 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-08-2019 11:49 | dajmonion (3663 punktów) | O przecinaniu pępowiny
1 na 1 | Jakiś czas temu popełniłem krótki artykuł na ten temat. Różni się on od wszystkich moich dotychczasowych wypowiedzi pod względem formy. Dużo bardziej literacki i operujący obrazami jako, że był pisany dość spontanicznie i pod wpływem natchnienia. Zobaczcie, czy zgadzacie się z jego przesłaniem:
Przecięcie pępowiny musi być brutalne. Tu nie ma miejsca na żadne dyskusje. Mama jest strachliwa i nie lubi ryzyka. Ty uwielbiasz. Mama woła: Piotrusiu, nie biegaj tak szybko, bo się zgrzejesz. Piotrusiu, zrób siusiu, bo potem nie będzie gdzie. Chcesz się z tego wyrwać? Musisz to zrobić za jednym razem. Wóz albo przewóz. Będzie się bała i stresowała? Trudno. Musi się z tym jakoś uporać. Ty albo ona. Albo albo. Nie ma trzeciej drogi. Jeśli strach matki zwycięży, nie będzie narodzin. Nie urodzisz się, rozumiesz? To będzie miało swoje konsekwencje. Zatem wybierasz narodziny? Ok, tylko pamiętaj, że jak już zrobisz ten krok, nie będzie powrotu. Nie można się urodzić połowicznie. Jeśli się cofniesz możesz być pewien, że zawróci Cię z Twojej drogi. Chcesz być kulturalny? Chcesz podejść do sprawy w sposób cywilizowany? Bronisz się argumentem, że przecież poradnik psychologiczny pani doktor Mądralińskiej jak mantrę powtarza: Grunt to komunikacja. O wszystkim. To teraz słowo klucz. Chcesz, aby jego członek wchodził w Ciebie bardziej w lewo niż w prawo? To mu o tym powiedz! A ja Ci mówię: Bredzą jak potłuczeni. Tu trzeba chirurga, który się wydrze: Ciąć!! Przerżnij to jelito, bo sobie zrobisz krzywdę! Po co dyskutować? Ona jest kimś innym. Jest osobnym człowiekiem. Zastanów się czy na pewno to rozumiesz. Ona nie przyjmie Twojej filozofii życia, a Ty nie przyjmiesz jej. Można sobie pogimnastykować umysł co najwyżej. To może być nawet interesujące. Ale decyzja zapada gdzie indziej. Nie na poziomie kulturki. W trzewiach. To kwestia odwagi, siły. Kwestia znalezienia siebie i podążania własną drogą. Ale kulturka Ci podpowiada: Niech zwycięży lepszy argument! No dobrze, ale jeśli ona jest od Ciebie inteligentniejsza? Być może jesteś produktem biologicznego mezaliansu. Mieszanki lepszych i gorszych genów. I masz sporo po tacie. To co wtedy? Zważ też, że przerasta Cię doświadczeniem. Uuu, już po Tobie. Tu nawet kurs logiki Ci nie pomoże. Boisz się i tyle. Nikogo nie oszukasz. Dyskusja może być narzędziem władzy. Ktoś, kto czuje intelektualną przewagę będzie Cię zachęcał: Choć, usiądź, napij się kawy, porozmawiajmy. A czy wiesz, że w języku polskim istnieje taki poręczny zwrot 'bo tak zdecydowałem' jako reakcja na wieczne 'dlaczego'? Może warto się z nim zaprzyjaźnić? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | Być może będziesz jednak musiał pobawić się trochę w grę typu, czyja racja lepsza, by na końcu stwierdzić, że to i tak bez sensu. Chcesz kierować się wyłącznie tym, co obiektywnie słyszne i uzasadnione? Zgubisz siebie. Coś może być słabo uzasadnione, ale być Twoje. Myślisz sobie: Trochę się rozpędził facet. Matka i brutalność? Te pojęcia nie pasują do siebie. Matkę trzeba przecież szanować. Ależ oczywiście! Mamie dajesz kwiaty na dzień matki, na imieniny. Rozmawiasz z nią spokojnie i takim tonem na jaki zasługuje. Ale nie bądź też naiwny. Konserwatysta nie przyjmie światopoglądu awangardy. Takie rzeczy w przyrodzie nie zachodzą. Po przecięciu pępowiny możesz potrzebować pomocy. Nawet na pewno będziesz jej potrzebował. Wszak całe życie pod kloszem pozostawia niewątpliwie ślad w psychice. Ale ucz się od osób,które nie będą miały ochoty wchodzić w rolę Twojego opiekuna. Pomogą Ci, gdy uznają, że tak trzeba, ale na pewno nie będą Cię niańczyć i gdy się zorientują, że chcesz się na nich uwiesić, to Cię objadą i będą mieli