 |
**Pytanie do znawcow podstaw elektrotechniki** Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-10-2019 19:44 | chillyshotorbitus (729 punktów) | **Pytanie do znawcow podstaw elektrotechniki**
1 na 1 | W jaki sposob na gruncie obowiazujacej obecnie w fizyce "zderzeniowej teorii kinetycznej materii" (czy jakiejkolwiek innej o ile takowa istnieje) wytlumaczyc efekt blokowania przez zarnik przeplywu elektronow w kierunku dodatnio naladowanej katody ukazanej na rysunku. Czy dlatego ze dodatnio naladowana (oznacza niedobor elektronow?) struktura atomowa katody pod wplywem temperatury zaczyna szybciej drgac i wibrowac, nadlatujace od strony anody elektrony odbijane sa od niej jak pileczki ? **  ** www.youtube.com/watch?v=vodLF07EHWM3:36 Kanal RS Elektronika . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) |
>Czy dlatego ze dodatnio naladowana (oznacza niedobor elektronow?) struktura atomowa katody pod >wplywem temperatury zaczyna szybciej drgac i wibrowac, nadlatujace od strony anody elektrony >odbijane sa od niej jak pileczki ? Co Ty, dziecko jesteś? Jakie piłeczki?! To przestrzeń, przestrzeń w bańce rośnie. Jak urośnie dostatecznie, to elektrony nie doleco. Bo za daleko majo.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
3 na 3 |
 | | chillyshotorbitus (729 punktów) | > > efekt blokowania przez zarnik przeplywu elektronow w kierunku dodatnio naladowanej katody ukazanej na rysunku.> Żarnik? Coś blokuje?  A gdyby usunac zarnik i przylozyc do anody wylacznie napiecie (ladunek ujemny).. nie przeskoczy/przeplynie on stopniowo na katode poprzez lampe prozniowa ? > Może katoda? Ale katoda z rysunku też nie blokuje.. więc o co kaman?Chlopaki z kanalu RS Elektronika opisuja ze rozgrzana katoda w pewnien sposob przyblokowuje i "nie wypuszcza" elektronow probujacych przeskoczyc z anody (w wyniku zbytniego nagromadzenia). Zle tlumacza ? > Cytat:Źródłem elektronów (dzięki zjawisku termoemisji) jest rozgrzana katoda. > Trudno żeby z naładowanej dodatnio katody (tej na dole, nad żarnikiem) były emitowane elektrony, jeżeli ich nie ma, bo przecież naładowanie dodatnio oznacza odpłynięcie elektronów. A ponieważ anoda (ta na górze) nie jest podgrzewana - nie ma emisji. I nie ma prądu, płynącego umownie od dodatnio naładowanej katody do ujemnie naładowanej anody.> Ale pewnie i tak będziesz wiedział lepiej. To na pewno spisek. Elektronów.Wniosek : bez zarnika nigdy nie doszloby do przeplywu ladunku w lampie prozniowej i schemacie ukazanym na rysunku ? .
|
|
|  | 3 na 3 | salek (4701 punktów) | >A gdyby usunac zarnik i przylozyc do anody wylacznie napiecie (ladunek ujemny).. nie przeskoczy/przeplynie on stopniowo na katode poprzez lampe prozniowa ? Wersja dla studentów: nie.
>Chlopaki z kanalu RS Elektronika opisuja ze rozgrzana katoda w pewnien sposob przyblokowuje i "nie wypuszcza" elektronow probujacych przeskoczyc z anody (w wyniku zbytniego nagromadzenia). >Zle tlumacza ? No.
>Wniosek : bez zarnika nigdy nie doszloby do przeplywu ladunku w lampie prozniowej i schemacie ukazanym na rysunku ? Wersja dla studentów: W schemacie z rysunku nigdy nie dojdzie do przepływu ładunku. Jeżeli zamienić bieguny ('+' będzie na anodzie) - tak.
|
|
| |  | | chillyshotorbitus (729 punktów) | >>A gdyby usunac zarnik i przylozyc do anody wylacznie napiecie (ladunek ujemny).. nie przeskoczy/przeplynie on stopniowo na katode poprzez lampe prozniowa ? >Wersja dla studentów: nie.
