Król jest wprawdzie nagi, ale coraz więcej feministek przyznaje wprost, że ich poglądy są wynikiem projekcji doświadczeń z przemocowymi mężczyznami na wszystkich mężczyzn. Ostatnio dołączyła do nich Pani Magda Mołek opowiadając o uderzeniu ją przez menela. Kilka lat temu, Pani Mołek, bodajże w Sopocie, nawiązując do swojej - niewątpliwie atrakcyjnej - kreacji, prorokowała erekcję u wszystkich swoich męskich obserwatorów. Moje doświadczenie z kobietą z przemocowego domu jest takie, że znacznie bardziej zainteresowana była wiadomą częścią ciała niż bliskością w ogóle. Stąd mój wniosek i pytanie numer jeden do Was odnośnie jego słuszności.
1. Czy kobietę z domu przemocowego można (z dużym prawdopodobieństwem) rozpoznać po nadmiernym zainteresowaniu genitaliami względem bliskości i intymności w ogóle i czy jest to zarazem wyraz stereotypowego podejścia do mężczyzn?
I drugie, bardziej oczywiste, odnoszące się bezpośrednio do tytułu wątku- czy przez działalność feministek, mężczyźni będą się bać związku z kobietami będącymi w przeszłości ofiarami przemocy ze strony mężczyzn, traktując je jako problem i ryzyko fałszywego oskarżenia o to samo?
Zapraszam do wymiany spostrzeżeń i poglądów.
|