Racjonalista - Strona głównaDo treści
Tym razem rzezi na Pradze nie było

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
20-08-2019 09:08Arminius (25555 punktów)Tym razem rzezi na Pradze nie było
Ocena 4 na 4
Powstanie warszawskie wybuchło nie tylko na terenie lewobrzeżnej Warszawy. Wybuchło także na Pradze. Jednakże już po czterech dniach, pułkownik Antoni Żurowski - dowódca praskiego zgrupowania - wobec: 1.miażdżącej przewagi sił niemieckich; 2.niewiary w pomoc ze strony Sowietów; 3.żenująco słabego uzbrojenia podległych mu formacji; 4.perspektywy ogromnych strat tak wśród żołnierzy jak i ludności cywilnej Pragi, wymusił na generale Monterze zgodę na przerwanie działań zbrojnych na Pradze, po czym ogłosił 10 sierpnia zakończenie powstania w tej części Warszawy oraz ponowne przejście podległych mu oddziałów do konspiracji. Decyzję jak wyżej poprzedziły negocjacje z Niemcami - toczące się w jednym z praskich kościołów przy pomocy i pośrednictwie księży - które zakończyły się sui generis rozejmem, pozwalającym na zminimalizowanie niemieckich represji.
Powstanie na Pradze to temat w zasadzie tabu, omijany onegdaj tak przez komunistów jak i obecnie romantyzujących niepodległościowców. Powody takiego stosunku do niego są chyba oczywiste? Podobnie jest z postacią pułkownika Żurowskiego. A przecież odznaczył się on postawą godną męża stanu. Niestety lewobrzeżna Warszawa nie poszła w jego ślady - ze skutkami które dobrze znamy.
Zainteresowanych problemem odsyłam do podlinkowanego materiału.

"Rozkaz o zaprzestaniu walk był dla mnie bolesną decyzją. Nie udało się opanować wielu obiektów bronionych przez doskonale uzbrojone oddziały niemieckie, a także mostów (...). Wprowadzenie do walki przez Niemców wojsk pancernych nie dawało nam żadnych szans na zrealizowanie zamierzonych zadań (...). Zdawałem sobie sprawę, że jestem odpowiedzialny nie tylko za los żołnierzy, ale także ludności cywilnej. (...) Okazało się także, że wkroczenie wojsk radzieckich nie jest możliwe. Przewidywaliśmy tymczasem, że Praga zostanie wyzwolona w ciągu trzech dni" - pisał po latach w swojej wspomnieniowej książce "W walce z dwoma wrogami".Prowadzenie akcji bojowych pułkownik Żurowski wstrzymał już 4 sierpnia. Ostateczna
decyzja o przejściu w stan konspiracyjnego pogotowia po konsultacjach z "Monterem" zapadła 10 sierpnia. Żołnierze przyjęli trudny rozkaz ze smutkiem, ale zdawali sobie sprawę, że w zaistniałej sytuacji jest to jedyne wyjście. Ci najbardziej zdeterminowani przeprawiali się na własną rękę przez Wisłę, by kontynuować walkę. Takie rozwiązanie sugerował zresztą sam ppłk Żurowski w rozkazie z 4 sierpnia. W ciągu kilkunastu kolejnych dni udało się to około 550 praskim akowcom.
Miesiąc później na Pragę po krótkiej walce wkroczyły wojska radzieckie. Z pewnością
nie było to "wyzwolenie", jak twierdziła komunistyczna propaganda i historiografia. Był to początek nowej okupacji. W odróżnieniu jednak od morza opustoszałych ruin, które kilka miesięcy później zajęli Rosjanie na lewym brzegu Wisły, Praga nadal istniała i tętniła życiem. Ogromna w tym zasługa odważnej i mądrej decyzji ppłk. Antoniego Żurowskiego."

www.rp.pl/(*)nie-warszawskie-na-Pradze.html
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

