 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-04-2020 11:50 | maikalin (3 punktów) | Punkt zwrotny
1 na 1 | Ostatnio zastanawiam się nad tym, jak silnie sytuacje z naszej przeszłości odbijają się na naszej przyszłości. Czy jest możliwe, że jest to proces nieodwracalny? Kiedy coś tak silnie odciśnie piętno na życiu, nic już nie będzie takie jak dawniej?
Przeraża mnie to. Czuję, jakby „poprzednie życie” było odległą historią. Jednocześnie jest w tym coś podniecającego, dreszczyk emocji który zwiastuje nowe. Może tak jest lepiej? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Darwinistka (8 punktów) | Hej, o co Ci chodzi, kiedy mówisz ''poprzednie życie''? Nie rozumiem, gdzie jest punkt odcięcia według Ciebie, że sytuacje z przeszłości, ale jakie - traumatyczne, czy dobre? Wszystko odciska piętno na naszym życiu, jeśli przyjąć że czas jest liniowy, to owszem Twoja przeszłość odciska się na Twojej przyszłości. Od tego jak silnie, to już Twoja broszka. Niektórzy uciekają od prawdy i popadają w szaleństwo, inni to akceptują i uczą się. Jak się przewrócisz, to masz zdarte kolana, proste! Pewnie że dreszczyk, dlatego ludzie skaczą ze spadochronu itp., pchają się w kosmos. Jak się prawie umrze, to inaczej patrzysz na życie, pozdrawiam.
|
|
 | | maikalin (3 punktów) | W moim przypadku punkt zwrotny jest niestety z gatunku tych traumatycznych. Problem polega na tym, że chyba zaczyna mnie to przerastać i obawiam się najgorszego (ale nie, nie zamierzam targnąć się na swoje życie). A czy uważasz (uważacie?), że da się w jakiś sposób wrócić, albo chociaż zbliżyć się do tego, co było kiedyś? Wiesz...prawie tak, jakby nigdy nic się nie stało.
|
|
|  | | Darwinistka (8 punktów) | > W moim przypadku punkt zwrotny jest niestety z gatunku tych traumatycznych. Problem polega na tym, że chyba zaczyna mnie to przerastać i obawiam się najgorszego (ale nie, nie zamierzam targnąć się na swoje życie).> A czy uważasz (uważacie?), że da się w jakiś sposób wrócić, albo chociaż zbliżyć się do tego, co było kiedyś? Wiesz...prawie tak, jakby nigdy nic się nie stało.Zależy, co się stało. Czego się obawiasz, co to znaczy ''najgorszego''? Poszukaj pomocy, jeśli Cię to przerasta, jest masa organizacji. Są terapie dla rożnych traum. Na pewno powiedz komuś ze swojego otoczenia o tym, jak się czujesz. Albo poszukaj infolinii ze wsparciem psychologicznym. Teraz w czasie koronawirusa każdy czuje się ekstra przytłoczony. Zobacz sobie ''czysta tablice'' Kartezjusza, empiryzm pl.wikipedia.org/wiki/Tabula_rasa. Bez doswiadczenia jesteś ''niezapisany''. Doswiadczenie daje wiedzę, możesz nauczyć się ją odkryć i wykorzystać. Rozwija sie przed Toba Twoja zyciowa droga. Wcześniej, masz Heraklita z Efezu z jego panta rhei. Wszystko plynie. "Niepodobna wstąpić dwukrotnie do tej samej rzeki'' (bo już napłynęły do niej inne wody). Powiedział też ciekawe ''Złymi świadkami są oczy i uszy ludziom, którzy noszą duszę barbarzyńców.'' Ja to interpretuję tak, że musisz uważać, jaką ''duszę'' w sobie nosisz. Które doświadczenia przyjmujesz i jak się z nich uczysz. Bo z czasem dosłownie percepcja się zmienia, na inne rzeczy zwracasz uwagę w świecie. W skrajnych przypadkach i w osamotnieniu (albo poczuciu osamotnienia, ogólnie przy braku konfrontacji z innymi ludzmi) złe doświadczenie i złe wnioski z niego wyciągnięte mogą człowieka doprowadzić do wyparcia ogólnie przyjmowanej rzeczywistości. Paranoi i obsesji. Więc lepiej zapobiegac niż leczyć  i unikać zioła
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|