Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy istnieje życie we Wszechświecie? [1]

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
09-09-2019 21:26Wenancjusz (16441 punktów)Czy istnieje życie we Wszechświecie? [1]
Ocena 3 na 3
Pytanie nurtujące zapaleńców, fantastów, jak i naukowców. Myślę, że i forumowiczów. Spróbuję to opisać. Zaznaczam, że nie wyjaśniam, lecz na podstawie informacji otrzymywanych z sieci internetowej, jakoś pogodzić to co się "widzi" i "słyszy", z tym co nazywamy zdrowym rozsądkiem. W sumie to temat rzeka. Zacznę może od tego jaki ja mam stosunek do tego frapującego tematu. Otóż, jeśli przyjmiemy, że ludzkość jest cząstką materialnego Wszechświata (bo jest), jest także i cząstką pewnej formy zaistnienia "życia" (piszę w cudzysłowie jako, że nie istnieje jeszcze filozoficzne określenie istoty życia takiej by wyczerpywała określenie życia). Życie, wielce skomplikowany opis stanu materii, pozwalającej na stwierdzenie na końcu istnienie materii opartej na związkach organicznych, która umie się bronić przed wpływem czynników zewnętrznych i się replikować. Czyli staje się produktem o wewnętrznej, niezależnej , od otoczenia "istoty"/struktury. My szukamy, i raczej wyobrażamy sobie życie w naszym Wszechświecie oparte na chemii związków węgla. Nic się nie mówi o możliwości "życia" opartej na związkach krzemu, pierwiastka zdolnego też do tworzenia związków chemicznych długołańcuchowych (co z bakteriami zwanych okrzemkami, które znaleziono na powierzchni balonów meteorologicznych wypuszczanych do granicy stratosfery?).. Wracając, łańcuchowe związki chemiczne oparte na węglu zdolnego do tworzenia/kręgosłupa takich związków, wydaje się najodpowiedniejszym. Dlatego stwierdzam, że życie jak na Ziemi, ma prawo powstać w Kosmosie w każdych możliwie sprzyjających okolicznościach, opartych na związkach węgla. Nie inaczej, bo to byłoby "głupie" marnotrawstwo przestrzeni. Jeśli przyjmiemy już praktycznie pewne podejrzenie o panspermii kosmicznej, to "życie" dał nam Kosmos, lub tylko pomógł! On dostarczył w postaci meteorytów, czy też małych planetoid związki chemiczne i pierwiastki istniejące w Kosmosie, które trafiły na sprzyjające warunki adaptacji na Ziemi. Tak powstało RNA, gdzie ważnym był amoniak, metan. Pierwsze życie na Ziemi było beztlenowe! No bo skąd tlen! Czyż nie odkryliśmy, jako ludzkość, właśnie momentu rodzenia się materii organicznej nie opartej na tlenie? Nawet beztlenowej do dziś niebezpiecznej dla "tlenowców" bakterii tężca? Tlen , to właśnie materiał "odpadowy" przemian materii organizmów beztlenowych/"istot", w już można powiedzieć świecie beztlenowym, był przyczyną powstania form organicznych "sprzątaczy" tlenu jako wtedy "pasożytów". Całe procesy, nie tylko myślowe, ale poparte na nauce biochemii, to potwierdzają.
