Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nazistowska "japonofilia"?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
22-07-2019 22:41Arminius (25555 punktów)Nazistowska "japonofilia"?
Ocena 2 na 2
Fakt sojuszu Niemiec hitlerowskich z Japonią jest dosyć powszechnie znany. Zdecydowanie mniej natomiast wiadomo na temat bardzo silnej fascynacji elit nazistowskich kulturą i obyczajowością Japonii, shintoizmem, buddyzmem zen oraz - last but not least - instytucją samuraja.
Wielu spośród nazistów z wielką admiracją spoglądało na japońską cywilizację, nie wahając się w wielu wypadkach określać ją jako...doskonalszą od germańskiej i lepiej wpasowującą się w model nazizmu. Tekst który podlinkowuję traktuje właśnie o tym fenomenie. Zachęcając do jego uważnej lektury pozwolę sobie - dla zaostrzenia apetytu - przytoczyć konkretny przykład owego ogromnego zauroczenia nazistów kulturą Japonii.
Otóż Himmler był jednym z owych czołowych nazistów - "japonofilów". Był on tak zafascynowany instytucją samuraja ( w jego mniemaniu perfekcyjnego protonazisty), iż rozkazał w 1938 r. wydać wspomnienia wybitnego samuraja Yamamoto Tsunemoto (który pod koniec życia został mnichem buddyjskim) zatytułowane "Hogakure" - w ilości 52 tysięcy egzemplarzy, tak aby jeden egzemplarz przypadał na każdego esesmana.
Motto zaś SS: "Moim honorem jest lojalność" - perfekcyjnie koresponduje z etosem samurajskim, w którym lojalność względem przełożonego/suzerena - jest bezwzględnie najwyższą wartością.

"Above all, the Germans admired the spirit of the samurai, which itself was said to be partly inspired by Zen’s emphasis on discipline and impermanence, culminating in a rigorous lifestyle unafraid of death. The definitive statement of the samurai ethos is the remarkable book Hagakure – which I recommend to all – which are the memoirs of a retired samurai-turned-monk Yamamoto Tsunemoto. Himmler was so enthralled with the samurai that in 1938 he arranged for a booklet to be published on them, printing 52,000 copies . . . one for each SS-man. He wrote: “Using this short history of the samurai, we wish to call to mind some long forgotten truths . . . that these are usually elite minority groups that endow the worldly existence of a nation with eternal life.” The motto of the SS, Meine Ehre heißt Treue (My Honor is Loyalty), strongly parallels the samurai’s absolute emphasis on single-minded devotion to their lord".


www.unz.co(*)panophilia-in-the-third-reich/
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Wera (1540 punktów)
Japończycy także bywali bydlakami w czasie wojny, więc można powiedzieć, że pasowali do siebie.

O, mam już 666 wypowiedzi
22-07-2019 23:19 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)szatanienie?
>O, mam już 666 wypowiedzi

"Szatani" pani ile wlezie.
22-07-2019 23:23 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)pasowanie
>Japończycy także bywali bydlakami w czasie wojny, więc można powiedzieć, że pasowali do siebie.


To problem bardziej złożony. Bo innym mało znanym faktem są świetne relacje III Rzeszy z...Chinami Chang Kai Szeka, gdzie Japończycy dokonali.... najwięcej zbrodni. Coś skrobnę na temat w odrębnym wątku.
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)
Odp: pasowanie

   Relacje dyplomatyczne miedzy odległymi od siebie krajami są zazwyczaj świetne. To tylko dyplomacja. Nie przeceniajmy jej znaczenia. Normalni ludzie nie widzą w Japonii niczego ciekawego. Wielu rodowitych Japończyków wręcz nienawidzi swojego kraju i kultury. Bieda z nędzą, ciemnota i zacofanie, bezrobocie, alkoholizm, narkomania i prostytucja, złodziejstwo i morderstwa, choroby zakaźne i zboczenia seksualne, trzęsienia ziemi, tsunami, tajfuny, wyzysk, społeczna alienacja i starcze osamotnienie, samobóje, skażenie radioaktywne, smród wielkomiejski, smog, tłok, hałas, odpady i marnotrawstwo. No i rak. Kto to może lubić? Widziałem kiedyś na Centralnym, jak policjanci wyprowadzają Japończyka z wagonu restauracyjnego. A może to był Wietnamczyk? Teraz już takie wagony nie jeżdżą, bo zbankrutowały. To nieporozumienie kulturowe. W kraju, w którym nie ma zwyczaju jedzenia w pociągu, taki interes nie ma szans. Drożyzna porażająca. Dlatego nikt tam nie jeździ. Za daleko od kultury i cywilizacji.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
23-07-2019 19:49 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)perspektywy
>Za daleko od kultury i cywilizacji.

