 |
Matka, płód, a gdzie miejsce dla.... ojca??? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-08-2019 08:51 | Arminius (25555 punktów) | Matka, płód, a gdzie miejsce dla.... ojca???
2 na 2 | Toczy się debata na temat ochrony życia płodu i praw matki zainicjowana tematem: "O człowieku w kontekście aborcji część I". Świadomie czekałem kilka dni licząc na to, iż pojawi się w nim wątek nie tylko prawa matki i płodu - ale także ojca. Bo przecież sytuacja debatowana jest takim właśnie potrójnym węzłem. Niestety nikt do tej pory nie zwrócił na ten aspekt uwagi - co jest już nota bene samo w sobie wielce symptomatyczne, co więcej w wielu wypowiedziach przejawiał się pogląd o wyłącznym uprawnieniu matki do decydowania o losie płodu. Temat ów to szeroka rzeka, zasygnalizuję więc tylko kilak problemów oczywistych związanych z tym zagadnieniem. Niestety w krajach tzw. "Zachodu" ojciec płodu nie ma praktycznie żadnych praw, w porównaniu z uprzywilejowaną nadmiernie pozycją matki. A przecież żąda się od niego należytego wkładu w wychowanie dziecka. I dobrze. Tylko problem w tym, iż jak jest obowiązek - to musi być korelat w postaci uprawnienia. Inaczej mamy patologię - czyli stan obecny. Podrzucam tytułem wprowadzenia do tematu link do materiału, sygnalizującego określone patologie w zakresie jak wyżej. Tymczasem wskażę wybiórczo i bardzo generalnie oczywiste kwestie, które pojawiają się w sytuacji totalnego pozbawienia praw ojca do decydowana o losie płodu - którego jest współtwórcą. Casus: w małżeństwie ciężarna żona dokonuje aborcji bez zgody męża - ojca płodu??? Czy ów stan rzeczy jest akceptowalny z punktu widzenia logiki i elementarnej sprawiedliwości??? A co zrobić, gdy on w rozpaczy i afekcie zabija ją. czy należy zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary ze względu na okoliczności jak wyżej??? A co w sytuacji gdy on i ona nieodpowiedzialni "poszli do łożka" i ona zaszła w ciążę??? Ona chce urodzić _ żeby go złapać "na haka/dziecko" i eksploatować finansowo poprze alimenty, a on chce aborcji?? Czy w sytuacji gdy ona zdecyduje się urodzić, nie powinno się jej pozbawiać prawa do alimentów??? Czy kwestie jak wyżej nie powinny być regulowany jakimiś aneksami do aktu małżeństwa, ewentualnie doraźnymi wyrokami sądowymi??? Jak jest spór między małżonkami czy urodzić dziecko czy abortować płód- niech rozstrzyga sąd?? To co wyżej to tylko niektóre z szerokiej gamy problemów zrodzonych prze patrologię polegającą na całkowitym ograniczeniu ojca w jego prawie do płodu. I nie są to tylko , bynajmniej, problemy natury teoretycznej. To scenariusze, które pisze życie, z którymi później borykają się ich bohaterowi i...i ich prawnicy. "Fathers' rights In some cases the father wants the baby while the mother wants an abortion The abortion issue is largely devoted to dealing with the rights of the foetus and the mother. The rights and concerns of the father are rarely discussed. The most common case concerning fathers and abortion is when the father wants the mother to have an abortion and she doesn't. But sometimes the mother wants an abortion and the father wants her to have the baby. Is an abortion ever morally wrong because it transgresses the father's rights? Fathers and the courts in 2002 a new Chinese law put a man's right to have a child on an equal footing with the right of his wife, and a man has sued his wife for infringing that right by having an abortion American courts have consistently decided that a woman's right to an abortion can't be vetoed by a husband, partner or ex-boyfriend, and also that a woman doesn't have to notify the father that she intends to have an abortion In 1987 and 2001 men attempted in the UK courts to prevent their former partners having abortions; they failed" www.bbc.co.uk/ethics/abortion/legal/fathers.shtml | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Gorilla (1205 punktów) | >Toczy się debata na temat ochrony życia płodu i praw matki zainicjowana tematem: "O człowieku w >kontekście aborcji część I". Świadomie czekałem kilka dni licząc na to, iż pojawi się w nim wątek >nie tylko prawa matki i płodu - ale także ojca. Bo przecież sytuacja debatowana jest takim właśnie >potrójnym węzłem. Niestety nikt do tej pory nie zwrócił na ten aspekt uwagi
Nie zauważyłeś, bo nie do tego tematu zajrzałeś. W moim temacie "Dogmaty religii lewackiej, część III biologia" uwzględniłem oboje sprawców ciąży. Wpis piąty od dołu.
