Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rozsynchronizowanie zegarów dowodzi wprost UUO

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
03-05-2021 14:36qwery (2864 punktów)Rozsynchronizowanie zegarów dowodzi wprost UUO
Jak inaczej wytlumaczyć to zjawisko?
Przyklad: na dziób i rufe rakiety ladujemy zegary z emiterami sygnalu, synchronizujemy je standartowo i otrzymujemy z nich okresowo sygnał w tej samej chwili. Nadajemy rakiecie prędkość (oba zegary byly poddane temu samemu przyspieszeniu w teraz lecą z ta sama prędkoscia) i sygnal już nie dociera jednocześnie. Czym to ma być jak nie dowodem na istnienie UUO?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

konradsadlik (308 punktów)
>Jak inaczej wytlumaczyć to zjawisko?
>Przyklad: na dziób i rufe rakiety ladujemy zegary z emiterami sygnalu, synchronizujemy je
>standartowo i otrzymujemy z nich okresowo sygnał w tej samej chwili. Nadajemy rakiecie prędkość (oba
>zegary byly poddane temu samemu przyspieszeniu w teraz lecą z ta sama prędkoscia) i sygnal już nie
>dociera jednocześnie. Czym to ma być jak nie dowodem na istnienie UUO?

STW tłumaczy to chyba tak, że podczas przyspieszania następuje zmiana prędkości, a zmiana prędkości to obrót płaszczyzny jednoczesności w czasoprzestrzeni. Tak więc wywoła to pewne przesunięcie czasowe - zegar z tyłu będzie nieco opóźniony, a zegar z przodu nieco przyspieszony. Można to liczyć z transformacji Rindlera chyba.

Natomiast w modelu Lorentza z eterem wiadomo, że wynika to z faktu, niejednakowej prędkości światła w obydwie strony. W sumie tłumaczenie "bardziej realne" .
qwery (2864 punktów)
>>Jak inaczej wytlumaczyć to zjawisko?
>>Przyklad: na dziób i rufe rakiety ladujemy zegary z emiterami sygnalu, synchronizujemy je
>>standartowo i otrzymujemy z nich okresowo sygnał w tej samej chwili. Nadajemy rakiecie prędkość (oba
>>zegary byly poddane temu samemu przyspieszeniu w teraz lecą z ta sama prędkoscia) i sygnal już nie
>>dociera jednocześnie. Czym to ma być jak nie dowodem na istnienie UUO?
>STW tłumaczy to chyba tak, że podczas przyspieszania następuje zmiana prędkości, a zmiana prędkości to obrót płaszczyzny jednoczesności w czasoprzestrzeni. Tak więc wywoła to pewne przesunięcie czasowe - zegar z tyłu będzie nieco opóźniony, a zegar z przodu nieco przyspieszony. Można to liczyć z transformacji Rindlera chyba.
>Natomiast w modelu Lorentza z eterem wiadomo, że wynika to z faktu, niejednakowej prędkości światła w obydwie strony. W sumie tłumaczenie "bardziej realne" .
>

Dokladnie o to mi chodzi. Z jakiś jednak naukowych-fizycznych rzekomo względów, które dla mnie są niezrozumiale w konteście tej nauki (w kontescie psychologi mozna to zrozumieć jako próbe wywolywania zainteresowania). Jasne, proste tlumaczenie Lorentza jest pomijane w np doswiadczeniu myślowym dotyczacym wagonu i peronu. Wmawia się ludzia że nie rozumieja rzeczywistości dlatego ze nie chcą przyjąć tworów matematycznych za część fizycznego świata. Nie traktuje się równoprawnie najbardziej oczywistego wyjaśnienia.
Ale moze się mylę i jest jakiś dowód spoza świata idei na rzeczywiste istnienie czasoprzestrzeni czy obroty płaszyzn jednoczesnosci. Ponoć OTW jest jakoś mocniej połączona z ideą czasoprzestrzeni i to ona przesądza o przyjęciu tych obrotów płaszczyzn. No ciekawy jestem.
03-05-2021 18:09 
 Ocena 1 na 1
alsor (3283 punktów)
>>Jak inaczej wytlumaczyć to zjawisko?
>>Przyklad: na dziób i rufe rakiety ladujemy zegary z emiterami sygnalu, synchronizujemy je
>>standartowo i otrzymujemy z nich okresowo sygnał w tej samej chwili. Nadajemy rakiecie prędkość (oba
>>zegary byly poddane temu samemu przyspieszeniu w teraz lecą z ta sama prędkoscia) i sygnal już nie
>>dociera jednocześnie. Czym to ma być jak nie dowodem na istnienie UUO?
>STW tłumaczy to chyba tak, że podczas przyspieszania następuje zmiana prędkości, a zmiana prędkości to obrót płaszczyzny jednoczesności w czasoprzestrzeni. Tak więc wywoła to pewne przesunięcie czasowe - zegar z tyłu będzie nieco opóźniony, a zegar z przodu nieco przyspieszony. Można to liczyć z transformacji Rindlera chyba.
>Natomiast w modelu Lorentza z eterem wiadomo, że wynika to z faktu, niejednakowej prędkości światła w obydwie strony. W sumie tłumaczenie "bardziej realne" .

Różnica chodu zegarów: przód - tył, wynika z kontrakcji podczas rozpędzania.

Cała rakieta ulega stopniowo kontrakcji gdy przyspiesza,
ale dzieje się to względem środka masy, oczywiście!

Środek masy ma zadane przyspieszenie: a,
zatem przód rakiety ma nieco mniejsze, a rufa większe,
bo końce się zbliżają do środka podczas wzrostu kontrakcji.

No, ale przy hamowaniu będzie odwrotnie.
qwery (2864 punktów)
Czy nas ta kontrakcja powinna obchodzić? Synchronizujemy przed startem, startujemy i w trakcie tego przyspieszania zachodzi pewnie jakaś kontrakcja tu czy tam ale mamy to gdzieś bo obcykujemy już po zaprzestaniu przyspieszania.
alsor (3283 punktów)
>Czy nas ta kontrakcja powinna obchodzić? Synchronizujemy przed startem, startujemy i w trakcie tego przyspieszania zachodzi pewnie jakaś kontrakcja tu czy tam ale mamy to gdzieś bo obcykujemy już po zaprzestaniu przyspieszania.

Nie. To jest dokładnie ten efekt.

Po wyłączeniu przyspieszania oba te zegary pozostaną rozsynchronizowane,
i dokładnie o tyle co otw przewiduje: dt = gh/c^2 * t;
gdzie h = odległość zegarów, czyli długość rakiety.

Stąd tzw. zasada równoważności Einsteina: pola przyspieszeń z grawitacją.
qwery (2864 punktów)
>>Czy nas ta kontrakcja powinna obchodzić? Synchronizujemy przed startem, startujemy i w trakcie tego przyspieszania zachodzi pewnie jakaś kontrakcja tu czy tam ale mamy to gdzieś bo obcykujemy już po zaprzestaniu przyspieszania.
>Nie. To jest dokładnie ten efekt.
>Po wyłączeniu przyspieszania oba te zegary pozostaną rozsynchronizowane,
>i dokładnie o tyle co otw przewiduje: dt = gh/c^2 * t;
>gdzie h = odległość zegarów, czyli długość rakiety.
>Stąd tzw. zasada równoważności Einsteina: pola przyspieszeń z grawitacją.

Troche nie zrozumialem od razu. Teraz wiem o co chodzile - tylko skrócenie Lorentz. Oczywiscie ze po zakonzeniu przyspieszenia zegary pozostaną "rozsynchronizowanie",
czy tak jak teraz to widze - również rozsynchronizowane. Przyznaje ze zwrócileś uwage na coś na co nie pamiętam by ktoś zwracał uwage wczesniej. Mówisz ze to dokladnie taka wielkosć, ale bez zadnego liczenia wydaje się że róznica przyspieszeń dla dzioba i rufy wynikla ze skroce ia Lorentza jest tak znikoma ze nie moze dać takich róznic w dotarciu sygnalu do środka rakiety jakie mogą się wydarzać przy duzych predkosciach. Np przy 99%c swiatlo z dzioba bedzie niemal natychmiast ladowac w srodku rakiety a z rufy bedzie chyba ze 2 razy wolniejsze co wynika wlasnie ze skrocenia Lorentza i zwolnienia czasu.
alsor (3283 punktów)
>>>Czy nas ta kontrakcja powinna obchodzić? Synchronizujemy przed startem, startujemy i w trakcie tego przyspieszania zachodzi pewnie jakaś kontrakcja tu czy tam ale mamy to gdzieś bo obcykujemy już po zaprzestaniu przyspieszania.
>>Nie. To jest dokładnie ten efekt.
>>Po wyłączeniu przyspieszania oba te zegary pozostaną rozsynchronizowane,
>>i dokładnie o tyle co otw przewiduje: dt = gh/c^2 * t;
>>gdzie h = odległość zegarów, czyli długość rakiety.
>>Stąd tzw. zasada równoważności Einsteina: pola przyspieszeń z grawitacją.
>Troche nie zrozumialem od razu. Teraz wiem o co chodzile - tylko skrócenie Lorentz. Oczywiscie ze po zakonzeniu przyspieszenia zegary pozostaną "rozsynchronizowanie",
>czy tak jak teraz to widze - również rozsynchronizowane. Przyznaje ze zwrócileś uwage na coś na co nie pamiętam by ktoś zwracał uwage wczesniej. Mówisz ze to dokladnie taka wielkosć, ale bez zadnego liczenia wydaje się że róznica przyspieszeń dla dzioba i rufy wynikla ze skroce ia Lorentza jest tak znikoma ze nie moze dać takich róznic w dotarciu sygnalu do środka rakiety jakie mogą się wydarzać przy duzych predkosciach. Np przy 99%c swiatlo z dzioba bedzie niemal natychmiast ladowac w srodku rakiety a z rufy bedzie chyba ze 2 razy wolniejsze co wynika wlasnie ze skrocenia Lorentza i zwolnienia czasu.

Ja to dawno temu liczyłem i tak jest, niestety.

gh/c^2 jest wielkością praktycznie zerową - niewykrywalną.

10m/s^2 * 1000m / c^2 = 1.1e-13

zatem w rok lotu rozjazd zegarów = 0.000003504s = 3.5 mikro sekund, na 1km = długość rakiety, co jest praktycznie zerowe - nie do wykrycia.
qwery (2864 punktów)
Nie chodzi o w miare realne wartosci przyspoeszen czy dl rakiet. Chodzi o ekstremalne sytuacje, nawet przy pominięciu pewnych ograniczeń. Weź (jak na moim rysunku) rakoete dł 5sC (5sekund świetlnych).
Procedura jest taka: mamy rakiete dł 5s C ,standartowo synchronizujemy zegary na dziobie i rufie, rozpędzamy rakiete do 0.75, nie dokonujemy już zadnego symchronizowania, puszczamy sygnał świetlny z rufy w strone dziobu o np czasie 100s, jaki czas odbioru sygnalu wskaze zegar na dziobie w tak rozpędzonej rakiecie i dlaczego?
alsor (3283 punktów)
>Procedura jest taka: mamy rakiete dł 5s C ,standartowo synchronizujemy zegary na dziobie i rufie, rozpędzamy rakiete do 0.75, nie dokonujemy już zadnego symchronizowania, puszczamy sygnał świetlny z rufy w strone dziobu o np czasie 100s, jaki czas odbioru sygnalu wskaze zegar na dziobie w tak rozpędzonej rakiecie i dlaczego?

A niby co miałby wskazać?

dt = L/c, zgodnie z tradycją.

1. zegar z przodu wskazuje czas +gh/c^2, bo on wolniej przyspieszał

prędkość: v = gt => t = v/g

stąd bias zegara:
gh/c^2 t = gh/c^2 v/g = hv/c^2

ale:

2. przelot światła od tyłu do przodu trwa teraz dłużej: dt = h/(c-v)

opóźnienie wynosi:
h/(c-v) - h/c = h/c[1/(1-v/c) - 1] =~ h/c * v/c = hv/c^2

i co to jest?

rozjazd jednoczesności: xv/c^2 z transformacji czasu Lorentza dla x = h.

1. + 2. = 0 -> pełna kompensacja błędów!
qwery (2864 punktów)
>>Procedura jest taka: mamy rakiete dł 5s C ,standartowo synchronizujemy zegary na dziobie i rufie, rozpędzamy rakiete do 0.75, nie dokonujemy już zadnego symchronizowania, puszczamy sygnał świetlny z rufy w strone dziobu o np czasie 100s, jaki czas odbioru sygnalu wskaze zegar na dziobie w tak rozpędzonej rakiecie i dlaczego?
>A niby co miałby wskazać?
>dt = L/c, zgodnie z tradycją.
>1. zegar z przodu wskazuje czas +gh/c^2, bo on wolniej przyspieszał
>prędkość: v = gt => t = v/g
>stąd bias zegara:
>gh/c^2 t = gh/c^2 v/g = hv/c^2
>ale:

Zgodze sie w 100% że zegar z przodu wolniej przyspieszał więc mniej sie spaźnia, nastąpiła mniejsza dylatacja, czy jak to zwał. Zegar ten pokaze czas późniejszy o ok3s w stosunku do tego na rufie (mi ta wartosc wychodzi z rysunku, dość precyzyjnego w tym początkowym fragmencie i po poczatkowym wyliczeniu dl. rakiety po przyspieszeniu).

>2. przelot światła od tyłu do przodu trwa teraz dłużej: dt = h/(c-v)
>opóźnienie wynosi:
> h/(c-v) - h/c = h/c[1/(1-v/c) - 1] =~ h/c * v/c = hv/c^2
> i co to jest?
>rozjazd jednoczesności: xv/c^2 z transformacji czasu Lorentza dla x = h.
>1. + 2. = 0 -> pełna kompensacja błędów!

też pełna zgoda że czas przelotu swiatł od tyłu do przodu będzie trwał dłużej bo z 25%c (reszta ze 100% po odjeciu v rakiety 75%c) * gama skrócenia Lorentza 1,512 * gamma z dylatacji czasu 1,512 = 57,1536
i teraz 500:57,1536 = 8,748 czyli razej bez symetrii do pkt.1 bo o 3,748s a nie 3s, by lecialo dłużej z rufy do dzioba,

ale...
mniejsza z tym w tej chwili czy wychodzi symetrycznie czy nie, można to rozważyć, niż gdzieś się machłem.
Rzecz w tym że:
1. w wyniku skrócenia rakiety zegar z przodu bedzie wskazywał godzine póżniejszą niż by to wyniklo z samej zmiany prędkosci, wiec mierzenie czasu przelotu z tej przyczyny da wynik większy niż początkowy, bedzie na +.
2.czas przelotu nie bedzie taki sam a bedzie dłuższy, czyli znowu na +.

Mi wychodzi że 1.+2.≠O a za to 1.+2.= ~6,748
06-05-2021 14:33 
 Ocena 1 na 1
konradsadlik (308 punktów)
Nie za bardzo wiem co Ci się tu nie zgadza.
Masz rozsynchronizowanie zegarów rakiety w wyniku przyspieszania o dt=hv/c^2 = +3,75s.

Faktyczny czas przelotu od zegara z tyłu do zegara z przodu wynosi tak jak policzyłeś 8,75s.

Ponieważ zegary są rozsynchronizowane zostaniesz oszukany, że ten czas wynosi 8.75-3,75s = 5s.

Czyli wyjdzie Ci zmierzona prędkość światła idealnie równa 5sś/5s= 1 czyli c, jak gdyby rakieta się nie poruszała - to jest właśnie zasada względności.
qwery (2864 punktów)
>Nie za bardzo wiem co Ci się tu nie zgadza.
>Masz rozsynchronizowanie zegarów rakiety w wyniku przyspieszania o dt=hv/c^2 = +3,75s.
>Faktyczny czas przelotu od zegara z tyłu do zegara z przodu wynosi tak jak policzyłeś 8,75s.
>Ponieważ zegary są rozsynchronizowane zostaniesz oszukany, że ten czas wynosi 8.75-3,75s = 5s.
>Czyli wyjdzie Ci zmierzona prędkość światła idealnie równa 5sś/5s= 1 czyli c, jak gdyby rakieta się nie poruszała - to jest właśnie zasada względności.

Zaraz oszaleje

1.) W wyniku tylko przyspieszenia mam "rozsynchronizowanie" (w cudzyslowiu) o 3.75s
2.) W wyniku skracania się rakiety w trakcie tego przyspieszania mam rozsynchronizowanie faktyczne, bo prędkosć w trakcie tego przyspiszania była inna dla dzioba i rufy. Wynosi ono 3s i powoduje ze czas na dziobie jest o tą wartosc dalej niż był po zsymchronizowaniu zegarów po starcie.

W związku z powyższym, jak mi sygnał leci wolniej, bo 8.75 s (zamiast 5s) a odbiornik na dziobie pokazuje czas posunięty do przodu o te 3s niż przed startem rakiety, to łacznie będzie on pokazywał czas odbiorów sygnałów nie o 5s póżniejszy jak bylo przed startem a po zsynchronizowaniu zegarów, a pózniejszy o 8.75+3= 11.75s
07-05-2021 14:33 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
> Zaraz oszaleje

Nie warto. Zamiast liczyć to w układzie obserwatora pozostającego na kosmodromie, policz to w układzie rakiety. Wtedy jej długość jest stała i jedynie trzeba uwzględnić rozsynchronizowanie się zegarów na dziobie i rufie w wyniku dylatacji grawitacyjnej powodowanej przyśpieszaniem rakiety (te 3,75 s). Użyj potem transformacji Lorentza aby zobaczyć co się dzieje w układzie kosmodromu a uzdrowisz swoje szaleństwa.
qwery (2864 punktów)
>> Zaraz oszaleje
>Nie warto. Zamiast liczyć to w układzie obserwatora pozostającego na kosmodromie, policz to w układzie rakiety. Wtedy jej długość jest stała i jedynie trzeba uwzględnić rozsynchronizowanie się zegarów na dziobie i rufie w wyniku dylatacji grawitacyjnej powodowanej przyśpieszaniem rakiety (te 3,75 s). Użyj potem transformacji Lorentza aby zobaczyć co się dzieje w układzie kosmodromu a uzdrowisz swoje szaleństwa.

Nie.
Po raz pierwszy NIE dlatego ze to co proponujesz to zwykly relatywizm a przecież tylko jeden bliźniak będzie starszy w znanym paradoksie. To że rzeczy wyglądają w dwie strony tak samo to nie znaczy że są takie same.
Po raz drugi NIE dlatego, bo w omawianym przykładzie w aspekcie do ktorego się odnosisz to nie w wyniku dylatacji grawitacyjnej zegary się rozsynchronizowaly (choć może tak to fizyczna sementyka określa) - one się nie rozsynchronizowaly, to swiatlo z rufy biegnie dłuzej.
08-05-2021 12:30 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
>>> Zaraz oszaleje
>> Nie warto. Zamiast liczyć to w układzie obserwatora pozostającego na kosmodromie, policz to w układzie rakiety.
> Nie.

Życzę radosnego szaleństwa.

> ... w omawianym przykładzie w aspekcie do którego się odnosisz to nie w wyniku dylatacji grawitacyjnej zegary się rozsynchronizowały [...], to światło z rufy biegnie dłużej.

To są dwa równoważne opisy tego samego zjawiska.
qwery (2864 punktów)
>>>> Zaraz oszaleje
>>> Nie warto. Zamiast liczyć to w układzie obserwatora pozostającego na kosmodromie, policz to w układzie rakiety.
>> Nie.
>Życzę radosnego szaleństwa.

Czy nie przeczytaleś mojego wyjasnienia pod slowem "Nie"?. Odpisales mi nie za bardzo na temat we wczesniejszym poście bo moje "zarasz oszaleje" nie dotyczylo przecież czy skrócenie wystepuje czy nie, w ukladzie rakiety czy kosmodromu, tylko tego że jesli występuje to czy zwieksza czy niweluje różnice. Mimo ze bylo to poza tematem to chyba grzecznie odpowiedzialem iż wyobrazam sobie aktualnie iż mimo ze w dwie strony bedzie wygladać tak samo (czyli np. czas zda się płynąć wolniej patrzac z rakiety to w bazie a z bazy to wrakiecie, to faktycznie on będzie plynąć wolniej tylko w jednym z tych miejsc. tak samo bedzie pewnie ze skroceniem.) Może faktycznie moje "nie" bylo jednak niezbyt grzeczne, przepraszam, bylem zmęczony.

>> ... w omawianym przykładzie w aspekcie do którego się odnosisz to nie w wyniku dylatacji grawitacyjnej zegary się rozsynchronizowały [...], to światło z rufy biegnie dłużej.
>To są dwa równoważne opisy tego samego zjawiska.
>

No dobrze, grawitacyjna dylatacja? a gdzie tam jakaś duza masa jest? Opis ktory ja podaje jest jasny, prosty i logiczny (mam nadzieje) a Ty wspominasz o dylatacji grawitacyjnej w tym,ze tak powiem, niegrawitacyjnym przykladzie i nawet nie uwazasz że nalezalo by jakoś bardziej ale jasno to wyjasnić. Dodam że pierwsze slysze i dotąd zaden "relatywista" o tym nie wspominał co uniewiarygadnia dość poważnie ten opis.
09-05-2021 09:30 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
> Może faktycznie moje "nie" było jednak niezbyt grzeczne, przepraszam, bylem zmęczony.

Nie ma za co. Wcale mnie to nie uraziło.

> Odpisałeś mi nie za bardzo na temat we wcześniejszym poście bo moje "zarasz oszaleje" nie dotyczyło przecież czy skrócenie występuje czy nie, w układzie rakiety czy kosmodromu, tylko tego że jeśli występuje to czy zwiększa czy niweluje różnice.

Zaproponowałem Ci prostą metodę aby znaleźć odpowiedź, której szukasz, ale z niejasnych dla mnie powodów stanowczo zaprotestowałeś. Mogę jeszcze dodać że, tropienie łańcuchów przyczynowo-skutkowych jest w relatywistyce często zwodnicze, bo intuicja nasza jest tu zawodna. Należy trzymać się podstawowych zasad, liczyć, a wyniki interpretować. Jak będziesz mieć poprawny wynik, to z ciekawości możesz sprawdzić, gdzie Cię intuicja zwiodła.

> ... to faktycznie on będzie płynąć wolniej tylko w jednym z tych miejsc.

Nie ma czegoś takiego jak "faktycznie". Opisy wszystkich obserwatorów są równouprawnione i żaden z tych opisów nie jest ani trochę bardziej "faktyczny".

> No dobrze, grawitacyjna dylatacja? a gdzie tam jakaś duża masa jest?

Nie ma masy. Jednostajne przyśpieszenie jest równoważne jednorodnemu polu grawitacyjnemu (podstawa OTW). A więc wystarczy policzyć rozsynchronizowanie zegarów pod wpływem (fikcyjnej) grawitacji, aby dowiedzieć się co się stanie w rakiecie.

> Dodam że pierwsze słyszę i dotąd żaden "relatywista" o tym nie wspominał co uniewiarygodnia dość poważnie ten opis.

Dziwię się, że to dla Ciebie nowość. Przecież haseleczko podał Ci godzinę wcześniej link do poglądowego artykułu, gdzie Twój problem jest dokładnie w ten sposób rozpracowany ( www2.oberl(*)styer/Modern/Classes/TTTT4.pdf , jakościowo na rys. 1, ilościowo wzorem 58).
qwery (2864 punktów)

>> Odpisałeś mi nie za bardzo na temat we wcześniejszym poście bo moje "zarasz oszaleje" nie dotyczyło przecież czy skrócenie występuje czy nie, w układzie rakiety czy kosmodromu, tylko tego że jeśli występuje to czy zwiększa czy niweluje różnice.
>Zaproponowałem Ci prostą metodę aby znaleźć odpowiedź, której szukasz, ale z niejasnych dla mnie powodów stanowczo zaprotestowałeś. Mogę jeszcze dodać że, tropienie łańcuchów przyczynowo-skutkowych jest w relatywistyce często zwodnicze, bo intuicja nasza jest tu zawodna. Należy trzymać się podstawowych zasad, liczyć, a wyniki interpretować. Jak będziesz mieć poprawny wynik, to z ciekawości możesz sprawdzić, gdzie Cię intuicja zwiodła.

Zaprotestowałem bo pomyślalem że propozycja zmierza do tego że jak bedę liczył kosmodrom z rakiety to kosmodrom będzie któtszy, a już przekonalem się że tak to działa i mimo to jednak na koncu okazuje się że jeden bliźniak postarzał się bardziej a też ptzecież moglem imaginować z rakiety że ten na ziemi się wolniej postarzeje. Przeszedlem (ze ździwieniem) przez tamto więc pomyślałem że to ta sama ścieżka. Ta sama?

>> ... to faktycznie on będzie płynąć wolniej tylko w jednym z tych miejsc.
>Nie ma czegoś takiego jak "faktycznie". Opisy wszystkich obserwatorów są równouprawnione i żaden z tych opisów nie jest ani trochę bardziej "faktyczny".

To czemu jeden bliźniak starzeje się szybciej? (do analizy należalo by brać 3 bliźniaków i nieco rozszerzyć eksperyment)

>> No dobrze, grawitacyjna dylatacja? a gdzie tam jakaś duża masa jest?
>Nie ma masy. Jednostajne przyśpieszenie jest równoważne jednorodnemu polu grawitacyjnemu (podstawa OTW). A więc wystarczy policzyć rozsynchronizowanie zegarów pod wpływem (fikcyjnej) grawitacji, aby dowiedzieć się co się stanie w rakiecie.

ale ta grawitacja była by jak? bo ja zakladalem pierwotnie że silnik jest w środku rakiety, rowno miedzy rufą a dziobem

>> Dodam że pierwsze słyszę i dotąd żaden "relatywista" o tym nie wspominał co uniewiarygodnia dość poważnie ten opis.
>Dziwię się, że to dla Ciebie nowość. Przecież haseleczko podał Ci godzinę wcześniej link do poglądowego artykułu, gdzie Twój problem jest dokładnie w ten sposób rozpracowany

albo jeszce go nie czytalem wowczas albo mi umklo, jednak hasło "grawitacja" nie pojawia się często w tych rozwazaniach.

( www2.oberl(*)styer/Modern/Classes/TTTT4.pdf , jakościowo na rys. 1, ilościowo wzorem 58).
09-05-2021 11:52 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
> To czemu jeden bliźniak starzeje się szybciej?

Bo sytuacja nie jest symetryczna: jeden bliźniak doznaje przeciążeń, a drugi nie.

> bo ja zakładałem pierwotnie że silnik jest w środku rakiety, równo miedzy rufą a dziobem

Nieistotne gdzie umieścisz silnik - byle rakieta przyśpieszała jednostajnie.
qwery (2864 punktów)
>> To czemu jeden bliźniak starzeje się szybciej?
>Bo sytuacja nie jest symetryczna: jeden bliźniak doznaje przeciążeń, a drugi nie.

Dlatego najlepiej brac 3 blizniakow. Ten trzeci jest wywalany z rakiety w strone kosmodromu zaraz po starcie i z jej predkoscią, stając sie nieruchomy do kosmodromu. Wiec czas powinien mu plynąć wolniej niż w rakiecie a w rakiecie wolniej niż w kosmodromie a z tego wynika że 3 blizniakowi ma plynąć wolniej niż w kosmodromie a jak poplynie? nie tak samo?

>> bo ja zakładałem pierwotnie że silnik jest w środku rakiety, równo miedzy rufą a dziobem
>Nieistotne gdzie umieścisz silnik - byle rakieta przyśpieszała jednostajnie.

No to jak nieważne gdzie, to mam tą sama sile na 2 zegary i one zmienily swój chód tak samo a zgodnie z regułami języka polskiego jeśli one nadal robią coś jak robily we wzajemnej relacji nie mówi się o nich że się rozsynchronizowały, tak jak nie mówi tego o stoperze który pokazał inny czas dobiegnięcia sprintera.
qwery (2864 punktów)
>i jedynie trzeba uwzględnić rozsynchronizowanie się zegarów na dziobie i rufie w wyniku dylatacji grawitacyjnej powodowanej przyśpieszaniem rakiety (te 3,75 s).

Ok, już wiem że dylatacja grawitacyjna to to samo co dylatacja z przyspieszenia ale czemu mam tu mówić o rozsynchronizowaniu zegarów? Przecież kazdy z nich podlega tym samym zabiegom. Prawda? A jeśli kazdy z nich nie jest dotknięty niczym czym nie bylby dotknięty drugi to ich wzajemna relacja nie moze się zmienić, czyli nie mogą ulec one rozsynchronizowaniu.
09-05-2021 11:45 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
> Ok, już wiem że dylatacja grawitacyjna to to samo co dylatacja z przyspieszenia ale czemu mam tu mówić o rozsynchronizowaniu zegarów? Przecież każdy z nich podlega tym samym zabiegom. Prawda?

Nieprawda. Intuicja Cię zawiodła. Między zegarami jest różnica potencjału, a więc pokażą różnicę czasu.
qwery (2864 punktów)
>> Ok, już wiem że dylatacja grawitacyjna to to samo co dylatacja z przyspieszenia ale czemu mam tu mówić o rozsynchronizowaniu zegarów? Przecież każdy z nich podlega tym samym zabiegom. Prawda?
>Nieprawda. Intuicja Cię zawiodła. Między zegarami jest różnica potencjału, a więc pokażą różnicę czasu.
>

Jakiego potencjalu?
Przed startem a po zsynchronizowaniu ich potencjał był równy? przyspieszyły tak samo? mają teraz tą samą prędkość? jak więc powstała ta różnica?
09-05-2021 19:52 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>>> Ok, już wiem że dylatacja grawitacyjna to to samo co dylatacja z przyspieszenia ale czemu mam tu mówić o rozsynchronizowaniu zegarów? Przecież każdy z nich podlega tym samym zabiegom. Prawda?
>> Nieprawda. Intuicja Cię zawiodła. Między zegarami jest różnica potencjału, a więc pokażą różnicę czasu.
> Jakiego potencjału?

Grawitacyjnego. Włączasz silnik - masz grawitację, wyłączasz - jesteś w nieważkości.
qwery (2864 punktów)
>>>> Ok, już wiem że dylatacja grawitacyjna to to samo co dylatacja z przyspieszenia ale czemu mam tu mówić o rozsynchronizowaniu zegarów? Przecież każdy z nich podlega tym samym zabiegom. Prawda?
>>> Nieprawda. Intuicja Cię zawiodła. Między zegarami jest różnica potencjału, a więc pokażą różnicę czasu.
>> Jakiego potencjału?
>Grawitacyjnego. Włączasz silnik - masz grawitację, wyłączasz - jesteś w nieważkości.
>

Włączam i dzialam na dwa zegary tak samo, wyłączam i przestaje działać? gdzie tu róznica oddzialywania?
09-05-2021 20:25 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>>>>> Ok, już wiem że dylatacja grawitacyjna to to samo co dylatacja z przyspieszenia ale czemu mam tu mówić o rozsynchronizowaniu zegarów? Przecież każdy z nich podlega tym samym zabiegom. Prawda?
>>>> Nieprawda. Intuicja Cię zawiodła. Między zegarami jest różnica potencjału, a więc pokażą różnicę czasu.
>>> Jakiego potencjału?
>> Grawitacyjnego. Włączasz silnik - masz grawitację, wyłączasz - jesteś w nieważkości.
> Włączam i działam na dwa zegary tak samo, wyłączam i przestaje działać? gdzie tu różnica oddziaływania?

Patrz cztery linijki wyżej.
alsor (3283 punktów)
>> Ok, już wiem że dylatacja grawitacyjna to to samo co dylatacja z przyspieszenia ale czemu mam tu mówić o rozsynchronizowaniu zegarów? Przecież każdy z nich podlega tym samym zabiegom. Prawda?
>Nieprawda. Intuicja Cię zawiodła. Między zegarami jest różnica potencjału, a więc pokażą różnicę czasu.

Nie ma tu żadnych potencjałów.
Można przyspieszać dwa zegary równo,
a wtedy nie będzie żadnej różnicy pomiędzy nimi: Bell rocket paradoks, czy jakoś tak...

Różnica wskazań wynika tu z samej kontrakcji, bo wtedy te zegary nie przyspieszają równo, czyli prędkości są minimalnie różne.

I to wszystko na ten temat.

Ep = mgh, potencjlna ze szkoły podstawowej.

Próba podciągania po to jakiegoś pseudopotencjału z przyspieszenia to błędna interpretacja;
wyniki są zgodne, no ale do I-go rzędu chyba tylko.

Podobnie na karuzeli: a = w^2r,
z tego wymyślają znowu ten potencjał: V = a*r,
no ale to jest przecież zwyczajna prędkość na obwodzie:
v = wr, v^2 = w^2r^2 = ar.

i tylko dlatego tam zegar zwalnia - nie z powodu przyspieszenia.

Podobnie na orbicie jest: grawitacja i + v^2 tu decydują, a nie jakieś tam przysp. od/odśrodkowe.
09-05-2021 20:21 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>> Między zegarami jest różnica potencjału, a więc pokażą różnicę czasu.
> Nie ma tu żadnych potencjałów.
> Różnica wskazań wynika tu z samej kontrakcji...

Jak jesteś w przyśpieszającej rakiecie, to nie ulega ona żadnej kontrakcji. Jest za to siła bezwładności równoważna potencjałowi grawitacyjnemu.

> Ep = mgh, potencjalna ze szkoły podstawowej.
> Podobnie na karuzeli...

Są tu trzy stopnie wtajemniczenia:
1. Z zabaw na karuzeli każdy przedszkolak wie co to są siły bezwładności i odśrodkowa.
2. Potem w szkole nauczyciele muszą biedzić się aby młodzieży te pojęcia wybić z głowy mówiąc, że te siły są fikcyjne.
3. A na studiach z kolei ze zdziwieniem dowiadują się, że te siły jak najbardziej istnieją, a nawet dochodzi do nich jeszcze siła Coriolisa.
09-05-2021 21:12 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>Są tu trzy stopnie wtajemniczenia:
Chyba więcej. Często takie 'stopnie' są wprowadzane przez samych nauczycieli: najpierw coś się wbija do głów, by uczniowie zrozumieli, a potem pracowicie tłumaczy, to to tamto to jednak bujdy i jak zrozumieć, to protez już nie potrzeba. Mówiąc krótko: prawdy dla studentów. Student ma zakuć, zrozumieć, po czym rusztowanie można odrzucić, by nie przeszkadzało w składaniu rusztowań do kolejnych pięter gmachu zrozumienia. I tylko czasem do tych rusztowań się jeden z drugim przywiąże.. wtedy pozbyć się 'ułatwiających' intuicji nie sposób.
alsor (3283 punktów)
>>> Między zegarami jest różnica potencjału, a więc pokażą różnicę czasu.
>> Nie ma tu żadnych potencjałów.
>> Różnica wskazań wynika tu z samej kontrakcji...
>Jak jesteś w przyśpieszającej rakiecie, to nie ulega ona żadnej kontrakcji. Jest za to siła bezwładności równoważna potencjałowi grawitacyjnemu.