Pierwsze prozniowe lampy katodowe pozbawione byly zarnika, a jednak ladunek przez nie jakos przelatywal.
>>Wniosek : bez zarnika nigdy nie doszloby do przeplywu ladunku w lampie prozniowej i schemacie ukazanym na rysunku ? >Wersja dla studentów: W schemacie z rysunku nigdy nie dojdzie do przepływu ładunku. Jeżeli zamienić bieguny ('+' będzie na anodzie) - tak.
Dlaczego po usunieciu zarnika, przeplyw mozliwy bedzie tylko w jedna strone ?
Czy moze (wersja pierwotna) niezaleznie od koncentracji przylozonego do anody (na rys) ladunku (-) po zamknieciu obwodu i wczesniejszym usunieciu zarnika z lampy prozniowej, prad nigdy nie poplynie ? .
|
|
| | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >Pierwsze prozniowe lampy katodowe pozbawione byly zarnika, a jednak ladunek przez nie jakos przelatywal. Katody. Nie żarnika.
>>>Wniosek : bez zarnika nigdy nie doszloby do przeplywu ladunku w lampie prozniowej i schemacie ukazanym na rysunku ? >>Wersja dla studentów: W schemacie z rysunku nigdy nie dojdzie do przepływu ładunku. Jeżeli zamienić bieguny ('+' będzie na anodzie) - tak. >Dlaczego po usunieciu zarnika, przeplyw mozliwy bedzie tylko w jedna strone ? Wróć. Wersja dla studentów: Po usunięciu żarnika i ostygnięciu katody przepływ nie będzie możliwy.
>Czy moze (wersja pierwotna) niezaleznie od koncentracji przylozonego do anody (na rys) ladunku (-) po zamknieciu obwodu i wczesniejszym usunieciu zarnika z lampy prozniowej, prad nigdy nie poplynie ? Wersja dla studentów: jeżeli różnica potencjałów przekroczy napięcie przebicia - prąd popłynie w łuku. Nie wcześniej. Tak działają neonówki.
|
|
| | | |  | | chillyshotorbitus (729 punktów) | > >Pierwsze prozniowe lampy katodowe pozbawione byly zarnika, a jednak ladunek przez nie jakos przelatywal.> Katody. Nie żarnika.W jaki sposob rozumiec ze "nie mialy katody" -> przewodnika poprzez ktory ladunek dostaje sie do lamp, z ktorych starano sie wypompowywac powietrze. > >>>Wniosek : bez zarnika nigdy nie doszloby do przeplywu ladunku w lampie prozniowej i schemacie ukazanym na rysunku ?> >>Wersja dla studentów: W schemacie z rysunku nigdy nie dojdzie do przepływu ładunku. Jeżeli zamienić bieguny ('+' będzie na anodzie) - tak.> >Dlaczego po usunieciu zarnika, przeplyw mozliwy bedzie tylko w jedna strone ?> Wróć. Wersja dla studentów: Po usunięciu żarnika i ostygnięciu katody przepływ nie będzie możliwy.Czyli prad przez ~"proznie"~ nie poplynie ? Crookes moglby sie lekko zdziwic  > >Czy moze (wersja pierwotna) niezaleznie od koncentracji przylozonego do anody (na rys) ladunku (-) po zamknieciu obwodu i wczesniejszym usunieciu zarnika z lampy prozniowej, prad nigdy nie poplynie ?> Wersja dla studentów: jeżeli różnica potencjałów przekroczy napięcie przebicia - prąd popłynie w łuku. Nie wcześniej. Tak działają neonówki.Wejdziesz na slup wysokiego napiecia i przeskok iskry tez bedzie mozliwy ..ale czy warunki prozniowe niewielkiej wymiarowo lampy (bardzo mala odleglosc miedzy elektrodami) wymagaja az tak silnego przebicia (po co w takim razie wypompowuje sie powietrze z tuby), ze dodatnio naladowana "katoda" z rysunku pozbawiona grzalki, nie przyciagnie nagromadzonego chetnego do skoku nadmiaru ladunku anody po podlaczeniu napiecia (a co hamuje w jakis sposob zarnik o czym wspomina na filmie RS Elektronika) .