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | muśnięcie tematu | >Nie zauważyłeś, bo nie do tego tematu zajrzałeś. W moim temacie "Dogmaty religii lewackiej, część III biologia" uwzględniłem oboje sprawców ciąży. Wpis piąty od dołu.
Ok. Miałem na myśli temat o tytule jak w moim wątku. Przy czym , jeżeli jest to ten wpis: "Ale w miarę postępów nauki, zwłaszcza embriologii i genetyki - do chrześcijańskich umysłów dotarło, że nowy egzemplarz człowieka powstaje z chwilą połączenia jajeczka z plemnikiem i powstania pierwszej komórki z nowym zestawem chromosomów, innym niż obu rodziców. Bo ten nowy zestaw chromosomów będzie determinował biologiczne funkcjonowanie nowego człowieka od tej chwili aż do jego śmierci" - to jest on skromny i w zasadzie tylko muska problem??? W każdym razie w tym wątku skoncentrujmy się "wąsko" na prawach ojca w kontekście decydowania o losie płodu.
|
|
|  | | Gorilla (1205 punktów) | Odp: muśnięcie tematu | Nie ten cytat. Komentarz piąty od dołu
|
|
| |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | caasus - pytanie | >Nie ten cytat. Komentarz piąty od dołu
Ale i tak jest to tylko muśnięcie problemu. Żeby przejść do meritum sprawy. Jeżeli w małżeństwie, które poczęło zdrowy płód, jest konflikt co do tego czy urodzić dziecko, bo matka - żona nie chce rodzić i chce abortować płód, a ojciec - mąż chce urodzin dziecka - to jak rozstrzygnąć ten konflikt interesów???
|
|
| | |  | 3 na 3 | zeniu73 (6483 punktów) | Odp: caasus - pytanie | >>Nie ten cytat. Komentarz piąty od dołu >Ale i tak jest to tylko muśnięcie problemu. >Żeby przejść do meritum sprawy. Jeżeli w małżeństwie, które poczęło zdrowy płód, jest konflikt co do tego czy urodzić dziecko, bo matka - żona nie chce rodzić i chce abortować płód, a ojciec - mąż chce urodzin dziecka - to jak rozstrzygnąć ten konflikt interesów???
Po pierwsze matka i ojcem jest sie po narodzinach a nie przed.
Tak samo jak "konflikt" wazektomii. Koniec koncow kobieta nie moze zaskarzyc zakazu wykonania wazektomii u swojego meza. To meza cialo i to on decyduje.
A skoro jest przeciwny aborcji to po co wprowwadzal do ciala kobiety swoje nasienie? Przeciez bez umowy z ta kobieta nie ma podstaw prawnych do egzekwowania czegokolwiek wynikajacego ze skutkow wyladowania jego nasienia w macicy.
A co jak niedoszly ojciec chce aborcji a matka nie? Nalezy to jakos prawnie uregulowac i zmuszac kobiety do porodu? Wszak "ojciec" chce.
Na szczescie natura (czy jak kto woli boskie prawo) tak to skonstruowala, ze rodzi tylko jeden czlowiek (w tym przypadku kobieta) i wszelka polemika na temat wlasnosci ciala, wlasnosci zarodka po brzuchem itd. pozostaje polemika. My sobie gadamy a karawana jedzie dalej. I dobrze. Dobrze, ze nawet takie kretyny jak na Malcie nie sprawia, ze aborcja cudownym sposobem zniknie.
Btw, co wy byscie kur.wa z tymi wszystkimi "uratowanymi" plodami zrobili? Co byscie z tymi miliardami ludzi zrobili? Zalozmy, ze kazdy plod ratujecie az do porodu i na dodatek zmuszacie matke (bo bardzo czesto ojciec po prostu spierdala i nie interesuje sie owocem swojego nasienia, polowa swoixh genow) wychowania. Co dalej? Miliony czy nawet miliardy wiecej chcianych i niechcianych dzieci. Co z infrastruktura? Rozbudujecie czy to juz nie wasz problem?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | trzymać się tematu | >Po pierwsze matka i ojcem jest sie po narodzinach a nie przed.
Wielu uważa, iż już po poczęciu dziecka. Ale to przecież jest kwestia bezprzedmiotowa dla problemu debatowanego - więc proszę nie kierować karawany ma manowce.
>Tak samo jak "konflikt" wazektomii. Koniec koncow kobieta nie moze zaskarzyc zakazu wykonania >wazektomii u swojego meza. To meza cialo i to on decyduje.
To całkiem inny - aczkolwiek ciekawy problem. Może tego typu kwestie winny być przesadzane w aneksie stanowiącym część aktu małżeńskiego?