Hipoteza o roli potencjałów jest spalona, nawet na zasadzie tej. brzytwy:
nie potrzeba nam dwóch alternatywnych hipotez do jednego zjawiska.

Tak jak mówiłem:
L' = L*sqrt(1-v^2/c^2); to jest kontrakcja w funkcji v

zatem:
dL'/dt = -Lvv'/c^2 1/sqrt(1-v^2/c^2); v' = a = przyspieszenie.

i to jest przyczyna rozjazdu zegarów wewnątrz przyspieszanej rakiety - pojazdu o długości L.

W OTW tak samo należy wyrzucić te poronione pomysły z geometrią lejów rodem z 4D,
bo te sprawy załatwia dostatecznie klasyczna teoria pola - Maxwell, Stokes, itp.

Podobnie jest z kosmologią:
nie potrzeba nam hipotezy, aby uzasadnić ten zdalny redshift galaktyk w postaci:
ekspansji kosmosu, bo to elementarne prawo przepływu ciepła/energii załatwia z marszu!

Prostsza wersja zawsze wygrywa.

>> Ep = mgh, potencjalna ze szkoły podstawowej.
>> Podobnie na karuzeli...
>Są tu trzy stopnie wtajemniczenia:
>1. Z zabaw na karuzeli każdy przedszkolak wie co to są siły bezwładności i odśrodkowa.
>2. Potem w szkole nauczyciele muszą biedzić się aby młodzieży te pojęcia wybić z głowy mówiąc, że te siły są fikcyjne.
>3. A na studiach z kolei ze zdziwieniem dowiadują się, że te siły jak najbardziej istnieją, a nawet dochodzi do nich jeszcze siła Coriolisa.

Są siły naprężeń, np. w obracanej linie, a nie żadne odśrodkowe.

Natomiast:
w^2r = GM/r^2

to jest geometryczna zależność na ruch po okręgu,
a nie definicja jakiegoś nowego przyspieszenia - odśrodkowego.
qwery (2864 punktów)
>Nie za bardzo wiem co Ci się tu nie zgadza.
>Masz rozsynchronizowanie zegarów rakiety w wyniku przyspieszania o dt=hv/c^2 = +3,75s.
>Faktyczny czas przelotu od zegara z tyłu do zegara z przodu wynosi tak jak policzyłeś 8,75s.
>Ponieważ zegary są rozsynchronizowane zostaniesz oszukany, że ten czas wynosi 8.75-3,75s = 5s.
>Czyli wyjdzie Ci zmierzona prędkość światła idealnie równa 5sś/5s= 1 czyli c, jak gdyby rakieta się nie poruszała - to jest właśnie zasada względności.

Moze jeszcze inaczej. Na dziobie podczas przyspieszania zegar mniej zwolni niż ten na rufie tak? Czyli bedzie pokazywał czas póżniejszy? Zacznie sie spieszyć w stosunku do tego na rufie jakaś stalą wartosć np te 3s. To jak wcześniej strzelalem np z wiatrówki na rufie o pelnych minutach i pocisk mialem w tarczy zegara na dziobie w chwili gdy ten pokazywal np 1min i 1 s, to jak to teraz bedzie? będe go mial tam jak pokaze się np 2min i 4 s? czy nie?
Dotego dochodzi jeszcze to rzeczywiste spowolnienie dla ukladu rakiety, redukowane częsciowo przez gamma².
alsor (3283 punktów)
>1. w wyniku skrócenia rakiety zegar z przodu bedzie wskazywał godzine póżniejszą niż by to wyniklo z samej zmiany prędkosci, wiec mierzenie czasu przelotu z tej przyczyny da wynik większy niż początkowy, bedzie na +.
>2.czas przelotu nie bedzie taki sam a bedzie dłuższy, czyli znowu na +.
>Mi wychodzi że 1.+2.≠O a za to 1.+2.= ~6,748

Niepotrzebnie to odwracasz i stąd problemy.

1. zegary są zgodne, bo były synchronizowane.

2. po przyspieszeniu one nie są już zgodne, ale my o tym nie wiemy, więc nadal wierzymy że 1.

itd.

Po prostu to się samo koryguje - z automatu,
nam nie wolno nawet o tym wiedzieć!
bo to jest tajne i niewykrywalne, jasne?
qwery (2864 punktów)
>>1. w wyniku skrócenia rakiety zegar z przodu bedzie wskazywał godzine póżniejszą niż by to wyniklo z samej zmiany prędkosci, wiec mierzenie czasu przelotu z tej przyczyny da wynik większy niż początkowy, bedzie na +.
>>2.czas przelotu nie bedzie taki sam a bedzie dłuższy, czyli znowu na +.
>>Mi wychodzi że 1.+2.≠O a za to 1.+2.= ~6,748
>Niepotrzebnie to odwracasz i stąd problemy.

Ja odwracam? no litosci, jak wół wychodzi że sie nie skoryguje albo mnie kompletnie przymulilo.

>1. zegary są zgodne, bo były synchronizowane.
>2. po przyspieszeniu one nie są już zgodne, ale my o tym nie wiemy, więc nadal wierzymy że 1.
>itd.
>Po prostu to się samo koryguje - z automatu,

Bylo by tak może gdyby to bylo odwrotnie i zegar na rufie po przyspieszeniu pokazał czas póżniejszy, ale on pokaże wcześniejszy bo przez skracanie mussial przyspieszać bardziej, wiec jak by sygnał bieg nawet natychmiastowo to i tak czas jego przelotu byl niezerowy, w naszym wypadku wyniósł by ~3s.

>nam nie wolno nawet o tym wiedzieć!
>bo to jest tajne i niewykrywalne, jasne?
>

Tak, zauwazylem że do stw podchodzą jak do religi, jak jacyś pitagoryjczycy, wykazuj że źle to interpretują to cie utopią w morzu
alsor (3283 punktów)
>>>1. w wyniku skrócenia rakiety zegar z przodu bedzie wskazywał godzine póżniejszą niż by to wyniklo z samej zmiany prędkosci, wiec mierzenie czasu przelotu z tej przyczyny da wynik większy niż początkowy, bedzie na +.
>>>2.czas przelotu nie bedzie taki sam a bedzie dłuższy, czyli znowu na +.
>>>Mi wychodzi że 1.+2.≠O a za to 1.+2.= ~6,748
>>Niepotrzebnie to odwracasz i stąd problemy.
>Ja odwracam? no litosci, jak wół wychodzi że sie nie skoryguje albo mnie kompletnie przymulilo.
>>1. zegary są zgodne, bo były synchronizowane.
>>2. po przyspieszeniu one nie są już zgodne, ale my o tym nie wiemy, więc nadal wierzymy że 1.
>>itd.
>>Po prostu to się samo koryguje - z automatu,
>Bylo by tak może gdyby to bylo odwrotnie i zegar na rufie po przyspieszeniu pokazał czas póżniejszy, ale on pokaże wcześniejszy bo przez skracanie mussial przyspieszać bardziej, wiec jak by sygnał bieg nawet natychmiastowo to i tak czas jego przelotu byl niezerowy, w naszym wypadku wyniósł by ~3s.
>>nam nie wolno nawet o tym wiedzieć!
>>bo to jest tajne i niewykrywalne, jasne?
>>
>Tak, zauwazylem że do stw podchodzą jak do religi, jak jacyś pitagoryjczycy, wykazuj że źle to interpretują to cie utopią w morzu

W sumie masz rację: ten bias jest łatwy do zmierzenia:

wystarczy że zegar z tyłu prześle w sygnale swój czas, np. t0 = 12:00

a wtedy ten z przodu sprawdzi czas przelotu:
dt = t - t0 = h/c + bias.

zatem wtedy stwierdzi ten bias, no i zaproponuje powtórzenie synchronizacji.

Pamięć historii - ten etap przyspieszania jest tu wykrywalny.

W zasadzie można chyba nawet zmierzyć tym sposobem swoją prędkość,
bo ten rozjazd zegarów zależy od tego czy v rośnie: dodatni, czy też maleje: ujemny.
Tylko że takie coś jest daleko poza zasięgiem wszelkich możliwych technologii.
konradsadlik (308 punktów)
>W sumie masz rację: ten bias jest łatwy do zmierzenia:
>wystarczy że zegar z tyłu prześle w sygnale swój czas, np. t0 = 12:00
>a wtedy ten z przodu sprawdzi czas przelotu:
>dt = t - t0 = h/c + bias.
>zatem wtedy stwierdzi ten bias, no i zaproponuje powtórzenie synchronizacji.

Dodatkowa synchronizacja oczywiście nas oszuka, ale nawet nie trzeba powtarzać synchronizacji, żeby i tak zostać w błędzie.

Te +3,75 na przednim zegarze z wzoru który podałeś wynika wprost z STW.

Tak naprawdę nie będzie żadnego rozjazdu zegarów po przyspieszeniu, bo skrócenie Lorentza nie powoduje powstania dodatkowych przyspieszeń.

Problem w tym, że jeżeli o tym nie wiemy i opieramy się na STW to będziemy cały czas święcie przekonani, że przedni zegar będzie spieszył się o te +3,75 s.

Każdy pomiar czasu przelotu sygnału wysyłanego z tylnego zegara będziemy zatem korygować o te 3,75s.

Faktyczny czas przelotu od rufy do dziobu to 8,75 s, który korygujemy o -3,75 s i wychodzi piękne 5 s, co w połączeniu z niewykrywalnością skrócenia rakiety (5 sś) da nam piękne c i to w obu kierunkach i święte przekonanie o pozostawaniu w spoczynku - i to jest cała zasada względności.
(W drugim kierunku będzie 1,25s +3,75 s = 5s).

I to jest całe STW - zwykła iluzja, w którą ludzie sami się wrabiają.
alsor (3283 punktów)
>>W sumie masz rację: ten bias jest łatwy do zmierzenia:
>>wystarczy że zegar z tyłu prześle w sygnale swój czas, np. t0 = 12:00
>>a wtedy ten z przodu sprawdzi czas przelotu:
>>dt = t - t0 = h/c + bias.
>>zatem wtedy stwierdzi ten bias, no i zaproponuje powtórzenie synchronizacji.
>Dodatkowa synchronizacja oczywiście nas oszuka, ale nawet nie trzeba powtarzać synchronizacji, żeby i tak zostać w błędzie.
>Te +3,75 na przednim zegarze z wzoru który podałeś wynika wprost z STW.
>Tak naprawdę nie będzie żadnego rozjazdu zegarów po przyspieszeniu, bo skrócenie Lorentza nie powoduje powstania dodatkowych przyspieszeń.
>Problem w tym, że jeżeli o tym nie wiemy i opieramy się na STW to będziemy cały czas święcie przekonani, że przedni zegar będzie spieszył się o te +3,75 s.
>Każdy pomiar czasu przelotu sygnału wysyłanego z tylnego zegara będziemy zatem korygować o te 3,75s.
>Faktyczny czas przelotu od rufy do dziobu to 8,75 s, który korygujemy o -3,75 s i wychodzi piękne 5 s, co w połączeniu z niewykrywalnością skrócenia rakiety (5 sś) da nam piękne c i to w obu kierunkach i święte przekonanie o pozostawaniu w spoczynku.
>(W drugim kierunku będzie 1,25s +3,75 s = 5s).
>I to jest całe STW - zwykła iluzja, w którą ludzie sami się wrabiają.

Tak czy siak,
ale i tak, nawet za pomocą takiej super rakiety,
nie wykryjesz tu swojej prędkości: v0.

V = v0 + gt;

v0 - pozostanie tajemnicą, jedynie ten przyrost: v = gt można tu zmierzyć.

Na pomiar tego v0 jest chyba tylko jedna skuteczna metoda... ale i tak bardzo słaba.
konradsadlik (308 punktów)
>nie wykryjesz tu swojej prędkości: v0.
>V = v0 + gt;
>v0 - pozostanie tajemnicą, jedynie ten przyrost: v = gt można tu zmierzyć.
>Na pomiar tego v0 jest chyba tylko jedna skuteczna metoda... ale i tak bardzo słaba.

No niestety wygląda na to, że się nie da.
Przez prawie pół roku myślałem nad przeróżnymi metodami na jej wykrycie, ale standardowo nie da się tego zrobić w żaden sposób. Pomiary anizotropii CMB mogą dawać jakieś tam przybliżenie. Pozostaje jedynie fizyka wysokoenergetycznych cząstek i walenie w samą przestrzeń mając nadzieję, że pojawią się na niej jakieś skazy (ale to trudne i trzeba wiedzieć co się robi, a wygląda na na to, że obecnie nikt za bardzo nie wie).
Jestem ciekawy co Ty masz na myśli.
alsor (3283 punktów)
>>nie wykryjesz tu swojej prędkości: v0.
>>V = v0 + gt;
>>v0 - pozostanie tajemnicą, jedynie ten przyrost: v = gt można tu zmierzyć.
>>Na pomiar tego v0 jest chyba tylko jedna skuteczna metoda... ale i tak bardzo słaba.
>No niestety wygląda na to, że się nie da.
>Przez prawie pół roku myślałem nad przeróżnymi metodami na jej wykrycie, ale standardowo nie da się tego zrobić w żaden sposób. Pomiary anizotropii CMB mogą dawać jakieś tam przybliżenie. Pozostaje jedynie fizyka wysokoenergetycznych cząstek i walenie w samą przestrzeń mając nadzieję, że pojawią się na niej jakieś skazy (ale to trudne i trzeba wiedzieć co się robi, a wygląda na na to, że obecnie nikt za bardzo nie wie).
>Jestem ciekawy co Ty masz na myśli.

CBM raczej nie nadaje się, bo to zależy od temperatury w bezpośrednim sąsiedztwie,
np. na Słońce jest najcieplej... haha!

No a ten dipol CMB wali prosto z centrum gromady Virgo - zgadza się?
A co tam mamy w tym centrum?
M87 - super olbrzymia galaktyka, zatem cieplutko...
en.wikipedia.org/wiki/Messier_87

Ja bym policzył te odległe galaktyki, po prostu:
i tam gdzie widać najwięcej, tam lecimy - z aberracji światła.

Powiedzmy: gdyby było widać na całej sferze: miliard galaktyk,
wtedy należy wyszukać połówkę sfery, na której jest najwięcej.

np. jeśli mamy 51% na połówce (pozostałe 49% tyłu),
no to wiadomo już dokąd zasuwamy, a prędkość też można z tej różnicy wyliczyć.
konradsadlik (308 punktów)
>Ja bym policzył te odległe galaktyki, po prostu:
>i tam gdzie widać najwięcej, tam lecimy - z aberracji światła.
>Powiedzmy: gdyby było widać na całej sferze: miliard galaktyk,
>wtedy należy wyszukać połówkę sfery, na której jest najwięcej.
>np. jeśli mamy 51% na połówce (pozostałe 49% tyłu),
>no to wiadomo już dokąd zasuwamy, a prędkość też można z tej różnicy wyliczyć.

Tylko, że wtedy i tak policzysz jedynie swoją prędkość w stosunku do średniej prędkości wszystkich obserwowanych galaktyk. Tylko tyle, albo aż tyle.
alsor (3283 punktów)
>>Ja bym policzył te odległe galaktyki, po prostu:
>>i tam gdzie widać najwięcej, tam lecimy - z aberracji światła.
>>Powiedzmy: gdyby było widać na całej sferze: miliard galaktyk,
>>wtedy należy wyszukać połówkę sfery, na której jest najwięcej.
>>np. jeśli mamy 51% na połówce (pozostałe 49% tyłu),
>>no to wiadomo już dokąd zasuwamy, a prędkość też można z tej różnicy wyliczyć.
>Tylko, że wtedy i tak policzysz jedynie swoją prędkość w stosunku do średniej prędkości wszystkich obserwowanych galaktyk. Tylko tyle, albo aż tyle.

Nie. To będzie prędkość w ramach całego tego... świata - kosmosu.

Galaktyki mają swoje prędkości, średnio chyba ponad 2000 km/s wychodzi,
ale to nie ma znaczenia w tej skali - ślimaki są szybsze.
konradsadlik (308 punktów)

>CBM raczej nie nadaje się, bo to zależy od temperatury w bezpośrednim sąsiedztwie,
>np. na Słońce jest najcieplej... haha!

Wystarczy celować tym Planckiem w kierunku przeciwnym niż Słońce i wtedy raczej zniwelujesz jego wpływ. Podejrzewam, że tak robią. Pozostają jeszcze kierunki prostopadłe do ekliptyki, ale pewnie mają na to jakiś sposób.

>No a ten dipol CMB wali prosto z centrum gromady Virgo - zgadza się?
>A co tam mamy w tym centrum?
>M87 - super olbrzymia galaktyka, zatem cieplutko...
>en.wikipedia.org/wiki/Messier_87

No ok, ale jak po przeciwnej stronie tego ciepełka mamy biegun zimna to coś już tedy może być na rzeczy, nieprawdaż?
alsor (3283 punktów)
>>CBM raczej nie nadaje się, bo to zależy od temperatury w bezpośrednim sąsiedztwie,
>>np. na Słońce jest najcieplej... haha!
>Wystarczy celować tym Planckiem w kierunku przeciwnym niż Słońce i wtedy raczej zniwelujesz jego wpływ. Podejrzewam, że tak robią. Pozostają jeszcze kierunki prostopadłe do ekliptyki, ale pewnie mają na to jakiś sposób.
>>No a ten dipol CMB wali prosto z centrum gromady Virgo - zgadza się?
>>A co tam mamy w tym centrum?
>>M87 - super olbrzymia galaktyka, zatem cieplutko...
>>en.wikipedia.org/wiki/Messier_87
>No ok, ale jak po przeciwnej stronie tego ciepełka mamy biegun zimna to coś już tedy może być na rzeczy, nieprawdaż?

W nocy też jest zimniej, bo Słońce wtedy jest z tyłu.
konradsadlik (308 punktów)

>W nocy też jest zimniej, bo Słońce wtedy jest z tyłu.

Nie bez kozery umieszczono Plancka w L2.

upload.wik(*)ngian_points_equipotential.jpg
alsor (3283 punktów)
>>W nocy też jest zimniej, bo Słońce wtedy jest z tyłu.
>Nie bez kozery umieszczono Plancka w L2.
>upload.wik(*)ngian_points_equipotential.jpg

en.wikipedia.org/wiki/Axis_of_evil_(cosmology)

i co to za pomiary? w zasadzie same anomalie.

Siedząc w oceanie nie da rady uciec od wody...
konradsadlik (308 punktów)
>>>W nocy też jest zimniej, bo Słońce wtedy jest z tyłu.
>>Nie bez kozery umieszczono Plancka w L2.
>>upload.wik(*)ngian_points_equipotential.jpg
>en.wikipedia.org/wiki/Axis_of_evil_(cosmology)
>i co to za pomiary? w zasadzie same anomalie.
>Siedząc w oceanie nie da rady uciec od wody...
>
The "Axis of Evil" is a name given to an anomaly in astronomical observations of the cosmic microwave background (CMB). The anomaly appears to give the plane of the Solar System and hence the location of Earth a greater significance than might be expected by chance - a result which has been claimed to be evidence of a departure from the Copernican principle.

Dobre, szczerze mówiąc o tym nie słyszałem. Czy to nie jest gwóźdź do trumny w traktowaniu CMB jako promieniowania reliktowego?
Kosmolodzy wolą odejść od Zasady Koprnikańskiej niż przyznać się do błędu?

Swoją drogą, jakie są obiekcje w uznaniu CMB jako po prostu promieniowania cieplnego całej materii międzygwiezdnej czy tam międzygalaktycznej? Przecież w materii międzygwiezdnej jest około 1 atom wodoru na cm3 +wolne protony i wolne elektrony.

Ta materia ma jakąś określoną temperaturę, więc musi także wysyłać promieniowanie cieplne. To nie będzie ten sam zakres mikrofal co CMB?
alsor (3283 punktów)
>>>>W nocy też jest zimniej, bo Słońce wtedy jest z tyłu.
>>>Nie bez kozery umieszczono Plancka w L2.
>>>upload.wik(*)ngian_points_equipotential.jpg
>>en.wikipedia.org/wiki/Axis_of_evil_(cosmology)
>>i co to za pomiary? w zasadzie same anomalie.
>>Siedząc w oceanie nie da rady uciec od wody...
>>
>The "Axis of Evil" is a name given to an anomaly in astronomical observations of the cosmic microwave background (CMB). The anomaly appears to give the plane of the Solar System and hence the location of Earth a greater significance than might be expected by chance - a result which has been claimed to be evidence of a departure from the Copernican principle.
>Dobre, szczerze mówiąc o tym nie słyszałem. Czy to nie jest gwóźdź do trumny w traktowaniu CMB jako promieniowania reliktowego?

Raczej nie pójdzie tak łatwo.
Ciężkie nałogi są bardzo trudne do porzucenia, w 99% dopiero pośmiertnie się to udaje.

>Kosmolodzy wolą odejść od Zasady Koprnikańskiej niż przyznać się do błędu?
>Swoją drogą, jakie są obiekcje w uznaniu CMB jako po prostu promieniowania cieplnego całej materii międzygwiezdnej czy tam międzygalaktycznej? Przecież w materii międzygwiezdnej jest około 1 atom wodoru na cm3 +wolne protony i wolne elektrony. Przecież ta materia ma jakąś określoną temperaturę, więc musi także wysyłać promieniowanie cieplne. To nie będzie ten sam zakres mikrofal co CMB?

W kosmosie mamy temperaturę około 3K i tyle - co w tym nadzwyczajnego?

Wszystko to produkuje: odległe galaktyki, itd.
średnio tylko tyle wychodzi, bo kosmos jest ekstremalnie rozrzedzony - to nie piec hutniczy z koksem!

A te anomalie, no to tak jak mówiłem: wpływy lokalne,
w tym i ten dipol z powodu cieplutkiej okolicy M87.
konradsadlik (308 punktów)
>W kosmosie mamy temperaturę około 3K i tyle - co w tym nadzwyczajnego?

No właśnie Ciebie się pytam?

Czemu hipoteza, że CMB to promieniowanie cieplne materii międzygwiezdnej została odrzucona?
alsor (3283 punktów)
>>W kosmosie mamy temperaturę około 3K i tyle - co w tym nadzwyczajnego?
>No właśnie Ciebie się pytam?
>Czemu hipoteza, że CMB to promieniowanie cieplne materii międzygwiezdnej została odrzucona?

Wiadomo dlaczego: kościół zasponsorował Big Bang, i gotowe.
Im takie bajki są na rączkę - stwarzanie z nicości, rola Boga jest oczywista... itd.
konradsadlik (308 punktów)
>>>W kosmosie mamy temperaturę około 3K i tyle - co w tym nadzwyczajnego?
>>No właśnie Ciebie się pytam?
>>Czemu hipoteza, że CMB to promieniowanie cieplne materii międzygwiezdnej została odrzucona?
>Wiadomo dlaczego: kościół zasponsorował Big Bang, i gotowe.
>Im takie bajki są na rączkę - stwarzanie z nicości, rola Boga jest oczywista... itd.

A jakieś bardziej merytoryczne? To, że gdy kościół pcha łapy do nauki to nic dobrego z tego nigdy nie wynika to wiadomo. Ale, aż tak? Raczej większość naukowców jest ateistami, a nie teistami.

Chociaż, jakiś czas temu zagłębiałem się w meandry BIGBANGU i szczerze mówiąc byłem zdumiony, że ta teoria jest jeszcze traktowana na poważnie. Przecież samo liniowe powiązanie odległości galaktyk z ich prędkościami ucieczki (poprzez stałą Hubblea) właściwie wyklucza możliwość takiego wybuchu (załatano to potem "hiperluminalną" inflacją kosmologiczną )...
alsor (3283 punktów)
>A jakieś bardziej merytoryczne? To, że gdy kościół pcha łapy do nauki to nic dobrego z tego nigdy nie wynika to wiadomo. Ale, aż tak? Raczej większość naukowców jest ateistami, a nie teistami.

Ludzie tak nie działają.
Za komuny też było wielu wzorowych partyjniaków - komuchów, Marksistów ateistów...
i oni do kościoła chodzili co niedzielę!

>Chociaż, jakiś czas temu zagłębiałem się w meandry BIGBANGU i szczerze mówiąc byłem zdumiony, że ta teoria jest jeszcze traktowana na poważnie. Przecież samo liniowe powiązanie odległości galaktyk z ich prędkościami ucieczki (poprzez stałą Hubblea) właściwie wyklucza możliwość takiego wybuchu (załatano to potem inflacją)...

Temperaturę kosmosu wyliczono na długo przed BB, i w ogóle - zanim to wykryto (z 70 lat później chyba)!
www.ifi.unicamp.br/~assis/Apeiron-V2-p79-84(1995).pdf
redshift.v(*)Pre2001/V02NO3PDF/V02N3ASS.PDF
Eddington wyliczył około 3K, jako prosta suma emisji z gwiazd Drogi Mlecznej, 100 lat temu!

Zatem taka musi być temperatura wewnątrz wszystkich galaktyk w tym świecie (średnio).

Gdyby było inaczej, wtedy te zimne nagrzewałyby się... a cieplejsze stygły, aż do wyrównania - jasne?

...
Prosty test: jaka jest temperatura pomiędzy gwiazdami w naszym rejonie?

Temperatura kolejnych planet spada zgodnie z (R/r)^0.5, czy tak samo jak prędkości orbitalne.

Słońce: 6000K, promień: R = 0.7 mln km;
Ziemia 280K = 7C, dystans: r = 150 mln km;

R/r = 0.7/150 = 1/214; sqrt(214) = 15 około:
6000K/15 = 400K,
taka byłaby temperatura Ziemi, gdyby była stale oświetlana - tzw. patelnia:
400K = 127C, czyli oceany pełne wrzątku; na szczęście ziemia nie jest patelnią, i do tego obraca się, co redukuje temp. do około 280K (400/sqrt2)

OK. Sprawdźmy temperaturę pomiędzy gwiazdami, czyli w odległości 3 ly około:
r = 3 ly = 9460800000000 km = 13515428 x R

sqrt(13515428) =~ 3600
czyli planety w odl. 3ly od Słońca miałyby temperaturę: 6000K/3600 = 1.6K;

co jest poniżej tego tła = 3K,
no ale pomiędzy gwiazdami nie tylko Słońce świeci, lecz kilka innych pobliskich gwiazdek podobnie już wali w patelnię, co razem da te 3K - nie mniej!

No i o to w tym z grubsza chodzi.
konradsadlik (308 punktów)
Tutaj coś ciekawego na ten temat:

users.math.cas.cz/~krizek/cosmol/pdf/V5.pdf
alsor (3283 punktów)
>Tutaj coś ciekawego na ten temat:
>users.math.cas.cz/~krizek/cosmol/pdf/V5.pdf

Jakaś kolejna fantastyka.

Te 3K są wszędzie: ustawiam kawał złomu pomiędzy gwiazdami,
to się nagrzeje do 3K, i już świeci jak należy,

a fachocy z NASA będą to interpretować jako relikt sprzed 13 mld lat -
pewnie jako osobliwy punkt na mapie nieba - devil story. haha!
qwery (2864 punktów)
>>W sumie masz rację: ten bias jest łatwy do zmierzenia:
>>wystarczy że zegar z tyłu prześle w sygnale swój czas, np. t0 = 12:00
>>a wtedy ten z przodu sprawdzi czas przelotu:
>>dt = t - t0 = h/c + bias.
>>zatem wtedy stwierdzi ten bias, no i zaproponuje powtórzenie synchronizacji.
>Dodatkowa synchronizacja oczywiście nas oszuka, ale nawet nie trzeba powtarzać synchronizacji, żeby i tak zostać w błędzie.

Nie wiem czy właściwie oddaleś tu swe myśli? Podsumować - ( pomijając ewentualny efekt ze skrócenia rakiety) to po przyspieszeniu zegary sie nie rozsynchronizują, dziobowy bedzie pokazywal poźniejszy czas dotarcia sygnalu z rufy bo faktycznie tak będzi? Jeśli tak to dokladnie mialem na myśli zakladając wątek.

>Te +3,75 na przednim zegarze z wzoru który podałeś wynika wprost z STW.
>Tak naprawdę nie będzie żadnego rozjazdu zegarów po przyspieszeniu, bo skrócenie Lorentza nie powoduje powstania dodatkowych przyspieszeń.

No i tu się nie zgadzam, Alsor wrzucił do dyskusji ten dodatkowy aspekt ale nie wiem czemu uparcie twierdzil ze jego zajscie spowoduje zniwelowanie efektu co do ktorego sie tu teraz juz nawet z nim zgadzamy, nazwijmy go efektem X. Moze to dlatego że sądził że wszystko gladko się powinno niwelować i myślał, bez głębszego zastanowienia, ze to w ten sposób? Co przyznaje bylo ciekawym pomyslem.
Proszę, zaluż na chwile i Ty, ze ten efekt zajdzie, Czy nie powinien on pogłębiac zamiast niwelować efektu X? Przecież zegar na dziobie zawsze (bez wzgledu czy silnik jest z przodu czy z tylu) przebędzie mniejszą droge, min
w wyniku tego ze nie ma ciał idealnie sztywnych. Zrobilem rysunek, moze Cie zainspiruje do własnej analizy tego przypadku.

>Problem w tym, że jeżeli o tym nie wiemy i opieramy się na STW to będziemy cały czas święcie przekonani, że przedni zegar będzie spieszył się o te +3,75 s

Tylko ci którym wyprano mózgi i wdrukowano jakieś czasoprzestrzenie

.
>Każdy pomiar czasu przelotu sygnału wysyłanego z tylnego zegara będziemy zatem korygować o te 3,75s.

Bo to wlasnie nakazuje stw. Ale to tylko konwencja. Na początku o tym chyba pamiętano a teraz to sie jakas religia zrobila. Wspominając pitagorejczyków to może nawet zrozumialy mechanizm. Oni chca ciagle te zegary symchronizować a przecież one, poddane (pomijając efekt skrócenia) temu samemu przyspieszeniu powinny sie przestawić tak samo, a więc nadal wobez siebie być zsymchronizowane.

>Faktyczny czas przelotu od rufy do dziobu to 8,75 s, który korygujemy o -3,75 s i wychodzi piękne 5 s, co w połączeniu z niewykrywalnością skrócenia rakiety (5 sś) da nam piękne c i to w obu kierunkach i święte przekonanie o pozostawaniu w spoczynku - i to jest cała zasada względności.
>(W drugim kierunku będzie 1,25s +3,75 s = 5s).
>I to jest całe STW - zwykła iluzja, w którą ludzie sami się wrabiają.
>

O to to.
konradsadlik (308 punktów)
>>Te +3,75 na przednim zegarze z wzoru który podałeś wynika wprost z STW.
>>Tak naprawdę nie będzie żadnego rozjazdu zegarów po przyspieszeniu, bo skrócenie Lorentza nie powoduje powstania dodatkowych przyspieszeń.

>No i tu się nie zgadzam, Alsor wrzucił do dyskusji ten dodatkowy aspekt ale nie wiem czemu uparcie twierdzil ze jego zajscie spowoduje zniwelowanie efektu co do ktorego sie tu teraz juz nawet z nim zgadzamy, nazwijmy go efektem X. Moze to dlatego że sądził że wszystko gladko się powinno niwelować i myślał, bez głębszego zastanowienia, ze to w ten sposób? Co przyznaje bylo ciekawym pomyslem.

Masz rację. Zastanawiałem się nad tym i jednak nie potrafiłbym obronić tej tezy, że zegary nie rozsynchronizują się. Skrócenie Lorentza jest rzeczywiste i nie da się uniknąć różnych przyspieszeń a tym samym różnej dylatacji czasu i rozsynchronizowania.
qwery (2864 punktów)
>>>Te +3,75 na przednim zegarze z wzoru który podałeś wynika wprost z STW.
>>>Tak naprawdę nie będzie żadnego rozjazdu zegarów po przyspieszeniu, bo skrócenie Lorentza nie powoduje powstania dodatkowych przyspieszeń.
>>No i tu się nie zgadzam, Alsor wrzucił do dyskusji ten dodatkowy aspekt ale nie wiem czemu uparcie twierdzil ze jego zajscie spowoduje zniwelowanie efektu co do ktorego sie tu teraz juz nawet z nim zgadzamy, nazwijmy go efektem X. Moze to dlatego że sądził że wszystko gladko się powinno niwelować i myślał, bez głębszego zastanowienia, ze to w ten sposób? Co przyznaje bylo ciekawym pomyslem.
>Masz rację. Zastanawiałem się nad tym i jednak nie potrafiłbym obronić tej tezy, że zegary nie rozsynchronizują się. Skrócenie Lorentza jest rzeczywiste i nie da się uniknąć różnych przyspieszeń a tym samym różnej dylatacji czasu i rozsynchronizowania.

Dziekuje.
Musze tu jeszcze wspomnieć o zalożeniu które powziąłem podswiadomie a które może mieć wpływ na skrócenie tej rakiety. Ono jest takie że kosmodrom jest nieruchomu w UUO. Bo otóż gdyby się tak zdarzyło że nasz kosmodrom by względem UUO leciał z tą v0.75c a my wystrzelilibylibyśmy rakiete tak że np ona względem UUO nie przemieszczala by się to przecież ona realnie by się wydłużyła i na dziobie nie bylby czas późniejszy a wcześniejszy? Być może, jeśli by naprawde występowała taka zależność to była by to metoda na szukanie tego UUO o którym jak zauważylem zaczeliście dyskutować. Po krótkim namyslę sądze ze by tak właśnie bylo
konradsadlik (308 punktów)
A jednak nie rozsynchronizują się....!
Przenalizowałem to w Pythonie. Czyli to co pisałem wcześniej to prawda. No więc temat jak dla mnie zakończony.
alsor (3283 punktów)
>A jednak nie rozsynchronizują się....!
>Przenalizowałem to w Pythonie. Czyli to co pisałem wcześniej to prawda. No więc temat jak dla mnie zakończony.

