Racjonalista - Strona głównaDo treści
Prąd z drutu i teoria strun.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
21-04-2020 22:23Henryk.K (2246 punktów)Prąd z drutu i teoria strun.
0 na 2
Przeczytałem kiedyś o ciekawym eksperymencie, który został przeprowadzony w Kosmosie.
Idea jego sprowadzała się do rozwinięcia z pojazdu kosmicznego długiej metalowej linki.O ile sobie przypominam jej długość wynosiła co najmniej kilka kilometrów, a może znacznie więcej. W przestrzeni kosmicznej istnieją pola elektromagnetyczne, dlatego spodziewano się, iż w efekcie ich oddziaływania z metalowym przewodnikiem otrzyma się prąd elektryczny. Niestety,eksperyment się nie powiódł z powodu zrywania się linki. Przeprowadzono go dwukrotnie. Dokonali tego Rosjanie. Nie potrafiono wyjaśnić przyczyny urywania się przewodu.
Może, ktoś z Państwa wie coś więcej o tym eksperymencie.
Czasami przychodzi mi do głowy myśl, czy te urwane druty nie stały za teorią strun.
Być może, któryś z fizyków wypatrzył je w okularze teleskopu i doznał olśnienia.
Nie zgadza mi się jednak czas pierwszej publikacji Teorii strun bozonowych w 1970 roku.
Te eksperymenty zostały przypuszczalnie przeprowadzone już po jej opublikowaniu.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Wenancjusz (16441 punktów)
>Przeczytałem kiedyś o ciekawym eksperymencie, który został przeprowadzony w Kosmosie.
Co prawda nie interesuję się dziwacznymi informacjami o "eksperymentach" w bliziutkim nam prawie Kosmosie, bo są co najwyżej tajne. Dlaczego, to nie muszę Tobie zwłaszcza tłumaczyć, że mam dystans do takich informacji.

>Idea jego sprowadzała się do rozwinięcia z pojazdu kosmicznego długiej metalowej linki.O ile sobie
>przypominam jej długość wynosiła co najmniej kilka kilometrów, a może znacznie więcej. W przestrzeni....

Żeby w warunkach komicznych rozciągnąć kilka kilometrów, żeby być dokładnym, kilka kilometrów linki powiedzmy miedzianej, trzeba przede wszystkim zastanowić się czy to warto napisać. Gdzie był ten punkt zaczepienia linki by można było ją rozciągnąć? No bo jak rozciągniesz w stanie nieważkości linkę? Czy to nie miałoby wpływu na tor lotu? Jeden koniec linki trzeba zatrzymać "w miejscu". Jak?
Poza tym sama jedna linka nie spowoduje przepływu żadnego prądu, bo łamie zasady przepływu prądu. Gdyby były obecne jakieś pola magnetyczne zmienne lub stałe a linka poruszałaby się względem tych pól to co najwyżej mogłaby się wyindukować różnica potencjałów między końcami linki. Bo zasady przepływu elektronów w przewodzie są dwie:
1. Między początkiem i końcem przewodu musi zaistnieć różnica potencjałów
2. Utworzony w ten sposób obwód elektryczny między końcami przewodu musi tworzyć obwód zamknięty między punktami o różnych potencjałach elektrycznych. Sama linka nie tworzy obwodu zamkniętego. I to odpada.

>....kosmicznej istnieją pola elektromagnetyczne, dlatego spodziewano się, iż w efekcie ich oddziaływania
>z metalowym przewodnikiem otrzyma się prąd elektryczny. Niestety, eksperyment się nie powiódł z
>powodu zrywania się linki.

Powód mógł być całkiem prozaiczny, i nie wnikam w to, bo znów swoim zwyczajem zaczepiasz w sposób jak się czyta Biblię "Jeden powiedział..." Ty zaczynasz :"Czytałem kiedyś... gdzie, skąd ta wiadomość? "Przeczytałem kiedyś o ciekawym eksperymencie, który został przeprowadzony w Kosmosie." Nie powiesz kiedy i gdzie przeczytałeś, tylko intrygujesz, co jest tylko denerwujące..

>Przeprowadzono go dwukrotnie. Dokonali tego Rosjanie. Nie potrafiono
>wyjaśnić przyczyny urywania się przewodu.

Może nie znali praw fizyki? Brałeś to pod uwagę? Jaką masę mógł mieć kilkukilometrowy przewód? Po prostu pękł/zerwał się pod wpływem sił rozciągających.

> Może, ktoś z Państwa wie coś więcej o tym eksperymencie.

Nie wiem, bo jak pisałem, eksperymenty rosyjskie tym bardziej, są cholernie tajne i publikacje o nich są publicznie wielce oszczędne. Jednak nie wierzę w powstanie przepływu prądu w jednym drucie lub lince, bez zamknięcia obwodu wtedy już elektrycznego. Co najwyżej można "łapać" fale e.m. (Marconi radio).

>Czasami przychodzi mi do głowy myśl, czy te urwane druty nie stały za teorią strun.

No Ty tak możesz sobie myśleć, ale nie teoria strun za tym stoi. Bo teoria "strun" to zupełnie co innego. Znów ten nieszczęsny opis. Tak samo Wielki Wybuch ludzie traktują jak rąbnięcie pociskiem moździerzowym w szambo.

>Być może, któryś z fizyków wypatrzył je w okularze teleskopu i doznał olśnienia.