>A skoro jest przeciwny aborcji to po co wprowwadzal do ciala kobiety swoje nasienie?
Bo jak wprowadzał nasienie jak wyżej to nie wiedział, iż jego żona zechce dokonać aborcji.
>A co jak niedoszly ojciec chce aborcji a matka nie? Nalezy to jakos prawnie uregulowac i zmuszac >kobiety do porodu? Wszak "ojciec" chce.
Bez wątpienia należałoby te kwestie regulować, żeby później nie było sytuacji, w której jedna ze stron jest jednoznacznie pokrzywdzona. Zasygnalizowałem ten problem w wątku inicjującym. W sytuacji gdy płód jest niechcianym produktem przypadkowego zbliżenia i ojciec chce aborcji a matka nie. Wtedy rzecz jasna nie powinno się jej zmuszać do aborcji - tylko pozbawić ją w takiej sytuacji prawa do alimentów. W każdym razie jest tu ogromne pole do jakiegoś przynajmniej generalnego uregulowania.
>Na szczescie natura (czy jak kto woli boskie prawo) tak to skonstruowala, ze rodzi tylko >jeden czlowiek (w tym przypadku kobieta) i wszelka polemika na temat wlasnosci ciala, >wlasnosci zarodka po brzuchem itd. pozostaje polemika.
Nie wiem jakiego rodzaju jest to argument - w każdym razie przypominam, iż natura tak to skonstruowała, iż do powstania człowieka potrzebny jest także plemnik męski, z czego winny wynikać określone konsekwencje.
>I dobrze. Dobrze, ze nawet takie kretyny jak na Malcie nie sprawia, ze aborcja cudownym >sposobem zniknie.
Proszę wyciszyć emocje i wypowiadać się merytorycznie na temat. Przecież wątek nie jest w ogóle na temat zakazu aborcji - tylko na temat prawa ojca do decydowania o losie płodu.
>Btw, co wy byscie kur.wa z tymi wszystkimi "uratowanymi" plodami zrobili? Co byscie z tymi >miliardami ludzi zrobili? >Zalozmy, ze kazdy plod ratujecie az do porodu i na dodatek zmuszacie matke (bo bardzo czesto >ojciec po prostu spierdala i nie interesuje sie owocem swojego nasienia, polowa swoixh genow) >wychowania. Co dalej? Miliony czy nawet miliardy wiecej chcianych i niechcianych dzieci. Co z >infrastruktura? Rozbudujecie czy to juz nie wasz problem?
Patrz uwaga wyżej, czyli bez emocji i na temat. Tytułem dygresji. Za 30 lat w Polsce będzie brakowało 4 mln ludzi do pracy - i już teraz zaczynamy łatać tę poszerzającą się dziurę Pakistańczykami i Nepalczykami. W wymiarze globalnym argument z dużej liczby ludzi ma znaczenie - zwłaszcza w kontekście zachodzącego globalnego ocieplenia
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | zeniu73 (6483 punktów) | Odp: trzymać się tematu |
>Proszę wyciszyć emocje i wypowiadać się merytorycznie na temat. Przecież wątek nie jest w ogóle na temat zakazu aborcji - tylko na temat prawa ojca do decydowania o losie płodu.
Sprawa jest prosta jak swinski ogon - nie ma zadnego prawa. Moze sobie polemizowac, wymachiwac palcem czy straszyc bogiem, policja a nawet calym aparatem panstwowym. Jak kobieta chce to urodzi a jak nie chce to nie urodzi. Dyskusje podstarzalych facetow nie zmienia biologii.
Rozbudujecie czy to juz nie wasz problem? >Patrz uwaga wyżej, czyli bez emocji i na temat. Tytułem dygresji. Za 30 lat w Polsce będzie brakowało 4 mln ludzi do pracy - i już teraz zaczynamy łatać tę poszerzającą się dziurę Pakistańczykami i Nepalczykami.
A to nie wina kobiet i abortowanych plodow. To wina mentalnosci koncernow, przedsiebiorcow ktorzy z jednej strony chcieli by czasow IG Farben z darmowa sila robocza a z drugiej aby ta sila robocza masowo kupowalacza twarde pieniadze wyroby naprodukowane za darmo. To wina zdegenerowanej demokracji pomieszanej z rzygowinami liberalizmu i lobbyizmu.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | są prawa | >Sprawa jest prosta jak swinski ogon - nie ma zadnego prawa.
Są takie prawa. jedno dyskryminuje mężczyzn/ojców, drugie zapewnia im jakąś ochronę - jak w podlinkowanym przykładzie. ("in 2002 a new Chinese law put a man's right to have a child on an equal footing with the right of his wife, and a man has sued his wife for infringing that right by having an abortion American courts have consistently decided that a woman's right to an abortion can't be vetoed by a husband, partner or ex-boyfriend, and also that a woman doesn't have to notify the father that she intends to have an abortion").
