Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy narcyzi przyciągają paranoików

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
10-08-2019 13:38VonM (709 punktów)Czy narcyzi przyciągają paranoików
Ocena 1 na 1
Jestem po związku z kobietą, którą wyciągnąłem z traumy po związku z narcyzem. Początkowo w naszym związku układało się bardzo dobrze, aż w końcu zaczęła mnie porównywać do byłego (nie narcyza, tylko wcześniejszego) i podkreślać, jaka ona jest zaradna życiowo, a jaki on nie był. Kolega, który został wtajemniczony w nasz kryzys zasugerował osobowość paranoiczną u mojej, byłej już dziewczyny. I faktycznie, gro cech się zgadzało - wyolbrzymianie własnych osiągnięć, podkreślanie swojej niezależności (chociaż mieszka z matką w wieku ponad 30 lat), traktowanie każdej krytyki jako ataku na siebie, roszczeniowe podejście w sprawach zawodowych. I teraz czytam artykuł o narcyzach i wiele kobiet, które były w takich związkach, ma skłonności do wyolbrzymiania swojej atrakcyjności i zaradności, które to ów narcyz zdławił. Czy więc ten mechanizm działa w taki sposób, że narcyz wyczuwa osobę paranoiczną? Czy właśnie to sprawia mu satysfakcję, że osobie, która jest słaba i delikatna a pozuje na silną i niezależną pokaże jej faktyczne słabości?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

>Czy więc ten mechanizm działa w taki sposób, że narcyz wyczuwa osobę paranoiczną?

   Może zadziałał tu inny mechanizm? Na przykład - oboje przyciągali się atrakcyjnością fizyczną, a nie zwracali w ogóle uwagi na swoją osobowość.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Gorilla (1205 punktów)
> podkreślać, jaka ona jest zaradna życiowo, a jaki on nie był. Kolega, który został
>wtajemniczony w nasz kryzys zasugerował osobowość paranoiczną u mojej, byłej już dziewczyny. I
>faktycznie, gro cech się zgadzało - wyolbrzymianie własnych osiągnięć, podkreślanie swojej
>niezależności (chociaż mieszka z matką w wieku ponad 30 lat), traktowanie każdej krytyki jako ataku
>na siebie, roszczeniowe podejście w sprawach zawodowych. I teraz czytam artykuł o narcyzach i wiele
>kobiet, które były w takich związkach, ma skłonności do wyolbrzymiania swojej atrakcyjności i
>zaradności

Uważam, że osobowość byłego współkopulanta nie ma tu nic do rzeczy. Ani to nie jest żadna endogenna choroba psychiczna. To efekt wciskania feministycznego ideolo - że kobieta ma być samodzielna, przedsiębiorcza, niezależna, przebojowa, agresywna. Czyli że ma mieć psychikę chłopa, nie baby.

Problem w tym, że ma w genach zapisaną psychikę kobiecą. Walcząc z tym robi sobie krzywdę, ale też życie z takim babochłopem jest chyba nie do zniesienia.

Piszę "chyba" bo nigdy takich babochłopów nie podrywałem. Jestem zdecydowanym hetero i u niewiast szukam podświadomie cech kobiecych, nie męskich.

Kiedyś gadałem z dawną koleżanką szkolną, która poszła w biznes. Niby wizualnie atrakcyjna, ale żalila się że sobie chłopa nie może znaleźć. Bo wg niej mężczyźni boją się pięknych i przedsiębiorczych, inteligentnych kobiet. To ja się jej pytam:
- ja też się boję?
- skąd, zawsze byłeś bezczelny aż do przesady
- a podrywałem ciebie kiedyś?
- no nie... Ale byliśmy kolegami...
- Co ty chrzanisz, gdybym czuł do ciebie miętę to bym chciał cię wytenteges nawet w pokrzywach i na tłuczonym szkle. Dziewczyno, zachowujesz się jak facet, to nie dziw się że facetów nie rajcujesz. Zachowuj się jak kobieta, to mężczyzni się tobą zainteresują.
11-08-2019 08:16 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Dziewczyno, [...] Zachowuj się jak kobieta, to mężczyzni się tobą zainteresują.
Dobre: gostek, któremu się zdawało, że wie co to męskość doradza kobiecie manifestowanie... kobiecości.

Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

   Oprócz kwestii atrakcyjności fizycznej, trzeba też brać pod uwagę pieniądze. Może to była miłość z finansowego wyrachowania?

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Arminius (25555 punktów)border line
>Jestem po związku z kobietą, którą wyciągnąłem z traumy po związku z narcyzem.

A skąd pan wie, że tamten był narcyzem? Wszystko raczej wskazuje na to, iż to owa kobieta miała/ma spatologizowaną osobowość. Przy czym narcyzm byłby na jej określenie mianem zbyt generalnym. Jej charakter i zachowanie wskazywałyby na osobowość typu border line (border line personality disorder). Po co pan się z takim przypadkiem wiązał na boga???
Apofenia (2 punktów)Odp: Czy narcyzi przyciągają paranoików
I teraz czytam artykuł o narcyzach i wiele
>kobiet, które były w takich związkach, ma skłonności do wyolbrzymiania swojej atrakcyjności i
>zaradności, które to ów narcyz zdławił. Czy więc ten mechanizm działa w taki sposób, że narcyz
>wyczuwa osobę paranoiczną? Czy właśnie to sprawia mu satysfakcję, że osobie, która jest słaba i
>delikatna a pozuje na silną i niezależną pokaże jej faktyczne słabości?

