 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-10-2020 07:37 | klaio (1068 punktów) | Nowy jezuityzm?
1 na 1 | Nie bez przyczyny w Kościele powstał żart, że papież nie wie trzech rzeczy. Ile jest zakonów/zgromadzeń żeńskich. Z czego utrzymują się franciszkanie. Oraz, co myślą Jezuici. Ci ostatni podobno mają już opracowane nowe wykłady prawd wiary (dogmatów, katechizmu) na wypadek spotkania przez człowieka obcej cywilizacji (np. czy Jezus swoją śmiercią odkupił także nie-ludzi?). Nieprzypadkowo jezuici mają od niepamiętnych czasów powierzone prowadzenie watykańskiego obserwatorium astronomicznego. Opracowanie jakoby zlecił im to już Jan XXIII, ale za poprzedników Franciszka ten kierunek myślenia nie był dowartościowany w Watykanie. Po wyborze jezuity na papieża, zaczęto podobno uaktualniać koncepcje z lat '60 zgodnie z aktualną wiedzą. Ten wstęp był po to, by wypowiedzi pewnego jezuity, na które chcę zwrócić uwagę, nie były lekceważone, gdyż prawdopodobnie są one echem głębszych dociekań jezuickich. Chodzi o jednego z bardziej opiniotwórczych polskich jezuitów, o.Wacława Oszajcy (poety, znanego szerzej jako stały felietonista Tygodnika Powszechnego, ojca duchowego w seminarium jezuickim i wykładowcy na ich uczelni). Mianowicie w wywiadzie rzece pt. "Innego cudu nie będzie. Rozmowy o wierze i niewierze" padają takie słowa. "Wcale nie powstaliśmy w momencie zapłodnienia. W Biblii jest mowa o tym, że już przed założeniem świata Bóg o każdym z nas myślał [tj. istnieliśmy w umyśle Boga - klaio; notabene jakiś racjonalistyczny, nie religijny filozof przypuszczał, że żyjemy w umyśle istoty wyższej - sam czytałem opowiadanie sf, że nasz świat to program komputera wyższej cywilizacji o przyspieszonym zegarze, co ma pozwolić przewidzieć ewolucję wszechświata czy nie ma ratunku przed jego zagładą w postaci skurczenia się w pierwotną osobliwość]. Można pójść dalej i powiedzieć, że nieśmiertelność jest możliwa bez wiary religijnej. Nie wiadomo, czy nie ma równoległego świata. Kto dziś potrafi powiedzieć, że coś jest niemożliwe? Przy obecnym stanie wiedzy okazuje się, jak bardzo skomplikowana w swojej strukturze stała się nasza rzeczywistość, ile jest wymiarów naszego świata [gdzie indziej podawał przykład ciemnej materii]. Ciągle powstają nowe teorie i wciąż jesteśmy dalej niż bliżej. Mnie, jako człowiekowi wierzącemu pozwala to na przypuszczenie, że nawet jeśli nie ma Boga osobowego, to możliwe jest życie pozagrobowe." Po więcej odsyłam do książki (autor wywiadu Damian Jankowski z kwartalnika "Więź"; tu zbiór linków do wypowiedzi o.Oszajcy, w tym fragment książki wiez.com.pl/?s=oszajca). Niech tutejsi racjonaliści wezmą poprawkę na to, że nie mógł powiedzieć całej prawdy o dociekaniach jezuitów bez wydry tradycyjnych katolików, a i to co powiedział musiał wyrazić w języku kontynuacji dotychczasowych wierzeń, niech więc nie stanowi on dla was bariery. Wygląda to jednak na element przygotowywania rzesz katolickich do nowego aggiornamento (termin Jana XXIII zwołującego sobór watykański II oznaczającego mniej więcej uaktualnienie). Chcę was zapytać, czy to co powiedział, może być wspólną częstotliwością na której wierzący i niewierzący mogą wspólnie rozmawiać o poszukiwaniu prawdy? Czy takie wypowiedzi budują most, czy też są niewystarczające, a jeśli tak, to jakie warunki wybiegające w przyszłość (bo nie jest interesujące nieustanne spieranie się o inkwizycję i zbrodnie reżimów ateistycznych) powinny być z waszej perspektywy spełnione? A może w ogóle takie nawiązanie wspólnej częstotliwości jest niemożliwe? Pytam jako, przypomnę tylko nowym, tutejszy katolik, który od kilkunastu lat ceni sobie ten portal racjonalistów. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| haish (2905 punktów) | > Nie bez przyczyny w Kościele powstał żart, że papież nie wie trzech rzeczy. Ile jest> zakonów/zgromadzeń żeńskich. Z czego utrzymują się franciszkanie. Oraz, co myślą Jezuici.> Ci ostatni podobno mają już opracowane nowe wykłady prawd wiary (dogmatów, katechizmu) na wypadek> spotkania przez człowieka obcej cywilizacji (np. czy Jezus swoją śmiercią odkupił także nie-ludzi?).Nie tylko Jezuici kontaktują się z obcymi cywilizacjami: Katolicki angielsko-chiński słownik kieszonkowy Hengyi Monthly Press Association of Masters. www.peterpoon.idv.hk/Resource/Dictionary/A.htmALFA I OMEGA Centrum Promocji Czytania Sigao Kościoła Katolickiego Franciszkanów. www.ccread(*)48c6b507c738304alpha-and-omega"Jestem" Alfa "i" Omoga ", powiedział Wszechmogący Pan Bóg, który jest obecny, przeszły i przyszły. Cichy 8 Jestem "Alfa" i "Aomoga", pierwszy i ostatni, początek i koniec dynastii Yuan. Cichy 22 13 Fraciszkanie to ci od 'braci mniejszych' - zwierząt - taką mają "filozofię".
|
|
1 na 1 | okragly (21676 punktów) |
> w wywiadzie "Innego cudu nie będzie" padają słowa "Wcale nie powstaliśmy w momencie zapłodnienia. W Biblii jest mowa o tym, że już przed założeniem świata Bóg o każdym z nas myślał, istnieliśmy w umyśle Boga czysta fizyka, determinizm, np efekt motyla (motyl zamachał skrzydełkiem w Afryce i spowodował u nas burze z piorunami) dlatego też niema wolnej woli, wszystko jest zdeterminowane, dlatego nie ma JA (jesteśmy zdeterminowani w chwili wielkiego wybuchu)
|
|
 | 4 na 4 | Duch Prawdy (14788 punktów) | >niema wolnej woli, wszystko jest zdeterminowane, dlatego nie ma JA (jesteśmy zdeterminowani w chwili wielkiego wybuchu) Jest wolna wola, jest JA i są warunki graniczne, w których realizujemy naszą wolną wolę.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
|  | | haish (2905 punktów) | >>niema wolnej woli, wszystko jest zdeterminowane, dlatego nie ma JA (jesteśmy zdeterminowani w chwili wielkiego wybuchu) >Jest wolna wola, jest JA i są warunki graniczne, w których realizujemy naszą wolną wolę.
Nie ma wolnej woli, z definicji posiadać ją może tylko umysł niezależny od instynktów(matki natury - fizycznej cielesności), współczesna nauka dowiodła, że takowy twór nie istnieje bez ciała i mózgu w znanym ludziom wszechświecie.
|
|
|  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >>niema wolnej woli, wszystko jest zdeterminowane, dlatego nie ma JA (jesteśmy zdeterminowani w chwili wielkiego wybuchu) >Jest wolna wola, jest JA i są warunki graniczne, w których realizujemy naszą wolną wolę.
Tu chodzi o pytania czy otoczenie nas ksztaltuje czy my kształtujemy otoczenie, czy jesteśmy zbiorem czynników zewnętrznych czy jesteśmy wewnętrznymi elementami środowiska?
Ja sądzę, że na wszystkie pytania należy odpowiedzieć twierdząco.
Sądzę, że jesteśmy równoczesnie skutkiem i przyczyną, zbiorem czynników i elementami zbioru.
Sądzę, że Natura jest po części naszą naturą.
Jesteśmy częścią całości i mamy jej właściwości.
Twierdzenie, że wpływ jest tylko jednostronny jest bez sensu.
