 |
Dylatacja czasu - pytanie Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-10-2019 01:56 | MarekDycha (10 punktów) | Dylatacja czasu - pytanie
1 na 1 | Witam. Czytałem trochę o dylatacji czasu ale nie do końca to rozumiem więc mam kilka pytań. 1. Czy skoro Ziemia się porusza w kosmosie to czas płynie na niej przez dylatację wolniej? 2. Jeśli tak to czy na rakiecie wystrzelonej z Ziemi w kierunku przeciwnym do jej ruchu w kosmosie czas będzie płynął szybciej niż na Ziemi? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | scooby14444 (142 punktów) | >Witam. Czytałem trochę o dylatacji czasu ale nie do końca to rozumiem więc mam kilka pytań. >1. Czy skoro Ziemia się porusza w kosmosie to czas płynie na niej przez dylatację wolniej? >2. Jeśli tak to czy na rakiecie wystrzelonej z Ziemi w kierunku przeciwnym do jej ruchu w kosmosie >czas będzie płynął szybciej niż na Ziemi?
1. Wolniej względem czego?
2. Nie. W rakiecie czas będzie płynął wolniej względem obserwatora na Ziemi. Natomiast dla obserwatora w rakiecie - to czas na Ziemi będzie płynął wolniej.
Tak przynajmniej wynika z Einsteinowskiej STW.
|
|
2 na 2 | salek (4701 punktów) | >2. Jeśli tak to czy na rakiecie wystrzelonej z Ziemi w kierunku przeciwnym do jej ruchu w kosmosie czas będzie płynął szybciej niż na Ziemi?
Względem czego określisz kierunek ruchu Ziemi, żeby wystrzelić rakietę w przeciwnym?
|
|
 | 1 na 1 | scooby14444 (142 punktów) | >>2. Jeśli tak to czy na rakiecie wystrzelonej z Ziemi w kierunku przeciwnym do jej ruchu w kosmosie czas będzie płynął szybciej niż na Ziemi? >Względem czego określisz kierunek ruchu Ziemi, żeby wystrzelić rakietę w przeciwnym?
Pewnie względem Słońca.
|
|
1 na 1 | MarekDycha (10 punktów) | Dla uproszczenia zignorujmy resztę wszechświata i załóżmy że ziemia porusza się wyłącznie względem słońca. Czy czas na ziemi płynie wolniej niż na słońcu?
Czytałem o paradoksie bliźniąt. Stwierdzono że rakieta musiała bo inaczej zawrócić. Ale jako że prędkość jest względna to czy nie powinno mieć znaczenia czy rakieta zawróciła, czy ziemia zaczęła ją gonić? W obu przypadkach odległość i prędkość względem siebie byłaby taka sama. Więc dlaczego według paradoksu bliźniąt to w rakiecie czas płynął wolniej?
|
|
 | 2 na 2 | scooby14444 (142 punktów) | >Dla uproszczenia zignorujmy resztę wszechświata i załóżmy że ziemia porusza się wyłącznie względem słońca. Czy czas na ziemi płynie wolniej niż na słońcu? >Czytałem o paradoksie bliźniąt. Stwierdzono że rakieta musiała bo inaczej zawrócić. Ale jako że prędkość jest względna to czy nie powinno mieć znaczenia czy rakieta zawróciła, czy ziemia zaczęła ją gonić? W obu przypadkach odległość i prędkość względem siebie byłaby taka sama. Więc dlaczego według paradoksu bliźniąt to w rakiecie czas płynął wolniej?
Do momentu w którym rakieta oddala się od Ziemi ruchem jednostajnym czas w rakiecie płynie wolniej niż na Ziemi i jednocześnie czas na Ziemi płynie wolniej niż w rakiecie. Wszystko zależy od układu odniesienia. Pierwszy przypadek dotyczy układu odniesienia związanego z Ziemią, natomiast drugi dotyczy układu odniesienia związanego z rakietą. Do tego momentu dla bliźniaka w rakiecie to bliźniak na Ziemi jest młodszy.
Ciekawsze rzeczy zaczynają się dziać w momencie gdy rakieta zawraca (hamuje i przyspiesza). Następuje wtedy obrót płaszczyzny jednoczesności zdarzeń i czas na Ziemi dla obserwatora w rakiecie gwałtowanie przyspiesza. To w tym momencie bliźniak na Ziemi robi się starszy.