Sprawa jest w gruncie rzeczy dość prosta. Taka kobieta ma wyjściowo zły wzorzec związku i silnego partnera (najprawdopodobniej zaczerpnięty z domu). W tym wzorcu znajdują się pewne cechy jakich ona nieświadomie oczekuje w związku - np. dominacja i pozorna siła jednej ze stron.
Więc jeśli to nie ona zostanie zdominowana, to sama zacznie odgrywać rolę dominującej jednostki i prezentować siłę, którą wolałaby zobaczyć u partnera.
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

   Można sobie pomyśleć zupełnie odwrotnie - paranoiczna osobowość będzie poszukiwać słabego psychicznie partnera (uległego, podatnego na sugestię). Po pierwsze - dlatego, że obawiać się będzie jego skuteczności w realizowaniu złych zamiarów (stąd podejrzliwość); po drugie - dlatego, że sama ma skłonności do manipulowania, które może w takim związku zrealizować. Wystarczy poobserwować uważnie szefów największych partii politycznych w czasie obrad parlamentu, by zorientować się, jak to wygląda w praktyce.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
11-08-2019 07:52 
 Ocena 1 na 1
VonM (709 punktów)
Właśnie jej ojciec często robił awantury w domu. Czy możliwe, że utrwaliła sobie taki wzorzec mężczyzny? Że z jednej strony bardzo pragnie męskiej bliskości ale cały czas widzi w każdym ojca tyrana? Wreszcie czy możliwe, że podświadomie poszukuje mężczyzn takich jak jej ojciec, żeby to utrwalać? Najbardziej zabolało ja, jak powiedziałem, że sama szuka w parterze ojca a projektuje, że partner szuka w niej matki.
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

   To, że pragnie męskiej bliskości, to objaw jej niedojrzałości. Mężczyzna bywa użyteczny, ale wtedy związek z nim warto jakoś sformalizować umową małżeńską. Gotowość do zawarcia małżeństwa w sposób jawny i oficjalny to oznaka dojrzałości, zarówno po stronie mężczyzny, jak i kobiety. Zabezpiecza to oboje, choć przede wszystkim kobietę i jej dzieci. W przeciwnym wypadku (gdy brak woli do zawarcia umowy małżeńskiej) można podejrzewać, że oboje są zbyt infantylni do tego, by ze sobą żyć. Intrygi, manipulacja i inne urojone wywieranie wpływu to dla kobiety za mało, by względnie trwale zabezpieczyć swoją pozycję w związku.

youtu.be/mqW2Hrw2ugw


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Człowień_Renesansa (290 punktów)
Przede wszystkim, jeśli obiekt twojego zainteresowania, żyje przez jakiś czas w patologicznym związku i nie za wiele z tym robi sam z siebie, to znaczy, że... tak mu raczej dobrze, przykro mi, ale taka jest zazwyczaj prawda.

Kiedyś dawno temu, za górami, za lasami, za księżycowymi odziaływaniami na pływy mórz i oceanow,oraz konieczniość depilacji włosów na udach i nie tylko, ściśle podług faz Księżyca; u co poniektórych pań,i inne takie bzdety to poważna sprawa, serio - żyła sobie pewna znajoma, będąca koleżanką mojego kolegi, który miał z nią jakąś styczność osobistą czasami.

Wyznała mu ona wielką mądrość ludową (po swej mamusi), a ten mi ją przekazał jak spamiętał najlepiei, otóż": razu pewnego, powtarzając po swojej matce taką oto prawdę najprawdszą ludową: "jeśli ktoś jest sam, nie jest akurat w żadnym związku, to znaczy, że musi być z nim COŚ nie tak, I BASTA...!!

Zastanawia mnie więc co jest na tak-tak z osobami, które pałują się w wieloletnich związkach z totalnymi "zjebami", żaby tyko móc odpowiedzieć czasem komuśtrzeciemu -"mam kogoś", jestem w związku"??

...czy z nimi jest tak wszystko "OKEJ" z definicji, bo są w tym niby związkach, choć patologicznych raczj?:/
Ej to już lepiej być za wszelką cenę w tzw.trudnym związku, czy może nie być wcale i mieć święty spokój? -przykładowo jak zalatuje ci narcyzem od potencjalnego kandydata, albo infantylnym mitomanem, czy innym dziwolągiem, to czy nie lepiej spierdalalala w przeciwnym kierunku, żeby nie zmienic sobie życia w pasmo absurdów, na męczarnie z osobą z nienormalnościami (eufemistycznie mówiąc)?


"Przez Wszechświat gnam, szubiduba..."

"Przez Wszechświat gnam, szubiduba..."

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365