To nasze wybory nadają Naturze charakter.
|
|
2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | problem teodycei | >Mianowicie w wywiadzie rzece pt. "Innego cudu nie będzie. Rozmowy o wierze i niewierze" padają >takie słowa. "Wcale nie powstaliśmy w momencie zapłodnienia. W Biblii jest mowa o tym, że już >przed założeniem świata Bóg o każdym z nas myślał [tj. istnieliśmy w umyśle Boga - klaio.
Dawno temu też doszedłem do takiej konkluzji - i nie uważam jej za oryginalną. Konkluzja owa jest prostą konsekwencją założenia ( oczywistego), iż bóg jest bytem wszechmogącym i wszechwiedzącym - stąd jego oczywista wiedza o każdym z nas na długo przed naszym pojawieniem się na tym świecie. Jednakże jeżeli tak jest, to bóg nie jest wszechmiłosierny, nie jest miłością - czyli brakuje mu podstawowej, najważniejszej cechy, według wykładni chrześcijańskiej. Pan jest wystarczająco inteligentny żeby wiedzieć dlaczego tak jest. Oczywiście poglądy jak te zacytowane przez pana wskazują na swoistą "panteizację" chrześcijaństwa - czyli porzucanie konceptow naiwnych i tradycyjnych, którym coraz trudniej się ostać w dzisiejszej rzeczywistości. Panteizm zaś to ateizm przykryty teologiczną szatą - więc nie można wykluczyć iż jakiś most jest budowany
|
|
 | | klaio (1068 punktów) | Odp: problem teodycei |
> ... bóg jest bytem wszechmogącym ... Dla mnie to, że Bóg robi co chce wszechmocnie (wszechchcący) nie jest oczywiste. Nie była ona oczywista w 100% nawet dla Starego Testamentu, skoro w psalmie 95:8 napisano, że Bóg zwraca się do Izraela tymi słowy: "jak w Meriba, jak w dniu Massa gdzie wasi ojcowie zmusili mnie do czynienia swojej woli". Bóg "był" (biorę w cudzysłów, bo bez niego musiałbym zrobić wykład na temat czasu) wszechmogący, ale od momentu stworzenia świata zrezygnował z niej, przestał "używać" wszechmocy (inaczej niż człowiek, który nie zawaha się użyć przemocy w dobrej wierze dla słusznej sprawy, nie mówiąc o złej wierze w złych sprawach). Bóg dobrowolnie sam poddał się ograniczeniom, którym poddał człowieka (List do Filipian 2,6+ - "istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci"). Innymi słowami, to dobrowolne oddanie się miłości do swoich stworzeń (dzieci) ograniczyło Jego wszechmoc. To przekonanie pozwala mi nie przyjmować do siebie Pana zarzutu, że Bóg nie może być wszechmiłosierny i kochający.
>Oczywiście poglądy jak te zacytowane przez pana wskazują na swoistą "panteizację" chrześcijaństwa - czyli porzucanie konceptow naiwnych i tradycyjnych, którym coraz trudniej się ostać w dzisiejszej rzeczywistości. Panteizm zaś to ateizm przykryty teologiczną szatą - więc nie można wykluczyć iż jakiś most jest budowany
NIE co do "panteizacji" (wierzę, że Bóg musi być osobą, ale może kiedyś teologowie odkryją pozorność tej sprzeczności), TAK co do rewizji dawnej, jeszcze niedojrzałej wiary. To o mnie, ale co do jezuitów, to patrz pierwszy akapit mojego wpisu - skoro nawet papież nie wie, co myślą, to ja tym bardziej, więc się za nich nie wypowiem.