Z pańskiej perspektywy. Z ich - oni sami są tą kulturą i cywilizacją.

>Bieda z nędzą, ciemnota i zacofanie, bezrobocie, alkoholizm, narkomania i >prostytucja, złodziejstwo i morderstwa, choroby zakaźne i zboczenia seksualne, >trzęsienia ziemi, tsunami, tajfuny, wyzysk, społeczna alienacja i starcze >osamotnienie, samobóje, skażenie radioaktywne, smród wielkomiejski, smog, tłok, >hałas, odpady i marnotrawstwo. No i rak. Kto to może lubić?

A jednak pomimo tych wszystkich patologii żyją długo - i zdecydowana większość z nich nie nienawidzi swego kraju. A patologie, które pan tak licznie wymienia są przecież do znalezienia w większości innych krajów. Na przykład w kraju nad Wisłą.
23-07-2019 20:00 
 Ocena 1 na 1
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)
Odp: perspektywy

   Żaden kraj nie zasługuje na to, by go idealizować. Zderzenie z japońską rzeczywistością może być równie bolesne, co z rzeczywistością każdego innego kraju.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
The Bear Jew (2544 punktów)
(zablokowany)
Odp: Nazistowska "japonofilia"?
Bo Japonia to takie Niemcy wschodu i vice versa. Dużo podobieństw, włącznie z tymi najmniej chwalebnymi. Shiro Ishi i Josef Mengele dogadaliby się pewnie znakomicie. Jedni dokonali holocaustu Żydów, drudzy Chińczyków. Organizacja, dyscyplina, karność, brutalność barbarzyńców, posłuch dla autorytetów etc. Wyssali to z mlekiem matek, tak jak Polacy antysemityzm...
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

   Nie mylmy kurtuazji z fascynacją, a dyplomacji i konwencjonalnych wyrazów grzeczności z admiracją.
   Wielu hitlerowców było przedsiębiorcami. Ciekawe, ile Himmler zarobił na tych wydawnictwach? Być może stracił? Dziwaków pociąga egzotyka, ale ona nie zawsze się sprzedaje tak dobrze, jak by chcieli. Dlatego wydali to jako egzemplarz podarunkowy, przygotowany na koszt państwa albo organizacji partyjnej w wielkiej ilości egzemplarzy. Może kazali zapłacić za to obdarowanym funkcjonariuszom albo potrącili koszty wydawnictwa z ich składki lub wynagrodzenia? W warunkach wolnorynkowych tylko taki interes wydawniczy ma sens. Współcześnie to często stosowane rozwiązanie. Ciekawe, kto przygotował przedmowę lub recenzję do niemieckiego wydania i jakie wziął za to tantiemy? Przekręt gonił przekręt - to był jedyny sens partii i państwa, i tak już im zostało.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
finerbijk (17282 punktów)
Szowinizm, wymagane ślepe posłuszeństwo, poza państwem nie ma życia, kult siły i pogarda dla słabszych, bezwzględne okrucieństwo wobec opornych, pewien fatalizm - wszystko albo nic, to na pewno cechy wspólne tych systemów, które nie pomogły im wygrać wojny.

Współcześnie imperia kierujące się eskimoskim sprytem są znacznie cwańsze - chcesz mieć niewolników to nie zabijaj ich rodzin i nie pal ich domów - nieefektywność takiego typu pracy niewolnej pokazała już starożytność i kolonializm - lepiej otumań ich kolorowymi obrazkami, rozwal ich system wartości, jak za dużo kłapią paszczą nałóż kaganiec poprawności, daj im kredyty na domy i co tam chcą, a będą tyrać na ciebie do końca dni swoich. Ale to tylko takie teorie spiskowe
23-07-2019 09:32 
 Ocena 1 na 1
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