>Jak kobieta chce to >urodzi a jak nie chce to nie urodzi. Dyskusje podstarzalych facetow nie >zmienia biologii.
Debata niniejsza nie dotyczy tylko biologii. Dotyczy bardziej prawa, logiki i sprawiedliwości. Proszę też pamiętać, iż żyje pan w cywilizacji stworzonej przez "podstarzałych facetów" ( do tego białych) - z czego być może w swej ignorancji nie zdaje pan sobie sprawy, cywilizacji (przy wszystkich swoich wadach) chyba najlepszej ze wszystkich, bo kopiowanej na potęgę w dużym stopniu na całym świecie.
>A to nie wina kobiet i abortowanych plodow. To wina mentalnosci koncernow, przedsiebiorcow >ktorzy z jednej strony chcieli by czasow IG Farben z darmowa sila robocza a z drugiej aby ta >sila robocza masowo kupowalacza twarde pieniadze wyroby naprodukowane za darmo. >To wina zdegenerowanej demokracji pomieszanej z rzygowinami liberalizmu i lobbyizmu.
Tak czy owak - w Polsce dzieci są potrzebne na gwałt. I szczególnie ci, którzy mają problem z imigrantami o odmiennym kolorze skóry - a jest ich multum na forum - winni sobie zdawać z tego sprawę. Ale przejdźmy do meritum, a gdyby tak pańska małżonka/partnerka dokonał aborcji płodu, na którym bardzo by panu zależało - to tak bez absolutnie żadnego problemu przyjąłby pan ten fakt do wiadomości, a?
|
|
Dragan Dargomier (5636 punktów) (zablokowany) | Odp: Matka, płód, a gdzie miejsce dla.... ojca??? |
Mamienie ciemnoty.
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
 | 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | bez mamnienia nie na temat | >Mamienie ciemnoty.
Proszę konkretnie i merytorycznie. A przy okazji proszę z łaski swojej zdefiniować pojęcie "mamienie jasnoty"
|
|
|  | Dragan Dargomier (5636 punktów) (zablokowany) | Odp: bez mamnienia nie na temat |
Interesujące byłoby dowiedzieć się, czy możliwe jest przekonanie kogoś, że jest ojcem jakiegoś dziecka, choć brak na to materialnych dowodów.
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
| |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | król dowodów | > Interesujące byłoby dowiedzieć się, czy możliwe jest przekonanie kogoś, że jest ojcem jakiegoś dziecka, choć brak na to materialnych dowodów.
Na szczęście jest dowód hemogonetyczny. Na szczęście tak dla kobiet jak mężczyzn. Nie bierzemy oczywiście pod uwagę stanów psychotycznych.
|
|
| | |  | Dragan Dargomier (5636 punktów) (zablokowany) | Odp: król dowodów |
>Na szczęście jest dowód hemogonetyczny. Na szczęście tak dla kobiet jak mężczyzn. Nie bierzemy oczywiście pod uwagę stanów psychotycznych.
Można dążyć do: udowadniania rodzicielstwa, nieudowadniania rodzicielstwa, udowadniania nierodzicielstwa i nieudowadniania nierodzicielstwa. W której z wymienionych sytuacji dowód hemogenetyczny znajduje zastosowanie?
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | sytuacje | >>Na szczęście jest dowód hemogonetyczny. Na szczęście tak dla kobiet jak mężczyzn. Nie bierzemy oczywiście pod uwagę stanów psychotycznych. > Można dążyć do: udowadniania rodzicielstwa, nieudowadniania rodzicielstwa, udowadniania nierodzicielstwa i nieudowadniania nierodzicielstwa. W której z wymienionych sytuacji dowód hemogenetyczny znajduje zastosowanie?
Udowadnianie rodzicielstwa i udowadnianie nierodzicielstwa - przy założeniu iż dowodem posługuje się ten kto jest przy twierdzeniu.
|
|
| | | | |  | Dragan Dargomier (5636 punktów) (zablokowany) | Odp: sytuacje |
>Udowadnianie rodzicielstwa i udowadnianie nierodzicielstwa - przy założeniu iż dowodem posługuje się ten kto jest przy twierdzeniu.
I tu wracamy do punktu wyjścia: Czy możliwe jest przekonanie kogoś, że jest ojcem jakiegoś dziecka, choć brak na to materialnych dowodów.
