Zdaje się, że nikt nie poruszył jeszcze na Forum tematu śmierci Brunona Kwietnia. Dla mnie, jego przypadek jest podobny do tego, opisanego w książce "Rok 1984" George'a Orwell'a. Do Winstona Smith'a. Pojawią się pewnie tacy, co stwierdza, że takie porównanie jest nie na miejscu. Przypomnę jednak, że Winston obiecywał zabijać (nawet dzieci) w imię Sprawy. Obaj chcieli walczyć z systemem (status quo), obaj dali się zwabić, w końcu obaj dali się złapać. Co prawda, Winston dał się złamać, a Brunon - no własnie...
Dla mnie wysadzanie sejmu jest bez sensu, a takie zamiary można wiązać tylko z jakąś bezrozumną desperacją, stanem psychozy. Krótko - nie pochwalam. Przykład Kwietnia pokazuje, że w demokratycznym państwie prawa nie jest możliwa zmiana status quo. Służby bezpieczeństwa mają swoje sposoby - podstawiają ludzi, prowokują etc. Zagrożenie terrorystyczne w Europie sprawia tylko, że służby rosną w siłę. Jeżeli spojrzymy na ataki terrorystyczne ostatnimi laty, to zobaczymy, że dokonują ich zazwyczaj odizolowane jednostki, bo wszelkie zorganizowane grupy zaraz zostałyby wytropione i spacyfikowane.
Nie chcę oceniać, czy to źle, czy dobrze. To tylko jakiś wyrywek rzeczywistości, w której przyszło nam żyć. Tym niemniej, owa paralela jest - moim zdaniem - tak oczywista, że dziwię się, iż jeszcze nikt o niej nie wspomniał.
Kolejna, zagadkowa śmierć w murach więziennych... (jak się okazało, nastąpiła po niej kolejna, choć dla mnie nie tak ciekawa). Samobójstwo? Być może. Szantaż i samobójstwo? Być może. Zabójstwo? |