rację. Ja tak miałem. Po wyprowadzce pojawiała się kwestia: Jeść na mieście czy gotować? Po kilku wizytach w pobliskich jadłodajniach skłoniłem się ku drugiej opcji. Jako początkujący postanowiłem wybrać na początek dania najprostsze i zgadnijcie co wybrałem. Rosół! Cóż za ignorancja! Dziś już wiem, że rosół nie ma absolutnie nic wspólnego z prostotą! No cóż. Trzeba się było o tym przekonać na własnych kubkach smakowych. Z tych zup, które dziś potrafię ugotować niemal każda jest prostsza i szybsza niż rosół. Czasami się nie zauważa tego, że się szuka w kimś ojca. Jest to tym trudniejsze, gdy ów ktoś szuka dziecka. Ów schemat da się jednak zdemaskować. Zadaj sobie zawsze pytanie: Czy trzeba było zwracać się tak szybko o radę? Może wystarczyło samemu zakasać rekawy? Na początku będziesz to robił bezwiednie, automatycznie. Czy to z wygodnictwa, czy z lęku przed życiem. A bał się będziesz na pewno. Bo byłeś straszony. Ale nie poddawaj się. Masz szczęście jeśli miałeś ojca, który Ci wpoił postawę samodzielności i odwagi. Który mówił: Nic się nie stało. Do wesela się zagoi. A jak nie miałeś, to sobie go znajdź! Jak to znajdź? Zwyczajnie. Możesz mieć ich nawet kilku. Też tych martwych. Ci nieżyjący potrafią być niezastąpieni. Może nawet lepsi. Czytając ich książki lub słuchając ich wykładów znajdziesz źródło inspiracji. I to takiej która pomogła już niejednemu. Czyli ze znakiem jakości. Poznasz wiele cennych wskazówek. Przeważnie jednak będziesz zdany na siebie. I dobrze. Bo tak naprawdę dopiero w praktyce poznasz ich pełną wartość. Jedną zostawisz. Inną odrzucisz. Proste. Szerokiej drogi. www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
|
|
 | Dragan Dargomier (5636 punktów) (zablokowany) |
Kobieta z Kilkis.
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
 | The Bear Jew (2544 punktów) (zablokowany) | trochę bełkotu | Moim zdaniem rozmnażanie się jest sensowne tylko w jednym przypadku - jeżeli chcemy by nasze dzieci były lepszymi ludźmi od nas. A mieć bobasa, bo inni mają - to mnie nie przekonuje. Mieć, ulegając instynktowi - to też bez sensu. Tak naprawdę ludzie nie mają instynktu posiadania dzieci, tylko popęd seksualny, a dzieci często są tego przykrą konsekwencją (dla wielu i tym radziłbym dać sobie spokój - tak, jestem za legalnością aborcji). Chcesz mieć dzieci, to miej, kochaj je, ucz etc., spraw by dokonał się jakiś postęp (bo ludzie często myślą "ja musiałem do czegoś sam dojść, to ono też musi"). Zostaw coś po sobie w dziecku, coś pozytywnego, jakąś ideę, cokolwiek... Cokolwiek obok rzeczy materialnych. Droga samouka jest ciekawa, ale zawsze znajdzie się coś do nauki, warto czerpać od starszych i mądrzejszych. Ramiona gigantów, na nich następni giganci i tak ad infinitum. A być może kiedyś ludzkość pokona śmierć...
Tak czy siak potomek będzie świadomy tego, że umrze. Będzie żył zgodnie z maksymą "carpe diem" albo "memento mori". Obie drogi będą stresujące, a ciężko być stoikiem... (czyli trzecia droga, stan pozornej równowagi). Jak go wychowasz? Na twardziela - nie zawsze nim będzie. Na wrażliwca - być może nie taka jego natura. Ilu twardzieli i wrażliwców zawisło na suchej gałęzi? Perspektywa śmierci okaże się dla większości nieznośna i im bliżej kresu, tym większe cierpienie nastąpi z tego właśnie powodu. Śmierć to tylko moment, nie uchwycisz go. Choćbyś myślał o niej często, to i tak jej nie zrozumiesz, nie wspominając o niebycie... Życie ludzkie jest za krótkie, nikt z nas nie zdąży posiąść wiedzy tego świata.
|
|
|  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | wieje grozą! | >A być może kiedyś ludzkość pokona śmierć...
Niech pan nie straszy, na boga!!!
|
|
| |  | The Bear Jew (2544 punktów) (zablokowany) | Odp: wieje grozą! | >>A być może kiedyś ludzkość pokona śmierć... >Niech pan nie straszy, na boga!!!