Bajki opowiadasz.

Oblicz coś takiego:

L' = L * sqrt(1-v^2/c^2);

ale podczas przyspieszania to się zmienia, np.: v = v0 + gt:

stąd prędkość kontrakcji:
dL'/dt = ...

i to jest baaaaaardzo malutka prędkość: v * gL/c^2 x gamma(v).

np. dla g = 10 m/ss, L = 1km, i v = 0.8c, otrzymamy tu:
0.05 mm/s zaledwie!

Ale ta prędkość - różnica prędkości, i tak doprowadzi niechybnie do rozjazdu zegarów ustawionych w odległości L, w czasie przyspieszania.
konradsadlik (308 punktów)
>>A jednak nie rozsynchronizują się....!
>>Przenalizowałem to w Pythonie. Czyli to co pisałem wcześniej to prawda. No więc temat jak dla mnie zakończony.
>Bajki opowiadasz.
>Oblicz coś takiego:
>L' = L * sqrt(1-v^2/c^2);
>ale podczas przyspieszania to się zmienia, np.: v = v0 + gt:
>stąd prędkość kontrakcji:
>dL'/dt = ...
>i to jest baaaaaardzo malutka prędkość: v * gL/c^2 x gamma(v).
>np. dla g = 10 m/ss, L = 1km, i v = 0.8c, otrzymamy tu:
>0.05 mm/s zaledwie!
>Ale ta prędkość - różnica prędkości, i tak doprowadzi niechybnie do rozjazdu zegarów ustawionych w odległości L, w czasie przyspieszania.
>

Żadne bajki. Zastanów się dobrze od czego zależy dylatacja czasu. Podpowiem, że ona zależy wbrew pozorom nie tylko od prędkości względem ośrodka (podczas przyspieszania oczywiście).

Napisałem Ci wiadomość. Sprawdź.
alsor (3283 punktów)
>>>A jednak nie rozsynchronizują się....!
>>>Przenalizowałem to w Pythonie. Czyli to co pisałem wcześniej to prawda. No więc temat jak dla mnie zakończony.
>>Bajki opowiadasz.
>>Oblicz coś takiego:
>>L' = L * sqrt(1-v^2/c^2);
>>ale podczas przyspieszania to się zmienia, np.: v = v0 + gt:
>>stąd prędkość kontrakcji:
>>dL'/dt = ...
>>i to jest baaaaaardzo malutka prędkość: v * gL/c^2 x gamma(v).
>>np. dla g = 10 m/ss, L = 1km, i v = 0.8c, otrzymamy tu:
>>0.05 mm/s zaledwie!
>>Ale ta prędkość - różnica prędkości, i tak doprowadzi niechybnie do rozjazdu zegarów ustawionych w odległości L, w czasie przyspieszania.
>>
>Żadne bajki. Zastanów się dobrze od czego zależy dylatacja czasu. Podpowiem, że ona zależy wbrew pozorom nie tylko od prędkości względem ośrodka.

Jeszcze ta grawitacja powoduje zwalnianie, razem masz:
sqrt(1 - 2GM/r^2) * sqrt(1-v^2/c^2);

w przypadku rakiet nie uwzględniamy tej grawitacji.

Biorąc na starcie v = 0, wtedy zegarki wskazują po synch. to samo: t0 = 0;

Następnie przyspieszamy przez czas t, co zrobi ten rozjazd: b = gh/c^2 * t = hv/c^2,
czyli teraz zegar z przodu pokazuje t + b, a z tyłu będzie t.

zatem gdy teraz prześlemy ten czas tylni t do przodu,
on tam doleci po czasie:
h/(c-v) = h/c(1 - v/c) =~ h/c (1 + v/c) = h/c + hv/c^2 = h/c + b

wtedy ten z przodu ma już czas: t + h/c + 2b

i gdyby on użył poprawnego czasu przelotu,znaczy h/c + b,
wtedy wyliczy czas nadania: t + b, jak byk, czyli jednak widzi ten rozjazd!

A gdyby zakładał, że czas przelotu jest nadal: h/c - jak na starcie,
no to wtedy otrzyma podwójny byk: t + 2b.

>Napisałem Ci wiadomość. Sprawdź.

Mogę coś tam kiedyś obliczyć dla zabawy: lp.airetni@rosla
konradsadlik (308 punktów)

>Biorąc na starcie v = 0, wtedy zegarki wskazują po synch. to samo: t0 = 0;
>Następnie przyspieszamy przez czas t, co zrobi ten rozjazd: b = gh/c^2 * t = hv/c^2,

To już jest liczone z transformacji Lorentza i wynika z tego czynnika przy transformacji czasu - Vx/c^2.
Tylko, że to jest lipa.

Policz i przeanalizuj to sobie dla dwóch zegarów świetlnych przyspieszanych i ustawionych lustrami prostopadle do kierunku ruchu.
alsor (3283 punktów)
Chyba coś zgubiłeś.

Spowolniony zegar w skróconej rakiecie pokaże czas przelotu sygnału do przodu:

dt = h/(c-v) * (1-v^2/c^2) = h/c * (1+v/c) = h/c + b, dokładnie.

Zatem z tej synchronizacji Einsteina otrzymamy właśnie taki rozjazd: b.

średnia tam i z powrotem:
dt = [h/c + b + h/c - b]/2 = h/c

co jest błędne - o całe v^2/c^2 chyba,
bo ta rakieta jest skrócona, a zegar wolniej idzie... haha!
alsor (3283 punktów)
>A jednak nie rozsynchronizują się....!
>Przenalizowałem to w Pythonie. Czyli to co pisałem wcześniej to prawda. No więc temat jak dla mnie zakończony.

A potrafisz w tym pitonie obliczać równania różniczkowe, np. za pomocą rk4, itp.?
qwery (2864 punktów)
>A jednak nie rozsynchronizują się....!
>Przenalizowałem to w Pythonie. Czyli to co pisałem wcześniej to prawda. No więc temat jak dla mnie zakończony.

Nie wiem na czym przeanalizowanie polegało, jak na liczeniu wzorami to ja używam ich w ostatecznosci, Alsor za to nimi wali jak chlop cepem
Mam wrazenie ze obaj zdajac sobie sprawe ze UUO jest co najmniej trudny do wykrycia to zdajemy sobie również sprawe ze on jednak jest i poslugując się nim łatwo wiele tlumaczyć. Narysowalem Ci jak by to wygladalo (Alsora też zapraszam do tych rysunków bo sie wycofuje z mozliwej ujemnej wartosci tego faktycznego już rozsynchronizowania), przyznaje ze niezbyt starannie ale w nadzieji ze się latwo polapiecie. Jesli są jakieśtrudnosci to odpowiem na pytania lub moze lepiej opisze? Jesli zas sprawa jeat jasna, a powinna bo rakieta leci w prawo a vzas plynie do dolu, to prosil byl o jakieś rysunkowe przedstawienie?
alsor (3283 punktów)
>>A jednak nie rozsynchronizują się....!
>>Przenalizowałem to w Pythonie. Czyli to co pisałem wcześniej to prawda. No więc temat jak dla mnie zakończony.
>Nie wiem na czym przeanalizowanie polegało, jak na liczeniu wzorami to ja używam ich w ostatecznosci, Alsor za to nimi wali jak chlop cepem

ja badzo lubię walić cepem... i wcale się go nie boję.

>Mam wrazenie ze obaj zdajac sobie sprawe ze UUO jest co najmniej trudny do wykrycia to zdajemy sobie również sprawe ze on jednak jest i poslugując się nim łatwo wiele tlumaczyć. Narysowalem Ci jak by to wygladalo (Alsora też zapraszam do tych rysunków bo sie wycofuje z mozliwej ujemnej wartosci tego faktycznego już rozsynchronizowania), przyznaje ze niezbyt starannie ale w nadzieji ze się latwo polapiecie. Jesli są jakieśtrudnosci to odpowiem na pytania lub moze lepiej opisze? Jesli zas sprawa jeat jasna, a powinna bo rakieta leci w prawo a vzas plynie do dolu, to prosil byl o jakieś rysunkowe przedstawienie?

Należy użyć cepa, a wyjdzie jak należy.
qwery (2864 punktów)
>>>>1. w wyniku skrócenia rakiety zegar z przodu bedzie wskazywał godzine póżniejszą niż by to wyniklo z samej zmiany prędkosci, wiec mierzenie czasu przelotu z tej przyczyny da wynik większy niż początkowy, bedzie na +.
>>>>2.czas przelotu nie bedzie taki sam a bedzie dłuższy, czyli znowu na +.
>>>>Mi wychodzi że 1.+2.≠O a za to 1.+2.= ~6,748
>>>Niepotrzebnie to odwracasz i stąd problemy.
>>Ja odwracam? no litosci, jak wół wychodzi że sie nie skoryguje albo mnie kompletnie przymulilo.
>>>1. zegary są zgodne, bo były synchronizowane.
>>>2. po przyspieszeniu one nie są już zgodne, ale my o tym nie wiemy, więc nadal wierzymy że 1.
>>>itd.
>>>Po prostu to się samo koryguje - z automatu,
>>Bylo by tak może gdyby to bylo odwrotnie i zegar na rufie po przyspieszeniu pokazał czas póżniejszy, ale on pokaże wcześniejszy bo przez skracanie mussial przyspieszać bardziej, wiec jak by sygnał bieg nawet natychmiastowo to i tak czas jego przelotu byl niezerowy, w naszym wypadku wyniósł by ~3s.
>>>nam nie wolno nawet o tym wiedzieć!
>>>bo to jest tajne i niewykrywalne, jasne?
>>>
>>Tak, zauwazylem że do stw podchodzą jak do religi, jak jacyś pitagoryjczycy, wykazuj że źle to interpretują to cie utopią w morzu
>W sumie masz rację: ten bias jest łatwy do zmierzenia:
>wystarczy że zegar z tyłu prześle w sygnale swój czas, np. t0 = 12:00
>a wtedy ten z przodu sprawdzi czas przelotu:
>dt = t - t0 = h/c + bias.
>zatem wtedy stwierdzi ten bias, no i zaproponuje powtórzenie synchronizacji.

myślalem ze to oczywiste, Kondrasik też chyba jest od poczatku tego zdania i nie ma tu nikogo kto by chciał bronić "płaszczyzn jednoczesnosci" i tego typu bajek.

>Pamięć historii - ten etap przyspieszania jest tu wykrywalny.
>W zasadzie można chyba nawet zmierzyć tym sposobem swoją prędkość,

swoją prędkość ale względem poczatkowej pozycji w ktorej synchronizowano zegary

>bo ten rozjazd zegarów zależy od tego czy v rośnie: dodatni, czy też maleje: ujemny.

oczywiste.

W tym poscie odniosłeś się jedynie do "rozsynchronizowania" (tego w cudzyslowiu).
Zapomnialeś o swoim argumencie iż zegary się rozsynchronizują (tym razem naprawde ) z tego powodu iż caly obiekt się skróci w trakcie uzyskiwania nowej, wyższej predkosci. Wiem ze Kondrasik ma tu inne zdanie. Rysowalem to i mi wychodzi ze bez wzgledu na to czy silnik jest z przodu czy z tylu rakiety to zegar na dziobie za kazdym razem przebedzie mniejsza droge a wiec czas pokaze późniejszy i w związku z powyższym pogłębi efekt co do którego mam wrażenie w trójke się zgadzamy.
alsor (3283 punktów)
>W tym poscie odniosłeś się jedynie do "rozsynchronizowania" (tego w cudzyslowiu).
>Zapomnialeś o swoim argumencie iż zegary się rozsynchronizują (tym razem naprawde ) z tego powodu iż caly obiekt się skróci w trakcie uzyskiwania nowej, wyższej predkosci. Wiem ze Kondrasik ma tu inne zdanie. Rysowalem to i mi wychodzi ze bez wzgledu na to czy silnik jest z przodu czy z tylu rakiety to zegar na dziobie za kazdym razem przebedzie mniejsza droge a wiec czas pokaze późniejszy i w związku z powyższym pogłębi efekt co do którego mam wrażenie w trójke się zgadzamy.

W STW dobrze wyliczyli...

bo to i tak nie pozwoli wykryć/zmierzyć tej swojej prędkości - absolutnej, powiedzmy.

Wyobraź sobie taką sytuację: jedziemy już z pręd.: v0 = 0.75c,
ale o tym nie wiemy, oczywiście.

Synchronizujemy zegarki, i zaczynamy przyspieszać, ale do tyłu do tej v0, czyli zwalniamy:
v = v0 - gt;

kontrakcja będzie się teraz zmniejszać, a nie zwiększać, itd.
ale tego nie wykryjesz absolutnie - będzie myślał że przyspieszasz,
co te zegary, biasy, i wymiany sygnałów w pełni potwierdzą:
zatem nie ma tu żadnych szans na wykrycie tej swojej prędkości, v, czy v0,
jedynie gt, czyli ten przyrost wykryjesz, ale i tak błędnie.

No i o taką kompensację mi chodziło na początku.

Niemniej przy tak dużej prędkości: v0 = 0.75c,
wystarczyłoby spojrzeć przez okno rakiety, i tam widziałbyś chyba z 80%
gwiazd po jednej stronie nieba, a z tyłu pozostałe 20%.

co po 'rozpędzaniu' do v = 0, by się wyrównało na: 50:50,
zatem byłoby wszystko jasne - kto tu stoi a kto zasuwa z prędkością 0.75c!
qwery (2864 punktów)
>>W tym poscie odniosłeś się jedynie do "rozsynchronizowania" (tego w cudzyslowiu).
>>Zapomnialeś o swoim argumencie iż zegary się rozsynchronizują (tym razem naprawde ) z tego powodu iż caly obiekt się skróci w trakcie uzyskiwania nowej, wyższej predkosci. Wiem ze Kondrasik ma tu inne zdanie. Rysowalem to i mi wychodzi ze bez wzgledu na to czy silnik jest z przodu czy z tylu rakiety to zegar na dziobie za kazdym razem przebedzie mniejsza droge a wiec czas pokaze późniejszy i w związku z powyższym pogłębi efekt co do którego mam wrażenie w trójke się zgadzamy.
>W STW dobrze wyliczyli...
>bo to i tak nie pozwoli wykryć/zmierzyć tej swojej prędkości - absolutnej, powiedzmy.
>Wyobraź sobie taką sytuację: jedziemy już z pręd.: v0 = 0.75c,
>ale o tym nie wiemy, oczywiście.
>Synchronizujemy zegarki, i zaczynamy przyspieszać, ale do tyłu do tej v0, czyli zwalniamy:
>v = v0 - gt;
>kontrakcja będzie się teraz zmniejszać, a nie zwiększać, itd.
>ale tego nie wykryjesz absolutnie - będzie myślał że przyspieszasz,

no.
>co te zegary, biasy, i wymiany sygnałów w pełni potwierdzą:
>zatem nie ma tu żadnych szans na wykrycie tej swojej prędkości, v, czy v0,
>jedynie gt, czyli ten przyrost wykryjesz, ale i tak błędnie.
>No i o taką kompensację mi chodziło na początku.

wlasnie pisalem w ostatnim lub przedostatnim poscie ze wydaje mi się że w takiej sytuacji rakieta realnie by sie wydluzyla a nie skrócila i nasz zegar na dziobie zareagowal odwrotnie, czyli teraz to by tak jak twierdzileś wlasnie pokazał czas wczesniejszy niż nalezny, niwelując różnice wskazań. I nie sciemniaj ze o tym myślaleś cwaniaku , kazdy automatycznie zakłada sytuacje że kosmodrom jest niemal nieruchomy wobec UUO.

>Niemniej przy tak dużej prędkości: v0 = 0.75c,
>wystarczyłoby spojrzeć przez okno rakiety, i tam widziałbyś chyba z 80%
>gwiazd po jednej stronie nieba, a z tyłu pozostałe 20%.
>co po 'rozpędzaniu' do v = 0, by się wyrównało na: 50:50,
>zatem byłoby wszystko jasne - kto tu stoi a kto zasuwa z prędkością 0.75c!

Niestety, pomysł z okreslaniem sie co do gwiazd, galaktyk czy tla to jakiś skecz. Pomysl chwile, przecież to wszystko co jest "naszym wszechswiatem" moze przemieszczać się w czymś większym jak brodzik dla dzieci wieciony na naczepie. Sam piszesz ze rzekomo myslales o sytuacji gdy redukujesz predkosc wobec UUO, wiec sam przyznajesz ze jest różnica w tych sytuacjach. Może więc z faktu skrócenia czy wydluzenia rakiety w tych różnych sytuacjach, i co za tym idzie ze zniwelowania czy spotęgowania efektu "rozsynchronizowania" mozna by okreslać ten UUO?
alsor (3283 punktów)
1. Nie da rady stwierdzić bo tam się to kasuje nawzajem, o tak:

x*v = -x* -v, czyli zmiana kierunku jazdy nic tu nie zmienia.

i analogicznie z przyspieszaniem:
g*x = -g * -x;

odwracanie osi układu spowoduje automatycznie odwrócenie: x, v, i g.

Zatem tymi pomiarami nie wykryjesz czy hamujesz, czy przyspieszasz: v maleje czy też rośnie.

Też chwilowo wydawało mi się, że gdy polecimy do tyłu:
v = v0 - gt,

wtedy będzie można wykryć ten moment: v = 0,
bo wówczas zaczniemy się znowu skracać,
co odwróci te przyrosty rozjazdu zegarków: z + na -;
ale niestety: my tego momentu nie zauważymy!

2. cały kosmos nigdzie nie jedzie - bo to byłoby... niewykrywalne.
dlatego można wykryć ruch względem niego, np. po gwiazdkach na niebie.
qwery (2864 punktów)
>1. Nie da rady stwierdzić bo tam się to kasuje nawzajem, o tak:
>x*v = -x* -v, czyli zmiana kierunku jazdy nic tu nie zmienia.
>i analogicznie z przyspieszaniem:
>g*x = -g * -x;
>odwracanie osi układu spowoduje automatycznie odwrócenie: x, v, i g.
>Zatem tymi pomiarami nie wykryjesz czy hamujesz, czy przyspieszasz: v maleje czy też rośnie.
>Też chwilowo wydawało mi się, że gdy polecimy do tyłu:
>v = v0 - gt,
>wtedy będzie można wykryć ten moment: v = 0,
>bo wówczas zaczniemy się znowu skracać,
> co odwróci te przyrosty rozjazdu zegarków: z + na -;

zakładamy ze jest uuo i wobec niego lecimy w prawo np 75%c, jestesmy skróceni i nic o tym nie wiemy, synchronizujemy standartowo, odpalamy silniki by polecieć w lewo (ze stanu stacjonarnego jak sadzimy lub jak mamy prawo sadzić) czy rakieta sie wydluży? względem uuo to bedzie przeciez hamowanie.

> ale niestety: my tego momentu nie zauważymy!
>2. cały kosmos nigdzie nie jedzie - bo to byłoby... niewykrywalne.
>dlatego można wykryć ruch względem niego, np. po gwiazdkach na niebie.

niewykrywalne jest, jak uuo do tej pory i moze zawsze, co nie znaczy ze tak tak wlasnie nie jest.
qwery (2864 punktów)
Inaczej jeszcze - jak by tak bylo ze cale rozsynchronizowanie bralo by się z różnicy przyspieszenia dla dziobu i rufy, to UUO, interpretacja Lorentza, byly by pogrzebane. Tak zdaje się nie jest?
qwery (2864 punktów)
Zawarłem w rysunku efekt o ktorym mówisz. spowoduje on dodatkowe dla "rozsynchronizowania" rozsynchronizowananie (tym razem bez żadnego cudzyslowia bo to prawdziwe rozsynchronizowanie). O dziwo będzie to bardzo istotny efekt. W żadnym razie nie będzie to jedyny efekt i "rozsynchronizowanie" (w cudzysłowiu) nadal będzie wskazywać na UUO (choć go oczywiscie nie bedzie szlo znaleść)

qwery (2864 punktów)
>>Czy nas ta kontrakcja powinna obchodzić? Synchronizujemy przed startem, startujemy i w trakcie tego przyspieszania zachodzi pewnie jakaś kontrakcja tu czy tam ale mamy to gdzieś bo obcykujemy już po zaprzestaniu przyspieszania.
>Nie. To jest dokładnie ten efekt.
>Po wyłączeniu przyspieszania oba te zegary pozostaną rozsynchronizowane,
>i dokładnie o tyle co otw przewiduje: dt = gh/c^2 * t;
>gdzie h = odległość zegarów, czyli długość rakiety.
>Stąd tzw. zasada równoważności Einsteina: pola przyspieszeń z grawitacją.

Zasada rownowaznosci dotyczy punktu a nie kilku punktów na raz.
konradsadlik (308 punktów)
>Różnica chodu zegarów: przód - tył, wynika z kontrakcji podczas rozpędzania.
>Cała rakieta ulega stopniowo kontrakcji gdy przyspiesza,
>ale dzieje się to względem środka masy, oczywiście!
>Środek masy ma zadane przyspieszenie: a,
>zatem przód rakiety ma nieco mniejsze, a rufa większe,
>bo końce się zbliżają do środka podczas wzrostu kontrakcji.
>No, ale przy hamowaniu będzie odwrotnie.

Jasna sprawa, to w sumie to samo tłumaczenie tylko z różnej perspektywy.

Tak jak piszesz będzie z punktu widzenia układu odniesienia względem, którego rakieta zmienia prędkość (a więc następuje skrócenie Lorentza).

Dla układu odniesienia związanego z rakietą - kontrakcja rakiety przecież nie występuje, więc nie może być mowy o różnym przyspieszeniu.

W sumie to można jeszcze brać pod uwagę efekt skończonej prędkości przemieszczenia informacji o rozpoczęciu przyspieszania (zegar bliżej silnika zacznie przyspieszać wcześniej), ale w sumie to ten sam efekt wystąpi przy kończeniu przyspieszania, więc raczej się to zniesie (z punktu widzenia STW).
alsor (3283 punktów)
>W sumie to można jeszcze brać pod uwagę efekt skończonej prędkości przemieszczenia informacji o rozpoczęciu przyspieszania (zegar bliżej silnika zacznie przyspieszać wcześniej), ale w sumie to ten sam efekt wystąpi przy kończeniu przyspieszania, więc raczej się to zniesie (z punktu widzenia STW).

Nie. To się wyzeruje dopiero po całkowitym wyhamowaniu - odwróceniu całego procesu.
Dla v = v0 + at, mamy piękny rozjazd zegarów po wyłączeniu silników,

tyle że tego nie widać, bo mamy teraz prędkość v, która zrobi nam zaraz...
piękną jednoczesność Einsteina, co skompensuje ten bias zegarów.
konradsadlik (308 punktów)
>>W sumie to można jeszcze brać pod uwagę efekt skończonej prędkości przemieszczenia informacji o rozpoczęciu przyspieszania (zegar bliżej silnika zacznie przyspieszać wcześniej), ale w sumie to ten sam efekt wystąpi przy kończeniu przyspieszania, więc raczej się to zniesie (z punktu widzenia STW).
>Nie. To się wyzeruje dopiero po całkowitym wyhamowaniu - odwróceniu całego procesu.
>Dla v = v0 + at, mamy piękny rozjazd zegarów po wyłączeniu silników,
>tyle że tego nie widać, bo mamy teraz prędkość v, która zrobi nam zaraz...
>piękną jednoczesność Einsteina, co skompensuje ten bias zegarów.

W sumie to też zależy od układu. Z układu odniesienia rakiety się zniesie. Natomiast z układu odniesienia z którego rakieta startowała nie, ale akurat wpływ tego efektu będzie minimalny.

Natomiast ten rozjazd zegarów po wyłączeniu silników o którym piszesz można różnie tłumaczyć, w zależności od tego czy mówimy o relatywistyce specjalnej - Einsteinowskiej czy zwykłej Lorentzowskiej (ja ją nazywam relatywistyką falową).
qwery (2864 punktów)

>W sumie to też zależy od układu. Z układu odniesienia rakiety się zniesie. Natomiast z układu odniesienia z którego rakieta startowała nie, ale akurat wpływ tego efektu będzie minimalny.

Tak samo mi się wydaje. Uargumentowalem jako brak widocznych efektów w postaci jednomyślnosci przyjęcia takich rewelacji w świecie nauki. Ale Alsor podaje wzor i twierdzi ze to równo.
alsor (3283 punktów)
>>W sumie to też zależy od układu. Z układu odniesienia rakiety się zniesie. Natomiast z układu odniesienia z którego rakieta startowała nie, ale akurat wpływ tego efektu będzie minimalny.
> Tak samo mi się wydaje. Uargumentowalem jako brak widocznych efektów w postaci jednomyślnosci przyjęcia takich rewelacji w świecie nauki. Ale Alsor podaje wzor i twierdzi ze to równo.

Bo to dokładnie tak działa...
myślisz że zegary w GPS chodzą równiutko pomimo, że latają po różnych orbitach i + dookoła Słońca wraz z Ziemią?

Nonsens. Tam jest ciągły rozjazd - desynchronizacja tych zegarków,
ale jest to kompensowane tym skeczem pt. jednoczesność Einsteina,
które jest faktycznie prozaiczną zmianą czasu przelotu sygnałów, z uwagi na:
c' = c + vcosf.
alsor (3283 punktów)
>W sumie to też zależy od układu. Z układu odniesienia rakiety się zniesie. Natomiast z układu odniesienia z którego rakieta startowała nie, ale akurat wpływ tego efektu będzie minimalny.

Różnica faz nie zależy od układu - nawet w TW jest to zachowane.
konradsadlik (308 punktów)
>Różnica faz nie zależy od układu - nawet w TW jest to zachowane.

Nie wiem czy się dobrze rozumiemy. Przecież w STW nawet równoczesność zdarzeń nie jest zachowana, więc różnica faz tym bardziej.
W transformacji czasu masz człon -vx/c^2. To właśnie on robi to "przesunięcie w fazie", albo je kasuje. DO tego dochodzi jeszcze dylatacja.
alsor (3283 punktów)
>>Różnica faz nie zależy od układu - nawet w TW jest to zachowane.
>Nie wiem czy się dobrze rozumiemy. Przecież w STW nawet równoczesność zdarzeń nie jest zachowana, więc różnica faz tym bardziej.
>W transformacji czasu masz człon -vx/c^2. To właśnie on robi to "przesunięcie w fazie", albo je kasuje. DO tego dochodzi jeszcze dylatacja.

Faza jest niezmiennikiem zarówno tr. Galileusza jak i Lorentza!

To jest proste do zrozumienia: faza jest wielkością bezwzględną,
np. pi/2, albo pół okresu = 1/2, itp.

zatem to jest liczba, a liczby nie mogą ulegać zmianie w żadnej transformacji układu.
konradsadlik (308 punktów)
>Faza jest niezmiennikiem zarówno tr. Galileusza jak i Lorentza!
>To jest proste do zrozumienia: faza jest wielkością bezwzględną,
>np. pi/2, albo pół okresu = 1/2, itp.
>zatem to jest liczba, a liczby nie mogą ulegać zmianie w żadnej transformacji układu.

Przecież rozmawiamy o wskazaniach zegarów czyli o czasie. To przesunięcie fazowe czasu - "timeshift" będzie nadal wyrażany w sekundach, a nie bezwymiarowo.
Bezwymiarowo mógłbyś wyrazić dopiero stosunek dwóch odcinków czasu.
alsor (3283 punktów)
>>Faza jest niezmiennikiem zarówno tr. Galileusza jak i Lorentza!
>>To jest proste do zrozumienia: faza jest wielkością bezwzględną,
>>np. pi/2, albo pół okresu = 1/2, itp.
>>zatem to jest liczba, a liczby nie mogą ulegać zmianie w żadnej transformacji układu.
>Przecież rozmawiamy o wskazaniach zegarów czyli o czasie. To przesunięcie fazowe czasu - "timeshift" będzie nadal wyrażany w sekundach, a nie bezwymiarowo.
>Bezwymiarowo mógłbyś wyrazić dopiero stosunek dwóch odcinków czasu.

Wskazówka - sekundnik w zegarku pokazuje fazę: od 0 do 59 - tak?

Zatem to jest bezwzględne i niezmienne -
nie można tego zmienić żadną transformacją współrzędnych!

Wniosek: wszelkie zegary które zwalniają, zwalniają bezwzględnie - faktycznie.
qwery (2864 punktów)
Zauważylem ze już o tym rozmawialismy, mówiłeś, jesli dobrze rozumiem że jeśli tak podejsć do stw to na nowo trzeba zinterpretować otw. A z czym tam by był problem ktorego nie idzie inaczej wytlumaczyć jak obrotami płaszczyzn jednoczesności?
konradsadlik (308 punktów)
>Zauważylem ze już o tym rozmawialismy, mówiłeś, jesli dobrze rozumiem że jeśli tak podejsć do stw to na nowo trzeba zinterpretować otw. A z czym tam by był problem ktorego nie idzie inaczej wytlumaczyć jak obrotami płaszczyzn jednoczesności?
>
Chodzi o to, że w relatywistyce Lorentzowskiej nie ma żadnych obrotów płaszczyzn jednoczesności, geometrii Minkowskiego, ani jakiegoś "wyginania" czasoprzestrzeni. Jest zwykła Euklidesowa przestrzeń (gdzie czas jest tylko parametrem) z efektem Dopplera i zwolnieniem procesów w poruszających się względem tego eteru obiektach. Końcowy efekt jest jednak taki jak w STW - równoważność inercjalnych układów odniesienia.

Natomiast OTW opiera się w dużym stopniu na pomysłach z STW, więc żeby zaproponować alternatywę dla STW, to wypadałoby mieć też alternatywę dla OTW.(Swoją drogą OTW to matematyczny hardcore - jeszcze nie spotkałem nikogo kto umiałby to sensownie wytłumaczyć nie zasłaniając się abstrakcyjnym formalizmem matematycznym).
qwery (2864 punktów)
Dzięki za ogólny obraz.
W stw jest ten problem ktory tu przedstawilem - rzekoma stalość c bez względu na UO gdy stała moze być tylko względem jednego UO co jest pokrywane przez rzekome rozsynchronizowanie zegarów. Jak rozumiem nie ma takiego problemu w otw ktory by rodzil jakies paradoksy nie do wyjasnienia inaczej jak przez stw?
alsor (3283 punktów)
>(Swoją drogą OTW to matematyczny hardcore - jeszcze nie spotkałem nikogo kto umiałby to sensownie wytłumaczyć nie zasłaniając się abstrakcyjnym formalizmem matematycznym).

Dla mnie to bajka - dawno to rozpracowałem i prawiłem błędy.
konradsadlik (308 punktów)

Masz gdzieś opublikowane jakieś swoje opracowania, żeby można było rzucić okiem?
alsor (3283 punktów)
>Masz gdzieś opublikowane jakieś swoje opracowania, żeby można było rzucić okiem?

Nie mam czasu na pisanie o sprawach oczywistych...
no, może kiedyś z nudów to opiszę,
ale będzie tego dość sporo, chyba więcej niż cała biblia!

Poza tym, ja wszystkie te fantastyczne nowoczesne improwizacje, typu: kwantowa, relatywistyczna, itp. załatwiam wprost na bazie czystej matematyki klasycznej,
zatem pisanie byłoby tu jakby bezpośrednio pod prąd,
co jest wysoce niemodne w epoce mitologii i fantastyki.

Muszę najpierw stworzyć jakiś nowy super kit - hit metafizyczno-transcendentalno-oświatowy...

.........

Ale mogę podać dość ciekawy materiał o... kwazarach.
vixra.org/pdf/2102.0165v1.pdf

nie jest do może perfekt, ale zawsze coś - dobre jako wstęp do realnej teorii o grawitacji, ale ostrzegam: to nie dla frajerów!
alsor (3283 punktów)
Widzę że tu ludzie mają spore problemy z tymi skeczami z STW - jednoczesność względna itd.

Zatem wytłumaczę czym to jest faktycznie.

Drugie równanie Lorentz:

t' = gamma * (t - xv/c^2)

no i co to jest?

To jest banał w geometrii!

Mnożymy to przez c:

ct' = gamma (ct - x v/c)

ale dla światła mamy równanie: x = ct, zatem:

ct' = gamma (ct - ct v/c) = gamma t (c - v).

już widać co to jest?
konradsadlik (308 punktów)
Mi tego nie musisz tłumaczyć.
Podziel to jeszcze przez c.

t' = t * gamma * (c-v)/c.

Wtedy jeszcze lepiej widać czym jest transformacja Lorentza.
haseleczko (418 punktów)
>Jak inaczej wytlumaczyć to zjawisko?
>Przyklad: na dziób i rufe rakiety ladujemy zegary z emiterami sygnalu, synchronizujemy je
>standartowo i otrzymujemy z nich okresowo sygnał w tej samej chwili. Nadajemy rakiecie prędkość (oba
>zegary byly poddane temu samemu przyspieszeniu w teraz lecą z ta sama prędkoscia) i sygnal już nie
>dociera jednocześnie. Czym to ma być jak nie dowodem na istnienie UUO?