   Jak ktoś ma taką fantazję, to sobie wymyśla, że walczy za kraj. Nie każdy to ma.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Gorilla (1205 punktów)
>Powstanie warszawskie wybuchło nie tylko na terenie lewobrzeżnej Warszawy. Wybuchło także na
>Pradze. Jednakże już po czterech dniach, pułkownik Antoni Żurowski - dowódca praskiego zgrupowania -
>wobec: 1.miażdżącej przewagi sił niemieckich; 2.niewiary w pomoc ze strony Sowietów; 3.żenująco
>słabego uzbrojenia podległych mu formacji; 4.perspektywy ogromnych strat tak wśród żołnierzy jak i
>ludności cywilnej Pragi, wymusił na generale Monterze zgodę na przerwanie działań zbrojnych na
>Pradze, po czym ogłosił 10 sierpnia zakończenie powstania w tej części Warszawy

Bajeczki.
Powstanie na Pradze nie miało prawa trwać dłużej, bo tam dzicz mieszkała. Prawdziwa Warszawa, Paryż północy, to była po lewej stronie Wisły. Poza malutką enklawą Saskiej Kępy, Praga to była wylęgarnia złodziei, morderców, nierobów i to najgorszego sortu, bez żadnych zasad.

Po lewej stronie Wisły też były meliny, np. na Czerniakowie i Woli, ale tam były honorne apasze, którzy w Powstaniu walczyli. Na Pradze zbrodnicze prymitywy z każdym zaborcą kolaborowały, z Niemcami też.

Resztki tej dziczy można do dziś oglądać na melinach Brzeskiej i w okolicach. Za dnia, bo w nocy tam ludzie giną, stąd okolice Brzeskiej, Zielenieckiej i Stalowej stara Warszawa zwała "trójkątem Bermudzkim"
20-08-2019 20:36 
 Ocena 3 na 3
Arminius (25555 punktów)dowódca nie macher

>Bajeczki.
>Powstanie na Pradze nie miało prawa trwać dłużej, bo tam dzicz mieszkała.

Dzicz?

>Prawdziwa Warszawa, Paryż północy, to była po lewej stronie Wisły.

Z tym "Paryżem północy" to niech pan nie przesadza. To mit, Warszawa przed wojną miała katastrofalną infrastrukturę i staroświecki uklad urbanistyczny. Chodzi o stan kamienic i tak dalej. Daleko jej było do jakiegokolwiek Paryża. I dlatego - co jest swoistym curiosum - jak tę przedwojenną Warszawę "skasowano" w 1944 r. - to przedwojenni architekci, którzy marzyli o przebudowie Warszawy w duchu hausmannowskim dostali do ręki niepowtarzalną szansę, z której w dużym stopniu skorzystali. Bo odbudowa Warszawy po wojnie odbywała się w bardzo dużym stopniu według przedwojennych koncpecji przebudowy stolicy.

>Poza malutką enklawą Saskiej Kępy, Praga to była wylęgarnia złodziei, morderców, >nierobów i to najgorszego sortu, bez żadnych zasad.

Ale to nie jest najgorszy element do walki. Trzeba tylko złapać go za twarz i narzucić dyscyplinę. Lwów w listopadzie 1918 roku broniły przez Ukraińcami lokalne batiary.

>Po lewej stronie Wisły też były meliny, np. na Czerniakowie i Woli, ale tam były >honorne apasze, którzy w Powstaniu walczyli.

Ha, ha, ha. Czyli "nasi" bandyci dobrzy, a nie nasi źli i bez honoru. Wie pan - to dosyć karkołomny przykład ckliwego, lokalnego patriotyzmu.
Poza tym - co najistotniejsze - powstańcy prascy dobrze walczyli - tylko nie mieli żadnych szans w starciu z Niemcami - więc ich dowódca ( i to on tutaj jest centralną postacią) który nie był żadnym lokalnym praskim macherem - podjął słuszną decyzję o zaprzestaniu walki

20-08-2019 20:54 
 Ocena-1 na 1
Gorilla (1205 punktów)Odp: dowódca nie macher
>>Bajeczki.
>>Powstanie na Pradze nie miało prawa trwać dłużej, bo tam dzicz mieszkała.
>Dzicz?