|
|
| | | | |  | | salek (4701 punktów) | >>>Pierwsze prozniowe lampy katodowe pozbawione byly zarnika, a jednak ladunek przez nie jakos przelatywal. >>Katody. Nie żarnika. >W jaki sposob rozumiec ze "nie mialy katody" Na ile sposobów można rozumieć stwierdzenie 'nie miały katody'? Średnio rozgarnięty student raczej skojarzy, że skoro nie ma specjalnej blaszki, żeby robiła za katodę, to musi za nią robić coś innego. Cóż mogło robić za katodę w lampie z żarnikiem..
>Crookes moglby sie lekko zdziwic Zapewne Crookes znał nie tylko wersję dla studentów.
>a co hamuje w jakis sposob zarnik o czym wspomina na filmie RS Elektronika Zapytaj RS Elektronikę
|
|
| | |  | 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | > Pierwsze próżniowe lampy katodowe pozbawione były żarnika, a jednak ładunek przez nie jakoś przelatywał.
W tych wczesnych lampach próżnia była kiepska. Właściwie nie była to próżnia, lecz powietrze pod bardzo niskim ciśnieniem. Po przyłożeniu napięcia między katodą a anodą jony dodatnie (których zawsze w powietrzu kilka się znajdzie, choćby w wyniku promieniowania kosmicznego) są przyśpieszane do katody i wybijają z niej elektrony, a te z kolei biegną do anody po drodze jonizując więcej cząsteczek powietrza. W ułamku sekundy ten process lawinowy narasta aż niemal wszystkie cząsteczki powietrza w lampie zostaną zjonizowane (powstaje plazma) i biorą udział w przepływie prądu.
W lampach radiowych proces ten jest praktycznie wyeliminowany przez zapewnienie dużo lepszej próżni. Służy temu getter - cienka warstwa chemicznie aktywnego metalu rozpylonego na wewnętrznej powierzchni lampy i pochłaniającego resztki powietrza.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | chillyshotorbitus (729 punktów) | > > Pierwsze próżniowe lampy katodowe pozbawione były żarnika, a jednak ładunek przez nie jakoś przelatywał.> W tych wczesnych lampach próżnia była kiepska. Właściwie nie była to próżnia, lecz powietrze pod bardzo niskim ciśnieniem. Po przyłożeniu napięcia między katodą a anodą jony dodatnie (których zawsze w powietrzu kilka się znajdzie, choćby w wyniku promieniowania kosmicznego) są przyśpieszane do katody i wybijają z niej elektrony, a te z kolei biegną do anody po drodze jonizując więcej cząsteczek powietrza. W ułamku sekundy ten process lawinowy narasta aż niemal wszystkie cząsteczki powietrza w lampie zostaną zjonizowane (powstaje plazma) i biorą udział w przepływie prądu.(O ile dobrze zrozumialem) Przykladamy do katody ujemny zacisk z nadmiarem elektronow, po czym po zamknieciu obwodu gromadza sie one na katodzie. W srodku lampy prozniowej pozostaje kilka pozbawionych elektronow - dodatnio naladowanych czasteczek (z czystej ciekawosci jesli mozna ..ktore to dokladnie zwiazki, sam tlen, azot?). W wyniku odzialywania ujemnie naladowanej katody sa one przyciagane, po czym dochodzi do zderzenia z metalem w efekcie czego wybijane sa z katody elektrony ktore