Czas zarazy, galopującej histerii i wszechogarniającej paniki - to chyba wcale dobry moment na przypomnienie dorobku Oswlada Spenglera - autora monumentalnego dzieła, o jakże znamiennym - w kontekście zdarzeń zachodzących na naszych oczach - tytule: "Zmierzch Zachodu". W dziele wydanym tuż po zakończeniu I wojny Spengler stawia tezę, iż kultury są jak biologiczne organizmy, które się rodzą, osiagają wiek dojrzały, degenerują, a nastepnię obumierają. W opinii wielkiego astrologa historii czy też twórcy "historionomii" - jak Spengler bywał nazywany - kultura Zachodu, przybrawszy zdegenerowaną formę cywilizacji - jest w stanie obumierania. Koncept zakładający sui generis "biologizm" procesów kulturowo - cywlizacyjnych, kusi wielce do sformułowania poglądu, iż obumieranie danej kultury mogą przyspieszyć niebezpieczne i trudne do wyrugowania...wirusy, powodujące ostre zapalenie organizmu i ogromnie osłabiające jego immunologię.
Zainteresowanych problemem - odsyłam do podlinkownaych tekstów, na wstępie wyjaśniając, iż wymagają one półgodzinnej lektury i pewnego wysiłku umysłowego. Słowem są dla elity, mającej już pewne przygotowanie merytoryczne oraz erudycyjne.
Teksty Spenglera nie są łatwe w odbiorze, nie pisał on klarownym, komunikatywnym stylem. Co w nich urzeka jednakże - to wyraźnie zauważalny, wyrafinowany nastrój melancholii, pesymizmu , fatalizmu i faustyzmu, analogiczny trochę do nastrojów doświadczanych podczas lektury kiplingowskiej poezji.
Bo weźmy chociażby taką spenglerowską frazę z "Men and Technics" (Nowy Jork 1932):
"We are born into this time and must bravely follow the path to the destined end. There is no other way. Our duty is to hold on to the lost position, without hope, without rescue, like that Roman soldier whose bones were found in front of a door in Pompeii, who, during the eruption of Vesuvius, died at his post because they forgot to relieve him. That is greatness. That is what it means to be a thoroughbred. The honorable end is the one thing that can not be taken from a man."
(Urodziliśmy się w tych czasach i jesteśmy skazani na heroiczne zmierzanie wyznaczonym szlakiem do finału jaki jest nam przeznaczony. Nie ma alternatywy. Naszym obowiązkiem jest trwać na straconym posterunku, bez nadzieji, bez szansy na jakąkolwiek pomoc - jak ten rzymski legionista, którego kości zostały po wiekach odnalezione przed progiem domu w Pompejach, a który podczas erupcji Wezuwiusza, zginął na swej placówce, gdyż nikt nie przyszedł mu z pomocą. To jest wielkość. To jest rasa/arystokratyzm ducha. Honorowa śmierć, to jedyna rzecz, której nie można człowiekowi odebrać - tłumaczył Arminius)
Zaleca się lekturę podlinkownaych materiałów przy tle dźwiekowym muzyki Schuberta, Wagnera, Chopina lub Beethovena.
"Lata decyzji Oswalda Spenglera ukazały się po polsku, w wydawnictwie "Alethia" w roku 2015, w tłumaczeniu Bogdana Barana. Niemiecki myśliciel jest powszechnie znany jako autor Zmierzchu Zachodu - katastroficznego dzieła opisującego upadek "Cywilizacji Zachodniej", w którym prezentuje dzieje Europy na tle innych kultur i cywilizacji. Zgodnie z jego historiozofią cywilizacje. podobnie jak organizmy żywe. przechodzą cykle rozwoju: narodziny, wzrost, upadek. W jego koncepcji europejska kultura znajdowała się ówcześnie (tym bardziej chyba obecnie) w stadium upadku i rozkładu, przekształcała się w "cywilizację", jako ostatnią fazę rozwoju. Upadek Zachodu wiązał się z zanikaniem woli mocy i instynktu przetrwania wśród Europejczyków. Zwyciężyło "liberalne pragnienie śmierci".
"Każda kultura przechodzi w swym istnieniu fazy rozwojowe człowieka. Każda ma wiek dziecięcy, młodość, dojrzałość i wreszcie starość. Młoda, onieśmielona, ciężka od przeczuć dusza objawia się z brzaskiem stylu romańskiego i gotyku. Wypełnia faustowski kraj brąz od Prowansji trubadurów aż po katedrę w Hildesheim biskupa Bemwarda. Wieje tam wiosenny wiatr. "W dziełach staroniemieckie architektury - mówi Goethe - widzimy punkt szczytowy pewnej niezwykłej sytuacji. Ten, kogo oczom taki rozkwit się bezpośrednio narzuca, może się tylko zdumiewać. Kto jednak umie wejrzeć w tajemne wewnętrzne życie roślin, w rozbudzone siły, w stopniowe rozkwitanie ten spogląda na całą rzecz zupełnie inaczej, ten wie, co dostrzega". Mityczna świadomość świata zmaga się tu z ciemnymi i demoniczny: "mocami w sobie samej i w przyrodzie niby z pewnym zadłużeniem, aby w procesie powolnego dojrzewania wyrazić w czysty i klarowi sposób konkretne istnienie, wreszcie osiągnięte i pojęte. Im bardzie jakaś kultura zbliża się do zenitu swego istnienia, tym bardziej dojrzała, wytrawna, opanowana, nasycona staje się jej mowa form, jak sobie w końcu zapewniła; tym wyraźniej rysuje się jej oblicze. Teraz już w pełni świadomości dojrzałej siły twórczej każdy z osobna rys oblicza wydaje się rozmyślnie wybrany, precyzyjny, odmierzony, o cudownej lekkości i oczywistości. Znajdujemy tu wszędzie chwile przyświecającego wypełnienia. Jeszcze późniejsze, delikatne aż do granic kruchości, przesycone bolesną słodyczą ostatnich dni październikowych, są Afrodyta Knidyjska i kariatydy Erechtejonu, arabeski na saraceńskich łukach podkowiastych, drezdeński Zwinger, Watteau oraz Mozart. Wreszcie, w fazie starości nadchodzącej cywilizacji, wygasa ogień duszy. Niknące siły ważą się na jeszcze jeden, połowicznie udany wysiłek twórczy i wydają klasycyzm, dobrze znany wszystkim zamierającym kulturom. Dusza wspomina raz jeszcze w romantyzmie jakby z melancholią swoje dzieciństwo. W końcu traci - znużona, zniechęcona i zimna - chęć do życia i tęsknie powraca - jak w okresie cesarstwa rzymskiego - od tysiącletniego światła dziennego do mroków praduchowego mistycyzmu, do macierzyńskiego łona, do grobu."
geopolityk(*)zego-uczy-nas-oswald-spengler/teologiapo(*)ngler-kultury-jako-organizmy-1