Przeskakuję cały proces ewolucji gatunków, bo zmierzam do efektu końcowego na obecny czas. Chyba zgodzą się ze mną ci, którzy tą prawdopodobną wersję uznają. Rozumiem, że pewne instytucje, dbające o "prawidłowe rozumowanie" odrzucają kategorycznie taką wizję powstania życia na Ziemi. Trudno! Tyle tylko, że nie mają dowodów na potwierdzenie swoich racji, a tylko grożą czymś niesprawdzalnym i po prostu bredzą, by nie wierzyć w to co mówi zdrowy rozsądek. Posłusznie schodzę do "naszej" sprawy. Życie, jakiekolwiek by nie przybierało formy oparte na chemii węgla, musi być podobne do ziemskiego. Mam wątpliwości. Po prostu takie stwierdzenie nie uwzględnia jeszcze faktu niezaprzeczalnego, że " organizuje się" w określonych warunkach otoczenia. I co jeszcze je cechuje? Ano to, że raz zapuściwszy korzenie nie pozwala na jego zniszczenie. Tak, że różnych miejscach globu mogą powstawać różne jego formy. Przez analogię, w różnych miejscach Wszechświata życie może przybierać różne formy istnienia. To jest logika prawdopodobieństwa, której nie można niczym na dzień dzisiejszy podważyć.(Sięgamy tak daleko, gdy wg szacunku nie poznaliśmy jeszcze form życia w oceanach więcej jak w 5%-tach) Jeśli pytamy o istnienie życia we Wszechświecie, to mamy w podtekście/wyobraźni życie cechujące się inteligencją w naszym ludzkim pojęciu. Bo życie jako takie jest i choć nie ma na to jeszcze dowodów, żaden zdroworozsądkowy człowiek nie zaprzeczy. Nie może! Uprzytamniając sobie ogrom Wszechświata i nikłość w tym tle naszej planety ba, planetki (z chwilą gdy to piszę, odkryto już ponad trzy tysiące planet w innych systemach planetarnych), zaprzeczanie istnienia życia w innych miejscach Wszechświata (w których? Nie wiadomo.), a tym bardziej obdarzonego inteligencją, jest po prostu straszną ignorancją. Można przychylić się do stwierdzenia, że życie jako już powstałe, nie musi się tak "szybko" rozwijać jak na Ziemi (ok. 3,7 miliarda lat). Być może wtedy rozwija się "wolniej". Ale i wtedy nie można stwierdzić, że nie istnieje. Dlaczego? Ludzkość za pomocą skonstruowanych przez siebie narzędzi, może zajrzeć dalej i głębiej w Kosmos. Czy to oznacza, że widzi cały Wszechświat? Mówiąc niezupełnie nie zaprzeczamy. Dowodów istnienia życia nie zobaczy nikt w najbliższej nam galaktyce Andromedy. A co powiedzieć o gromadach galaktyk widzianych przez najdoskonalsze teleskopy jak przysłowiowe kropeczki na tle nieba, bledziutko świecąc meldują swoje istnienie? Mówiąc zrozumiale w jakiej odległości w stosunku do Ziemi mogą się znajdować, bo galaktyka to wyróżniające się "skupisko" materii , mierzącej swoje wymiary w setkach lat świetlnych?
Co tam będziemy wydziwiać.
A naszą Galaktykę znamy do końca?? Ziemia znajduje się na peryferiach Galaktyki w jednym z jej " ramion" i tak naprawdę nie "widzimy" przeciwległego końca naszej Galaktyki. Ile planet zdolnych o utrzymania życia może się znajdować więc w naszej Galaktyce? Ile trzeba jeszcze obserwacji i badań? Stąd i bardzo duża wątpliwość do opanowania informacji mogących definitywnie stwierdzać, ze życie nie istnieje nigdzie poza Ziemią.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kulmin (4007 punktów)
Zwróciłeś uwagę na istotne zagadnienie - definicja "życia".
Faktycznie jest tak, że nie posiadamy jeszcze precyzyjnej, ani nawet dobrej definicji życia.
A ma to kluczowe znaczenie dla szukania "życia" w kosmosie, no bo trzeba wiedzieć czego się szuka.
I tu się pojawia problem który omówiłeś: Człowiek zdefiniował "życie" na podstawie zjawisk i stanów które zachodzą na ziemi, a i tak nie w pełni, bo tylko na podstawie tych które zbadał. A więc definicja życia jest pojęciem ogólnym i arbitralnym.