nastepnie kieruja sie do dodatniej anody (zamkniecie obwodu) a po drodze (w jaki sposob..rowniez zderzeniowy?) wybijaja one dodatkowo elektrony z pozostalych w lampie czastek powietrza powodujac ze dodatnio naladowane jony lawinowo zaczynaja uderzac w katode co uruchamia przesyl ladunku. [ciekawe (w jaki sposob tlumaczy to nauka) czemu ogolnie w tym procesie sluzyc ma proznia i co wlasciwie dzieje sie w tubie Crookesa podczas zamkniecia obiegu] Na zdrowy rozum wyglada iz strumien elektronow (czastek skoncentrowanej materii) "rozbijany/rozpryskiwany jest na kawalki" (niewiem kilka czy miliony roznej wielkosci "brylek"..czy jest to byc moze jednolita, plynna substancja) ..po czym czesc ladunku wraca na anode, a czesc zostaje wyemitowana w formie "roznych dlugosci promieniowan" ..od cieplnego przez radiowe "elektromagnetyczne", promienie X itd. Podobna mniemam sytuacja zachodzi gdy mowimy o zjawisku nazywanym OPOREM ELEKTRYCZNYM PRZEWODNIKA ..gdzie wg nowej/starej perspektywy Lavoisiera, Boyla, Bohra temperatura powoduje "rozproszenie/ekspansje przestrzenna struktury materialu" (rysunek) www.racjonalista.pl/forum.php/s,799592#w799698..w wyniku czego atomy oddalaja sie od siebie na odleglosci ktore powoduja ze nadmiar elektronow zamiast plynnie zmierzac do celu ..musi "przeskakiwac" po ostatniej orbicie z jednej przestrzeni atomu do drugiej i w tym czasie mamy podobny jak lampie prozniowej efekt rozbicia, a w rezultacie wypromieniowania, emisji cieplnej/"fali elektromagnetycznej" itd calej gamy czestotliwosci. [stad min elektron zachowuje sie jak fala (w rozbiciu) i jak skupiona czastka wytwarzajaca pole/przestrzen/dystans wokol siebie (np wewnatrz atomu na orbicie) w doswiadczeniu Younga] > W lampach radiowych proces ten jest praktycznie wyeliminowany przez zapewnienie dużo lepszej próżni. Służy temu getter - cienka warstwa chemicznie aktywnego metalu rozpylonego na wewnętrznej powierzchni lampy i pochłaniającego resztki powietrza.Czemu konkretnie sluzyc ma wg zalozen teoretycznych proznia. .
|
|
4 na 4 | Ebvalaim (2787 punktów) | >W jaki sposob na gruncie obowiazujacej obecnie w fizyce "zderzeniowej teorii kinetycznej materii" >(czy jakiejkolwiek innej o ile takowa istnieje) wytlumaczyc efekt blokowania przez zarnik przeplywu >elektronow w kierunku dodatnio naladowanej katody ukazanej na rysunku. Nie ma żadnego "blokowania przez żarnik".
Jedyne, co żarnik robi, to powoduje, że w wyniku drgań termicznych część elektronów "odrywa" się od katody, dzięki czemu mogą swobodnie poruszać się w próżni panującej w bańce. Jak już mogą się swobodnie poruszać, to jako naładowane ujemnie lecą tam, gdzie jest ładunek dodatni - przez zwykłe przyciąganie elektryczne. Jeśli dodatnio naładowana jest anoda, to lecą od katody do anody i mamy przepływ prądu. Jeśli katoda - to po oderwaniu się od katody są z powrotem przez nią przyciągane, nic nie płynie między anodą i katodą i przepływu prądu nie ma.