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
1 na 1 | Wera (1540 punktów) | Odp: Matka, płód, a gdzie miejsce dla.... ojca??? | Z jakiej racji mężczyzna miałby współdecydować o cudzym organie wewnętrznym, jakim jest macica? Włożyłem w ciebie swój narząd rozrodczy, teraz mam prawo ci powiedzieć, co masz robić ze swoim ciałem? Czyżby plemniki były tak rzadkie i cenne?
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | więcej precyzji i uwagi | >Z jakiej racji mężczyzna miałby współdecydować o cudzym organie wewnętrznym, jakim >jest macica?
Nie o cudzym organie, tylko o tym co zaistniało w tym organie za przyczyną także mężczyzny. Uprasza się o większą precyzję w rozumowaniu.
>Włożyłem w ciebie swój narząd rozrodczy, teraz mam prawo ci powiedzieć, co masz robić >ze swoim ciałem? Czyżby plemniki były tak rzadkie i cenne?
Nie rozmawiamy o plemnikach tylko o połodach/dzieciach. Tym razem apeluję o większą uwagę przy czytaniu komenatrzy.
|
|
|  | | Wera (1540 punktów) | Odp: więcej precyzji i uwagi | >>Z jakiej racji mężczyzna miałby współdecydować o cudzym organie wewnętrznym, jakim >jest macica? >Nie o cudzym organie, tylko o tym co zaistniało w tym organie za przyczyną także mężczyzny. Uprasza się o większą precyzję w rozumowaniu. >>Włożyłem w ciebie swój narząd rozrodczy, teraz mam prawo ci powiedzieć, co masz robić >ze swoim ciałem? Czyżby plemniki były tak rzadkie i cenne? >Nie rozmawiamy o plemnikach tylko o połodach/dzieciach. Tym razem apeluję o większą uwagę przy czytaniu komenatrzy.
Tak, ale ten płód rozwija się w ciele matki. Nie w główce kapusty. Płód nie istnieje w oderwaniu od macicy.
|
|
| |  | | Arminius (25555 punktów) | istnieje |
>Tak, ale ten płód rozwija się w ciele matki. Nie w główce kapusty. Płód nie istnieje w oderwaniu >od macicy.
Na pewnym etapie już jest to byt autonomiczny. Można się zastanawiać ( trwa debata na forum na ten temat) od którego momentu. Ale taki moment jest. I od tego momentu płód istnieje w oderwaniu od macicy - i jako taki winien mieć zapewnioną ochronę prawną.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Wera (1540 punktów) | Odp: istnieje | >>Tak, ale ten płód rozwija się w ciele matki. Nie w główce kapusty. Płód nie istnieje w oderwaniu >od macicy. >Na pewnym etapie już jest to byt autonomiczny. Można się zastanawiać ( trwa debata na forum na ten temat) od którego momentu. Ale taki moment jest. I od tego momentu płód istnieje w oderwaniu od macicy - i jako taki winien mieć zapewnioną ochronę prawną. > Który to moment? Narodziny?
|
|
|  | 4 na 4 | zeniu73 (6483 punktów) | Odp: więcej precyzji i uwagi |
>Nie rozmawiamy o plemnikach tylko o połodach/dzieciach. Tym razem apeluję o większą uwagę przy czytaniu komenatrzy.
Jedyne co mezczyzna zrobil dla plodu jest wlozenie jego organu rozrodczego do organu kobiety. Nic wiecej. Po wyjeciu tylko i wylacznie kobieta bedzie ponosila konsekwencje tego wlozenia. Mezczyzna spokojnie bedzie sobie spal, zlopal piwo i palil papierosy. Dlaczego mial by miec jakies prawa do ciala kobiety tylko dlatego, ze wstrzyknal jej pare miliardow plemnikow?
Niech sobie wymysli urzadzenie do wyjmowania zygoty i doprowadzenia jej do porodu i niech zapyta sie kobiety czy mu te zygote odda.
Tylko, ze wtedy pojawi sie pytanie czy kobieta ma obowiazek oddac zygote bo 50% nalezy przeciez do niej.
I wtedy Arminius zalozy kolejny madry watek.
Tak jak juz pisalem, na szczescie podtarzali faceci moga sobie o macicach, zygotach i abrocji pofilozofowac a matki i tak beda decydowaly same o swoich macicach.
|
|
| |  | | Arminius (25555 punktów) | prawo ojca |
>Jedyne co mezczyzna zrobil dla plodu jest wlozenie jego organu rozrodczego do organu kobiety.
Mężczyzna jest współtwórcą płodu - nie powinniśmy debatować o kwestiach notorycznych.
>Nic wiecej. Po wyjeciu tylko i wylacznie kobieta bedzie ponosila konsekwencje tego wlozenia.
Kolejna bzdura. Mężczyzna także będzie ponosił konsekwencje. Na przykład pracując i utrzymując ciężarną kobietę.