Jeżeli rakieta w drodze powrotnej porusza się ruchem jednostajnym to z punktu widzenia bliźniaka w rakiecie czas dla bliźniaka na Ziemi znowu płynie wolniej jednak nie skompensuje to gwałtownego starzenia się bliźniaka w czasie zawracania rakiety - dlatego ten na Ziemi będzie starszy w momencie ich ponownego spotkania.
|
|
 | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | > Dla uproszczenia zignorujmy resztę wszechświata i załóżmy że ziemia porusza się wyłącznie względem słońca. Czy czas na ziemi płynie wolniej niż na słońcu?Nie. Dylatacja czasu dotyczy jedynie ruchu wzdłuż osi pomiędzy ciałami, natomiast gdy ruch odbywa się 'w poprzek' - zjawisko nie zachodzi, a tak właśnie ('w poprzek' osi pomiędzy obu ciałami) porusza się Ziemia wokół słońca. Oba ciała w osi pomiędzy nimi pozostają praktycznie w spoczynku (oba ciała wykonują drobne ruchy wzdłuż tej osi balansując wokół swoich położeń równowagi względem wspólnego środka ciężkości z rocznym okresem), więc czas płynie praktycznie tak samo w obu układach. Natomiast (i to komplikuje sytuację) zakrzywienie przestrzeni wywołane grawitacją masywnego obiektu też wpływa na upływ czasu, ale w jaki sposób i jakim natężeniu - to musiałby ktoś kompetentniejszy objaśnić. Dlaczego tak się dzieje wyjaśnia analiza modelu przekształcenia pomiędzy układami poszczególnych ciał. Swoją drogą jest to dość mylące na wszelkiego rodzaju instruktażowych materiałach, gdzie zazwyczaj rakieta przelatuje obok obserwatora, ale ze wszystkimi efektami gdyby przelatywała przez obserwatora, a to robi sporą różnicę. > Czytałem o paradoksie bliźniąt. Stwierdzono że rakieta musiała bo inaczej zawrócić. Ale jako że prędkość jest względna to czy nie powinno mieć znaczenia czy rakieta zawróciła, czy ziemia zaczęła ją gonić? W obu przypadkach odległość i prędkość względem siebie byłaby taka sama. Więc dlaczego według paradoksu bliźniąt to w rakiecie czas płynął wolniej?To ma znaczenie. Gdyby rakieta zamiast zawrócić zatrzymała się, a Ziemia zamiast czekać zaczęłaby gonić rakietę, to oba układy - jako symetryczne - miałyby docelowo zachowany ten sam czas. Byłby to oczywiście ten sam czas jedynie 'wirtualnie', tak na niby: po ponownym spotkaniu obaj bliźniacy byliby w tym samym wieku, choć 'po różnej drodze'. Natomiast jak zmieniałoby się postrzeganie obu w czasie przelotu, który starzałby się szybciej, a który wolniej i kiedy to zależałoby to wyłącznie od przyjętego układu odniesienia. Tak, to brzmi jak magia  Nie wiem natomiast (choć pewnie dałoby się to policzyć) jak zachowywałyby się oba układy, gdyby Ziemia goniąca rakietę leciała znacząco wolniej, niż bliźniak w rakiecie. Sądzę, że sytuacja byłaby identyczna (obaj bliźniacy w ponownym spotkaniu byliby w tym samym wieku), choć co do tego nie mam pewności. Trzeba by kogoś biegłego we wzorach popytać. Ebvalaimie?
|
|
|  | 1 na 1 | MarekDycha (10 punktów) | >>To ma znaczenie. Gdyby rakieta zamiast zawrócić zatrzymała się, a Ziemia zamiast czekać zaczęłaby gonić rakietę, to oba układy - jako symetryczne - miałyby docelowo zachowany ten sam czas. Byłby to oczywiście ten sam czas jedynie 'wirtualnie', tak na niby: po ponownym spotkaniu obaj bliźniacy byliby w tym samym wieku, choć 'po różnej drodze'.
Nie bardzo rozumiem. Skoro prędkość jest względna to względem zawracającej rakiety, to ziemia zaczęła się do niej zbliżać, czyli tak jakby ją goniła.Jedyna różnica jaką zauważyłem to fakt że do spotkania doszłoby w innym miejscu. Ma to znaczenie?
>>zakrzywienie przestrzeni wywołane grawitacją masywnego obiektu też wpływa na upływ czasu To już inny rodzaj dylatacji więc zignorujmy ją.
>>Ciekawsze rzeczy zaczynają się dziać w momencie gdy rakieta zawraca (hamuje i przyspiesza). Następuje wtedy obrót płaszczyzny jednoczesności zdarzeń i czas na Ziemi dla obserwatora w rakiecie gwałtowanie przyspiesza. To w tym momencie bliźniak na Ziemi robi się starszy.
Więc nie chodzi o prędkość a o jej zmianę?
