Racjonalista - Strona głównaDo treści
Parys, Hektor i Achilles

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
04-12-2020 13:20hanging_bishop (1112 punktów)Parys, Hektor i Achilles
Którym z nich najbardziej opłaca się, we współczesnych czasach być a którym najmniej?

Od małego najbardziej imponował mi Hektor lecz chyba osoba z taką osobowością - o zgrozo! - ma najtrudniej w naszym świecie. No bo co? Przebojowy lecz egoistyczny Achilles, uwielbiana przez miliony gwiazda rocka ma źle? A może piękny acz zdradziecki Parys, polityk, co zmienia fronty często i w tym jest tylko konsekwentny?

Spójrzcie na westerny i ich ewolucję w antywesterny. Kiedyś "High Noon", teraz "Django"...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Arminius (25555 punktów)wybieram Gary Coopera

>Spójrzcie na westerny i ich ewolucję w antywesterny. Kiedyś "High Noon", teraz "Django"...


Fakt że powstają takie filmy jak antywestern "Django" wystawia specyficzne świadectwo zachodniej cywilizacji. Z jednej strony jest to jej wielka zaleta - że potrafi tak krytycznie na siebie spojrzeć i dokonać obrachunku z dawnym stereotypem. Z drugiej strony jednakże może być to traktowane jako przejaw jej słabości, schyłku czy nawet degeneracji.
Problem bowiem jest w tym, ze żadna z pozostałych wielkich cywilizacji nie sięgnęła poziomu cywilizacji zachodniej i nie jest w stanie dokonywać podobnych lustracji i obrachunków z przeszłością i z dominującymi archetypami. A to może oznaczać, iż cywilizacja zachodnia wystawia się na cios we wrażliwe miejsce ze strony mniej wyrafinowanych i bardziej siermiężnych konkurentek.
Tytułem dygresji. Z dwóch filmów jak wyżej wolę "High Noon". Tarantino ma w sobie coś immamentnie perwersyjnego - i tą jego przypadłością są skażone jego produkcje. Gdybym nie był ateistą twierdziłbym, iż Tarantino to diabeł wcielony.
hanging_bishop (1112 punktów)Odp: wybieram Gary Coopera
Nie mam nic do Tarantino, którego filmy lubię, głównie ze względu na dialogi. Jednak trzeba przyznać, że nie jest zbyt wszechstronnym twórcą, siedzi w swym sosie jak Stephen King. Nie jest to wada, bo każdy twórca ma jakiś styl i określone zainteresowania. Ciężko w ogóle mówić o wszechstronności, być może jedni są bardziej charakterystyczni a inni mniej. Mnie się marzy np. film osadzony w starożytnym Rzymie, gdzie aktorzy mieliby kwestie w języku łacińskim. Co do filmów to "Andriej Rublow" robi na mnie szczególne wrażenie bo jest niedopowiedziany, trzeba się domyślać wielu rzeczy (jest poskładany z grubo ciosanych elementów). Europejczyk patrzy z góry na Amerykanina jeżeli chodzi o kulturę, jest u nas większą różnorodność, która jest wadą i zaletą równocześnie ale w tym, konkretnym przypadku to zaleta. To już był jakiś czas temu (bo 60-70 lat), gdy Tolkienowi zarzucano, że w jego książkach nie ma seksu i w ogóle kobiety są tylko w tle wydarzeń. Że jest tam naiwny podział na dobro i zło że w ogóle to jakieś nierealne (no bo fantastyka jest realna). Dzisiaj też można się spotkać z opinią, że coś było wygładzone, wypięknione aż robi się niedobrze. O dziwo latające flaki i strugi krwi nie przeszkadzają

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365