|
|
|  | | klaio (1068 punktów) | > ... bóg jest bytem wszechmogącym ... Dla mnie to, że Bóg robi co chce wszechmocnie (wszechchcący) nie jest oczywiste. Nie była ona oczywista w 100% nawet dla Starego Testamentu, skoro w psalmie 95:8 napisano, że Bóg zwraca się do Izraela tymi słowy: "jak w Meriba, jak w dniu Massa gdzie wasi ojcowie zmusili mnie do czynienia swojej woli". Bóg "był" (biorę w cudzysłów, bo bez niego musiałbym zrobić wykład na temat czasu) wszechmogący, ale od momentu stworzenia świata zrezygnował z niej, przestał "używać" wszechmocy (inaczej niż człowiek, który nie zawaha się użyć przemocy w dobrej wierze dla słusznej sprawy, nie mówiąc o złej wierze w złych sprawach). Bóg dobrowolnie sam poddał się ograniczeniom, którym poddał człowieka (List do Filipian 2,6+ - "istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci"). Innymi słowami, to dobrowolne oddanie się miłości do swoich stworzeń (dzieci) ograniczyło Jego wszechmoc. To przekonanie pozwala mi nie przyjmować do siebie Pana zarzutu, że Bóg nie może być wszechmiłosierny i kochający. >Oczywiście poglądy jak te zacytowane przez pana wskazują na swoistą "panteizację" chrześcijaństwa - czyli porzucanie konceptow naiwnych i tradycyjnych, którym coraz trudniej się ostać w dzisiejszej rzeczywistości. Panteizm zaś to ateizm przykryty teologiczną szatą - więc nie można wykluczyć iż jakiś most jest budowany NIE co do "panteizacji" (wierzę, że Bóg musi być osobą, ale może kiedyś teologowie odkryją pozorność tej sprzeczności), TAK co do rewizji dawnej, jeszcze niedojrzałej wiary. To o mnie, ale co do jezuitów, to patrz pierwszy akapit mojego wpisu - skoro nawet papież nie wie, co myślą, to ja tym bardziej, więc się za nich nie wypowiem.
Ale generalnie biorę Pana wypowiedź za dobrą monetę - jak rozumiem, przynajmniej ciekawie będzie się Pan przyglądać, czy z przeciwległego brzegu jezuici doprowadzą most do Pana. Ale może niektórzy zaczną budować most ze swojego brzegu by wyjść naprzeciw. Nawet ta "ciekawość", a już nie wrogość jest tą dobrą monetą, nawet jeśli groszową.
|
|
| |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Czy jest wszechmiłosierny? | >Innymi słowami, to dobrowolne oddanie się miłości do swoich stworzeń (dzieci) >ograniczyło Jego wszechmoc. To przekonanie pozwala mi nie przyjmować do siebie Pana >zarzutu, że Bóg nie może być wszechmiłosierny i kochający.
Wracając dzisiaj wieczorem do domu widziałem na ulicy matkę z synem - dotkniętym zespołem Downa. Naprzód sobie pomyślałem - w tym kontekście - o ostatniej głośnej decyzji TK, a później o problemie wszechmocy i wszechmiłosierdzia boskiego. Ja mam upodobanie do cięcia problemów brzytwą Ockhama. Skoro ten bóg wszystko może i tak bardzo nas kocha - to dlaczego skazuje ową matkę i jej syna na takie cierpienie? To że bóg (chrześcijański) ograniczył na moment swoją wszechmoc i zbliżył się trochę do poziomu ludzkiego - ma się tu nijak do rzeczy. Primo, on nadal był bogiem i dlatego jego status był zasadniczo inny niz status człowieka (zaraz po śmierci np. zmartwychwstał, jego ofiara była sensowa, za całą ludzkość i tak dalej i tak dalej...podczas gdy los człowieka bywa zazwyczaj diametralnie bardziej tragiczny, taki w formule camusowskiego Syzyfa). Po drugie - w mojej opinii on nie musi ograniczać swojej wszechmocy. Niech on ją wykorzysta - jeżeli istnieje - żeby ulżyć doli człowieczej. Ale realnie, dotykalnie - a nie poprzez "objawienie się" i złożenie obietnic. Mój ataizm jest egzestencjalny nie koministyczno - meterialistyczny. Raczej ubolewam nad tym, że bytu boskiego nie ma, niż go zwalczam. Ale jeżeli on jest - jak w pana ujęciu - to ja muszę go postawić pod pręgierzem ostrego oskarżenia. Jężdżąc rowerem często zdarz ami się przystanąć i usunąć z drogi ślimaka, gąsienicę czy jakiegoś chrząszcza. Dlaczego bóg - mający nieporównanie większe mozliwoścvi w tym względzie - nie robi tego samego? Dlaczego, skoro jest rzekomo wszechmiłosierny - nie ma takiego....humanitarnegp odruchu???