Zaprzyjaźnić się z nią, pochwycić i uwięzić. Choć to może nie spodobać się bogom...
|
|
| Gorilla (1205 punktów) | Odp: O przecinaniu pępowiny | Prościej, acz dosadniej:
1. W zlewaczałych społeczeństwach baby się nie rozmnażają, tylko oszukują instynkt macierzyński często tylko jednym potomkiem. Opiekuńczosc zaplanowaną przez Matkę Ewolucję na gromadkę dzieci obdarzają jedno w nadmiarze. Rośnie c**a.
2. Feminizm ogranicza rolę ojców. Nadopiekuńcza matka ma więcej do gadania. Rośnie c**a.
3. Zlewaczała biurokracja nie pozwala na łatwe samodzielne zarabianie młodego człowieka. Rośnie c**a.
4. Lewo zwane prawem nie pozwala zatrudnić młodziaka, staje się uzależniony od dorosłych. Rośnie c**a
5. Społeczeństwo tłumi agresję i samodzielność młodego. Rośnie c**a.
Wystarczyło jedno pokolenie cipowacenia, a do liceum może wejść tylko jeden silny mężczyzna bez broni, zamknąć wszystkie drzwi i wszystkie cipy sterroryzuje. Czarno widzę przyszłość tych cip.
|
|
 | 3 na 3 | czernm20 (5 punktów) | > Prościej, acz dosadniej:> 1. W zlewaczałych społeczeństwach baby się nie rozmnażają, tylko oszukują instynkt macierzyński często tylko jednym potomkiem. Opiekuńczosc zaplanowaną przez Matkę Ewolucję na gromadkę dzieci obdarzają jedno w nadmiarze. Rośnie c**a.> 2. Feminizm ogranicza rolę ojców. Nadopiekuńcza matka ma więcej do gadania. Rośnie c**a.> 3. Zlewaczała biurokracja nie pozwala na łatwe samodzielne zarabianie młodego człowieka. Rośnie c**a.> 4. Lewo zwane prawem nie pozwala zatrudnić młodziaka, staje się uzależniony od dorosłych. Rośnie c**a> 5. Społeczeństwo tłumi agresję i samodzielność młodego. Rośnie c**a.> Wystarczyło jedno pokolenie cipowacenia, a do liceum może wejść tylko jeden silny mężczyzna bez broni, zamknąć wszystkie drzwi i wszystkie cipy sterroryzuje. Czarno widzę przyszłość tych cip.Brakuje Ci chyba cipy, masz fiksacje na tym punkcie. Pewnie sobie myślisz: Gdyby nie te cipy to miałbym więcej cip...a tu tylko d*pa!  No więc może warto się dostosować i przestać mylić mycie się codzienne z byciem cipą, chodzenie do fryzjera z byciem cipą, golenie się pod pachami i zabijanie zapachu tak aby nie capiły Ci nogi i pachy z byciem cipą. Pozdrawiam serdecznie Pana "naczelnego"! Do zobaczenia w Antropocenie!
|
|
|  | | Gorilla (1205 punktów) |
>No więc może warto się dostosować i przestać mylić mycie się codzienne z byciem cipą, chodzenie do fryzjera z byciem cipą, golenie się pod pachami i zabijanie zapachu tak aby nie capiły Ci nogi i pachy z byciem cipą.
Jedną z patognomonicznych cech męskiej cipy jest popiskiwanie bez sensu i bez zrozumienia, byle paplać... jak c**a.
I tak - nic nie wspomniałem o myciu, fryzjerze, goleniu i praniu skarpetek - a ty o tym paplasz ni przypiął, ni wypiął. Ogarnij się chłopie by cię za umysłową cipę nie zaczęto uważać...
|
|
| |  | | czernm20 (5 punktów) | > Jedną z patognomonicznych cech męskiej cipy jest popiskiwanie bez sensu i bez zrozumienia, byle paplać... jak c**a.> I tak - nic nie wspomniałem o myciu, fryzjerze, goleniu i praniu skarpetek - a ty o tym paplasz ni przypiął, ni wypiął. Ogarnij się chłopie by cię za umysłową cipę nie zaczęto uważać...  Jeżeli ja jestem umysłową cipą to ty jesteś umysłową kloaką. Gorilla zadbaj o siebie i nie zazdrośc innym, że też dbają. Nic przyjemnego nie ma jak wali od Ciebie potem, może Ty nie czujesz ale inni czują, ma to do siebie zapach, że szybko nos się przyzwyczaja. To się nazywa habituacja.  No to tyle, byle nie o cipie więcej bo się popłakać można jak się takie posty widzi.  Chociaż możesz dalej wylewać żale tutaj jak c**a. Tylko się całkiem nie popłacz.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|