Trump w kwestiach ekologicznych wykręca się podobnie jak PIS, czyli tandem Kaczyński-Rydzyk-Krk, który patrzy tylko na głosy górników w urnach wyborczych, a środowisko ma w nosie.
Poniżej omawiany incydent informacyjny nie napawa optymizmem co do przyszłości klimatu.
Grafika z dowcipem:scontent-f(*)5e881b500d52388282&oe=5D8C334DTrump wykręcił się żartem (załączona grafika własna). Jak klasyczny polityk, który nie musiał zbytnio liczyć się ze swoim rozmówcą. O ile on się w ogóle musi liczyć z kimś innym niż szefowie Rosji i Chin.
Zwrócę jednak uwagę na nowość. O ile świat już wie, że Chiny strasznie, rekordowo emitują CO2, o tyle usłyszeliśmy coś krytycznego o Indiach i Rosji.
"Donald Trump opowiedział, jak przebiegało spotkanie z księciem Karolem.
- Książę jest bardzo zaangażowany w temat zmiany klimatu i myślę, że to jest świetne.
To, na czym mu naprawdę zależy, to przyszłość.
Chce, aby przyszłe pokolenia cieszyły się dobrym klimatem i zgadzam się z nim - powiedział.
Jak jednak zaznaczył prezydent USA, klimat Stanów Zjednoczonych jest jednym z tych w najlepszym stanie i cały czas się poprawia.
Jako przeciwieństwo podał inne kraje takie jak Chiny, Indie czy Rosja.
- Oni mają powietrze i wodę w złym stanie, wysoki stopień zanieczyszczenia.
W niektórych miastach nie da się wręcz oddychać.
Te kraje nie prezentują odpowiedzialnego podejścia - podkreślił."
300 milionów lat temu słońce promieniowało z mocą o 3% mniejszą niż dziś.
Takie gwiazdy jak słońce zwiększają bowiem moc o 1% co 100 milionów lat.
Dlatego teraz ludzkie emisje CO2 powodujące zatrzymywanie promieniowania podczerwonego w atmosferze (zamiast jego odlotu w kosmos) są bardziej groźne dla przyrody niż CO2 wtedy produkowany przez wulkany (znacznie wtedy aktywniejsze).
Oznacza to, że kosmici pod żółtymi, a może i pomarańczowymi karłami, jeśli etap budowy samochodów, kaloryferów (zamiast lepiej izolujących ścian), sklepów z wołowiną i innych luksusów mają już dawno za sobą i popełniali nasze błędy lekceważenia sprawy,
mogą już nie istnieć bo zabił ich siarkowodór, który w końcu gwałtownie wydobył się z przegrzanych oceanów co jest zjawiskiem 100% pewnym w naszej (i ich) przyszłości o ile nie wycofamy znacznej ilości CO2 z atmosfery.
W tej chwili należałoby prawie całkowicie sparaliżować chińskie emisje CO2 bo oni aż połowę od-ludzkiej tej trucizny corocznie pompują do atmosfery.
W dalszej perspektywie należałoby spacyfikować Indie bo tam nie dba się (odpowiednimi opłatami lub karami - w przeciwieństwie do rozsądnych Chin) o model rodziny 2+2 i ani jedno dziecko więcej i one zbliżą się do Chin w zatruwaniu atmosfery z racji apetytów na energię absurdalnie dużej populacji.
Tak samo - z ich "Chińczykami i Hindusami" dwutlenkowo szkodliwymi powinni byli postępować kosmici ale pewnie i dla nich ważniejsza były tanie produkty od trucicieli "dziś" niż dalsza przyszłość zaawansowanego życia na planecie.
To może tłumaczyć ich milczenie na falach radiowych.
wiadomosci(*)h-prezydent.html#s=BoxOpCzol10Miłego