Jeszcze jedno pytanie:Prędkość światłą w próżni jest stała i wynosi ok 300 tyś km/s więc jeśli rakieta leci z prędkością 100 tyś km/s i włączymy w niej latarkę to świecąc w kierunku poruszania się światło będzie oddalać się od rakiety z prędkością 200 tyś km/s, a gdy poświecimy do tyłu to światło będzie oddalać się z prędkością 400 tyś km/s?
|
|
| |  | 1 na 1 | scooby14444 (142 punktów) | >>>To ma znaczenie. Gdyby rakieta zamiast zawrócić zatrzymała się, a Ziemia zamiast czekać zaczęłaby gonić rakietę, to oba układy - jako symetryczne - miałyby docelowo zachowany ten sam czas. Byłby to oczywiście ten sam czas jedynie 'wirtualnie', tak na niby: po ponownym spotkaniu obaj bliźniacy byliby w tym samym wieku, choć 'po różnej drodze'. >Nie bardzo rozumiem. Skoro prędkość jest względna to względem zawracającej rakiety, to ziemia zaczęła się do niej zbliżać, czyli tak jakby ją goniła.Jedyna różnica jaką zauważyłem to fakt że do spotkania doszłoby w innym miejscu. Ma to znaczenie?
Ma znaczenie. Prędkość owszem jest względna, ale zmiana prędkości (przyspieszenie) już nie jest. To na zawracającą rakietę działają siły, które powodują zmianę kierunku jej ruchu.
>>>zakrzywienie przestrzeni wywołane grawitacją masywnego obiektu też wpływa na upływ czasu >To już inny rodzaj dylatacji więc zignorujmy ją. >>>Ciekawsze rzeczy zaczynają się dziać w momencie gdy rakieta zawraca (hamuje i przyspiesza). Następuje wtedy obrót płaszczyzny jednoczesności zdarzeń i czas na Ziemi dla obserwatora w rakiecie gwałtowanie przyspiesza. To w tym momencie bliźniak na Ziemi robi się starszy. >Więc nie chodzi o prędkość a o jej zmianę? >Jeszcze jedno pytanie:Prędkość światłą w próżni jest stała i wynosi ok 300 tyś km/s więc jeśli rakieta leci z prędkością 100 tyś km/s i włączymy w niej latarkę to świecąc w kierunku poruszania się światło będzie oddalać się od rakiety z prędkością 200 tyś km/s, a gdy poświecimy do tyłu to światło będzie oddalać się z prędkością 400 tyś km/s?
Nie. W każdym układzie odniesienia światło w próżni porusza się w każdym kierunku z prędkością c.
|
|
| | |  | 1 na 1 | MarekDycha (10 punktów) |
>Nie. W każdym układzie odniesienia światło w próżni porusza się w każdym kierunku z prędkością c. Czyli jeśli wystrzelimy z ziemi rakietę z prędkością 0,5 c i poświecimy latarką w stronę ziemi to światło ziemie minie z prędkością c czy 0,5 c.?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | scooby14444 (142 punktów) | >>Nie. W każdym układzie odniesienia światło w próżni porusza się w każdym kierunku z prędkością c. >Czyli jeśli wystrzelimy z ziemi rakietę z prędkością 0,5 c i poświecimy latarką w stronę ziemi to światło ziemie minie z prędkością c czy 0,5 c.? >
Z prędkością c. Światło w próżni zawsze porusza się z prędkością c względem obserwatora.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >>Nie. W każdym układzie odniesienia światło w próżni porusza się w każdym kierunku z prędkością c. >Czyli jeśli wystrzelimy z ziemi rakietę z prędkością 0,5 c i poświecimy latarką w stronę ziemi to światło ziemie minie z prędkością c czy 0,5 c.?
Patrz wyżej. W KAŻDYM układzie prędkość światła zmierzymy jako c. Zo to znaczy "minie Ziemię"? Jeśli zmierzymy prędkość światła latarki z Ziemi, to wyjdzie c. Więc z punktu widzenia Ziemi, światło minie ją z pr. c. Jeśli zmierzymy prędkość światła latarki z rakiety, też wyjdzie c ale z punktu widzenia rakiety, Ziemia oddala się z 0.5c a skoro światło oddala się z c, więc minie Ziemię z prędkością 0.5 c. Innymi słowy. Wzajemna prędkość światła oraz naszego układu w którym ją mierzymy wynosi zawsze c. Wzajemna prędkość światła oraz innych układów poruszających się względem nas może (a nawet musi) w związku z tym być inna.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | > Nie bardzo rozumiem.O, widząc takie pytania: > Więc nie chodzi o prędkość a o jej zmianę?..wychodzi że całkiem nieźle rozumiesz. Tak, chodzi o zmianę prędkości. Problem w przypadku paradoksu bliźniaków polega na tym, że jeden bliźniak przyspiesza, a drugi nie. W symetrycznym przypadku z 'goniącą Ziemią' (gdy Ziemia przyspiesza tak samo jak rakieta) układy przyspieszają tak samo, więc sumaryczny czas nie powinien się różnić. Stąd jednak wątpliwość czy aby gdy przyspieszenia różnią się, to czy obaj bliźniacy nie zestarzeliby się inaczej. > Jedyna różnica jaką zauważyłem to fakt że do spotkania doszłoby w innym miejscu.To nie jedyna różnica. Druga to przyspieszenia. > Ma to znaczenie?Bardzo wątpię, choć być może się zdziwię, gdy zobaczę rachunki. > Jeszcze jedno pytanie:Prędkość światłą w próżni jest stała i wynosi ok 300 tyś km/s więc jeśli rakieta leci z prędkością 100 tyś km/s i włączymy w niej latarkę to świecąc w kierunku poruszania się światło będzie oddalać się od rakiety z prędkością 200 tyś km/s, a gdy poświecimy do tyłu to światło będzie oddalać się z prędkością 400 tyś km/s?Odpowiedziałeś sobie sam  Prędkości światła nie sumuje się według zasad mechaniki klasycznej. Te układy mają inną geometrię.
