Racjonalista - Strona głównaDo treści
Niemieccy poborowi w szeregach Korpusu Ochrony Pogranicza

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
05-09-2019 09:47Arminius (25555 punktów)Niemieccy poborowi w szeregach Korpusu Ochrony Pogranicza
Ocena 2 na 2
Przedwojenną Polskę zamieszkiwało około 750 tysięcy Niemców. I jak wszyscy obywatele II RP podlegali oni służbie wojskowej. Władze, zdając sobie sprawę z niechęci niemieckich żołnierzy do walki z ich pobratymcami z Niemiec, starały się umieszczać ich w jednostkach stacjonujących na wschodzie kraju. Szacuje się, iż we wrześniu 1939 roku około 4 tysięcy Niemców walczyło w szeregach Korpusu Ochrony Pogranicza. I tak jak na zachodzie niemieccy poborowi niechętnie konfrontowali się z niemieckim wojskiem i często dezerterowali - ta na wschodzie przypadków dezercji w zasadzie nie było, a żołnierze jak wyżej do końca, chlubnie, wypełnili swój obowiązek, biorąc udział w wielu starciach z sowieckim agresorem. Część z nich dostała się do sowieckiej niewoli i tam została zgładzona ( żołnierze KOP byli szczególnie przez Sowietów znienawidzeni). Cześć miała szczęście i została uratowana przez niemieckie komisje, w ramach współpracy sowiecko - niemieckiej na mocy paktu z 23 sierpnia 1939 r.
Spośród tych którzy mieli więcej szczęścia i dostali się do niewoli niemieckiej - wymienić bezwzględnie należy kontradmirała Unruga - dowódcę obrony polskiego wybrzeża. Postać ta zasługuje na odrębne potraktowanie, ze względu na jej barwny życiorys oraz wierność Polsce, pomimo niemieckiego pochodzenia. Zainteresowanym podrzucam jego biogram z Wikipedii.

"Władze polskie zdawały sobie sprawę z tego, że nie mogą liczyć na propolską postawę żołnierzy pochodzenia niemieckiego, zwłaszcza gdyby mieli oni walczyć przeciw Wehrmachtowi. Dlatego też prawie połowa ze zmobilizowanych została wcielona do odtwarzanych na wschodniej granicy jednostek Korpusu Ochrony Pogranicza. Była to formacja powołana do życia w 1924 r. z zadaniem ochrony wschodniej granicy Rzeczypospolitej. Ze względu na specyfikę służby znakomitą większość jej żołnierzy, bo aż 95%, stanowili rdzenni Polacy i to głównie z zachodniej i centralnej części kraju. Do jednostek KOP nie przyjmowano Ukraińców i Białorusinów. Ale w 1939 r. znalazło się w nim najprawdopodobniej ponad 4 tys. polskich Niemców. Służyli oni głównie w szwadronach kawalerii oraz jednostkach saperów i stanowili ponad 20% żołnierzy tej formacji, strzegącej we wrześniu 1939 r. wschodniej granicy Polski.
Takie potraktowanie zmobilizowanych Niemców było zgodne z polską racją stanu. Przeniesienie na obcy etnicznie teren wykluczało w zasadzie ucieczki (dezercje) żołnierzy, co zdarzało się po zachodniej stronie Bugu, zwłaszcza w drugiej połowie kampanii. Żołnierze polscy - w tym także ci pochodzenia niemieckiego - nie znali szczegółów paktu Ribbentrop-Mołotow, w tym oczywiście jego tajnej części. Nie wchodziło więc w grę również przechodzenie na stronę Armii Czerwonej.
Zresztą nie zanotowano przypadków porzucania szeregów KOP w czasie walk na Kresach. Jednostki KOP-u praktycznie do końca działań bojowych utrzymywały się jako zwarte oddziały. Dla nich odwrót w głąb terytorium polskiego w szeregach tej formacji był właściwie jedyną szansą na ocalenie życia. Oprócz jednostek Armii Czerwonej czyhały tam na małe grupki żołnierzy zrewoltowane bandy miejscowej ludności, które zaczęły tworzyć się na wschodnich obszarach w połowie września - część z nich samorzutnie, ale część powstała na wieść o wkroczeniu Sowietów. Rozstrzeliwały one schwytanych polskich żołnierzy i oficerów, którzy z różnych przyczyn odłączyli się od swoich oddziałów, napadały na polskie majątki. Szanse obrony miały tylko zwarte oddziały, które wykazywały stanowczość i wolę walki.
Udziałem żołnierzy pochodzenia niemieckiego były zapewne wszystkie walki stoczone przez KOP w obronie granicy wschodniej. Po wykonaniu (niewykonalnego) zadania obrony polskich strażnic i pozycji nadgranicznych część oddziałów KOP została rozbita i wzięta do niewoli, a część szukała schronienia poza granicami kraju. Jednostki te po kilkugodzinnych lub kilkudniowych walkach z Armią Czerwoną przeszły na Litwę, Łotwę, a nawet do Rumunii."

