Gdy kosmici przylatują do jakiegoś układu planetarnego, a tam życie jeszcze nie stworzyło cywilizacji to mogą wpaść na altruistyczny względem przyszłej cywilizacji pomysł pozostawienia po sobie dowodu, że istnieją i byli.
Wiadomo, że atmosfera, deszcze, trzęsienia Ziemi, wulkany, mikroby, drzewa potrafią zniszczyć lub ukryć wszelkie budowle i urządzenia w krótkim czasie.
Gdzie i co zostawiają zatem po sobie jako znak, że byli, inteligentni kosmici?
Sensownym miejscem wydaje się planeta najbliższa centralnej gwieździe, a dokładniej kratery na jej biegunach.
Jeśli planeta jest zsynchronizowana z gwiazdą czyli jedna strona nigdy nie ogląda gwiazdy to kosmici mają ją całą do wyboru.
Zimno konserwuje. Brak deszczy, wiatrów, powodzi, zmian temperatury, trzęsień ziemi, ... pewnie coś jeszcze?
U nas takiej budowli trzeba poszukać - oczywiście - na Merkurym.
Właśnie pojawia się taka szansa przed ludzkością - misje kosmiczne.
Niestety Merkury nie ma (jeszcze) stale ciemnej strony.
Złożenie ruchu obiegowego wokół Słońca i ruchu obrotowego wokół własnej osi sprawia,
że doba słoneczna na Merkurym trwa 176 dób ziemskich i jest dwukrotnie dłuższa od merkuriańskiego roku.
To zło ma tę dobrą stronę, że mniej miejsc trzeba przeszukać. Okołobiegunowe tylko.
Jeśli ktoś nas przekona, że jest inne, bardziej prawdopodobne miejsce, gdzie kosmici kreują taką pamiątkę po sobie to tym lepiej. Nikt nie ma patentu na słuszność - nawet jeśli uważa się za najmądrzejszego człowieka na świecie

Co to będzie? Wielka budowla gruntowa typu rowy lub wały tworzące geometryczny wzór?
Obelisk? Piramida? Wielki metalowy sześcian lub kula z ciekawą aparaturą w środku?
***
Grafika:
astropolis(*)2fc65c3ebedf40d66955c06726.jpgBepiColombo to aktualna, wspólna sonda kosmiczna ESA i Japońskiej Agencji Eksploracji Aerokosmicznej (JAXA)
- jest to pierwsza wspólna misja tych agencji kosmicznych celem badania Merkurego.
Nazwa sondy pochodzi od włoskiego matematyka i inżyniera, Giuseppe (Bepi) Colombo, który wynalazł manewr asysty grawitacyjnej,
bez którego niemożliwe byłyby tak udane dotychczasowe loty międzyplanetarne.
Pierwsza europejska misja na Merkurego dotrze do celu w najbliższych godzinach.
Będzie to jednak najkrótsza z wizyt.
Sonda BepiColombo porusza się zbyt szybko, aby wejść na orbitę i przeleci prosto obok planety.
Jednak znikoma grawitacja nieco spowolni statek, a dalsze przeloty w nadchodzących latach sprawią,
że Bepi w końcu zajmie stabilną pozycję na orbicie wokół Merkurego. To będzie koniec 2025 roku.
Tym razem tor lotu sondy przebiega na wysokości 200 km od powierzchni planety. (Nieźle! - E.)
Kamery przede wszystkim zrobią proste czarno-białe zdjęcia, ale o wystarczającej jakości, aby dostrzec niektóre znajome cechy na powierzchni.
"Myślę, że rozpoznamy krater Kuipera. Jest jasny i ma wielki wachlarz promieni wyrzucanych.
Biorąc pod uwagę warunki oświetleniowe i do czego zdolne są te małe kamery - istnieje pewna niepewność"
Esa obiecuje zebrać wszystkie zdjęcia razem, aby zrobić mały film, który najprawdopodobniej zostanie opublikowany w poniedziałek.
Brytyjski spektrometr rentgenowski Mercury Imaging (MIXS) wykorzysta okazję do rozpoznania realnego działania instrumentu.
Detektory MIXS wychwytują ogólny szum tła energetycznych cząstek znanych jako promienie kosmiczne.
Ponieważ zbliżamy się naprawdę do Merkurego, a połowa nieba jest zasłonięta przez planetę,
powinniśmy zobaczyć zagłębienie w tym bombardowaniu, a to pomoże nam ocenić galaktyczne promieniowanie kosmiczne.
Europe's Mercury Planetary Orbiter (MPO) jest przeznaczony do mapowania terenu Merkurego,
generowania profili wysokości, zbierania danych na temat struktury i składu powierzchni planety,
a także wykrywania faktów na temat jej wnętrza.
Merkury ma ogromny metalowy rdzeń. Jest o wiele gęstszy, niż powinien być ze względu na jego rozmiary.
Po prostu nie rozumiemy, w jaki sposób powstał.
Siema
www.bbc.com/news/science-environment-58754882