|
|
|  | 3 na 3 | scooby14444 (142 punktów) | >>Dla uproszczenia zignorujmy resztę wszechświata i załóżmy że ziemia porusza się wyłącznie względem słońca. Czy czas na ziemi płynie wolniej niż na słońcu? >Nie. Dylatacja czasu dotyczy jedynie ruchu wzdłuż osi pomiędzy ciałami, natomiast gdy ruch odbywa się 'w poprzek' - zjawisko nie zachodzi...
A czemu dylatacja czasu w takim przypadku miałaby nie zachodzić? Współczynnik Lorenza zależy od wartości prędkości, a nie jej kierunku.
|
|
| |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | > A czemu dylatacja czasu w takim przypadku miałaby nie zachodzić? Współczynnik Lorenza zależy od wartości prędkości, a nie jej kierunku.> Prędkość nie jest przypadkiem wektorem? W tym przypadku efekty jak najbardziej zależałyby od kierunku.. choć w tym wypadku nabrałem wątpliwości. Muszę poszukać wyprowadzeń jak zmieniają się macierze przekształceń układów dla różnych kierunków przelotu względem siebie. Rachunki tutaj prowadzone przy okazji nieco innego przypadku nie wyglądają na szczególnie skomplikowane. No i oczywiście w takim przypadku pozostaje aktualne pytanie o ile czas na ziemi płynie wolniej niż na słońcu.
|
|
|  | 1 na 1 | chillyshotorbitus (729 punktów) |
> Nie. Dylatacja czasu dotyczy jedynie ruchu wzdłuż osi pomiędzy ciałami, natomiast gdy ruch odbywa się 'w poprzek' - zjawisko nie zachodzi, Natomiast (i to komplikuje sytuację) zakrzywienie przestrzeni wywołane grawitacją masywnego obiektu też wpływa na upływ czasu> Dlaczego tak się dzieje wyjaśnia analiza modelu przekształcenia pomiędzy układami poszczególnych ciał. Swoją drogą jest to dość mylące na wszelkiego rodzaju instruktażowych materiałach, gdzie zazwyczaj rakieta przelatuje obok obserwatora, ale ze wszystkimi efektami gdyby przelatywała przez obserwatora, a to robi sporą różnicę.> Gdyby rakieta zamiast zawrócić zatrzymała się, a Ziemia zamiast czekać zaczęłaby gonić rakietę, to oba układy - jako symetryczne - miałyby docelowo zachowany ten sam czas. Byłby to oczywiście ten sam czas jedynie 'wirtualnie', tak na niby: po ponownym spotkaniu obaj bliźniacy byliby w tym samym wieku, choć 'po różnej drodze'. Natomiast jak zmieniałoby się postrzeganie obu w czasie przelotu, który starzałby się szybciej, a który wolniej i kiedy to zależałoby to wyłącznie od przyjętego układu odniesienia. Tak, to brzmi jak magia  Szczerze ? ..w ustach "fizyka" brzmi to bardziej jak belkot szarlatana i wymyslo-brednie osoby kompletnie oderwanej od logiki i rzeczywistosci empirycznej niz "przepis", zasady i prawa opisujace funkcjonowanie nauki chemii/fizyki realnego swiata. [osoby kompletnie pozbawionej zdolnosci samodzielnego myslenia i analizy, wrecz "umyslowo chorej", ciezko skrzywdzonej psychicznie w czasach dziecinstwa i szkolnej mlodosci przez syndrom "posluszenstwa" i poddania ze strachu autorytetowi : "myszka agresorka" i tzw "najlepszy uczen w klasie z pierwszej lawki"] Swietnie podsumowal ow stan ducha wspolczesnej nauki Matt Demaskator (uzytkownik yt) pod wykladem ksiedza profesora Hellera o "samodzielnej wizji wszechswiata" www.youtube.com/watch?v=iPh1s9glxx8"Dla mnie to jest zupełna aberracja intelektualna i społeczny regres, by nadawać tytuły naukowe dogmatykom. To tak jak za żydo-bolszewii w PRL, ludzie dostawali stopnie naukowe z wiedzy o dogmatach marksizmu-leninizmu. A mamy 2018 rok, XXI wiek, i miało być tak inaczej, tak normalnie, a jest wciąż po staremu" .