Zerknij w ten dokument. Znajdziesz tam opis przypadków i wyjaśnienia: www2.oberl(*)styer/Modern/Classes/TTTT4.pdf

Tutaj znajdziesz trochę dodatkowych wzorów i wyjaśnień "w temacie", gdybyś ich potrzebował: phas.ubc.ca/~mcmillan/rqpdfs/1_relativity.pdf

Tutaj zaś masz trochę inaczej wyjaśnione, ale plusem jest istnienie obok siebie dwóch sprzecznych ze sobą wyjaśnień: physics.st(*)st-inside-an-accelerating-body

W relatywistce punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Co innego zaobserwujesz siedząc w tej rakiecie, co innego obserwując ją z zewnątrz.
alsor (3283 punktów)
>>Jak inaczej wytlumaczyć to zjawisko?
>>Przyklad: na dziób i rufe rakiety ladujemy zegary z emiterami sygnalu, synchronizujemy je
>>standartowo i otrzymujemy z nich okresowo sygnał w tej samej chwili. Nadajemy rakiecie prędkość (oba
>>zegary byly poddane temu samemu przyspieszeniu w teraz lecą z ta sama prędkoscia) i sygnal już nie
>>dociera jednocześnie. Czym to ma być jak nie dowodem na istnienie UUO?
>Zerknij w ten dokument. Znajdziesz tam opis przypadków i wyjaśnienia: www2.oberl(*)styer/Modern/Classes/TTTT4.pdf
>Tutaj znajdziesz trochę dodatkowych wzorów i wyjaśnień "w temacie", gdybyś ich potrzebował: phas.ubc.ca/~mcmillan/rqpdfs/1_relativity.pdf
>Tutaj zaś masz trochę inaczej wyjaśnione, ale plusem jest istnienie obok siebie dwóch sprzecznych ze sobą wyjaśnień: physics.st(*)st-inside-an-accelerating-body
>W relatywistce punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Co innego zaobserwujesz siedząc w tej rakiecie, co innego obserwując ją z zewnątrz.

"How do two clocks, initially synchronized and at rest in the laboratory frame,fall out of sync as their speed relative to the lab gradually increases? The answer lies in general-relativistic time dilation."

To są wierutne bzdury:
desynchronizacja przyspierzanych zegarów nie ma nic wspólnego z grawitacją.

Przyspieszany zegar zwalnia nadal zgodnie z STW, czyli proporcjonalnie do gamma(v),
i całkowicie niezależnie od postaci tego v:

v(t) = v0 + at + bt^2/2 + + c...

A te papierki? Odstaw to na ich miejsce = śmietnik.

Zegarek w grawitacji i ruchomy zwalnia tak:
sqrt(1-2GM/rc^2) * sqrt(1-v^2/c^2);

nie ma tu żadnych przyspieszeń: ni g, ani a dv/dt, niestety.
Nie ma tu także żadnego pola do improwizacji, bo to było testowane przez 100 lat!
qwery (2864 punktów)
Co do zalinkowanych materiałów to sa obszerne i to jest ich wada bo to tak jak ja będąc dzieckiem mialem proste argumenty na brak dowodów na istnienie boga a ksiądz cie wysyla na teologie. Zresztą Alsor już to streścił - co ma do tego grawitacja?

>W relatywistce punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Co innego zaobserwujesz siedząc w tej rakiecie, co innego obserwując ją z zewnątrz.

Puki na nowo nie przeprowadze tej rzekomej synchronizacji która pozwala na te wszystkie głupstwa to zaobserwuje to samo - promień lasera w celu o 3.75s później niż przed przyszpieszaniem (w omawianym przykladzie) + ewentualnie rozsynchronizowanie powstale ze skrócenia/wydluzenia rakiety (ale tu temat jest swierzy i niewiem jak moi dotychczasowi tu dyskutanci ale ja to pewnie jeszcze ze 137 razy zmienie zdanie
09-05-2021 01:30 
 Ocena 1 na 1
haseleczko (418 punktów)
>Co do zalinkowanych materiałów to sa obszerne i to jest ich wada bo to tak jak ja będąc dzieckiem mialem proste argumenty na brak dowodów na istnienie boga a ksiądz cie wysyla na teologie.

Nie są obszerne. To raptem jeden krótki rozdział. No ale rozumiem. Są po angielsku

>Zresztą Alsor już to streścił - co ma do tego grawitacja?

Wszystko! - jak mawiał Mistrz Yoda. Np. to, że grawitacja jest nierozróżnialna od przyspieszenia.

>>W relatywistce punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Co innego zaobserwujesz siedząc w tej rakiecie, co innego obserwując ją z zewnątrz.
>Puki na nowo nie przeprowadze tej rzekomej synchronizacji która pozwala na te wszystkie głupstwa to zaobserwuje to samo - promień lasera w celu o 3.75s później niż przed przyszpieszaniem (w omawianym przykladzie)

Taaa, jasne. Jeszcze tylko określ dokładnie, skąd obserwujesz i którym zegarem to mierzysz, bo póki co nie rozumiesz układów odniesienia i samej natury pomiaru.

> + ewentualnie rozsynchronizowanie powstale ze skrócenia/wydluzenia rakiety (ale tu temat jest swierzy i niewiem jak moi dotychczasowi tu dyskutanci ale ja to pewnie jeszcze ze 137 razy zmienie zdanie

Skoro ta rakieta doświadcza takich zmian w rozmiarach, zegary zresztą też, to jak to jest z jej integralnością? Jej konstrukcja rozpadnie się czy nie?

Zdecyduj się - albo chcesz coś zrozumieć, albo chcesz w coś wierzyć. Wierzących nie mam w zwyczaju nawracać.
qwery (2864 punktów)
>>Co do zalinkowanych materiałów to sa obszerne i to jest ich wada bo to tak jak ja będąc dzieckiem mialem proste argumenty na brak dowodów na istnienie boga a ksiądz cie wysyla na teologie.
>Nie są obszerne. To raptem jeden krótki rozdział. No ale rozumiem. Są po angielsku

To też, niby jest tlumacz google ale on do takich rzeczy sie nie nadaje. Ostatni link to się nawet tlumaczy z automatu ale w tak zliżonej dla mnie kwesti jakoś nie moge temu zaufać.

>>Zresztą Alsor już to streścił - co ma do tego grawitacja?
>Wszystko! - jak mawiał Mistrz Yoda. Np. to, że grawitacja jest nierozróżnialna od przyspieszenia.

To jak nierozróżnialna to moze tłumacząc laikom lepiej pozostać przy starej nomenklaturze miast onieśmielać nową, i jak nie mamy do czynienia z masami to jednak pozostać przy przyspieszeniu?

>>>W relatywistce punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Co innego zaobserwujesz siedząc w tej rakiecie, co innego obserwując ją z zewnątrz.
>>Puki na nowo nie przeprowadze tej rzekomej synchronizacji która pozwala na te wszystkie głupstwa to zaobserwuje to samo - promień lasera w celu o 3.75s później niż przed przyszpieszaniem (w omawianym przykladzie)
>Taaa, jasne. Jeszcze tylko określ dokładnie, skąd obserwujesz i którym zegarem to mierzysz, bo póki co nie rozumiesz układów odniesienia i samej natury pomiaru.

Obserwuje nie jako widz a jako eksperymentator wiec to wszystko jedno skad, z kanapy u mnie w pokoju
Przed startem synchronizuje zegary, emiterowi na rufie zadaje wysyłanie sygnalu do przodu co np 1min. Rakieta stoi i sygnal na dziobie mam po 5s po każdej pelnej minucie (to dluga rakieta). Przyspieszylem rakiete w stosunku do pierwotnego UO do 0.75c, nic nie synchronizowalem, i tera sygnal z rufy mam po 8.75 + ewentualnie jeszcze róznica ze skrócenia czy wydłuzenia (mam ten sygnał w sensie że mam na zapisie w rakiecie ktory ewetualnie moze być i radiowo dostarczany do mnie na kanape

>> + ewentualnie rozsynchronizowanie powstale ze skrócenia/wydluzenia rakiety (ale tu temat jest swierzy i niewiem jak moi dotychczasowi tu dyskutanci ale ja to pewnie jeszcze ze 137 razy zmienie zdanie
>Skoro ta rakieta doświadcza takich zmian w rozmiarach, zegary zresztą też, to jak to jest z jej integralnością? Jej konstrukcja rozpadnie się czy nie?

nie rozpadnie się, chyba że na wczesnym etapie jak np silnik dam z tyłu i od razu bym ruszył z 0.75c to nim przód dowiedziłby się że ma przyspieszać to całość była by sprasowana znacznie bardzij niż ma być skrócona Lorentzem. Z samego Lorentza nikt w środku nie zauwazy zmian. jedynie w wyniku przyspieszenia, przez niektórych zwanego tu grawitacją dziób przyspieszy inaczej, do tej samej prędkości ale inaczej, bo po uzyskaniu już predkosci, w kazdej chwili w wyniku skrócenia/wydłuzenia bedzie miał co prawda tą samą prędkosć co rufa ale bedzie miał pokonaną inną droge.
09-05-2021 12:06 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>> To raptem jeden krótki rozdział. No ale rozumiem. Są po angielsku
> To też, niby jest tłumacz Google ale on do takich rzeczy się nie nadaje.

Tu masz bardzo dobry podręcznik po polsku. Ilościowy opis Twojego problemu masz dany wzorem 9.21, a poniżej jest jego interpretacja.
Andrzej Dragan:
Zatem im wyżej wisi zegar, tym szybciej upływa na nim czas. Wynik ten oznacza, że również kiełbasa wisząca w rakiecie zepsuje się tym szybciej im wyżej została powieszona. Czyli spiżarnie z zapasem bigosu i kiełbasy należy bezwzględnie umieścić w dole rakiety.

haseleczko (418 punktów)
>>>Zresztą Alsor już to streścił - co ma do tego grawitacja?
>>Wszystko! - jak mawiał Mistrz Yoda. Np. to, że grawitacja jest nierozróżnialna od przyspieszenia.
>To jak nierozróżnialna to moze tłumacząc laikom lepiej pozostać przy starej nomenklaturze miast onieśmielać nową, i jak nie mamy do czynienia z masami to jednak pozostać przy przyspieszeniu?

To jest tak samo stare, jak teorie, o których tu się pisze. Nie ma w tym nic nowego. Einstein to zaobserwował i na tej podstawie sformułował STW. Obserwowalne efekty będą identyczne.
W "angielskim dokumencie" jest napisane "Podczas przyspieszania dwa zegary zachowują się (zasada równoważności) tak, jakby znajdowały się w polu grawitacyjnym (gdzie "dół" znajduje się po lewej na rysunku). Dlatego (grawitacyjna dylatacja czasu) lewy ("dolny") zegar tyka wolniej niż zegar prawy ("górny") zegar".

Teraz postaw tę rakietę na rufą na Ziemi i powiedz sobie, że ona jest przyspieszana (co będzie prawdą!). W obu scenariuszach "rufa" tyka wolniej niż "dziób", bo rufa znajduje się w silniejszym polu grawitacyjnym. Dlatego też w polu grawitacyjnym określa się przyspieszenie, np. zobacz w jakich jednostkach jest g. Teraz rozumiesz równoważność?
Dlatego wyjaśnienia z trzeciego linku są tak samo dobre, jak "trygonometia" STW z określaniem dylatacji.

>>>>W relatywistce punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Co innego zaobserwujesz siedząc w tej rakiecie, co innego obserwując ją z zewnątrz.
>Obserwuje nie jako widz a jako eksperymentator wiec to wszystko jedno skad, z kanapy u mnie w pokoju

Właśnie to musisz określić. Istotny jest układ odniesienia, skąd i co chcesz obserwować. Alsor lubi uogólniać, generalizować i stosować wygibasy matematyczne przekonując, że np. zgodnie z STW czas spowalnia w przy przyspieszeniu, co jest kolosalną brednią (podobnie jak jego tupanie nogą, że to nie ma nic wspólnego z grawitacją). To sobie poczytaj (nie jest po angielsku i w bardziej przystępnych sformułowaniach): zapytajfiz(*)niesienia-czas-plynie-wolniej/
Relatywistyki nie wolno traktować wybiórczo, ponieważ gubi się cały sens i potem trudno ją zrozumieć, bo pojawiają się logiczne sprzeczności, które słusznie wzbudzają wątpliwości i zadajemy kolejne pytania.
Poczytaj sobie początki tych dwóch linków:
zapytajfiz(*)/relatywistyczni-motocyklisci/
zapytajfiz(*)ja-czasu-i-skrocenie-lorentza/
Potem możesz postarać się przeczytać całość.

>Przed startem synchronizuje zegary, emiterowi na rufie zadaje wysyłanie sygnalu do przodu co np 1min. Rakieta stoi i sygnal na dziobie mam po 5s po każdej pelnej minucie (to dluga rakieta). Przyspieszylem rakiete w stosunku do pierwotnego UO do 0.75c, nic nie synchronizowalem, i tera sygnal z rufy mam po 8.75 + ewentualnie jeszcze róznica ze skrócenia czy wydłuzenia (mam ten sygnał w sensie że mam na zapisie w rakiecie ktory ewetualnie moze być i radiowo dostarczany do mnie na kanape

Względem czego to mierzysz? Bo w układzie odniesienia rakiety nic się nie rozsynchronizuje. To pokazuje pierwszy obrazek z pierwszego linku po angielsku. Można będzie jedynie zaobserwować spowolnienie czasu względem nieruchomego zegara. Z innej perspektywy zjawiska będą wyglądać inaczej, np. z perspektywy zegara na rufie. Dlatego najważniejsze jest określenie na początku co i SKĄD chce się obserwować. Nie ma tutaj jakiegoś uniwersalnego punktu obserwacji.
W tym pierwszym "angielskim" linku jest bardzo ważna informacja: "Stwierdzenie, że 'dwa zdarzenia równoczesne w jednym układzie odniesienia mogą nie być równoczesne w innym' jest głównym twierdzeniem szczególnej teorii względności. Jednocześnie jest to psychologiczne najtrudniejsze do zaakceptowania twierdzenie."

Zastanów się nad takim przypadkiem: w tej rakiecie masz skrócenie odległości, ale również czas płynie wolniej. Skoro prędkość to droga (krótsza) w czasie (dłuższym), to czy ta prędkość dla Ciebie będzie różna od przypadku, gdy rakieta się nie porusza?

>>> + ewentualnie rozsynchronizowanie powstale ze skrócenia/wydluzenia rakiety (ale tu temat jest swierzy i niewiem jak moi dotychczasowi tu dyskutanci ale ja to pewnie jeszcze ze 137 razy zmienie zdanie
>>Skoro ta rakieta doświadcza takich zmian w rozmiarach, zegary zresztą też, to jak to jest z jej integralnością? Jej konstrukcja rozpadnie się czy nie?
>nie rozpadnie się, chyba że na wczesnym etapie jak np silnik dam z tyłu i od razu bym ruszył z 0.75c to nim przód dowiedziłby się że ma przyspieszać to całość była by sprasowana znacznie bardzij niż ma być skrócona Lorentzem. Z samego Lorentza nikt w środku nie zauwazy zmian. jedynie w wyniku przyspieszenia, przez niektórych zwanego tu grawitacją dziób przyspieszy inaczej, do tej samej prędkości ale inaczej, bo po uzyskaniu już predkosci, w kazdej chwili w wyniku skrócenia/wydłuzenia bedzie miał co prawda tą samą prędkosć co rufa ale bedzie miał pokonaną inną droge.

No i widzisz, że sam modyfikujesz eksperyment i obserwacje rozpatrując inne przypadki. Im szybciej przyspieszasz, tym silniejsze są efekty i nieważne czy przyspieszysz w międzyczasie, czy na początku. Podobnie jak w silnym polu grawitacyjnym ciała są rozciągane i w końcu się rozpadają, bo różne ich części doświadczają różnych przyspieszeń. We wzorze na przyspieszenie w drugiej zasadzie dynamiki jest siła, a że ciała mają masę, dlatego wszystko się zgadza. Wyobraź sobie rakietę z "napędem na przód", jak w jakimś samochodzie Włącz silniki rakiety i zastanów się, czy efekt nie będzie taki sam, jak w silnym polu grawitacyjnym.
qwery (2864 punktów)
.
>>Przed startem synchronizuje zegary, emiterowi na rufie zadaje wysyłanie sygnalu do przodu co np 1min. Rakieta stoi i sygnal na dziobie mam po 5s po każdej pelnej minucie (to dluga rakieta). Przyspieszylem rakiete w stosunku do pierwotnego UO do 0.75c, nic nie synchronizowalem, i tera sygnal z rufy mam po 8.75 + ewentualnie jeszcze róznica ze skrócenia czy wydłuzenia (mam ten sygnał w sensie że mam na zapisie w rakiecie ktory ewetualnie moze być i radiowo dostarczany do mnie na kanape
>Względem czego to mierzysz?

A wzgledem czego mam mierzyć? mam emiter na rufie i odbiornim na dziobie. Emiter emituje o pelnej minucie sygnal a odbiornik na dziobie rejeatruje czasy dotarcia.

>Zastanów się nad takim przypadkiem: w tej rakiecie masz skrócenie odległości, ale również czas płynie wolniej. Skoro prędkość to droga (krótsza) w czasie (dłuższym), to czy ta prędkość dla Ciebie będzie różna od przypadku, gdy rakieta się nie porusza?

Dla mnie w rakiecie? jęśli określam tą prędkość przez różnicę czasów przelotu impulsu miedzy odbiornikiem a nadajnikiem to tak. Dlatego że to sie nie bilansuje, te gamma² to za malo.l, rakieta nie staje sie dość krótka, a czas nie plynie dość wolniej by nie bylo widać różnicy. Przy 99%c róznica w czasie dotarcia z rufy do dzioba bedzie ok 2 razy wieksza. Jedynie gdybym tą prędkość mierzył dwukierunkowo bym niezauwazył róznicy.


>>>> + ewentualnie rozsynchronizowanie powstale ze skrócenia/wydluzenia rakiety (ale tu temat jest swierzy i niewiem jak moi dotychczasowi tu dyskutanci ale ja to pewnie jeszcze ze 137 razy zmienie zdanie
>>>Skoro ta rakieta doświadcza takich zmian w rozmiarach, zegary zresztą też, to jak to jest z jej integralnością? Jej konstrukcja rozpadnie się czy nie?
>>nie rozpadnie się, chyba że na wczesnym etapie jak np silnik dam z tyłu i od razu bym ruszył z 0.75c to nim przód dowiedziłby się że ma przyspieszać to całość była by sprasowana znacznie bardzij niż ma być skrócona Lorentzem. Z samego Lorentza nikt w środku nie zauwazy zmian. jedynie w wyniku przyspieszenia, przez niektórych zwanego tu grawitacją dziób przyspieszy inaczej, do tej samej prędkości ale inaczej, bo po uzyskaniu już predkosci, w kazdej chwili w wyniku skrócenia/wydłuzenia bedzie miał co prawda tą samą prędkosć co rufa ale bedzie miał pokonaną inną droge.
>No i widzisz, że sam modyfikujesz eksperyment i obserwacje rozpatrując inne przypadki. Im szybciej przyspieszasz, tym silniejsze są efekty i nieważne czy przyspieszysz w międzyczasie, czy na początku. Podobnie jak w silnym polu grawitacyjnym ciała są rozciągane i w końcu się rozpadają, bo różne ich części doświadczają różnych przyspieszeń. We wzorze na przyspieszenie w drugiej zasadzie dynamiki jest siła, a że ciała mają masę, dlatego wszystko się zgadza. Wyobraź sobie rakietę z "napędem na przód", jak w jakimś samochodzie Włącz silniki rakiety i zastanów się, czy efekt nie będzie taki sam, jak w silnym polu grawitacyjnym.

Chyba nie chcesz powiedzieć że zegary sie rozsynchronizowalaly bo rakieta się skrócila i z tąd jedynie wynika że zamiast 5s bedzie 8.75 a c w rakiecie pozostanie bez zmian?
haseleczko (418 punktów)
>>Względem czego to mierzysz?
>A wzgledem czego mam mierzyć? mam emiter na rufie i odbiornim na dziobie. Emiter emituje o pelnej minucie sygnal a odbiornik na dziobie rejeatruje czasy dotarcia.

Czyli obserwujesz z perspektywy zegara rakiecie, a nie z kanapy poza nią. To poczytaj: cnx.org/co(*)qN-8bfli@4/5-3-Dylatacja-czasu i zrozumiesz różnice w obserwacji wewnątrz rakiety i poza nią. Koniecznie przeanalizuj przykład 5.4

>Dla mnie w rakiecie? jęśli określam tą prędkość przez różnicę czasów przelotu impulsu miedzy odbiornikiem a nadajnikiem to tak. Dlatego że to sie nie bilansuje, te gamma² to za malo.l, rakieta nie staje sie dość krótka, a czas nie plynie dość wolniej by nie bylo widać różnicy. Przy 99%c róznica w czasie dotarcia z rufy do dzioba bedzie ok 2 razy wieksza. Jedynie gdybym tą prędkość mierzył dwukierunkowo bym niezauwazył róznicy.

To sobie przetłumacz w przeglądarce i zainteresuj się tam punktami 2 i 3: www.pitt.e(*)/Goodies/rel_of_sim/index.html
Są nawet ładne obrazki, więc może zrozumiesz, co oznacza względność i dlaczego perspektywa obserwacji jest ważna. Czy Ty w ogóle czytałeś i starałeś się zrozumieć linki, które dostałeś? Pewnie nawet nie przejrzałeś książki Dragana podlinkowanej przez Fizyka. Zrozumiałbyś względność, układy odniesienia i moment dokonania pomiaru.
Inną sprawą jest sam mechanizm obserwacji, czy też przepływu informacji, a problem synchronizacji zegarów też nie jest trywialny: ieeexplore(*)amp/stamp.jsp?arnumber=7982857

>Chyba nie chcesz powiedzieć że zegary sie rozsynchronizowalaly bo rakieta się skrócila i z tąd jedynie wynika że zamiast 5s bedzie 8.75 a c w rakiecie pozostanie bez zmian?

Pokazałem związek między przyspieszeniem a efektami grawitacyjnymi. Właściwie to ich nierozróżnialność. I że nie ma znaczenia kiedy przyspieszasz.
Synchronizacja, a właściwie desynchronizacja została już wyjaśniona wcześniej na przykładzie rakiety stojącej na powierzchni ziemi, co jest tożsame z przyspieszaną.
qwery (2864 punktów)


>>Dla mnie w rakiecie? jęśli określam tą prędkość przez różnicę czasów przelotu impulsu miedzy odbiornikiem a nadajnikiem to tak. Dlatego że to sie nie bilansuje, te gamma² to za malo.l, rakieta nie staje sie dość krótka, a czas nie plynie dość wolniej by nie bylo widać różnicy. Przy 99%c róznica w czasie dotarcia z rufy do dzioba bedzie ok 2 razy wieksza. Jedynie gdybym tą prędkość mierzył dwukierunkowo bym niezauwazył róznicy.
>To sobie przetłumacz w przeglądarce i zainteresuj się tam punktami 2 i 3: www.pitt.e(*)/Goodies/rel_of_sim/index.html

Sugerujesz jakąs droge wyjasnienia a jak mówie ze sie nie sklada i opisuje dlaczego to odsylasz mnie do jakiegos linka? Moze sam spróbuj wyjasnic a nie dawać mi materialy do wierzenia?
haseleczko (418 punktów)
>>To sobie przetłumacz w przeglądarce i zainteresuj się tam punktami 2 i 3: www.pitt.e(*)/Goodies/rel_of_sim/index.html
>Sugerujesz jakąs droge wyjasnienia a jak mówie ze sie nie sklada i opisuje dlaczego to odsylasz mnie do jakiegos linka? Moze sam spróbuj wyjasnic a nie dawać mi materialy do wierzenia?

A jak wyjaśnię, to zaczniesz wierzyć we mnie? W porządku, wolna wola. Modlitwy możesz uskuteczniać, tylko nie zarzynaj kóz czy owiec w ofierze.
Tu masz wszystko dokładnie wyjaśnione: www2.oberl(*)styer/Modern/Classes/TTTT4.pdf Zamiast klikać kolejne posty na forum zacznij to czytać. Nie moja wina, że masz słabo z angielskim. Z polskim zresztą czasem też. Nie udało mi się odszukać po polsku opisanego przypadku tu dyskutowanego, więc w po polsku masz tylko materiały pomocnicze, za to wyjaśniające fundamentalne błędy w myśleniu, więc i rozjazdy logiczne. Jak np. ten:

>Przyklad: na dziób i rufe rakiety ladujemy zegary z emiterami sygnalu, synchronizujemy je standartowo i otrzymujemy z nich okresowo sygnał w tej samej chwili. Nadajemy rakiecie prędkość (oba zegary byly poddane temu samemu przyspieszeniu w teraz lecą z ta sama prędkoscia) i sygnal już nie dociera jednocześnie. Czym to ma być jak nie dowodem na istnienie UUO?

Gdy zegary osiągną tę samą prędkość (np. 0,75c) będą zsynchronizowane. Oczywiście przy teoretycznym założeniu, że nie poruszają się w innym polu grawitacyjnym. Dla obserwatora "z zewnątrz" będą odliczać czas wolnej - 5s będzie trwać ok. 7.55929s Tu masz kalkulatory dylatacji:
www.iflsci(*)some-time-dilation-calculator/
keisan.casio.com/exec/system/1224059993

Istotne jest to, że desynchronizacja zegarów zachodzi tylko wtedy, gdy oba zegary albo są poddawane przyspieszeniu, albo znajdują się w polu grawitacyjnym z punktu widzenia obserwatora. Z punktu widzenia jednego zegara inny odmierza czas w innym tempie. Tak działa STW. Dlatego też istotny jest moment i miejsce obserwacji. W jednym z postów Fizyk wskazał Ci nawet wzór, który należy zastosować.
"After all, if two clocks start out synchronized and at rest in the laboratory, and if they execute identical acceleration programs (identical in the laboratory frame), then throughout the acceleration process the two moving clocks tick slowly (relative to laboratory clocks), but each clock ticks slowly by the same factor so the two clocks remain synchronized in the laboratory frame [see figure 1(a)]."

Samo skracanie długości ilustruje ta animacja: www.pitt.e(*)of_sim/Simultaneity_2_anim.gif
Dla sygnału wysłanego w kierunku ruchu droga jest dłuższa, w przeciwną stronę - krótsza. Wynika to z faktu, że odbiorca doświadczający zdarzenia dotarcia sygnału również się porusza, więc takie zdarzenie występuje w zupełnie innym miejscu, pomimo że odległości między obserwatorem a źródłami sygnałów się nie zmieniają. Dla obserwatora z zewnątrz będzie to wyglądało inaczej. Tu chodzi o akt obserwacji i skąd się obserwuje, a nie jakieś dupogrzmoty o kurczeniu się i rozciąganiu rakiety. Takie efekty były opisane w którymś wcześniejszym poście, gdy mamy do czynienia z różnymi wartościami pola grawitacyjnego dla różnych punktów ciała i analogicznie jest w przypadku przyspieszenia. Bo efekty są identyczne i nierozróżnialne. Dlatego też można całość policzyć tak, jak tutaj: physics.st(*)st-inside-an-accelerating-body Akurat wzory i liczby nie są po angielsku, więc powinny być zrozumiałe.
qwery (2864 punktów)
>Gdy zegary osiągną tę samą prędkość (np. 0,75c) będą zsynchronizowane.

Jesli uznać że skrócenie Lorentza nie spowodowało tej desynchronizacji to ja sie z tym zgadzam od początku, Zegary nie są rozsynchronizowane. Ewentualne istnienie wplywu tego skrócenia na rozsynchronizowanie na tą chwile sobie już daruje. Alsor mnie tym zaciekawił, wydawal się logiczny, Wy jak rozumiem oponujecie. Musze sobie na spokojnie temat przetrawić.

Jeśli dobrze rozumiem to mamy taką sytuacje w pierwotnej sprawie że zegary w rakiecie jak piszesz nie rozsynchronizowaly się po osiagnięciu predkosci 0.75%c w stosunku do pierwotnego stanu. Ja to pisze od poczatku. One sie nie rozsynchronizują! I teraz - z rufy, tak jak do tej pory, o pelnej minucie puszczam sygnał i mam go na dziobie gdy zegar tam umieszczony pokaże tą minutę +8.5s? Tak?
haseleczko (418 punktów)
>>Gdy zegary osiągną tę samą prędkość (np. 0,75c) będą zsynchronizowane.
>Jesli uznać że skrócenie Lorentza nie spowodowało tej desynchronizacji to ja sie z tym zgadzam od początku, Zegary nie są rozsynchronizowane. Ewentualne istnienie wplywu tego skrócenia na rozsynchronizowanie na tą chwile sobie już daruje. Alsor mnie tym zaciekawił, wydawal się logiczny, Wy jak rozumiem oponujecie. Musze sobie na spokojnie temat przetrawić.

Wczytaj się w to, co napisał alsor. Tam wcale nie jest tak, jak to przedstawiasz i dobrze pisał. Alsor stosuje skróty myślowe, czasami uprawia matematykę intuicyjną i często ma rację albo blisko niej się znajduje. Jak my wszyscy. Natomiast aby wyłapać momenty, gdy jest inaczej musisz rozumieć naturę tematu, np. STW, która intuicyjna nie jest.

Jeszcze raz: skrócenie Lorenza nie opisuje, czy też nie ma wpływu (jakkolwiek abstrakcyjnie to brzmi) na wewnętrzny zegar. Ma jedynie wpływ na propagację informacji, czyli np. przesyłanie sygnału. Innymi słowy, na miejsce, gdzie zachodzi zdarzenie. Znając to miejsce i parametry ruchu możesz odnaleźć moment zajścia zdarzenia. Tylko on wciąż będzie względny. Na tyknięcia "wpływ" ma przyspieszenie/grawitacja. Czyli tylko, gdy przyspieszasz. Tutaj przyspieszasz oba zegary z TAKIM SAMYM przyspieszeniem, więc gdy ono zniknie i zegary będą już poruszać się z taką samą prędkością, to będą pokazywać to samo. Natomiasz gdybyś chciał sprawdzić ich wskazania podczas przyspieszania, to ten fakt zmodyfikuje obserwację, ponieważ obserwujesz coś WZGLĘDEM czegoś podczas przyspieszenia. Operujesz w różnych układach odniesienia, w których sprawy wyglądają odmiennie, co opisuje STW. Dlatego podczas przyspieszania sygnał wysłany od jednego zegara, po dotarciu do drugiego będzie wskazywał rozsynchronizowanie obu. Analogiczna sytuacja jest np. na Ziemi - sygnały wysyłane z i do np. satelity muszą mieć skorygowany sygnatury czasowe, bo zegar nadajnika i zegar odbiornika znajdują się pod wpływem innego przyspieszenia grawitacyjnego. Jeśli nadajnik na Ziemi przeniesiesz na orbitę satelity, albo satelitę umieścisz na Ziemi, to po zsynchronizowaniu zegary się rozjadą? Nie, bo pomimo że wciąż doświadczają przyspieszenia, ale tego samego, to względem siebie są w spoczynku. Jeśli umieścisz je z dala od siebie, ale zabierzesz grawitację, czyli przyspieszenie, to będą się rozsynchronizowywać? Też nie.

>Jeśli dobrze rozumiem to mamy taką sytuacje w pierwotnej sprawie że zegary w rakiecie jak piszesz nie rozsynchronizowaly się po osiagnięciu predkosci 0.75%c w stosunku do pierwotnego stanu. Ja to pisze od poczatku. One sie nie rozsynchronizują! I teraz - z rufy, tak jak do tej pory, o pelnej minucie puszczam sygnał i mam go na dziobie gdy zegar tam umieszczony pokaże tą minutę +8.5s? Tak?

Nie. Po osiągnięciu dowolnej prędkości oba zegary względem siebie pozostają w spoczynku i wg obu zegarów sygnał dotrze po takim samym czasie. Sprawdzisz to odsyłając sygnał. Różnica będzie jedynie efektem czasu, jaki zabierze przebycie sygnałowi drogi w obie strony. Jak przyspieszysz oba zegary, to zajdą efekty dylatacji, droga się zmieni, więc i zaobserwowany czas będzie inny.
qwery (2864 punktów)

>>Jeśli dobrze rozumiem to mamy taką sytuacje w pierwotnej sprawie że zegary w rakiecie jak piszesz nie rozsynchronizowaly się po osiagnięciu predkosci 0.75%c w stosunku do pierwotnego stanu. Ja to pisze od poczatku. One sie nie rozsynchronizują! I teraz - z rufy, tak jak do tej pory, o pelnej minucie puszczam sygnał i mam go na dziobie gdy zegar tam umieszczony pokaże tą minutę +8.5s? Tak?
>Nie. Po osiągnięciu dowolnej prędkości oba zegary względem siebie pozostają w spoczynku i wg obu zegarów sygnał dotrze po takim samym czasie.

Czyli konkretnie jaki czas pokaze zegar na dziobie?
Nie rozumiem, laserem daje sygnał z rufy, tylko jeden zegar mierzy czas dotarcia, ten na dziobie, więc jak "wg obu"? że w drugą strone to samo?

>Sprawdzisz to odsyłając sygnał. Różnica będzie jedynie efektem czasu, jaki zabierze przebycie sygnałowi drogi w obie strony.

jak odesle w strone rufy to on dotrze po 1.5s (i tak wskarza zegary) w obie strony się zgodzi bo bedzie 10s?

>Jak przyspieszysz oba zegary, to zajdą efekty dylatacji, droga się zmieni, więc i zaobserwowany czas będzie inny.
>

droga i czas łącznie sie zmienią o gamma², to za malo by z jakiegoś procenta c zrobić 100%. Wychodzi to na rysunku i wychodzi po wzorach.
haseleczko (418 punktów)
>>Nie. Po osiągnięciu dowolnej prędkości oba zegary względem siebie pozostają w spoczynku i wg obu zegarów sygnał dotrze po takim samym czasie.
>Czyli konkretnie jaki czas pokaze zegar na dziobie?
>Nie rozumiem, laserem daje sygnał z rufy, tylko jeden zegar mierzy czas dotarcia, ten na dziobie, więc jak "wg obu"? że w drugą strone to samo?

Czas zegara na rufie + czas, jaki zajął sygnałowi przebycie odległości. Bo niby jaki ma wskazać? W samej rakiecie zegary są wg siebie w spoczynku, bo nie ma przyspieszenia:
Pierwsza zasada dynamiki Newtona
Jeżeli na ciało nie działa żadna siła lub działające siły się równoważą, to ciało pozostaje w spoczynku lub porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym względem nieruchomego układu odniesienia.

Układem jest rakieta, jej wewnętrzne ściany, by mówić obrazowo. Zegar na rufie odmierza czas i gdy osiągnie 60s, to wysyła sygnał. Jeśli droga zajmie 5s, to zegar na dziobie pokaże 65s, gdy sygnał dotrze. Zegar na rufie o tym fakcie nic nie wie, bo informacja nie propaguje się natychmiast. Dopiero po odesłaniu sygnału i odczytaniu czasu po jego powrocie pokaże 70s, czyli dla niego sygnał wysłany dotarł na dziób, gdy wskazywał (ten rufowy) 65s. Czyli to samo. Gdyby informacja propagowała się natychmiast, to oba zegary wskazałyby to samo w momencie zdarzenia dotarcia sygnału na dziób, ale idiotyzmów nie należy rozważać.

