która się w różny sposób rozprasza. Pomijam np. wyświetlanie wyników. Znasz jakieś nie podtrzymywane przez wieczność pamięci ? Chyba tylko jako teoretyczny konstrukt. > Nie, w żadnym razie.> Ruch jest czysta abstrakcja.> Ruch nie ma masy lecz ma prędkość.> Windows nie ma masy lecz ma prędkość.Ależ. > To nie jest dobrze napisać, że coś jest niematerialne ale w praktyce materialne, to nie brzmi dobrze.Jak nie brzmi dobrze ? Podałem Tobie założenia. Realizacja praktyczna pamięci procesorowej w dowolnej technologii.
|
|
| | | | | | | | |  | Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | To czegoś dowodzi. Abstrakcja wcale a wcale nie jest oderwana od fizycznosci. Jest inna postacią fizycznosci.
|
|
| | | | | | | | | |  | | j23a (1186 punktów) | >To czegoś dowodzi. >Abstrakcja wcale a wcale nie jest oderwana od fizycznosci. >Jest inna postacią fizycznosci. To inaczej - podaje założenia.
Masz odizolowany system całkowicie. Umieszczasz w nim idealną (na poziomie makro) kulę z miedzi, wielkości powiedzmy kontynentu. Wiercisz w niej małą (w stosunku do wielkości kuli) dziurkę przez środek kuli (taki tunel). Do tunelu wkładasz małą kulkę (dużo mniejszą niż tunel) i ją puszczasz. Spada w dól od grawitacji, później pokazuje się z drugiej strony i znowu spada (naturalnie w tunelu idealna próżnia i żadnych oddziaływań w próżni, parowania powłok itp).
1. Czy to będzie działać wiecznie bez zasilania (pomijam kolaps Wszechświata czy inne)?
2. Czy to jak działa można obserwować?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | Niepotrzebnie komplikujesz przykład. Uznajmy, że chodzi o zwykły obrót kuli w próżni w okol własnej osi.
Czy w kuli i w jej obrotach coś się zmieni?
Pomijając już oddziaływanie z obserwatorem.
Dla obserwatora, który orbituje wokół kuli, ktory nie dostrzega żadnego ruchu kuli nic się nie zmieni.
Dla obserwatora, ktory postrzega ruch kuli wszyatko się zmieni. Każdy ruch jest forma promieniowania wynikającego z rozpadu wiązania materii. Obserwator zauważy wzrost rozmiaru kuli, utratę jej masy i przyspieszenie obrotów.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | j23a (1186 punktów) | >Niepotrzebnie komplikujesz przykład. Uznajmy, że chodzi o zwykły obrót kuli w próżni w okol własnej osi. >Czy w kuli i w jej obrotach coś się zmieni? >Pomijając już oddziaływanie z obserwatorem. >Dla obserwatora, który orbituje wokół kuli, ktory nie dostrzega żadnego ruchu kuli nic się nie zmieni.
Żeby to widzieć musisz mieć oddziaływanie energetyczne jakiegoś typu.
>Dla obserwatora, ktory postrzega ruch kuli wszyatko się zmieni. Każdy ruch jest forma promieniowania wynikającego z rozpadu wiązania materii.
A co za różnica czy będę na orbicie stacjonarnej czy innej?
>Obserwator zauważy wzrost rozmiaru kuli, utratę jej masy i przyspieszenie obrotów.
Niby dlaczego?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Niepotrzebnie komplikujesz przykład. Uznajmy, że chodzi o zwykły obrót kuli w próżni w okol własnej osi. >>Czy w kuli i w jej obrotach coś się zmieni? >>Pomijając już oddziaływanie z obserwatorem. >>Dla obserwatora, który orbituje wokół kuli, ktory nie dostrzega żadnego ruchu kuli nic się nie zmieni. >Żeby to widzieć musisz mieć oddziaływanie energetyczne jakiegoś typu. >>Dla obserwatora, ktory postrzega ruch kuli wszyatko się zmieni. Każdy ruch jest forma promieniowania wynikającego z rozpadu wiązania materii. >A co za różnica czy będę na orbicie stacjonarnej czy innej? >>Obserwator zauważy wzrost rozmiaru kuli, utratę jej masy i przyspieszenie obrotów. >Niby dlaczego?
No i widzisz j23a, jak Ciebie zagadał/zakręcił ktoś, który nie ma pojęcia o współczesnej fizyce? Powiem Tobie jeszcze, że zacząłem szukać po księgarniach słownika frazeologicznego z nową etymologią, polsko-polskiego do rozmów z Krystianem Hamerlikiem. Jakbyś gdzieś taki zauważył, to daj mi znać drogą mailową korzystając nawet z poczty na Racjonaliście.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | j23a (1186 punktów) |
>No i widzisz j23a, jak Ciebie zagadał/zakręcił ktoś, który nie ma pojęcia o współczesnej fizyce?
Obawiam się że Hamerlik nie rozumie nawet jak działa najprostszy mikroprocesor jedno układowy i dlaczego wymaga energii do działania. A podaje to jako przykład i to skomplikowany (komputer desktopowy i MS$).
|
|
2 na 2 | waligóra (961 punktów) | >Mianowicie - jak radzicie sobie ze świadomością >bezpowrotnej utraty świadomości po śmierci?
Najlepszym znanym sposobem, który ludzkość jako ogół i człowiek jako jednostka, praktykuje od niepamiętnych czasów, jest oswajanie problemu poprzez trening. Kluczowym w takim rozwiązaniu jest technika, oraz użyte środki. Osobiście znam "mistrzów", którzy używając najprostszej techniki i prymitywnych środków, potrafią utrzymywać się na granicy utraty świadomości całymi dniami. Znam również takich, którzy poprzez wieloletnie praktyki, utracili świadomość już za życia.
Mam nadziej, że te skromne spostrzeżenia będą dla ciebie konstruktywnie konkluzywne.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|