Żartujesz?

>Nie zgadza mi się jednak czas pierwszej publikacji Teorii strun bozonowych w 1970 roku.

No i słusznie, bo pojęcie strun bierzesz dosłownie. Równie dobrze byś mógł porównać struny przy gitarze, czy fortepianie.

>Te eksperymenty zostały przypuszczalnie przeprowadzone już po jej opublikowaniu.

W ogóle być może chciano sprawdzić istnienie w przestrzeni pól elektromagnetycznych na tyle zmiennych, by je zauważyć. Bo pole grawitacyjne (to już inna para kaloszy) może się obracać wraz z masą je wytwarzającą, ale też w wielkości błędu statystycznego.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Henryk.K (2246 punktów)
>>Przeczytałem kiedyś o ciekawym eksperymencie, który został przeprowadzony w Kosmosie.
>Co prawda nie interesuję się dziwacznymi informacjami o "eksperymentach" w bliziutkim nam prawie Kosmosie, bo są co najwyżej tajne. Dlaczego, to nie muszę Tobie zwłaszcza tłumaczyć, że mam dystans do takich informacji.
>>Idea jego sprowadzała się do rozwinięcia z pojazdu kosmicznego długiej metalowej linki.O ile sobie
>>przypominam jej długość wynosiła co najmniej kilka kilometrów, a może znacznie więcej. W przestrzeni....
>Żeby w warunkach komicznych rozciągnąć kilka kilometrów, żeby być dokładnym, kilka kilometrów linki powiedzmy miedzianej, trzeba przede wszystkim zastanowić się czy to warto napisać. Gdzie był ten punkt zaczepienia linki by można było ją rozciągnąć? No bo jak rozciągniesz w stanie nieważkości linkę? Czy to nie miałoby wpływu na tor lotu? Jeden koniec linki trzeba zatrzymać "w miejscu". Jak?

Informacja była bardzo lakoniczna. Może ta linka składała się z dwóch przewodów połączonych ze sobą?
>Poza tym sama jedna linka nie spowoduje przepływu żadnego prądu, bo łamie zasady przepływu prądu. Gdyby były obecne jakieś pola magnetyczne zmienne lub stałe a linka poruszałaby się względem tych pól to co najwyżej mogłaby się wyindukować różnica potencjałów między końcami linki. Bo zasady przepływu elektronów w przewodzie są dwie:
>1. Między początkiem i końcem przewodu musi zaistnieć różnica potencjałów
>2. Utworzony w ten sposób obwód elektryczny między końcami przewodu musi tworzyć obwód zamknięty między punktami o różnych potencjałach elektrycznych. Sama linka nie tworzy obwodu zamkniętego. I to odpada.
>>....kosmicznej istnieją pola elektromagnetyczne, dlatego spodziewano się, iż w efekcie ich oddziaływania
>>z metalowym przewodnikiem otrzyma się prąd elektryczny. Niestety, eksperyment się nie powiódł z
>>powodu zrywania się linki.

Sam byłem zdziwiony zrywaniem się przewodu, lecz działo się to w czasie kiedy nie istniały jeszcze wolne media. Taką informację opublikowała jakaś gazeta i na tym koniec. Nie oznacza to wcale, że gdyby doświadczenie zakończyło się sukcesem to dowiedzielibyśmy się nieco więcej. Przypuszczalnie nie wiedzielibyśmy nawet o jego przeprowadzeniu.

>Powód mógł być całkiem prozaiczny, i nie wnikam w to, bo znów swoim zwyczajem zaczepiasz w sposób jak się czyta Biblię "Jeden powiedział..." Ty zaczynasz :"Czytałem kiedyś... gdzie, skąd ta wiadomość? "Przeczytałem kiedyś o ciekawym eksperymencie, który został przeprowadzony w Kosmosie." Nie powiesz kiedy i gdzie przeczytałeś, tylko intrygujesz, co jest tylko denerwujące..
>>Przeprowadzono go dwukrotnie. Dokonali tego Rosjanie. Nie potrafiono
>>wyjaśnić przyczyny urywania się przewodu.
>Może nie znali praw fizyki? Brałeś to pod uwagę? Jaką masę mógł mieć kilkukilometrowy przewód? Po prostu pękł/zerwał się pod wpływem sił rozciągających.

Zrywał się pod wpływem sił rozciągających? Jakich sił? Przecież na orbicie wszystkie siły się równoważą. No chyba, że ......!
Interesuje mnie w jakim kierunku był ten drut rozwijany. Czy w stronę Ziemi? A może w kierunku przeciwnym?

>>Czasami przychodzi mi do głowy myśl, czy te urwane druty nie stały za teorią strun.
>No Ty tak możesz sobie myśleć, ale nie teoria strun za tym stoi. Bo teoria "strun" to zupełnie co innego. Znów ten nieszczęsny opis. Tak samo Wielki Wybuch ludzie traktują jak rąbnięcie pociskiem moździerzowym w szambo.
>>Być może, któryś z fizyków wypatrzył je w okularze teleskopu i doznał olśnienia.
>Żartujesz?
>>Nie zgadza mi się jednak czas pierwszej publikacji Teorii strun bozonowych w 1970 roku.
>No i słusznie, bo pojęcie strun bierzesz dosłownie. Równie dobrze byś mógł porównać struny przy gitarze, czy fortepianie.