>Mezczyzna spokojnie bedzie sobie spal, zlopal piwo i palil papierosy.
Być może pan tak postępuje/postępował. Ale to nie jest standardowe postępowanie mężczyzn w takich wypadkach.
>Dlaczego mial by miec jakies prawa do ciala kobiety tylko dlatego, ze wstrzyknal jej pare >miliardow plemnikow?
Nie chodzi o prawa do ciała kobiety, chodzi o prawo do decydowania o losie płodu. A dlatego powinien mieć takie prawo - bo jest wspołtwórcą płodu.
>Niech sobie wymysli urzadzenie do wyjmowania zygoty i doprowadzenia jej do porodu i niech >zapyta sie kobiety czy mu te zygote odda. >Tylko, ze wtedy pojawi sie pytanie czy kobieta ma obowiazek oddac zygote bo 50% nalezy przeciez do niej.
No właśnie rzecz w tym, żeby sytuację jak wyżej uregulować tak aby prawa obydwu stron były chronione - a nie tylko jednej.
>I wtedy Arminius założy kolejny mądry wątek.
Dziękuję za uznanie.
>Tak jak juz pisalem, na szczescie podtarzali faceci moga sobie o macicach, zygotach i abrocji >pofilozofowac a matki i tak beda decydowaly same o swoich macicach.
Podstarzali? Problem debatowany dotyczy raczej młodych mężczyzn.
|
|
 | 1 na 1 | Gorilla (1205 punktów) | Odp: Matka, płód, a gdzie miejsce dla.... ojca??? | >Z jakiej racji mężczyzna miałby współdecydować o cudzym organie wewnętrznym, jakim jest macica? Włożyłem w ciebie swój narząd rozrodczy
To po co udostępniła, pozwoliła włożyć? Wibratora kupić nie łaska, jak zwierzęcej chcicy nie potrafi poskromić? Niby ten Homo jest sapiens, a takiej podstawowej rzeczy nie może pojąć, że ta dziurka nie jest do zabawy, lecz do rozrodu
|
|
|  | 5 na 5 | Wera (1540 punktów) | >>Z jakiej racji mężczyzna miałby współdecydować o cudzym organie wewnętrznym, jakim jest macica? Włożyłem w ciebie swój narząd rozrodczy >To po co udostępniła, pozwoliła włożyć? Wibratora kupić nie łaska, jak zwierzęcej chcicy nie potrafi poskromić? >Niby ten Homo jest sapiens, a takiej podstawowej rzeczy nie może pojąć, że ta dziurka nie jest do zabawy, lecz do rozrodu
No szok, żeby człowiek chciał uprawiać seks dla przyjemności!?
|
|
| |  | | Gorilla (1205 punktów) |
>No szok, żeby człowiek chciał uprawiać seks dla przyjemności!?
Bezmyślny i nieodpowiedzialny, o tym pisałem.
|
|
|  | 5 na 7 | zeniu73 (6483 punktów) | >... że ta dziurka nie jest do zabawy, lecz do rozrodu
Made my day 😂😂😂
Prawicowiec od siedmiu bolesci. Moralizator narodowy 😂😂😂
|
|
2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>w małżeństwie ciężarna żona dokonuje aborcji bez zgody męża - ojca płodu??? Czy ów stan rzeczy jest akceptowalny z punktu widzenia logiki i elementarnej sprawiedliwości??? Oczywiście, wszak domniemana niesprawiedliwość wynika z bilansu ponoszonych kosztów, który po stronie ojcowskiej zamyka się ujemną wartością, wynikającą z faktu, że ojcostwo to wyłącznie pożytki: erotyczny i reprodukcyjny.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | koszta i pożytki | >>w małżeństwie ciężarna żona dokonuje aborcji bez zgody męża - ojca płodu??? Czy ów stan rzeczy jest akceptowalny z punktu widzenia logiki i elementarnej sprawiedliwości??? >Oczywiście, wszak domniemana niesprawiedliwość wynika z bilansu ponoszonych kosztów, który po stronie ojcowskiej zamyka się ujemną wartością, wynikającą z faktu, że ojcostwo to wyłącznie pożytki: erotyczny i reprodukcyjny.