|
|
| | |  | | klaio (1068 punktów) | Odp: Czy jest wszechmiłosierny? | >Wracając dzisiaj wieczorem do domu widziałem na ulicy matkę z synem - dotkniętym zespołem Downa. Naprzód sobie pomyślałem - w tym kontekście - o ostatniej głośnej decyzji TK, a później o problemie wszechmocy i wszechmiłosierdzia boskiego. Kiedyś miałem podobne spotkanie - zatrzymałem się na czerwonym przy przystanku tramwajowym, na którym mama okazywała czułość jak się domyślam nastoletniemu synowi z zespołem Downa i poczułem delikatną, ale intensywną pewność, że On jest. Owszem, mam jakieś odpowiedzi na Pana argumenty, ale przyznam, że nie są domknięte i sam widzę w nich szczeliny, więc nie tracąc czasu na wszczynanie starej dyskusji, uznaję się za przegranego. Ale nadzieję, że taka odpowiedź która i Pana pociągnie oraz zachwyci istnieje, mam. Kiedyś już tu chyba użyłem tego obrazu - szachiście, który potrafi patrzeć na 5 ruchów do przodu posunięcia szachisty, który planuje na 7 ruchów wydają się nieracjonalne. I tak jest z naszymi próbami upraszczania świata brzytwą Ockhama - to pożyteczne narzędzie, ale w obszarze zamkniętej/dopełnionej wiedzy, natomiast jest zwodnicze gdy stosowane do rzeczywistości nie do końca zgłębionej.
>Jężdżąc rowerem często zdarz ami się przystanąć i usunąć z drogi ślimaka, gąsienicę czy jakiegoś chrząszcza. Dlaczego bóg - mający nieporównanie większe mozliwoścvi w tym względzie - nie robi tego samego? Dlaczego, skoro jest rzekomo wszechmiłosierny - nie ma takiego....humanitarnegp odruchu??? Kiedyś majową nocą wjechałem koło stawów w ścieżkę żab i rozjechałem ze dwie. Miałem podobne uczucia. Jak odpowiedzieć na skandal śmierci? Na swój użytek mam odpowiedź. By śmierć nie była skandalem, musimy wyrazić na nią zgodę. Tylko nasza zgoda na śmierć Go usprawiedliwia, żadne tam skądinąd inteligentne, ale nie wystarczające argumenty Leibniza i jego następców. Mam nadzieję, że w "najostatniejszej" chwili naszego życia, po ukazaniu niepojętego dobra jakie dla nas z tego wynika, jesteśmy pytani, czy chcemy przejść dalej i nikt nie potrafi się powstrzymać, z wyjątkiem Jedynego, który ze względu na pozostałych tu bliskich cofnął się, zrezygnował ze swojego szczęścia by dać nadzieję. Nie namawiam Pana do takiej wiary, nie mam żadnych argumentów, poza wewnętrzną intuicją.
Ale na marginesie, nie byłbym taki pewien, czy Bóg nie myśli o życiu tych chrząszczy czy gąsienic, które Pan ocala. W księdze Jonasza Bóg mówi prorokowi, że zależy mu na zbawieniu nie tylko mieszkańców Niniwy, ale nadto zwierząt. I prorok idzie z misją do Niniwańczyków, i zwierząt.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | skandal śmierci | >Kiedyś majową nocą wjechałem koło stawów w ścieżkę żab i rozjechałem ze dwie. Miałem podobne >uczucia. Jak odpowiedzieć na skandal śmierci? Na swój użytek mam odpowiedź. By śmierć nie była >skandalem, musimy wyrazić na nią zgodę.