Struna zawsze pozostanie struną, niezależnie od swojej długości.

>W ogóle być może chciano sprawdzić istnienie w przestrzeni pól elektromagnetycznych na tyle zmiennych, by je zauważyć. Bo pole grawitacyjne (to już inna para kaloszy) może się obracać wraz z masą je wytwarzającą, ale też w wielkości błędu statystycznego.

Na tym świecie już tego nie zgłębimy, a na tym najlepszym będzie to nam już zupełnie obojętne.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
j23a (1186 punktów)

>>Przeprowadzono go dwukrotnie. Dokonali tego Rosjanie. Nie potrafiono
>>wyjaśnić przyczyny urywania się przewodu.
>Może nie znali praw fizyki? Brałeś to pod uwagę? Jaką masę mógł mieć kilkukilometrowy przewód? Po prostu pękł/zerwał się pod wpływem sił rozciągających.

Ciepło, zimno (przecież to przestrzeń) i zmiany molekularne (jak się odpręża miedź po spawaniu chociażby)?
Do tego względna próżnia (kiepska ale jest) i zmiana pozycji - przecież to jakoś umocowane musi być i stabilizowane przestrzennie to umocowanie z jakąś tam dokładnością i w jakimś czasie i to raczej silnikami.
Henryk.K (2246 punktów)
>>>Przeprowadzono go dwukrotnie. Dokonali tego Rosjanie. Nie potrafiono
>>>wyjaśnić przyczyny urywania się przewodu.
>>Może nie znali praw fizyki? Brałeś to pod uwagę? Jaką masę mógł mieć kilkukilometrowy przewód? Po prostu pękł/zerwał się pod wpływem sił rozciągających.
>Ciepło, zimno (przecież to przestrzeń) i zmiany molekularne (jak się odpręża miedź po spawaniu chociażby)?
>Do tego względna próżnia (kiepska ale jest) i zmiana pozycji - przecież to jakoś umocowane musi być i stabilizowane przestrzennie to umocowanie z jakąś tam dokładnością i w jakimś czasie i to raczej silnikami.

Nie jestem specjalistą od tych spraw. Skoro Rosjanie podjęli się takiego zadania, to oznacza iż było ono w ich możliwości. Nie sądzę, aby do tego celu wykorzystywali drogą
i ciężką miedź. Było to zapewne, dominujące w kosmonautyce aluminium.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
24-04-2020 08:37 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>>Przeprowadzono go dwukrotnie. Dokonali tego Rosjanie. Nie potrafiono
>>>>wyjaśnić przyczyny urywania się przewodu.
>>>Może nie znali praw fizyki? Brałeś to pod uwagę? Jaką masę mógł mieć kilkukilometrowy przewód? Po prostu pękł/zerwał się pod wpływem sił rozciągających.
>>Ciepło, zimno (przecież to przestrzeń) i zmiany molekularne (jak się odpręża miedź po spawaniu chociażby)?

To nie przykład odpowiedni z tym spawaniem w warunkach ziemskich.

>>Do tego względna próżnia (kiepska ale jest) i zmiana pozycji - przecież to jakoś umocowane musi być i stabilizowane przestrzennie to umocowanie z jakąś tam dokładnością i w jakimś czasie i to raczej silnikami.

Pomijasz właśnie to zagadnienie bezwładności masy. Nie uniesiesz ot tak sobie szpuli przewodu wielokilometrowego na Ziemi. Dlaczego? Bo ma masę, którą określa grawitacja ziemska.. Miedź (zobacz w tabeli Mendelejewa na którym miejscu stoi i jaki ma ciężar atomowy) zaliczona do grupy metali szlachetnych, waży tyle co potrzeba by, tego ciężaru nie unieść. Więc prawdopodobnie drucik był cienki, by zmniejszyć, wagę by nie dokładać do masy rakiety startującej więcej jak trzeba i można. Cienki drucik miedziany ma małą wytrzymałość na rozerwanie. Zobacz w tabelach określających wytrzymałość mechaniczną na rozerwanie materiałów nawet w Wiki.
Teraz rozciągaj taki drucik w stanie nieważkości na wiele kilometrów. Zdumiesz się że nie można bo.....nie ma punktu zaczepienia końca druciku. Jest na to rada. Do końca druciku doczepia się jakąś masę i próbuje się ją odepchnąć w kierunku przeciwnym do toru lotu stacji badawczej. Drut się rozciąga, ale jednocześnie zaistniało zjawisko reakcji na stałą siłę rozciągającą drut i drut ten zaczyna się powolnie ale widocznie coraz wolniej się rozwijać. Pozostaje kwestia czy raczej masa "kotwicząca" mająca większą masę nie byłaby lepsza czy szybkość wyrzucenia nie mogłaby być większa. A więc powstaje kwestia jak wykorzystać siłę bezwładności. Jak wspomniałeś można to regulować silnikami, ale w tej sytuacji to regulacja byłaby zbyt brutalna i na pewno zerwie ten cienki drucik. Poza tym okaże się , że do głosu dochodzi zjawisko powstania nowego układu odniesienia. Stacja ma swoją masę, ale drucik z wiązaną nową masą do stacji ma inną mniejszą masą. Co się dzieje z dwoma masami orbitującymi na tej samej orbicie gdy jedna i druga mają szalenie różną masę? Działa grawitacja i siła odśrodkowa, tu proponuję sobie samemu wyjaśnić na papierku w chwili wolnej. Ja tylko napiszę, że stacja kosmiczna uzyska swojego satelitę gdzie czynnikiem wiążącym obrót wokół stacji będzie ten drucik. Dużo potrzeba by drucik się urwał? Weśże sobie policz na spokojnie, bo ja nie muszę bo to widzę jak cholera. Jeśli był to eksperyment to nie na pewno w celach sprawdzania czego zupełnie innego niż zjawisk możliwych do wyliczenia przy pomocy programów komputerowych na Ziemi. Intencje chyba były inne. Zbudowanie ogromnej anteny odbiorczej sygnałów z Ziemi. Czyli...? Szpiegowanie. Tak w nawiasie byłem kiedyś krótkofalowcem i tak mi się wydaje najprawdopodobniej.

