Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak się skończy amerykańska dyplomacja pychy?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
02-03-2019 21:54Arminius (25555 punktów)Jak się skończy amerykańska dyplomacja pychy?
Ocena 2 na 4
W zasadzie nie jest to żaden nowy koncept. Jednakże pod rządami Trumpa, przeświadczenie amerykańskich polityków o tym, iż decyzje podejmowane przez nich obowiązują całą globalną społeczność - nabrało szczególnie krwistych kolorów. Amerykanie uważają, iż są globalnym sędzią, policjantem i katem - któremu ma się podporządkować cały świat. Kiedyś, jeszcze za trwania Sowietów, powszechnie uważano, iż "Rok 1984" Orwella odnosi się do sowieckiej/stalinowskiej rzeczywistości. Dzisiaj z powodzeniem można optować za alternatywną opcją - wskazującą na USA jako na państwo w którym urzęduje "wieki brat". Problem (dla Amerykanów) jednakże w tym, iż potęga USA staje się coraz bardziej papierowa - wraz z pojawieniem się i wzrostem kilku innych ośrodków, które z coraz większą śmiałością i - co ważniejsze - skutecznie, nie godzą się na amerykański dyktat. Seria kompromitacji USA w pojedynku z Koreą Północną - jest tego dobitnym przykładem. A przecież za Kimem stoją Chiny, które za dwie, trzy dekady dominować będą pod każdym względem nad USA. Pojawia się więc pytanie czy USA będą w milczeniu przyglądać się procesowi karlenia swojej potęgi i wpływów, czy też nie dojdą do wniosku, iż konieczna jest konfrontacja z Chinami (także militarna) w celu przystopowania rozrostu ich potęgi. Dumając nad tą kwestią warto pamiętać, iż USA jest jedynym państwem, które do tej pory użyło broni atomowej i którego populacja z tego tytułu nie ma żadnych większych wyrzutów moralnych. Jakie będą skutki takiej konfrontacji dla świata? Jakie dla Polski, która jest ściśle związana z USA? Jakie dla NATO - które coraz bardziej traci na znaczeniu i wiarygodności?

Zainteresowanych problemem odsyłam do podlinkowanego materiału:

"One of the most disturbing aspects of the past two years of Donald Trump foreign policy has been the assumption that decisions made by the United States are binding on the rest of the world. Apart from time of war, no other nation has ever sought to prevent other nations from trading with each other. And the United States has also uniquely sought to penalize other countries for alleged crimes that did not occur in the US and that did not involve American citizens, while also insisting that all nations must comply with whatever penalties are meted out by Washington.
The United States now sees itself as judge, jury and executioner in policing the international community, a conceit that began post World War 2 when American presidents began referring to themselves as “leader of the free world.”

www.strate(*)oes-washington-rule-world.html
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

>Zainteresowanych problemem odsyłam do podlinkowanego materiału...

Zainteresowania tym nie ma we mnie choć za grosz, ale końca pychy i dyplomacji w takim czy innym wydaniu to raczej nie przewiduję.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
04-03-2019 09:22 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)ignoramus?
>>Zainteresowanych problemem odsyłam do podlinkowanego materiału...
>Zainteresowania tym nie ma we mnie choć za grosz...

To są kwestie które będą decydować o pańskim być albo nie być - także w dosłownym słowa tego znaczeniu.
-jad- (18783 punktów)Odp: Jak się skończy amerykańska dyplomacja pychy?

>Jakie będą skutki takiej konfrontacji dla świata?

Nikt tego, chyba, nie wie i się nie dowie póki nie przyjdzie co do czego. Sapkowski powiedział niegdyś ustami starego elfa, że przewidywać przyszłość potrafi każdy więc sztuką jest przewidywać ją trafnie. No cóż, potrafię to tylko czasami i nigdy nie wiem kiedy

>Jakie dla Polski, która jest ściśle związana z
>USA? Jakie dla NATO - które coraz bardziej traci na znaczeniu i wiarygodności?

Dla Polski, jak zwykle, opłakane. Polska może i jest ściśle związana z USA ale USA nie są silnie związane z Polską.
NATO jest świetne w czasie pokoju, jak deklaracje, że skoczymy za sobą w ogień póki skakać nie trzeba.
Gdyby to ode mnie zależało, to Polska udawałaby mediatora między mocarstwami pozostając jednocześnie przyjacielem USA, Rosji, Chin, Korei i kogo tam jeszcze. Postawiona między młotem a kowadłem powinna spróbować się zmieścić...