|
|
| |  | 4 na 4 | Kulmin (4007 punktów) | Szczerze... To jako osoba przyglądająca się z boku i nie rozumiejąca kompletnie aparatu matematycznego tych wszystkich teorii, a w mocno ograniczonym stopniu rozumiejąca same teorie, widzę, że przeciwnikom TW i współczesnej fizyki szybko kończą się argumenty i pojawiają się właśnie takie teksty jak ten Twój. Niemerytoryczne, mające urazić, emanujące emocjami i nadużywające negatywnych aksjologicznie słów jak "dogmat".
|
|
| | |  | | chillyshotorbitus (729 punktów) | >Szczerze... To jako osoba przyglądająca się z boku i nie rozumiejąca kompletnie aparatu matematycznego tych wszystkich teorii, a w mocno ograniczonym stopniu rozumiejąca same teorie, widzę, że przeciwnikom TW i współczesnej fizyki szybko kończą się argumenty i pojawiają się właśnie takie teksty jak ten Twój. Niemerytoryczne, mające urazić, emanujące emocjami i nadużywające negatywnych aksjologicznie słów jak "dogmat".
Dlatego wlasnie polecam rozpoczac nauke od podstaw, a nie bezmyslnego kopiowania czyjejs paranoi i udawania "jaki to ja jestem madry bo uwazam tak samo jak autorytet" (mimo ze pojecia zielonego nie mam o czym mowa).
W Twoim przypadku (stan umyslowy) zaczalbym od prob zrozumienia znaczenia fundamentalnych pojec jak np "co to jest i znaczy nauka empiryczna" (o metodologi przy tworzeniu teorii, dowodzeniu tez/wnioskow) w jakiejkolwiek innej niz fizyka dziedzinie.
Napisales ze przeciwnikom teorii wzglednosci koncza sie argumenty.
Chodzi Ci zapewne o "pseudoargumenty" podwazajace dogmat o nieskonczonej przestrzeni i czasie ..drgajacych jak galareta i wyginajacych sie, zakrzywiajacych, skrecajacych i skracajacych geometrycznie w niewidzialne leje grawitacyjne co matematycznie zostalo (Tobie) udowodnione..
PSEUDOARGUMENTY GLOSZACE ZE PRZESTRZEN SIE ROZSZERZA, A NIE WYGINA ?
LOL to nie sa "argumenty" ...to DOWODY EMPIRYCZNE (podstawa fizyki <-cos o czym zapewne nie wiedziales) w postaci roszerzajacych sie przestrzennie (a nie wyginajacych geometrycznie) atomow, ukladow planetarnych, gwiezdnych i galaktycznych (cos czego ofiara systemu z ktorej mozgu zrobiono algorytm copy/paste ..raczej latwo nie ogarnie)
P.S Teoria Wzglednoci jest modelem absolutnie przelomowym w dziejach, gdyz przestrzen i czas rzeczywiscie relatywne sa, zalezne od masy.
(jedyna roznica to masa przestrzen rozszerza/kurczy, nie wygina ..a czas przyspiesza/zwalnia co kazdy kto ma oczy i troche rozumu we lbie poprostu WIDZI)
O ile Einstein cudem wrecz naprowdzil, pchnal cywilizacje na wlasciwa sciezke myslenia ..o tyle pozniej banda bezmyslnych koparko-wklejarek poslusznych i poddanych autorytetowi aparatczykow systemu (zyjacych z, nie dla nauki) zrobila z genialnego przelomowego pomyslu bagno intelektualne (sprzeczne ze soba/paradoksalne wymysly)/ uliczke nieskonczonej glupoty bez wyjscia .
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Kulmin (4007 punktów) | >Dlatego wlasnie polecam rozpoczac nauke od podstaw, a nie bezmyslnego kopiowania czyjejs paranoi i udawania "jaki to ja jestem madry bo uwazam tak samo jak autorytet" (mimo ze pojecia zielonego nie mam o czym mowa). >W Twoim przypadku (stan umyslowy) zaczalbym od prob zrozumienia znaczenia fundamentalnych pojec jak np "co to jest i znaczy nauka empiryczna" (o metodologi przy tworzeniu teorii, dowodzeniu tez/wnioskow) w jakiejkolwiek innej niz fizyka dziedzinie.