> Nie jestem specjalistą od tych spraw.

To po co zabierasz głos w sprawach Tobie nieznanych?
Więc przyznajesz, że nie masz choćby krzty wyobraźni o tym co piszesz na forum. Co ja Tobie odpowiedziałem o ostrożności w stosunku do informacji o eksperymentach rosyjskich astronautów? Prawdziwe eksperymenty są tajne (zwłaszcza rosyjskie) a to co się podaje to dla takich jak Ty nie specjalistów.
Tak na spokojnie to myślę, żeś ten problemik wymyślił i podpuszczasz.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
uxbridge (5980 punktów)
> Może, ktoś z Państwa wie coś więcej o tym eksperymencie.
Tak. Zajęło mi 10s żeby znaleźć szereg artykułów i nawet długa notkę w Wikipedii. Dlaczego Pan nie może zrobić tego samego?

> Czasami przychodzi mi do głowy myśl, czy te urwane druty nie stały za teorią strun.
Kretynizm zatykający dech w piersiach.
Henryk.K (2246 punktów)
>> Może, ktoś z Państwa wie coś więcej o tym eksperymencie.
>Tak. Zajęło mi 10s żeby znaleźć szereg artykułów i nawet długa notkę w Wikipedii. Dlaczego Pan nie może zrobić tego samego?
>> Czasami przychodzi mi do głowy myśl, czy te urwane druty nie stały za teorią strun.
>Kretynizm zatykający dech w piersiach.
>
Ale Pan jest pryncypialny, aż dziw bierze. Z tymi dziesięcioma sekundami to chyba Pan przesadził. Od chwili opublikowania wpisu minęło już kilkanaście godzin.
Wiem, że może Pan przedstawić naukowy dowód na swoje stwierdzenie. Wystarczy odwołać się do STW i wyliczyć stosowną dylatację czasu. Wydaje mi się, że pędzi Pan z prędkością bardzo pod świetlną. Czy nie ma Pan kłopotów z nadwagą w tych chwilach?
A w to, iż Pan odszukał szereg artykułów wierzymy na słowo.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
22-04-2020 18:22 
 Ocena 1 na 1
uxbridge (5980 punktów)
>>> Może, ktoś z Państwa wie coś więcej o tym eksperymencie.
>>Tak. Zajęło mi 10s żeby znaleźć szereg artykułów i nawet długa notkę w Wikipedii. Dlaczego Pan nie może zrobić tego samego?
>>> Czasami przychodzi mi do głowy myśl, czy te urwane druty nie stały za teorią strun.
>>Kretynizm zatykający dech w piersiach.
>>
> Ale Pan jest pryncypialny, aż dziw bierze. Z tymi dziesięcioma sekundami to chyba Pan przesadził. Od chwili opublikowania wpisu minęło już kilkanaście godzin.
10 s zajęło mi wpisanie kilku słów w Google i naciśnięcie Enter. Owszem, minęło kilkanaście godzin od wpisu. Dlaczego Pan nie ma rezultatów?
Henryk.K (2246 punktów)
.
>>>
>> Ale Pan jest pryncypialny, aż dziw bierze. Z tymi dziesięcioma sekundami to chyba Pan przesadził. Od chwili opublikowania wpisu minęło już kilkanaście godzin.
>10 s zajęło mi wpisanie kilku słów w Google i naciśnięcie Enter. Owszem, minęło kilkanaście godzin od wpisu. Dlaczego Pan nie ma rezultatów?

Przypuszczam, iż rozchodzi się o wpisanie tych kilku słów. Nie jestem kabalistą, dlatego nie potrafię ich poprawnie wybrać.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
22-04-2020 18:51 
 Ocena 2 na 2
uxbridge (5980 punktów)
>>10 s zajęło mi wpisanie kilku słów w Google i naciśnięcie Enter. Owszem, minęło kilkanaście godzin od wpisu. Dlaczego Pan nie ma rezultatów?
> Przypuszczam, iż rozchodzi się o wpisanie tych kilku słów. Nie jestem kabalistą, dlatego nie potrafię ich poprawnie wybrać.
Nie potrafi ich Pan wybrać, ponieważ Pana wiedza w poruszanym temacie jest dalece niewystarczająca. Nie kojarzy Pan na jakiej zasadzie miałoby przebiegać zjawisko i jak je nazwać. Ale jednocześnie, wydaje się Panu, że ma kompetencje do autorytatywnego wypowiadania się na temat zjawisk i twierdzeń fizyki. Sugeruje Pan, że jego możliwości intelektualne zdecydowanie górują nad możliwościami nawet największych fizyków o zwykłych profesjonalistach czy nawet amatorach nie wspominając.
Dla kogoś takiego, znalezienie dowolnej informacji w Sieci (o ile tam jest) powinno być drobnostką.
Henryk.K (2246 punktów)

>Nie potrafi ich Pan wybrać, ponieważ Pana wiedza w poruszanym temacie jest dalece niewystarczająca. Nie kojarzy Pan na jakiej zasadzie miałoby przebiegać zjawisko i jak je nazwać.