Spójrzmy prawdzie w oczy, USA czy Rosja to zdecydowanie nie nasza liga. Militarnie i nie tylko. Wygrażać pięścią możemy najwyżej Pepikom, Bułgarom etc. Honor, bohaterstwo, odwaga- to zdecydowanie kwestie osobiste a nie narodowe jak chcą niektórzy. Obywatele chcą żyć a nie być zapamiętani.


lp.2o@1daj
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Amerykanie uważają, iż są globalnym sędzią, policjantem i katem - któremu ma się podporządkować cały świat.<<

Oni tak już mają i to się nie zmieni.
Arminius (25555 punktów)zmiany?
>>>Amerykanie uważają, iż są globalnym sędzią, policjantem i katem - któremu ma się podporządkować cały świat.<<
>Oni tak już mają i to się nie zmieni.

Chińczycy ich nie zmienią??? Ja mam wrażenie że już teraz pewien Kim z Korei zmienia ich w tym względzie???
Rafał Poniecki (7132 punktów)Odp: zmiany?
>>Chińczycy ich nie zmienią??? Ja mam wrażenie że już teraz pewien Kim z Korei zmienia ich w tym względzie???
<<
Oni już zmieniają pozycję USA, ale na zadufanie Yankeskich polityków to i tak nie ma wpływu. Oni wiedzą swoje.
dzentelmen (2000 punktów)Odp: Jak się skończy amerykańska dyplomacja pychy?
>Jak się skończy amerykańska dyplomacja pychy?
Można jakieś przykłady tej pysznej dyplomacji? Poza tym co zawarłeś w poście inicjującym.

>Amerykanie uważają, iż są globalnym sędzią, policjantem i katem - któremu ma się podporządkować cały świat.
Bez przesady. Wiedzą ile mogą i na co ich stać. Obrona i obsługa własnego interesu w skali globu to naturalne działanie każdego większego podmiotu (nie tylko) państwowego.

>Problem (dla Amerykanów) jednakże w tym, iż potęga USA staje się coraz bardziej papierowa - wraz z pojawieniem się i wzrostem kilku innych ośrodków, które z coraz większą śmiałością i - co ważniejsze - skutecznie, nie godzą się na amerykański dyktat.
Odważna teza. Co do tych ośrodków natomiast, to one były są i będą, a Amerykanie mieli mają i będą mieć tego świadomość. Chodzi Ci zapewne o bardziej asertywną politykę państw eurazjatyckich, może jeszcze Brazylia i ktoś, o wzrost gospodarczy Chin, etc...
Przy tym wszystkim, należy jednak pamiętać, że USA od momentu osiągnięcia swojej pozycji (pierwsza połowa XX w.) geopolitycznej jest ośrodkiem, z którego wypływa stabilność (z różnymi okresami), ta z kolei jest wynikiem wysokiej kultury politycznej, potencjału demograficznego, silnej i ogromnej gospodarki, potencjału militarnego, geografii, i europejskiego wsparcia, które działa w dwie strony (Europa-USA, USA-Europa).

>Seria kompromitacji USA w pojedynku z Koreą Północną - jest tego dobitnym przykładem.
Można prosić o przykład? Widzę raczej próbę podejścia od strony pragmatycznej do kwestii koreańskiej niż jakąkolwiek lub czyjąkolwiek kompromitację. Trudno się negocjuje z azjatami (inteligentni ludzie).

>A przecież za Kimem stoją Chiny, które za dwie, trzy dekady dominować będą pod każdym względem nad USA.
Pod względem demograficznym napewno. Uwzględni czynnik militarny, technologiczny itd... Jesteś pewien, że pod każdym? Poza tym wspominanie o staniu Chin za Kimem, jest w tym wypadku trochę nadpobudliwe. Amerykanie muszą ułożyć sobie nowe relacje z Koreą Północną, i nie musi w to wchodzić czynnik Pekin-Waszyngton, bynajmniej nie za każdym razem.