>>Sprawdzisz to odsyłając sygnał. Różnica będzie jedynie efektem czasu, jaki zabierze przebycie sygnałowi drogi w obie strony.
>jak odesle w strone rufy to on dotrze po 1.5s (i tak wskarza zegary) w obie strony się zgodzi bo bedzie 10s?

Wskażą! I jakie 1,5s? Jeśli zegary znajdują się w odległości 5s świetlnych, to sygnał wróci po 10s.

>droga i czas łącznie sie zmienią o gamma², to za malo by z jakiegoś procenta c zrobić 100%. Wychodzi to na rysunku i wychodzi po wzorach.

Dobierz odpowiednio układ odniesienia i się zgodzi.

OK, ja kończę. Jeśli czegoś jeszcze nie rozumiesz, weź się za analizę treści z linków.
W sumie ja też się wezmę, bo już przestaję tracić pewność, że to rozumiem...
qwery (2864 punktów)
>>>Nie. Po osiągnięciu dowolnej prędkości oba zegary względem siebie pozostają w spoczynku i wg obu zegarów sygnał dotrze po takim samym czasie.
>>Czyli konkretnie jaki czas pokaze zegar na dziobie?
>>Nie rozumiem, laserem daje sygnał z rufy, tylko jeden zegar mierzy czas dotarcia, ten na dziobie, więc jak "wg obu"? że w drugą strone to samo?
>Czas zegara na rufie + czas, jaki zajął sygnałowi przebycie odległości. Bo niby jaki ma wskazać? W samej rakiecie zegary są wg siebie w spoczynku, bo nie ma przyspieszenia:
>Pierwsza zasada dynamiki Newtona
>Jeżeli na ciało nie działa żadna siła lub działające siły się równoważą, to ciało pozostaje w spoczynku lub porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym względem nieruchomego układu odniesienia.
Układem jest rakieta, jej wewnętrzne ściany, by mówić obrazowo. Zegar na rufie odmierza czas i gdy osiągnie 60s, to wysyła sygnał. Jeśli droga zajmie 5s, to zegar na dziobie pokaże 65s, gdy sygnał dotrze. Zegar na rufie o tym fakcie nic nie wie, bo informacja nie propaguje się natychmiast. Dopiero po odesłaniu sygnału i odczytaniu czasu po jego powrocie pokaże 70s, czyli dla niego sygnał wysłany dotarł na dziób, gdy wskazywał (ten rufowy) 65s. Czyli to samo. Gdyby informacja propagowała się natychmiast, to oba zegary wskazałyby to samo w momencie zdarzenia dotarcia sygnału na dziób, ale idiotyzmów nie należy rozważać.

Właśnie wszystkim udowodniłeś stałość jednokierunkowej predkosci światła a my tu w um zachodzim

>>>Sprawdzisz to odsyłając sygnał. Różnica będzie jedynie efektem czasu, jaki zabierze przebycie sygnałowi drogi w obie strony.
>>jak odesle w strone rufy to on dotrze po 1.5s (i tak wskarza zegary) w obie strony się zgodzi bo bedzie 10s?
>Wskażą! I jakie 1,5s? Jeśli zegary znajdują się w odległości 5s świetlnych, to sygnał wróci po 10s.

Nie, po dokonanej synchronizacji standartowej jak rozpedze rakiete do 0.75c i nie dokonam ponownej synchronizacji to sygnał z rufy do dzioba dotrze po 8.5s wroci po 1.5s. To jest moim zdaniem caly powod zamieszania. Stw mowi tu zdaje sie o rozjechaniu sie płaszczyzn jednoczesnosci i kaze ponownie synchronizować zegary ale to są bzdury.

>>droga i czas łącznie sie zmienią o gamma², to za malo by z jakiegoś procenta c zrobić 100%. Wychodzi to na rysunku i wychodzi po wzorach.
>Dobierz odpowiednio układ odniesienia i się zgodzi.
>OK, ja kończę. Jeśli czegoś jeszcze nie rozumiesz, weź się za analizę treści z linków.

Dajesz linki bo sam tego nie rozumiesz. To takie odwolanie sie do autorytetu.

>W sumie ja też się wezmę, bo już przestaję tracić pewność, że to rozumiem...
>

chyba raczej powinieneś ostatnie zdanie sformulować tak, iż zaczynasz (a nie przestajesz) tracić pewność że to rozumiesz?
Jak widze to Fizyk tu w tym wątku wcześnij pisał "
Zamiast liczyć to w układzie obserwatora pozostającego na kosmodromie, policz to w układzie rakiety. Wtedy jej długość jest stała i jedynie trzeba uwzględnić rozsynchronizowanie się zegarów na dziobie i rufie w wyniku dylatacji grawitacyjnej powodowanej przyśpieszaniem rakiety (te 3,75 s)", co do tego zgadzal się też Konrad i Alsor mam wrazenie nie oponował ( on jednak sprytnie zauwazajac jeszcze dodatkowa możliwość z jakiś wzgledów uznał że ten efekt zostanie calkowicie zniwelowany do zera przez rzekome wydluzenie, w mojej opini myślał o skroceniu ale popełnił błąd przez roztrzepanie a potem.nie chcial się przyznać, potem zaś uznał że wydluzenie nie zajdzie a tylko skrocenie, czyli jak sadze zakończył pozostajac przy tym że efekt ze skrocenia da dodatkowy plus, ale co do meritum pierwotnego tematu wątku nie oponiwał). Fizyk nazywał to co prawda rozsynchronizowaniem o ktorym Ty mówisz ze nie zachodzi i że wszystko bedzie cacy a ja i mam wrazenie Konrad czy Alsor przyjmujemy że i owszem rozsynchronizowania nie ma bo nie mozna tak nazywać wolniejszego w ukladzie rakiety z 0.75%c przesuwania sie do dziobu promienia światla ale efekt +3.75 będzie.
Dla zyskania większej pewnosci rozważ paradoks 3 blizniat, to nie pomylka. Blizniak A zostaje na kosmodromie, bliźniak B odlatuje w daleki kosmos zaraz po starcie wywalając bliźnika C w strone ziemi z rakiety z tą samą v z którą sam oddala sie od ziemi. Jak tyka zegarek blizniakowi C? Skoro wyleciał z UO rakiety to przecież tyka mu wolniej niż bliżniakowi B. Blizniak B wyleciał z kosmodromu wiec mu wolniej tyka niż blizniakowi A. Więc wychodzi że bliźniakowi C pozostającemu już w bezruchu wobec bliźniaka A zegar tyka najwolniej. I do tego prowadzą te skecze
haseleczko (418 punktów)
Zaczynasz mnie już mierzić... Przyspieszyłeś układ, wyłączyłeś przyspieszenie, masz jakąś tam prędkość:

>>>Przyklad: na dziób i rufe rakiety ladujemy zegary z emiterami sygnalu, synchronizujemy je standartowo i otrzymujemy z nich okresowo sygnał w tej samej chwili. Nadajemy rakiecie prędkość (oba zegary byly poddane temu samemu przyspieszeniu w teraz lecą z ta sama prędkoscia)

i pytasz:

>>>Nie rozumiem, laserem daje sygnał z rufy, tylko jeden zegar mierzy czas dotarcia, ten na dziobie, więc jak "wg obu"? że w drugą strone to samo?

Co tam się zmienia, że ma być inaczej? Im szybciej się poruszasz, tym c jest mniejsze?
Zdecyduj się o co pytasz, czy o pomiar czasu dotarcia lasera, czy o wskazanie jakiejś tam wartości na zegarze dziobowym, który po przyspieszeniu ma inną odmierzoną wartość, niż ten na rufie?

>Właśnie wszystkim udowodniłeś stałość jednokierunkowej predkosci światła

Genialne, prawda?

Acha, żeby było jasne. Żaden ze mnie autorytet, ale że miałeś we mnie wierzyć, to cóż... Ja nie wierzę sobie, a co dopiero innym.
qwery (2864 punktów)
>Zaczynasz mnie już mierzić... Przyspieszyłeś układ, wyłączyłeś przyspieszenie, masz jakąś tam prędkość:
>>>>Przyklad: na dziób i rufe rakiety ladujemy zegary z emiterami sygnalu, synchronizujemy je standartowo i otrzymujemy z nich okresowo sygnał w tej samej chwili. Nadajemy rakiecie prędkość (oba zegary byly poddane temu samemu przyspieszeniu w teraz lecą z ta sama prędkoscia)
>i pytasz:
>>>>Nie rozumiem, laserem daje sygnał z rufy, tylko jeden zegar mierzy czas dotarcia, ten na dziobie, więc jak "wg obu"? że w drugą strone to samo?

Zostawmy to, szkoda czasu na dochodzenie o co komu i kiedy chodzilo.

>Co tam się zmienia, że ma być inaczej? Im szybciej się poruszasz, tym c jest mniejsze?

Im szybciej sie poruszam rakietą tym mierząc c na drodze od rufy do dziobu (w układzie rakiety) uzyskam mniejszą wartość, czyli tym później sygnał będzie docierał do dzioba.

>Zdecyduj się o co pytasz, czy o pomiar czasu dotarcia lasera, czy o wskazanie jakiejś tam wartości na zegarze dziobowym, który po przyspieszeniu ma inną odmierzoną wartość, niż ten na rufie?

Chodzi o czas jaki zarejestruje zegar dziobowy. I nie twierdze że on ma inną wartość, wręcz przeciwnie.
Pawel077 (1855 punktów)
Jeśli rakieta porusza się "dziobem do przodu" (czyli tak jak zwykle poruszają się rakiety), to po zakończeniu przyspieszania zegary będą rozsynchronizowane. Analogicznie będzie np. na Ziemi, kiedy rakieta stoi pionowo (nawet po ustaniu grawitacji zegar na górze będzie się spieszył w stosunku do tego na dole). Do rozsynchronizowania zegarów nie dojdzie wtedy, gdyby rakieta leżała na ziemi (poziomo) lub przyśpieszała w takim położeniu. Tak to widzę, ale nie znam się na tym, więc jak plotę bzdury, to proszę mnie poprawić.
qwery (2864 punktów)
>Jeśli rakieta porusza się "dziobem do przodu" (czyli tak jak zwykle poruszają się rakiety), to po zakończeniu przyspieszania zegary będą rozsynchronizowane.

A jak by poruszała się dziobem do tyłu to nie?
Chyba jak by bokiem sie poruszała to nie? co?

>Analogicznie będzie np. na Ziemi, kiedy rakieta stoi pionowo (nawet po ustaniu grawitacji zegar na górze będzie się spieszył w stosunku do tego na dole).

To nie jest analogicznie bo na ziemi gdyby stala pionowo to innan sila by dzialala na dziób a inna na rufe. Jak ją przyspieszam silnikiem z jej środka to i na dzib i na rufe siła dziala w tym samym stopniu. Ale nie wykluczam dodatkowego wplywu skrocenia Lorentza, choć ponoć nie ma ono wpływu.

>Do rozsynchronizowania zegarów nie dojdzie wtedy, gdyby rakieta leżała na ziemi (poziomo) lub przyśpieszała w takim położeniu.

Tu przeczysz chyba sam sobie z pierwszego zdania.

>Tak to widzę, ale nie znam się na tym, więc jak plotę bzdury, to proszę mnie poprawić.

Ja też sie nie znam to śmialo możemy sobie potłumaczyć
Pawel077 (1855 punktów)
>A jak by poruszała się dziobem do tyłu to nie?

Też. Myślałem, że to oczywiste.

>Chyba jak by bokiem sie poruszała to nie? co?

Tak.

>>Analogicznie będzie np. na Ziemi, kiedy rakieta stoi pionowo (nawet po ustaniu grawitacji zegar na górze będzie się spieszył w stosunku do tego na dole).
>To nie jest analogicznie bo na ziemi gdyby stala pionowo to innan sila by dzialala na dziób a inna na rufe. Jak ją przyspieszam silnikiem z jej środka to i na dzib i na rufe siła dziala w tym samym stopniu.

Skoro grawitacja jest nieodróżnialna od przyspieszenia, to i skutek musi dać ten sam.

>Ale nie wykluczam dodatkowego wplywu skrocenia Lorentza, choć ponoć nie ma ono wpływu.

Jeśli rozpatrujesz to z układu rakiety, to nie będzie żadnego skrócenia.

>>Do rozsynchronizowania zegarów nie dojdzie wtedy, gdyby rakieta leżała na ziemi (poziomo) lub przyśpieszała w takim położeniu.
>Tu przeczysz chyba sam sobie z pierwszego zdania.

Chyba nie.

>>Tak to widzę, ale nie znam się na tym, więc jak plotę bzdury, to proszę mnie poprawić.
>Ja też sie nie znam to śmialo możemy sobie potłumaczyć

Ja to właściwie nie tyle tłumaczę, co ostrożnie wyrażam swoje zdanie, w nadziei, że ktoś mnie poprawi jeśli jest ono błędne.
qwery (2864 punktów)
Co do meritum to wydaje mi się ze odpowiedzialem, przyspieszenie jest nieodruznialne od grawitacji w konkretnym punkcie, ale jesli sprawdzam wartosć przyspieszenia chociaż w dwu miejscach na lini dzialania sily to moge juz albo zauwazyć róznice albo nie?
10-05-2021 13:00 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> ... z rufy, tak jak do tej pory, o pełnej minucie puszczam sygnał i mam go na dziobie gdy zegar tam umieszczony pokaże tą minutę +8.5 s? Tak?

Prawie tak. Moje rozumowanie jest proste, gdyż liczę wszystko w układzie rakiety, gdzie nie ma komplikacji z kontrakcją Lorentza. Po zakończeniu przyśpieszania rakiety o długości 5c s do prędkości 0,75c zegar na dziobie pokazuje czas późniejszy o 5c s × 0,75c / c² = 3,75 s od zegara na rufie (wzór 9.21 z podręcznika Dragana). Wysyłamy impuls światła z rufy do dziobu, co zajmuje 5 s, plus te 3,75 s daje 8,75 s.
qwery (2864 punktów)
>> ... z rufy, tak jak do tej pory, o pełnej minucie puszczam sygnał i mam go na dziobie gdy zegar tam umieszczony pokaże tą minutę +8.5 s? Tak?
>Prawie tak. Moje rozumowanie jest proste, gdyż liczę wszystko w układzie rakiety, gdzie nie ma komplikacji z kontrakcją Lorentza. Po zakończeniu przyśpieszania rakiety o długości 5c s do prędkości 0,75c zegar na dziobie pokazuje czas późniejszy o 5c s × 0,75c / c² = 3,75 s od zegara na rufie (wzór 9.21 z podręcznika Dragana). Wysyłamy impuls światła z rufy do dziobu, co zajmuje 5 s, plus te 3,75 s daje 8,75 s.

Jak widze to ja tez licze w ukladzie rakiety, nie orientowalem się w nomenklaturze i obawialem sie ze jak powiem ze licze w rakiecie to zaraz bede stał jako obserwator i każe sie mi w dwie strony liczyć.
Konsekwencje z kondrakcji Lorentza sobie odpuscilem, za cienki jestem. Nie wiem jak do tego podejść jeśli nie tak jak Alsor napisal, ze tak wprost. Wstępnie a w opcji odwrotnej do pomysłu Alsora wyobrażam sobie jej mechanizm jako odwrotnosc inflacji przestrzeni, ale o ile jeszcze moge przelknąć to w rakiecie to już na platformie czy pręcie znacznie trudniej.

Stw to opóżnienie (3.75) tlumaczy rozjazdem płaszczyzn równoczesnosci?
10-05-2021 14:45 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
>Stw to opóżnienie (3.75) tlumaczy rozjazdem płaszczyzn równoczesnosci?

Według mnie, to opóźnienie wynika tylko z tego, że podczas przyspieszania zegar na dziobie chodził szybciej od tego na ogonie. Po ustaniu przyspieszania ta różnica pozostała. Nie jest więc tak, że impuls światła (w układzie rakiety) leci z ogona do dziobu 8.75s - leci 5s, tylko zegar na dziobie wskaże 8.75, bo spieszy się o 3,75 w stosunku do tego na ogonie.
qwery (2864 punktów)
>>Stw to opóżnienie (3.75) tlumaczy rozjazdem płaszczyzn równoczesnosci?
>Według mnie, to opóźnienie wynika tylko z tego, że podczas przyspieszania zegar na dziobie chodził szybciej od tego na ogonie. Po ustaniu przyspieszania ta różnica pozostała. Nie jest więc tak, że impuls światła (w układzie rakiety) leci z ogona do dziobu 8.75s - leci 5s, tylko zegar na dziobie wskaże 8.75, bo spieszy się o 3,75 w stosunku do tego na ogonie.

A dlaczego te zegary miały chodzić z różną prędkoscią podczas przyspieszania. Przecież o ile siła grawitacji dziala zaleznie od odleglosci do sirodka mas, ktora to jest rozna dla stojacej rakiety, to przyspieszenie na dziob i rufe zadziala tak samo.
Pawel077 (1855 punktów)
>A dlaczego te zegary miały chodzić z różną prędkoscią podczas przyspieszania. Przecież o ile siła grawitacji dziala zaleznie od odleglosci do sirodka mas, ktora to jest rozna dla stojacej rakiety, to przyspieszenie na dziob i rufe zadziala tak samo.

Przyspieszenie jest nieodróżnialne od grawitacji, więc musi dać ten sam efekt.
qwery (2864 punktów)
>>A dlaczego te zegary miały chodzić z różną prędkoscią podczas przyspieszania. Przecież o ile siła grawitacji dziala zaleznie od odleglosci do sirodka mas, ktora to jest rozna dla stojacej rakiety, to przyspieszenie na dziob i rufe zadziala tak samo.
>Przyspieszenie jest nieodróżnialne od grawitacji, więc musi dać ten sam efekt.

A skad wiesz ze nieodróżnialne? Moim zdaniem odróznialne, tylko trudno zmierzyć róznice bo to słaba sila. Jak waze coś na poziomie morza to to jest cięzsze niz na mont ewerescie, a jak przyspieszam dlugą rakieta gdzieś poza grawitacja to wszystko jedno czy będę na rufie czy na dziobie, wszędzie zważe ten sam cięzar. Czyli moze i grawitacja jest nieodruznialna od przyspieszenia jesli jeatesmy w konkretnym punkcie ale jak najbardziej odruznialna jak ten punkt mozemy dowolnie zmieniać.
Pawel077 (1855 punktów)
>A skad wiesz ze nieodróżnialne?

Właściwie to nie wiem. Tak ponoć wynika z równań teorii względności - ja tylko bezmyślnie powtarzam.
Za słaby jestem z matmy, by samodzielnie to wykazać.

>Moim zdaniem odróznialne, tylko trudno zmierzyć róznice bo to słaba sila.

To nie mierz tylko oblicz. Wykaż matematycznie, że istnieją różnice.
qwery (2864 punktów)
>>A skad wiesz ze nieodróżnialne?
>Właściwie to nie wiem. Tak ponoć wynika z równań teorii względności - ja tylko bezmyślnie powtarzam.
>Za słaby jestem z matmy, by samodzielnie to wykazać.
>>Moim zdaniem odróznialne, tylko trudno zmierzyć róznice bo to słaba sila.
>To nie mierz tylko oblicz. Wykaż matematycznie, że istnieją różnice.

Więc już Ci wyjaśniam cytując "Zasada równoważności polega na tym, że w danym punkcie
przestrzeni efekty grawitacji i ruchu przyśpieszonego są równoważne i nie mogą być rozróżnione."
Oczywiscie rozumiesz co to znaczy "w danym punkcie"? Pisalem o tym wczesniej.
przystanek(*)cie-ogolnej-teorii-wzglednosci
A matematycznie? Obawiam się że jedynym problemem nie bylo by to że ja nie potrafie

Pawel077 (1855 punktów)
>Oczywiscie rozumiesz co to znaczy "w danym punkcie"?

Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że znaczy to tylko tyle, że w danym punkcie rakiety (np. na dziobie) stojącej np. na powierzchni Ziemi i poddanej działaniu grawitacji, zajdą dokładnie takie same efekty jak w tym samym punkcie (dziób) rakiety poddanej przyspieszeniu. W tych samych punktach obu rakiet efekty będą takie same. Na ogonach obu rakiet (nazwijmy je punktami A i A') efekty będą takie same i na dziobach obu rakiet (nazwijmy je punktami B i B') efekty będą takie same. Natomiast efekty w punkcie A będą różniły się od efektów w puncie B. Tak samo będzie w drugiej rakiecie (poddanej przyspieszeniu) - efekty w A' będą różniły się od tych w B'.
Ty natomiast - jeśli dobrze cię rozumiem - twierdzisz, że efekty w punkcie A różną się od efektów w puncie B, ale już nie różnią się między punktami A' i B'.
qwery (2864 punktów)
>>Oczywiscie rozumiesz co to znaczy "w danym punkcie"?
>Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że znaczy to tylko tyle, że w danym punkcie rakiety (np. na dziobie) stojącej np. na powierzchni Ziemi i poddanej działaniu grawitacji, zajdą dokładnie takie same efekty jak w tym samym punkcie (dziób) rakiety poddanej przyspieszeniu.

Jesli te sily będą o tej samej wartosci dla tego punktu

>W tych samych punktach obu rakiet efekty będą takie same.

Nie, bo sila grawitacyjna nie ma tej samej wartosci
dla kazdego punktu rakiety a sila przyspieszenia tak.

>Na ogonach obu rakiet (nazwijmy je punktami A i A') efekty będą takie same i na dziobach obu rakiet (nazwijmy je punktami B i B') efekty będą takie same.

Nie. Na calej rakiecie poddanej przyspieszeniu sila na kazdy punkt bedzie taka sama. Na rakiecie w polu grawitacyjnym nie. Slyszałes o rozruwaniu dzial w polu grawitacyjnym czarnej dziury?

>Natomiast efekty w punkcie A będą różniły się od efektów w puncie B.

Tak. W rakiecie w polu grawitacyjnym.

Tak samo będzie w drugiej rakiecie (poddanej przyspieszeniu) - efekty w A' będą różniły się od tych w B'.

Nie. Będą takie same.

>Ty natomiast - jeśli dobrze cię rozumiem - twierdzisz, że efekty w punkcie A różną się od efektów w puncie B, ale już nie różnią się między punktami A' i B'.

Tak
Pawel077 (1855 punktów)
>Jesli te sily będą o tej samej wartosci dla tego punktu

Jasne.

>Nie, bo sila grawitacyjna nie ma tej samej wartosci dla kazdego punktu rakiety a sila przyspieszenia tak.

To ty tak twierdzisz. Nie wiem tylko na jakiej podstawie, bo jeśli opierasz się o definicję zasady równoważności, to chyba źle ją interpretujesz.

>Nie. Na calej rakiecie poddanej przyspieszeniu sila na kazdy punkt bedzie taka sama. Na rakiecie w polu grawitacyjnym nie. Slyszałes o rozruwaniu dzial w polu grawitacyjnym czarnej dziury?

Tak. I taki sam efekt dostaniesz jak poddasz rakietę odpowiednio dużemu przyspieszeniu.
qwery (2864 punktów)
>>Jesli te sily będą o tej samej wartosci dla tego punktu
>Jasne.
>>Nie, bo sila grawitacyjna nie ma tej samej wartosci dla kazdego punktu rakiety a sila przyspieszenia tak.
>To ty tak twierdzisz. Nie wiem tylko na jakiej podstawie, bo jeśli opierasz się o definicję zasady równoważności, to chyba źle ją interpretujesz.

Sila grawitacyjna traci swą wartosć im dalej od srodka masy, czyli na dziobie bedzie mniejsza przez caly czas jej dzialania. sila przyspieszenia moze na samym poczatku swego działania z powodu braku ciał doskonale sztywnych nie oddzialac na odlegly fragment rakiety, ale bedzie to trwalo tyle ile trwa dotarcie tam chyba swiatła a potem bedzie wszedzie tak samo pod warunkiem ze nie zmienimy tego przyspieszenia, jesli zmienimy to znowu chwilka do wyrównania naprężeń. Interpretuje moim zdaniem prawidlowo. Rownowazność dotyczy konkretnego punktu, punktu w liczbie pojedynczej.

>>Nie. Na calej rakiecie poddanej przyspieszeniu sila na kazdy punkt bedzie taka sama. Na rakiecie w polu grawitacyjnym nie. Slyszałes o rozruwaniu dzial w polu grawitacyjnym czarnej dziury?
>Tak. I taki sam efekt dostaniesz jak poddasz rakietę odpowiednio dużemu przyspieszeniu.
>

Przyklad z czarną dziurą moze nie najlepszy. Wroćmy do ewerestu, na dole mam wage wieksza a na górze mniejsza, myśle ze to jasne i pewne. jak bym leciał tą górą w kosmos to wszedzie bylo by tak samo bo kazdy jej punkt zasówal by przecież tak samo, myśle że to też jasne. A wiec grawitacja nie jest równoważna przyciąganiu jesli badamy różne punkty ciała, jest równoważna jeśli badamy konkretny punkt, wowczas, majac tylko ten jeden punkt nie rozróznimy tych sił.
Pawel077 (1855 punktów)
>sila przyspieszenia moze na samym poczatku swego działania z powodu braku ciał doskonale sztywnych nie oddzialac na odlegly fragment rakiety, ale bedzie to trwalo tyle ile trwa dotarcie tam chyba swiatła a potem bedzie wszedzie tak samo pod warunkiem ze nie zmienimy tego przyspieszenia, jesli zmienimy to znowu chwilka do wyrównania naprężeń.

Ale tak samo będzie w przypadku grawitacji. Jeśli przyłożysz do rakiety jakąś masę (np. planetę), to też potrzeba czasu, by grawitacja dotarła do wszystkich elementów rakiety.

>Interpretuje moim zdaniem prawidlowo. Rownowazność dotyczy konkretnego punktu, punktu w liczbie pojedynczej.

Ale gdyby twoja interpretacja była prawidłowa, to zasada równoważności nie oznaczałaby równoważności. Równoważność to równoważność - oznacza, że wszystkie efekty są nieodróżnialne.
qwery (2864 punktów)
>>sila przyspieszenia moze na samym poczatku swego działania z powodu braku ciał doskonale sztywnych nie oddzialac na odlegly fragment rakiety, ale bedzie to trwalo tyle ile trwa dotarcie tam chyba swiatła a potem bedzie wszedzie tak samo pod warunkiem ze nie zmienimy tego przyspieszenia, jesli zmienimy to znowu chwilka do wyrównania naprężeń.
>Ale tak samo będzie w przypadku grawitacji. Jeśli przyłożysz do rakiety jakąś masę (np. planetę), to też potrzeba czasu, by grawitacja dotarła do wszystkich elementów rakiety.

Tak, ale przyspieszenie co do wartosci dotrze wszedzie takie samo a grawitacja nie bo ona do dzioba dotrze mniejsza (jest dalej od źródła grawitacji niż rufa). Zastaniw sie nad przykladem z ewerestem, jak zważysz plecak u jego podstawy i na szczycie? wyniki bedą inne prawda? a jak bys na nim polecial w kosmos z przyspieszeniem ziemskim to jak bys zwazyl ten plecak? nie tak samo na szczycie? przrciez teraz mialbys wszedzie tą samą sile, inazej niz jak byłeś w polu grawitacyjnym.
Albo jeszcze inaczej. Wyobraz sobie ze na ziemi postawili tyczke aż do kosmosu. Na ziemi jakąs wage masz a w kosmosie wcale, to jak bym tą tyczka z przyspieszeniem ziemskim leciał w kosmosie to tez bym na jej czubku odczuwał zero przyspieszenia?

>>Interpretuje moim zdaniem prawidlowo. Rownowazność dotyczy konkretnego punktu, punktu w liczbie pojedynczej.
>Ale gdyby twoja interpretacja była prawidłowa, to zasada równoważności nie oznaczałaby równoważności. Równoważność to równoważność - oznacza, że wszystkie efekty są nieodróżnialne.
>

Co ja zrobie że oni sobie nazywają wszystko jak chcą. "Obserwator" to nie obserwator tylko oddzialuwanie to i "rownowazność" to nie rownowaznisć.
Trzeba wnikać dokładniej w nomenklature. A definicje podalem, dotyczy nieodróznialnosci tych sił w punkcie, po co mieli by podawać to uściślenie gdyby zawsze? By sie wydać bardziej matematyczni a wiec profesjonali ?
qwery (2864 punktów)
>> ... z rufy, tak jak do tej pory, o pełnej minucie puszczam sygnał i mam go na dziobie gdy zegar tam umieszczony pokaże tą minutę +8.5 s? Tak?
>Prawie tak. Moje rozumowanie jest proste, gdyż liczę wszystko w układzie rakiety, gdzie nie ma komplikacji z kontrakcją Lorentza. Po zakończeniu przyśpieszania rakiety o długości 5c s do prędkości 0,75c zegar na dziobie pokazuje czas późniejszy o 5c s × 0,75c / c² = 3,75 s od zegara na rufie (wzór 9.21 z podręcznika Dragana). Wysyłamy impuls światła z rufy do dziobu, co zajmuje 5 s, plus te 3,75 s daje 8,75 s.

Ach, ty piszesz ze zegary sie rozsynchronizowalaly. No z tym to ja sie nie moge zgodzić bo niby czemu mialy się rozsynchronizować? bo dzialalo przyspieszenie tak samo na kazdy punkt rakiety? Zartujesz?
10-05-2021 22:26 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
>> Po zakończeniu przyśpieszania rakiety o długości 5c s do prędkości 0,75c zegar na dziobie pokazuje czas późniejszy o 5c s × 0,75c / c² = 3,75 s od zegara na rufie (wzór 9.21 z podręcznika Dragana).
> No z tym to ja się nie mogę zgodzić...

Nie przejmuj się. Z tą niemocą da się żyć.
qwery (2864 punktów)
>>> Po zakończeniu przyśpieszania rakiety o długości 5c s do prędkości 0,75c zegar na dziobie pokazuje czas późniejszy o 5c s × 0,75c / c² = 3,75 s od zegara na rufie (wzór 9.21 z podręcznika Dragana).
>> No z tym to ja się nie mogę zgodzić...
>Nie przejmuj się. Z tą niemocą da się żyć.
>
Najwyraźniej z innymi przypadlosciami też
qwery (2864 punktów)
>>> Po zakończeniu przyśpieszania rakiety o długości 5c s do prędkości 0,75c zegar na dziobie pokazuje czas późniejszy o 5c s × 0,75c / c² = 3,75 s od zegara na rufie (wzór 9.21 z podręcznika Dragana).
>> No z tym to ja się nie mogę zgodzić...
>Nie przejmuj się. Z tą niemocą da się żyć.
>

W watku "skesz ze skracaniem" opisalem sprawe przyspieszenia. bez wzgledu jak to jak to wyglada w trakcie to na koniec ma sie to samo dla kazdego punktu (pomijając aspekt uwagi Alsora). Przyspieszenie wiec nie moze stanowić przyczyny rzekomego rozsynchronizowania zegarów.
16-05-2021 12:28 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>>>> Po zakończeniu przyśpieszania rakiety o długości 5c s do prędkości 0,75c zegar na dziobie pokazuje czas późniejszy o 5c s × 0,75c / c² = 3,75 s od zegara na rufie (wzór 9.21 z podręcznika Dragana).
>>> No z tym to ja się nie mogę zgodzić...
>> Nie przejmuj się. Z tą niemocą da się żyć.
>>
> W wątku "skesz [sic!] ze skracaniem" opisałem sprawę przyspieszenia. bez względu jak to jak to wygląda w trakcie to na koniec ma się to samo dla każdego punktu (pomijając aspekt uwagi Alsora). Przyspieszenie wiec nie może stanowić przyczyny rzekomego rozsynchronizowania zegarów.

Mylisz się. Jak już pisałem powyżej, tropienie łańcuchów przyczynowo-skutkowych jest w relatywistyce zwodnicze. Niewątpliwie jak rakieta nie będzie przyśpieszać, to zegary na dziobie in na rufie nie rozsychronizują się, a jak będzie przyśpieszać, to to rozsychronizowanie nastąpi (w układzie rakiety).
qwery (2864 punktów)
>>>>> Po zakończeniu przyśpieszania rakiety o długości 5c s do prędkości 0,75c zegar na dziobie pokazuje czas późniejszy o 5c s × 0,75c / c² = 3,75 s od zegara na rufie (wzór 9.21 z podręcznika Dragana).
>>>> No z tym to ja się nie mogę zgodzić...
>>> Nie przejmuj się. Z tą niemocą da się żyć.
>>>
>> W wątku "skesz [sic!] ze skracaniem" opisałem sprawę przyspieszenia. bez względu jak to jak to wygląda w trakcie to na koniec ma się to samo dla każdego punktu (pomijając aspekt uwagi Alsora). Przyspieszenie wiec nie może stanowić przyczyny rzekomego rozsynchronizowania zegarów.
>Mylisz się. Jak już pisałem powyżej, tropienie łańcuchów przyczynowo-skutkowych jest w relatywistyce zwodnicze. Niewątpliwie jak rakieta nie będzie przyśpieszać, to zegary na dziobie in na rufie nie rozsychronizują się, a jak będzie przyśpieszać, to to rozsychronizowanie nastąpi (w układzie rakiety).

Wydaje mi się że Haselko pisal ze się nie rozsynchronizują i po ustaniu przyspieszania będą pokazywać to samo a czas przelotu impulsu na dziobowym zegarze bedzie 5s(nie 8.75). Nawet przed chwilą mi napisał Ze on tak wlasnie twierdził. Błędnie pisał? Moze sobie to z nim wyjasnijcie, ja sie przysłucham. Jak sie na teraz orientuje (może sie myle) jeatem jakby posrodku miedzy wami, tzn twierdze co prawda że zegary sie nie rozsynchronizują (jak On), ale twierdze że zegar na dziobie pokaze czas późniejszy (jak Ty).
16-05-2021 18:09 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
> Może sobie to z nim wyjaśnijcie, ja się przysłucham.