Zgadzam się z Panem.
Ale jednocześnie, wydaje się Panu, że ma kompetencje do autorytatywnego wypowiadania się na temat zjawisk i twierdzeń fizyki. Sugeruje Pan, że jego możliwości intelektualne zdecydowanie górują nad możliwościami nawet największych fizyków o zwykłych profesjonalistach czy nawet amatorach nie wspominając.

Fałszywa skromność wcale nie świadczy o pokorze.

>Dla kogoś takiego, znalezienie dowolnej informacji w Sieci (o ile tam jest) powinno być drobnostką.

Nie chcę w czasie pandemii sięgać do przykładów, które w niekorzystnym świetle ukazują Pańską wiedzę.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
24-04-2020 10:02 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Nie potrafi ich Pan wybrać, ponieważ Pana wiedza w poruszanym temacie jest dalece niewystarczająca. Nie kojarzy Pan na jakiej zasadzie miałoby przebiegać zjawisko i jak je nazwać.
>Zgadzam się z Panem.
> Ale jednocześnie, wydaje się Panu, że ma kompetencje do autorytatywnego wypowiadania się na temat zjawisk i twierdzeń fizyki. Sugeruje Pan, że jego możliwości intelektualne zdecydowanie górują nad możliwościami nawet największych fizyków o zwykłych profesjonalistach czy nawet amatorach nie wspominając.
> Fałszywa skromność wcale nie świadczy o pokorze.
>>Dla kogoś takiego, znalezienie dowolnej informacji w Sieci (o ile tam jest) powinno być drobnostką.
>Nie chcę w czasie pandemii sięgać do przykładów, które w niekorzystnym świetle ukazują Pańską wiedzę.

Obrażalski Hernryk K. nie przyjął tego, jak mu stwierdzałem stan jego przygotowania do podejmowania dyskusji na tematy mu obce, określając to jako brak mojej kultury i wiedzy, nie mówiąc o pozbawianiu go czci homo sapiens'a. Nie przyjmuje również od "uxbridge'a". Jak szanowny mącicielu to potraktować? Tak jak Hamerlika oderwanej ręki? Asertywnie, więc tak.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Henryk.K (2246 punktów)

>Obrażalski Hernryk K. nie przyjął tego, jak mu stwierdzałem stan jego przygotowania do podejmowania dyskusji na tematy mu obce, określając to jako brak mojej kultury i wiedzy, nie mówiąc o pozbawianiu go czci homo sapiens'a. Nie przyjmuje również od "uxbridge'a". Jak szanowny mącicielu to potraktować? Tak jak Hamerlika oderwanej ręki? Asertywnie, więc tak.
>
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

>
Nie bardzo mogę zrozumieć, co autor miał na myśli.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
24-04-2020 09:20 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>Wiem, że może Pan przedstawić naukowy dowód na swoje stwierdzenie. Wystarczy odwołać się do STW i wyliczyć stosowną dylatację czasu. Wydaje mi się, że pędzi Pan z prędkością bardzo pod świetlną. Czy nie ma Pan kłopotów z nadwagą w tych chwilach?

Na pewno nie jeśli on pędził a Ty obserwowałeś. Mówisz oczywiście o masie relatywistycznej, od której określania się odchodzi w pewnych kołach naukowych.

>A w to, iż Pan odszukał szereg artykułów wierzymy na słowo.

Czego Ty nie potrafisz, tylko zaczepisz w typowo naiwniacki sposób: "Czytałem kilka lat temu....", "Wiem czytałem ale nie pamiętam już gdzie....", "Czytałem statystyki..." i buch! dane z Kosmosu, "Jeden powiedział..."
Jadowity masz ten języczek. Nie pominiesz okazji by być uszczypliwym, nawet jak nie masz racji.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Henryk.K (2246 punktów)
>>Wiem, że może Pan przedstawić naukowy dowód na swoje stwierdzenie. Wystarczy odwołać się do STW i wyliczyć stosowną dylatację czasu. Wydaje mi się, że pędzi Pan z prędkością bardzo pod świetlną. Czy nie ma Pan kłopotów z nadwagą w tych chwilach?
>Na pewno nie jeśli on pędził a Ty obserwowałeś. Mówisz oczywiście o masie relatywistycznej, od której określania się odchodzi w pewnych kołach naukowych.
>>A w to, iż Pan odszukał szereg artykułów wierzymy na słowo.
>Czego Ty nie potrafisz, tylko zaczepisz w typowo naiwniacki sposób: "Czytałem kilka lat temu....", "Wiem czytałem ale nie pamiętam już gdzie....", "Czytałem statystyki..." i buch! dane z Kosmosu, "Jeden powiedział..."
>Jadowity masz ten języczek. Nie pominiesz okazji by być uszczypliwym, nawet jak nie masz racji.
wność.