O korzyściach matki też przecież tak można powiedzieć, zwłaszcza, że jak kiedyś twierdziła znana prl-owska seksuolożka Wisłocka, kobiet przeżywa orgazm mocniej niż mężczyzna. Jednakże istota problemu tkwi gdzie indziej. Dam casus a rebours. Jeżeli mężczyzna da plemniki do banku plemników i zrzeknie się - za pieniądze w zamian otrzymane - jakich praw do nich i jeżeli kobieta za pomocą owych plemników wprowadzi się w stan ciąży - to wtedy sprawa jest oczywista. Tylko ona jest dysponentką płodu, pomijając te uregulowania które chronią prawa płodu. Praw ojca w tym układzie nie ma. Jednakże jeżeli - na przykład - mąż w małżeństwie zapłodnił żonę i czeka na płód a potem dziecko - a ona bez powiadamiania go dokona usunięcia ciąży - to jest to drastyczne pogwałcenie jego praw (i być może praw płodu) - które winno być zabronione prawem Tytułem dygresji. W wypowiedziach na temat jak w wątku inicjującym debatę - nieustannie pojawia się temat satysfakcji erotycznej - całkowicie nieprzystawalny do problemu. Czy mam domniemywać, iż osoby to robiące cierpią na satyriasis lub nimfomanię???
|
|
|  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: koszta i pożytki |
>>>w małżeństwie ciężarna żona dokonuje aborcji bez zgody męża - ojca płodu??? Czy ów stan rzeczy jest akceptowalny z punktu widzenia logiki i elementarnej sprawiedliwości??? >>Oczywiście, wszak domniemana niesprawiedliwość wynika z bilansu ponoszonych kosztów, który po stronie ojcowskiej zamyka się ujemną wartością, wynikającą z faktu, że ojcostwo to wyłącznie pożytki: erotyczny i reprodukcyjny. >O korzyściach matki też przecież tak można powiedzieć, Nie porównałam korzyści, tylko bilans kosztów ponoszonych przez każde z rodziców na rzecz powstania ich potomka.
>jeżeli - na przykład - mąż w małżeństwie zapłodnił żonę i czeka na płód a potem dziecko - a ona bez powiadamiania go dokona usunięcia ciąży - to jest to drastyczne pogwałcenie jego praw Jakich konkretnie?
>Tytułem dygresji. W wypowiedziach na temat jak w wątku inicjującym debatę - nieustannie pojawia się temat satysfakcji erotycznej - całkowicie nieprzystawalny do problemu. Spróbuj wykazać, że argumentu z erotyki użyłam nietrafnie.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| |  | | Arminius (25555 punktów) | argumenty | >Nie porównałam korzyści, tylko bilans kosztów ponoszonych przez każde z rodziców na rzecz >powstania ich potomka.
Można i tak. Przecież koszta mogą być też po stronie ojca. Na przykład jeżeli rezygnuje z dobrej pracy żeby zając się lepiej ciężarną żoną i przyszłym dzieckiem. Albo odwrotnie - bardzo częsty wariant - jeżeli w trosce o zabezpieczenie bytu żony i dziecka podejmuje dodatkowe prace, co odbija się na jego zdrowiu. Wszystko zależy od konkretnej sytuacji danej osoby.
>Jakich konkretnie?
Prawa do posiadania dziecka, którego jest współtwórcą. To tak jakby w spółce dwuosobowej, nagle jeden ze wspólników podjął skandalicznie złą decyzję nie powiadamiając o tym drugiego -doprowadzając do bankructwa przedsięwzięcie. Przecież ten niepowiadomiony wspólnik będzie miał słuszne pretensje.
>Spróbuj wykazać, że argumentu z erotyki użyłam nietrafnie.
Nie debatujemy o tym, że żona nie daje satysfakcji seksualnej mężowi - bo wtedy owe erotyczne wątki miałyby jakiś sens. Debatujemy o prawie ojca do płodu/dziecka - czyli o aspekcie prokreacyjnym seksu. Przecież to oczywiste. Jak pani tego nie zauważa, coś jest chyba nie tak z pani logiką oraz...seksualnością.
