Na przedmieściach Zagrzebia ulokowany jest instytut naukowy im Rugiera Josipa Boskovica - w którym naukowcy koncentrują się na badaniach z zakresy matematyki, fizyki i chemii. Przed nowoczesną siedzibą placówki znajduje się postument jej patrona - dzieło słynnego chorwackiego artysty - rzeźbiarza Mestrovica. Dlaczego geniusz rzeźby poświęcił swoje dłuto temu człowiekowi??? Ponieważ Boskovic był geniuszem nauk ścisłych. Działał w 18 wieku, pochodził z Dubrownika, był jezuitą. Jego dorobek zasługuje na to - aby postawić go pomiędzy Newtonem a Poincare - Einsteinem. Inspirował i zapładniał twórczo Faradaya, Kalvina (lorda), Teslę. Ten ostatni (sui generis krajan Boskovica) twierdził, iż Boskovic był prekursorem teorii względności. Wielu uważa go także za twórcę teorii wszystkiego. Tesla - warto dodać - był wielkim admiratorem dorobku naukowego Boskovica. Znane jest jego zdjęcie przedstawiające go czytającego główne dzieło jezuity, zatytułowane "Philosophiae naturalis theoria" z 1758 r.
Dlaczegóż więc Boskovic znany jest tylko gronu ekspertów. Dlaczego większość z tych, którzy w tej chwili czytając nim, słyszą jego nazwisko po raz pierwszy??? Może dlatego że był bałkańskim Słowianinem??? Albo dlatego że był jezuitą??? Albo dlatego, że jako prekursor teorii względności - odbiera trochę sławy Einsteinowi??? Z Einsteinem w ogóle jest intrygujący problem - bo przecież jego żona Milewa - znacznie bardziej uzdolniona niż jej mąż - była Serbką, z kręgu kulturowego, w którym Boskovic był powszechnie znany.
Zainteresowanych problemem - odsyłam do lektury podlinkownaych materiałów.
www.google(*)&bih=963#imgrc=EkDzQmzaUe_dNM:www.gsjour(*)ativity Theory/Download/4235www.salon2(*)czyk/190828,bog-stworca-swiataen.wikipedia.org/wiki/Roger_Joseph_Boscovich"Żył i pracował w Anglii, Francji i we Włoszech. Pionier współczesnej fizyki atomistycznej (twierdził, że świat zbudowany jest z mikroskopijnych elementów). Zajmował optyką, magnetyzmem, elektrycznością, chemią, architekturą, biologią, archeologią i wieloma innymi dziedzinami nauki. Na jego cześć nazwano krater uderzeniowy Boscovich na Księżycu.
Popatrzmy co jeszcze znajdziemy tam o Boscovichu:
W 1736 opublikował rozprawę o plamach na Słońcu, które opisał jako zakłócenia fotosfery, występujące w cyklu 11 letnim.
No, no! I co jeszcze?
Wydał pięć książek pod tytułem Opera pertinentia ad opticam et astronomiam (1785.) W nich wyłożył swoją teorię aberracji światła, w której podobnie jak Einstein, przyjął szybkość światła za stałą. Według niego wszystko jest relatywne, zarówno przestrzeń, jak i czas. Jednostki miary nie mają stałej długości i zmniejszają się w kierunku ruchu.
Czyżby to jemu należy zawdzięczać ideę szczególnej teorii względności? Jak wiele Albert Einstein zapożyczył od Boscovicha?
I co jeszcze?
Wyobrażał sobie gwiazdy jako większe lub mniejsze słońca. Jego atomistyka przewidziała istnienie gwiazd z bardzo gęstą i bardzo rozrzedzoną materią, olbrzymy i karły, które zostały odkryte dopiero w 20. wieku.
Wygląda więc na postać ciekawą, o proroczej wizji, prawda? Szperając w sieci znajdziemy sporo teorii konspiracyjnych typu: Illuminati rozwinęli te idee Boscovicha do których fizyka współczesna jeszcze nie dorosła. Czyż nie ciekawe? Kto z nas nie chce znać sekretów grupy, która ponad rządami, ponad wojskiem i wywiadem naprawdę kieruje światem?
Dzis jednak żadnego z tych sekretów ujawniać nie zamierzam. Zajmę się jedynie pojęciem siły. Dokładniej: zajmę się tym co różniło Boscovicha od Leibniza. Oprę się też dzisiaj wyłącznie na wspomnianym wyżej rozdziale książki Jammera o pojęciu siły. To co poniżej nie pochodzi ode mnie. Pochodzi od Jammera, tak jak ja sam to zrozumiałem.
Boscovich nie zgadzał się z Leibnizem. Według Leibniza nie ma czegoś takiego jak "działanie na odległość" Wszelkie oddziaływania odbywają się na skutek bezpośredniego kontaktu. Jedno ciało uderza w drugie. Nie ma jakichś tam "sił". Są tylko zderzenia i wymiana pędów. Według Leibniza jakaś tam "siła grawitacji" - to czysta fikcja. I do dziś są zwolennicy takich "teorii grawitacji". Newton sam powszechnej grawitacji nie wyjaśniał. Po prostu ją postulował. Einstein posunął się nieco do przodu tłumacząc grawitację przez krzywiznę geometrii czaso-przestrzeni. Ciało obdarzone masę zmienia wokół siebie geometrię, inne ciało tę zmianę geometrii "czuje" i kieruje się tym jak GPS-em w swym ruchu, W efekcie wygląda to na przyciąganie jednych ciał przez drugie.
Boskovich, choć wcześniej, poszedł jednak dalej niż Einstein. Teoria Einsteina nie tłumaczyła stabilności atomów, nie tłumaczyła zjawisk fizyko-chemicznych takich jak np. tworzenie molekuł czy parowanie. Boskovich zakładał więc, że powszechne przyciąganie owszem, ma miejsce, ale jedynie na dużych odległościach. Na odległościach małych, w świecie molekuł i atomów, przyciąganie staje się odpychaniem. Dokładniej wykres zależności przyciągania od odpychania według Boscovicha wygląda jakoś tak:
Poniżej osi jest przyciąganie, powyżej osi jest odpychanie. Ciało w punkcie A to pole. To pole jest początkowo silnie odpychające, potem zmienia się na przyciągające, znów na odpychające itd, by wreszcie od odległości R aż do nieskończoności stać się panującym na dużych odległościach przyciąganiem. Począwszy od T jest to w zasadzie prawo Newtona, gdzie siła przyciągania maleje wraz z kwadratem odległości."