Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy warto "włamywać się" do noosfery?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
23-04-2021 07:56Arminius (25555 punktów)Czy warto "włamywać się" do noosfery?
Czym jest geosfera lub biosfera mniej więcej wiadomo. Ich definicje są w marę klarowne. Trochę inaczej ma się z noosferą, mającą być dopełnieniem tych dwóch ostatnich sfer, a zarazem najważniejszą sferą ziemską. Maksymalnie upraszczając sprawę można zaryzykować twierdzenie, iż noosfera jest powłoką okołoziemską myśli, emocji i odczuć/uczuć ludzkich( być może też zwierzęcych) jakie kiedykolwiek zaistniały . Gdy rozmawiałem niedawno na ten temat z kolegą informatykiem, stwierdził, iż definicja owa, kojarzy mu się z "chmurą". U mnie wywołuje skojarzenie z klasyczną teozofią/okultyzmem/new age. Intrygującym jest to, iż koncept noosfery ( od greckiego "umysł) wykreowali ludzie mający bardzo solidne zaplecze naukowe, a mianowicie Teilhard de Chardin wybitny naukowiec, jezuita oraz Władimir Wiernadski, wybitny geolog ukraińsko - rosyjskiej proweniencji. Zwłaszcza ten ostatni to typowy przedstawiciel "twardej" nauki, któremu winny być obce tego typu fantazmaty. A może to nie są fantazmaty? Może noosfera rzeczywiście istnieje? Jeżeli tak, to od razu pojawia się pokusa o "podpięcie" się do tej "noosferycznej" chmury będącej skarbcem tworów ludzkiego umysłu. Na razie jest to oczywiście niemożliwe - ale jeżeli traktować koncept poważnie, należałoby czynić kroki w tym kierunku. Jednakże z drugiej strony pojawia się wątpliwość czy taka operacja ma sens i jest bezpieczna. Bo przecież jeżeli noosfera gromadzi wszelkie myśli/odczucia i emocje - to niestety jest to bezdenne inferno negatywnych stanów ducha rodzaju ludzkiego (tak to eufemistycznie nazwijmy) obecnego i przeszłego, tyle tylko, że nie pod nami a nad nami. Zajrzenie w jego otchłań może się skończyć jak w przypadku żony Lota, która niepomna przestrogi, obróciła się i spojrzała na Sodomę, po czem zastygła na wieki wieków w słupie soli.
Zachęcam do zaznajomienia się z biogramem W. Wiernadskiego - bo był to nietuzinkowy naukowiec.

pl.wikipedia.org/wiki/Władimir_Wiernadski
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jan Rylew (3965 punktów)
>Czym jest geosfera lub biosfera mniej więcej wiadomo. Ich definicje są w marę klarowne. Trochę inaczej ma się z noosferą, mającą być dopełnieniem tych dwóch ostatnich sfer, a zarazem najważniejszą sferą ziemską.
>Maksymalnie upraszczając sprawę można zaryzykować twierdzenie, iż noosfera jest powłoką okołoziemską myśli, emocji i odczuć/uczuć ludzkich( być może też zwierzęcych) jakie kiedykolwiek zaistniały.
>Gdy rozmawiałem niedawno na ten temat z kolegą informatykiem, stwierdził, iż definicja owa, kojarzy mu się z "chmurą".
>U mnie wywołuje skojarzenie z klasyczną teozofią/okultyzmem/new age.
>Może noosfera rzeczywiście istnieje? Jeżeli tak, to od razu pojawia się pokusa o "podpięcie" się do tej "noosferycznej" chmury będącej skarbcem tworów ludzkiego umysłu.
Na razie jest to oczywiście niemożliwe - ale jeżeli traktować koncept poważnie, należałoby czynić kroki w tym kierunku.
>Jednakże z drugiej strony pojawia się wątpliwość czy taka operacja ma sens i jest bezpieczna. Bo przecież jeżeli noosfera gromadzi wszelkie myśli/odczucia i emocje - to niestety jest to bezdenne inferno negatywnych stanów ducha rodzaju ludzkiego (tak to eufemistycznie nazwijmy) obecnego i przeszłego, tyle tylko, że nie pod nami a nad nami.

Dzięki za podsunięcie ciekawej myśli i ciekawej postaci Władimira Wiernadskiego, że już na początku XX wieku byli ludzie których myśli wybiegły tak znacznie w przyszłość. Bo właściwie dopiero obecnie w zw. z olbrzymim wzrostem poziomu komunikacji na świecie i powstaniem sieci komunikacyjnych można mówić o czymś co Wiernadski nazywał noosferą.
Mnie się to kojarzy ze światową opinią publiczną, swego rodzaju aurą, która panuje w sferze umysłów ludzkich i chociaż poszczególne poglądy różnią się istotnie od siebie to jednak sumarycznie wektory światopoglądowe w poszczególnych obszarach są wyraźnie zarysowane.
Podpięcie się do tej sfery stało się faktem za pomocą internetu, sieci portali społecznościowych, wyszukiwarek dysponujących serwerami o wielkich pojemnościach.
Ma to istotny wpływ na działania organizacji publicznych i prywatnych w celu przekazywania opinii publicznej swojego zwykle upiększonego wizerunku (Public relations *PR* lub *imagistyka społeczna* ). Stosowana także w geopolityce w stosunkach międzynarodowych ponieważ została ogólnie uznana za istotne jej narzędzie.
Niestety noosfera zatruwana jest ciągle nieczystościami w postaci fałszywych lub nieprawdziwych informacji które podobnie jak gazy bojowe ciało, zatruwają ludzkie umysły w wojnie która się toczy teraz w noosferze.
23-04-2021 11:11 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)czy myśli i emocje to fenomeny autonomiczne?
>Mnie się to kojarzy ze światową opinią publiczną, swego rodzaju aurą, która panuje w sferze >umysłów ludzkich i chociaż poszczególne poglądy różnią się istotnie od siebie to jednak >sumarycznie wektory światopoglądowe w poszczególnych obszarach są wyraźnie zarysowane.
>Podpięcie się do tej sfery stało się faktem za pomocą internetu, sieci portali >społecznościowych, wyszukiwarek dysponujących serwerami o wielkich pojemnościach.