Jak wcześniej powiedziałem na tym portalu nie gromadzą się aniołowie.
Muszę w jakiś sposób bronić się przed zaborczością takich osób jak Pan.
Jeśli z faktu, iż ja coś kiedyś czytałem, lecz już nie pamiętam gdzie, wyciąga Pan wniosek, że zaczepiam w naiwniacki sposób, to staje się Pan mało poważny.
Okazało się jednak, iż faktycznie takie artykuły się ukazały, nie była to z mojej strony konfabulacja.
Widocznie posiadam lepszą pamięć do zdarzeń, a nie szczegółowych faktów.
Dobre i to.
A to że nie bardzo dobrze radzę sobie z komputerem i internetem to prawda.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
24-04-2020 08:51 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>> Może, ktoś z Państwa wie coś więcej o tym eksperymencie.
>Tak. Zajęło mi 10s żeby znaleźć szereg artykułów i nawet długa notkę w Wikipedii. Dlaczego Pan nie może zrobić tego samego?
>> Czasami przychodzi mi do głowy myśl, czy te urwane druty nie stały za teorią strun.
>Kretynizm zatykający dech w piersiach.

No niestety i tacy chodzą też po tej Ziemi, a niektórzy to nawet robią z siebie "osobistości" (przykład naszego rządu).


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
24-04-2020 17:26 
 Ocena-1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>>> Może, ktoś z Państwa wie coś więcej o tym eksperymencie.
>>Tak. Zajęło mi 10s żeby znaleźć szereg artykułów i nawet długa notkę w Wikipedii. Dlaczego Pan nie może zrobić tego samego?
>>> Czasami przychodzi mi do głowy myśl, czy te urwane druty nie stały za teorią strun.
>>Kretynizm zatykający dech w piersiach.

Może nie kretynizm, lecz wyraźna kpina z tej teorii.

>No niestety i tacy chodzą też po tej Ziemi, a niektórzy to nawet robią z siebie "osobistości" (przykład naszego rządu).


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
uxbridge (5980 punktów)
23-04-2020 07:56 
 Ocena-1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>en.m.wikipedia.org/wiki/Electrodynamic_tether

Dziękuję Panu za udostępnienie linku.

Okazało się, że nie tylko Rosjanie zainteresowali się tym projektem. Amerykanie również go prowadzili. Maksymalna długość ich przewodnika wynosiła 20 kilometrów.
Uległ on jednak zerwaniu.
Jednak w odróżnieniu od swych kosmicznych rywali opublikowali oni co nieco na ten temat.
Pan Wenancjusz twierdził, iż nie można z rozciągniętego przewodu wygenerować prądu.
Nie miał jednak racji, ponieważ okazało się, iż przewodnik nie jest drutem, lecz paskiem. Siła elektromagnetyczna powstaje w poprzek tego paska.
Całokształt procesów, które tam zachodzą jest bardzo skomplikowany, dlatego proponuję osobie, która jest najbardziej wprowadzona w tajniki energii elektrycznej o zrozumiałe wyjaśnienie nam tego zagadnienia.
Mam na myśli oczywiście Pana Wenancjusza.
Muszę się zreflektować i przyznać,iż moje żartobliwe odniesienie drutów wirujących na orbicie do teorii strun było pochopne. Musiałaby to być teoria pasków.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
23-04-2020 09:22 
 Ocena 1 na 1
uxbridge (5980 punktów)
>>en.m.wikipedia.org/wiki/Electrodynamic_tether
> Dziękuję Panu za udostępnienie linku.
> Okazało się, że nie tylko Rosjanie zainteresowali się tym projektem. Amerykanie również go prowadzili. Maksymalna długość ich przewodnika wynosiła 20 kilometrów.
Nie ma adnych doniesień o eksperymentach tego typu wykonanych przez Rosjan. Wszystkie misje z użyciem przewodów w kosmosie są tutaj:
en.m.wikip(*)_tether_missions#TSS-1_mission przy czym tylko nieliczne miały coś wsólnegoz generacją pradu.
Musiało się Panu coś pomylić.

>Nie miał jednak racji, ponieważ okazało się, iż przewodnik nie jest drutem, lecz paskiem. Siła elektromagnetyczna powstaje w poprzek tego paska.
Nie wiem skąd Pan to wziął. Nie ma mowy o żadnym pasku, zresztą to nie ma znaczenia. Różnica potencjałów powstaje wzdłuż przewodu, bez względu na kształt przekroju.
>Całokształt procesów, które tam zachodzą jest bardzo skomplikowany.
Zjawisko co do zasady jest proste. W każdym przewodniku poruszającym się w poprzek linii pola magnetycznego (w tym wypadku pola magn. Ziemi), powstaje różnica potencjałów. Ciekawsze jest to, skąd biorą się ładunki na jednym końcu przewodu, aby można je było odbierać w postaci ciągłego prądu na drugim końcu. Wenancjusz miał rację, że w próżni byłoby to niemożliwe. Ale na orbitach bliskich Ziemi przestrzeń jest pełna jonów pochodzących z górnych warstw atmosfery. To zresztą jest opisane w artykule.
Henryk.K (2246 punktów)
>>>en.m.wikipedia.org/wiki/Electrodynamic_tether
>> Dziękuję Panu za udostępnienie linku.
>> Okazało się, że nie tylko Rosjanie zainteresowali się tym projektem. Amerykanie również go prowadzili. Maksymalna długość ich przewodnika wynosiła 20 kilometrów.