   Zapomniałeś dodać: daj im internet, gdzie będą się wyżywać komentowaniem bez realnego wpływu na rzeczywistość. A jak trzeba, to ich podkręć, sprowokuj, ścigaj i nękaj do końca życia dochodzeniami i procesami, w których stracą dobre imię, szacunek do siebie samych, dorobek całego życia i wolność od zadłużenia.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
23-07-2019 15:06 
 Ocena 1 na 1
Krzysztof Wacławek (2319 punktów)cartoonfilia Hitlera
Na Dalekim Wschodzie praktycznie nie występuje i nie występował antysemityzm za to powszechnie wiadomo iż Japończycy dopuszczali się zbrodni w Chinach podczas drugiej wojny światowej.Dowodzi to prawdopodobnie tego iż wszyscy ludzie mają swoje ciemne i jasne strony uwarunkowane ujmując rzecz ogólnie słowami (czasy,ludzie ,wydarzenia,ideologie) Wymordowanie rdzennych mieszkańców obu Ameryk,zanik społeczności innych niż muzułmańska na Bliskim Wschodzie,Rwanda ,Kambodża itp itd nawiasem mówiąc świadczy chyba że ów problem ma charakter uniwersalny i zasadza się na "ludzkiej naturze" (jej cechach takich jak dominacja ,chciwość ,rasizm,okrucieństwo ) oraz ideologiach obiecujących w sposób drobiazgowo stany idealne / raje doczesne itp Nie jest chyba roztropnie uważać iż jesteśmy jako określone zbiorowości całkiem odporni na powyższe ,że akurat nam nic podobnego nie może się przydarzyć . Ciekawi mnie czemu owi wskazani przez Arminiusa naziści zafascynowani jakoby Buddyzmem nie skupiali się na takich jego składowych jak np: Ahinsa ? zapewne niedoczytali .

Apropos dziwnych fascynacji niewiele jak dotąd wiadomo o silnych ciągotach Hitlera i Stalina do Hollywood.. oraz ich admiracja postaciami z kreskówek takimi jak last but not least Myszka Miki i Kaczor Donald .Zapewne dowiemy się wkrótce od forumowicza o nicku Arminius jak fatalne w skutkach było to zauroczenie dla reszty świata...
23-07-2019 19:55 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)zasada ahinsy
>Ciekawi mnie czemu owi wskazani przez Arminiusa naziści zafascynowani jakoby >Buddyzmem nie skupiali się na takich jego składowych jak np: Ahinsa ? zapewne >niedoczytali

Primo, zasada ahinsy to przede wszystkim dżinizm, secundo, naziści byli zafascynowani cywilizacją japonii, w której buddyzm zen jest jednym z kilu elementów. Równie ważnym jest "pogański" shintoizm - co ma istotne znaczenie dla debatowanego problemu.
23-07-2019 19:59 
 Ocena 1 na 1
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)
Odp: zasada ahinsy

   To są brednie. Nikogo to nie interesowało na poważnie. Państwowa i partyjna propaganda dysponowała produktami na potrzeby mniej wyrobionych intelektualnie mas (ezoteryka), ale branie tego na poważnie to straszne nieporozumienie.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
23-07-2019 21:19 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)na bardzo poważnie
>    To są brednie. Nikogo to nie interesowało na poważnie. Państwowa i partyjna propaganda dysponowała produktami na potrzeby mniej wyrobionych intelektualnie mas (ezoteryka), ale branie tego na poważnie to straszne nieporozumienie.

Co to znaczy "branie tego na poważnie". Do kogo to "branie się" odnosi??? Bo jeżeli do nazizmu - to wypada tylko pokreślić, iż cała ta "ezoteryka" ( w tym wątek japoński) odgrywała w ideologii nazizmu bardzo istotną rolę - szczególnie w światopoglądzie Himmlera.
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)
Odp: na bardzo poważnie

   Ezoteryka jest wykorzystywana w propagandzie dla młodzieży, ponieważ jest ona podatna na pewien specyficzny rodzaj mistycznego bełkotu. To zadziwiające, w jakie brednie potrafi uwierzyć młody człowiek złakniony sensu w tym świecie. Hitlerowcy potrzebowali młodych, tak jak wszyscy polityczni manipulanci przed nimi i po nich. Hitlerowcy mieli ten komfort, że wielu z tych młodych nie obudziło się z tego zaczadzenia już do śmierci. Współcześnie część bardziej żywotnych i lepiej odżywionych młodych zdąża z zaczadzenia ezoteryką wyrosnąć.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
26-07-2019 01:40 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>    Ezoteryka jest wykorzystywana w propagandzie dla młodzieży, ponieważ jest ona podatna na pewien specyficzny rodzaj mistycznego bełkotu. To zadziwiające, w jakie brednie potrafi uwierzyć młody człowiek złakniony sensu w tym świecie. Hitlerowcy potrzebowali młodych, tak jak wszyscy polityczni manipulanci przed nimi i po nich. Hitlerowcy mieli ten komfort, że wielu z tych młodych nie obudziło się z tego zaczadzenia już do śmierci. Współcześnie część bardziej żywotnych i lepiej odżywionych młodych zdąża z zaczadzenia ezoteryką wyrosnąć.