Charakterystyczne, że pada w pańskiej wypowiedzi słowo "aura" - termin mający duże powodzenie w szeroko pojętej ezoteryce.
To o czym pan pisze, to po prostu unowocześnienie ewidencjonowania i dostępu do źródeł wiedzy i emocji ludzkich. To było też dawniej - tylko wówczas - np. księgi - pełniły rolę nośnika i fenomen ów był znacznie skromniejszy w swoich rozmiarach. Jeżeli zaś chodzi o noosferę - w rozumieniu jak w wątku inicjującym - chodzi chyba o coś więcej. Na przykład do to, że myśl kiedykolwiek pomyślana, czy też emocja kiedykolwiek przeżyta - są nadal gdzieś istniejące, to znaczny właśnie w tej sferze. Z mojej perspektywy, to jest właśnie ta czysta ezoteryka, czyli obszar pozanaukowy, parareligijny z domeny New Age. Bo przecież jeżeli założymy że myśli i odczucia(emocje) to neurologia i chemia mózgu - to przecież nie można ich wyodrębniać w jakieś autonomiczne fenomeny, mogące odrywać się od swojego nośnika i żyć swoim własnym bytem? Śmierć mózgu oznacza także ich definitywny, ostateczny koniec.
23-04-2021 14:03 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)Odp: czy myśli i emocje to fenomeny autonomiczne?
>Charakterystyczne, że pada w pańskiej wypowiedzi słowo "aura" - termin mający duże powodzenie w szeroko pojętej ezoteryce.
Podpiąłem się pod myśl przewodnią tego wątku.

>To o czym pan pisze, to po prostu unowocześnienie ewidencjonowania i dostępu do źródeł wiedzy i emocji ludzkich. To było też dawniej - tylko wówczas - np. księgi - pełniły rolę nośnika i fenomen ów był znacznie skromniejszy w swoich rozmiarach.
Owszem, ale księgi czy kazania z ambon to środek przekazu ograniczony w szybkości i zakresie oddziaływania. Nie sądzę żeby istniało coś w rodzaju powszechnej telepatii, że powstała myśl udziela się bez specjalnego nośnika (może za pomocą jakichś fal telepatycznych) innym ludziom (a jeśli nawet to tylko tym których mózgi funkcjonują na fali o tej samej charakterystyce). Zresztą podobnie jest z internetem, bo jeszcze wiele osób nie używa tego środka przekazu myśli.

Przykładem który mi się pierwszy nasuwa może być rozwój myśli humanistycznej gdy w czasach przed naszą erą historia opisuje niewyobrażalne, trudne do opisania czyny przeciwko człowiekowi. Może dopiero myśli i kazania Jezusa zapoczątkowały proces zmiany i dzisiaj mamy aurę w której wszelkie przejawy przemocy, krzywdy ludzkiej i zadawanego cierpienia natrafiają na ogólne potępienie i sprzeciw co nie wyklucza jeszcze przypadków przeciwnych.

>Jeżeli zaś chodzi o noosferę - w rozumieniu jak w wątku inicjującym - chodzi chyba o coś więcej. Na przykład do to, że myśl kiedykolwiek pomyślana, czy też emocja kiedykolwiek przeżyta - są nadal gdzieś istniejące, to znaczny właśnie w tej sferze.
Tutaj wchodzimy w sferę memetyki, myśl naszych przodków żyje w nas, a my przekazujemy ją dalej w postaci memów co uwidacznia się w formie kulturowej tożsamości naszej progenitury. Kiedyś to czytałem u Dawkinsa.
Czy przeżywane emocje żyją samoistnie w noosferze bez nośnika i bazy, nie wiem, trudno to sobie wyobrazić bez użycia metafizyki.

>Z mojej perspektywy, to jest właśnie ta czysta ezoteryka, czyli obszar pozanaukowy, parareligijny z domeny New Age. Bo przecież jeżeli założymy że myśli i odczucia(emocje) to neurologia i chemia mózgu - to przecież nie można ich wyodrębniać w jakieś autonomiczne fenomeny, mogące odrywać się od swojego nośnika i żyć swoim własnym bytem? Śmierć mózgu oznacza także ich definitywny, ostateczny koniec.
No właśnie, myślimy zupełnie podobnie.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365