Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dlaczego ani my ani obcy nie skolonizują całej galaktyki

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
26-06-2021 10:41MaxGolonko3 (3459 punktów)Dlaczego ani my ani obcy nie skolonizują całej galaktyki
Ocena 2 na 2
Grafika:
scontent-f(*)adfe0d16ed971882db&oe=60DCA1BA

Założenia (bardzo rozsądne) są takie:
Gęstość gwiazd w kosmosie w Drodze Mlecznej można przybliżyć rozmieszczeniem ich
w narożach sześcianów o boku 4 lata świetlne.
Sensowna podróż astronautów pod inną gwiazdę trwa najwyżej 10 lat.

To daje zasięg miesiąca świetlnego gdy rakiety będą 20 razy szybsze
od najszybszej jaką można dziś zbudować.

Lot na dystansie zaledwie miesiąca świetlnego dzieje się to tylko wtedy gdy jest okazja.
Bliskie mijanie się z innym układem planetarnym.

Słońce dryfuje w kosmosie przypadkowo z prędkością 20 km / sek
Czas_lotu_dryfujacego_słonca_na_dystansie_4_lata_w_latach = 4 * (300000/20)

wychodzi 60000 lat

ale tak by było gdyby zawsze trafiało w pobliże innej gwiazdy.
Tymczasem szachownica 4x4 lata świetlne ma pol o boku miesiąc 4*12*4*12
a z nich dotyka inną gwiazdę tylko 4.
Zatem sytuacja jest 12*4*12 razy gorsza.

Mnożymy zatem 60000 * 12*4*12 => 35 milionów lat.

Co 35 milionów lat możliwa jest próba kolonizacji planety pod inną gwiazdą.
To spore ograniczenie na rozprzestrzenianie się każdego gatunku w kosmosie.

Miłego dnia
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

skorpion13 (920 punktów)

>To spore ograniczenie na rozprzestrzenianie się każdego gatunku w kosmosie.
>Miłego dnia
>
Poza tym w tak zwanej ,,zielonej strefie'' znajduje się około 0,3% planet zatem odległość o której mowa należy pomnożyć co najmniej x300.
Wniosek prosty - bez budowy statków pokoleniowych lub opanowania technologii uginania czasoprzestrzeni - podróż do innych gwiazdozbiorów jest niemożliwa. Statki ,,pokoleniowe'' muszą mieć czas lotu ograniczony do góra 3 pokolenia gdyż utrata wiedzy i umiejętnosci następnych może spowodować niezdolność utrzymania statku w stanie nadającym się do użycia, a poza tym zapas materiałów i części jaki można zabrać - będzie bardzo ograniczony. Zatem ten pomysł odpada.
I wracamy do podstaw - bez osiągnięcia mozliwości poruszania się z prędkością wielokrotną do prędkości światła - nie można marzyc o podboju galaktyki.
We wszystkich tych rozważaniach kluczową rolę odgrywa II zasada termodynamiki.
MaxGolonko3 (3459 punktów)
>Poza tym w tak zwanej ,,zielonej strefie'' znajduje się około 0,3% planet zatem odległość o której mowa należy pomnożyć co najmniej x300.

Nie, to nieporozumienie.
Lecącym słońcem staramy się trafić (a raczej liczymy na taki fart) pod inną gwiazdę z dokładnością (odległością) nie większą niż miesiąc świetlny od niej.
Położenie tamtejszych planet nie ma znaczenia. Te kilka godzin świetlnych na ostatecznie dolecenie do ewentualnej, przyjaznej życiu opartemu na ciekłej wodzie, planety to jest nic w stosunku do odległości, którą trzeba będzie najpierw pokonać (będąc już w tamtej okolicy) rakietą - czyli do miesiąca świetlnego.
Czy pod każdą gwiazdą jest planeta w strefie ciekłej wody to osobna kwestia - trudna do precyzyjnego rozstrzygnięcia - ale nie ma ugruntowanej teorii, że szanse są małe.

Miłego wieczoru
alsor (3283 punktów)
>Bliskie mijanie się z innym układem planetarnym.
>Słońce dryfuje w kosmosie przypadkowo z prędkością 20 km / sek
>Czas_lotu_dryfujacego_słonca_na_dystansie_4_lata_w_latach = 4 * (300000/20)
>wychodzi 60000 lat
>ale tak by było gdyby zawsze trafiało w pobliże innej gwiazdy.
>Tymczasem szachownica 4x4 lata świetlne ma pol o boku miesiąc 4*12*4*12
>a z nich dotyka inną gwiazdę tylko 4.
>Zatem sytuacja jest 12*4*12 razy gorsza.
>Mnożymy zatem 60000 * 12*4*12 => 35 milionów lat.
>Co 35 milionów lat możliwa jest próba kolonizacji planety pod inną gwiazdą.
>To spore ograniczenie na rozprzestrzenianie się każdego gatunku w kosmosie.