>nadlatujace od strony anody elektrony odbijane sa od niej jak pileczki ? Nie ma elektronów nadlatujących od strony anody, bo anoda nie ma żarnika. Wszystkie elektrony anody są z nią związane i nie mają jak lecieć w stronę katody. To właśnie jest rola żarnika - sprawić, żeby część elektronów była swobodna. Ale żarnik jest tylko przy katodzie, więc katoda jest jedynym potencjalnym źródłem elektronów.
|
|
 | | chillyshotorbitus (729 punktów) | > Nie ma żadnego "blokowania przez żarnik".Cos jednak blokuje przeplyw pradu. > Jedyne, co żarnik robi, to powoduje, że w wyniku drgań termicznych część elektronów "odrywa" się od katodyA na jakiej zasadzie jesli mozna.. "elektrony odrywaja sie w wyniku drgan" (wystarczy atomami "potrzasnac jak jablonia i owoce same pospadaja"?) ..tak oficjalnie tlumaczy nauka ? Czy nie precyzyjniej wyjasnia owo zjawisko model Bohra gdzie wyzszy poziom energetyczny oddala, wypychajac elektron poza atom ..tyle czyz nie staje sie wowczas oczywistym iz atomy moga sie rozszerzac ? (w zwiazku z czym odkrywamy przyczyne "termodynamiki", stanow skupienia, reakcji chemicznych, chlodnictwa, emisji itd) ..  .. > dzięki czemu mogą swobodnie poruszać się w próżni panującej w bańce. Jak już mogą się swobodnie poruszać, to jako naładowane ujemnie lecą tam, gdzie jest ładunek dodatni - przez zwykłe przyciąganie elektryczne. Jeśli dodatnio naładowana jest anoda, to lecą od katody do anody i mamy przepływ prądu. Jeśli katoda - to po oderwaniu się od katody są z powrotem przez nią przyciągane, nic nie płynie między anodą i katodą i przepływu prądu nie ma.Pytanie dlaczego z ujemnie naladowanej anody, elektrony nie docieraja do + bieguna zrodla pradu. Nawet jesli nagrzewana katoda (naladowana dodatnio co rozumiemy przez ubytek ladunku ujemnego tak?) emituje wypycha z siebie elektrony(sprzecznosc), to czy nie powinny byc one momentalnie przyciagniete przez dodatni biegun baterii ? > >nadlatujace od strony anody elektrony odbijane sa od niej jak pileczki ?> Nie ma elektronów nadlatujących od strony anody, bo anoda nie ma żarnika. Wszystkie elektrony anody są z nią związane i nie mają jak lecieć w stronę katody. To właśnie jest rola żarnika - sprawić, żeby część elektronów była swobodna. Ale żarnik jest tylko przy katodzie, więc katoda jest jedynym potencjalnym źródłem elektronów.Zrodlem energetycznym anody jest przylozony do niej ladunek ujemny baterii (powstaje nadmiar elektronow) i gdyby tylko usunac grzalke zanikl by problem z przeplywem ..wiec obecnosc zarnika cos tam chyba jednak zmienia.. czy nie? .
|
|
|  | 3 na 3 | Ebvalaim (2787 punktów) | >Cos jednak blokuje przeplyw pradu. To, że nie ma co płynąć.
>A na jakiej zasadzie jesli mozna.. "elektrony odrywaja sie w wyniku drgan" (wystarczy atomami "potrzasnac jak jablonia i owoce same pospadaja"?) ..tak oficjalnie tlumaczy nauka ? Z grubsza. Drgania termiczne są losowe, cząsteczki obiektu o jakiejś temperaturze mają pewien rozkład energii. Normalnie elektrony w metalu są związane, tj. mają za małą energię, by oderwać się od metalu i poruszać się swobodnie - trochę podobnie, jak piłka podrzucona w górę ma zbyt małą energię, by odlecieć w przestrzeń kosmiczną. W miarę podgrzewania rozkład energii sięga coraz wyższych i wyższych wartości, aż przy pewnej temperaturze część elektronów ma energię na tyle wysoką, by się oswobodzić (coś jakbyś miał miliony piłek podrzucanych z różnymi prędkościami, i przy odpowiednio wysokiej temperaturze część piłek ma prędkości przekraczające II prędkość kosmiczną - w dużym uproszczeniu).