Skandalem jest szczególnie śmierć bezsensowna i bolesna. Więc w wielu wypadkach wskazanym byłoby - aby człowiek mógł być "panem" tej śmierci, czego mu bóg w koncepcji chrześcijańskiej/katolickiej odmawia.
|
|
| | | | |  | | klaio (1068 punktów) | Odp: skandal śmierci | >Skandalem jest szczególnie śmierć bezsensowna i bolesna. Więc w wielu wypadkach wskazanym byłoby - aby człowiek mógł być "panem" tej śmierci, czego mu bóg w koncepcji chrześcijańskiej/katolickiej odmawia.
W tej sprawie chrześcijaństwo nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa. Śmierć mojego ojca była bezsensowna, a dziś myślę, że była dobra do niego, dla mamy i dla mnie i całego wszechświata. Chociaż cierpieliśmy, dziś jesteśmy spokojni.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | to znaczy? | >>Skandalem jest szczególnie śmierć bezsensowna i bolesna. Więc w wielu wypadkach wskazanym byłoby - aby człowiek mógł być "panem" tej śmierci, czego mu bóg w koncepcji chrześcijańskiej/katolickiej odmawia. >W tej sprawie chrześcijaństwo nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa.
To znaczy? Proszę rozwinąć tę kwestię.
|
|
| witamziomy (536 punktów) | Odp: Nowy jezuityzm? | "Wcale nie powstaliśmy w momencie zapłodnienia. W Biblii jest mowa o tym, że już przed > założeniem świata Bóg o każdym z nas myślał [tj. istnieliśmy w umyśle Boga - klaio; notabene jakiś> racjonalistyczny, nie religijny filozof przypuszczał, że żyjemy w umyśle istoty wyższej - sam> czytałem opowiadanie sf, że nasz świat to program komputera wyższej cywilizacji o przyspieszonym> zegarze, co ma pozwolić przewidzieć ewolucję wszechświata czy nie ma ratunku przed jego zagładą w> postaci skurczenia się w pierwotną osobliwość]. Można pójść dalej i powiedzieć, że nieśmiertelność> jest możliwa bez wiary religijnej. Nie wiadomo, czy nie ma równoległego świata. Kto dziś potrafi> powiedzieć, że coś jest niemożliwe? Przy obecnym stanie wiedzy okazuje się, jak bardzo skomplikowana> w swojej strukturze stała się nasza rzeczywistość, ile jest wymiarów naszego świata [gdzie indziej> podawał przykład ciemnej materii]. Ciągle powstają nowe teorie i wciąż jesteśmy dalej niż bliżej.> Mnie, jako człowiekowi wierzącemu pozwala to na przypuszczenie, że nawet jeśli nie ma Boga> osobowego, to możliwe jest życie pozagrobowe." Po więcej odsyłam do książki (autor wywiadu Damian> Jankowski z kwartalnika "Więź"; tu zbiór linków do wypowiedzi o.Oszajcy, w tym fragment książki> wiez.com.pl/?s=oszajca).> Niech tutejsi racjonaliści wezmą poprawkę na to, że nie mógł powiedzieć całej prawdy o dociekaniach> jezuitów bez wydry tradycyjnych katolików, a i to co powiedział musiał wyrazić w języku kontynuacji> dotychczasowych wierzeń, niech więc nie stanowi on dla was bariery. Wygląda to jednak na element> przygotowywania rzesz katolickich do nowego aggiornamento (termin Jana XXIII zwołującego sobór> watykański II oznaczającego mniej więcej uaktualnienie). Chcę was zapytać, czy to co powiedział,> może być wspólną częstotliwością na której wierzący i niewierzący mogą wspólnie rozmawiać o> poszukiwaniu prawdy? Czy takie wypowiedzi budują most, czy też są niewystarczające, a jeśli tak, to> jakie warunki wybiegające w przyszłość (bo nie jest interesujące nieustanne spieranie się o> inkwizycję i zbrodnie reżimów ateistycznych) powinny być z waszej perspektywy spełnione? A może w> ogóle takie nawiązanie wspólnej częstotliwości jest niemożliwe? Pytam jako, przypomnę tylko nowym,> tutejszy katolik, który od kilkunastu lat ceni sobie ten portal racjonalistów.Wypowiedzi tego typu są niewystarczające. Samo stwierdzenie, iż nieśmiertelność jest możliwa ociera się o absurd. Nie można mówić o jakiejkolwiek prawdzie, jeżeli popełnia się podstawowe błędy na poziomie logicznym rozumowania. Jeżeli istnieje wieczność to nieśmiertelność jest koncepcją, która ją neguje. Jeżeli wieczność nie istnieje, to nie istnieje odpowiedź na pytanie co było na początku itd. W dochodzeniu do prawdy kluczem jest właściwa terminologia, innej drogi nie widzę.
|
|
 | | klaio (1068 punktów) | >W dochodzeniu do prawdy kluczem jest właściwa terminologia, innej drogi nie widzę.
