Na terenie ziem polskich, opór chłopski przeciwko eksploatacja ze strony pana stosunkowo rzadko przybierał formę zbrojnego, aktywnego oporu. Dominował opór bierny, sabotowanie obowiązków, niewydajna praca, zbiegostwo ( bardzo rozpowszechnione), w tym na tereny ukrainne czy też wreszcie zbójnictwo/beskidnictwo. Tym bardziej więc interesujące są przypadki oporu czynnego i bunty przeciwko panom. W zasadzie całą kozaczyznę oraz hajdamacczyznę - można ujmować w tych kategoriach. Okazuje się jednakże, iż na "kresach" zachodnich (polski, śląski, niemiecki i czeski etnos) dochodziło do podobnych sytuacji. Materiał podlinkowany traktuje - między innymi - o tzw. zmowie/zburzce tworkowskiej - czyli chłopskim "poruseństwie" w okolicach Raciborza w roku 1811.
Jest wielce prawdopodobne, iż w tym przypadku - podobnie jak na Wschodzie - rolę czynnika zaostrzającego problem - odegrały kwestie etniczne i religijne, które nałożyły się dodatkowo na konflikt klasowy.
"W 1811 roku wybuchł kolejny bunt, znany pod nazwą zmowy tworkowskiej. Tym razem przyczyną była wieść gminna, jakoby panowie ukrywali przed ludem ustawę, na mocy której w Prusach zniesiono poddaństwo. Ponieważ jej tekst był po niemiecku – Ślązacy mówiący w większości po polsku nie mogli jej zrozumieć, a tam, gdzie się o niej dowiadywali i żądali jej wprowadzenia w życie, byli przez panów oszukiwani. W rezultacie doszło do powstania chłopskiego w 170 polskich i czeskich gminach powiatów pszczyńskiego i raciborskiego, m.in. na lewym brzegu Odry w Tworkowie, Bieńkowicach, Bohuminie i okolicy, a na prawym brzegu – w Lubomi, Nieboczowach, Kamieniu, Rogowie, Bełsznicy, Czyżowicach i Syryni. Wiodącą rolę odegrali w nim sołtysi i wolni kmiecie."
"16 lutego do Raciborza wkroczył batalion fizylierów z Nysy i szwadron huzarów z Prudnika, a 18 lutego do Wodzisławia – śląski pułk ułanów. Rozpoczęła się pacyfikacja: ruchliwość oddziałów wojska na lewym i prawym, „polskim” brzegu Odry, wkraczanie prawie do każdej wioski, czasem kilkakrotne w ciągu dnia, sprawiały wrażenie wszechobecności armii pruskiej. 20 lutego oddziały skierowały się przez Borynię do Kopciowic, a stamtąd do granicy państwa. Ludzie pod przymusem wrócili do dawnych zajęć, schwytani za uczestnictwo w rebelii otrzymali po 50 plag, a przywódców zostali uwięzieni w Pszczynie. Przez kilka dni trzymano ich o chlebie i wodzie. Wreszcie 18 marca, aby ostatecznie spacyfikować zbuntowanych chłopów aresztowano 256 przywódców i pod silną eskortą wojska, zakutych w kajdany lub dyby przypędzono do Raciborza. W więzieniu miejskim nie było już miejsc, więc, jak opisuje Michalkiewicz, zamknięto ich w celach klasztoru dominikańskiego. Każdego aresztanta położono na ławce i wymierzono mu po 20 batów. „Wy macie rozum w zadkach, więc trzeba wam go wbić do głowy” – tłumaczono tę czynność nieszczęsnym delikwentom. […] I tak do końca 1811 roku wojsko bez przerwy miało zajęcie przy pacyfikowaniu jednej wsi za drugą, a w końcu niemal każdy gospodarz miał swego umundurowanego stróża. W marcu 1811 zburzka chłopów była już wszędzie stłumiona; około 70 chłopów straciło w niej życie. Ale pomimo uspokojenia, oddziały wojskowe pozostały nadal na straży w powiecie pszczyńskim, w okolicach Rybnika, Gliwic itd. Aż do czerwca tego roku. Sądy rozpatrzyły sprawy 788 chłopów, dwóch skazano na karę osadzenia w twierdzy, 91 ukarano więzieniem, 582 poddano chłoście, a 113 uniewinniono".
lewicowo.p(*)u-a-pruska-kolonizacja-slaska/