A propo drona. Kilka dni temu.
'Tym razem helikopter Ingenuity, nie wrócił. To było zamierzone.
W piątek wystartował po raz piąty. Odbył udaną podróż w jedną stronę na inny płaski skrawek Marsa, dłuższy niż długość boiska piłkarskiego. Miejsce, w którym wylądował, będzie służyć jako baza operacyjna przynajmniej przez następny miesiąc, rozpoczynając nową fazę misji, w której będzie służył jako zwiadowca dla łazika.
Ingenuity odtworzył przebieg poprzedniego lotu, kierując się na południe na odległość 423 stóp na wysokości 16 stóp. Ale zamiast się odwrócić, zatrzymał się i wspiął wyżej, na 33 stopy, aby zrobić kilka zdjęć okolicy. Następnie opadł, 108 sekund po tym, jak wystartował.'
|