Może nie. Zamiast nastawiać uszy przestudiuj podręcznik Dragana i sam sobie to wyjaśnij. To jedyna pewna metoda.
qwery (2864 punktów)
>? Pewnie nawet nie przejrzałeś książki Dragana podlinkowanej przez Fizyka.

A Ty przejrzales? Jesli tak to skad te róznice? Fizyk twierdzi że w rakiecie zagar na dziobie sie rozsynchronizuje i czas przelotu w moim przykładzie bedzie pokazany z rufy do dzioba 8.75 a Ty jak rozumiem twierdzileś ze sie zaden z dwu zegarów sie nie rozsynchronizuje i zegar na dziobie pokaze sliczne 5 sekundek czasu przelotu. Ja akurat stoje posrodku i twierdze jak Ty ze sie zegary nie rozsynchronizują ale jak Fizyk że czas przelotu bedzie pokazany 8.75s.
09-05-2021 11:40 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
> Co do zalinkowanych materiałów to są obszerne i to jest ich wada bo to tak jak ja będąc dzieckiem miałem proste argumenty na brak dowodów na istnienie boga a ksiądz cię wysyła na teologię.

Wiedzę warto czerpać z różnych źródeł. Również z teologicznych. Polecam encykliki. Nic tak nie pomaga w dysputach teologicznych jak cytowanie nieomylnych ponoć papieży.
alsor (3283 punktów)
>> Co do zalinkowanych materiałów to są obszerne i to jest ich wada bo to tak jak ja będąc dzieckiem miałem proste argumenty na brak dowodów na istnienie boga a ksiądz cię wysyła na teologię.
>Wiedzę warto czerpać z różnych źródeł. Również z teologicznych. Polecam encykliki. Nic tak nie pomaga w dysputach teologicznych jak cytowanie nieomylnych ponoć papieży.

Potwierdzenie wersji z potencjałem jest proste:

zaczepiamy dwa zegara na końcach belki,
następnie naprężamy tę belkę: rozciągamy lub ściskamy.

Wtedy tam będzie ten potencjał wzdłuż,
zatem wystarczy potrzymać to tak naprężone np. przez rok, i sprawdzić czy zegary się rozsynchronizowały.

Fajna fantastyka relatywistyczna?
alsor (3283 punktów)
Ja się wycofuję ze swoich wcześniejszych wypowiedzi na temat tego rozjazdu przyspieszanych zegarów.

L' = L*sqrt(1-v^2/c^2);

zatem:
u = dL'/dt = -Lvv'/c^2 1/sqrt(1-v^2/c^2); v' = a = przyspieszenie.

Z tego można łatwo wyznaczyć rozjazd w ramach samej rakiety,

i tam wyjdzie bias wielkość:
1/3 v^2/c^2 * gL/c^2 x T, gdzie: T - czas jazdy

czyli to jest wielkość aż 4-tego rzędu... rzecz absolutnie niewykrywalna.
...........

Ostateczne moje wnioski:

A. Hipoteza wzięta z OTW, znaczy ta o równoważności przyspieszeń z grawitacją, jest po prostu błędna.

B. Zegary w takich warunkach nie desynchronizują się w zasadzie wcale,
co zresztą nie było nigdy testowane:
my nie mamy rakiet, które mogłyby przyspieszać kilka miesięcy z przyspieszeniem rzędu g, a tylko tak można to zweryfikować:

g*1km/c^2 * rok = 0.000003504 s = 3.5 mikro sekundy!
qwery (2864 punktów)
>Ja się wycofuję ze swoich wcześniejszych wypowiedzi na temat tego rozjazdu przyspieszanych zegarów.

no cóż, bylo to dość sprytne.

>L' = L*sqrt(1-v^2/c^2);
>zatem:
>u = dL'/dt = -Lvv'/c^2 1/sqrt(1-v^2/c^2); v' = a = przyspieszenie.
>Z tego można łatwo wyznaczyć rozjazd w ramach samej rakiety,
>i tam wyjdzie wielkość typu:
>1/3 v^2/c^2 * gL/c^2
>czyli to jest wielkość aż 4-tego rzędu... rzecz absolutnie niewykrywalna.
>...........
>Ostateczne moje wnioski:
>A. Hipoteza wzięta z OTW, znaczy ta o równoważności przyspieszeń z grawitacją, jest po prostu błędna.

aleluja, nie moze byc inaczej jak rownoważność dotyczy konkretnwgo punktu, jak weżmiemy 2 punkty to jest po rownowaznosci.

>B. Zegary w takich warunkach nie desynchronizują się w zasadzie wcale,
>co zresztą nie było nigdy testowane:
>my nie mamy rakiet, które mogłyby przyspieszać kilka miesięcy z przyspieszeniem rzędu g, a tylko tak można to zweryfikować:
>g*1km/c^2 * rok = 0.000003504 s = 3.5 mikro sekundy!

Moze nie mamy takich rakiet ale może mamy takie zegary?
alsor (3283 punktów)
>>g*1km/c^2 * rok = 0.000003504 s = 3.5 mikro sekundy!
>Moze nie mamy takich rakiet ale może mamy takie zegary?

Ten wynik dotyczy dwóch zegarów na Ziemi:

jeden stoi kilometr wyżej od drugiego, np. na wysokiej wierzy, lub górze...
wtedy będzie taki rozjazd pomiędzy nimi - po całym roku!

No, ale to jest robota grawitacji, a nie żadnych przyspieszeń.

GM/R - GM/(R+h) = GM * h/R^2(1+h/R) =~ GM/R^2 h = gh.
qwery (2864 punktów)
>>>g*1km/c^2 * rok = 0.000003504 s = 3.5 mikro sekundy!
>>Moze nie mamy takich rakiet ale może mamy takie zegary?
>Ten wynik dotyczy dwóch zegarów na Ziemi:
>jeden stoi kilometr wyżej od drugiego, np. na wysokiej wierzy, lub górze...
>wtedy będzie taki rozjazd pomiędzy nimi - po całym roku!
>No, ale to jest robota grawitacji, a nie żadnych przyspieszeń.
>GM/R - GM/(R+h) = GM * h/R^2(1+h/R) =~ GM/R^2 h = gh.

To jest robota różnic w sile grawitacji dla róznych punktow. Po jednorodnym dla calego obiektu przyspieszeniu nic nie wyjdzie z tego powodu ale wyjdzie moze z powodu niedostatecznej kompensacji gammą² realnej straty predkosci C? domyślam się że dla dostepnych dla nas predkosci wartosci bedą też krancowo male, (nie wiem jak to policzyć min bo mi kalkulator mat zaokraglal, a dal ciebie to pewnie pryszcz).
alsor (3283 punktów)
No, od biedy można uznać że ta hipoteza o przyspieszenia jest poprawna,
ale tylko jako ekstremum - limit!

v = c, wtedy być może tam rzeczywiście wyjdzie to domniemane: gh/c^2,
ale przy dokładnych obliczeniach, bez aproksymacji.

Albo taki wariant
g -> oo, czyli natychmiastowy skok z v = 0 do v = c !

wtedy rozjazd zegarów = gt h/c^2 = oo * 0 * h/c^2 = ?

ale: gt = c, zatem mamy rozjazd: dt = c * h/c^2 = h/c.
qwery (2864 punktów)
>No, od biedy można uznać że ta hipoteza o przyspieszenia jest poprawna,
>ale tylko jako ekstremum - limit!
>v = c, wtedy być może tam rzeczywiście wyjdzie to domniemane: gh/c^2,
>ale przy dokładnych obliczeniach, bez aproksymacji.
>Albo taki wariant
>g -> oo, czyli natychmiastowy skok z v = 0 do v = c !
>wtedy rozjazd zegarów = gt h/c^2 = oo * 0 * h/c^2 = ?
>ale: gt = c, zatem mamy rozjazd: dt = c * h/c^2 = h/c.
>

Nie wzorkuj tylko podaj odpowiedź w sekundach dla malych skoków prędkosci i krótkiego statku. Ja zrobilem dla duzych wiesz wiec o co chodzi. Jak zrobisz to skomentuj czy to jest do wykrycia.
i jaki rozjazd? zegary sie nie rozjadą, zarejestrują tylko dluzszy czas dla sygnalu z rufy i krótszy z dzioba bo naprawde taki bedzie.
Pawel077 (1855 punktów)
5c s × 0,75c / c² = 3,75

Wstaw sobie w miejsce 5 np. 0,00000000005, a w miejsce 0,75 np. 0,00000000000000075
i będziesz miał wynik, który będzie oczywiście mniejszy o rzędy wielkości, ale zawsze będzie na plusie.
qwery (2864 punktów)
>5c s × 0,75c / c² = 3,75
>Wstaw sobie w miejsce 5 np. 0,00000000005, a w miejsce 0,75 np. 0,00000000000000075
>i będziesz miał wynik, który będzie oczywiście mniejszy o rzędy wielkości, ale zawsze będzie na plusie.
>

Jeszcze dla tej predkosci musial bym policzyc gamma²
Kalkulator mi tego nie obslugiwal, oczywiscie jakos bym to rozkminil przez potegi ujemne ale i tak nie mial bym pojecia czy ten mini plusik da sie wykryc.
Pawel077 (1855 punktów)
>Jeszcze dla tej predkosci musial bym policzyc gamma²

Po co?
qwery (2864 punktów)
>>Jeszcze dla tej predkosci musial bym policzyc gamma²
>Po co?

Lo rany, faktycznie a ja to robilem na okrętke przy iluzyciu gamma.
W sumie to i tak nie ważne czy to da sie zmierzyć bo jak rozumiem niemal nikt nie oponuje że egekt będzie. Rzecz o inyerpretacje.
Pawel077 (1855 punktów)
>W sumie to i tak nie ważne czy to da sie zmierzyć bo jak rozumiem niemal nikt nie oponuje że egekt będzie. Rzecz o inyerpretacje.

To jak interpretujesz ten efekt?
qwery (2864 punktów)
>>W sumie to i tak nie ważne czy to da sie zmierzyć bo jak rozumiem niemal nikt nie oponuje że egekt będzie. Rzecz o inyerpretacje.
>To jak interpretujesz ten efekt?

Jak zawsze, zegary sie nie rozsynchronizują, po standartowej synchronizacji zegarów światlo w jedną strone bedzie lecieć dlużej (dziób ucieka) a w drugą krócej bo ono ma stalą prędkość ale tylko względem UUO. Inaczej jest to logicznie sprzeczne.

Sprobowalem policzyć jak by bylo z grawitacji ziemskiej. Musze uzyskać 3.75s róznicy na zegarze w kosmosie. Czasmi tam plynie 0.000045s szybciej na dobe. Po wymnozeniu daje to 83333dni a 7200000000s z dziobem w kosmosie 20tys nad powierzchnia a rufą na ziemi. Na ziemi mamy przyspieszenie ok10m/s² wiec zakladając że lecac w kosmosie z przyspieszeniem ziemskim i majac na dziobie taki wzrost tempa uplywu czasu jak na satelitach (pewnie dalej bylo by ciut większe, ale już nie wiele wieksze) po tylu sekundach musielibysmy uzyskać ok 72mld m, a 72mln km, gdy to podziele przez moja zalozoną predkosc lotu 0,75c (czyli 225000km.s) to otrzymy nie 8.75 a 320s. (dl. rakiety wynika z dylatacji 3.75 i jej predkosci 075c=225tyskm/s.) Mam nadzieje ze sie nie ryplem.
A jak sobie wyobrazasz ze rakieta leci i by móc miec dylatacje to na dziobie ma mniejsze przyspieszenie niż na rufie? Czy rufa nie wyprzedzila by dzióba?

qwery (2864 punktów)
Czyli rozjazd czestotliwosci tykniec dla dwu dowolnych punktównie wynika nie z ich przyspieszenia a z róznicy tych przyspieszen. Stojaca na ziemi rakieta z dziobem w góre bedzie miala na dziobie inna wartosć przyspoeszenia/grawitacji niz na rufie - zegary rozsynchronizuja się. Rakieta w kosmosie bedzie miala taka sama wartosć przyspieszenia na dziobie i rufie - zegary nie rozsynchronizuja się.
12-05-2021 02:27 
 Ocena 1 na 1
Pawel077 (1855 punktów)
Cytat z "Niezwykle szczególnej teorii względności" Andrzeja Dragana
www.fuw.edu.pl/~dragan/Fizyka/Nstw.pdf
str. 123

"Zatem rodzina krzywych przedstawiona na rysunku 9.1 opisuje ruchy poszczególnych punktów rakiety będącej w ruchu przyspieszonym. Również przeciążenie, którego doznaje się na różnych wysokościach h wewnątrz rakiety zmienia się zgodnie z równaniem (9.18). Ten ciekawy wynik pokazuje, że w teorii względności nie jest możliwy ruch jednostajnie przyspieszony ciała o skończonych rozmiarach w taki sposób, żeby przeciążenie każdego fragmentu było identyczne. Przyspieszenie, jakiemu poddane są poszczególne fragmenty rakiety musi zmieniać się z wysokością zgodnie ze wzorem (9.18), co okaże się mieć niezwykle doniosłe konsekwencje w relatywistycznej teorii grawitacji."

Zapoznaj się dokładnie z całym rozdziałem, to może zrozumiesz dlaczego tak się dzieje. Ja jestem za słaby intelektualnie i przyznaję szczerze, że nie rozumiem.
qwery (2864 punktów)
>Cytat z "Niezwykle szczególnej teorii względności" Andrzeja Dragana
>www.fuw.edu.pl/~dragan/Fizyka/Nstw.pdf
>str. 123
>"Zatem rodzina krzywych przedstawiona na rysunku 9.1 opisuje ruchy poszczególnych punktów rakiety będącej w ruchu przyspieszonym. Również przeciążenie, którego doznaje się na różnych wysokościach h wewnątrz rakiety zmienia się zgodnie z równaniem (9.18). Ten ciekawy wynik pokazuje, że w teorii względności nie jest możliwy ruch jednostajnie przyspieszony ciała o skończonych rozmiarach w taki sposób, żeby przeciążenie każdego fragmentu było identyczne. Przyspieszenie, jakiemu poddane są poszczególne fragmenty rakiety musi zmieniać się z wysokością zgodnie ze wzorem (9.18), co okaże się mieć niezwykle doniosłe konsekwencje w relatywistycznej teorii grawitacji."
>Zapoznaj się dokładnie z całym rozdziałem, to może zrozumiesz dlaczego tak się dzieje. Ja jestem za słaby intelektualnie i przyznaję szczerze, że nie rozumiem.

Faktycznie tam twierdzi coś takiego, dobrze by bylo spróbować to zrozumieć. Jednak to moze być sprawa podobna do tej o ktorej wspomniał Alsor zaraz na początku że ze skrócenia Lorentaza wyjdzie dodatkowe rozsynchronizowanie, potem sie z tego wycofał. Jego pomysł uwazalem za możliwy. To o czym piszesz opierajac się o tą ksiązke w tej chwili uważam za niemozliwe ale warte rozpatrzenia, (nie wiem czy dam rade), Rzecz jednak w tym że jesli ten efekt by naprawde wystapił to mozna go by uznać za dodatkowy efekt do faktycznego opóźnienia, podobnie jak sugerowal Alsor na temat swojej propozycji, z tym ze on nie podważał rzeczywistej wolniejszej predkosci sygnalu od rufy do dzioby a myslal ze ta mniejsza predkosć jest wlasnie kompensowana jego efektem, ja mu tlumaczylem że raczej musiała by być wieksza róznica wskazań a on na to ze nie jesli w UUO zwalniamy myslac ze przyspieszamy (ratowal sie bo wcześniej przez roztrzepanie sie pomylil). Czyli efekt o ktorym piszesz moze być dodatkowym, moge przyjąć ze tak jest na tą chwile choć to nie do wyobrazenia, ale jesli tak jest to da to jeszcze póżniejsze wskazanie i na zegarze dziobowym bedzie nie 5+3.75+3=8.75 a jeszce te ±?3.75?.
Rzecz wiec w tym że w tej chwili nie podwarzam tego o czym mówisz( nie jestem w stanie), ale to może być dodatkowy efekt. Pytam czy nie wydaje ci sie konieczne by predkośc c liczona z wnetrza lexacej rakiety i w jej wnetrzu, od rufy do dziobu, była mniejsza niż zwykle, a wiec jak by "twoj efekt" dał +3.75 to mielibysmy na zegarze dziobowym nie 8.75 a 12.5s.
alsor (3283 punktów)
Ja nie z roztrzepania tak mówiłem,
lecz z wiary w szczątkowy rozsądek twórców tej tzw. fizyki relatywistycznej.

No ale się przeliczyłem, i teraz już wiem:
oni są zupełnie pozbawieni rozsądku, jakichkolwiek cech naukowych,
to co oni serwują, to pusty bełkot - beczenie jelenia ma większą wartość!
qwery (2864 punktów)
.... tu glupota byla, nimt sie nie odniusl to kasuje.
12-05-2021 09:42 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> www.fuw.edu.pl/~dragan/Fizyka/Nstw.pdf
> str. 123 ...
> Zapoznaj się dokładnie z całym rozdziałem, to może zrozumiesz dlaczego tak się dzieje. Ja jestem za słaby intelektualnie i przyznaję szczerze, że nie rozumiem.

Wytłumaczenie jest na samym początku rozdziału 9.5 przy pomocy sznurka. Ale żeby zrozumieć co się dzieje z tym sznurkiem, trzeba przeczytać rozdział 9.4 o paradoksie Bella. Ale żeby zrozumieć wytłumaczenie tego paradoksu, trzeba przeczytać... itd.

Niestety, w teorii względności nie da się wskoczyć w zaawansowane zagadnienie i próbować je rozpracować "na chłopski rozum". Niestety, nasza intuicja ukształtowana milionami lat ewolucji w świecie małych prędkości jest w tym celu zawodna. Nie ma rady, trzeba najpierw dobrze opanować podstawy, zwłaszcza te nieintuicyjne.

Polecam studiować podręcznik Dragana od początku, krok po kroku, a jak trafisz na stwierdzenie jawnie przeczące rozumowi, to przełknąć tę gorzką pigułkę i brnąć dalej. Pigułek tych nie będzie wiele, ale niektóre są tak gorzkie, że nie wszyscy są je w stanie przełknąć. W miarę studiowania, pigułki te strawisz i dadzą Ci one nie tylko głębsze zrozumienie świata, ale też czym to zrozumienie jest i kim sam jesteś.
12-05-2021 09:57 
 Ocena 2 na 2
uxbridge (5980 punktów)
>Wytłumaczenie jest na samym początku rozdziału 9.5 przy pomocy sznurka. Ale żeby zrozumieć co się dzieje z tym sznurkiem, trzeba przeczytać rozdział 9.4 o paradoksie Bella. Ale żeby zrozumieć wytłumaczenie tego paradoksu, trzeba przeczytać... itd.

Wg mnie, do zobrazowania problemu "paradoksu" Bella i ruchu przyśpieszonego w STW nie potrzeba rozbudowanej wiedzy. Wystarczy zauważyć, że skoro jednoczesne w jednym układzie nie jest jednoczesne w drugim, to pojęcie jednoczesnego przyśpieszenia wszystkich punktów ciała też jest względne. W szczególności - np. jeśli zapewnimy (w układzie "nieruchomym") jednoczesne przyśpieszanie czubka i końca pręta, to długość pręta musi pozostać w tym układzie stała. No ale przecież ruchome pręty w układzie nieruchomym się skracają! Aby zapewnić niezmienną długość pręta w układzie nieruchomym, musi sie on wydłużac w układzie ruchomym, czyli przyśpieszenie końców będzie tam różne (niejednoczesne). Czyli przyśpieszając w układzie nieruchomym początek i koniec pręta tak samo, w efekcie rociągamy go. Natomiast jeśli pręt przyśpiesza "sam z siebie" utrzymując swoją długość w przyśpieszającym układzie (początek i koniec przyśpieszają równocześnie) to w układzie nieruchomym się skraca - początek i koniec przyśpieszają nierównocześnie.
12-05-2021 12:47 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
>> Pigułek tych nie będzie wiele, ale niektóre są tak gorzkie, że nie wszyscy są je w stanie przełknąć ...
> Wystarczy zauważyć, że skoro jednoczesne w jednym układzie nie jest jednoczesne w drugim, to ...

Ale ta względność jednoczesności jest chyba najbardziej gorzką pigułką. Zauważ, że ani alsor ani qwery nie zdobyli się by ją przełknąć, albo ją po prostu zwymiotowali. Cały czas brykają po różnych układach odniesienia nawet nie zdając sobie z tego sprawy i wszystko im się plącze.

Pisał o tym niedawno profesor Andrzej Staruszkiewicz (rszostek.w(*)ence/postepowaniehabilitacyjne , Recenzja 2). Miło mi było dowiedzieć się, że jeszcze działa dydaktycznie, bo za czasów studenckich miałem u niego wykłady z geometrii analitycznej. Już wtedy był nie tylko cenionym ekspertem z teorii względności, ale też znany z tego, że miał cierpliwość do dyskusji z różnymi "obalaczami Einsteina", których Instytut Fizyki UJ przyciągał jak magnes.
12-05-2021 13:01 
 Ocena 3 na 3
uxbridge (5980 punktów)
>Ale ta względność jednoczesności jest chyba najbardziej gorzką pigułką. Zauważ, że ani alsor ani qwery nie zdobyli się by ją przełknąć, albo ją po prostu zwymiotowali. Cały czas brykają po różnych układach odniesienia nawet nie zdając sobie z tego sprawy i wszystko im się plącze.
Alsor-a w ogóle nie biorę pod uwagę. To niegdysiejszy Atto, Hetman Twardowski, Kombi, fiberon ... Świrnięty troll niewarty czytania co dopiero polemiki.
I oczywiście racja, że nieumiejętność konsekwentnego rozważania zjawisk z punktu widzenia jednego lub drugiego układu to źródło problemów w zrozumieniu.

>Pisał o tym niedawno profesor Andrzej Staruszkiewicz rszostek.w(*)ence/postepowaniehabilitacyjne
Dzięki za ten link! Nie miałem pojęcia, że ten szaleniec uznał swój bełkot za godny habilitacji z fizyki! Słusznie spuszczony ze schodów, zamiast wstydliwie się schować, to oczywiście jeszcze nagłaśnia swoją kompromitację.
13-05-2021 21:28 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>> Pisał o tym niedawno profesor Andrzej Staruszkiewicz rszostek.w(*)ence/postepowaniehabilitacyjne
> Nie miałem pojęcia, że ten szaleniec uznał swój bełkot za godny habilitacji z fizyki!

Zastanawia mnie dlaczego teoria względności przyciąga tylu szaleńców. Chyba Staruszkiewicz ma rację, że to kwestia dydaktyki, że szczególną teorię względności powinno się wprowadzać jako geometrię czasoprzestrzeni. Ja tak naprawdę zrozumiałem o co tu chodzi, gdy zrozumiałem ten obrazek:

en.wikiped(*)diagram#Accelerating_observers
13-05-2021 21:45 
 Ocena-1 na 1
alsor (3283 punktów)
>Zastanawia mnie dlaczego teoria względności przyciąga tylu szaleńców. Chyba Staruszkiewicz ma rację, że to kwestia dydaktyki, że szczególną teorię względności powinno się wprowadzać jako geometrię czasoprzestrzeni.

Dla mnie to jest dość oczywiste:

systematyczne serwowanie fantastycznych bzdur psudonaukowych
zawsze kończy się sprzeciwem słuchaczy.

Na początku można to jeszcze wytrzymać, no ale z czasem przestaje to być zabawne,
a wtedy następuje... naturalna reakcja.

I zawsze tak było: mitologia, wierzenia, zabobony, religie, średniowieczne dogmaty,
geocentryzm, nieśmiertelna dusza, płaska ziemia, itd.

To wszystko było całkiem zabawne - niezła rozrywka, no ale... to tylko rozrywka,
podobnie jak np. picie i narkotyki:
przedawkowanie jest tu wysoce niebezpieczne, bo prowadzi do groźnych nałogów.

...
A ten obrazek to... czysta optyka, nic więcej;
który zresztą ewidentnie pozwala wykryć tę niewykrywalną prędkość.

czyli to jest tak samo realne i użyteczne jak np.: fatamorgana fontanny w środku rozpalonej pustyni, bo to też pozwala wykryć... coś tam - jest to informacja dla nas, np. taka że siedzimy właśnie w środku pustyni!
14-05-2021 10:49 
 Ocena 2 na 2
uxbridge (5980 punktów)
>Zastanawia mnie dlaczego teoria względności przyciąga tylu szaleńców. Chyba Staruszkiewicz ma rację, że to kwestia dydaktyki (...)
Tu z profesorem się nie zgadzam. Żadna, nawet najlepsza dydaktyka nie sprawi, że spiskowe i patologiczne umysły zaczną inaczej funkcjonować. Einstein i jego teorie względności są w powszechnej świadomości symbolami szczytowych osiągnięć ludzkiego umysłu. Jest to oczywiście obraz uproszczony, ale dlatego dobrze funkcjonujący w masowym odbiorze.
Jednocześnie STW i jej "paradoksy" są łatwe do popularnego przedstawienia. W przeciwieństwie do teorii kwantowych czy OTW, dotyczą pojęć intuicyjnych - ruchu, prędkości, czasu. Ale z intuicją nie są zgodne, więc zdumiewają lub bulwersują.
No i teraz mamy komplet. Poprzez negowanie STW i uporczywe opracowywanie "własnej" wersji ludzie dostają dwie pieczenie na jednym ogniu. Po pierwsze, pozbywają się dyskomfortu i wracają (pozornie) do intuicyjnego rozumienia. Pozornie, bo zwykle ich "teorie" są pełne dziur i niezrozumiałe. Ale co ważniejsze, ci ludzie udowadniają (w swoim pojęciu rzecz jasna), własny geniusz. Przewyższający Einsteina i całe pokolenia innych geniuszy którzy nie "wpadli" na ten sam pomysł.
Wg. mnie, to nie jest więc tak, że najpierw pojawia się chęć "obalenia Einsteina" a potem przekonanie o własnej wyjątkowości. Odwrotnie. To są w sporej części ludzie już wcześniej dotknięci przeróżnymi zaburzeniami psychicznymi. Począwszy od zakompleksionych i nieradzących sobie ze stresem poprzez tych z różnym stopniem psychopatii, aż po ciężko skrzywionych emocjonalnie.
Nieprzypadkowo żydowskie pochodzenie Einsteina jest przez tych ludzi często uważane jako przesłanka błędności lub oszustwa STW. Wiara we wszechobecne spiski, nieczyste siły, zbrodnicze zamiary itp. jest nierozerwalnie związana z takimi zaburzeniami.
Oczywiście nie mam tu na myśli zwykłych niedowiarków (jak qwery) a jedynie tych forsujących swoje prace jako nową i lepszą "Naukę" - koniecznie z dużej litery. Czyli typów w rodzaju Szostek (tacy nie deklinują).
qwery (2864 punktów)

>Oczywiście nie mam tu na myśli zwykłych niedowiarków (jak qwery) a jedynie tych forsujących swoje prace jako nową i lepszą "Naukę" - koniecznie z dużej litery. Czyli typów w rodzaju Szostek (tacy nie deklinują).
>

Dziękuje ze sie ze mną tak lagodnie obeszleś Podkresle że staram sie na ile to jest w moich mozliwosciach posuwać sie do przodu. Zresztą już samo myslenie na taki niecodzienny temat jest czesto dla mnie jakby forma medytacji, (a czasem mam z tym niezlego wkur... . Ty o ile sobie przypominam uswiadomiles mi że dwukierunkowo predkosć przewaznie nie jest taka sama a Ebvalim przez swe cierpliwe tlumaczenie zmusil mnie bym narysował sobie jak symetrycznie bedą biec sygnaly miedzy oddalającymi sie bliźniakami mimo ze to tylko jednemu czas plynie wolniej. Alsor jak mówi wzorkami jest dla mnie nie do ogarnięcia, ale chyba przez was tez niebardzo? Dziwi mni, przeciez nie jestescie glupi, napewno bardziej zorientowani w temacie, wiecie ze sa inyerpretacje inne stworzone tez nie przez glupich ludzi, to dlaczego tak sie uczepiacie jednej interpretacji że nie zwazacie na proste wnioskowanie w stylu a>b>c => a>c (trzy bliżniaki). Czyli skąd w was ta pewność? Czy ja wczoraj w watku o paradoksach nie zrobilem malej korekty w sposobie mówienia, interpretacji stw (po obejrzeniu tego chlopca w materiale zalinkowanym przez Haselko), nie wplywajacej na zadne obliczenia, a jednoczesnie usuwającej przynajmniej część, jesli nie wszystkie paradoxy? Ale to przeciez już jest w Lorentzie gdzie nie ma zalozenia o stalosci c jednokierunkowo. Albo z tymi falami sferycznymi, jak byscie nabrali wody w usta, a przecież to kieruje do wniosku ze jestesmy zbudowani z ośrodka ktory badamy, to jest wlasnie ten caly eter, przez kontrakcje jak w falach sferycznych nie do wykrycia przez nas, bo wlasnie my nim jestesmy.
I naprawde nie wydaje mi sie by ktos chcial Eistaina obalać. Szostek tu zdaje sie pisał ze chodzi o interpretacje i ze teoria Eistaina dobrze liczy, a z tego co wiem to ścisle w fizyce liczy się tylko czy liczy reszta to opinie.
Ja nie potrzebuje stw do zadnych zastosowan. Rozpatruje logicznosć jej interpretacji i nawet gdyby to miala być interpretacja jej twórcy to jak dostrzege dzióre to wetkne tam palec i będę kręcił.
Z czego ta ewentualna nielogicznosć wynika w stw? a no wlasnoe z tego że, wbrew nawet Eistainowi ponoć, przyjęto stalość jednokierunkowej c, to implikuje równowaznosci UO.
A ze Eistain był zydem? wielu bylo i jest.
alsor (3283 punktów)
Przesadzasz.

Lorentz, Poincare, Einstein byli klasykami w 100%.

Oni pracowali głównie intuicyjnie i maszynowo...
i nawet prawie tak dobrze jak ja!

Serio! Ja mam przewagę 100lat, a to nie tak mało!
alsor (3283 punktów)
>>Ale ta względność jednoczesności jest chyba najbardziej gorzką pigułką. Zauważ, że ani alsor ani qwery nie zdobyli się by ją przełknąć, albo ją po prostu zwymiotowali. Cały czas brykają po różnych układach odniesienia nawet nie zdając sobie z tego sprawy i wszystko im się plącze.
>Alsor-a w ogóle nie biorę pod uwagę. To niegdysiejszy Atto, Hetman Twardowski, Kombi, fiberon ... Świrnięty troll niewarty czytania co dopiero polemiki.
>I oczywiście racja, że nieumiejętność konsekwentnego rozważania zjawisk z punktu widzenia jednego lub drugiego układu to źródło problemów w zrozumieniu.
>>Pisał o tym niedawno profesor Andrzej Staruszkiewicz rszostek.w(*)ence/postepowaniehabilitacyjne
>Dzięki za ten link! Nie miałem pojęcia, że ten szaleniec uznał swój bełkot za godny habilitacji z fizyki! Słusznie spuszczony ze schodów, zamiast wstydliwie się schować, to oczywiście jeszcze nagłaśnia swoją kompromitację.

Za słabi jesteście żeby ze mną wejść w szranki.

Teraz to ja tylko sobie tak z nudów tu piszę, i byle co w zasadzie,
bo dawno rozwiązałem te... zabawki relatywistyczne, i mnie to już mało interesuje.
14-05-2021 10:12 
 Ocena 2 na 2
uxbridge (5980 punktów)
>Teraz to ja tylko sobie tak z nudów tu piszę, i byle co w zasadzie,
>bo dawno rozwiązałem te... zabawki relatywistyczne, i mnie to już mało interesuje.
Piszesz bo musisz. Wyrzucony wracasz i piszesz znowu. To samo i to samo, robiąc te same błedy celowo lub z głupoty. Nie możesz inaczej. Więc nie pie..ol tu o nudzie. Nikt sie na to nie złapie. Manipulacja ludźmi, sianie zamętu, brak empatii, przekonanie o własnej wyjątkowości - to są podstawowe oznaki pewnego zaburzenia. Jesteś psychopatą.
alsor (3283 punktów)
>>Teraz to ja tylko sobie tak z nudów tu piszę, i byle co w zasadzie,
>>bo dawno rozwiązałem te... zabawki relatywistyczne, i mnie to już mało interesuje.
>Piszesz bo musisz. Wyrzucony wracasz i piszesz znowu. To samo i to samo, robiąc te same błedy celowo lub z głupoty. Nie możesz inaczej. Więc nie pie..ol tu o nudzie. Nikt sie na to nie złapie. Manipulacja ludźmi, sianie zamętu, brak empatii, przekonanie o własnej wyjątkowości - to są podstawowe oznaki pewnego zaburzenia. Jesteś psychopatą.

Nie, ja jestem całkiem normalny, niestety - jak np. .. komputer.

A ty jesteś hipokrytą... relatywizm widziałeś, albo te kwantowe i kosmologiczne banały?

Daj sobie spokój; naprawdę nie widzisz że już bredzisz jak inkwizytor?

www.cda.pl/video/6503003ff
obejrzyj to sobie.
haseleczko (418 punktów)
> Ale żeby zrozumieć wytłumaczenie tego paradoksu, trzeba przeczytać... itd.

Można ewentualnie to obejrzeć: www.youtube.com/watch?v=GZ6tdsFJHhk
qwery (2864 punktów)
>Ale żeby zrozumieć co się dzieje z tym sznurkiem, trzeba przeczytać rozdział 9.4 o paradoksie Bella. Ale żeby zrozumieć wytłumaczenie tego paradoksu, trzeba przeczytać... itd.

Ale niestety zrozumienie nie przychodzi i z tąd rózne interpretacje i wskazówka - zamknij sie i licz

Ja osobiscie najszybciej bym sie z nim pogodził, jesli on faktycznie wystepuje, rezygnujać z zalozenia ze nic nie moze być szybsze niz swiatlo. Ale nie wydaje sie chyba Bell konieczny do tw? Jakos Einstain chyba rozumial swoje teorie bez Bella? Chyba ze mówie o czymś innym
alsor (3283 punktów)
>Ale niestety zrozumienie nie przychodzi i z tąd rózne interpretacje i wskazówka - zamknij sie i licz

Prawidłowo - to trzeba przeliczyć, inaczej... pozostanie ci balaszka!