Poczytaj sobie i spróbuj zrozumieć fundamentalny podział w fizyce na fizykę teoretyczną i doświadczalną, bo od samego początku walczysz z chochołem. To musi być frustrujące, co widać po histerycznej i maniakalnej formie Twoich postów.
Mnie jest głęboko obojętne która teoria, który model obowiązuje, bo nie jestem w to w żaden sposób zaangażowany. Kieruje się probabilistyką, bo tylko to dla mnie, nie-fizyka-matematyka, jest praktycznym narzędziem rozstrzygania komu ufać. Ufam w tym wypadku większości naukowców. I nie jest to żadne bezmyślne kopiowanie, czy wiara w autorytet. To jest prosta kalkulacja.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | chillyshotorbitus (729 punktów) | > >Dlatego wlasnie polecam rozpoczac nauke od podstaw, a nie bezmyslnego kopiowania czyjejs paranoi i udawania "jaki to ja jestem madry bo uwazam tak samo jak autorytet" (mimo ze pojecia zielonego nie mam o czym mowa).> >W Twoim przypadku (stan umyslowy) zaczalbym od prob zrozumienia znaczenia fundamentalnych pojec jak np "co to jest i znaczy nauka empiryczna" (o metodologi przy tworzeniu teorii, dowodzeniu tez/wnioskow) w jakiejkolwiek innej niz fizyka dziedzinie.> Poczytaj sobie i spróbuj zrozumieć fundamentalny podział w fizyce na fizykę teoretyczną i doświadczalną, bo od samego początku walczysz z chochołem.Zaprezentowany podzial nie ma sensu ani praktycznego, ani logicznego. (nie pasuje ani nie odzwierciedla esencji ukazanego problemu, "nie ta bajka") Nie dociera do Ciebie ze teorie.. "fizyke teoretyczna" .. buduje sie na podstawie empirycznej obserwacji bytu ("poswiata", "naelektryzowanie", przeskok iskry, emisja promieniowania, reakcja chemiczna) i wowczas taka nauka nazywana jest empiryczna ..albo teorie mozna tworzyc poprzez postulowanie wymyslow (jak np KRASNOLUDKI czy wzdluzne skrocenia przestrzenne rakiet w STW) NIGDY W PRZYRODZIE NIE ZAOBSERWOWNYCH, a dopiero potem poszukiwanie ich w realnym swiecie. Inne przyklady to "statyczny nieskonczony eter", "neutrina", "czarne dziury" "fale grawitacyjne", bozony/pole Higgsa, ciemne materie itp spirytystyczne dziwadla wyobrazeniowe. (nie tak powstaly wszystkie praktyczne dziedziny nauki) Wydaje Ci sie ze zaprezentowane w podziale pojecie "fizyka praktyczna" oznacza ze "w tej odosobnionej/wyroznionej/wyodrebnionej formie nauki"(lol) nie uzywa sie i pomija teorie ? (szybciutko gubisz sie na rozumieniu znaczenia fundamentalnych pojec ..widoczne braki samodzielnej analizy i przemyslen, a to wynik dzialania niczym kopiarka copy/paste) > To musi być frustrujące, co widać po histerycznej i maniakalnej formie Twoich postów.(wrecz przeciwnie, napedza do dzialania  ) Rzecz trzeba nazwac po imieniu. Nie sa to zadni fizycy(czy sie to komus podoba czy nie) tylko jesli juz szarlatani szerzacy posrod ludu ciemnote sredniowieczna o niewidzialnych strzygach i dziwadlach jedynie przebranych w pojecia matematyczne, przekonani (dzieki wplywom najczesciej materialnym) o nieomylnosci swych wizji o niewidzialnych ale istniejacych ducho-stworach. > Mnie jest głęboko obojętne która teoria, który model obowiązuje, bo nie jestem w to w żaden sposób zaangażowany. Kieruje się probabilistyką, bo tylko to dla mnie, nie-fizyka-matematyka, jest praktycznym narzędziem rozstrzygania komu ufać. Ufam w tym wypadku większości naukowców.> I nie jest to żadne bezmyślne kopiowanie, czy wiara w autorytet. To jest prosta kalkulacja.