>Nie ma adnych doniesień o eksperymentach tego typu wykonanych przez Rosjan.

Może gorliwy redaktor przypisał eksperyment radzieckim ludziom. W tych czasach wszystko uchodziło.
Okazało się jednak, że sam nie wymyśliłem tego eksperymentu. A to już tyle lat upłynęło od tego czasu.

Wszystkie misje z użyciem przewodów w kosmosie są tutaj:
>en.m.wikip(*)_tether_missions#TSS-1_mission przy czym tylko nieliczne miały coś wsólnegoz generacją pradu.
>Musiało się Panu coś pomylić.
>>Nie miał jednak racji, ponieważ okazało się, iż przewodnik nie jest drutem, lecz paskiem. Siła elektromagnetyczna powstaje w poprzek tego paska.
>Nie wiem skąd Pan to wziął. Nie ma mowy o żadnym pasku, zresztą to nie ma znaczenia. Różnica potencjałów powstaje wzdłuż przewodu, bez względu na kształt przekroju.
>>Całokształt procesów, które tam zachodzą jest bardzo skomplikowany.

Z tego co Pan przedstawił, wnoszę, iż zna Pan język angielski i go Pan rozumie.
Ja w najlepszym razie mogę stwierdzić jedynie, że go znam. Dlatego posłużyłem się translatorem i stąd ta różnica w interpretacji.

>Zjawisko co do zasady jest proste. W każdym przewodniku poruszającym się w poprzek linii pola magnetycznego (w tym wypadku pola magn. Ziemi), powstaje różnica potencjałów. Ciekawsze jest to, skąd biorą się ładunki na jednym końcu przewodu, aby można je było odbierać w postaci ciągłego prądu na drugim końcu. Wenancjusz miał rację, że w próżni byłoby to niemożliwe. Ale na orbitach bliskich Ziemi przestrzeń jest pełna jonów pochodzących z górnych warstw atmosfery. To zresztą jest opisane w artykule.

W tej części artykułu jesteśmy zgodni. Zamierzam jednak spróbować zgłębić, dlaczego te przewody się rwały. Nie mogło to być zwyczajne zwarcie elektryczne, tak jak to sugeruje piszący ten artykuł. No chyba, że jednak było.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
24-04-2020 09:51 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>en.m.wikipedia.org/wiki/Electrodynamic_tether
>> Dziękuję Panu za udostępnienie linku.
>> Okazało się, że nie tylko Rosjanie zainteresowali się tym projektem. Amerykanie również go prowadzili. Maksymalna długość ich przewodnika wynosiła 20 kilometrów.
>Nie ma adnych doniesień o eksperymentach tego typu wykonanych przez Rosjan. Wszystkie misje z użyciem przewodów w kosmosie są tutaj:
>en.m.wikip(*)_tether_missions#TSS-1_mission przy czym tylko nieliczne miały coś wsólnegoz generacją pradu.
>Musiało się Panu coś pomylić.
>>Nie miał jednak racji, ponieważ okazało się, iż przewodnik nie jest drutem, lecz paskiem. Siła elektromagnetyczna powstaje w poprzek tego paska.
>Nie wiem skąd Pan to wziął. Nie ma mowy o żadnym pasku, zresztą to nie ma znaczenia. Różnica potencjałów powstaje wzdłuż przewodu, bez względu na kształt przekroju.
>>Całokształt procesów, które tam zachodzą jest bardzo skomplikowany.
>Zjawisko co do zasady jest proste. W każdym przewodniku poruszającym się w poprzek linii pola magnetycznego (w tym wypadku pola magn. Ziemi), powstaje różnica potencjałów. Ciekawsze jest to, skąd biorą się ładunki na jednym końcu przewodu, aby można je było odbierać w postaci ciągłego prądu na drugim końcu. Wenancjusz miał rację, że w próżni byłoby to niemożliwe. Ale na orbitach bliskich Ziemi przestrzeń jest pełna jonów pochodzących z górnych warstw atmosfery. To zresztą jest opisane w artykule.

