Ewa Hoffman autorka książki "Shtetl" - traktującej o fenomenie żydowskiego miasteczka w II RP i wcześniej na ziemiach polskich - napisała w niej między innymi: "Przed wojną większość Polaków nie uważała, że ma jakiekolwiek zobowiązania względem Żydów i większość Żydów nie uważała, iż ma jakiekolwiek zobowiązania względem Polaków". Stan rzeczy jak wyżej wynikał z odporności na asymilację zdecydowanej większości polskich Żydów oraz z nieutożsamiania się owej większości z interesami państwa polskiego.
Żydówka nazwiskiem Janina Alterman, która przeżyła holokaust dzięki pomocy ze strony polskiej przyznała po wojnie: "Z dzisiejszej perspektywy jestem pełna podziwu dla odwagi i determinacji tych wszystkich Polaków, którzy w tamtych czasach, pomagając nam wystawiali swoje życie na ryzyko. Nie wiem, czy my Żydzi w obliczu takiej tragedii która dotknęłaby inny naród, bylibyśmy w takim samym stopniu skłonni do tego rodzaju poświęceń"(w: M. Arczyński, W. Balcerak, Kryptonim “Żegota”: Z dziejów pomocy Żydom w Polsce 1939–1945")
Z kolei Hanna Wehr, która również przeżyła holokaust dzięki pomocy ze strony Polaków, wypowiedziała się w następujący sposób: "Każdy kto stwierdza, iż w tamtych czasach pomoc Żydom była oczywistym obowiązkiem i niczym więcej - powinien się zastanowić jak sam postąpiłby w takiej sytuacji. Muszę przyznać, że ja sama nie wiem czy zdołałabym zebrać w sobie na tyle odwgi aby w warunkach terroru nazistowskiego zdecydować się na tego rodzaju pomoc" (w: H. Wehr, "Ze wspomnień").
Opinii jak wyżej wypowiedzianych przez ocalałych z holokaustu Żydów jest więcej. Wziąwszy je pod uwagę jak również uwzględniwszy realia stosunków polsko - żydowskich jakże trafnie uchwycone w cytacie jak wyżej z książki Ewy Hoffman - nie pozostaje nic innego jak tylko postawić konstatację jak niżej. Otóż pomoc Żydom ze strony Polaków nie była żadnym obowiązkiem moralnym czy jakimkolwiek innym. Każda zaś pomoc tego typu była aktem heroicznej odwagi świadczącej o bardzo wysokim statusie moralnym osoby pomagającej. |