Nie byłbym taki pewien. Odporność na ezoterykę daje nauka czysta i niewinna jak dziewica po dwóch dzieciach, eliminująca wszelkie bzdury. A czy młodym chce się uczyć? Państwo odebrało te chęci promując model konsumpcyjny życia, rodzący też i przestępczość jako drogę do łatwego stanu posiadania. Bo po skończeniu etapu nauki na poziomie fryzjera, nie ma tak samo szans na pracę, jak i ten bez żadnych szkół. Ot i to jest ta równość w "dobrej zmianie".


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
finerbijk (17282 punktów)
>Bo po skończeniu etapu nauki na poziomie fryzjera, nie ma tak samo szans na pracę, jak i ten bez żadnych szkół. Ot i to jest ta równość w "dobrej zmianie".
Ech tam... ciężej dziś znaleźć dobrego fryzjera czy innego hydraulika niż absolwenta wyższej szkoły zarządzania pieprzeniem bez sensu.
23-07-2019 19:56 
 Ocena 1 na 1
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)
Odp: cartoonfilia Hitlera

   Hitlerowcy robili z Japończykami interesy, bo Japonia była wysoko rozwiniętym krajem. Współpraca gospodarcza między obiema potęgami gospodarczymi była bardzo obiecująca (licencje zbrojeniowe, produkty konsumpcyjne i luksusowe). Fascynacja hitlerowców dalekowschodnią egzotyką to była zwykła turystyka, zainteresowania literackie, filozoficzne, ale i czysto rozrywkowe. Tu nie było żadnej tajemnicy. Gospodarka potrzebowała siły roboczej i zasobów. To były zwykłe sprawy bez żadnego drugiego dna. Dla celów czysto dyplomatycznych nagłaśniano w propagandzie wizyty oficjeli w różnych egzotycznych miejscach, zwiedzanie zabytków, bywanie na imprezach. Nie widzę w tym nic dziwnego, tajemniczego czy wyjątkowego. Kontakty gospodarcze i wojskowe wymagają stwarzania wokół nich specyficznej otoczki (dyplomacja, kurtuazja), ale nie wolno mylić jej z istotą sprawy.

Dla zainteresowanych link dokumentalny: youtu.be/K86UliZ6_1E


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
23-07-2019 21:24 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)drugie dno
>    Hitlerowcy robili z Japończykami interesy, bo Japonia była wysoko rozwiniętym >krajem. Współpraca gospodarcza między obiema potęgami gospodarczymi była bardzo >obiecująca (licencje zbrojeniowe, produkty konsumpcyjne i luksusowe).

I owszem, co nie wyklucza a jakikolwiek sposób zauroczenia Japonią na gruncie kulturowym


>Fascynacja hitlerowców dalekowschodnią egzotyką to była zwykła turystyka, >zainteresowania literackie, filozoficzne, ale i czysto rozrywkowe. Tu nie było żadnej >tajemnicy. Gospodarka potrzebowała siły roboczej i zasobów. To były zwykłe sprawy bez >żadnego drugiego dna.

Było wyraźne drugie dno kulturowe. W podlinkowanym artykule jest cały szereg argumentów za tym przemawiających - w tym edycja na potrzeby kadry SS pamiętników znanego samuraja.
24-07-2019 18:03 
 Ocena 1 na 1
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)
Odp: drugie dno

>I owszem, co nie wyklucza a jakikolwiek sposób zauroczenia Japonią na gruncie kulturowym

   Nie wyklucza, ale to nie miało żadnego praktycznego znaczenia.

>Było wyraźne drugie dno kulturowe. W podlinkowanym artykule jest cały szereg argumentów za tym przemawiających - w tym edycja na potrzeby kadry SS pamiętników znanego samuraja.

   Kadry SS nie potrzebowały tego rodzaju podręczników. Od samuraja europejski funkcjonariusz czy żołnierz niczego nie musiał się uczyć. Wykonywania czynności służbowych nikt nie uczy się z pamiętników. Do tego są instrukcje, rozkazy, przepisy i regulacje.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
24-07-2019 20:39 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)wymowność
>Wykonywania czynności służbowych nikt nie uczy się z pamiętników. Do tego są >instrukcje, rozkazy, przepisy i regulacje.

Jednakże - jak widać - owe suche instrukcje i rozkazy nie wystarczały. Potrzebne było coś bardziej "soczystego". I - o dziwo - sięgnięto po tekst osobnika z Japonii, a nie z nordyckiego kręgu kulturowego. Co jest przecież samo w sobie bardzo wymowne.
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)
Odp: wymowność

   Niemcy potrzebowały pożyczek, Japonia - surowców i licencji. Przy okazji kupiono prawa do jakiejś książki i zarobiono na nich bez ryzyka, na koszt obdarowanych.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365