>Ja osobiscie najszybciej bym sie z nim pogodził, jesli on faktycznie wystepuje, rezygnujać z zalozenia ze nic nie moze być szybsze niz swiatlo. Ale nie wydaje sie chyba Bell konieczny do tw? Jakos Einstain chyba rozumial swoje teorie bez Bella? Chyba ze mówie o czymś innym

Jaki znowu Bell?
ten Bell od rakiety wykrył błędy w STW - podobnie jak ty;
a ten drugi - z kwantowej, do dziś żyje chyba, a może i dawno go udusili - bo zbyt dobry był. .
qwery (2864 punktów)
>>Ale niestety zrozumienie nie przychodzi i z tąd rózne interpretacje i wskazówka - zamknij sie i licz
>Prawidłowo - to trzeba przeliczyć, inaczej... pozostanie ci balaszka!
>>Ja osobiscie najszybciej bym sie z nim pogodził, jesli on faktycznie wystepuje, rezygnujać z zalozenia ze nic nie moze być szybsze niz swiatlo. Ale nie wydaje sie chyba Bell konieczny do tw? Jakos Einstain chyba rozumial swoje teorie bez Bella? Chyba ze mówie o czymś innym
>Jaki znowu Bell?

ten Bell, Fizyk chyba o nim wspomniał ze potrzebny mundo zrozumienia
pl.m.wikipedia.org/wiki/Paradoks_EPR

>ten Bell od rakiety wykrył błędy w STW - podobnie jak ty;

Może nie błędy, bo skoro dobrze liczy to chyba u fizyków wystarcza? I On jak ja? On moze cos wykrył, ja to sie tylko na głos dziwie jak mozna tak formułować przekaz by wychodzily takie bzdru i iść w zaparte.
qwery (2864 punktów)
>>Ale niestety zrozumienie nie przychodzi i z tąd rózne interpretacje i wskazówka - zamknij sie i licz
>Prawidłowo - to trzeba przeliczyć, inaczej... pozostanie ci balaszka!
>>Ja osobiscie najszybciej bym sie z nim pogodził, jesli on faktycznie wystepuje, rezygnujać z zalozenia ze nic nie moze być szybsze niz swiatlo. Ale nie wydaje sie chyba Bell konieczny do tw? Jakos Einstain chyba rozumial swoje teorie bez Bella? Chyba ze mówie o czymś innym
>Jaki znowu Bell?
>ten Bell od rakiety wykrył błędy w STW - podobnie jak ty;
>a ten drugi - z kwantowej, do dziś żyje chyba, a może i dawno go udusili - bo zbyt dobry był. .
>

Z tym Bellem to moj bląd To nie ten Bell.
14-05-2021 11:02 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> Z tym Bellem to mój błąd To nie ten Bell.

Podwójny błąd: to ten Bell, ale inny problem.
danielhoek(*)o-teach-Special-Relativity.pdf
uxbridge (5980 punktów)
>> Z tym Bellem to mój błąd To nie ten Bell.
>Podwójny błąd: to ten Bell, ale inny problem.

>>Jaki znowu Bell?
>>ten Bell od rakiety wykrył błędy w STW - podobnie jak ty;
>>a ten drugi - z kwantowej, do dziś żyje chyba, a może i dawno go udusili - bo zbyt dobry był.
John Stewart Bell. Prawie jak Stwórca, w bo podwójnej a nie potrójnej osobie. Niestety, obaj od dawna nie żyją. Stwórca zresztą też.
qwery (2864 punktów)
>> www.fuw.edu.pl/~dragan/Fizyka/Nstw.pdf
>> str. 123 ...
>> Zapoznaj się dokładnie z całym rozdziałem, to może zrozumiesz dlaczego tak się dzieje. Ja jestem za słaby intelektualnie i przyznaję szczerze, że nie rozumiem.
>Wytłumaczenie jest na samym początku rozdziału 9.5 przy pomocy sznurka. Ale żeby zrozumieć co się dzieje z tym sznurkiem, trzeba przeczytać rozdział 9.4 o paradoksie Bella. Ale żeby zrozumieć wytłumaczenie tego paradoksu, trzeba przeczytać... itd.
>Niestety, w teorii względności nie da się wskoczyć w zaawansowane zagadnienie i próbować je rozpracować "na chłopski rozum". Niestety, nasza intuicja ukształtowana milionami lat ewolucji w świecie małych prędkości jest w tym celu zawodna. Nie ma rady, trzeba najpierw dobrze opanować podstawy, zwłaszcza te nieintuicyjne.
>Polecam studiować podręcznik Dragana od początku, krok po kroku, a jak trafisz na stwierdzenie jawnie przeczące rozumowi, to przełknąć tę gorzką pigułkę i brnąć dalej. Pigułek tych nie będzie wiele, ale niektóre są tak gorzkie, że nie wszyscy są je w stanie przełknąć. W miarę studiowania, pigułki te strawisz i dadzą Ci one nie tylko głębsze zrozumienie świata, ale też czym to zrozumienie jest i kim sam jesteś.

Sory, Belle mi sie pomylily.
haseleczko (418 punktów)
>Czyli rozjazd czestotliwosci tykniec dla dwu dowolnych punktównie wynika nie z ich przyspieszenia a z róznicy tych przyspieszen. (...) Rakieta w kosmosie bedzie miala taka sama wartosć przyspieszenia na dziobie i rufie - zegary nie rozsynchronizuja się.

Pogubiliście się już? To dobrze.

a) prędkość światła w każdych warunkach jest taka sama - reszta się zmieniać może, a szczególnie czas i odległości. To jest podstawa w STW i bez niej wychodzą brednie.
b) każdy przypadek zależy od obserwatora, czyli układu odniesienia, w danym momencie (po angielsku "time frame") - nieważne czy prędkości są relatywistyczne, czy nie, a pomiary wymagają różnej precyzji
c) grawitacja nie jest tożsama z przyspieszeniem - grawitacja zachowuje się jak pole, samo przyspieszenie nie - za to efekty są nierozróżnialne

Jedziemy bez wzorów na jednym przypadku (liczenie pozostawiam innym).

Stoimy na Ziemi i patrzymy na satelitę na orbicie geostacjonarnej, czyli satelita jest zawsze nad naszą głową w tej samej odległości. W satelicie są dwa zegary od siebie odsunięte "w poziomie satelity", czyli w tej samej odległości od nas (olewamy paralaksę, żeby nie myśleć o wygiętym ekranie telewizora). Synchronizujemy wszystkie zegarki, ten na Ziemi też.

Zróbmy zdjęcie stojąc na Ziemi ("time frame") i popatrzmy nie z naszej perspektywy dokładnie w momencie jego zrobienia (i mamy układ odniesienia, "reference frame").
Z naszej perspektywy zegary w satelicie są na pewnej wysokości i doświadczają pewnej grawitacji. Jednostką przyspieszenia oraz grawitacji jest m/s2, więc można powiedzieć, że oba zegary doświadczają przyspieszenia. Wiemy też, że jest ono takie samo. W związku z tym zegary są zsynchronizowane i "tykają" tak samo, choć szybciej. Za to z nami już nie są. Przyspieszenie jest skierowane w prostopadle w dół, więc powoduje przemieszczania się zegarów "w poziomie". (ważne na później)
Zaznaczmy jednak markerem na zdjęciu, że każdy z nich ma jakąś prędkość na orbicie, bo to orbita geostacjonarna, więc satelita musi się poruszać, by być nad naszą głową. Patrzymy na zdjęcie i widzimy, że każdy ma jakąś wartość prędkości (na zdjęciu się nie porusza, ale ma wartość prędkości). Jest ona taka sama, bo są w tym samym satelicie, więc i zegary "tykają" tak samo. I tu zaczynają się czary. Skoro oczekujemy, aby pomiędzy nimi światło poruszało się ze stałą, taką samą wszędzie prędkością, to musimy jakoś zbilansować prędkość poruszania się zegarów. Skoro tykają tak samo, to pomiędzy nimi musi być mniejsza odległość. To nam mówi elementarny wzór: mniejsza prędkość w tym samym czasie daje nam mniejszą drogę. I patrząc na zajebardzo dokładne zdjęcie okazuje się, że widzimy odległość między nimi mniejszą niż faktycznie pokazują nam schematy satelity. Mniejszą "na" kierunku ruchu. No dobra, zmniejszyło się. Ale jak i w którą stronę?
Wyobrażamy sobie, że dokładnie pomiędzy tymi zegarami jest nasz taki zegarek, który "obrazuje" nasz czas, a w ręku przed nosem trzymamy linijkę z zaznaczoną naszą "oczekiwaną", czyli faktyczną dla nas odległością. Zauważamy, że odległości są tak samo mniejsze do każdego zegara i oba tykają tak samo, bo prędkości są takie same. A że prędkość jest taka sama, czyli zmieniła się raz, to tylko raz zajdzie zmiana długości i zmiana czasu (to pomoże później). Ale czemu się zmniejszyły odległości? Bo prędkość jest dodatnia. Jeśli będzie ujemna (będziemy hamować, czyli chcieć lecieć w przeciwną stronę), to odległości się zwiększą. A jeśli odległości się zwiększą, to zegary spowolnią, bo prędkość światła jest stała, wiadomo.

Teraz zacznijmy przyspieszać tego satelitę i zróbmy mu w tym momencie serię zdjęć (nieważne czy przyspieszamy, hamujemy - takie samo przyspieszenie tylko z innym znakiem - fizyka działa tak samo). Teraz będzie trudniej. Ważne, aby wbić sobie do głowy, że nic się nie wydarza jednocześnie w tym samym czasie w różnych punktach, ani w tym samym punkcie w różnych czasach, jeśli nie jesteśmy światłem (dla niego czas nie płynie) i dlatego robimy serię. Wcześniej nam starczyło jedno, bo tam zmiany właściwie nie zachodziły. Jednak tutaj przyspieszenie nam coś zmienia, bo jest kierunku ruchu, a nie prostopadle. Na razie weźmy jednak jedno zdjęcie, zaznaczmy przyspieszenie i popatrzmy się z perspektywy tego naszego wirtualnego zegara w satelicie na oba zegarki. Zauważamy, że przyspieszenie "ciągnie" zegary i zegar bliżej zwrotu/strzałki kierunku ruchu chce "uciekać" od wirtualnego zegara i zwiększać swoją odległość, zaś zegar "z tyłu", "na rufie" chce się do zbliżać. Oba nie za bardzo mogą, bo z tego punktu widzenia odległości muszą pozostać takie same, inaczej rozmiary się zmienią, a nie odległości. Jedyną opcją, jaką mają, to zmienić tempo upływu czasu, by światło wciąż mogło mieć tę samą prędkość - zegar "na dziobie" przyspieszy, a zegar "na rufie" zwolni. Patrzymy na kolejne zdjęcia i zauważamy, że jest podobnie. Czyli co zdjęcie, to modyfikujemy czas w obu zegarach. Jedno ale - zegar na rufie "nie chodzi do tyłu", tylko wolniej odmierza czas. Czyli np. dziób pokazuje 64s, środek 60s, rufa 56s. Na jednym zdjęciu, czyli w jednym układzie odniesienia. W innym pokaże inne wartości, np. 66s, 61s, 58s. Wirtualny zegar pośrodku, to tak naprawdę nasz zegar i o ile wcześniej widzieliśmy synchronizację zegarów w satelicie, co prawda trochę się spieszyły, ale zawsze o tyle samo, to teraz totalnie się rozjechały i dalej rozjeżdżają. Będzie się tak dziać, dopóki nie wyłączymy przyspieszenia.

To samo dzieje się przy działaniu grawitacji, ale w trochę inny sposób. Postawcie satelitę nieruchomo, rufą na Ziemi. Grawitacja działa jak pole, więc im dalej od jej środka, tym przyspieszenie mniejsze. Na środku mamy zegar z "naszym czasem, oczekiwanym". Większe przyspieszenie "na rufie", bardziej "chce uciekać" od nas zegar, czyli "tyka" wolniej, ten na dziobie ma mniejszą "chęć ucieczki", więc "tyka" szybciej. "Normalna chęć ucieczki" jest pośrodku i wg niej mierzymy nasz czas.
alsor (3283 punktów)
Bzdury opowiadasz.

Prędkość światła normalnie się sumuje: c +/- v.

I stąd te tr. Lorentza.

Gdyby zawsze było c' = c, te wszystkie fantastyczne pomysł byłby zbyteczne:
t' = t i x' = x - vt, czyli klasyczny Galileusz byłby wystarczający.
haseleczko (418 punktów)
>Bzdury opowiadasz.

Errare humanum est.
alsor (3283 punktów)
>>Bzdury opowiadasz.
>Errare humanum est.

Very good, bo Galileusz nadal tu obowiązuje,
a tr. Lorentza to są jedynie skecze numeryczne
mające na celu odwzorowanie tej iluzji: c' = c.
haseleczko (418 punktów)
>>>Bzdury opowiadasz.
>>Errare humanum est.
>Very good, bo Galileusz nadal tu obowiązuje,
>a tr. Lorentza to są jedynie skecze numeryczne
>mające na celu odwzorowanie tej iluzji: c' = c.

Ale reszta się zgadza?
alsor (3283 punktów)
>>>>Bzdury opowiadasz.
>>>Errare humanum est.
>>Very good, bo Galileusz nadal tu obowiązuje,
>>a tr. Lorentza to są jedynie skecze numeryczne
>>mające na celu odwzorowanie tej iluzji: c' = c.
>Ale reszta się zgadza?

Wszystko się tu zgadza z klasyką:
od skali piko - jądrowa, aż po giga - kosmologia.

A te 'nowoczesne' teorie, nieklasyczne, są tylko do zabawy.
qwery (2864 punktów)

>Pogubiliście się już? To dobrze.
>a) prędkość światła w każdych warunkach jest taka sama - reszta się zmieniać może, a szczególnie czas i odległości. To jest podstawa w STW i bez niej wychodzą brednie.

Z tego co mi wiadomo dotyczyć to moze dwukierunkowego pomiaru.

>I tu zaczynają się czary. Skoro oczekujemy, aby pomiędzy nimi światło poruszało się ze stałą, taką samą wszędzie prędkością, to musimy jakoś zbilansować prędkość poruszania się zegarów. Skoro tykają tak samo, to pomiędzy nimi musi być mniejsza odległość. To nam mówi elementarny wzór: mniejsza prędkość w tym samym czasie daje nam mniejszą drogę. I patrząc na zajebardzo dokładne zdjęcie okazuje się, że widzimy odległość między nimi mniejszą niż faktycznie pokazują nam schematy satelity. Mniejszą "na" kierunku ruchu.

Ale nie musze zakladać ze c ma byc stale by uznać że moja satelita moze się skrócić. Uznam ze to oddzialuwanie z eterem, tak jak fali sferycznej podczas ruchu w osrodku, nie tylko zmniejsza czestotliwosć drgan(tyknięć) ale i ją splaszcza w kierunku ruchu. Czyli z tego chyba wniosek że jak by nie bylo satelity a jedynie dwa zegary to by odleglosć miedzy nimi sie nie zmniejszyla?

🔴
>Teraz zacznijmy przyspieszać tego satelitę i zróbmy mu w tym momencie serię zdjęć (nieważne czy przyspieszamy, hamujemy - takie samo przyspieszenie tylko z innym znakiem - fizyka działa tak samo). Teraz będzie trudniej. Ważne, aby wbić sobie do głowy, że nic się nie wydarza jednocześnie w tym samym czasie w różnych punktach, ani w tym samym punkcie w różnych czasach, jeśli nie jesteśmy światłem (dla niego czas nie płynie) i dlatego robimy serię. Wcześniej nam starczyło jedno, bo tam zmiany właściwie nie zachodziły.Jednak tutaj przyspieszenie nam coś zmienia, bo jest kierunku ruchu, a nie prostopadle. Na razie weźmy jednak jedno zdjęcie, zaznaczmy przyspieszenie i popatrzmy się z perspektywy tego naszego wirtualnego zegara w satelicie na oba zegarki. Zauważamy, że przyspieszenie "ciągnie" zegary i zegar bliżej zwrotu/strzałki kierunku ruchu chce "uciekać" od wirtualnego zegara i zwiększać swoją odległość, zaś zegar "z tyłu", "na rufie" chce się do zbliżać.

I na zdjęciu widać jak fizycznie przyspieszenie ciągnie te zegary i one coś chcą? Jak to rozpoznajesz?

>Oba nie za bardzo mogą, bo z tego punktu widzenia odległości muszą pozostać takie same, inaczej rozmiary się zmienią, a nie odległości.

Rozmiary sie mogą zmienić bez zmiany odleglosci czy odwrotnie?

>Jedyną opcją, jaką mają, to zmienić tempo upływu czasu, by światło wciąż mogło mieć tę samą prędkość - zegar "na dziobie" przyspieszy, a zegar "na rufie" zwolni. Patrzymy na kolejne zdjęcia i zauważamy, że jest podobnie. Czyli co zdjęcie, to modyfikujemy czas w obu zegarach. Jedno ale - zegar na rufie "nie chodzi do tyłu", tylko wolniej odmierza czas. Czyli np. dziób pokazuje 64s, środek 60s, rufa 56s. Na jednym zdjęciu, czyli w jednym układzie odniesienia. W innym pokaże inne wartości, np. 66s, 61s, 58s.

W innym tzn. na kolejnym zdjeciu?

>Wirtualny zegar pośrodku, to tak naprawdę nasz zegar i o ile wcześniej widzieliśmy synchronizację zegarów w satelicie, co prawda trochę się spieszyły, ale zawsze o tyle samo, to teraz totalnie się rozjechały i dalej rozjeżdżają. Będzie się tak dziać, dopóki nie wyłączymy przyspieszenia.

Jeśli tak będzie widać na zdjeciach to chyba nie ma watpliwosci - zegary sie rozsynchronizowaly w wyniku przyspieszenia. Proponowany mechanizm jest w tym momencie dla mnie nie fizyczny a metafizyczny ale z faktami nie zamierzam dyskutować. Czy są gdzieś takie zdjęcia do obejrzenia? Od razu dodam że gdyby nie było takich zdjęć to stalość pomiaru predkosci swiatła w dwie strony nie jest żadnym dowodem a w jedną strone to nie wyjdzie. Jak sie tu zorientowalem to rozsynchronizowanie z przyspieszenia ma pokazać na przednim zegarze czas jak jakoś pisze Fizyk "z grubsza" (cytuje z pamieci) taki jak mi wyszedł w moim przykladzie z opóżnienia jego drogi, Alsor jak mi się wydaje w tym kontescie mówił ze zgodnosć teoretyczna z efektu z przyspieszenia jest tylko do 2 miejsca, wiec nie bylo by też pelnej symetri?
Jednak jeśli nawet ten efekt występuje w pelnej symetri to bylby to dodatkowy efekt. Wprost z stw mam późniejsze dotarcie sygnalu w drodze w jednym kierunku (kompensuje sie w drugim) i nic tego nie zmieni, jak doloze ten efekt z przyspieszenia to zarejestrowanie dotarcia sygnalu bedzie jeszcze późniejsze i tyle.

>To samo dzieje się przy działaniu grawitacji, ale w trochę inny sposób. Postawcie satelitę nieruchomo, rufą na Ziemi. Grawitacja działa jak pole, więc im dalej od jej środka, tym przyspieszenie mniejsze. Na środku mamy zegar z "naszym czasem, oczekiwanym". Większe przyspieszenie "na rufie", bardziej "chce uciekać" od nas zegar, czyli "tyka" wolniej, ten na dziobie ma mniejszą "chęć ucieczki", więc "tyka" szybciej. "Normalna chęć ucieczki" jest pośrodku i wg niej mierzymy nasz czas.

Czyli jak zegar na dziobie ma mniejsza chęć ucieczki to w tym miejscu jest mniejsza grawitacja? Czy tak też byśmy ewentualnie odczuwali przyspieszenie/grawitacje na naszej satelicie? zalużmy ze byla by ona dluga na 1s i nadalibyśmy jej 10m/s² to na czubku bylaby nieważkość o na rufie normalnie by mozna z kibelka skorzystać?
haseleczko (418 punktów)
>>Pogubiliście się już? To dobrze.
>>a) prędkość światła w każdych warunkach jest taka sama - reszta się zmieniać może, a szczególnie czas i odległości. To jest podstawa w STW i bez niej wychodzą brednie.
>Z tego co mi wiadomo dotyczyć to moze dwukierunkowego pomiaru.

Działa w każdą stronę. Nawet w bok.

>Ale nie musze zakladać ze c ma byc stale by uznać że moja satelita moze się skrócić.

Możesz zakładać co chcesz, byle wynikowo prędkość światła była równa c.

> Czyli z tego chyba wniosek że jak by nie bylo satelity a jedynie dwa zegary to by odleglosć miedzy nimi sie nie zmniejszyla?

To nie ma znaczenia. Odległość to jest odległość. Może być w próżni, w łodzi podwodnej, w Bierdonce...

>I na zdjęciu widać jak fizycznie przyspieszenie ciągnie te zegary i one coś chcą? Jak to rozpoznajesz?

Nie. Po to masz marker. Zdjęcie to jest taka stop-klatka, na której nanosisz parametry istniejące w danym momencie.

>>Oba nie za bardzo mogą, bo z tego punktu widzenia odległości muszą pozostać takie same, inaczej rozmiary się zmienią, a nie odległości.
>Rozmiary sie mogą zmienić bez zmiany odleglosci czy odwrotnie?

Rozmiary się nie zmienią, bo to są fizyczne właściwości, a tego nie zmieniamy. Czas i odległość nie jest fizyczną właściwością obiektu. Omawiane są efekty obserwowalne z pewnego punktu widzenia, czyli w pewnym układzie. To samo z innego punktu widzenia będzie wyglądać inaczej. Wyglądać, a nie faktycznie się przekształcić.

>>Na jednym zdjęciu, czyli w jednym układzie odniesienia. W innym pokaże inne wartości, np. 66s, 61s, 58s.
>W innym tzn. na kolejnym zdjeciu?

Tak.

>Jeśli tak będzie widać na zdjeciach to chyba nie ma watpliwosci - zegary sie rozsynchronizowaly w wyniku przyspieszenia. Proponowany mechanizm jest w tym momencie dla mnie nie fizyczny a metafizyczny ale z faktami nie zamierzam dyskutować. Czy są gdzieś takie zdjęcia do obejrzenia?

Wszędzie. Na przykład na zdjęciach z NASA. Ale nie w tym rzecz - zdjęcie to jest pewien moment, w którym wykonywana jest analiza.

> Od razu dodam że gdyby nie było takich zdjęć to stalość pomiaru predkosci swiatła w dwie strony nie jest żadnym dowodem a w jedną strone to nie wyjdzie.

Wyjdzie. Działa w każdą stronę. Musisz tylko pamiętać co obserwujesz i skąd.

>Jak sie tu zorientowalem to rozsynchronizowanie z przyspieszenia ma pokazać na przednim
>(...)
>jak doloze ten efekt z przyspieszenia to zarejestrowanie dotarcia sygnalu bedzie jeszcze późniejsze i tyle.

Nie będzie. Znów: układ odniesienia i jednoczesność zdarzeń.

>Czyli jak zegar na dziobie ma mniejsza chęć ucieczki to w tym miejscu jest mniejsza grawitacja?

Tak.

>Czy tak też byśmy ewentualnie odczuwali przyspieszenie/grawitacje na naszej satelicie?

Tak.

>zalużmy ze byla by ona dluga na 1s i nadalibyśmy jej 10m/s² to na czubku bylaby nieważkość o
Jeśli poruszałaby się z -10m/2, to tak. Pisałem - grawitacja to nie przyspieszenie, jedynie efekty są nierozróżnialne.

>na rufie normalnie by mozna z kibelka skorzystać?

Nie. Kibel też będzie w nieważkości. Zdarzenie zachodzi wszędzie. Tylko dziób się dowie o sytuacji w kiblu po sekundzie, bo w danym momencie stan nieważkości w kiblu jest w przyszłości. To się jeszcze nie wydarzyło dla niego. Na opak działa tak samo - dla kibla dziób jest w przyszłości. Nakładasz na siebie dwie perspektywy, czego nie wolno robić i dlatego zmagasz się z problemem, bo u Ciebie prędkość światła jest większa od c. Zacznij od podstaw, są po polsku (dobrze, że sobie przypomniałem o tych wykładach):
www.youtube.com/watch?v=GF_tEh0JP78
www.youtube.com/watch?v=gD8vsg5gvdU
potem to: youtu.be/GZ6tdsFJHhk?t=2644
qwery (2864 punktów)

>>I na zdjęciu widać jak fizycznie przyspieszenie ciągnie te zegary i one coś chcą? Jak to rozpoznajesz?
>Nie. Po to masz marker. Zdjęcie to jest taka stop-klatka, na której nanosisz parametry istniejące w danym momencie.

Czy to raczej imaginacja a nie fakt

>>Jeśli tak będzie widać na zdjeciach to chyba nie ma watpliwosci - zegary sie rozsynchronizowaly w wyniku przyspieszenia. Proponowany mechanizm jest w tym momencie dla mnie nie fizyczny a metafizyczny ale z faktami nie zamierzam dyskutować. Czy są gdzieś takie zdjęcia do obejrzenia?
>Wszędzie. Na przykład na zdjęciach z NASA. Ale nie w tym rzecz - zdjęcie to jest pewien moment, w którym wykonywana jest analiza.

jakos nie widać by "wszedzie" www.google(*)_AUoAXoECAIQAQ&biw=705&bih=249

>>(...)
>>jak doloze ten efekt z przyspieszenia to zarejestrowanie dotarcia sygnalu bedzie jeszcze późniejsze i tyle.
>Nie będzie. Znów: układ odniesienia i jednoczesność zdarzeń.

Caly czas z satelity, rakiety

>>Czy tak też byśmy ewentualnie odczuwali przyspieszenie/grawitacje na naszej satelicie?
>Tak.
>>zalużmy ze byla by ona dluga na 1s i nadalibyśmy jej 10m/s² to na czubku bylaby nieważkość o
>Jeśli poruszałaby się z -10m/2, to tak. Pisałem - grawitacja to nie przyspieszenie, jedynie efekty są nierozróżnialne.
>>na rufie normalnie by mozna z kibelka skorzystać?
>Nie.

Zaraz - odczuwalibysmy grawitacje, na dziobie byla by niewazkosć i na rufie tez niewazkość? to na czym by to odczuwanie mialo polega ?

Kibel też będzie w nieważkości. Zdarzenie zachodzi wszędzie. Tylko dziób się dowie o sytuacji w kiblu po sekundzie, bo w danym momencie stan nieważkości w kiblu jest w przyszłości. To się jeszcze nie wydarzyło dla niego. Na opak działa tak samo - dla kibla dziób jest w przyszłości. Nakładasz na siebie dwie perspektywy, czego nie wolno robić i dlatego zmagasz się z problemem, bo u Ciebie prędkość światła jest większa od c. Zacznij od podstaw, są po polsku (dobrze, że sobie przypomniałem o tych wykładach):

Jak sie orientuje to ja na to patrze Lorentzem, ponoć nie jest ona w niczym sprzeczna w przewidywaniach a inaczej interpretuje.
haseleczko (418 punktów)
>>Nie. Po to masz marker. Zdjęcie to jest taka stop-klatka, na której nanosisz parametry istniejące w danym momencie.
>Czy to raczej imaginacja a nie fakt

Nie, to fakt.

>jakos nie widać by "wszedzie" www.google(*)_AUoAXoECAIQAQ&biw=705&bih=249

Ej, chcesz się przekomarzać jak przedszkolak? Ze mną nie przejdzie.

>>>(...)
>>>jak doloze ten efekt z przyspieszenia to zarejestrowanie dotarcia sygnalu bedzie jeszcze późniejsze i tyle.
>>Nie będzie. Znów: układ odniesienia i jednoczesność zdarzeń.
>Caly czas z satelity, rakiety

Odpisz za jakieś 5 godzin, jak obejrzysz te wykłady dr Sowińskiego na YT, jakie podesłałem.

>>>Czy tak też byśmy ewentualnie odczuwali przyspieszenie/grawitacje na naszej satelicie?
>>Tak.
>>>zalużmy ze byla by ona dluga na 1s i nadalibyśmy jej 10m/s² to na czubku bylaby nieważkość o
>>Jeśli poruszałaby się z -10m/2, to tak. Pisałem - grawitacja to nie przyspieszenie, jedynie efekty są nierozróżnialne.
>>>na rufie normalnie by mozna z kibelka skorzystać?
>>Nie.
>Zaraz - odczuwalibysmy grawitacje, na dziobie byla by niewazkosć i na rufie tez niewazkość? to na czym by to odczuwanie mialo polega ?

Zdarzenie zachodzi w tym samym czasie, ale kibel dowie się o sytuacji na dziobie po 1s. Dla kibla zegar na dziobie tyka szybciej, dla dziobu zegar w kiblu spóźnia się. Dla kibla w danym momencie dziób znajduje się przyszłości trochę późniejszej niż 1s, dla dziobu kibel też jest w przyszłości tylko trochę wcześniejszej niż 1s. Jeśli dziób poinformuje kibel o wskazaniu swojego wskazania zegara, to kibel się o tym dowie po 1 sekundzie. Jeśli zaś kibel będzie musiał zapytać o to zegar, to dowie się o tym po 2s. W momencie odczytania informacji będzie znał wskazanie zegara sprzed 2s, więc informacja będzie przeterminowana, bo w tym właśnie momencie zegar dziobowy wskazuje inną wartość. Jeśli zamrozisz/zatrzymasz obraz stanu w jakim znajdują się oba zegary w pewnym momencie, to dowiesz się o ich stanach w tym danym momencie, natychmiast, czas analizy może być dowolnie długi, bo eliminujesz jakiekolwiek efekty przepływu informacji.

Rozważasz przykład skomplikowany, bo wchodzi tu przepływ informacji, a do tego nakładasz na siebie różne układy odniesienia (innymi słowy jeden efekt z jakiegoś układu odniesienia, inny z innego i traktujesz je, jakby były w tym samym układzie odniesienia) i efekcie masz prędkość światła większą od c. Nie da się.
qwery (2864 punktów)
>Zdarzenie zachodzi wszędzie. Tylko dziób się dowie o sytuacji w kiblu po sekundzie, bo w danym momencie stan nieważkości w kiblu jest w przyszłości. To się jeszcze nie wydarzyło dla niego. Na opak działa tak samo - dla kibla dziób jest w przyszłości.

To jest poprostu jakaś nielogiczma narracja, to że swiatlo nie moglo dotrzeć to nueznaczy ze to się nie wydazylo.
haseleczko (418 punktów)
>>Zdarzenie zachodzi wszędzie. Tylko dziób się dowie o sytuacji w kiblu po sekundzie, bo w danym momencie stan nieważkości w kiblu jest w przyszłości. To się jeszcze nie wydarzyło dla niego. Na opak działa tak samo - dla kibla dziób jest w przyszłości.
>To jest poprostu jakaś nielogiczma narracja, to że swiatlo nie moglo dotrzeć to nueznaczy ze to się nie wydazylo.

A co ja napisałem???? :

>>zalużmy ze byla by ona dluga na 1s i nadalibyśmy jej 10m/s² to na czubku bylaby nieważkość o
>>na rufie normalnie by mozna z kibelka skorzystać?

>Nie. Kibel też będzie w nieważkości.

Skup się i skończ skakać z pojęcia na pojęcie. A w ogóle bierz się za jutuba i wykłady o STW.
qwery (2864 punktów)
>>>Zdarzenie zachodzi wszędzie. Tylko dziób się dowie o sytuacji w kiblu po sekundzie, bo w danym momencie stan nieważkości w kiblu jest w przyszłości. To się jeszcze nie wydarzyło dla niego. Na opak działa tak samo - dla kibla dziób jest w przyszłości.
>>To jest poprostu jakaś nielogiczma narracja, to że swiatlo nie moglo dotrzeć to nueznaczy ze to się nie wydazylo.
>A co ja napisałem???? :
>>>zalużmy ze byla by ona dluga na 1s i nadalibyśmy jej 10m/s² to na czubku bylaby nieważkość o
>>>na rufie normalnie by mozna z kibelka skorzystać?
>>Nie. Kibel też będzie w nieważkości.
>Skup się i skończ skakać z pojęcia na pojęcie. A w ogóle bierz się za jutuba i wykłady o STW.

Ogladnelem pierwszą cześc. Fajne. Na poczatku mowi ze stw sluzy do przeliczania, caly czas to uwazalem, ze nie mowi jak jest ale jak liczyć. Potem wyprowadza wzory na przeliczanie min. czasu, jest tam wicej niz tylko gamma*t, ale jeszcze sie nie zastanawialem czemu i czy to robi róznice, sadze ze nie. Na koncu zaczyna o niejodnoczesnosci zdarzen ale odcinek sie skonczyl i moze w drugiej czesci prowadzacy wyjasni dlaczego jego zdaniem tak jest.
qwery (2864 punktów)
>>>Zdarzenie zachodzi wszędzie. Tylko dziób się dowie o sytuacji w kiblu po sekundzie, bo w danym momencie stan nieważkości w kiblu jest w przyszłości. To się jeszcze nie wydarzyło dla niego. Na opak działa tak samo - dla kibla dziób jest w przyszłości.
>>To jest poprostu jakaś nielogiczma narracja, to że swiatlo nie moglo dotrzeć to nueznaczy ze to się nie wydazylo.
>A co ja napisałem???? :
>>>zalużmy ze byla by ona dluga na 1s i nadalibyśmy jej 10m/s² to na czubku bylaby nieważkość o
>>>na rufie normalnie by mozna z kibelka skorzystać?
>>Nie. Kibel też będzie w nieważkości.
>Skup się i skończ skakać z pojęcia na pojęcie. A w ogóle bierz się za jutuba i wykłady o STW.

