Skala zaśmiecenia otaczającej nas rzeczywistości przybiera monstrualne rozmiary - i to nie tylko w krajach trzeciego świata, ale także w naszym polskim ogródku. Wystarczy przespacerować się po lasach, polach, korytach rzek - aby doświadczyć kwalifikowanej "ekotraumy". W dużym, bardzo dużym stopniu, za stan rzeczy jak wyżej odpowiada fatalnie funkcjonujący recykling opakowań oraz niepotrzebne opakowywanie przedmiotów, które wcale tego nie wymagają. Bo po cóż tubce z pastą do zębów dodatkowe kartonowe pudełeczko? Albo, jeszcze gorzej ( gorzej bo to plastik), golarce plastikowy "futerał"??? Przecież owe przedmioty można sprzedawać bez tych zbędnych opakowań. Podobnie jest z nawykami ludzkimi. Gdy idę do marketu ograniczam do minimum używanie toreb plastikowych czy papierowych. Banany, ogórki, jabłka, etc. - nie muszą być przecież pakowane do toreb jak wyżej. Można je zważyć, zapłacić, a następnie wsadzić do swojej torby niezapakowane. Tego typu postawy to jednak w Polsce wciąż wyjątek od reguły. Makabra ma także miejsce w lokalach gastronomicznych, gdzie używa się jednorazowych (plastikowych, kartonowych) talerzy i sztućców. Tam, konsumpcjonizm i marnotrawstwo materiałów szczególnie "daje" po oczach. Staram się nie zachodzić do takich lokali - jednakże jeżeli już się mi to zdarzy, zawsze mam na podorędziu zestaw sztućców wielokrotnego użytku (tradycyjny metal), które umożliwiają mi rezygnację z jednorazowego użycia plastikowych noży czy widelców i - wyrzucenia ich. Posługiwanie się nimi sprawia, iż pozostali konsumujący oraz obsługa lokalu patrzą na mnie jak na kwalifikowanego hipstera - a przecież posługuję się tradycyjnymi sztućcami i robię to oczywiście be zbędnej ostentacji. Czy pamiętacie państwo z PRL-u butelki oranżadowe wielokrotnego użytku, z kapslami przytwierdzonymi do szyjki specjalnymi drutami??? O tempora, o mores!!! Czy jeszcze kiedykolwiek wróci ta sielanka??? Zainteresowanych problemem odsyłam do podlinkowanego materiału. www.wiadom(*)alezc-sposob-na-skutec,52148/1 |