> Smieszne ze zamiast posluzyc sie samodzielnie mysleniem RZECZYWISTYM UZMYSLOWIENIEM SOBIE POSTULOWANYCH TWIERDZEN (cala esencja z kontemplacji kosmosu)..kalkulesz niczym maszyna ktory poglad i strone przyjac "bo to mi da wieksze korzysci" : D (dziecinada..ale i strach przed mysleniem = w tym systemie "kompromitacja", "bede osmieszony a przez przyjaciol opisany jako glupi bo nie uznaje i smie krytykowac STW i bigbang co to nietypowo wybuchl sobie ot tak [a czemu nie!] z nikad w punkcie ktory byl wszedzie") Samodzielne myslenie a w domysle i celu : "ROZUMIENIE" wbrew pozorom nie jest procesem latwym, jakby sie moze niektorym wydawalo.. "just like that". Potrzeba nie tylko wiedzy ale i zmyslu detektywa, wieloletniego doswiadczenia w jaki sposob analizowac, sprawiedliwie oceniac odrzucac/przyjmowac poglady, gdzie i jak kierowac mysli itd itp (przyjecie pewnej "postawy").. czy tez nawet zwyklej odwagi intelektualnej, "pojscia pod prad" by podwazyc, zweryfikowac autorytety. [z czym mysle niestety jest najwiekszy problem -panujacy system hierarchiczny .. komisja "biskupow" demokratycznie ustala dogmat (po uprzednim umowieniu sie) np ze niewidzialne czarne dziury albo niewidzialne krzywizny czasoprzestrzenne czy nieskonczonosci istnieja, a reszta pod grozba usuniecia ze studiow/srodowiska (koryta) musi twierdzic ze tak wlasnie jest i malo tego rozsiewac niczym wirus te mysl w swoim otoczeniu zarazajac umysly nieswiadome podstepnego niebezpieczenstwa] .
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Kulmin (4007 punktów) | > Zaprezentowany podzial nie ma sensu ani praktycznego, ani logicznego.> (nie pasuje ani nie odzwierciedla esencji ukazanego problemu, "nie ta bajka")Oczywiście, że ma sens, tylko w Twojej religii go nie ma, bo wtedy do kosza na śmieci trafiłaby cała argumentacja. Cytat:Fizyka teoretyczna - sposób uprawiania fizyki polegający na matematycznym opisie praw przyrody, tworzeniu i rozwijaniu teorii, z których wnioski mogą być sprawdzone doświadczalnie. Przykładem jest fizyka matematyczna opisująca zjawiska i teorie fizyczne korzystając z rozwiniętej aksjomatyki matematycznej i obiektów zdefiniowanych w podobny sposób, jak np. rozmaitości. Eksperymentami fizycznymi zajmuje się fizyka doświadczalna, w której podstawą wniosków jest pomiar wraz z teorią błędu, a nie spekulacja logiczna Walczysz z wymyślonym przeciwnikiem. > Nie dociera do Ciebie ze teorie.. "fizyke teoretyczna" .. buduje sie na podstawie empirycznej obserwacji bytu ("poswiata", "naelektryzowanie", przeskok iskry, emisja promieniowania, reakcja chemiczna) i wowczas taka nauka nazywana jest empiryczna ..albo teorie mozna tworzyc poprzez postulowanie wymyslow (jak np KRASNOLUDKI czy wzdluzne skrocenia przestrzenne rakiet w STW) NIGDY W PRZYRODZIE NIE ZAOBSERWOWNYCH, a dopiero potem poszukiwanie ich w realnym swiecie. Inne przyklady to "statyczny nieskonczony eter", "neutrina", "czarne dziury" "fale grawitacyjne", bozony/pole Higgsa, ciemne materie itp spirytystyczne dziwadla wyobrazeniowe.No jak to wymysły. Przecież mamy obraz czarnej dziu... aaa zapomniałem - photoshop grafików z NASA. > (nie tak powstaly wszystkie praktyczne dziedziny nauki)> Wydaje Ci sie ze zaprezentowane w podziale pojecie "fizyka praktyczna" oznacza ze "w tej odosobnionej/wyroznionej/wyodrebnionej formie nauki"(lol) nie uzywa sie i pomija teorie ?> (szybciutko gubisz sie na rozumieniu znaczenia fundamentalnych pojec ..widoczne braki samodzielnej analizy i przemyslen, a to wynik dzialania niczym kopiarka copy/paste)O jezu daruj już sobie te teksty o samodzielnym myśleniu, bo to zaczyna być infantylne. No istna kopiarko-wklejarka. Co do łba wpadnie to kopiuj wklej, a do łba wpada ciągle to samo. Poważna fiksacja. > Smieszne ze zamiast posluzyc sie samodzielnie mysleniem RZECZYWISTYM UZMYSLOWIENIEM SOBIE POSTULOWANYCH TWIERDZEN (cala esencja z kontemplacji kosmosu)..kalkulesz niczym maszyna ktory poglad i strone przyjac "bo to mi da wieksze korzysci"Fizyka nie jest na podium moich zainteresowań. Na poważne zgłębiam inne dziedziny. A niepoważne zgłębianie dziedzin nauki mnie nie interesuje, bo nie ma sensu