Zakłada że to lata losowo, ewentualnie że inne gwiazdy stoją.

W praktyce kolizja gwiazd jest pewnie znacznie mniej prawdopodobna:
1 na miliard lat?, a może i mniej.
MaxGolonko3 (3459 punktów)
>W praktyce kolizja gwiazd jest pewnie znacznie mniej prawdopodobna:
>1 na miliard lat?, a może i mniej.

No co Ty?
Średnice gwiazd to raptem jedna lub kilka sekund świetlnych.
W porównaniu z odległościami gwiazd od siebie, nawet podczas mijania, to jest praktycznie zero (żeby się naprawdę dotknęły powierzchniami).

Szansa na takie zderzenie to chyba raz na dziesięć tysięcy miliardów lat czyli w całym obserwowalnym kosmosie może można to zobaczyć ...
raz na sto lat?!

Bardzo bliskie minięcie gwiazd może co najwyżej wyrwać w samotny dryf międzygwiezdny peryferyjną planetę (np Neptuna)
albo spowodować upadki na planety wewnętrzne (jak Ziemia) zdestabilizowanych peryferyjnych komet i planetoid (z pasa Kuipera lub dalszego obłoku Oorta).
Duże dinozaury może miały takiego pecha 65 milionów lat temu (słynny impakt koło Meksyku).

Miłego ranka
alsor (3283 punktów)
Szansa zderzenia gwiazd jest kompletnie zerowa.

Mówiłem o tym motywie:
"Mnożymy zatem 60000 * 12*4*12 => 35 milionów lat"

dla losowej jazdy masz tu taki termin - średnia długość drogi swobodnej:

l = 1/(S*n);

i teraz biorąc: S = pi*r^2 = pi (1/10 ly)^2, gdzie r = 1/10 ly = odległość na którą możemy dolecieć (nie teraz - za milion lat może...);
1/10 ly to ponad 6000au - ponad 6000 razy dalej jak stąd do Słońca!

oraz liczba gwiazd na objętość:
n = 1/d^3 = 1/500 1/ly^3, dla średniej odległości pomiędzy gwiazdami d = 8 ly

z tego mamy:
l = 500 * 100/pi = 16000 ly, taką odległość trzeba przelecieć

prędkość jazdy: v = 20km/s = 1/15000 c [c = ly/rok]

zatem średni czas oczekiwania na taki doskok do gwiazdy wynosi:

t = l/v = 16000 x 15000 = 240000000 lat = 240 mln, czyli prawie ćwierć miliarda lat!

Jak widać szanse na skok na obcą gwiazdę są także zerowe...
po prostu cywilizacje żyją znacznie krócej, bo raczej w tysiącach lat a nie miliardach, niestety.

No, a poza tym: obawiam się że te gwiazdy latają raczej stadami, a nie losowo,
zatem nigdy nie nastąpi taki moment - okazja do przeskoku!

Ludzie musieliby wybudować latające miasto, które leciałoby np. 1000 lat = 50 pokoleń... co też odpada: pozabijaliby się po drodze - taki gatunek. haha!
MaxGolonko3 (3459 punktów)
Może latają stadami ale ...

odnośnie tych 20km/sek. to to jest średnia prędkość przypadkowego dryfowania gwiazd względem ich stada w naszym rejonie Drogi Mlecznej.

Mi z innych rachunków wyszło, że Słońce o zaledwie miesiąc świetlny mija się z inną gwiazdą co ok 100 mln lat.

Gdyby brać pod uwagę ne tylko spokojne i względnie długowieczne żółte karły (jak Słońce) i pomarańczowe karły ale też czerwone karły (najpowszechniejsze w kosmosie ale czasem miotające ostrym promieniowaniem fotonowym lub korpuskularnym) to może jednak zejdzie się do tych 35 milionów lat czekania na kolejną okazję.

Miłego dnia
29-06-2021 21:31Nie na temat 
alsor (3283 punktów)
Jakie czerwone karły?

Nie ma takich, jak na razie są tylko białe,
a te pozostałe: brązowe i coraz zimniejsze, funkcjonują jedynie jako hipotezy,
bo wg obecnego modelu gwiazd one stygną, co oczywistą bzdurą.