Jeszcze jaka

>>Prawdziwa Warszawa, Paryż północy, to była po lewej stronie Wisły.
>Z tym "Paryżem północy" to niech pan nie przesadza. To mit, Warszawa przed wojną miała katastrofalną infrastrukturę i staroświecki uklad urbanistyczny. Chodzi o stan kamienic i tak dalej.

Ja nie mówię o cegłówkach, tylko o ludziach. Żoliborz i Śródmieście to były polskie a nawet czasem światowe elity, a Praga to była meliniarnia.

>>Poza malutką enklawą Saskiej Kępy, Praga to była wylęgarnia złodziei, morderców, >nierobów i to najgorszego sortu, bez żadnych zasad.
>Ale to nie jest najgorszy element do walki. Trzeba tylko złapać go za twarz i narzucić dyscyplinę.

Złapać za twarz można wtedy gdy ma się przewagę. Nieliczni Powstańcy mieli przeciwko sobie na Pradze nie tylko Niemców ( bardziej tchórzliwych niż po lewej stronie Wisły, bo Sowieci byli tuż tuż), ale też tłumy dzikich prymitywów

>Lwów w listopadzie 1918 roku broniły przez Ukraińcami lokalne batiary.

Obrażasz patriotycznych honorowych batiarów zrównując ich z praską dziczą.

>>Po lewej stronie Wisły też były meliny, np. na Czerniakowie i Woli, ale tam były >honorne apasze, którzy w Powstaniu walczyli.
>Ha, ha, ha. Czyli "nasi" bandyci dobrzy, a nie nasi źli i bez honoru.

Nie mówię że źli. Mówię że na Czerniakowie były złodziejaszki ale z honorem. Na Pradze bandziorstwo bez żadnych zasad.

>Poza tym - co najistotniejsze - powstańcy prascy dobrze walczyli - tylko nie mieli żadnych szans w starciu z Niemcami

...... przy wrogiem nastawieniu też praskich dzikusów. Na lewym brzegu Wisły Powstańcy mieli poparcie mieszkańców, a na prawym wrogość.
21-08-2019 08:17 
 Ocena 3 na 3
Arminius (25555 punktów)fakty,nie mity

>>Dzicz?
>Jeszcze jaka

Na Pradze dzicz, a na drugim brzegu Wisły "paryżanie północy"??? To naiwna dychotomia. Niech pan się nie oszukuje.


>Obrażasz patriotycznych honorowych batiarów zrównując ich z praską dziczą.

Jeżeli ktoś tu kogoś obraża - to raczej pan mieszkańców Pragi

>Poza tym - co najistotniejsze - powstańcy prascy dobrze walczyli - tylko nie mieli żadnych >szans w starciu z Niemcami

>...... przy wrogiem nastawieniu też praskich dzikusów. Na lewym brzegu Wisły Powstańcy mieli >poparcie mieszkańców, a na prawym wrogość.

Na lewym brzegu po kilku dniach powstania było też wiadomo, iż jest to błąd - bo na przykład nie osiągnięto większości zamierzonych celów. Tak samo jak na Pradze, powstańcy i tam walczyli dzielnie - co jednakże nie miało większego znaczenia wobec przewagi Niemców. Jednakże nie znalazł się tam rozsądny dowódca na miarę pułkownika Żurowskiego, który podjąłby decyzję o zakończeniu bezsensownej walki.
Co do poparcia powstańców, przez mieszkańców lewobrzeżnej części Warszawy - upowszechnia pan mity, które są wierutnymi bzdurami. Entuzjazm i poparcie dla powstańców trwało kilka dni. Potem, gdy nastała posępna rzeczywistość powstania ( straty, zniszczenia itp.) nastroje zmieniły się diametralnie. Zamieściłem onegdaj wątek na temat. Proszę go sobie poczytać i nie powielać hurrapatriotycznej nieprawdziwej propagandy.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,770598