tracić czasu na wchodzenie po kostki do wody. A Ty wszedłeś po kolana i myślisz, że umiesz pływać. > (dziecinada..ale i strach przed mysleniem = w tym systemie "kompromitacja", "bede osmieszony a przez przyjaciol opisany jako glupi bo nie uznaje i smie krytykowac STW i bigbang co to nietypowo wybuchl sobie ot tak sobie [a czemu nie!] z nikad w punkcie ktory byl wszedzie")Prawdziwie bym się ośmieszył i wyszedł na niepokornego kretyna, gdybym krytykował jakąś teorie nie rozumiejąc jej. Kiedyś jak byłem młodszy negowałem teorie ewolucji, też występowałem przeciwko "autorytetom" i "mainstreamowi", też "myślałem samodzielnie", ale na całe szczęście dość szybko uzmysłowiłem sobie, że byłem głupim i naiwnym ignorantem z mikroskopijną wiedzą. A owo mityczne narzędzie jakim jest "samodzielne myślenie" to po prostu punkt odniesienia dla paranoików, spiskowców i fanatyków, służący podziałowi na MY myślący i znający prawdę - ONI zmanipulowane zombie. Ma to na celu uwiarygodnienie swoich własnych wynurzeń poprzez negację cudzych. Musisz zmienić retorykę, bo ja zaczynam się czuć jak podczas dyskusji z płaskoziemcami na youtubie.
|
|
| | | |  | -1 na 3 | Henryk.K (2246 punktów) |
>Dlatego wlasnie polecam rozpoczac nauke od podstaw, a nie bezmyslnego kopiowania czyjejs paranoi i udawania "jaki to ja jestem madry bo uwazam tak samo jak autorytet" (mimo ze pojecia zielonego nie mam o czym mowa). >W Twoim przypadku (stan umyslowy) zaczalbym od prob zrozumienia znaczenia fundamentalnych pojec jak np "co to jest i znaczy nauka empiryczna" (o metodolprawogi przy tworzeniu teorii, dowodzeniu tez/wnioskow) w jakiejkolwiek innej niz fizyka dziedzinie. >Napisales ze przeciwnikom teorii wzglednosci koncza sie argumenty. ie relatywne sa, zalezne od masy.
Kontynuując ten wątek poważę się zauważyć, że próba wykorzystania rakiety krążącej wokół Ziemi jest czysto teoretyczna. Można jedynie zaproponować samolot, ponieważ tylko on jest w stanie latać nad jej powierzchnią w dowolnym kierunku. Takie stwierdzenie może wydawać się absurdalne, lecz technika lotów rakiet na orbitę je potwierdza.
|
|
| szostek (349 punktów) | > Witam. Czytałem trochę o dylatacji czasu ale nie do końca ...Co to jest dylatacja czasu jest wyjaśnione w artykule Obalenie dogmatów na których zbudowano dzisiejszą relatywistykę. Zostało tam wykazane, że dylatacja czasu jest własnością zegarów świetlnych, które w każdej kinematyce są wzorcami czasu. W artykule zostało pokazane techniczne wyjaśnienie zjawiska dylatacji czasu. Inne wyjaśnienie techniczne nie jest znane, dlatego dylatacja czasu jest, puki co, dowodem istnienia eteru. Natomiast Szczególna Teoria Względności jest teorią błędną, co wykazałem w artykule Wyprowadzenie wszystkich transformacji liniowych ... oraz dyskusja o podstawach relatywistyki. Co do STW, to słusznie zauważyłeś, że " Więc nie chodzi o prędkość a o jej zmianę?" W STW dylatacja jest związana bardziej z przyśpieszeniami niż z prędkościami. Chociaż prawie wszyscy piszą o prędkości Jest tak dlatego, że STW jest teorią z rozsynchronizowanymi zegarami. W każdym układzie inercjalnym zegary są źle skalibrowane, i to powoduje, takie nierzeczywiste efekty jak ten: " Do momentu w którym rakieta oddala się od Ziemi ruchem jednostajnym czas w rakiecie płynie wolniej niż na Ziemi i jednocześnie czas na Ziemi płynie wolniej niż w rakiecie". Napisałeś także, że: " Prędkość światła w próżni jest stała i wynosi ok 300 tyś km/s ". Ale to nie jest prawda. To są bzdury powtarzane przez niekompetentnych fizyków. Nigdy bowiem nie zmierzono dokładnie jednokierunkowej prędkości światła. Jeżeli już, to z eksperymentów wynika jedynie, że stała jest średnia prędkość światła na drodze tam i z powrotem.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|