Tak, ale nie. Musielibyśmy mieć pewność, że ta terminologia raz ustalona jest poprawna i trwała na zawsze i stosuje się do wszystkiego, także do wiedzy, której jeszcze nie znamy. Więc tak, gdybyśmy mieli pewność, że posiadamy wszystkie puzzle. Nie, gdy nie mamy wszystkich, a nawet nie wiemy, czy mamy ich połowę, a może mniej niż 1%. Dotyczy to też brzytwy Ockhama i innych zasad odkrytych przez rozum. Oczywiście, ich używanie jest konieczne do porządkowania tych puzzli, które mamy, ale pewność, że raz ułożone są ułożone poprawnie może zatrzymać poznawanie prawdy. Np. geografom XVI wiecznym brzytwa Ockhama zakazywałaby zakładanie kształtowania klimatu Europy zachodniej i północnej przez istnienie Golfsztromu.
|
|
|  | | witamziomy (536 punktów) | >>W dochodzeniu do prawdy kluczem jest właściwa terminologia, innej drogi nie widzę. >Tak, ale nie. Musielibyśmy mieć pewność, że ta terminologia raz ustalona jest poprawna i trwała na zawsze i stosuje się do wszystkiego, także do wiedzy, której jeszcze nie znamy. Więc tak, gdybyśmy mieli pewność, że posiadamy wszystkie puzzle. Nie, gdy nie mamy wszystkich, a nawet nie wiemy, czy mamy ich połowę, a może mniej niż 1%.
Jeżeli model nie wyjaśnia problemu, który próbuje opisać to albo brakuje w nim jakiś puzzli, albo puzzle są źle poukładane. W takiej sytuacji najlepiej zacząć układanie od początku, budując fundament od "pewników". Pewniki istnieją np: Doświadczenie to podstawowy aspekt ludzkiego życia, zachodzi on w relacji podmiot- przedmiot. W tej relacji jawi się nam rzeczywistość. Jawi się czyli jest jawna w swej strukturze oraz w wyjątkowości każdego doświadczenia. Coś co jest jawne jest również poznawalne. Rzeczywistość jest zatem poznawalna. To w jaki sposób interpretujemy nasze poznanie to już inna kwestia i zależy od przyjętej metodologii. Nauczyliśmy się doskonale badać przedmiot doświadczenia, zapominając trochę o podmiocie, który jest tegoż doświadczenia nieodłączną częścią. Tu mamy braki, skutkujące tym iż nasza wiedza na temat rzeczywistości jest niepełna lub ciężko nam spasować elementy. Oczywiście odnoszę się tu do naszej zachodniej cywilizacji. Wiedza o podmiocie została już zgłębiona i jest ogólnodostępna dla zainteresowanych. Bez tej wiedzy zrozumienie rzeczywistości na poziomie strukturalnym i stworzenie modelu opartego o logiczne powiązania poszczególnych jej elementów jest zadaniem karkołomnym.
|
|
| |  | | klaio (1068 punktów) | Przynajmniej jest zgoda co do tego, że rzeczywistość jest poznawalna. Z tego wynikają dalekie konsekwencje, jak z "banalnych" stwierdzeń Parmenidesa.
|
|
| Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >jakiś racjonalistyczny, nie religijny filozof przypuszczał, że żyjemy w umyśle istoty wyższej
Wszelka materia jest świadoma. Jesteśmy tylko jej świadomą cząstką. Nasze umysly są budulcem zbiorowego umysłu tak jak nasze zbudowane są z pomniejszych i związanych umysłów naszych komórek.