"Oto co napisał Aleksander Kamiński (autor "Kamieni na szaniec" - Arminius) w książce "Zośka i Parasol":
31 sierpnia i 1 września, ostatnie dni powstańczej Starówki, były bardzo złymi dniami. Do straszliwych bombardowań lotniczych i artyleryjskich, do męki ludzi ginących pod gruzami dołączyły się teraz groźne początki rozprzężenia. Zaczęło się to już 31 sierpnia, po nieudanej próbie wyłamania się do Śródmieścia. Wielki tłum, nie wiadomo jak i kiedy skupiony, ruszył ku barykadzie powstańczej, zbudowanej u wylotu Bonifraterskiej przy placu Krasińskich, i powiewając białymi płachtami, ręcznikami, chusteczkami usiłował przedostać się przez tę barykadę w kierunku Żoliborza, na teren opanowany przez nieprzyjaciela.
Mimo wezwań i ostrzeżeń oszalałego z podniecenia dowódcy odcinka kobiety i mężczyźni prą naprzód i poczynają rozrzucać barykadę.
- Ludzie, opamiętajcie się, wpuścicie Niemców do środka Starówki!
- Milcz, zbrodniarzu przeklęty!
- Oszaleliście, Niemcy was pomordują. Stójcie!
Gorączkowe niszczenie barykady trwa. - Zbrodniarze! - krzyczą podnieceni rozpaczą ludzie do grupy powstańców. - Wojujcie sami! - Czoło tłumu, przebywszy barykadę górą, powiewając bielą, zsuwa się ku stronie niemieckiej.
Gdy Jeremi, który widział tę scenę z okien gmachu sądu, pobiegł ku barykadzie z chwyconą naprędce grupą "Parasola" rozległy się jedna po drugiej krótkie serie broni maszynowej i po chwili krzyki rozpaczy. "Za późno" -błysnęło w mózgu Jeremiego, lecz nie przerwał biegu. Widział, jak tłum ucieka w panice, pozostawiając na jezdni i na barykadzie kilkanaście ciał.
Jeremi dopadł zdyszany dowódcy odcinka. Ten, leżąc we wnęce rozwalonej bramy, trzymał wciąż jeszcze w ręku dymiący cekaem. Popatrzył na Jeremiego wąską szparą oczu o nabrzmiałych powiekach-świadectwo szeregu nie przespanych nocy i dni.
- Nie dało się inaczej, panie poruczniku. Starałem się w nogi...
Rozprzężenie ogarniało nie tylko ludność cywilną. Oddziały powstańcze, niekiedy najlepsze w dotychczasowych walkach, samowolnie opuszczały swoje odcinki i naruszając ustalony porządek ewakuacji, próbowały ujść kanałami.
Dowództwo Starego Miasta przynaglane koniecznością nieprzerwanie kontynuowało ewakuację kanałową. Aby uniknąć masakry i zdradzenia ruchu przed lotnikami, żandarmeria powstańcza usiłowała trzymać kolumny oczekujące ewakuacji tylko w piwnicach lub w głębi ruin. Gdy nie było w pobliżu samolotów, oficer przy włazie dawał znak i kolejna grupa starała się jak najszybciej dostać z bramy do otworu włazowego.

Po nieudanej próbie przebicia się załogi Starówki do Śródmieścia istotnie nastąpiło załamanie morale. Pisze o tym płk "Wachnowski" w swym meldunku, zamieszczonym w pracy Piotra Stachiewicza:

"Nastrój bardzo pesymistyczny. Wszyscy żywili nadzieję w możliwość przebicia się, z chwilą gdy to upadło, żołnierze są gotowi na wszystko. Są jednak wypadki, że dezerterują z oddziałów. Wśród ludności cywilnej kompletne załamanie, ludność zbiera się w gromady. Wysyła delegacje do dowództw, żąda poddania się i wywiesza białe flagi. W kilku wypadkach byłem zmuszony użyć siły."

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365