Kurs, jak wynika z obliczeń, rzeczywiście jest kolizyjny. Ale jak to w astronomii, rozrzut, czyli margines błędu jest dość duży. Obliczenia się zawsze mają "około". W jakiej pozycji wtedy będzie Jowisz, nasz etatowy wyłapywacz wszelkich zagrożeń Ziemi, w tym przypadku też. Może tą planetoidę przekierować (mam na myśli pole grawitacyjne Jowisza wybieracza/wyłapywacza wszelkich kosmicznych śmieci). Ale też i może "nakierować" tor lotu centralnie w Ziemię. Wtedy przepowiadacze armagedonu będą mieli uciechę, ale krótką, bo zginą jak i całe życie Ziemskie.
Może nakierować tak, że planetoida ominie blisko (w skali Kosmosu) Ziemię i wtedy nastąpi w rzeczywistości "anihilacja" pola grawitacyjnego Ziemi w miejscu zbliżenia, co odsłoni Ziemię przed promieniowaniem kosmicznym. Jest jeszcze dużo ..gdyby. Pole magnetyczne Ziemi nie zniknie, ale utworzy się "dziura" powodująca łatwość przenikania promieniowania.
Teraz rozważę Twoje pytania.
Cytat:Czy dojdzie do kolizji, czy nie?
Właśnie o tym piszę. Nie wiadomo jeszcze, bo odległość jest zbyt duża, by obliczenia były 100%-centowe. Chodzi o kwestie zasadnicze ruchu i masy.
Cytat:Czy jest to następstwem przebiegunowania ziemi, a zwłaszcza nagłym przyśpieszeniem tego zjawiska?
Raczej nie. Bo znów odległość jest zbyt duża. I to nie jest następstwem jak nazwałeś. Przebiegunowanie Ziemi zaczęło się niezależnie od zaobserwowanej planetoidy.
Cytat:Czy tylko zakończy się to na problemach przyrodniczych , energetycznych, GPSowych, internetowych, wojskowych?
Nie sądzę, że właśnie planetoida będzie przyczyną. Raczej skutkiem przelotu jej w bliskim pobliżu Ziemi. Na pewno odczujemy to w jakiś sposób. Bo jak napisałem, wszystko zależy od jej masy. Może mieć to wpływ na zmianę orbity Ziemi. Nieduży, jednak po czasie okazujący się istotnym dla zmian klimatycznych, a może i wytrącenia osi Ziemi.
Obserwowana
planetoida ma jeszcze długą drogę do Ziemi i "po drodze" może spotkać jeszcze wiele oddziaływań grawitacyjnych. Ludzkości pozostaje praktycznie czekać i obserwować intensywnie. Cały pic polega jednak na tym, że gdy już będziemy pewni, to może być za późno. Człowiek się nie wybroni przed takim kataklizmem. Jest jeszcze za słaby.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.