Wśród 19 - wiecznych kompozytorów niemieckich lieder - bezwzgledny prym wiodą trzej "królowie": Schubert, Schumann i Hugo Wolf. Dwaj pierwsi z tej trójcy są powszechnie znani. Tego samego niestety nie można powiedzieć o trzecim z nich. Hugo Wolf urodził się w rodzinie słoweńskiej (jego rodzice używali nazwiska Vouk: wilk) na pograniczu słoweńsko austriackim w w Slovenj Gradcu (Windischgraz) - w obecnej Słowenji. Fakt, iż nie cieszy się sławą powównywalną do Schuberta i Schumanna przypisać - być może - należy temu, iż nie odniósł większych sukcesów w tworzeniu dużych form muzycznych typu opery czy poeamty symfoniczne. Jednakże w dziedzinie lieder - był asem absolutnym. Jego pieśni - to proste w formie i jakże bogate w treści - majstersztyki. Takie muzyczne haiku. Wolf specjalizował się w komponowaniu muzyki do poezji. Jego ulubionym poetą był Edward Morike. Wolf znany był także ze swej "oryginalnej" osobowości. Jej cechą charakterystyczną była skrajność doświadczanych nastrojów i trapiący go ciągle niepokój ducha (weltschmerz). Od stanów głębokiej depręsji potrafił przechodzić szybko do ekstatycznego optymizu. Długoletnie bytowanie w forumule jak wyżej doprowadziło ostatecznie do zapaści nerwowej, pogłebionej degrengoladą umysłową będącą skutkiem syfilizmu. Wolf nie mogąc znieść bólu istnienia tarfnąl się - nieudanie - na swoje życie - po czym został umieszczony w szpitalu dla psychicznie chorych we Wiedniu. Tam zmarł w 1903 r. - ajego smierć w jakiejs mierze przypomina smutny koniec polskiego geniusza, takż ez epoki dekadentyzmu - Stanisława Wyspiańskiego. Kiedyś, w środku zimy, proponowałem katartyczny eksperyment w postaci "schubertiady" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,693268) w warunkach zimowogórskich. Dzisiaj czas chyba nastał na..."wolfiadę". Warunki pozostają te same. Pogłębionych wrażeń życzę! www.youtube.com/watch?v=DsSIsJBlbDs |