Zaczelem drugą i chlopak mówi z wielkim przekonaniem i podkresla to ze zjawiska jednoczesnosci czy jej braku nie sa iluzja optyczna, sa faktycznie zaobserwowane, ze przyrzady zaobserwują to samo. I tu jest chyba nieporozumienie miedzy naszymi punktami widzenia. Ja nigdy tego co widze jednoczesnie nie uznam za napewno jednoczesne. Ta pozorna jednoczesnosc zalezy przeciez od odleglosci od zdarzenia ale i mojego i tego zdarzenia ruchu w stosunku do uuo, albo w stosunku do uo w ktorym dokonam synchronizacji. O pewnej jednoczesnosci moglibysmy mowic tylko bedac nieruchomym do uuo. Ten paradoks z jadacym wagonem na peronie pokazuje nasza roznice w patrzenie na jednoczesnosć. Ja go wyjasniam tym że swiatlo ma jednokierunkowo inną prędkość. Gosciu w wagonie widzi wiec ze mu drzwi sie otwieraja jednoczesnie a ten na peronie ze nie. Jak jest naprawde? jesli przyjać ze to wagon jest nieruchomo do uuo to w wagonie a jak ze peron to tak jak na peronie. W praktyce to pewnie oboje sie myla, jeden bardziej a drugi mniej. Np. ten w wagonie myli sie bardzo a ten na peronie tylko troche. Żebym mógł przyjać wasz sposób mówienia to musial bym uznać to na co cisnie ten chlopak na poczatku, że to co widze jako jednoczesne jest jednoczesne, a to g.... prawda. Przejdźmy do dzwieku. Jedziesz na platformie, stojac synchronizujesz emitery dzwieku, ruszasz i jedziesz juz ze stala v. Czy slyszysz dzwiek z dzioba i rufy jednoczesnie jak na postoju na peronie? Chyba ten z dzioba dolatuje najpierw? A teraz np zrobiles kólko i człowiek na peronie uslyszy dzwiek z dwu stron jednocześnie, prawda? A np przejezdzasz kolo innej platformy rowniez bedacej w ruchu jednostajnym do uo w ktorym dokonaleś synchronizacji emiterów, czyli perony, to jak usłyszy dzwieki czlowiek na tej drugiej platformie? niejednoczesnie! ale inaczej niejednoczesnie niż Ty.
No i wy chcecie wprowadzić narracje że obserwowanie jednoczesnosć nie jest iluzja dla kazdego inna? A moze jest tak ze nie można sie wypowiedzieć co do jednoczesnosci wogóle, i to aż do momentu nastapienia w wyniku jej zaistnienia czy nie jakiś nastepstw? Np. w paradoksie drabiny. Zaluzmy że mamy nieruchomo drabine i stodole w uuo w pewnej odleglosci od siebie, rozpedzamy drabine, z peryspektywy stodoly drabina sie skróciła i wleci, z peryspektywy drabiny stodola sie skrócila i drabina nie wleci. I drabina i stodola nie wiedzą ktore jest w blizej uuo wiec ich obserwacje wydaja sie im rownoważne ale racje ma stodola (zalozylismy ze jest w uuo nieruchomo), drabina wleci a drabinie sie tylko wydawalo ze nie. Nie analizowalem skracania na kartce rysunkiem robilem to z blizniakami w innym paradoksie, tam wychodzila ta sama obserwacja z peryspektywy kazdego z nich, puki jeden sie oddalał,
a jednak tylko jednemu czas wolniej biegł, tak i tu pewnie jest, obserwujemy ten sam efekt w dwie strony ale tylko w jedna zachodzi taka reakcja.
Inaczej by sytuacja wyglądala gdyby pierwotnie drabina ze stodoła sie poruszaly w uuo a udalo by sie tak akurat utrafić by rozpedzenie drabiny w stosunku do stodoly bylo jej spowolnieniem w stosunku do uuo. Wowvzas drabina by nie wlazła tym bardziej.
haseleczko (418 punktów)
>>Np. w paradoksie drabiny. Zaluzmy że mamy nieruchomo drabine i stodole w uuo w pewnej odleglosci od siebie, rozpedzamy drabine, z peryspektywy stodoly drabina sie skróciła i wleci, z peryspektywy drabiny stodola sie skrócila i drabina nie wleci. I drabina i stodola nie wiedzą ktore jest w blizej uuo wiec ich obserwacje wydaja sie im rownoważne ale racje ma stodola (zalozylismy ze jest w uuo nieruchomo), drabina wleci a drabinie sie tylko wydawalo ze nie. Nie analizowalem skracania na kartce rysunkiem

To zrób to, a potem oglądaj i czytaj dalej. I powtarzaj te czynności, bo widocznie raz nie wystarczył. Skracanie jest tylko w kierunku ruchu, a nie w każdym. Poza tym, czy drabina jest ustawiona poziomo, pionowo, wzdłuż czy w poprzek kierunku ruchy, a w stodole chodzi o objętość czy rozmiary drzwi? Nawet nie umiesz opisać poprawnie eksperymentu. Poza tym - UUO? Oparty o co? Eter? Promieniowanie reliktowe?

Dodatkowo dla drabiny stodoła się odkształci, podobnie jak drabina dla stodoły. To dopiero ryje beret. Ten efekt też ma związek z prędkością światła, ale kompletnie nie chce mi się go tłumaczyć.
qwery (2864 punktów)
>>>Np. w paradoksie drabiny. Zaluzmy że mamy nieruchomo drabine i stodole w uuo w pewnej odleglosci od siebie, rozpedzamy drabine, z peryspektywy stodoly drabina sie skróciła i wleci, z peryspektywy drabiny stodola sie skrócila i drabina nie wleci. I drabina i stodola nie wiedzą ktore jest w blizej uuo wiec ich obserwacje wydaja sie im rownoważne ale racje ma stodola (zalozylismy ze jest w uuo nieruchomo), drabina wleci a drabinie sie tylko wydawalo ze nie. Nie analizowalem skracania na kartce rysunkiem
>To zrób to,

Zastanawiam sie jak i czy to cos zmieni?

>Skracanie jest tylko w kierunku ruchu, a nie w każdym.

Tak przyjąlem

>Poza tym, czy drabina jest ustawiona poziomo, pionowo, wzdłuż czy w poprzek kierunku ruchy, a w stodole chodzi o objętość czy rozmiary drzwi? Nawet nie umiesz opisać poprawnie eksperymentu.

Wydawalo mi sie że z kontekstu wynika że podwazam to co stw twierdzi, a ona twierdzi ze drabina zmiesci sie do stodoly a stodola do drabiny po dlugosci. Nie szukaj dziury w calym.

>Poza tym - UUO? Oparty o co? Eter? Promieniowanie reliktowe?

Nie mam pojecia. Ale ekstrapolując wyniki z eksperymentow z falami sferycznymi w osirodku wydaje sie że iż wszysctko jest z tego czegos.

>Dodatkowo dla drabiny stodoła się odkształci, podobnie jak drabina dla stodoły. To dopiero ryje beret. Ten efekt też ma związek z prędkością światła, ale kompletnie nie chce mi się go tłumaczyć.
>

po co o tym wspominasz? Myśle ze i tak mamy dużą rozbieżność ze stałoscią jednokierunkowej C, skracaniem i jednoczesnościa.
haseleczko (418 punktów)
>Zastanawiam sie jak i czy to cos zmieni?

O, na pewno.

>>Skracanie jest tylko w kierunku ruchu, a nie w każdym.
>Tak przyjąlem
>>Poza tym, czy drabina jest ustawiona poziomo, pionowo, wzdłuż czy w poprzek kierunku ruchy, a w stodole chodzi o objętość czy rozmiary drzwi? Nawet nie umiesz opisać poprawnie eksperymentu.
>Wydawalo mi sie że z kontekstu wynika że podwazam to co stw twierdzi, a ona twierdzi ze drabina zmiesci sie do stodoly a stodola do drabiny po dlugosci. Nie szukaj dziury w calym.

Raczej Ty szukasz dziury w całym. Nie umiesz poprawnie opisać eksperymentu i pomijasz znaczące kwestie.
Rozważasz dwa oddalone od siebie poruszające się punkty (początek i koniec drabiny) względem obserwowanej odległości pomiędzy innymi dwoma punktami. Skoro z perspektywy poruszającej się drabiny stodoła się skróciła, to jak się skróciła sama drabina będąca w ruchu? NIE WOLNO "obserwować" z punktu widzenia dwóch i więcej poruszających się punktów nie dokonując wcześniej na nich transformacji.
Poza tym prościej było napisać, że samochód nie wjedzie do garażu, a nie bajać o drabinie i stodole. Drabina częściej kojarzy się oparta o ścianę, a nie robiąca za most nad przepaścią.

>>Poza tym - UUO? Oparty o co? Eter? Promieniowanie reliktowe?
>Nie mam pojecia. Ale ekstrapolując wyniki z eksperymentow z falami sferycznymi w osirodku wydaje sie że iż wszysctko jest z tego czegos.

Powodzenia.

>>Dodatkowo dla drabiny stodoła się odkształci, podobnie jak drabina dla stodoły. To dopiero ryje beret. Ten efekt też ma związek z prędkością światła, ale kompletnie nie chce mi się go tłumaczyć.
>>
>po co o tym wspominasz? Myśle ze i tak mamy dużą rozbieżność ze stałoscią jednokierunkowej C, skracaniem i jednoczesnościa.

Zaczniesz poprawnie określać eksperymenty i poprawnie nanosić zjawiska, to rozbieżności znikną.
qwery (2864 punktów)

>Rozważasz dwa oddalone od siebie poruszające się punkty (początek i koniec drabiny) względem obserwowanej odległości pomiędzy innymi dwoma punktami.

Tym niuansem zajmuje sie w innym watku. Tu przyjmuje że mam całość i onasie skraca.

>Skoro z perspektywy poruszającej się drabiny stodoła się skróciła,

nie, ona wyglada na skróconą( jak blizniaki podczas oddalania sie od siebie wyglądają na rowno sie starzejacych), ale ze zalożylem (czego nie zacytowales) ze jestesmy w UUO i stodola sie rzeczywiscie nie porusza, to nie ona sie skróciła a jedynie drabina.

>to jak się skróciła sama drabina będąca w ruchu?

zgodnie ze wzorem Lorentza. Okazalo by sie to na koniec tego skeczu, gdyby wlazla do stodoly.

>NIE WOLNO "obserwować" z punktu widzenia dwóch i więcej poruszających się punktów nie dokonując wcześniej na nich transformacji.

Nie wiem o co Ci chodzi.
haseleczko (418 punktów)
>>Rozważasz dwa oddalone od siebie poruszające się punkty (początek i koniec drabiny) względem obserwowanej odległości pomiędzy innymi dwoma punktami.
>Tym niuansem zajmuje sie w innym watku. Tu przyjmuje że mam całość i onasie skraca.

To przyjmij też, że kolor również ma znaczenie.

>ale ze zalożylem (czego nie zacytowales) ze jestesmy w UUO i stodola sie rzeczywiscie nie porusza, to nie ona sie skróciła a jedynie drabina.

Z bajek wolę Gwiezdne Wojny. Tam przynajmniej mają gadżety z lampkami i przyciskami.

>Nie wiem o co Ci chodzi.

Wiem.
qwery (2864 punktów)
>>>Rozważasz dwa oddalone od siebie poruszające się punkty (początek i koniec drabiny) względem obserwowanej odległości pomiędzy innymi dwoma punktami.
>>Tym niuansem zajmuje sie w innym watku. Tu przyjmuje że mam całość i onasie skraca.
>To przyjmij też, że kolor również ma znaczenie.
>>ale ze zalożylem (czego nie zacytowales) ze jestesmy w UUO i stodola sie rzeczywiscie nie porusza, to nie ona sie skróciła a jedynie drabina.
>Z bajek wolę Gwiezdne Wojny. Tam przynajmniej mają gadżety z lampkami i przyciskami.

W sumie to jest to do wykazania zwykłą implikacją
w paradoksie 3(słownie: trzech) bliźniaków. Ot kazdy procz zegarka ma lnijke.

>>Nie wiem o co Ci chodzi.
>Wiem.
qwery (2864 punktów)
W watku "skesz ze skracaniem" opisalem sprawe przyspieszenia. bez wzgledu jak to jak to wyglada w trakcie to na koniec ma sie to samo dla kazdego punktu (pomijając aspekt uwagi Alsora). Przyspieszenie wiec nie moze stanowić przyczyny rzekomego rozsynchronizowania zegarów.
haseleczko (418 punktów)
>W watku "skesz ze skracaniem" opisalem sprawe przyspieszenia. bez wzgledu jak to jak to wyglada w trakcie to na koniec ma sie to samo dla kazdego punktu (pomijając aspekt uwagi Alsora). Przyspieszenie wiec nie moze stanowić przyczyny rzekomego rozsynchronizowania zegarów.

I na to potrzebowałeś osobnego wątku?

Powtórzyłem to tutaj, w tym wątku 4 razy:

"Właśnie to musisz określić. Istotny jest układ odniesienia, skąd i co chcesz obserwować. Alsor lubi uogólniać, generalizować i stosować wygibasy matematyczne przekonując, że np. zgodnie z STW czas spowalnia w przy przyspieszeniu, co jest kolosalną brednią (podobnie jak jego tupanie nogą, że to nie ma nic wspólnego z grawitacją)."

"Gdy zegary osiągną tę samą prędkość (np. 0,75c) będą zsynchronizowane. Oczywiście przy teoretycznym założeniu, że nie poruszają się w innym polu grawitacyjnym."

"można powiedzieć, że oba zegary doświadczają przyspieszenia. Wiemy też, że jest ono takie samo. W związku z tym zegary są zsynchronizowane i "tykają" tak samo"

"Na tyknięcia "wpływ" ma przyspieszenie/grawitacja. Czyli tylko, gdy przyspieszasz. Tutaj przyspieszasz oba zegary z TAKIM SAMYM przyspieszeniem, więc gdy ono zniknie i zegary będą już poruszać się z taką samą prędkością, to będą pokazywać to samo."

Dwa słowa wyjaśnienia dot. słowa wpływ. Specjalnie jest ujęte w cudzysłów, bo efektem przyspieszenia (w STW jest absolutem i nie ulega modyfikacjom) jest prędkość: v(t) = at + v0. W ściśle wybranym momencie dla danego punktu ma ona jakąś wartość, zaś dla innego punktu ma wartość inną, nawet jeśli ma on to samo przyspieszenie, bo ten inny punkt znajduje się w innym czasie, ponieważ punkty dzieli odległość, której przebycie wymaga czasu wynikającego z prędkości światła, a zatem v(t) jest inna, bo w danym momencie wartość t jest inna.

Pewny cytat (math.ucr.e(*)ysics/Relativity/SR/clock.html):
"postulat zegara mówi, że tempo przyspieszanego zegara nie zależy od jego przyspieszenia. Ale uwaga: postulat zegara nie mówi, że jego przyspieszenie nie ma wpływu na szybkość taktowania poruszającego się zegara. Na szybkość taktowania z pewnością wpłynie, jeśli przyspieszenie zmieni prędkość ruchu zegara, ponieważ jego prędkość określa, jak szybko odlicza swój czas (tj. Przez współczynnik gamma)."

Inny cytat -> physics.st(*)celeration-cause-time-dilation
"A fundamentalnym wynikiem SR jest to, że zegar wzdłuż przyspieszonej linii świata przez dwa zdarzenia w zapisach czasoprzestrzeni wskazał mniejszy upływ czasu między tymi zdarzeniami niż zegar wzdłuż nie przyspieszonej linii świata przechodzącej przez te same dwa zdarzenia.

Ponieważ w tym przypadku przyspieszony zegar i nie przyspieszony zegar znajdują się w dwóch różnych zdarzeniach, oba zegary można bezpośrednio porównać i w tym przypadku dylatacja czasu jest absolutna - przyspieszony zegar absolutnie pokazuje mniejszy upływ czasu niż nie przyspieszony zegar."

Ten UUO znarkotyzował Ci mózg i widzisz urojenia, bo zdarzenia wydarzające się w różnych układach odniesienia wprasowujesz w jeden, który nie umie ich pomieścić.

A teraz daj mi spokój i weź się np. za to -> www.youtube.com/watch?v=f4OjAaeB0c8
qwery (2864 punktów)
>>W watku "skesz ze skracaniem" opisalem sprawe przyspieszenia. bez wzgledu jak to jak to wyglada w trakcie to na koniec ma sie to samo dla kazdego punktu (pomijając aspekt uwagi Alsora). Przyspieszenie wiec nie moze stanowić przyczyny rzekomego rozsynchronizowania zegarów.
>I na to potrzebowałeś osobnego wątku?
>Powtórzyłem to tutaj, w tym wątku 4 razy:

Tak, Ty tak mówileś, powinienem tamten post podpiać chyba pod Fizyka albo pod Pawel007. Ale w takim razie czy zegar na dziobie ma pokazać ten sam czas przelotu sygnalu co przed startem rakiety? Z dylatacji czasu i długości to nie wynika a wydaje mi się ze Fizyk mówił wyraźnie ze będę miał na nim te +3.75s czyli 8.75. a nie 5s. Wydaje sie ze usasadniał to własnie przyspieszeniem? Nie zgadzasz sie z nim? A może ja go nie zrozumialem?
Cytuje Fizyka:
"Prawie tak. Moje rozumowanie jest proste, gdyż liczę wszystko w układzie rakiety, gdzie nie ma komplikacji z kontrakcją Lorentza. Po zakończeniu przyśpieszania rakiety o długości 5c s do prędkości 0,75c zegar na dziobie pokazuje czas późniejszy o 5c s × 0,75c / c² = 3,75 s od zegara na rufie (wzór 9.21 z podręcznika Dragana). Wysyłamy impuls światła z rufy do dziobu, co zajmuje 5 s, plus te 3,75 s daje 8,75 s."

jak i :"Nie ma masy. Jednostajne przyśpieszenie jest równoważne jednorodnemu polu grawitacyjnemu (podstawa OTW). A więc wystarczy policzyć rozsynchronizowanie zegarów pod wpływem (fikcyjnej) grawitacji, aby dowiedzieć się co się stanie w rakiecie."
haseleczko (418 punktów)
Owszem.
qwery (2864 punktów)
>Owszem.

Rozsadnie zmieniles swoja odpowiedż. Wczesniejsza byla dogmatyczna. Czas bedzie znow 5s jak se na nowo zsynchronizujesz a zegary nie bedą z tego powodu co pisals rozsynchronizowane. Rozsynchronizuja sie z innego powodu i o inna wartosć. juz o tym pisalem i pisze w innym watku.
haseleczko (418 punktów)
>>Owszem.
>Rozsadnie zmieniles swoja odpowiedż. Wczesniejsza byla dogmatyczna. Czas bedzie znow 5s jak se na nowo zsynchronizujesz a zegary nie bedą z tego powodu co pisals rozsynchronizowane. Rozsynchronizuja sie z innego powodu i o inna wartosć. juz o tym pisalem i pisze w innym watku.

Jak mnie wpienia ten wątek. OK, napiszę wprost - nie, nie ma racji, nie zgadzam się z wyliczeniem. Albo ma i zgadzam się, pod pewnym względem, w określonych warunkach, w określonym momencie.
Szlag by to... Trzeba od zera, bo to nie są paradoksy, tylko zagadki logiczne. Jak paradoks Bella, który paradoksem nie jest, bo podchwytliwie przemycony jest warunek, że odległość rakiet musi być stała w układzie stacji kosmicznej, więc te rakiety muszą korygować _obserwowane_ ze stacji skrócenie, czyli poruszają się tak, by się od siebie oddalić w celu zachowania tej samej odległości, więc ten sznurek je łączący pęknie, bo rakiety go rozciągają, ponieważ w układzie stacji kosmicznej mają przyspieszenia, które z relatywistyki nie są jednoczesne. Gdzie tu paradoks? Nie ma. Podchwytliwa zabawka.

Wzór przytoczony od Dragana, jest na czas własny zegarów. Dragan po pierwsze robi założenie, że a=g, po drugie pisze, "z punktu widzenia nieprimowanego układu inercjalnego stacji kosmicznej". Stacji, która ma g=a. Traktuje też rakietę jako ciało, czyli byt, który z definicji generuje grawitację. I tu jest pies pogrzebany, bo w układach grawitacyjnych dylatacja i desynchronizacja występuje, nieważne czy chodzi o rakietę, czy o rakietę w polu grawitacyjnym stacji. Wzór zależy jednak od g, więc to g musi być podane (no chyba, że gdzieś je podałeś) i to o takiej wartości, by w efekcie dać 3,75s różnicy, bo tauh=tau0(1+gh/c). Inne g, to inna wartość tauh, bo h wynosiło 5sc.

Nigdzie, ale to nigdzie nie jest ani napisane, ani tym bardziej nie wynika, że przyspieszenie samo z siebie powoduje dylatację. Efekty wyglądają tak samo, ale nie okoliczności. I to jest podstawa. Skoro zegary poruszają się z tym samym przyspieszeniem, to ALBO znajdują się w polu jednorodnym grawitacyjnym (to jakiś absurd, bo tak traktuje się pole np. jedynie w małej odległości od powierzchni Ziemi, bo pole jest centralne i nie istnieje pole grawitacyjne, które w dowolnym punkcie ma tę samą wartość), ALBO jakoś kompensują grawitację, by zachować to samo przyspieszenie, czyli efektywnie mają inną prędkość, więc się rozjadą ALBO faktycznie mają to samo przyspieszenie, bo poruszają się w tak słabej grawitacji, że może ona być zaniedbana. Zaś jeśli nie ma grawitacji (ewentualnie jest zaniedbana), to oznacza to, że linie świata obu zegarów z tym samym programem przyspieszenia mają symetryczne trajektorie, zatem wg siebie pozostają w spoczynku, czyli są zsynchronizowane.

I teraz lecą warunki:
- powyższe jest prawdziwe, jeśli obserwacji dokonamy jednocześnie, czyli z układu, który taką obserwację umożliwi - stop-klatka, snapshot, cokolwiek podobnego
- powyższe jest prawdziwe, jeśli po np. 5s automatycznie zegary się zatrzymają i wyłączą przyspieszenie - wtedy możemy sobie między nimi na luzie polatać i odczytamy tę samą wartość, bo i zegary miały faktycznie to samo przyspieszenie i na końcu tę samą prędkość, czyli taka sama była dylatacja, nawet więcej: zauważymy, że odległość między nimi jest taka sama, jak przed przyspieszeniem
- powyższe nie jest prawdziwe, jeśli obserwacji dokona się w innym układzie, bo wtedy albo informacja z jednego musi dolecieć do drugiego zegara i dopiero wtedy wykonywany jest jednoczesny pomiar drugiego (czyli są inne wartości na obu), albo informacja o wyłączeniu przyspieszenia dotrze wtedy, gdy zegary efektywnie znajdą się obok siebie.
- powyższe nie jest prawdziwe, jeśli układ jest w polu grawitacyjnym wywołanym masą ciała, nieważne czy przyspieszaną, czy nie, bo wtedy jedynie g jest inne, ale tym samym wartości są inne, a o ile inne, to mówi przytoczony wzór 9.21
qwery (2864 punktów)
>>>Owszem.
>>Rozsadnie zmieniles swoja odpowiedż. Wczesniejsza byla dogmatyczna. Czas bedzie znow 5s jak se na nowo zsynchronizujesz a zegary nie bedą z tego powodu co pisals rozsynchronizowane. Rozsynchronizuja sie z innego powodu i o inna wartosć. juz o tym pisalem i pisze w innym watku.
>Jak mnie wpienia ten wątek. OK, napiszę wprost - nie, nie ma racji, nie zgadzam się z wyliczeniem. Albo ma i zgadzam się, pod pewnym względem, w określonych warunkach, w określonym momencie.
>Szlag by to... Trzeba od zera, bo to nie są paradoksy, tylko zagadki logiczne. Jak paradoks Bella, który paradoksem nie jest, bo podchwytliwie przemycony jest warunek, że odległość rakiet musi być stała w układzie stacji kosmicznej, więc te rakiety muszą korygować _obserwowane_ ze stacji skrócenie, czyli poruszają się tak, by się od siebie oddalić w celu zachowania tej samej odległości, więc ten sznurek je łączący pęknie, bo rakiety go rozciągają, ponieważ w układzie stacji kosmicznej mają przyspieszenia, które z relatywistyki nie są jednoczesne. Gdzie tu paradoks? Nie ma. Podchwytliwa zabawka.
Tu sie moge zgodzic, Paradoks Bella nie jeat zadnym paradoksem. Ale Ty dokonujesz nieuprawnionej ekstrapolacji. To ze to nie jeat paradkos to nie znaczy ze bliźniacy, stodla czy peron z wagonem nie sa paradoksami. Są, i skutecznie je tlumaczy to co wytlumaczylo nowy czas przelotu sygnalu - moje wykresy i naprawde nie jestem w stanie pojąć że można zamknąć oczy na tą oczywistość. Przecież tam jest na raz i uklad kosmodromu i uklad rakiety i wszystko sie zgadza, nawet te +3.75. ktore tlumaczycie jako cos z przyspieszania, ale tam maks moze być 3s z przyspieszania w krancowym przypadku i dla mniej krancowych wartosci dąży do zera. Po uzyskaniu docelowej dł. to zostaje juz proste przesuwanie rakiety na tle lini światła.
Co do reszty to jeszcze raz to przeczytam później. Rozumiem ze omawiasz tam różnice w swojej wypowiedzi a wypowiedzi Fizyka?

Przevzytalem ponownie, gmatwasz. Rakieta jako źródlo grawiyacji? Wyjasnij sobie moze z Fizykiem roznice w waszych przewidywaniach i interpretacje Dragana. Moje wykreay sa prawidlowe, łączylem w nich dwa UO i wychodzilo zgodnie z tym co Fizyk mowil (po pozbyciu sie efektu z przyspieszenia! a ten mogl wynieść granicznie ≤3s). On to jednak interpretował jakims chyba przyspieszaniem, co pokazalem na wykresie że nie jest tym i że faktyvznie w jedna strone swiatlo leci dluzej. Inaczej to nie jest logicznie spójne. A po co mi porzucać logiczną spójnosć jak daje mi ona takie same ptzewidywania jak jakieś szaleństwo, ktore do tego nawet sami relatywisci albo interpretuja róznie, np. Ty i Fizyk, czy wprost gadaja glupstwa np zalinkowany przez Ciebie material gdzie profeaor na wykladzie (czy jakims skeczu, sam juz nie wiem jak to traktować) odwoluje aie do doświadzenia MM by uargumentowac iż c jest jednokierunkowo stale, normalnie sekta A najdziwniejsze jest to ze Ty to linkujesz, sam nie widziales ze to bzdura? W sumie ten fakt ze zalinkowales material z tym dziadem powinien skonzyć dyskusje.
qwery (2864 punktów)
wydluzylem odp z rana.
pzdr
qwery (2864 punktów)

>A teraz daj mi spokój i weź się np. za to -> www.youtube.com/watch?v=f4OjAaeB0c8

Nie moge, ten starszy pan uwaza ze doswiadczenie MM potwierdza mu jednokierunkowa stalość c. A gdzie mowa o kotrakcji dlugoscu która to wyjasnia? Przecież to doswiadczenie na dzis nic nie wyjasnia Nie rzetelny.
Zauwazam jednak coś z poza problemu. Ogladam drugi z takich wykladów, i widze ze prowadzacy zauwazaja na glos ze publicznosci jest dużo bo mowa ma być o paradoksach. To jakby tlumaczy opór środowiska przed interpretacja Lorentzowska, kto by im tam przyszedł na takie nudy.
qwery (2864 punktów)
>Czyli np. dziób pokazuje 64s, środek 60s, rufa 56s. Na jednym zdjęciu, czyli w jednym układzie odniesienia. W innym pokaże inne wartości, np. 66s, 61s, 58s.

Czyli jak mi jeden spieszy a drugi spóznia (inaczej tykają) to jak predkosc swiatla bede mierzyl na tej samej drodze nawet w dwie strony to mi co innego wyjdzie za pomocą jednego a inaczej za pomocą drugiego? Rozumiem ze podczas przyspieszania zasada stalosci c nie obowiazuje?
To ja bym zrobil tak że po przyspieszaniu skorygował zegary ze wzorów o własciwe wartosci i zobaczyl czy mam jednokierunkowo ok.
haseleczko (418 punktów)
>>Czyli np. dziób pokazuje 64s, środek 60s, rufa 56s. Na jednym zdjęciu, czyli w jednym układzie odniesienia. W innym pokaże inne wartości, np. 66s, 61s, 58s.
>Czyli jak mi jeden spieszy a drugi spóznia (inaczej tykają) to jak predkosc swiatla bede mierzyl na tej samej drodze nawet w dwie strony to mi co innego wyjdzie za pomocą jednego a inaczej za pomocą drugiego? Rozumiem ze podczas przyspieszania zasada stalosci c nie obowiazuje?

Obowiązuje i zawsze wyjdzie Ci c. Musisz tylko mierzyć z danego punktu widzenia, czyli w danym układzie. Obecnie łączysz ze sobą dwa układy - gdzie się spóźnia i gdzie się spieszy, stąd masz logiczne wątpliwości.

arxiv.org/ftp/physics/papers/0610/0610049.pdf
qwery (2864 punktów)
>>>g*1km/c^2 * rok = 0.000003504 s = 3.5 mikro sekundy!
>>Moze nie mamy takich rakiet ale może mamy takie zegary?
>Ten wynik dotyczy dwóch zegarów na Ziemi:
>jeden stoi kilometr wyżej od drugiego, np. na wysokiej wierzy, lub górze...
>wtedy będzie taki rozjazd pomiędzy nimi - po całym roku!
>No, ale to jest robota grawitacji, a nie żadnych przyspieszeń.
>GM/R - GM/(R+h) = GM * h/R^2(1+h/R) =~ GM/R^2 h = gh.

Moze dodam o co mi chodzi dokladniej. W omawianym tu przykladzie wyszlo +3.75s, gdyby v rakiety bylo 99%c wyszlo by ok +5s. co wy bylo gdyby v rakiety bylo jakas dostępną dla nas prędkoscia a jej długość wynosila 10m? bylo by +?. Czy dalo by sie ten plus wykryć?
alsor (3283 punktów)
>>>>g*1km/c^2 * rok = 0.000003504 s = 3.5 mikro sekundy!
>>>Moze nie mamy takich rakiet ale może mamy takie zegary?
>>Ten wynik dotyczy dwóch zegarów na Ziemi:
>>jeden stoi kilometr wyżej od drugiego, np. na wysokiej wierzy, lub górze...
>>wtedy będzie taki rozjazd pomiędzy nimi - po całym roku!
>>No, ale to jest robota grawitacji, a nie żadnych przyspieszeń.
>>GM/R - GM/(R+h) = GM * h/R^2(1+h/R) =~ GM/R^2 h = gh.
>Moze dodam o co mi chodzi dokladniej. W omawianym tu przykladzie wyszlo +3.75s, gdyby v rakiety bylo 99%c wyszlo by ok +5s. co wy bylo gdyby v rakiety bylo jakas dostępną dla nas prędkoscia a jej długość wynosila 10m? bylo by +?. Czy dalo by sie ten plus wykryć?

Etam... to są brednie, nie będzie żadnego rozjazdu.

znaczy będzie, ale taki: xv/c^2,
czyli z powodu błędnej procedury synchr. Einsteina,
którą sobie drugi raz wyliczyli z OTW, w postaci: gh/c^2.

To są po prostu bezwartościowe improwizacje numerologiczne.
qwery (2864 punktów)
>>>>>g*1km/c^2 * rok = 0.000003504 s = 3.5 mikro sekundy!
>>>>Moze nie mamy takich rakiet ale może mamy takie zegary?
>>>Ten wynik dotyczy dwóch zegarów na Ziemi:
>>>jeden stoi kilometr wyżej od drugiego, np. na wysokiej wierzy, lub górze...
>>>wtedy będzie taki rozjazd pomiędzy nimi - po całym roku!
>>>No, ale to jest robota grawitacji, a nie żadnych przyspieszeń.
>>>GM/R - GM/(R+h) = GM * h/R^2(1+h/R) =~ GM/R^2 h = gh.
>>Moze dodam o co mi chodzi dokladniej. W omawianym tu przykladzie wyszlo +3.75s, gdyby v rakiety bylo 99%c wyszlo by ok +5s. co wy bylo gdyby v rakiety bylo jakas dostępną dla nas prędkoscia a jej długość wynosila 10m? bylo by +?. Czy dalo by sie ten plus wykryć?
>Etam... to są brednie, nie będzie żadnego rozjazdu.
>znaczy będzie, ale taki: xv/c^2,
>czyli z powodu błędnej procedury synchr. Einsteina,
>którą sobie drugi raz wyliczyli z OTW, w postaci: gh/c^2.
>To są po prostu bezwartościowe improwizacje numerologiczne.

Alsor, nie licz juz tego o co prosilem, Pawwel pokazał mi skrót, ja to robilem dluzsza drogą wykorzystując gamma. I może to i by sie dalo wykryć ale nie w tym rzecz jak widze a w interpretacji. Otuż najwyraźniej niemodnie już mówićo rozjazdach jednoczesności i wymyślono równoważność grawitacja/przyspieszenie. Zapomnieli tylko że ta definicja dotyczy nierozróznialnosci w punkcie. Jak mam dwa punkty to juz poznam z czym mam do czynienia po porownaniu wartosci sił ktore na te punkty oddzialują. Przy przyspieszeniu bedą zawsze takie same, przy grawitacji tylko jesli odleglości do punktu ciala od srodka masy bedzie ta sama.
alsor (3283 punktów)
W tym nie ma desynchronizacji zegarów, lecz jest obserwowany zwyczajny Doppler,
co oni próbowali interpretować jak w OTW, gdzie występuje faktycznie różna prędkość chodu zegarów.

gL/c^2 = gL/c /c = gdt/c = dv/c.

w czasie przelotu: dt = L/c, rakieta zwiększy prędkość bo przyspiesza cały czas, o
dv = g dt.

i stąd tam Doppler - red/blue shift obserwowany podczas transmisji pomiędzy końcami.

f'/f = 1 +/- dv/c.

dokładniej:
sqrt(1 - 2gL/c^2) = 1 - gL/c^2 - 1/2 (gL/c^2)^2 - ...

i dalsze składniki to efekt ze skracania rakiety,
co w ramach wyliczanek w OTW znowu interpretują na opak: deformacją przestrzeni rodem z OTW.

I ta część zależy od kierunku przyspieszania, więc chyba mógłbyś tym... obalić TW, no ale to jest mikroskopijne - za 100 lat może to zmierzą.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365