ioh.pl/art(*)mcy-w-polskich-mundurach,1075/

pl.wikipedia.org/wiki/Józef_Unrug
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

   Jak znajdziesz kapsel nad jeziorem to też będziesz zakładał wątek?


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
06-09-2019 09:52 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)kapsel a Niemcy
>    Jak znajdziesz kapsel nad jeziorem to też będziesz zakładał wątek?


Cokolwiek sądzić o Niemcach - stanowią oni zagadnienie poważniejsze od kapsla nad jeziorem.
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)
Odp: kapsel a Niemcy

   Kapsle nad jeziorem to też bardzo poważny temat - społeczny i ekologiczny. Nie bądź taki prymitywny i nie bagatelizuj wpływu kapsli na rzeczywistość! Armi=prymitywny bagatelista?


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
szarley (54911 punktów)Odp: Niemieccy poborowi w szeregach Korpusu Ochrony Pogranicza
Patriotyzm jako przywiązanie do własnego narodu, własnej krwi czy obywatelska lojalność? I dwa różne podejścia: polskie i niemieckie. W 1939 polskie dowództwo przesunęło jak twierdzisz obywateli niemieckiego pochodzenia nad wschodnią granicę, Niemcy wycofali polskojęzycznych obywateli na granice z Francją. Przykład Unruga nie jest miarodajny. Był oficerem, dobrowolcem w przeciwieństwie do prostych przemocą wcielanych żołnierzy. Wiemy co było dalej. Wielu polskich obywateli (Niemców, ale i Ślązaków) zostało z radzieckiej niewoli wyciągniętych, i wielu z nich zostało potem powołanych do niemieckiego wojska najczęściej z uznaniem stopnia wojskowego. Część z nich, która Niemcami się nie czuła, we Francji czy na froncie włoskich przeszła potem (wespół z tymi, którzy mundur Wehrmachtu ubrali jako pierwszy) do polskich formacji, i znów najczęściej uznawano im nawet stopnie. Na tym podobieństwa się kończą, różnice nastąpiły po wojnie. O ile władze niemieckie uznawały obowiązek służby polskich Niemców w polskim wojsku, o tyle polskie władze, udział niemieckich obywateli polskiej narodowości w Wehrmachcie uznawały niemal za zdradę. A przecież przedwojenny mieszkaniec Złotowa, Bytowa, Opola, Zabrza czy Babimostu nawet jeśli był synem polskiego narodowego działacza, podlegał niemieckiemu prawu i miał obowiązek służby w niemieckim wojsku.

Polska hipokryzja wyszła w jeszcze jednym punkcie. Po plebiscycie w 1921, na Śląsku można było wybrać obywatelstwo (tzw. optowanie) wielu Niemców pozostało w Polsce wielu polskich Ślązaków w Niemczech. Spotkałem się z wieloma prasowymi artykułami a i wypowiedziami "zwykłych" ludzi, w których obwiniano ich o służbę w Wehrmachcie bo przecież ich rodzice mogli przenieść się na polską stronę granicy. Tego samego zarzutu (nieprzeniesienia się do Polski) nigdy nie usłyszeli Polacy pozostali po 1945 we Lwowie czy Tarnopolu, nawet jeśli ich synowie służyli w okupacyjnych garnizonach Armii czerwonej w Legnicy i Świdnicy

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365