T == V
temperatura T gwiazdy jest proporcjonalna do potencjału grawitacji V.
MaxGolonko3 (3459 punktów)
>Jakie czerwone karły?
>Nie ma takich, jak na razie są tylko białe,
>a te pozostałe: brązowe i coraz zimniejsze, funkcjonują jedynie jako hipotezy,
>bo wg obecnego modelu gwiazd one stygną, co oczywistą bzdurą.
>T == V
>temperatura T gwiazdy jest proporcjonalna do potencjału grawitacji V.

Starałem się być grzeczny i nie spytałem co oznaczają symbole (zmienne) we wzorze który wcześniej napisałeś.

Teraz widzę, że jesteś trollem, harcownikiem, zaraz nam się tu pojawią spiskowe teorie kosmosu i obalenia OTW Einsteina.

O gwiazdach nie masz zielonego pojęcia albo udajesz zaburzonego ps. licząc na pobłażanie.

Nie komentuj moich wątków bo będę cię zgłaszał.
alsor (3283 punktów)
siedem
MaxGolonko3 (3459 punktów)
Takie tematy są bardzo nie na rękę księżom wbijającym bezkarnie penisy w odbyty 16-toletnich ministrantów (co zwiększa potem niestety "szansę" na raka odbytu według nauki) gdyż odkrycie lub samo przeświadczenie, że istnieją kosmici jeszcze bardziej podważy Biblię.

Grafika:
scontent-f(*)74e764b1a8deb1fff8&oe=60E938A7

Publikacje odnoszące się do istot na innych planetach rekomendowane przez redaktora NYT.

W 2017 roku teleskop na Hawajach zauważył dziwny obiekt przemierzający Układ Słoneczny.
Czy to była tylko dziwnie zachowująca się kometa? Loeb, wybitny astrofizyk z Harvardu,
doszedł do śmielszego wniosku: obiekt, ochrzczony "Oumuamua" (hawajski "zwiadowca"),
może być wytworem obcej cywilizacji
- pierwszym dowodem istnienia inteligentnego życia poza naszą planetą.

Jeśli i kiedy w końcu nawiążemy kontakt z istotami pozaziemskimi, jak one będą wyglądać?
Kogo lepiej zapytać niż zoologa, który zna każdą odmianę żywej istoty.
Kerschenbaum dochodzi do zaskakujących wniosków: jakaś wersja darwinowskiego doboru działałaby w każdej formie życia
- a ewolucja obcych prawdopodobnie podąży naszą własną ścieżką, ograniczając możliwości.
Po pierwsze, sądzi, że będą dwustronnie symetryczne, tak jak my, z dwojgiem oczu lub dwoma nogami - a może dwoma czułkami.

Ta kolekcja, pod redakcją Al-Khalili, fizyka kwantowego, skupia ekspertów,
którzy spojrzeli na nocne niebo i zastanawiali się nad pytaniem:
Gdzie są wszyscy? Konsensus jest taki, że kosmici nie będą wyglądać i zachowywać się tak, jak wyobrażamy sobie ich w filmach.
Jak wyjaśnia astrofizyk Martin Rees w swoim eseju, najprawdopodobniej spotkamy raczej rodzaj inteligencji maszynowej
niż rzeczywiste istoty. Mogą nawet teraz do nas mówić, chociaż nie jesteśmy przygotowani do ich zrozumienia.
"Nawet gdyby poszukiwania się powiodły", pisze Rees,
"nadal moim zdaniem jest mało prawdopodobne, aby 'sygnał' był wiadomością, którą można odszyfrować".

JEST NAWET POGLĄD SCEPTYCZNY (osobiście uważam go za logicznie i naukowo słaby - Max./E.)

Jeśli niepokoi cię myśl, że gdzieś tam istnieją inne formy życia, to jest to dla ciebie.
Ward i Brownlee, dwaj wybitni naukowcy, argumentują w tej książce z 2000 roku,
że jest wysoce nieprawdopodobne, aby warunki, które doprowadziły do powstania życia na Ziemi, mogły istnieć gdzie indziej.
Korzystając z badań z dziedziny astronomii, geologii i paleontologii, wskazują na skład i stabilność Ziemi jako niezwykle rzadkie.
Jak ujął to artykuł w The Times oceniający argument książki:
"Wszędzie indziej poziomy promieniowania są zbyt wysokie,
odpowiednie pierwiastki chemiczne zbyt rzadkie, gościnnych planet zbyt mało,
a deszcz zabójczych impaktów zbyt intensywny dla życia, które by ewoluowało w zaawansowane społeczności"

www.nytimes.com/2021/06/24/books/ufo-books.html


Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365