>Czy nie precyzyjniej wyjasnia owo zjawisko model Bohra gdzie wyzszy poziom energetyczny oddala, wypychajac elektron poza atom ..tyle czyz nie staje sie wowczas oczywistym iz atomy moga sie rozszerzac ? (w zwiazku z czym odkrywamy przyczyne "termodynamiki", stanow skupienia, reakcji chemicznych, chlodnictwa, emisji itd) Model Bohra jest sfalsyfikowany gdzieś tak od początku XX wieku.
>Pytanie dlaczego z ujemnie naladowanej anody, elektrony nie docieraja do + bieguna zrodla pradu. Bo są związane z anodą. Nie mają wystarczającej energii, by się z niej wyrwać i polecieć w kierunku katody.
>Nawet jesli nagrzewana katoda (naladowana dodatnio co rozumiemy przez ubytek ladunku ujemnego tak?) emituje wypycha z siebie elektrony(sprzecznosc), to czy nie powinny byc one momentalnie przyciagniete przez dodatni biegun baterii ? Kiedy do katody podłączony jest biegun dodatni - dokładnie tak jest. Nawet jeśli jakiś elektron wyrwie się z katody (ubytek ładunku ujemnego nie oznacza jego braku, więc nie sprzeczność), zaraz do niej wraca.
>Zrodlem energetycznym anody jest przylozony do niej ladunek ujemny baterii (powstaje nadmiar elektronow) i gdyby tylko usunac grzalke zanikl by problem z przeplywem O, widzę że masz tu sprawdzalną hipotezę. Są lampy, w których grzałka jest jednocześnie katodą. Weź taką lampę, nie podłączaj żarzenia, podłącz minus do anody i plus do katody i sprawdzaj, czy prąd popłynie. Spoiler: raczej nie.
|
|
| |  | 1 na 1 | chillyshotorbitus (729 punktów) | > >Cos jednak blokuje przeplyw pradu.> To, że nie ma co płynąć.> >A na jakiej zasadzie jesli mozna.. "elektrony odrywaja sie w wyniku drgan" (wystarczy atomami "potrzasnac jak jablonia i owoce same pospadaja"?) ..tak oficjalnie tlumaczy nauka ?> Z grubsza. Drgania termiczne są losowe, cząsteczki obiektu o jakiejś temperaturze mają pewien rozkład energii. Normalnie elektrony w metalu są związane, tj. mają za małą energię, by oderwać się od metalu i poruszać się swobodnie - trochę podobnie, jak piłka podrzucona w górę ma zbyt małą energię, by odlecieć w przestrzeń kosmiczną.> W miarę podgrzewania rozkład energii sięga coraz wyższych i wyższych wartości, aż przy pewnej temperaturze część elektronów ma energię na tyle wysoką, by się oswobodzić (coś jakbyś miał miliony piłek podrzucanych z różnymi prędkościami, i przy odpowiednio wysokiej temperaturze część piłek ma prędkości przekraczające II prędkość kosmiczną - w dużym uproszczeniu).Nie potrafie wyobrazic sobie co znaczy ze w miare wzrostu drgan/zderzania sie calych atomow, "czesc elektronow ma energie na tyle wysoka by sie oswobodzic". Elektrony w atomie sa "podrzucane do gory" az w koncu ktorys wypada ? Ktory z mechnizmow opisuje owo zjawisko ..model zderzen kinetycznych ? (da sie owo "wybicie" jakos realnie zwizualizowac?) > >Czy nie precyzyjniej wyjasnia zjawisko model Bohra gdzie wyzszy poziom energetyczny oddala, wypychajac elektron poza atom ..tyle czyz nie staje sie wowczas oczywistym iz atomy moga sie rozszerzac ? (w zwiazku z czym odkrywamy przyczyne "termodynamiki", stanow skupienia, reakcji chemicznych, chlodnictwa, emisji itd)> Model Bohra jest sfalsyfikowany gdzieś tak od początku XX wieku.Model Bohra tlumaczy strukture budowy materii (uklad pierwiastkow), reakcje chemiczne, emisje fal, elektrotechnike i wiele wiele innych ..