Planety, galaktyki to świadome istoty.
Wszechświat jest świadomą osobą.
|
|
 | | szarley (54913 punktów) | >>jakiś racjonalistyczny, nie religijny filozof przypuszczał, że żyjemy w umyśle istoty wyższej >Wszelka materia jest świadoma. Ucieczka
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
|  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >>>jakiś racjonalistyczny, nie religijny filozof przypuszczał, że żyjemy w umyśle istoty wyższej >>Wszelka materia jest świadoma. >Ucieczka > Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Dyskusja o kasie i posiadłościach jest ważniejsza dla ciebie od rozmowy o bogu i ludzkim duchu? To nie po katolicku!
Czy jednak?
|
|
| |  | | szarley (54913 punktów) | >Wszelka materia jest świadoma. Co myśli twoje gówno?
>>Ucieczka Ucieczka
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >>Wszelka materia jest świadoma. >Co myśli twoje gówno?
Gówno to dość żywotna materia. Na pewno nie rozumuje twoimi konceptami - "jak tu innym odebrać, żeby mieć wszystko tylko dla siebie".
Prymitywny dość jesteś, że cię posadzili przy korycie? Niepojęte! To konsekwencje tajnych wyborów. Gdyby były jawne, jak być powinny, byłbyś bez szans. Każdy dowiedziałby się kim jesteś naprawdę.
|
|
| | | |  | | szarley (54913 punktów) | >Prymitywny dość jesteś, że cię posadzili przy korycie? Niepojęte! >To konsekwencje tajnych wyborów. >Gdyby były jawne, jak być powinny, byłbyś bez szans. Każdy dowiedziałby się kim jesteś naprawdę.
O czym tym razem bełkoczesz?
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | >>Prymitywny dość jesteś, że cię posadzili przy korycie? Niepojęte! >>To konsekwencje tajnych wyborów. >>Gdyby były jawne, jak być powinny, byłbyś bez szans. Każdy dowiedziałby się kim jesteś naprawdę. >O czym tym razem bełkoczesz?
A co ty właściwie robiłeś w tej Genewie? Przekladales książkę czy patentowales nowy wynalazek? A może organizowałeś życie sprzątaczkom, żyjąc z płaconych przez nie przymusowych podatków od pracy?
Jakie tam poważne decyzje podejmowaliście w waszych instytucjach za innych ludzi?
|
|
| | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >>>Prymitywny dość jesteś, że cię posadzili przy korycie? Niepojęte! >>>To konsekwencje tajnych wyborów. >>>Gdyby były jawne, jak być powinny, byłbyś bez szans. Każdy dowiedziałby się kim jesteś naprawdę. >>O czym tym razem bełkoczesz?
Ucieczka
>A co ty właściwie robiłeś w tej Genewie? Po co pytasz skoro i tak nie przeczytasz odpowiedzi? Przecież ty wiesz lepiej!
Odpowiem. Pracowałem.
>Przekladales książkę czy patentowales nowy wynalazek? W wolnych chwilach popołudniami pracowałem nad przekładami. To też jest praca
>A może organizowałeś życie sprzątaczkom, żyjąc z płaconych przez nie przymusowych podatków od pracy? Znów kłamiesz na mój temat.Typowe dla intelektualnego impotenta
>Jakie tam poważne decyzje podejmowaliście w waszych instytucjach za innych ludzi? Decyzje podejmowali inni na podstawie wyników pracy zespołu w tym moich Dotyczyły poprawy bezpieczeństwa pracowników zatrudnionych w atmosferze wybuchowych pyłów.
Ale ty i tak wiesz lepiej, że tylko spacerowałem po Genewie. Przyjmowanie do wiadomości, że żyję z pracy przerasta cię intelektualnie, dlatego wolisz wymyślać mi źródło utrzymania, lub poniżać wartość mojej pracy
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
2 na 2 | Duch Prawdy (14788 punktów) | >A może w ogóle takie nawiązanie wspólnej częstotliwości jest niemożliwe? Jest niemożliwe, racjonaliści nadają na częstotliwości rozumu i nauki, katolicy na objawionej fantasmagorii.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|