Kilka dni temu, będąc w sądzie, w nie bardzo podłym przecież mieście – wstąpiłem do tamtejszej, koedukacyjnej toalety, za tak zwaną potrzebą mniejszą.
Po wejściu do kabiny, przyjąłem pozycję action stations, sprzyjającą wykonywaniu czynności mikcji. Wzrok mój wówczas spoczął na ścianie – do której przyklejona był kartka z napisem wydrukowanym o – mniej więcej - następującej treści: „Drodzy panowie! Uprasza się nie sikać na deskę oraz zamykać klapę sedesu po skorzystaniu z toalety”. Spojrzałem w dół na sedes. Był ochlapany ciemnoróżową cieczą. W kuble – niezamkniętym, mimo posiadanej klapy - obok sedesu walało się kilka zużytych podpasek zbroczonych obficie periodyczną krwią, w muszli klozetowej pływała jedna podpaska jak wyżej. W kabinie capiło obficie jak zadrożdżonym durianem. Dokonałem czynności oddania moczu do muszli toaletowej – bez rozbryzgiwania go po desce jak wyżej. Jednakże na zamknięcie klapy jak wyżej nie starczyło mi już odwagi.
Drogie Panie!!! Medice cura te ipsum!!! Jak chcecie pouczać mężczyzn – pamiętajcie, iż wtedy będziecie rozliczane ze swojego analogicznego zachowania. Bo noblesse oblige!!!
Zużyte – jak mówili wiktoriańscy (i edwardiańscy też) Anglosasi „unmentionables”, należy traktować w sposób należyty!!! Są – na przykład - ku temu przeznaczone, odpowiednie papierowe pokrowce, w których „unmentionables” jak wyżej umieszcza się przed złożeniem ich w pojemniku na śmieci albo specjalnym pojemniku przeznaczonym na tego typu „akcesoria”. W żadnym wypadku nie można ich wrzucać do muszli klozetowej!!! Specjalnych pokrowców jak wyżej jednakże nie polecam, ze względów ekologicznych. Nie musicie więc ich nosić w swych przepastnych torebkach – co byłoby, note bene, swoistym dyskomfortem. Bądźcie jednakże damami i przed pozbyciem się zużytej podpaski czy tamponu – owińcie je dokładnie w papier toaletowy i starannie zadysponujcie w stosownym pojemniku.
Postarajmy się wspólnie o to, aby czas spędzany w toalecie nie stanowił dla nas traumatycznego doświadczenia.
"I would add: We’ve developed our own methods of “discreet disposal” of used menstrual products, methods that do not involve spending $7 on a cardboard box filled with 26 tiny pouches. Methods like: Wrapping used pads and tampons in toilet paper. Wrapping used pads in the wrapper we’ve just taken off a fresh pad. Using menstrual cup and reusable cloth pads, which don’t produce any waste that needs to go into trash cans. But really, I can’t stress this one enough: Wrapping used pads and tampons in toilet paper. It’s an oldie but a goodie.
MaskIT makes an extremely weak argument against this method by estimating that the average woman uses 24 rolls of toilet paper annually wrapping up her tampons—based on the assumption that women use 26 tampons per cycle (which seems high) and 20 squares of toilet paper per tampon (which seems so astronomically high that you almost have to conclude it’s a bad-faith estimate). In reality, toilet paper is cheap, efficient, biodegradable, and does a good job of keeping used menstrual products from getting blood all over the contents of your trash bag. Not all problems need a market-based solution. This one didn’t."
slate.com/(*)ittle-bag-for-your-period.html