Oczywiście są definicje bardziej uniwersalne, nie ograniczające się do zjawisk biochemicznych, czy występowania jakichś pierwiastków, jak np cybernetyczna definicja życia Bernarda Korzeniowskiego która mówi, że życie jest zbiorem negatywnych sprzężeń zwrotnych (np. procesy komórkowe itp) powodujących sprzężenie zwrotne dodatnie (np. rozmnażanie się).
Jest koncepcja życia jako układu otwartego autopojetycznego dwójki chilijskich biologów, która uważa, że żywy jest ten układ który jest w stanie w ramach samego siebie stworzyć taki sam, ale odrębny układ.

Wg tych definicji to za żywe można by uznać np jakieś super zaawansowane nanoroboty, albo nawet jakieś programy komputerowe. Ja nie widzę powodów by ograniczać "życie" do sfery biologii, bo niby czemu? Znaczenie tego pojęcia jest w pełni arbitralne, a jeśli ktoś definiuje życie tak wąsko, że za żywy byt uznaje tylko twory komórkowe i to jeszcze na bazie węgla, to mocno ogranicza zakres swoich poszukiwań.
A tymczasem słusznie zauważyłeś, że na samej ziemi mogą istnieć pewne formy i układy, które mogą mocno podważać standardowe rozumienie tego czym jest życie.
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

   Nie ma czego szukać. Inteligencja już dawno popełniła eutanazję.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
10-09-2019 12:46 
 Ocena 1 na 1
Krzysztof Wacławek (2319 punktów)
>    Nie ma czego szukać. Inteligencja już dawno popełniła eutanazję.

Według wszelkiej maści pesymistów filozoficznych (zwanych czasem też realistami ) pierwszy oficjalny kontakt z naszą cywilizacją odbędzie się wedle zasady
"Shoot first and ask questions later" którym pokierują zadowolone z siebie ,nasze swojskie ziemskie mentalne kmioty
O czym ONI (Obcy) dobrze wiedzą od lat i dlatego też wedle tychże pesymistów wybiorą raczej formułę incognito.Zapewne bierze się to stąd iż w pewien sposób nawet życie mentalnego kmiota przedstawia dla NICH wartość.

Taka fantazja .
Rafał Poniecki (7132 punktów)
Nie mam wątpliwości, że we Wszechświecie istnieje życie. Ale co to nam do tego? Kiedyś kombinowano, że może być na Marsie, albo Wenus.
Teraz wiemy, że to nasze ziemskie życie nie da się przeflancować ani na Marsa, ani na Wenus. Pomijam tu statki załogowe z wszelkimi zabezpieczeniami. Np. na Marsie nie ma pola magnetycznego, które odgrywa istotną rolę z punktu widzenia życia na naszej planecie. Wenus to też tylko cel dla robotów. A dalej? Wiemy już że większość gwiazd to gwiazdy podwójne, a więc niemające warunków do zaistnienia w ich układach planet z wystarczającą stabilnością warunków, żeby tam mogło nie tylko powstać, ale i uchować się życie nawet w najbardziej prymitywnej formie.
Po to, żeby gdzieś powstała cywilizacja znacznie przewyższającą naszą, bo tylko taka mogła by podjąć się eksploracji w najbliższym sąsiedztwie (kilka lat świetlnych?) potrzeba naprawdę przypadku.
Te wszystkie relacje ze spotkań z "aliensami" wrzucam do jednego wora z relacjami o "objawieniach Maryjnych", czyli do wora, którym mogą zainteresować się psychiatrzy zajmujący się przywidzeniami.
Zajmijmy się właściwym zagospodarowaniem Ziemi. Jeśli przyjrzymy się dystrybucji ludzi na Ziemi, to widzimy, że jeszcze jest dość miejsca. Capture NX-D
Ale jeśli wolimy się żreć między sobą (nie tylko PiS i Totalna Opozycja), to będziemy mieli taki syf, na jaki zasługujemy.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365