|
|
| | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: argumenty |
> >Nie porównałam korzyści, tylko bilans kosztów ponoszonych przez każde z rodziców na rzecz >powstania ich potomka.> Można i tak. Przecież koszta mogą być też po stronie ojca. Na przykład jeżeli rezygnuje z dobrej pracy żeby zając się lepiej ciężarną żoną i przyszłym dzieckiem. Albo odwrotnie - bardzo częsty wariant - jeżeli w trosce o zabezpieczenie bytu żony i dziecka podejmuje dodatkowe prace, co odbija się na jego zdrowiu. Wszystko zależy od konkretnej sytuacji danej osoby.Piszemy o reprodukcji, a na nią składa się akt seksualny, ciąża i poród. Konkretne pary na dodatkowe świadczenia oczywiście mogą się umawiać, ale zasady ogólne dyktuje biologiczna sfera reprodukcji. > >>dokona usunięcia ciąży - to jest to drastyczne pogwałcenie jego praw> >Jakich konkretnie?> Prawa do posiadania dziecka, którego jest współtwórcą. To tak jakby w spółce dwuosobowej, nagle jeden ze wspólników podjął skandalicznie złą decyzję nie powiadamiając o tym drugiego -doprowadzając do bankructwa przedsięwzięcie. Przecież ten niepowiadomiony wspólnik będzie miał słuszne pretensje.O ile jakieś koszty poniósł, bo jeśli - jak i biologiczny ojciec - nie, to o co miałby mieć pretensje? > >Spróbuj wykazać, że argumentu z erotyki użyłam nietrafnie.> Nie debatujemy o tym, że żona nie daje satysfakcji seksualnej mężowi - bo wtedy owe erotyczne wątki miałyby jakiś sens.To jednak nie znaczy by moja uwaga, że satysfakcja seksualna nie jest ponoszonym kosztem była nietrafna. > Debatujemy o prawie ojca do płodu/dziecka - czyli o aspekcie prokreacyjnym seksu. Przecież to oczywiste. Jak pani tego nie zauważa,Z czego wynika, że nie zauważam o czym debatujemy? > coś jest chyba nie tak z pani logikąKto nie jest w stanie tego dowieść, nie ma prawa tak twierdzić, kto dowiedzie - nie musi. > oraz...seksualnością.Debatujemy o mojej seksualności? 
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
| | | |  | | Arminius (25555 punktów) | o czym debatujemy | >Piszemy o reprodukcji, a na nią składa się akt seksualny, ciąża i poród. Konkretne pary na >dodatkowe świadczenia oczywiście mogą się umawiać, ale zasady ogólne dyktuje biologiczna sfera >reprodukcji.
Oraz utrzymanie tej ciąży, przeprowadzenie należyte porodu i - przed wszystkim - należyte zaopiekowanie się konsekwencją porodu. Słowem należy zaplanować długofalowe wydatki i określone modele postępowań. Tak czynią - w każdym razie - rozsądni ludzie.
>O ile jakieś koszty poniósł, bo jeśli - jak i biologiczny ojciec - nie, to o co miałby mieć >pretensje?
Biologiczny ojciec, mąż i żony, poprzez zawarcie z nią małżeństwa ma prawo oczekiwać iż spłodzony przez nich płód zostanie donoszony przez żonę. Jeżeli ta zaś ona bez informowania go o tym przerwie ciąże - wyrządza mu krzywdę(chyba że wcześniej miał miejsce umowa między nimi stanowiąca inaczej) I takie sytuacje winno się wyeliminować albo prawnym dorozumieniem jak wyżej albo odpowiednimi kontraktami stanowiącymi aneksy do aktu małżeństwa.
>To jednak nie znaczy by moja uwaga, że satysfakcja seksualna nie jest ponoszonym kosztem była >nietrafna.
Ona jest bezprzedmiotowa w kontekście debatowanego problemu.
>Z czego wynika, że nie zauważam o czym debatujemy?
Być może. Więc na wszelki wypadek wyjaśniam raz jeszcze, debatujemy o prawie ojca/męża do płodu, czyli ograniczeniu matki/żony do przerwania ciąży bez zgody i powiadomienia męża. Kwestia satysfakcji seksualnej jest w takim kontekście bezprzedmiotowa.
>Debatujemy o mojej seksualności?
W żadnym wypadku, patrzy uwaga wyżej. Jednakże nieustanne "wrzucanie" tego wątku do tej aseksualnej tematyki sugerować może, iż właśnie tego pani oczekuje.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: o czym debatujemy |
>Oraz utrzymanie tej ciąży Nie wymyślaj, co do zasady ciąża utrzymuje się siłami natury; gdyby było inaczej, nie zaistniałoby zjawisko aborcji.
>>O ile jakieś koszty poniósł, bo jeśli - jak i biologiczny ojciec - nie, to o co miałby mieć pretensje? >Biologiczny ojciec, mąż i żony, poprzez zawarcie z nią małżeństwa ma prawo... To nie jest odpowiedź na moje pytanie postawione w oparciu o TWOJĄ analogię; ponawiam zatem: o utratę czego miałby mieć pretensję wspólnik, który niczego nie wniósł?
>>To jednak nie znaczy by moja uwaga, że satysfakcja seksualna nie jest ponoszonym kosztem była nietrafna. >Ona jest bezprzedmiotowa w kontekście debatowanego problemu. Przeciwnie, to ona w 50% stanowi o bezprzedmiotowości zgłoszonego w wątku "problemu", więc ją powtórzę: ojcostwo to wyłącznie pożytki: erotyczny i reprodukcyjny.
>>Z czego wynika, że nie zauważam o czym debatujemy? >Być może. To najpierw się upewnij, a potem pisz.
>>Debatujemy o mojej seksualności? >W żadnym wypadku Więc się na ten temat nie wypowiadaj.
Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|