Z tym człowiekiem bardzo trudno się rozmawia, bo ma nikłą wiedzę. Gdybym napisał tak ja by widział to Henryk K. jako właściwe, to moją uczelnia prawdopodobnie jakby to przeczytała odebrała by mi dożywotnio dyplom ogłaszając to publicznie wszędzie gdzie by się to dało. Być może mówię skrótowo, bo tu nie ma miejsca na długie cackające wywody, ale ten co ma pojęcie o czym mówię chwyta w lot.
Tak, jony są nośnikami ładunków elektrycznych, ale bym nie przeceniał za bardzo ich roli po prostu dlatego, że gęstość ich jest znikoma. Można to wykorzystać np. do określania stanu zjonizowania przestrzeni okołoatmosferycznej Ziemi. A jony będą stąd, że pomaga w tym Słońce swoją energią promieniowania. I to jest jedna z metod pomiarów stanu jonizacji. Na tej zasadzie działają jonowe czujniki przeciwpożarowe. Do celów praktycznych (wytwarzanie energii elektrycznej w skali "przemysłowej") raczej nie. Już wygodniejszym byłoby korzystać z ogniw fotowoltaicznych, co się robi.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Henryk.K (2246 punktów)
>>>>en.m.wikipedia.org/wiki/Electrodynamic_tether
>>> Dziękuję Panu za udostępnienie linku.
>>> Okazało się, że nie tylko Rosjanie zainteresowali się tym projektem. Amerykanie również go prowadzili. Maksymalna długość ich przewodnika wynosiła 20 kilometrów.
>>Nie ma adnych doniesień o eksperymentach tego typu wykonanych przez Rosjan. Wszystkie misje z użyciem przewodów w kosmosie są tutaj:
>>en.m.wikip(*)_tether_missions#TSS-1_mission przy czym tylko nieliczne miały coś wsólnegoz generacją pradu.
>>Musiało się Panu coś pomylić.
>>>Nie miał jednak racji, ponieważ okazało się, iż przewodnik nie jest drutem, lecz paskiem. Siła elektromagnetyczna powstaje w poprzek tego paska.
>>Nie wiem skąd Pan to wziął. Nie ma mowy o żadnym pasku, zresztą to nie ma znaczenia. Różnica potencjałów powstaje wzdłuż przewodu, bez względu na kształt przekroju.
>>>Całokształt procesów, które tam zachodzą jest bardzo skomplikowany.
>>Zjawisko co do zasady jest proste. W każdym przewodniku poruszającym się w poprzek linii pola magnetycznego (w tym wypadku pola magn. Ziemi), powstaje różnica potencjałów. Ciekawsze jest to, skąd biorą się ładunki na jednym końcu przewodu, aby można je było odbierać w postaci ciągłego prądu na drugim końcu. Wenancjusz miał rację, że w próżni byłoby to niemożliwe. Ale na orbitach bliskich Ziemi przestrzeń jest pełna jonów pochodzących z górnych warstw atmosfery. To zresztą jest opisane w artykule.
>Z tym człowiekiem bardzo trudno się rozmawia, bo ma nikłą wiedzę. Gdybym napisał tak ja by widział to Henryk K. jako właściwe, to moją uczelnia prawdopodobnie jakby to przeczytała odebrała by mi dożywotnio dyplom ogłaszając to publicznie wszędzie gdzie by się to dało. Być może mówię skrótowo, bo tu nie ma miejsca na długie cackające wywody, ale ten co ma pojęcie o czym mówię chwyta w lot.

Czy czasem nie popada Pan w megalomanię. Kogo na uczelni obchodzi co robi jej były student?
Zapewne posiada Pan uprawnienia elektryczne. Najwyżej nie przedłużyliby ich Panu w przypadku jakiś poważnych błędów w tej materii.

>Tak, jony są nośnikami ładunków elektrycznych, ale bym nie przeceniał za bardzo ich roli po prostu dlatego, że gęstość ich jest znikoma. Można to wykorzystać np. do określania stanu zjonizowania przestrzeni okołoatmosferycznej Ziemi. A jony będą stąd, że pomaga w tym Słońce swoją energią promieniowania. I to jest jedna z metod pomiarów stanu jonizacji. Na tej zasadzie działają jonowe czujniki przeciwpożarowe. Do celów praktycznych (wytwarzanie energii elektrycznej w skali "przemysłowej") raczej nie. Już wygodniejszym byłoby korzystać z ogniw fotowoltaicznych, co się robi.

Nareszcie coś sensownego, a nie tylko peany na mój temat.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
Wenancjusz (16441 punktów)
>Przeczytałem kiedyś o ciekawym eksperymencie, który został przeprowadzony w Kosmosie.
>Idea jego sprowadzała się do rozwinięcia z pojazdu kosmicznego długiej metalowej linki.O ile sobie
>przypominam jej długość wynosiła co najmniej kilka kilometrów, a może znacznie więcej. W przestrzeni
>kosmicznej istnieją pola elektromagnetyczne, dlatego spodziewano się, iż w efekcie ich oddziaływania
>z metalowym przewodnikiem otrzyma się prąd elektryczny. Niestety,eksperyment się nie powiódł z
>powodu zrywania się linki. Przeprowadzono go dwukrotnie. Dokonali tego Rosjanie. Nie potrafiono
>wyjaśnić przyczyny urywania się przewodu.
> Może, ktoś z Państwa wie coś więcej o tym eksperymencie.
> Czasami przychodzi mi do głowy myśl, czy te urwane druty nie stały za teorią strun.
>Być może, któryś z fizyków wypatrzył je w okularze teleskopu i doznał olśnienia.
>Nie zgadza mi się jednak czas pierwszej publikacji Teorii strun bozonowych w 1970 roku.
>Te eksperymenty zostały przypuszczalnie przeprowadzone już po jej opublikowaniu.

Czy jesteś odchylony już całkiem?


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
28-04-2020 18:49 
 Ocena-1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>Czy jesteś odchylony już całkiem?

Tego ta ani ja a tym bardziej Pan nie ustali.
Ponieważ jest Pan na tym forum głównym specjalistą od prądu, to mam do Pana małą prośbę.
Czy nie mógłby się Pan odnieść do możliwości powstania zwarcia elektrycznego w tym długim przewodzie rozciągniętym z rakiety?
Od strony mechaniki i wytrzymałości materiału zjawisko opracowałem. Nie mogę jednak mieć pewności, czy to istotnie nie było jakieś zwarcie, przepięcie.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365