>Wiadomo że ze wzrostem ilości mięśni człowiek staje się silniejszy ale czy wzrost siły jest >proporcjonalny do wzrostu mięśni? Czy jeżeli na przykład masa mięśniowa zwiększy się o 50% to >człowiek będzie w stanie podnieść 50% więcej czy ograniczenia organizmu zmniejszą tą ilość do na >przykład 40 % więcej? >Jak wygląda sytuacja z wydajnością mięśni? Czy da się ją jakoś wytrenować żeby zwiększyć siłę bez >zwiększania ilości mięśni? Jakie znaczenie ma genetyka?
Co ma genetyka do pewnej predestynacji organizmu? Otóż to że oprócz mięśni niemożebnie rozwiniętych, musi być odpowiednio silny kościec, szkielet na którym nasz organizm się opiera. Nie same mięśnie stanowią o sile. Obciążenia jakie by nie były, które mięsnie pokonają i tak przenoszą się na szkielet, konstrukcję zasadniczą człowieka. Zagadnienie, o ile można tak nazwać, nie wyobcowane/oderwane. Do tego dochodzi także sprawa dostarczania tlenu do nawet sztucznie tworzonej masy mięśniowej. Jeśli płuca nie dostarczą tlenu to co masz za siłacza? Kwas mlekowy jaki wytwarza mięsień przeciążany? A z fizjologii wiadomo, że największym biorcą tlenu, w końcowym efekcie, jest mózg. Tak, tak. Stąd i dalszy wniosek. Najsilniejszym fizycznie może być tylko ten, który ma najmniejszy mózg, a więc mający najmniejsze potrzeby tlenu. Stąd i powiedzenie, iż siła fizyczna w parze z rozumem nie idzie, jest nad wyraz trafne. Pokazy mięśniaków typu kulturyści są tylko medialnie głupie. Z mojego życia pamiętam tylko Azjatę Tomy Kono, który był kulturystą i jednocześnie popisywał się swoją siłą w podnoszeniu ciężarów. Czy widać współczesne gwiazdy kulturystyki na pomoście ciężarowców? Wygląd ciężarowców nie przypomina nieraz atlety. Więc model umięśnionego mężczyzny nie musi oznaczać wybitnej jego siły. To może być model osadzony na słabym koścu szkieletu. Co ja tu będę pierniczył. Współczesna nauka to wyjaśnia. Poszukać tylko i przeczytać. Nawet na Wiki to jest.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|