(dlugo by wymieniac ..niemal cale rozumienie mikroskali) ..w zwiazku z czym chcialbym spytac .. coz takiego spowodowalo, stalo sie iz zostal on "kompletnie sfalsyfikowany" na rzecz matematycznych orbitali. > >Pytanie dlaczego z ujemnie naladowanej anody, elektrony nie docieraja do + bieguna zrodla pradu.> Bo są związane z anodą. Nie mają wystarczającej energii, by się z niej wyrwać i polecieć w kierunku katody.No dobrze ale jednak w warunkach prozni ladunek choc rozbity zacznie sie przemieszczac w kierunku dodatnio naladowanej katody w formie promieniowania ..tak ponoc funkcjonuje tuba Crooksa dzieki czemu wykryto caly szereg radiacji (zatem uklad sie jakos domyka i dochodzi do transmisji energii). > >Nawet jesli nagrzewana katoda (naladowana dodatnio co rozumiemy przez ubytek ladunku ujemnego tak?) emituje wypycha z siebie elektrony(sprzecznosc), to czy nie powinny byc one momentalnie przyciagniete przez dodatni biegun baterii ?> Kiedy do katody podłączony jest biegun dodatni - dokładnie tak jest. Nawet jeśli jakiś elektron wyrwie się z katody (ubytek ładunku ujemnego nie oznacza jego braku, więc nie sprzeczność), zaraz do niej wraca.Jesli "wraca" tzn ze obieg pradu przez proznie sie domyka..pytanie tylko czemu "wybitych z katody elektronow" nie pochlania dodatnio naladowany zacisk baterii. > >Zrodlem energetycznym anody jest przylozony do niej ladunek ujemny baterii (powstaje nadmiar elektronow) i gdyby tylko usunac grzalke zanikl by problem z przeplywem> O, widzę że masz tu sprawdzalną hipotezę. Są lampy, w których grzałka jest jednocześnie katodą. Weź taką lampę, nie podłączaj żarzenia, podłącz minus do anody i plus do katody i sprawdzaj, czy prąd popłynie. Spoiler: raczej nie.> A np w tej tubie prozniowej byl zarnik ?
|
|
| | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >A np w tej tubie prozniowej byl zarnik ?
Według dzisiejszych kategorii to nie jest tuba próżniowa.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | chillyshotorbitus (729 punktów) | (pominmy pozbawiony jakiegokolwiek sensu model "kinetycznych drgan" atomu ktory niczym potrzasnieta jablonka wyrzuca z siebie elektron p.s slepym trzeba byc zeby nie widziec/rozumiec zaleznosci z wyrzutem/emisja/skokiem energetycznym w modelu Bohra)
Ebvalaim twierdzi ze rozgrzana katoda jest wylacznie donorem dodatkowych elektronow, ktore jedynie pobudzaja emisje (pytanie fizyka brzmi jak). Tworzy sie poprostu nadmiar ladunku "napiecie przebicia" co uruchamia transmisje ladunku ?
>Wersja dla studentów: jeżeli różnica potencjałów przekroczy napięcie przebicia - prąd popłynie w łuku. Nie wcześniej. Tak działają neonówki.
Zatem jesli osiagniemy ukladzie napiecie przebicia (od strony anody na rysunku) z wylaczona grzalka, a nastepnie nagrzejemy zarnik .. to wowczas zablokuje on przeplyw, czy "wybite" z katody elekrony podaza natychmiast w kierunku dodatniego zacisku baterii ?
.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|