>Pojawia się więc pytanie czy USA będą w milczeniu przyglądać się procesowi karlenia swojej potęgi i wpływów, czy też nie dojdą do wniosku, iż konieczna jest konfrontacja z Chinami (także militarna) w celu przystopowania rozrostu ich potęgi.
Napisałem wyżej, że stawiasz odważną tezę, o papierowej potędze USA, a teraz piszesz o karleniu ich potęgi i wpływów itd... i sądzę, że jest ona o tyle odważna, że jest oparta o analizę wyprowadzoną z teorii geopolitycznej jaką jest teoria o hegemonii. Tyle, że Ty idziesz o krok dalej wieszcząc zkarlenie się USA. Pominąwszy twoje pójście z tezą dalej niż teoria o której wspomniałem, nie jestem tej teorii zwolennikiem. Rozpatruje sprawę trochę inaczej. Wzrost potęgi Chin wcale nie jest jednoznaczny ze zmniejszeniem potęgi USA, czy tym bardziej, co wprawiło mnie w zdziwienie, ze zmniejszeniem wpływów Waszyngtonu. Konfrontacja jest, w mojej opinii, wykluczona, tym bardziej militarna. Sugeruje byś spojrzał na Chiny np. przez pryzmat ich punktu widzenia, jak oni upatrują swą rolę w świecie.

>Dumając nad tą kwestią warto pamiętać, iż USA jest jedynym państwem, które do tej pory użyło broni atomowej i którego populacja z tego tytułu nie ma żadnych większych wyrzutów moralnych.
Skąd wiesz jaki był stan moralnych refleksji narodu amerykańskiego jako całości po tym co stało się w Hiroszimie czy Nagasaki? Poza tym trwała II wojna światowa. Nie zaburzasz proporcji czasem?
Co do sugesti, bez komentarza (wyżej wyjaśniłem swój pogląd).

>Jakie będą skutki takiej konfrontacji dla świata?
Takiej żadne, bo nikt nie dopuści do takiego scenariusza (historia). Konfrontacja natomiast trwa w formie rywalizacji przejawiającej się przez, rywalizację gospodarczą, politykę i wojny zatepcze, również militarne.

>Jakie dla Polski, która jest ściśle związana z USA?
Pominąwszy aspekt konfliktu, o którym wspominasz, rywalizacja USA z Chinami to dla Polski szansa.
Polecam posłuchać lub poczytać pana Bartosiaka, i pana Sykulskiego również.
W mojej opinii skutki narastającej rywalizacji USA z Chinami dla Polski są szansą z kilku powodów, chodzi również o Rosję. W zależności od tego jaką ta rywalizacja wytworzy relacje (na lini Waszyngton - Pekin - Moskwa), polski interes leży bliżej interesu Wszyngtonu. Zakładając, że Putin i Trump mogli pójść w tej sprawie na kompromis, Rosjanie mogą się okazać, np. na krótką metę mniej nieprzychylni niż do tej pory. Skutek? Trojmorze nie musi mieć tych, co mogłoby mieć trudności z realizacją założeń na których zależy naszemu regionowi. Ale możliwych rozwiązań jest więcej. Bacznie trzeba się przyglądać polityce Trumpa i Putina... etc.

>Jakie dla NATO - które coraz bardziej traci na znaczeniu i wiarygodności?
NATO to sojusz/pakt obronny. Kierunek paktowi nadaje USA, jasno to chyba zrozumieli wszyscy kiedy Donald Trump nakazał podniesienie wydatków na obronne, co raczej zwiastuje nowym podejściem, niż to, że NATO traci na znaczeniu i wiarygodności. Alternatywa dla zachodu w sprawie bezpieczeństwa, na poziomie militarnym, nieistnieje, bynajmniej w moim mniemaniu.


"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
quick (6851 punktów)
>...Jednakże pod rządami Trumpa, przeświadczenie amerykańskich polityków o tym, iż decyzje podejmowane przez nich obowiązują całą globalną społeczność - nabrało szczególnie krwistych kolorów.
Wydaje się raczej, że realizm góruje nad idealizmem w porównaniu do poprzedniej administracji (Obama). Kto pozwolił wejść Moskwie do Syrii?

>...czy USA będą w milczeniu przyglądać się procesowi karlenia swojej potęgi i wpływów, czy też nie dojdą do wniosku, iż konieczna jest konfrontacja z Chinami (także militarna) w celu przystopowania rozrostu ich potęgi.
Irak był chyba lekcją aż nadto bolesną. Wyobrażasz sobie takie rozwiązanie w przypadku Chin???

Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365