Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek opublikował parę dni temu listę czasopism punktowanych, która zawiera kilkadziesiąt nowych pozycji oraz przyznaje większą ilość punktów dwustukilkudziesięciu pozycjom, które już na tej liście były. Problem w tym, iż decyzja owa nie była konultowana - co nakazuje prawo - z Komisją Ewaluacji Nauki. Jeszcze większy problem jest w tym, iż nowe pozycje na liście to w wielu wypadkach czasopisma natury bardziej publicystycznej niż naukowej, czy też czasopisma środowiskowe, mające charakter towarzysko - przyczynkowo - kronikarski. "Punktoza" tak zwana, i bez decyzji ministra Czarnka była sui generis patologią polskiej nauki. Teraz, po kroku jak wyżej, motywowanym przecież starą, sprawdzoną zasadą "mierny ale wierny" - stanie się patologią jeszcze większą i sensu stricto. Zainteresowanych problemem - odsylam do podlinkowanego materiału. "Komisja Ewaluacji Nauki przekazała, że jest "zdumiona faktem oraz skalą tego zjawiska i w żadnym dostępnym źródle nie znalazła merytorycznego uzasadnienia wprowadzonych zmian" "Komisja stoi na stanowisku, iż zmiany nie służą wiarygodności procesu ewaluacji podmiotów w dyscyplinach nauki" - zaakcentowano Szef KEN na Twitterze poinformował, że właśnie ta sprawa była powodem dymisji wiceminister Anny Budzanowskiej. Resort odpowiedział na te słowa w mediach społecznościowych" wiadomosci(*)e-byly-niekonsultowane/318whsd |